Początek wspólnej podróży
Czy zdarza ci się myśleć, że jesteś niewystarczająca? A może czasem
porównujesz się z innymi i czujesz, że wciąż czegoś ci brakuje? Że inni
radzą sobie lepiej, są szczęśliwsi, bardziej zaradni, bardziej
spełnieni? Jeśli te myśli są ci bliskie, zapraszam cię do wspólnej
podróży, podczas której zbudujesz zasoby pozwalające nabrać wiary w siebie i swoje możliwości. Tak, byś mogła z większą swobodą, pewnością i spokojem cieszyć się życiem, które tworzysz - na swoich zasadach.
Książka, którą trzymasz w dłoniach, nie jest dziełem przypadku. Jest
owocem lat pracy, setek rozmów i refleksji, które w ich efekcie się
rodziły i nie dawały mi spokoju. Jestem psychoterapeutką, na co dzień
towarzyszę ludziom w ich wewnętrznych podróżach, zmaganiach z trudnościami, lękiem i cierpieniem. Słucham, wspieram, pomagam moim
pacjentom lepiej zrozumieć siebie i odnaleźć drogę do lepszego życia.
Przychodzą do mnie osoby z różnymi trudnościami - mierzące się z problemami w relacjach, znajdujące się w kryzysie zawodowym,
doświadczające rozterek natury egzystencjalnej i braku satysfakcji z życia. Przychodzą z poczuciem, że nie spełniają swoich lub cudzych
oczekiwań. Zjawiają się z przekonaniem, że są niewystarczająco dobre,
nie zasługują na miłość, uznanie czy akceptację. A ja, patrząc na nie,
widzę coś zupełnie innego. Widzę wartościowych, pięknych ludzi, których
historie są pełne siły i determinacji. Widzę osoby, które niezwykle dużo
wnoszą do świata, ale we własnych oczach pozostają niewystarczające,
niedoskonałe, bez perspektyw. Jakby oglądały siebie w krzywym
zwierciadle, zniekształcającym je za pomocą przeszłych doświadczeń,
krytycznych słów, które słyszały, czy oczekiwań, którym nie mogły
sprostać.
W mojej pracy z niezwykłą regularnością powraca kwestia niskiego
poczucia własnej wartości. Wielokrotnie też w niej obserwuję, jak zmiana
sposobu patrzenia na siebie potrafi odmienić ludzkie życie. Co istotne,
w gabinecie nie zmienia się ludzka wartość, ale samo podejście do niej.
Każdy z nas nosi bowiem w sobie ogromną wartość, niezależnie od swoich
osiągnięć czy cudzych opinii. Wielu tej wartości jednak nie widzi, a zamiast tego zauważa wszelkie mankamenty. Zdrowe poczucie własnej
wartości, którego zbudowanie stanowi główny cel tej książki, otwiera nam
oczy na własne jasne strony i jest fundamentem dobrego życia. Gdy ktoś
zaczyna dostrzegać swoją wartość, zmienia się nie tylko jego relacja z samym sobą, ale też z innymi. Zmienia się cały świat!
Chciałabym pomóc ci spojrzeć na siebie inaczej - bardziej życzliwie,
bardziej prawdziwie. Chciałabym, żebyś zobaczyła siebie taką, jaka
jesteś, żebyś spojrzała na siebie z miłością i akceptacją. Chciałabym
też, żebyś była wobec siebie cierpliwa. Pamiętaj, że uzdrawianie
poczucia własnej wartości jest podróżą. Nie da się go wypracować w jeden
dzień, podobnie jak nie da się zmienić tego, jak patrzymy na siebie, za
pomocą jednej myśli czy jednego ćwiczenia. Ta książka została
zaprojektowana jako przewodnik w podróży ku zdrowemu poczuciu własnej
wartości, pozwalający ją odbyć krok po kroku. Podzieliłam ją na trzy
części, z których każda dotyka innego obszaru twojego życia.
Pierwsza część zawiera narzędzia na start. Znajdziesz w niej informacje,
które pomogą ci zrozumieć, skąd bierze się twoje poczucie własnej
wartości oraz co możesz zrobić, by zacząć je uzdrawiać. To fundament
budowli, którą będziemy wznosić. Zaczniesz od przyjrzenia się temu, kim
jesteś, czyli swojej tożsamości. Porozmawiamy o tym, skąd biorą się
twoje przekonania o sobie i jak przeszłość wpływa na sposób, w jaki
postrzegasz swoją wartość w obecnym życiu. Przyjrzymy się także
narracji, którą konstruujesz na swój temat. Każdy z nas w sposób mniej
lub bardziej krzywdzący porównuje się z innymi. Zastanowimy się
wspólnie, jak zmienić twoją narrację na taką, która będzie bardziej
życzliwa. Będziesz mogła wyodrębnić u siebie te obszary, nad którymi
chciałabyś pracować, przy jednoczesnym uznaniu swoich zasobów. One
stanowią twoją siłę, postaramy się więc je wzmocnić.
W drugiej części książki skupimy się na twojej relacji z samą sobą, bo
od tego, jak traktujesz siebie, zależy to, jak czujesz się we własnej
skórze. Zajmiemy się tematem emocji oraz tym, jak reagujesz na trudne
uczucia, takie jak smutek, złość, wstyd czy lęk. Nauczysz się skutecznie
zarządzać emocjami, z którymi obecnie niełatwo ci sobie radzić, a także
odkryjesz, że dyskomfort może być twoim sprzymierzeńcem w rozwoju.
Porozmawiamy o odrzuceniu, krytyce i pomyłkach, czyli o tych momentach,
które najbardziej podkopują poczucie własnej wartości. Podejmiemy
również takie ważne wątki, jak obdarzanie się miłością i lubienie
siebie, a także akceptacja swojej osoby - ta zdrowa akceptacja,
niewykluczająca pracy nad obszarami, które warto rozwijać. W części tej
znajdziesz także wskazówki dotyczące tego, jak pielęgnować uczucie
przyjemności. Dowiesz się, jak akceptować swoje ciało i się o nie
troszczyć, ponieważ często zapominamy, że relacja z samą sobą obejmuje
także sposób traktowania swojego ciała. Czy jesteśmy dla siebie dobre?
Czy potrafimy odpoczywać? Czy dbamy o to, co jemy? Czy zapewniamy sobie
codzienną dawkę ruchu, który jest niezbędny dla zdrowia?
W trzeciej części zajmiemy się twoimi relacjami z otoczeniem, ponieważ
budowanie poczucia własnej wartości nie dokonuje się w próżni. Twój
obraz siebie kształtuje się również w kontakcie z osobami, które
spotykasz na swojej drodze. Przyjrzymy się twojej roli w relacjach
społecznych, porozmawiamy o skutecznej komunikacji, czyli o tym, jak
mówić o swoich potrzebach czy uczuciach asertywnie i z szacunkiem oraz
jak słuchać, żeby prawdziwie usłyszeć drugiego człowieka. W części tej
nauczysz się też rozpoznawać, kiedy twoje granice są naruszane, i dowiesz się, jak je stawiać stanowczo i skutecznie, tak żeby nie ranić
innych, ale jednocześnie chronić siebie. Przeprowadzę cię w niej również
przez tajniki mentalizacji i rozwijanie zdrowej empatii, abyś mogła
lepiej zrozumieć siebie oraz osoby wokół ciebie. Poruszymy również temat
wybaczenia zarówno innym, jak i sobie. Jest to ważny krok w drodze do
uwolnienia się od ciężaru przeszłości.
Uznanie swojej wartości to proces, który trwa przez całe życie. Mam
nadzieję, że ta książka będzie dla ciebie wsparciem w tej podróży,
pomoże ci spojrzeć na siebie z życzliwością i zrozumieniem, pokaże ci,
że nie jesteś sama ani w swoich trudnościach, ani w staraniach.
Pamiętaj, jestem obok.
A na zakończenie naszej wspólnej podróży przygotowałam pewną
niespodziankę, która może okazać się dla ciebie wsparciem w dalszej
drodze. Ale o tym na razie sza! Wszystko w odpowiednim czasie.
Tymczasem... ruszajmy na wyprawę!
Rozdział 1. Zdrowe poczucie własnej wartości. Od samotności do przynależności
Rozdział 1
Zdrowe poczucie własnej wartości
Od samotności do przynależności
Życie jest podróżą, którą zaczynamy w momencie narodzin, kończymy zaś
wraz z ostatnim oddechem. Niektórzy powiedzą, że w tej wędrówce nie ma
niczego wyjątkowego. Inni stwierdzą, że życie to niezwykły dar i oby
istniała reinkarnacja, bo chcieliby jeszcze raz doświadczyć wszystkiego,
co stało się ich udziałem. Dla jednych będzie ono jedynie wynikiem
przypadkowego połączenia dwóch komórek. Drudzy, mając na względzie to,
że połączyły się konkretne komórki, nazwą pojawienie się małego
człowieka cudem stworzenia. Dla jednych podróż ta będzie walką o przetrwanie pośród wrogich istot w otoczeniu, do którego nie dociera
nawet najmniejszy promień słońca. Inni przeżyją podczas swojej wędrówki
prawdziwą przygodę i będą podziwiać otaczające krajobrazy, nawet jeśli
one nie zawsze będą zapierały dech w piersiach. Istotna uwaga: obraz
życia nigdy nie jest zerojedynkowy. Życie nie jest tylko super, albo
tylko do bani. Ono jest różne! Jest mozaiką doświadczeń, drobnych,
codziennych zdarzeń, które składają się na naszą historię.
W gruncie rzeczy jesteśmy istotami złożonymi, pełnymi sprzeczności i paradoksów. Mając to na uwadze, możemy odnosić się do siebie z większą
łagodnością i miłością lub uznawać się za zbyt słabych, by podążać w obranym kierunku. Życie nie jest prostą, liniową ścieżką. Jest pełne
zwrotów akcji, niespodziewanych momentów, zarówno radosnych, jak i bolesnych, które przydają mu nowych barw i odcieni. Widząc to, co nas
otacza, a także słysząc to, co na nasz temat mówią bliscy, określamy
siebie jako istoty wartościowe, bezwartościowe lub mało wartościowe -
dla siebie samych, dla innych ludzi, a także w kontekście swojego wkładu
w ten świat.
Swoją podróż ku zrozumieniu siebie i swojego miejsca w kosmosie
rozpoczynasz już w chwili, kiedy po raz pierwszy otwierasz oczy.
Doświadczasz radości i smutków, sukcesów i porażek, miłości i straty,
przeżywasz okresy żałoby i kryzysu. Część osób, które spotykasz na
swojej drodze, wybierasz na towarzyszy, a część oddziałuje na ciebie
niejako samoistnie, bo jest twoją rodziną. Wszystko, czego doświadczasz
na przestrzeni czasu, wpływa na to, jak postrzegasz siebie, innych i otaczający cię świat.
Każdy, absolutnie każdy człowiek doświadcza zarówno wzlotów, jak i upadków. Różnimy się między sobą jedynie ich wysokością i głębokością
oraz tym, jak często się pojawiają. W życiu nie chodzi więc o to, żeby
unikać trudów, ale raczej żeby zaakceptować trudne momenty i działać w ich ramach na miarę swoich aktualnych możliwości. Możesz zmienić swoją
sytuację na tyle, na ile się da, lub zmienić swój stosunek do tej
sytuacji, bo na to zawsze masz wpływ. Jeśli uznasz, że chcesz dokonać
zmiany postawy, możesz zacząć traktować trudne momenty jako swój
osobisty test. W obliczu doświadczanych wyzwań możesz odkryć głębokie
pokłady siły i determinacji albo uwierzyć, że nie jesteś dość silna,
zdolna, wartościowa. To ty wybierasz perspektywę i swoją osobistą
narrację. I oczywiście, że dziesiątki razy w ciągu życia upadniesz,
zwątpisz czy popłaczesz się z bezsilności. Masz do tego prawo i nie
pozbawia cię to wartości. Upadaj, wątp, płacz, krzycz, ale niech to będą
MOMENTY, a nie twoja definicja życia. Gorsze chwile nie odbiorą ci
poczucia własnej wartości, bo nie mają takiej mocy. Możesz im co
najwyżej to poczucie własnej wartości oddać, jeśli tak zdecydujesz, bo
decyzja w tej sprawie należy do ciebie.
Chyba każda z nas zgodzi się, że poczucie własnej wartości jest
niezwykle ważną częścią naszego życia, która wpływa na cały jego obraz.
Bo jeśli czujemy się wartościowe dla siebie samych, innych oraz tego
świata, to zdecydowanie bardziej chce nam się żyć i uczestniczyć w mniejszych lub większych radościach. Jeśli zaś czujemy się
bezwartościowe, to zadajemy sobie pytanie: po co właściwie żyję, skoro
moje życie nie wnosi niczego ważnego, ciekawego, wartościowego?
Chyba każda z nas zgodzi się też co do tego, że lepiej mieć wysokie
poczucie własnej wartości niż niskie, czyż nie? Ja jednak zamierzam
włożyć kij w mrowisko i odpowiedzieć na to pytanie: "To zależy". Prawda
jest taka, że nie każde wysokie poczucie własnej wartości jest dobre i zdrowe. Zdrowe jest posiadanie poczucia adekwatnej wartości. Żeby dobrze
uchwycić, czym takie poczucie wartości jest, trzeba wiedzieć, czym
ogólnie jest poczucie własnej wartości i z czego się składa.
Przede wszystkim nie da się mieć poczucia własnej wartości bez
świadomości siebie. Świadomość siebie polega na głębokim i introspektywnym zrozumieniu swoich myśli, uczuć, potrzeb, pragnień,
marzeń i umiejętności. Świadomość siebie to wiedza o tym, co nas w życiu
napędza i co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. To także świadomość, jakie
sprawy czy sytuacje wywołują w nas frustrację, smutek, złość i inne
trudne emocje. Jesteś świadoma siebie, kiedy umiesz dostrzec swoje mocne
strony, talenty, zdolności, ale również słabości, ograniczenia i lęki.
Jesteś świadoma siebie, gdy potrafisz spojrzeć na siebie z perspektywy
obserwatora, który analizuje i rozumie, kim jesteś w głębi duszy.
Analizujesz i rozumiesz swoje zachowania i reakcje, a także możesz je
zmodyfikować, jeśli uznasz to za słuszne.
Kiedy jesteś świadoma siebie, umiesz podejmować świadome decyzje, czyli
kierować się w stronę wyznaczonych przez ciebie celów, w zgodzie z twoimi wartościami, czyli w zgodzie z twoimi prawdziwymi pragnieniami.
Dzięki tej umiejętności jesteś w stanie rozpoznać, czy działania, które
podejmujesz, wynikają z twojej prawdziwej natury i są spójne z tobą, czy
może są wynikiem ulegania wpływom zewnętrznym, które cię od twoich
wartości oddalają.
Jesteś świadoma siebie, jeśli zdajesz sobie sprawę, że twoje działania
nie dokonują się w próżni. Twoje decyzje i wybory wpływają na innych
ludzi - rodzinę, przyjaciół, współpracowników, a nawet nieznajomych,
których spotykasz na swojej drodze. Dlatego dążąc do realizacji swoich
celów i pragnień, powinnaś mieć też na uwadze dobro innych.
Jednak sama świadomość siebie to dopiero początek - to jeden z elementów
poczucia własnej wartości. Drugim, równie istotnym, a może nawet
ważniejszym składnikiem jest akceptacja siebie. Akceptacja wielu osobom
myli się z pobłażliwością. Takie osoby mówią na przykład: "No tak, mam
swoje wady, słabsze strony, taka już jestem i nie zamierzam tego
zmieniać, ponieważ się akceptuję". Tego rodzaju stwierdzenia nie mają
nic wspólnego z akceptacją! To usprawiedliwianie swojej biernej postawy
pseudocoachingowym bełkotem.
Niektórzy nawet ubierają swoje słabości w piękne stroje i wystawiają
dumnie na witrynę życia. "Jestem wredna, ale to takie słodkie, mężczyźni
kochają zołzy", tłumaczą sobie albo przekonują sami siebie: "Ludzie się
mnie boją, a to znaczy, że wzbudzam respekt". Nie, nie wzbudzasz
respektu, tylko postrach, co już nie jest komplementem. "Jestem szczera
do bólu i się nie cackam z innymi" - super, dopóki to nie twój ból.
"Jestem odważna, bo nie oglądam się na konsekwencje. Fakt, trudno ze mną
wytrzymać, ale wybrani dadzą radę!". Odwaga bez refleksji nad
konsekwencjami to przejaw lekkomyślności, a także brak szacunku dla
osób, które mogą ucierpieć z powodu naszych destrukcyjnych działań.
Odwaga powinna iść w parze z odpowiedzialnością, a ludzie powinni raczej
budować relacje niż ze sobą wytrzymywać za wszelką cenę. A z innej
witryny: "Tyle jestem w stanie znieść bólu, zniewag i upokorzenia, tyle
jestem gotowa wycierpieć, to ci dopiero dowód miłości!". Nie, to nie
jest dowód miłości, tylko skłonności autodestrukcyjnych. I jeszcze jeden
przykład: "Tyle jestem w stanie ogarnąć, i to bez odpoczynku. Patrz, jak
błyszczę! Nikt tyle nie zniesie". No cóż, żadne z tych stwierdzeń nie
podkreśla czyichkolwiek zalet ani cech, które warto po prostu
zaakceptować. Raczej wytyczają one pole do pracy. To, ile się inni
wycierpią przez ciebie i wytrzymają lub nie, nie jest powodem do chwały.
Podobnie jak to, że chcesz dźwigać za kogoś krzyż. Zresztą ta rola jest
już zajęta!
Jeśli więc ktoś powie ci, że jest taki, jaki jest, i nie zamierza się
zmieniać, to uciekaj, gdzie pieprz rośnie - szkoda twojej energii. Bierz
też nogi za pas, gdy ktoś stwierdzi, że jeśli nie zniesiesz go, kiedy
jest najgorszy, to nie zasługujesz na niego, kiedy jest najlepszy. Taki
człowiek przyjmuje postawę, która jest wygodna dla niego, ale raniąca
dla innych, a ty nie musisz zgadzać się na bycie jego ofiarą.
Ja sama o akceptacji lubię myśleć w kontekście uznania, czyli pogodzenia
się ze wszystkimi aspektami mnie samej, zarówno tymi, które uważam za
pozytywne, jak i tymi, które postrzegam jako negatywne. Uznaję, że
jestem istotą ludzką, siłą rzeczy niedoskonałą, istotą, której pewne
aspekty wymagają pracy, tak aby żyło jej się lepiej z samą sobą, a także
by innym żyło się lepiej z nią. Uznaję też, że będę nad swoimi
niedoskonałościami pracować we własnym tempie i w zakresie moich
możliwości, z pomocą innych lub samodzielnie. Przyjmuję więc wobec
swoich słabszych stron postawę aktywną, odrzucając wszelkie, nawet
najwznioślejsze wymówki. Akceptacja to również umiejętność doceniania
swoich mocnych stron i zauważania zasobów. Uznaję zatem, że mam pewne
unikalne talenty, umiejętności i cechy, które stanowią moją siłę.
Dostrzegam swój potencjał do tworzenia, inspirowania i wpływania na
świat w pozytywny sposób.
Docenianie mocnych stron nie jest aktem pychy, ale zdrową formą
samoświadomości, która pozwala ci budować pewność siebie i motywację do
dalszego rozwoju. Zauważanie swoich zasobów ściśle wiąże się też ze
zdolnością do okazywania wdzięczności za to, co już masz. To patrzenie
na swoje życie z perspektywy obfitości zamiast niedoboru. A jeśli
gdziekolwiek zauważasz rzeczywisty niedobór, to widzisz jednocześnie
mnóstwo możliwości pracy nad nim. Akceptując siebie, rozumiesz, że
jesteś w konkretnym miejscu na swojej życiowej ścieżce, masz pewne
zasoby, dostrzegasz je, doceniasz i z nich korzystasz. Masz też słabsze
strony, ale przyjmujesz wobec nich postawę aktywną, przesyconą miłością
i szacunkiem do siebie oraz innych, a jednocześnie chęcią podjęcia
niezbędnej pracy.
Aby rozwinąć świadomość oraz akceptację siebie, warto wzbudzić w sobie
odwagę do odczuwania wszystkich emocji. Emocje są bowiem naszym
drogowskazem. Zwróć uwagę, że nie twierdzę, iż trzeba tę odwagę MIEĆ, a jedynie że warto ją w sobie WZBUDZIĆ. Bo odwaga nie jest uczuciem, które
nas nawiedza w przypadkowych chwilach. Odwaga jest aktywną POSTAWĄ,
której co prawda może towarzyszyć to charakterystyczne uczucie, ale ona
tym uczuciem nie jest. Jest postawą dającą się budować za pomocą
działań, które się podejmuje, i to nawet jeśli nie czuje się
determinacji, motywacji i pewności siebie. Pamiętaj o tym, że odwaga
jest w tobie. Może być uśpiona, może brakować ci wiary w jej obecność,
ale ona z całą pewnością w tobie drzemie. Wzbudzić w sobie odwagę to
znaczy działać nawet w sytuacji, gdy czuje się lęk. Właśnie działanie
mimo lęku pozwoli ci odkryć, jak wiele odwagi w sobie nosisz. Jesteś w procesie i tak jak całe życie uczysz się pewnych prawd na swój temat,
tak samo uczysz się, że odwagę w sobie masz, a przyjmując aktywną
postawę, stopniowo ją wzmacniasz.
To całkowicie naturalne, że boimy się konfrontacji z tym, co wywołuje
trudne emocje. Taka konfrontacja jest nieprzyjemna, a my, ludzie,
chcemy, żeby było najprzyjemniej jak to możliwe. Ale emocje - także te
trudne - są drogowskazem, a w zdrowym dyskomforcie człowiek może się
niesamowicie rozwinąć. I tym właśnie jest zdrowe poczucie własnej
wartości: zdrowe, czyli adekwatne. U jego źródeł znajduje się
przekonanie o byciu człowiekiem. Człowiekiem mającym zarówno wady, jak i zalety, a także zasoby, za których istnienie czujemy do siebie
wdzięczność, i obszary do pracy, które będą istniały, dopóki będzie
trwało nasze życie, i nad którymi będziemy pracować, aby przede
wszystkim nam samym żyło się lepiej ze sobą, a w drugiej kolejności,
żeby otoczenie mogło korzystać z naszej pozytywnej energii i inspiracji.
Tak, abyśmy mogli wspierać jego członków w ich własnym rozwoju i dążeniu
do celów. Właśnie taka postawa jest najlepszym i najzdrowszym punktem
wyjścia. Jestem istotą ludzką, jestem człowiekiem - to może być ogromny
komplement, jeśli zdecyduję, że nim jest.
Istnieje jeszcze jeden niezwykle ważny aspekt zdrowego poczucia własnej
wartości, o którym bardzo często się zapomina. Wiele popularnych
poradników uderza w nutę: "Tylko ty się liczysz w swoim życiu". Czas to
stwierdzenie zrewidować! Rzeczywiście, to prawda, że jesteś
najważniejszą osobą w swoim życiu, ale zdecydowanie nie jest prawdą,
jakobyś tylko ty się w swoim życiu liczyła. Ty jako pełna wad i zalet,
różnorodna i wartościowa istota ludzka jesteś także istotą społeczną.
Oznacza to, że funkcjonujesz w pewnym środowisku, w społeczeństwie.
Otoczenie, w którym żyjesz, ma wpływ na ciebie, ale także ty, jako
jednostka społeczna, masz wpływ na otoczenie. Zdrowe poczucie własnej
wartości to postawa, która umieszcza nas wśród innych ludzi, a nie ponad
czy pod nimi. Oznacza to, że nie jesteś ani pępkiem świata, ani wrzodem
na jego tyłku. Funkcjonujesz w społeczeństwie, masz więc prawo wymagać
od otoczenia zdrowego i dobrego wpływu na ciebie, ale jednocześnie
musisz wymagać od siebie, abyś w zdrowy sposób wpływała na innych.
Jeśli masz zdrowe poczucie własnej wartości, to rozumiesz, że ty sama
jesteś wartościową, cenną istotą, obdarzoną unikalną historią, która cię
ukształtowała, a jednocześnie towarzyszy ci poczucie, że każdy człowiek
z twojego otoczenia jest wartościowy oraz cenny i ma własną historię,
która uformowała jego tożsamość. Jesteś świadoma, że masz zarówno
mocniejsze, jak i słabsze strony, co jest w porządku, ponieważ dzięki
temu jesteś jakaś. Inni ludzie także mają swoje mocniejsze i słabsze
strony, które nadają im indywidualny rys. Jesteś wśród ludzi, nie ponad
ani pod nimi. Twoje słabsze strony nie odbierają ci wartości, tak jak
słabe strony członków twojego otoczenia nie sprawiają, że stają się oni
mniej wartościowi. Inni również nie są bardziej ani mniej wartościowi od
ciebie; są jedyni w swoim rodzaju i tak samo wartościowi.
Zdrowe poczucie własnej wartości wiąże się również z tym, że potrafisz
spojrzeć na siebie z miłością, akceptacją i wyrozumiałością, ale też
jesteś w stanie wyjrzeć poza czubek własnego nosa i z uczuciem popatrzeć
na drugiego człowieka. Wpływasz na siebie, więc wpływaj dobrze.
Oddziałujesz na innych ludzi, więc oddziałuj dobrze. Możesz budować
siebie, więc buduj. Jeśli możesz zbudować innego człowieka, zadbaj o to.
Kształtuj świadomie swoje otoczenie jako biorca i dawca dobra.
W kontekście poczucia własnej wartości pojawia się często pojęcie
samooceny, używane czasem zamiennie z tym pierwszym. Między tymi
pojęciami istnieje jednak kilka technicznych różnic. Poczucie własnej
wartości odnosi się do naszej wewnętrznej wartości jako istot ludzkich,
natomiast samoocena dotyczy naszych osiągnięć i umiejętności. Jeśli mam
adekwatne poczucie własnej wartości, to czuję się wartościowa jako
człowiek (innych też uważam za wartościowych). Jeśli mam adekwatną
samoocenę, to wierzę we własne zdolności i wiem, że jestem w stanie
sprostać różnym wyzwaniom, choć niektóre zadania znajdują się poza moimi
kompetencjami.
Zdrowe poczucie własnej wartości jest relatywnie stałe, ponieważ nawet
gdy życie przynosi ci niespodziewane doświadczenia i trudności, dalej
możesz czuć się wartościową osobą. Czujesz się wartościowa, nawet jeśli
straciłaś pracę, popełniłaś błąd, nawet jeśli ktoś odszedł od ciebie.
Samoocena natomiast bywa zmienna w zależności od tego, czego dotyczy.
Mam adekwatną samoocenę w kontekście tworzenia książki, bo wiem, że
jestem w stanie ją napisać: rozpocząć i ukończyć cały proces. Mało tego,
wiem, że może ona zainteresować czytelnika. Jeśli natomiast myślę o swoich umiejętnościach tańczenia w balecie, to moja samoocena jest
zdecydowanie niska. Ale wciąż adekwatna! Kompletnie nie znam się na
balecie, nie czuję czaczy ani żadnej innej formy tanecznej ekspresji. I choć w tańcu swoje umiejętności oceniam jako mizerne, nie sprawia to, że
czuję się mniej wartościowa.
Nasza samoocena wzrasta, gdy się uczymy i zdobywamy nowe umiejętności,
ale różni się w zależności od sytuacji. Jedni odnajdują się w sporcie,
inni w wystąpieniach publicznych. Samoocena jest zdrowa, jeśli jest
adekwatna. Wysoka samoocena nie zawsze jest zdrowa, tak jak nie zawsze
niezdrowa jest samoocena niska. Jeśli jesteśmy w czymś dobrzy,
powinniśmy się oceniać dobrze w związku z tym. Natomiast jeśli na czymś
się nie znamy, powinniśmy mieć świadomość swojej słabości w tej
dziedzinie. Przyznanie się do niewiedzy wymaga jednocześnie pokory, o którą bywa trudno. Nieumiejętność adekwatnego określenia swojego stanu
wiedzy na dany temat potrafi być za to trudna do zniesienia dla innych.
Założę się, że masz w rodzinie przynajmniej jedną osobę, która
najwyraźniej ma z tym problem. Wujka, ciocię, brata, siostrę, może
rodzica - eksperta od wszystkiego! Jeśli ktoś próbuje mu pokazać, że się
myli, to rodzinny ekspert wytacza najcięższe działa, absolutnie
niepodważalne argumenty, dowody ostateczne brzmiące: "Bo tak sądzę!",
"Bo kiedyś tak było", "Bo kiedyś tego nie było i było w porządku". Bo
"kiedyś to nikt na psychoterapię nie chodził i jakoś wszyscy przeżyli".
No może poza tymi, którzy odebrali sobie życie. Czy taki osobnik jest
irytujący? No jest... Czy wpływa dobrze na innych i stanowi dla nich
zachętę do pozytywnych zmian? No nie... Czy imponuje innym swą
nieomylnością i wystrzelonym w kosmos ego? Mam wątpliwości. Rodzinny
"ekspert" ma wysoką samoocenę, ale jednocześnie mija się z rzeczywistością. Gdyby jego samoocena była adekwatna, nie wypowiadałby
się na tematy, na których się kompletnie nie zna, a raczej posłuchał
osób mających faktycznie coś mądrego do powiedzenia. Wysoko, nie znaczy
zdrowo. Czasem warto słuchać, nie zawsze trzeba mówić. Czasem warto też
się zainteresować innymi, zamiast desperacko próbować zaciekawić innych
sobą.
Miałam kiedyś koleżankę, która uparcie twierdziła, że ludzie są głupi,
nudni, irytujący, a do tego śmierdzący, co podkreślała za każdym razem,
kiedy jechałyśmy razem transportem publicznym. Jako że uważam się za
człowieka, przyznam, że czułam się niekomfortowo, słuchając obelg o innych reprezentantach mojego gatunku. Bo jeśli wszyscy, to pewnie ja
też. W końcu jest ze mnie zwykły zjadacz chleba. Też się przecież pocę.
A jak się nie umyję, to roztaczam niezbyt miłe zapachy. Zdarza mi się
czegoś nie rozumieć, przynudzać, a i zirytować się potrafię. Zapytałam
więc w końcu koleżankę, do jakiego gatunku ona należy. Jest dziobakiem?
Może kolczatką? A może reprezentuje zupełnie inną gałąź ewolucyjną? Bo
przecież nie należy chyba do tych głupich i śmierdzących homo sapiens.
Pamiętam, że moje pytanie pozostało bez odpowiedzi. Trudno. Nieprzyjemne
pytania mają potencjał budowania wglądu. A poza tym tak całkiem serio -
byłam ciekawa jej perspektywy.
Zwróć uwagę na to, jaką ty masz opinię o innych ludziach i jak twój
stosunek do świata na ciebie wpływa. Czy nie stawisz siebie ponad lub
pod innymi? Być może czujesz się lepsza, a inni są twoim zdaniem mniej
wartościowi, mniej ciekawi albo w ogóle nieciekawi, niewarci twojej
uwagi. A może w swoim odczuciu jesteś gorsza, mniej wartościowa od
innych i czujesz, że nie zasługujesz na to, żeby przebywać w ich
towarzystwie. Tyle tylko, że stawiając się ponad lub pod innymi, sama
siebie skazujesz na izolację. To, co myślisz o sobie i innych ludziach,
bardzo mocno wpływa na twoje życie i na to, jak wyglądają twoje
interakcje społeczne, a one są podstawą zdrowego funkcjonowania w świecie, ponieważ człowiek, czy mu się to podoba, czy nie, jest istotą
społeczną. Potrzebujemy innych osób, aby zdrowo się rozwijać i trwać w zdrowiu po osiągnięciu dojrzałości.
Zanim zagłębimy się w tajniki poczucia własnej wartości, zbierzmy
najważniejsze informacje na jego temat i na temat samooceny, które do
tej pory się pojawiły. Samoocena to ocena dotycząca własnych
umiejętności, kompetencji i osiągnięć. Jest związana głównie z aspektem
poznawczym, czyli tym, jak oceniamy swoje zdolności i osiągnięcia w różnych dziedzinach życia. Może być zależna od sytuacji i zmienna - ktoś
może mieć wysoką samoocenę w pracy, ale niską w kontekście budowania
relacji społecznych. Zarówno wysoka, jak i niska samoocena mogą być
zdrowe, jeśli są adekwatne, czyli jeśli odpowiednio określają poziom
naszych umiejętności. Wysoka samoocena w danym obszarze może być
sygnałem, że dobrze wykonałaś swoje zadanie, nabyte kompetencje są
bowiem efektem twoich starań. Niska samoocena wytycza ci pole do
potencjalnej pracy. Możesz tę pracę podjąć, jeśli jest to dla ciebie
ważne i jeśli czujesz taką potrzebę, ale nie musisz tego robić, bo nie
każdy musi być dobry we wszystkim. Samoocena często opiera się na cudzej
ocenie i porównaniach z innymi ludźmi, które mogą być zdrowe, ale mogą
być też destrukcyjne, o czym więcej dowiesz się w kolejnych rozdziałach.
Poczucie własnej wartości ma związek z traktowaniem siebie jako istoty
ludzkiej i akceptowaniem siebie ze świadomością swoich mocnych i słabych
stron. To przekonanie, że jest się wartościowym człowiekiem niezależnie
od swoich osiągnięć czy opinii innych osób. Istotny w tym wypadku jest
aspekt emocjonalny, czyli to, jak się czujemy same ze sobą. Czy czujemy
się wartościowe i godne pokochania? Zdrowe poczucie własnej wartości
jest relatywnie stałe, a przynajmniej mniej podatne na zmiany w codziennych sytuacjach. Jeśli nasze poczucie własnej wartości jest
zdrowe, to nawet w obliczu życiowych porażek definiujemy siebie jako
osoby wartościowe. Opiera się ono na wewnętrznym przekonaniu, a nie
porównaniach z innymi czy cudzych opiniach.
Możesz zapytać: "A po co to komu?". Po co komu zdrowe poczucie własnej
wartości i dlaczego warto nad nim pracować? Cóż, poczucie własnej
wartości oddziałuje na całe nasze życie. I nie chodzi tu o jakieś
subiektywne odczucia, ale realny, namacalny wpływ. Jeśli zbudujesz
adekwatne poczucie własnej wartości, to automatycznie zyskasz też
większą pewność siebie. Będziesz bardziej skłonna do podejmowania
zdrowego ryzyka, a więc i korzystania z życia oraz możliwości, które ono
oferuje. Podejmowanie decyzji, zarówno tych codziennych, drobnych, jak i tych większych, stanie się łatwiejsze, bo będziesz wierzyła w swoje
umiejętności i zdolność radzenia sobie z wyzwaniami. To pozwoli ci na
działanie z większą determinacją i konsekwencją.
Adekwatne poczucie wartości wpłynie też na jakość twoich związków z innymi ludźmi. Będziesz potrafiła tworzyć zdrowe relacje, oparte na
wzajemnym szacunku i zaufaniu. Bez paraliżującej presji udowadniania
swojej wartości czy lęku przed odrzuceniem. Bez potrzeby manipulacji
innymi czy ich kontrolowania, bez umniejszania swoich mocnych stron.
Zamiast tego postawisz na otwarte, autentyczne i szczere kontakty.
Zaczniesz być sobą i przestaniesz się tego bać. Będziesz mogła z odwagą
żyć w zgodzie ze sobą. A co za tym idzie, wykształcisz w sobie także
zdrową asertywność, czyli zdolność wyrażania swoich potrzeb, uczuć i przekonań w sposób bezpośredni i szczery, z jednoczesnym poszanowaniem
granic i uczuć innych ludzi. Zyskasz umiejętność mówienia "nie" bez
poczucia winy.
Zbudujesz swoją odporność na stres i problemy życiowe. Życie nigdy nie
będzie wolne od trudności i wyzwań, bo one są immanentną częścią naszej
egzystencji. Posiadanie adekwatnego poczucia własnej wartości pomoże ci
jednak w radzeniu sobie z tym, co cię będzie spotykać. Zachowasz spokój
w kryzysowych sytuacjach, co pozwoli ci rozwiązywać problemy i wyciągać
konstruktywne wnioski z niepowodzeń.
Adekwatne poczucie własnej wartości jest bezpośrednio związane z poczuciem szczęścia. Zdrowe poczucie własnej wartości pozwoli ci w pełni
cieszyć się życiem, czerpać radość z codziennych doświadczeń i emanować
pozytywnym nastawieniem do świata i innych ludzi.
Czy więc warto? Decyzja należy do ciebie.
Rozdział 2. Przeszłość, która nadaje życiu kształt. Od ograniczeń do odpowiedzialności
Rozdział 2
Przeszłość, która nadaje życiu kształt
Od ograniczeń do odpowiedzialności
Irvin David Yalom, amerykański psychiatra i psychoterapeuta, jeden z głównych reprezentantów terapii egzystencjalnej, stwierdził kiedyś, że
pierwszym krokiem w każdej zmianie jest przyjęcie odpowiedzialności za
swoje życie. Jak bowiem możemy je zmieniać, jeśli w ogóle nie czujemy
się za nie odpowiedzialni? Przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie to
absolutnie podstawowa decyzja. Właśnie od niej zaczyna się cały proces
zmiany podczas terapii. Każda zmiana ma swoje źródła w decyzji, by wziąć
odpowiedzialność za swoje życie. Ale co to tak naprawdę znaczy? Być może
uznasz, że chodzi o to, aby swoje porażki brać na klatę. Jeśli tak
pomyślałaś, to masz rację. Przynajmniej częściowo.
Jeśli doświadczasz porażek - a każdy ma je na swoim koncie! - to ważne,
abyś wyciągała z nich taką naukę, która prowadzi do budowania siebie, a nie do burzenia poczucia własnej wartości. Spora część osób nie
dostrzega jednak różnicy między tymi dwoma rodzajami lekcji. Burzysz
swoje poczucie wartości, kiedy branie odpowiedzialności za swoje decyzje
i życie myli ci się z krytykowaniem siebie za najmniejsze przewinienia.
Co ci to daje? Nic, a w każdym razie nic dobrego. Z pewnością nie
uzdrawiasz wówczas siebie, ty siebie niszczysz! Jak pisał Nathaniel
Branden: "Nikogo nie uczyniono dobrym, mówiąc mu, że jest zły"1 .
Jeśli skupiasz się jedynie na wytykaniu sobie błędów i niedoskonałości,
to tak, jakbyś skazywała się na dożywocie w ciemnej celi, bez możliwości
warunkowego zwolnienia. Tym sposobem nigdy nie staniesz się dość dobra,
aby odzyskać wolność. A przecież jesteś wolna! Jesteś tu, na tej ziemi
właśnie po to, abyś była wolna i z tej wolności mądrze korzystała, byś
cieszyła się życiem, doceniała jego piękno, doświadczała różnorodności.
Bo jeśli się kogoś bardzo mocno kocha, to chyba właśnie tego się dla
niego pragnie, co? Dlatego miłość do siebie jest taka ważna.
Zdrowe wzięcie odpowiedzialności za swoje życie to świadome uznanie, że
nasze szczęście, porażki i sukcesy w dużej mierze wynikają z naszych
własnych myśli, dokonywanych wyborów oraz działań. Oczywiście, nie
wszystkie decyzje podejmujemy w pełni świadomi ich konsekwencji, co
czasem prowadzi do przykrych rezultatów. Byłoby dużym błędem, gdybyśmy
nie uwzględnili, że rządzą nami nieświadome instynkty, a część naszych
decyzji wymyka się racjonalnym osądom. Ponadto w życiu pełno jest
zdarzeń losowych, na które nie mamy wpływu.
Nie możemy kontrolować na przykład tego, w jakiej rodzinie się
urodziliśmy, a ona ma na nas ogromny wpływ. Zdrowe przejmowanie kontroli
nad swoim życiem polega w tym wypadku na poznawaniu swoich
nieadaptacyjnych schematów oraz ich źródeł i świadomym przekształcaniu
ich w schematy bardziej adaptacyjne - takie, które sprawiają, że życie
staje się wartościowym i budującym doświadczeniem. W zdrowym
przejmowaniu odpowiedzialności za swoje życie nie szukamy winnych ani w sobie, ani w innych, bo życie nie jest grą w "znajdź winnego".
Rezygnacja z obarczania kogokolwiek winą bywa trudna, a momentami wręcz
przerażająca... Jak to, mam nie szukać winnego!? Przecież to wina matki,
ojca, partnera, moja wina! Jasne, twoje otoczenie miało ogromny wpływ na
to, jaka teraz jesteś. Istnieje jednak wielka różnica między
poszukiwaniem winnych a zrozumieniem, jak trudne doświadczenia na nas
wpłynęły.
Wiesz, co się dzieje, kiedy rezygnujesz z szukania winy w sobie i innych
na rzecz samej tylko próby zrozumienia wpływu, jaki określona sytuacja
miała na ciebie? Przejmujesz zdrową kontrolę nad swoim życiem. Bo
szukanie winnych prowadzi do bierności. W jego efekcie nabieramy
przekonania, że nic nie możemy zrobić z daną sytuacją i nie mamy wpływu
na to, do czego ona doprowadzi. Bo skoro winny jest zły rodzic albo mąż,
to on powinien zadośćuczynić. Jeśli zaś tego nie robi, to z JEGO powodu
musimy się męczyć z naszym bagażem emocjonalnym, myślimy sobie. A przecież wcale nie musimy. Możemy poprzestać na stwierdzeniu, że
przeszłość miała na nas wpływ, ale niezależnie od tego, co nas spotkało,
nie musimy się z nią męczyć, możemy się uwolnić i wybrać nową jakość
życia. Skupiając się na winie, stajemy się biernymi uczestnikami własnej
egzystencji, pozbawiamy się wpływu na przebieg wypadków. Czy w takim
stanie można odnaleźć sens życia i satysfakcję? Jest to raczej prosta
droga do marazmu i nijakości. Kiedy porzucisz tę grę, zyskasz
sprawczość. A także zaoszczędzisz masę energii, którą będziesz mogła
przeznaczyć na to, co ciekawsze i bardziej wartościowe.
Łatwiej jest trwać w przekonaniu, że to, co nam się przydarza, znajduje
się poza naszą kontrolą, ale czy lepiej? Tym, co daje nam siłę, co
przysparza energii i podnosi poziom witalności, jest postawa aktywna,
czyli przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie i uznanie, że mamy na
nie wpływ. Taka postawa otwiera przed nami ogromne możliwości. Człowiek
jest tak skonstruowany, że niezwykle ożywia go akt tworzenia, a najbardziej - akt tworzenia swojego życia. Jeśli więc odpowiedzialność
za swoje życie oddasz okolicznościom zewnętrznym, a sama przyjmiesz
postawę bierną, to będziesz jedynie cholernie zmęczona i zrezygnowana.
Ożywić może cię tylko twój wkład w swoje lepsze życie, decydowanie o tym, jak zareagujesz na trudności, jak wykorzystasz swoje zdolności i predyspozycje, jakie cele będziesz realizowała. Wzmacniając tę postawę,
nauczysz się czerpać radość z życia, szanować oraz kochać siebie i innych.
W praktyce wzięcie odpowiedzialności za swoje życie oznacza przede
wszystkim dokonywanie codziennych świadomych wyborów. Zaczyna się od
prozaicznych kwestii, jak decyzje dotyczące tego, co zjesz na śniadanie,
obiad czy kolację oraz jak spędzisz popołudnie - chodzi o to, aby to
były twoje decyzje. Oczywiście, inne osoby mogą wnosić swoje propozycje
lub sprzeciwy, ale ostatecznie to ty decydujesz, czy zgadzasz się na
przyjęcie cudzej propozycji i czy chcesz zaproponować jakąś alternatywę
w razie jej odrzucenia. Być może zechcecie świadomie i aktywnie poszukać
kompromisu, który zadowoli obie strony.
Branie odpowiedzialności za swoje życie to także świadome decydowanie o tym, czy jesteś w danej relacji, czy z niej wychodzisz oraz czy
wykonujesz daną pracę, czy z niej rezygnujesz. Wszystko sprowadza się do
twojego wyboru. Nawet jeśli wiesz, że w pracy jest toksycznie i beznadziejnie, ale masz poczucie, że przetrzymasz wszystkie te
trudności, pamiętaj, że jest to twoja decyzja i to ty będziesz ponosić
jej konsekwencje. Zarówno działanie, jak i brak działania są twoimi
decyzjami. Jeśli zdecydujesz się unikać konfrontacji, pamiętaj, że to ty
tak postanowiłaś. Jeśli zdecydujesz się zawalczyć, pamiętaj, że decyzja
wyszła od ciebie.
Wzięcie odpowiedzialności za swoje życie to również dążenie do swoich
celów mimo przeszkód i niepowodzeń. Częstymi przeszkodami na drodze do
osiągnięcia celu są nieadekwatne emocje czy nastroje. Może pragniesz
nawiązać głębsze relacje z ludźmi wokół siebie, ale czujesz się nie dość
dobra i boisz się odrzucenia? Twój wewnętrzny głos podpowiada ci:
"Ludzie mnie nie polubią, nie jestem wystarczająco ciekawa". Możesz się
poddać tym myślom albo się im sprzeciwić - to twoja decyzja.
Życie jest pełne chwilowych impulsów, pod wpływem których może pojawić
się w tobie pokusa, aby wszystko rzucić i zacząć od nowa. Wzięcie
odpowiedzialności za swoje życie to umiejętność panowania nad tymi
impulsami i dokonywania wyborów w sposób przemyślany, zgodny z twoim
długoterminowym celem i wartościami, nawet jeśli chwilowe nastroje
podpowiadają coś całkiem innego. Emocje są mega ważne, bo niosą ze sobą
cenne informacje, ale nie wszystkie emocje są ADEKWATNE do sytuacji.
Czasem lęk aż krzyczy, że zaraz stanie się tragedia, choć tak naprawdę
nie ma takiego zagrożenia. Dlatego emocje warto poznać i zrozumieć, bo
jeśli coś rozumiemy, to umiemy zweryfikować fakty i dostosować do nich
odpowiedź. Dzięki posiadaniu wiedzy na ich temat nie poruszamy się po
omacku!
Nie jest to proste, bo na naszej drodze pojawiają się wciąż wyzwania,
które mogą prowadzić do zniechęcenia i złożenia broni. Możesz mieć
pokusę, by powiedzieć sobie: "nie ma sensu się starać" i zrezygnować z dalszych działań. W takich chwilach pamiętaj o jednym: każda, absolutnie
każda emocja i każdy nastrój kiedyś mijają. Jeśli więc kusi cię, by pod
wpływem silnych emocji podjąć jakąś decyzję, to przypomnij sobie, że te
emocje prędzej czy później opadną, a konsekwencje decyzji pozostaną.
Możesz budować w sobie zdolność szukania siły, by iść naprzód mimo
niepewności, i odwagi do rozwijania umiejętności konstruktywnego
radzenia sobie z trudnościami. Możesz podjąć decyzję, że jeśli ogarnie
cię zniechęcenie, to mu się nie poddasz. Możesz zdecydować, że nawet
jeśli dopadnie cię brak motywacji - a w pewnym momencie z pewnością go
doświadczysz - to wytrwasz. Możesz również podjąć decyzję, że następnym
razem, gdy ktoś cię zdenerwuje i będziesz chciała zareagować
impulsywnie, dasz sobie przestrzeń na uspokojenie się, aby twoje decyzje
były zgodne z tym, czego naprawdę chcesz. To umiejętność dostępna
każdemu człowiekowi, który ma zachowaną zdolność logicznego rozumowania.
Jesteś aktywnym twórcą obrazu siebie. Ten proces kształtowania dokonuje
się teraz, w tym momencie. Możesz aktywnie wpływać na to, jak się
widzisz, jak definiujesz siebie i do jakiego celu prowadzisz swoje
życie. Masz wpływ na swoją teraźniejszość oraz przyszłość. To, na co
wpływu nie masz i mieć nie będziesz - przynajmniej dopóki nikt nie
wynajdzie wehikułu czasu - to twoja przeszłość. Przeszłość na nas
wpływa, i twoja przeszłość także wpłynęła na ciebie. Jak możesz więc
czerpać z niej lekcję?
Przede wszystkim chodzi o to, abyś wiedziała, jak twoja przeszłość
wpływała i wpływa na twoją teraźniejszość. Jakie motywacje kierują i kierowały tobą, gdy podejmowałaś kolejne życiowe decyzje, na przykład
kiedy dokonywałaś wyboru kierunku studiów, miejsca pracy, osoby
partnerskiej, przyjaciół, decydowałaś o powiększeniu rodziny czy o zakończeniu jakichś relacji. Mówiąc prościej, powinnaś odpowiedzieć
sobie na pytanie, dlaczego zdecydowałaś tak, a nie inaczej. Następnie
ważne jest, aby zrozumieć, skąd te motywacje się w tobie wzięły. I nie
odkryję tu Ameryki, jeśli powiem, że bardzo dużo ukrytych motywacji ma
źródła w dzieciństwie. Twoja rodzina pochodzenia i osoby, które cię
otaczały, zwłaszcza te dla ciebie ważne, w dużym stopniu wpłynęły na to,
jak obecnie widzisz siebie, świat i innych ludzi. Twoja przeszłość może
oddziaływać na twoje życie i chwilowo przejmować kontrolę nad twoimi
reakcjami.
Świętym prawem każdego człowieka jest prawo do autonomii. Absolutnie
każdy z nas dąży do tego, aby móc decydować o sobie. Zwróć uwagę, że już
nawet małe dzieci okazują złość, gdy nie dostaną tego, na czym im
zależy. Tupią nogami, kiedy nie chcą założyć ubrań proponowanych przez
rodzica, walczą o swoje - walczą o siebie. Jest to zdrowa postawa, choć
momentami uciążliwa, bo dziecko przecież nie rozumie, że zakaz
zakładania lekkiej sukienki na sanki ma głębszy sens i w gruncie rzeczy
jest wyrazem troski. Nie rozumie, przynajmniej dopóki mu się tego nie
wytłumaczy.
Jest jednak coś, co stoi ponad potrzebą autonomii - jest to pragnienie
przetrwania. Tak, przetrwanie jest dużo ważniejsze niż autonomia. Wielu
z nas, zarówno dzieci, jak i dorosłych, jest w stanie zrezygnować ze
swojej wolności, byleby być blisko kogoś, kto zapewnia nam przeżycie. W dzieciństwie są to rodzice, a w dorosłości może być to partner,
partnerka, przełożony, przyjaciel, a czasem nadal rodzice, z którymi
potrafi nas łączyć w tym czasie niezdrowa więź.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki