Księga Sfery - podstawy starożytnej i nowoczesnej magii sferycznej, tachionowej i neutrinowej - Tom Hex

-
Proszę czekać

? Copyright by Wydawnictwo Poligraf, 2018

? Copyright by Tom Hex, 2018

? tekst i odjazdowe ilustracje Tom Hex

? przypisy Frater R.I.P. [RIP]

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żaden fragment tekstu nie może być publikowany ani reprodukowany bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład i łamanie: Aleksandra Mikołajko, Wojciech Ławski

Opieka redakcyjna: Klaudia Dróżdż

Korekta: Jolanta Kucharska, Natalia Bednarz

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad

 

słowa kluczowe #

#magia mistyka czary szamanizm czarownictwo czarostwo

religia ezoteryka duchowość medytacja

wspomnienia biografie humor horror fantastyka

 

 

Książka wydana w Systemie Wydawniczym Fortunet?

www.fortunet.eu

 

 

ISBN: 978-83-7856-886-5

 

Wydawnictwo Poligraf

ul. Młyńska 38

55-093 Brzezia Łąka

tel./fax (71) 344-56-35

www.WydawnictwoPoligraf.pl

Spis treści

Uwaga redakcji

Od Toma Hexa

Od Wydawcy (Phet Press, Santa Monica)

Osoby

CZĘŚĆ PIERWSZA

Wskrzeszanie zmarłych – audycja Radia Pagan Network z 13 lipca, w piątek, o północy

Siostra Miracula opowiada o SKYCLAD FITNESS CENTER

Siostra Gosia Pe, czyli Gossi P. Plankett chlapie jęzorem i próbuje wyjawić najtajniejsze tajemnice

Frater Bombastus opowiada, skąd wzięło się jego imię

Siostry (zarówno rodzone, jak i zakonne) Misia A i Misia B wyjaśniają zagadkę Toma Hexa i Toma Haexa

Siostra Pecunia opowiada o orgiastycznych ucztach

Nagroda magazynu "Equinox" dla najlepszej grupy magicznej

Siostra Ostra wspomina Rytuał Krętej Ścieżki

Pieśń rytualna Krętej Ścieżki z bębnami (można rapować)

Siostra Ma Sacra opowiada o hecy z Księgą Cieni

Frater Ygg opowiada o przygodzie z Facetami w czerni

Tom Haex rozmawia z młodzieżowym magazynem "BRAVO Girl"

Rytuał z czarną kurą – opowiada Ma$$$ter

Czy zakon magiczny przyjmuje martwych kandydatów?

Inwokacja Bogini Fantoplikacji

Tommyknocker wspomina wizytę Terminatora w świątyni Zakonu Misterium

Tom Hex odpowiada na pytania magazynu "QUEERevolution"

Trening magiczny w DMO

Kawa nasączona zaklęciami – Opowieść Toma Hexa

Nikt nie wyjdzie stąd żywy – rozmowa z portalem Pagan Mama

Frater Krabat opowiada o hecy z Reptilianami

gwiazda chaosu siostry Miraculi

Witchumanji – rozmowa z portalem YinYangsters

Wizyta Laleczki Chucky

Przygody Sherlocka Hexa – Zabójstwo przy Morgue Street, czyli seria mocno niefortunnych zdarzeń

MorgueAnn w Krainie Cieni

CZĘŚĆ DRUGA

Moc wykręcania kota ogonem Rozmowa z portalem RACJONALIŚCI (niepublikowana)

Precz z religią, czyli świeckie czarownictwo Rozmowa z portalem RACJONALIŚCI (niepublikowana)

Woo-woo, czyli magia kwantowa, tachionowa i neutrinowa Rozmowa z portalem RACJONALIŚCI (niepublikowana)

Przygoda z krwistoczerwonym pentagramem 1

Przygoda z krwistoczerwonym pentagramem 2

Przygoda z krwistoczerwonym pentagramem 3

Siostra Hihihi sprawia problemy

CZĘŚĆ TRZECIA

SABAT Wspomina Weedow

Program

Libri Sphaerae, Polarisationis, Trinitatum et Liber Phet

Księga Cieni Superbogini

Odpędzanie hejtów

Jak rozkręcić ezoteryczny biznes

Zebranie członków zakonu, narada w sprawie posadzki, kwestia ubrań do skyclad

Rozmowy indywidualne z kapłanami

Zamiana w kruki i przelot

Rozmowy indywidualne z kapłanami 2

Oprogramowanie magiczne na smartfony

Otwarcie Witch Library

Rozmowy indywidualne z kapłanami 3

Prezentacja książki Nicolasa Flamella "Jak żyć wiecznie i młodo – podstawy magii picia (z rogu jednorożca)"

Nie tych druidów szukacie!

Warsztat – Praktyki magiczne z siekierą i techniki uzdrawiania zapałkami

Ofiarowanie zwłok Bóstwom Sfery

Walka na bluzgi i schizma w DMO

WISIELEC – Teatr Chaosu przedstawia spektakl w technologii 11D Opowiada Frater Ygg

DODATEK 1 – PAŚCIĘGI

DODATEK 2 – Sowy i niebo – RIP w Telewizji Śniadaniowej Program II TVP

DODATEK 3 – Medytacja wpatrywania się w niebo

KORESPONDENCJE

Uwaga redakcji

Wydarzenia opisane w tej książce miały miejsce i czas. Są autentyczne i tej wersji będziemy się trzymać.

Wszelkie podobieństwo do osób ożywionych i nieożywionych, żywych, umarłych i nieumarłych jest zamierzone i nieprzypadkowe. Nazwiska i pseudonimy zostały zmienione bądź niezmienione wedle uznania autora i członków zakonu.

Od Toma Hexa

Książka niniejsza jest natchnionym apokryfem, podobnie jak Zohar, czyli Blask, a także inne książki wątpliwego autorstwa i pochodzenia. Być może zawsze chodziło o to, żeby uchronić autora, który mówi prawdę, przed gniewem obrażonego tłumu. Spodziewam się, że niniejszy tom obrazi mnóstwo czarownic i magów.

Dlatego jest to apokryf. Napisałem go z tych samych powodów, z jakich Herostrates podpalił świątynię Artemidy w Efezie1.

Uległem też namowom Alana Chapmana2.

Specjalne podziękowania składam tłumaczowi niniejszej książki. Brat RIP dołożył szczególnie heroicznych starań, by oddać wibracyjne brzmienie i wartość mojej poezji. Sprawę potłuczonych waz i zdemolowanego biurka, przy którym dokonywał tłumaczeń rwąc włosy z głowy i ryjąc paznokciami blat, załatwimy polubownie.

(zob.wiersz Paścięgi zamieszczony w dodatku na końcu książki)

 

Od Wydawcy (Phet Press, Santa Monica)

Kim jest Tom Hex? Poeta, mistyk, opat loży misteriańskiej, założyciel Zakonu Czcicieli Świętej Tajemnicy, Świątyni Sferycznej i Mistycznej Frakcji Bojowej współpracującej z Greenpeace. Organizator Uczt Boskiego Obżarstwa, Sesji Ciemności i Kaplicy Misterium. Często pojawia się w towarzystwie przebrany za Śmierć, choć niektórzy uparcie twierdzą, że to nie przebranie, ale oni się nie znają. Nader często widywany w okolicach cmentarzy, trafił na listę osób potencjalnie niebezpiecznych FBI, czym chwali się gdzie popadnie.

Niniejszy tom wywodów Toma Hexa należy czytać z pewną dozą ostrożności. Jak bowiem przekonuje dr Doreen Vast, autor cierpi na kompulsywne fantazjowanie, ostatnio nasilone do tego stopnia, że nawet ona zaczęła widzieć w swoim ogrodzie ludek Faeri i to grający jej na nosie.

Mniej wyrobionego czytelnika wydawca ostrzega przed pochopnie dosłownym odczytywaniem przekazywanych przez Hexa treści. Może się to bowiem skończyć tak, jak skończyło się dla Gregory'ego Ravena z wydawnictwa Nox Clavicula, który uwierzył w to, co przeczytał, zastosował to i osiągnął rezultat! Niewiarygodne! Raven porzucił następnie wydawnictwo, przywdział szaty zakonu Czcicieli Świętej Tajemnicy i do dzisiaj radośnie odbywa odosobnienie w ciemności, ponoć po to by przejść przez wrota percepcji. Jest to o tyle ciekawe, że Raven nie był dotąd tak zadowolony z życia, a wszyscy jego współpracownicy dobrze wiedzieli, że bardzo często Raven grymasi.

 

Ostrzegłszy Szanownego Czytelnika wydawca pragnie zapewnić, że dołożył wszelkich starań, by niniejszy tekst był wolny od skrajnie niebezpiecznych czarów i zawierał wyłącznie te, które są najwyżej śmiertelnie niebezpieczne.

 

Proporcja praktykujących magów do tych, którzy tylko kolekcjonują książki o magii, wynosi prawdopodobnie 1 do 100.

Peter Carroll

 

Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić, to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz.

Albert Einstein

 

Wszystko, co możesz sobie wyobrazić, jest realne.

Pablo Picasso

 

Im bardziej rzeczy się zmieniają, tym bardziej pozostają takie same.

Jean-Baptiste Alphonse Karr

 

Ludzkość to szalony gatunek: modli się do niewidzialnego Boga i wyzyskuje widzialną naturę, nie zdając sobie sprawy, że widzialna natura jest niewidzialnym Bogiem, do którego się modli.

Hubert Reeves

 

Seng rleyvaanghi orghaar ordanghre erg rod, sjeggr onhaa vat terrd urn heddend.

Vjoagin Je (8874–8447)

 

Oto, jak zbudować znikacz. Bierze się puszkę po piwie z wyciętym denkiem i wierzchem i wkłada się tam dwa kawałki czerwonego kartonu. Trzeba popatrzeć przez obie dziurki i mrugać – wtedy to, na co się patrzy, znika.

Clarence Willoughby [7 lat]3

Osoby

 

Tom Hex/Tom Haex

John Krabat, kurator sądowy Toma Haexa

Sonia Parkitsh vel Ma Sacra, czyli Matka Święta

Frater Ygg

Johanna Sinn vel Siostra Ostra (Soror Acuta)

Tommyknocker

Siostra Gossi P. (Gosia Pe)

Misia A i Misia B

Zyggy Freund vel brat Uroboros

Brat Bombastus

Siostra Pecunia

Lady Amina i Lord Aminus

Siostra Miracula

Ma$$$ter

Frater RIP

Terminator

BIGGOD

Bracia Dreamm, czyli brat Dream i brat Sleep

Siostra Czarna

MorgueAnn

Siostra Hihihi

Weedow

Oak

Alrauna

VSOP

CZĘŚĆ PIERWSZA

Wskrzeszanie zmarłych – audycja Radia Pagan Network z 13 lipca, w piątek, o północy

Gościem Radia Pagan Network jest dzisiaj Siostra Ma Sacra (Matka Święta), główna kapłanka z Zakonu Świętej Tajemnicy.

 

Pagan Network: Pozwól, że rozpocznę cytatem z pewnego znanego w kręgach ezoterycznych periodyku4: "Gwiazda Toma Hexa spektakularnie rozbłysła na nieboskłonie współczesnego czarostwa i równie szybko z niego spadła, uderzając w Krzemową Dolinę. Hex zbłaźnił się w telewizji publicznej uparcie myląc Johna Dee z Johnem Doe5. Wpadkom nie było końca. Ostatecznie Hex został wyrzucony z kilku grup magicznych i oskarżony o podglądanie młodych czarownic w trakcie rytualnej kąpieli oczyszczającej". Co ty na to?

Ma Sacra: Nieprawda, one wcale nie były młode. Hex lubi starsze kobiety. To są wszystko zawistne pomówienia magów z opozycyjnej konkurencji! Poza tym nie został wyrzucony, tylko w ogóle nie chciano go przyjąć, bo już wtedy ciągnęła się za nim zła sława preparowana przez byłe kochanki niemogące doprosić się zwrotu pożyczonych pieniędzy i przedmiotów rytualnych. Dlatego Hex założył własną grupę. Najpierw była to grupa rockowa, dopiero później magiczna.

Pagan Network: Ach, więc stąd wzięło się Misterium, czyli Zakon Świętej Tajemnicy!

Ma Sacra: Tak naprawdę formację założył ojciec Toma Hexa. Wcześniej działał w jakiejś mocno podejrzanej i chaotycznej grupie SHECAT Pagans, co oznaczało mniej więcej Super Hyper contra Extra Cyber Analog Techno Pagans. Wyraźny przerost formy nad treścią. Oni chcieli wprowadzać chaos w życie metodami magii chaosu i chyba im się to udało, bo się rozbiegli jak cząsteczki Browna ruchami bezładnymi, zderzając się wzajemnie – mam na myśli bijatyki. Natomiast Misterium było już czymś poważniejszym. Oparło się na objawieniach, jakie miał Hex.

Pagan Network: Czy wiadomo, kto mu się objawił?

Ma Sacra: Hex twierdzi, że nie może tego opisać, bo w języku nie ma odpowiednich słów. Odpowiednie słowa według niego istnieją tylko w jedenastym wymiarze.

Pagan Network: Czyżby podobnie jak Crowley otrzymał przekaz od istoty z innego kontinuum?

Ma Sacra: Nie było żadnej istoty. On wejrzał w samą esencję wszechświata. Twierdzi, że w jednej chwili dostąpił takiej wiedzy, że może ją przekazywać bez końca, ale mu się nie chce, bo całość przekazali już inni. Ale pewnie ściemnia, jak zawsze.

Pagan Network: Chyba czasem mówi jednak poważnie? Jak ty się dałaś namówić na udział w Misterium?

Ma Sacra: No, ze mną to była cała historia, bo ja zawsze szukałam ryzykownych przygód, a zachęciło mnie, jak usłyszałam od Ygga, że podczas inicjacji zawiera się przymierze krwi, nacinając ciało, prawie jak w starożytnym kulcie bogini Kybele. Ygg opowiadał też, że cały cykl szkoleniowy w Misterium trwa trzynaście lat, po trzynaście miesięcy i co roku ktoś ginie.

Pagan Network: Jak to ginie?

Ma Sacra: No umiera. A wtedy ktoś nowy zostaje przyjęty do Kręgu. Czyli ja miałam być przyjęta na miejsce kogoś, kto miał niebawem umrzeć. Ponoć Ygg osobiście znalazł kiedyś jednego z braci przybitego gwoździami do belek stropowych. Oczywiście wykrwawionego na śmierć.

Pagan Network: To cię zachęciło?

Ma Sacra: Pewnie! Chociaż trochę się bałam, jak zobaczyłam Hexa. Przyszedł z tą swoją laską z trupią czaszką i pomyślałam sobie wtedy, że faktycznie robią to wszystko, łącznie z rytualnymi mordami. Ale nie mogłam się oprzeć. W dodatku okazało się, że on chodzi z takimi dwiema dziewczynami, Misią A i Misią B, ale one nie są w ogóle zazdrosne o siebie, bo uważają, że on jest w dwóch osobach czy coś takiego.

Pagan Network: I to wszystko była prawda?

Ma Sacra: Gdzie tam. To znaczy częściowo tak. Ale te sprawy z krwią i mordami to nie. Ale i tak było fajnie, bo klimat był psychodeliczny, jak w serialu Twin Peaks. W ogóle oni ciągle stroili sobie z nas żarty. Pewnego dnia Hex powiedział, że będziemy w czasie rytuału robili nekromancję, polegającą na wskrzeszaniu zmarłych, a byliśmy akurat w ciemnym lesie. Ja oczywiście poczułam podniecenie, ale dwie inne laski spieprzyły, gdzie pieprz rośnie. Chłopacy zresztą też nie dowierzali, a jak doszło co do czego, to Hex objawił, że to my jesteśmy martwi za życia, i będziemy wskrzeszać samych siebie, to znaczy przebudzać się, jak ze snu. No i dalsza część nocy była bardzo żywa.

Pagan Network: Czy możesz wyjawić, jak wygląda szkolenie, trening w Misterium?

Ma Sacra: Szczegółów nie powiem, bo obowiązuje mnie przysięga dochowania tajemnicy, ale wygląda to mniej więcej tak, że najpierw kandydat terminuje przez trzynaście miesięcy i musi przeczytać około stu książek w tym czasie, co dla niektórych jest nie do przebrnięcia. A Hex przepytuje jak w szkole, znaczy dokładnie i złośliwie. Ludzie mówią, że to dlatego, że Hex nie czytał tych książek i chce, żeby mu opowiedzieć. Do tego trzeba odbyć kilkudniowy trening w całkowitej ciemności, co też nie jest łatwe dla niektórych. Ale nie jest tak strasznie. Okazuje się, że nie ma całkowitej ciemności. Zawsze coś widać, a poza tym jakie mózg produkuje wtedy wizje!

Pagan Network: Co potem?

Ma Sacra: Są trzy stopnie wtajemniczenia albo więcej, zależnie od zamożności kandydata. Jak ktoś przeczyta te wszystkie książki i je zrozumie, bo to jest warunek, to wtedy uczy się na pierwszym stopniu, oczywiście po inicjacji. To jest nauka czarów. Najpierw uczy się gotowych rozwiązań, a potem musi wymyślać własne czary. Jak w szkole, tylko nauczyciele są luzacy. Uczymy się, jak tworzyć bezpieczeństwo finansowe i jak leczyć, po to żeby mieć spokojne warunki do dalszej nauki. A potem jest drugi stopień z inicjacją i tam już jest trudniej, bo zajmujemy się głównie mistyką, czyli jak mówimy, sami jesteśmy czarami. Na razie udało mi się tylko tyle, że jestem czarująca.

Pagan Network: Czy zdarzają się osoby, które nie przechodzą treningu?

Ma Sacra: Owszem. Nawet kilka osób zostało dosłownie wykopanych. A jednego dupka osobiście wykopałam.

Pagan Network: Za co?

Ma Sacra: Bo był mizantropem.

Pagan Network: Czyli podobnie jak w wicca, w Misterium czci się kobiety?

Ma Sacra: O tak. To baaardzo fajna sprawa. Lubię być czczona. Ale faktycznie czcimy wszystko, więc to chyba zrównoważony kult.

Pagan Network: Można się jakoś do was zapisać?

Ma Sacra: No właśnie. Kiedyś, kiedy byłam jeszcze zielona, zrobiłam ten błąd, że postanowiłam nieść całemu światu dobrą nowinę o Misterium i zaprojektowałam specjalne ulotki reklamowe. No i dostałam burę, że Misterium nie jest komercją i nie szuka członków do opłacania składek i utrzymywania kleru. Nie pobieramy opłat i nie szukamy chętnych. Właściwie to każdy sam podąża własną ścieżką.

Pagan Network: A jeśli ktoś bardzo chciałby do was dołączyć?

Ma Sacra: To musi szukać. Przez nadzmysłowe kanały przepływu informacji. Kto jest gotowy, znajdzie. Kto nie jest gotowy, nic nie zrozumie. A na razie Hex i RIP przygotowują jakąś książkę. Będzie można poczytać. Być może nawet to ta...

Ulotka informacyjna wycofana z dystrybucji w ostatniej chwili.

 

ZAKON CZCICIELI ŚWIĘTEJ TAJEMNICY

poszukuje kandydatów na stanowisko mag/czarownica;

wymagania – przeczytać sto książek w rok i miesiąc, być zamożnym i szczodrym, być normalnym (nie być dupkiem)

 

Program szkolenia

Pogląd magiczny jako zaklęcie, trening koncentracji, przytomności, inwokacji, ewokacji, uzdrawiania, rytuały oczyszczające, świadomy sen i śnienie, magia seksualna, wskrzeszanie zmarłych, uczty ofiarne dla bóstw z otchłani, krwawe obrzędy, sporządzanie magicznych lekarstw, praca z elementami, trans szamański, wróżenie, odosobnienia w ciemności, stwarzanie bóstw, ujarzmianie demonów, tworzenie systemów magicznych, sztuka spontanicznych zaklęć i inne.

 

Osoby nieletnie muszą mieć zgodę rodziców.

Zapisy pod numerem ......

Prosić Siostrę Ma Sacrę

Siostra Miracula opowiada o SKYCLAD FITNESS CENTER

Jesienią zostałam przyjęta do Misterium na okres próbny. Czułam, że przede mną otwiera się nowy świat, że stanę się piękną czarownicą, będę uwodziła księży z bajki, znaczy książęta albo księciuniów... zdobędę bogactwa i stanę się potężną boginią. Niestety, czar prysł już na pierwszym spotkaniu w krypcie, bo wyszło na jaw, że w tym roku obowiązuje tradycja skyclad, czyli podczas rytuału wszyscy mają być nadzy. A ja nie byłam na to gotowa, bo nie, i koniec. Jak ja się pokażę ludziom?! Ale bardzo chciałam się uczyć w tej grupie, bo zachęcały mnie Sonia i Johanna, że jest fajnie i że nie ma się co przejmować, bo tutaj faceci lubią kobiety, więc nie będę się musiała wstydzić, tylko będę dumna z siebie. Powiedziałam, że mam inne doświadczenia życiowe, a one na to, że ci marudzący faceci przenieśli się do innych wyznań. To jednak nie rozwiało moich wątpliwości, więc postanowiłam zabrać się za siebie, to znaczy za formę. I wymyśliłam, że zainstaluję w krypcie Centrum Treningowe Skyclad, gdzie wszyscy wyrzeźbią sobie bezwstydne kształty, to znaczy takie, których nie trzeba się wstydzić. Uroboros doradził mi, żebym poprosiła o błogosławieństwo boginię kultury fizycznej i że Hex musi się zgodzić, bo jest mitomanem. Zastanawiałam się, o co mu chodzi, i Sonia wyjaśniła, że Hex zna się na mitach. Ten Uroboros jest naprawdę dziwny. Ponoć wpisywał w dokumentach nazwę naszego zakonu i zrobił straszny chaos, bo w jednych pisał Mistery, a w innych Mystery albo Mastery. Hex powiedział, że boginią jest Nike i że obydwoje błogosławią mój projekt. Wzięłam się do dzieła. Załatwiłam przyrządy, chłopacy je wnieśli i zaczęłam ćwiczyć przed właściwymi zajęciami. Dodatkowo biegałam wokół ośrodka, wspinałam się po ściance i pływałam w basenie przeciwpożarowym, ale nocą, żeby nie robić sensacji. Niestety ktoś mnie ujrzał w świetle księżyca, najpierw narobił fotografii, potem zawiadomił policję i musiałam uciekać nago przez ogródki. O mało nie spaliłam się ze wstydu, a ocaliło mnie to, że byłam mokra. Po tym incydencie skupiłam się na treningu wewnętrznym, czyli wewnątrz sali ćwiczeń. Namawiałam wszystkich, ale nikt nie chciał ze mną ćwiczyć, co mogło oznaczać, że albo są pod ubraniami doskonale wyrzeźbieni, albo mnie nie lubią. Ygg twierdził, że jemu nic już nie pomoże, a Sonia, że w kwestii swojej atrakcyjności polega na opinii chłopaków, której często zasięga. A Johanna mówiła, że ma miesiączkę i że zawsze wypada jej w weekend, a ona by chciała mieć weekendy wolne od tej niedyspozycji i żeby to się działo w dni powszednie, kiedy jest w pracy. Wtedy Ygg zaoferował, że pomoże w tej kwestii. Pochylił się nad Johanną, powiedział, że przesuwa te dni z weekendu na środę i niespodzianie ścisnął jej ramię, aż wrzasnęła z bólu, a potem wydarła się i goniła go po krypcie. Ale jak się później okazało, miesiączka faktycznie przesunęła się na środę i Johanna patrzyła odtąd na Ygga cielęcym wzrokiem. Hex pewnego dnia do mnie dołączył. Myślałam, że zamierza ćwiczyć, ale gdzie tam, tylko chciał naoliwić skrzypiący mechanizm, przez który nikt nie mógł się skupić na czymkolwiek, kiedy ćwiczyłam. W tej sytuacji straciłam motywację, a po trzech dniach także nieliczne nadzieje. Hex mówił, żebym się tym kompletnie nie przejmowała. A ja jestem kobietą i muszę się przejmować. Aż nadszedł ten dzień. Byłam cała w nerwach. Za ostatnie oszczędności, specjalnie na taką okazję, sprowadziłam prześliczną szatę rytualną z najnowszej kolekcji Jeana Batisty de Castel Bajaca. Musiałam dobrze wypaść. Spotkaliśmy się w krypcie, Johanna leżała płasko jako ołtarz, wszędzie świece, półmrok, trochę wiało, więc jakiś zakapturzony kształt rozpalił ogień w kominku. Najpierw były różne przygotowania, potem inkantacje, inwokacje, jakieś procesje ze świecami w jedną stronę, potem w drugą, dymu co niemiara od kadzideł i kominka, aż zaczęłam tracić poczucie rzeczywistości i w pewnym momencie myślałam, że śnię. Jakoś tak dałam się ponieść wyobraźni, płynęłam, leciałam, leciutka jak piórko na wietrze, byłam tańcem wcielonym, wirowałam wokół ognia, w ogóle mi nie przeszkadzało, że wszyscy są ubrani i że zrzucają te krępujące łachy. Sama też zrzuciłam, nawet miałam ochotę je podrzeć, tak wydawały się wstrętne i krępujące, ale ktoś mnie powstrzymał, a ja nie chciałam, żeby mnie cokolwiek ograniczało, i rzeczywiście nic już nie mogło mnie ograniczać, bo byłam przestrzenią, a w niej tyle się działo. No, mówię wam, coś niesamowitego. Od tej pory zauważyłam, że jestem piękna i w ogóle jakaś taka zrelaksowana. Hex miał rację. Nie ma co się w ogóle czymkolwiek przejmować. Absolutnie niczym. W żadnym wypadku. Poznałam później takiego świeżaka, nazywał się Ma$$$ter i był niesamowitym sztywniakiem, jak ja na początku. Hex przydzielił go mnie, jako opiekunce prowadzącej, i zalecił nam jogę śmiechu. Na początku wcale nie było nam do śmiechu, tak było drętwo i sztywno. Ale to prawda, że jak ciało zaczyna się śmiać, nawet w wymuszony, sztuczny sposób, to wtedy mięśnie śmiechowe wpływają na psychikę i następuje taki rezonans harmoniczny, że umysł zaczyna się rozchmurzać. I jak ten Ma$$$ter już się rozchmurzył, to było śmiechu tyle, że jak się tarzaliśmy po posadzce krypty, to później nie trzeba było już jej odkurzać, tylko ciuchy były do prania. Ale czy ciuchy są aż takie ważne?

Siostra Gosia Pe, czyli Gossi P. Plankett chlapie jęzorem i próbuje wyjawić najtajniejsze tajemnice

Nie wolno mi o tym mówić, ale tak mnie język świerzbi, że muszę komuś wypaplać. Chciałam na moim ulubionym portalu społecznościowym, ale jak tylko zbliżam się do klawiatury, to robi mi się niedobrze i nic nie widzę. Już sam fakt, że biorą w tym udział kobiety i mężczyźni musi dać dużo do myślenia. Jestem związana przysięgą milczenia, ale powiem tylko, że u nas uznajemy kobiety za boginie, a mężczyzn za bogów i czcimy stan jedności tych dwóch boskich pierwiastków, więc sami się domyślcie, bo nic wam nie powiem. Dodam tylko, że wcale nie kończy się na wkładaniu sztyletu do kielicha! No i obżarstwo! Nic nie powiem, ale byłam tak objedzona, że ledwo mogłam fikać, brykać i bzykać. Jedzenie to komunia z Bóstwem, więc przyrządzamy ciało Bóstwu, a potem to ciało zjadamy. Ile tam było jedzenia! A najwięcej sushi. A ten brat Ygg to oczywiście musiał narobić popcornu. Ja jadłam wszystko, co tylko można, ale później już nie mogłam, tak byłam nabąbolona. Nie mogę nic więcej powiedzieć, ale co się tutaj wyprawia! Najlepszy jest ten rytuał z zębami. Gdybyście tylko mogli to zobaczyć! Przysięgałam milczenie, ale nic nie zdradzę, jak powiem ogólnie, a wy się sami domyślicie. Tak więc ja nic nie mówiłam, jakby co. Na żadnym horrorze czegoś takiego nie widzieliście! Muszę to opisać na moim ulubionym portalu społecznościowym, ale cholera, znowu mi oczy łzawią. A takie paplanie akustyczne to ma za mały zasięg. Co robić? Co robić?

Dopisek brata Uroborosa: Siostra Gosia Pe została usunięta z zakonu za maniakalne plotkarstwo i pomówienia, a także opublikowanie Księgi Cieni pod moją redakcją, czyli brata Uroborosa. Siostra Gosia Pe to mitomanka i obżartuch. Kiedyś przygotowaliśmy jedzenie na ciało dla Bóstwa, a ona to wszystko wyjadła, nie czekając na rytuał.

Frater Bombastus opowiada, skąd wzięło się jego imię

A ja opowiem, jak to się stało, że wybrałem sobie imię Bombastus, chociaż naprawdę to ono wybrało mnie. Otóż Tom Hex znany jest z tego, że wymyśla różne niestworzone bujdy i nigdy nie wiesz, czy mówi serio, czy na poważnie. Ale wtedy byłem jeszcze zielony, a oni lubili mnie wrabiać w jakieś historie, takie co to Hex później opowiada. Więc postanowiłem, że w nic nie uwierzę, a już na pewno nie w jakieś dyrdymały. I Hex pewnego dnia powiedział o jednym takim gościu, co się niby nazywa Phillippus Aureolus Theophrastus Bombastus von Hohenheim. Ha, ha, ha! W życiu bym nie uwierzył w coś takiego. Przecież tak nie można się nazywać. To byłoby absurdalne. Nie ma takich nazwisk! No i założyliśmy się o kontener czekolady, około stu tabliczek, i już to powinno dać mi do myślenia, ale przy Hexie byłem jak śnięty i łykałem wszystko jak bocian żaby. A wszyscy potwierdzili, że naprawdę był taki człowiek, Szwajcar bodajże, i że to był tak zwany Paracelsus. Szok! Od tego czasu zaczęli na mnie mówić Bombastus, no i tak zostało. A ludzie pewnie myślą, że ja mam jakiś związek z Paracelsusem i jego wiedzą ezoteryczną. Niestety, życie bywa rozczarowująco banalne.

Siostry (zarówno rodzone, jak i zakonne) Misia A i Misia B wyjaśniają zagadkę Toma Hexa i Toma Haexa

Okazało się, że jest straszne zamieszanie z Tomem. Ponieważ obie chodziłyśmy z nim, formalnie nie jako żony, ale wykonywałyśmy obowiązki małżeńskie, więc to prawie to samo, no i zauważyłyśmy, że on się dziwnie zachowuje. Niekiedy jest normalny, to znaczy pomijając jego manie, fobie i napady. Pamięta, co było wczoraj, a o przyszłości nie wie nic. Natomiast kiedy indziej zachowuje się odwrotnie, czyli bardzo dobrze wie, co będzie jutro, a nie ma bladego pojęcia, co było wczoraj. Mamy taką teorię, że on jest jeden, ale oscyluje między dwiema rzeczywistościami, w jednej przesuwając się zgodnie ze strzałką czasu, a w drugiej przeciwnie do tej strzałki. To była moja teoria, Misi B6. Misia A ma teorię taką, że jest dwóch Tomów, jeden żyje w naszym świecie, a drugi przenika z równoległego wszechświata, który pędzi w poprzek czasu. Tak czy siak, tego, który jest zawsze wczorajszy, lubi ciemność, cmentarze, czaszki, deszcz, burzę i zimę, nazwałyśmy dla porządku Tom Hex, a tego, który jest zawsze jutrzejszy, lubi zabawy, imprezki, żarty, lato i słońce, Tom Haex. Oba imiona już były w obiegu, bo zadbał o to sekretarz zakonu, dyslektyk Uroboros. To mówiłyśmy my, siostry Misia A i Misia B.

Siostra Pecunia opowiada o orgiastycznych ucztach

Tom Hex to blagier i szubrawiec. Zapraszał mnie na orgiastyczne uczty, więc dawałam się nabrać i jadłam, aż się roztyłam i oto jak wyglądam. Była też taka Gosia Pe i jadła, aż furczało, ale ją wywalili za plotkarstwo. A potem poznałam brata Krabata, to znaczy nie jego brata, tylko jego samego. I on powiedział, że wcześniej byłam taka chuda, że mnie nie zauważał, bo prześwitywałam. A obecnie jestem jak paleolityczna bogini obfitości Wenus z Willendorfu, i jestem piękna. Powiedział, że ładnie pachnę, co było aluzją do mojego imienia Petunia, taki kwiat. Jednak Uroboros, który ma dysleksję, oczywiście musiał przekręcić moje imię i zapisał je w naszej księdze jako Pecunia, a zorientowałam się dopiero, jak zaczęłam dostawać od facetów pieniądze, a nie kwiaty. Więc może Krabat też nawiązywał do pieniędzy7. To była miłość od pierwszego stosunku. Nie schodził ze mnie przez pierwszy tydzień, a potem zaczęłam chudnąć, więc poszliśmy coś zjeść. Chcieliśmy się załapać na ucztę u Hexa, ale on powiedział, że mu się to nie opłaca! Sknera i oszust! Ale wiem, że jestem najpiękniejsza i w związku z tym muszę dbać o linię. Jestem boginią, a ci, co tak nie uważają, są głupi. A Krabat jest bardzo mądry.

Soror Pecunia

Nagroda magazynu "Equinox" dla najlepszej grupy magicznej

Equinox8: Jak co roku przyznajemy nagrodę dla najlepszej grupy magicznej w kilku kategoriach. Niestety, nie załapaliście się do kategorii "poważna grupa magiczna" ani "objawienie roku", ani nawet "magiczne złote maliny". Główne nagrody otrzymały różne zmutowane grupy IOT9 i gardnerian wicca, a w kategorii malin pewna żałosna grupa magów włamywaczy z Mancuso w New Jersey po serii nieudanych napadów na banki...

Tom Hex: Najwidoczniej jesteśmy kompletnie do niczego. Nie umiemy zrobić nawet nieudanego napadu na bank.

Czarna: Ale przecież w marcu udało nam się włamać do magazynu serwitorów10...

Tom Hex: Cicho, to się nie liczy.

Equinox: ...Jednak ze względu na wasze dokonania byliśmy zmuszeni dodać kategorię specjalną: Najweselsza grupa magiczna. Wygraliście w tej kategorii bezapelacyjnie! Oto dyplom!

Tom Hex: To miło. Jak wysoka jest nagroda? I w dolarach czy w funtach?

Czarna: Mogą być nawet czeki podróżne albo cokolwiek. Czy możemy już odebrać?

Equinox: Niestety, nagroda jest wyłącznie honorowa, co jednak oznacza darmowy wjazd na różne pogańskie imprezy.

Tom Hex: Dla mnie bomba!

Czarna, Ygg, Ma Sacra: Super! To jest coś!

Equinox: Cieszymy się, że się cieszycie. Bywało w ubiegłych latach, że niektóre nagrodzone grupy nie odbierały nagrody, bo zdążyły się obrazić albo rozpaść.

Tom Hex: My też planujemy rozpad, ale jeszcze nie wiemy dokładnie kiedy.

Czarna: Póki co przepoczwarzamy się.

Equinox: Generalnie jesteście znani ze swoich ekscesów, skandali i wygłupów. Niektórzy nie uznają was za magów, lecz raczej za klaunów. Mówi się o was, że jesteście ścieżką dwóch lewych rąk. Czy wy w ogóle jesteście poważni?

Ma Sacra: Hex jest poważny. Lubi wygłaszać różne mądre teorie, ale nie wiem, czy są one poważne.

Equinox: To się tak naprawdę okaże za dwadzieścia lat. A póki co opowiedzcie jakieś zabawne historyjki z waszej działalności, żeby przybliżyć naszym czytelnikom specyfikę zakonu DMO.

Tom Hex: Bo ja wiem? Co by tutaj powiedzieć? Nuda, rutyna, wciąż te same zakazane gęby.

Czarna: Oj, nie kłam już. Powiedz prawdę. Zrobiłeś dwa serwitory, które generują dowcipy i umieściłeś je w świątyni. Mają przeciwne płcie, kopulują i wydają potomstwo, małe serwitorki, które przyczepiają się do odwiedzających nas ludzi i nakłaniają ich do wygłupów.

Equinox: No właśnie. Słyszeliśmy, że ze wszystkiego robicie sobie jaja. Nie ma dla was żadnych świętości.

Tom Hex: To dlatego, że jak słyszeliśmy, w stanie ostatecznej pustki rozbrzmiewa gromki śmiech.

Czarna: Dlaczego gromki? Siostra Hihihi mówiła, że wyraźnie słychać hihihi.

Ma Sacra: Ja bym raczej powiedziała, że hahaha albo hohoho, ewentualnie hehehe.

Czarna: Niekiedy huhuhu, ale to chyba jakieś duchy pukające.

Equinox: Duchy pukające? Chyba stukające?

Tom Hex: Zależy, co one tam robią w tej przestrzeni.

Czarna: To ja opowiem historyjkę. Kiedyś mieliśmy pójść na warsztaty robienia woreczków mojo do jakiejś grupy wiccańskiej, a Siostra Ostra powiedziała, że ona nie może nosić takiego woreczka, bo jest na diecie odchudzającej. Zapytałam ją, co ma piernik do wiatraka, a ona na to, że koleżanki z blogosfery ostrzegały ją przed efektem mojo.

Equinox: Chyba jo-jo.

Czarna: Oczywiście, ale ona się bała, że jak będzie nosiła woreczek, to znowu zgrubnie. Śmialiśmy się z niej, że stosuje dietę jo-jo, czyli przez pierwszy tydzień je tylko płatki, a w drugim tygodniu żre wszystko, co zobaczy.

Equinox: Ha, ha, ha. Średnio śmieszne.

Czarna: A brat Uroboros twierdził kiedyś, że zna zaklęcie bojowe, które nazywa się Makabracadabra. Stosował je do programowania serwitorów szybkiego reagowania, które miały odbierać siłę życiową wrogów.

Equinox: Hm... To trochę śmieszniejsze.

Czarna: I jeszcze twierdził, że koniecznie chce praktykować magię elektryczną! Upierał się przy tym okrutnie, a potem okazało się, że chodzi mu oczywiście o magię eklektyczną. On chyba ma coś z uszami.

Ygg: A kiedyś do sklepu ezoterycznego siostry Miraculi przyszedł taki jeden gość i powiedział, że ma już iPhone'a, iPada, iPoda, iBooka, iFrienda i inne iGadżety i jeszcze chce mieć koniecznie iChing, bo słyszał, że mamy. Miracula wcisnęła mu księgę Wyroczni za dwieście dziewięćdziesiąt dolarów!

Tom Hex: Tak było. A ja pamiętam, jak ktoś nam przyniósł od wiccan taką nalepkę na drzwi z pentagramem: "Jeśli przybyłeś w złych zamiarach, pamiętaj, że zadzierasz z czymś, czego wolałbyś bliżej nie poznać. Lepiej przemyśl swoje plany". I chyba brat Bombastus nakleił ją na drzwi starej drewutni w ogrodzie. Nie minął tydzień, jak złodzieje to zobaczyli, wyłamali drzwi, weszli do środka i połasili się na kosiarkę do trawy, budząc przy okazji śpiące tam koty z rodzinami. Zwierzaki rzuciły się na nich i podrapały im twarze, a oni, uciekając, jeszcze się poranili o narzędzia ogrodnicze. I jak nie wierzyć w moc starożytnych znaków?

Czarna: Ale jednak znak ich przyciągnął, a tak mogliby się w ogóle nie pojawić i mielibyśmy spokój.

Hex: Cóż, od tego czasu ilość włamań w okolicy spadła do zera.

Equinox: Też znamy takie historyjki. Nic nowego.

Ygg: Ja pamiętam, jak jeden gość zapytał Hexa, czy anima jest sukubem, a animus inkubem11.

Equinox: Skąd ludzie biorą takie skojarzenia?

Czarna: Z powietrza, ha, ha, ha. A kiedyś odwiedzili nas niejacy Bracia Dreamm, czyli brat Śnienie (Dream) i brat Sen (Sleep). Ciągle opowiadali baśnie, bajki, legendy i mity, a znali ich całe mnóstwo. I jeden z nich zapytał, wskazując na Hexa, kim jest ten wesoły gość, co się ciągle chichra. A brat Ygg odpowiedział mu tak: "To Haex. On ma głęboką depresję, więc ciągle się śmieje, bo wie, że tylko śmiech może mu pomóc wyjść z tego smutnego stanu. Natomiast kiedy ma dobry humor, to wtedy się smuci i rozważa poważne kwestie, bo wie, że nic go nie będzie w stanie zdołować, taki jest wesoły, jak jest smutny".

Ma Sacra: Pamiętam! To było na wiosnę. Drugi z Braci Dreamm też zapytał mnie o Haexa, to znaczy, powiedział, że chciałby być taki otwarty i żywiołowy jak Haex, bo on sam jest introwertykiem i nie umie gadać z ludźmi.

Equinox: Jak to? Mówiłaś, że opowiadał setki baśni.

Ma Sacra: To prawda. Ale on potrafił tylko opowiadać baśnie. To była taka jego furtka na świat. Poza nią był całkiem zamknięty w sobie. Wystarczyło go jednak poprosić o jakąś legendę, a ożywiał się i gadał jak najęty. No to ja mu wyjaśniłam, że Haex też jest kompletnym introwertykiem, ale w ramach ćwiczeń udaje ekstrawertyka. Później Hex mu poradził, żeby się niczym nie przejmował, tylko bawił się w odgrywanie ról bohaterów z tych wszystkich opowieści, które zna. I chyba to mu pomogło, bo zaczął mnie później podrywać.

Equinox: To też jest średnio śmieszne.

Czarna: Jest u nas taki brat RIP. Jego imię oznacza, że on zawsze spoczywa w spokoju. Oczywiście dopóki się nie wkurzy. RIP opowiadał kiedyś, że w Halloween jakiś dzieciak u nich na dzielnicy stwierdził, że nie chodzi o Cukierek albo Psikus (trick or treat), tylko o Cukierek albo Sikus (pee or treat), i jak nie dostał cukierka, to sikał na drzwi. Ponieważ RIP akurat brał kąpiel z ziółkami, nie mógł podejść do drzwi, żeby otworzyć, więc spóźnił się troszkę, a kiedy je otworzył, zobaczył jak dzieciak szykuje się do akcji na jego ganku. Wtedy niespodziewanie wpadł w gniew i całkowicie spontanicznie połączył się z boginią śmierci, przyjmując wirtualnie jej atrybuty, kości, czaszki, piszczele, krew, noże do cięcia mięsa i ognistą aurę. Bachorek najwidoczniej wyraźnie to wszystko poczuł, bo momentalnie zbladł, zsikał się we własne gatki i uciekł, jakby go całe piekło goniło. Ostatecznie i tak zebrał najwięcej słodyczy ze wszystkich dzieciaków dzięki metodzie zastraszenia, bo wieść o jego zwyczajach roznosiła się lotem błyskawicy wśród sąsiadów, aczkolwiek często robił przerwy na wchłanianie napojów. W końcu trafił na komisariat i musieli go stamtąd odebrać rodzice.

Ygg: Ha, ha, ha. Ja opowiem coś. Był kiedyś u nas brat Octopus, który zajmował się głównie magią chaosu. Jednocześnie był oddanym fanem Lovecrafta. I pewnego dnia przywlókł do kaplicy martwą ośmiornicę, ale za to pokaźną i ośmioramienną. Postanowił zrobić z niej ośmioramienną gwiazdę chaosu, więc rozłożył jej ramiona i usztywnił, a potem wysuszył, zakonserwował i powiesił na ścianie. Tylko że ośmiornica miała na środku takie swoje różne narządy i chłopacy zaczęli się śmiać, że tam jest cipka, a potem śmiali się, że Octopus jest Ośmiocipką i nazwali go Octopussy. Trochę się tym denerwował, a potem zabrał swój eksponat i przeniósł do prywatnej kapliczki w drewutni.

Equinox: Żałosna historyjka.

Tom Hex: A kiedyś przyszedł do nas taki strasznie chudy chłopak, ale bardzo wysoki, a ponieważ był cały ubrany na czarno, to bracia zaczęli mówić, że wygląda jak cień człowieka, bo już się zintegrował z własnym Cieniem12

Czarna: A z nim była niejaka Edda, czyli Edzia. Okazało się, że ona jest byłą dziewczyną Cienia. Cień mówił, że kiedyś Edzia była fajna, poetycka, a potem się zrobiła prozaiczna13.

Tom Hex: Wiadomo! Proza życia jest taka, że człowiek szuka poezji, a znajduje dramat.

Czarna: To ja opowiem o Hexie. Jeden z braci zarzucił mu kiedyś, że jest hipokrytą i bigotem, bo najpierw mówi różne mądre rzeczy, a potem sam się tego nie trzyma, a nawet postępuje odwrotnie. A Hex na to: "Z choinki się urwałeś? Bądź realistą! Postępuj, jak mówię, nie jak postępuję! To chyba jasne! Tylko naiwniacy patrzą na swoich nauczycieli jak na nieskazitelne bóstwa!". To go trochę otrzeźwiło, ale pytał potem braci, jak oni mogą tak spokojnie do tego podchodzić. A bracia tylko wzruszali ramionami i mówili, że musi się jeszcze dużo nauczyć, bo sam się oszukał.

Tom Hex: Tak było.

Equinox: Rzadko mamy tutaj okazję gościć jawnych bigotów i hipokrytów.

Tom Hex: W sumie nie ma się czym chwalić... Prawdę mówiąc, to jednak wstyd. Te wszystkie maski na zewnątrz, ukrywane cienie wewnątrz, masakra.

Ygg: Wybaczamy ci, ale tylko dlatego, że jedziemy na tym samym wózku.

Equinox: Jaki był twój początek, Tom? Urodziłeś się na miotle z kryształową kulą w jednej dłoni i z różdżką w drugiej?

Tom Hex: Urodziłem się w rodzinie katolickiej. Jako dzieciak bawiłem się w odprawianie mszy świętej, aż mama mnie zbeształa, że to świętokradztwo. Zastanawiałem się nad tym świętokradztwem, na czym to polega. Przecież miałem dobre intencje! Od małego czułem powołanie do kapłaństwa. Zawsze też lubiłem historie o czarach i fantastykę. Jako nastolatek żywo interesowałem się mistyką i chciałem pójść do zakonu kontemplacyjnego, ale wtedy pojawiły się dziewczyny i zrozumiałem, że coś tutaj nie gra. Moje życie zmieniło się o dziewięćdziesiąt stopni.

Equinox: Chyba o sto osiemdziesiąt!

Tom Hex: Nie, właśnie dokładnie o dziewięćdziesiąt.

Ma Sacra: A nie o trzysta sześćdziesiąt?

Tom Hex: Żarty się was trzymają. A ja się wtedy poważnie zastanawiałem, dlaczego doświadczenie mistyczne musi być oddzielone od życia codziennego. Był w tym jakiś zgrzyt, niespójność. Dlaczego kapłaństwo ma być reglamentowane? Dlaczego poznanie esencji istnienia ma być oddzielone od normalnego ludzkiego życia?

Ma Sacra: Czyli tak zwany chłopak z problemami.

Tom Hex: Byłem na tyle rozsądny, by nikomu nie wspominać, że wymyślam fikcyjnych bogów i nowe religie. Wersja oficjalna była taka, że piszę opowiadania fantastyczne, co zresztą później się stało.

Equinox: Chyba duża część z nas miała podobne zainteresowania. Ostatnie pytanie, całkiem z innej parafii, bo nie ma sensu tego dłużej przeciągać. Co robicie na co dzień? Czym się zajmujecie? Żyjecie z czarowania?

Tom Hex: Ja prowadzę restaurację wegetariańsko-wegańską. Jestem kucharzem. RIP jest brokerem informacji, pisze książki, żyje książkami, z książek i dla książek. Ma w domu tylko stosy książek, ku rozpaczy żony, zresztą niesamowicie, wręcz anielsko cierpliwej kobiety. No i oczywiście całe szafy audiobooków i e-booków. Kiedyś RIP pracował na kalandrze.

Equinox: A cóż to u licha?

Tom Hex: Kalander to taka maszyna do gumowania tkanin, ogromna jak pół domu. Z jednej strony połyka dwumetrowe bele tkaniny, a z drugiej wypluwa już nagumowane. Natomiast Krabat jest kuratorem sądowym, także moim osobiście.

Equinox: Widzę, że prowadzicie życie na krawędzi ostrza.

Tom Hex: Co ty, to tylko takie śmieszne zbiegi okoliczności. Jesteśmy niewinni jak dwie krople wody.

Equinox: Raczej jak baranki... A wy, co robicie?

Ma Sacra: Ja mam gabinet masażu i bioenergoterapii.

Ygg: A ja pracuję w wodociągach. Nadzoruję taką maszynę, która jeździ kamerą w rurach i bada ich kondycję. Kiedyś byłem drukarzem, składałem do druku czasopisma i książki. W sumie robota przed monitorem.

Tom Hex: Siostra Pecunia pracuje w sklepie zielarsko-magicznym, Tommyknocker gra na perkusji w jakiejś kapeli, Ma$$$ter organizuje imprezy i wygłasza na cmentarzach świeckie mowy pogrzebowe dla tych, co nie chcą księdza.

Equinox: Ciekawa koincydencja!

Tom Hex: No a Bombastus wypieka bułeczki i chleby. Uroboros wcześniej był złomiarzem, kradł trakcje, trafił do paki, obecnie jest na zwolnieniu warunkowym pod opieką kuratora Krabata. Obiecał poprawę, nawrócił się na jedynie słuszną drogę DMO, dojrzewa do roli porządnego obywatela. Kto tam jeszcze?

Ma Sacra: Nie wiem, co robi obecnie Ostra, ostatnio była za barem w jakiejś spelunie. Misia A i Misia B prowadzą rozrywkowe życie i się nie przejmują. BIGGOD siedzi w Kanadzie, Hihihi studiuje chemię, ale chyba jej się pomyliło z alchemią, Miracula wróży ludziom, z czego się da, i ma dobre efekty. Nie powiem, co robi Weedow, bo FBI podsłuchuje. A ty, Czarna, co robisz?

Czarna: Ja czaruję, i jakoś zawsze mam tyle, ile mi potrzeba.

Equinox: No, chociaż jedna żyje naprawdę z czarów.

Tom Hex: Tak. To wstyd, że musimy pracować, zamiast wyciągać z powietrza świeżutkie banknoty. Widać nie jesteśmy jeszcze zaawansowani. To mi przypomina śmieszną historię z dawnych czasów. Jako nastolatek byłem w pewnej grupie magicznej, która dziwnym trafem przyciągała ludzi niechętnie patrzących na pracę. Ja też liczyłem na to, że w cudowny sposób zmaterializuję sobie walizkę forsy z niczego. I kręcił się tam pewien starszy gość (miał wtedy chyba trzydziestkę na karku), o którym wiedzieliśmy, że od dawna praktykuje jakieś dziwne i mroczne rzeczy. Cieszył się naszym szacunkiem, bo czasem pokazywał różne sztuczki, na przykład potrafił wyraźnie podnieść albo obniżyć temperaturę w pomieszczeniu swoim oddechem i ruchami rąk. Potrafił też zdalnie uruchamiać urządzenia, a kiedy się uziemił14, nie mogliśmy go przewrócić nawet w pięciu, on nas natomiast rozstawiał jak pionki po kątach. Widać było, że ma klasę i pieniądze, więc był dla nas, młodych, niczym guru. I pewnego dnia wdał się w ostrą wymianę zdań z jakąś kobietą na ulicy. W sumie nie wiedzieliśmy, o co poszło, prawdopodobnie o jakiś drobiazg, w rodzaju "jak łazisz baranie!". Zaczęła go wyzywać od najgorszych, a w końcu wyciągnęła parasolkę i okładała go nią jak uczniaka. Patrzyliśmy na to wszystko oniemiali, czekając na jakieś bomby magiczne, kule ognia, demony zemsty, ale nasz guru po prostu stał, patrzył na kobietę i nic nie robił, a w pewnym momencie zaczął ją przepraszać. To nam się już w głowach nie mieściło. Wszyscy byli zdania, że trzeba pyskatej babie dołożyć. Jednak ona po chwili się uspokoiła, też zaczęła go przepraszać i w końcu poszli do jakiejś restauracji. Śmialiśmy się potem, że niby taki zaawansowany czarownik, a zamiast potraktować babsztyla ciemną stroną mocy, to ją przeprosił jak jakiś początkujący albo śmiertelnik!

Equinox: Może jednak zaciukał ją po kolacji?

Tom Hex: Przeciwnie. Zaczęli ze sobą chodzić, a potem przestał się u nas pojawiać. Okazało się, że wzięli ślub i gość stał się tak szczęśliwy, że odechciało mu się wychodzić z domu na spotkania magów.

Equinox: Trochę to smutne. Potężny mag załatwiony przez miłość.

Tom Hex: To raczej my byliśmy żałośni. I właśnie wtedy moje życie ponownie odwróciło się o dziewięćdziesiąt stopni. Zrozumiałem, że to związek z kobietą stanowi klucz do zrozumienia świata, a nie separowanie się w klasztorze od codziennego życia.

Equinox: Życie klasztorne jest nic niewarte?

Tom Hex: Przeciwnie. Bardzo dużo warte. Ale to jest tylko połowa świata.

Czarna: Czyli miałam rację. Najważniejsze w życiu to zdobyć odpowiedniego faceta.

Ma Sacra: Niedobrze mi. Ratunku! Bleee...

Ygg: Tom wszędzie widzi bieguny do sparowania.

Equinox: Taaak... I co? To wszystko? Nuda, nuda, nuda. No cóż, prawdę mówiąc, liczyliśmy, że opowiecie tutaj jakieś bardziej skandaliczne rzeczy, a nie takie smutki. Jesteście żałośni. I chyba nie zasłużyliście na nagrodę dla najweselszej grupy magicznej. Poza tym sami się przyznaliście, że jesteście bigotami i hipokrytami. Nie przychodźcie tutaj więcej.

Czarna: Ej, gościu! Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera!

Equinox: Bóg dał, Bóg wziął! Oddawajcie nagrodę!

Ygg: Nieładnie, kolego Equinox. Puszczaj, bo porwiesz!

Equinox: Steve! Wezwij ochronę!

Steve (z głębi domu): Nie mamy ochrony.

Equinox: Mam na myśli demony! Zrób szybko jakiś rytuał! Oni nie chcą oddać dyplomu!

Ma Sacra: Hex, musimy go zakneblować!

Hex: Już się robi. Ygg, przytrzymaj Equinoxa i sprawdź, co ma przy sobie. Łajdak jeden!

Ygg: Jakieś amulety i trzynaście dolarów.

Hex: Dobre i to! Nie związuj za mocno, nie chcemy gościa udusić! A tobie, Czarna, po co ta farba?

Czarna: Zrobimy zadymę! Powywalamy wszystko z szaf, rozrzucimy narkotyki i namalujemy bluźniercze napisy na ścianach!

Ma Sacra: Jakie napisy?

Czarna: Takie dla zmyłki. Na przykład Iluminaci Horusa albo Wicca1234. No i symbole. Te, które siostra Miracula wybrała w konkursie na najładniejszego sigila.

Hex: Tylko się pospiesz, bo Steve coś mamrocze przy drzwiach.

Ygg: A o jakich narkotykach mówiłaś?

Czarna: Equinoxi mają w biurku różne tabletki, proszki i paczkę zioła. Trzeba zadzwonić stąd do FBI, niech natychmiast przyjadą. Jest tam niejaki agent Hoax Balder, ten, co gnębił w marcu chaotów z Santa Barbara.

Hex: Tylko szybko! Przesuńmy Equinoxa pod biurko. Ygg, wylej na niego butelkę szkockiej, a połowę do gardła.

Equinox: !@&$#%mmmgrrr...

Hex: Biedak! Tak się spić! Jak Czarna skończy mazać sprejem po ścianach, uciekamy przez okno. I wytrzyjcie nasze odciski palców!

Ygg: A Steve?

Ma Sacra: Porąbiemy co się da kijem bejsbolowym, wpuścimy Steve'a, i wciśniemy mu kij w ręce, że to niby on po pijaku. Trzeba napoić go wódką. I zamówmy pod ten adres prostytutki! Macie jakiś numer agencji?

Ygg: Ja mam!

Hex: No proszę... A gdzie dyplom? To najważniejsze, nawet bez tych trzynastu dolarów nagrody.

Ygg: Ja mam. Schowałem.

Hex: Trzeba go niezwłocznie opublikować. Poza tym wypieramy się wszystkiego, co tutaj zaszło.

Ma Sacra: Dobra, FBI umówione, murale są, demolka jest, wóda rozlana, trawka się pali. Prostytutki jadą. Co jeszcze?

Ygg: Muzyka na cały regulator! Niech sąsiedzi wiedzą, co się tutaj wyrabia!

Hex: I alibi. Dzwoń do Radia Pagan Network. Niech natychmiast zorganizują audycję na żywo! Zbieramy się! Ygg, wybij szybę w oknie! Za pół godziny musimy być w eterze!

Ma Sacra: Cały czas jesteśmy w eterze...

 

Epilog

 

Kilka dni później okazało się, że:

Agent Hoax Balder nie przyjechał, bo z agentką Dianą Skadi brał udział w nalocie na grupę chaotów w Santa Barbara.

Narkotyki nie były narkotykami. W szufladzie znajdowała się biała szałwia na kadzidło i soda oczyszczona, czyli wodorowęglan sodu. Czarna otrzymała potężny ochrzan za to, że nie odróżnia szałwii od zioła.

Prostytutki nie przyjechały, bo ich menadżer miał przy adresie Equinoxów zanotowane: świry, cudaki, nie odbierają zamówionego towaru.

Muzyka szybko ucichła, bo akurat zdarzyła się przerwa w dopływie prądu.

Dom był ubezpieczony i Equinox dostał odszkodowanie na remont.

Equinoxi zdecydowali się pozostawić na ścianach wyjątkowe sigile i śmieszne napisy na pamiątkę i dla jaj. W sumie byli zadowoleni, że spotkała ich jakaś przygoda.

Policja nie znalazła sprawców, ale podejrzenie padło na chaotów z Santa Barbara.

Brygada Hexa w drodze powrotnej przemokła do suchej nitki w wyniku niespodziewanego oberwania chmury. Dyplom namókł, a atrament się rozpuścił. Gliniarz wlepił im mandat, bo zalatywało od nich szkocką, a potem uziemił na czterdzieści osiem godzin w areszcie, gdzie okradziono ich z ostatnich pieniędzy i policzono żebra.

Wyrocznia zaleciła skruchę i zadośćuczynienie.

Mediacji podjął się nieformalny pogański sąd arbitrażowy Kalifornii, złożony z różnych magów i pogan pod honorowym przewodnictwem czarownicy Sabriny Spellman.

W ramach zawartej ugody Equinoxi zażądali: 1300 dolarów gotówką w nieznaczonych banknotach, 13 butelek szkockiej, 2 funtów białej szałwii, funta sody, nowego kija bejsbolowego, 13 puszek farby w różnych kolorach, a także przeprosin na łamach magazynu "Equinox". Ponieważ ich magiczny system obronny zadziałał skutecznie, choć z drobnym opóźnieniem, Equinoxi zgodzili się wydać duplikat dyplomu, ale dopiero po uregulowaniu postanowień ugody przez DMO.

PRZEPROSINY ZAMIESZCZONE

NA ŁAMACH MAGAZYNU "EQUINOX"

 

Niniejszym wyrażamy głęboki żal i ubolewanie z powodu przykrych zdarzeń, które miały miejsce w siedzibie Equinox w piątek trzynastego ubiegłego miesiąca. Dopuściliśmy się haniebnych czynów, niegodnych zaawansowanych magów, jakimi jesteśmy. W grę wchodził oczywiście alkohol, narkotyki, prostytutki i głośna wariacka muzyka. Przykro nam, że zdemolowaliśmy lokal, ale wtedy wydawało nam się, że jest to dobra zabawa. Obiecujemy, że w przyszłości ograniczymy alkohol, narkotyki i wariacką muzykę. Przepraszamy Equinoxów za straty moralne i pominięcie ich w zabawie. Straty materialne oczywiście wynagrodzimy z nawiązką albo nawet kilkoma nawiązkami. Przykro nam, że zawiedliśmy zaufanie tak wspaniałych i zaawansowanych magów z "Equinox". Na osłodę pozostawiamy na ścianach unikalne sigile.

 

Magowie z DMO

Przypisy

1 Bałwan zrobił to dla sławy. Część ówczesnych kronikarzy zmówiła się więc, żeby ani słowem o całej sprawie nie wspominać, ale inne bałwany, jak tylko dowiedziały się o tej akcji, zaczęły paplać podwójnie.

2 "Jak każda wspólnota, mamy powinności. Nie wobec Bogów, planety, jakiejś ideologii, ale wobec siebie nawzajem. (...) Gdzie jest twój blog? Gdzie twoja książka? Gdzie twój podcast? Gdzie twoje działanie? Gdzie twoje doświadczenie? Gdzie jesteś Ty?". Zob. Alan Chapman, An Open Letter to the Magical Community, [w:] The Blood of the Saints.

3 Zob. Raphael Aloysius Lafferty, Siedem dni strachu.

4 Chodzi oczywiście o "Which Witch Watch Monthly". Nazwa czasopisma jest nawiązaniem do znanego łamańca językowego Three witches watch three swatch watches. Which witch watches which swatch watch?

5 John Dee – renesansowy mag angielski. Wspólnie z astrologiem, medium i alchemikiem Edwardem Kelleyem stworzyli podstawy magii enochiańskiej. John Doe – nazwisko nadawane w USA zwłokom o niezidentyfikowanej tożsamości.

6 Porównaj: Poniedziałek zaczyna się w sobotę, A. i B. Strugaccy.

7 Powiedzenie łacińskie: Pecunia non olet (pieniądze nie śmierdzą).

8 Nie mylić z magazynem "New Equinox".

9 Iluminaci Thanaterosa (ang. Illuminates of Thanateros) – zakon magów chaosu.

10 Serwitor (od servire – służyć) – robot astralny, stworzony przez maga w celu wykonania konkretnego zadania. Może być świadomy.

11 Anima i animus – aspekty psychiki mężczyzny i kobiety wg Junga; inkub i sukub – demony uwodzące ludzi. PS Jeśli ktoś miał jakieś przygody z tymi drugimi, dajcie znać, czy warto.

12 Cień: składnik osobowości w koncepcji Junga – kompleksy, zwierzęce popędy, części osobowości wyparte wskutek braku akceptacji środowiska itp. Nie zależy od oświetlenia. Zależy od Oświecenia.

13 Edda poetycka i Edda prozaiczna – zbiory starych podań o bogach i wojownikach nordyckich.

14 Uziemienie – jedna z podstawowych praktyk magicznych polegająca na przeniesieniu uwagi ze świata swoich przeżyć wewnętrznych (np. po odbyciu transu) do świata zewnętrznego (skupienie się na wrażeniach zmysłowych), żeby móc w nim normalnie funkcjonować. Także zakorzenienie w Ziemi oznaczające stabilizację życiową, ale i całkiem dosłowną stabilność własnego ciała fizycznego. Uziemienie często jest praktykowane w połączeniu z ześrodkowaniem (scentrowaniem), skupiającym się na naszej wewnętrznej istocie: sercu, kanale centralnym w kręgosłupie, wrażeniach myślowych, pustce, naturalnej świetlistości umysłu, wewnętrznym bóstwie/nauczycielu.