Rozdział 1 KOBIECOŚĆ
Wydaje się, że jesteś pierwszym znanym na tej planecie mężczyzną, który
naprawdę rozumie kobiety i je akceptuje. Czy mógłbyś powiedzieć coś na
ten temat?
Powiedziałem, że kobieta ma być kochana, a nie rozumiana. To przede
wszystkim.
Życie jest tak tajemnicze, że dłońmi nie możemy dosięgnąć jego szczytów,
oczyma nie możemy wniknąć w jego najgłębszą tajemnicę. Zrozumienie
każdego przejawu egzystencji - mężczyzn, kobiet, drzew, zwierząt czy
ptaków - jest zadaniem nauki, a nie mistyki. Naukowcy zaczynają to
pojmować. Rezygnują ze swego dawnego uporu i fałszywego przekonania, że
pewnego dnia poznają wszystko, co można poznać. Nie jestem naukowcem.
Dla mnie nauka jest tajemnicą.
Dzięki Albertowi Einsteinowi nastąpiła zmiana, nauka wkroczyła na nową
drogę. Stało się tak dlatego, że im bardziej Einstein wnikał w najgłębsze pokłady materii, tym bardziej czuł się zakłopotany. Musiał
pozostawić wszelką logikę, porzucić postawę racjonalną. Nie można bowiem
narzucać naturze własnych wyobrażeń na jej temat. Nie będzie ona podążać
za naszą logiką. Albert Einstein wspomina, że w pewnym momencie swego
życia wahał się, czy upierać się przy postawie racjonalnej. Byłoby to
jednak głupie. Byłoby to ludzkie, lecz nie inteligentne. Jeżeli nawet
kładziesz nacisk na logikę i racjonalność, życie nie zmienia się zgodnie
z twoją logiką. To twoja logika ma się zmieniać zgodnie z życiem. Im
głębiej wnikasz w istotę życia, tym bardziej tajemnicze się ono staje.
Przychodzi taki moment, kiedy człowiek musi pozostawić logikę i racjonalność - po prostu musi słuchać natury. Nazywam to ostatecznym
zrozumieniem. Nie jest to jednak zrozumienie w zwykłym tego słowa
znaczeniu. Wiesz, czujesz, lecz nie możesz w żaden sposób tego wyrazić.
Mężczyzna jest tajemnicą, kobieta jest tajemnicą, wszystko, co istnieje,
jest tajemnicą. Wszystkie nasze wysiłki, by poznać tę tajemnicę,
zawodzą.
Pamiętam pewnego mężczyznę, który kupował w sklepie z zabawkami prezent
dla syna na Boże Narodzenie. Był znanym matematykiem, dlatego właściciel
sklepu przyniósł mu układankę. Matematyk spróbował ją ułożyć... Była
naprawdę wspaniała... Próbował, próbował, zaczął się pocić. Nie mógł
znaleźć właściwego rozwiązania. Klienci, sprzedawcy i właściciel sklepu
przyglądali mu się ze zdziwieniem. W końcu zrezygnował i krzyknął do
właściciela sklepu:
- Jestem matematykiem i skoro nie potrafię poradzić sobie z tą
układanką, czy myślisz, że uda się to mojemu synowi?
- Nie rozumiesz. Jest ona skonstruowana w ten sposób, że nikt nie
potrafi znaleźć rozwiązania, niezależnie od tego, czy jest matematykiem,
czy też nie - odpowiedział właściciel.
- Dlaczego skonstruowano ją właśnie tak?
- Dlatego, by dziecko uczyło się od początku, że życie jest zagadką nie
do rozwiązania.
Życia możesz doświadczać, możesz nim się cieszyć. Możesz zjednoczyć się
z tajemnicą. Jednak idea, by zrozumieć życie z pozycji obserwatora, jest
błędna.
Sam siebie nie rozumiem. Jestem dla siebie samego największą tajemnicą.
Jednak mogę udzielić wam kilku wskazówek.
Psychiatra to facet, który stawia pytania i każe słono sobie za to
płacić. Żona stawia ci pytania za darmo.
Jak osiągnąć szczęście? Możesz mówić o miłości, czułości i namiętności.
Jednak prawdziwe szczęście wiąże się z odkryciem, że nigdy nie byłeś od
niego oddzielony.
Na początku kobiety opierają się zalotom mężczyzn, w końcu zaś
zatrzymują ich siłą.
Jeżeli chcesz, by kobieta zmieniła zdanie, zgódź się z nią.
Chcesz wiedzieć, o co naprawdę chodzi kobiecie? Spójrz na nią, zamiast
jej słuchać.
Pewna dama podeszła do policjanta i powiedziała:
- Panie oficerze, ten człowiek na rogu ulicy mi dokucza.
- Cały czas się przyglądałem - powiedział policjant - ten mężczyzna
nawet nie spojrzał na panią.
- No właśnie - stwierdziła kobieta - czyż nie jest to afront?
Romantyczny młodzieniec odwrócił się w łóżku ku pięknej młodej
dziewczynie i spytał:
- Czy jestem pierwszym mężczyzną, z którym się kochasz?
Dziewczyna przez chwilę się zastanawiała, po czym odpowiedziała:
- Być może, mam słabą pamięć do twarzy.
Wszystko jest tajemnicze. Lepiej tym się cieszyć, niż próbować to
zrozumieć. Ostatecznie człowiek, który próbuje zrozumieć życie, okazuje
się głupcem. Natomiast człowiek, który cieszy się życiem, zyskuje coraz
większą mądrość i cieszy się coraz bardziej. Staje się bardziej świadomy
wszechogarniającej tajemnicy.
Najwyższe zrozumienie polega na tym, by pojąć, że nic nie może zostać
zrozumiane, że wszystko jest tajemnicze i cudowne. Moim zdaniem z tego
rodzi się postawa religijna człowieka.
Czy mógłbyś wyjaśnić, jakie są różnice między mężczyznami a kobietami?
Większość różnic między mężczyznami a kobietami wynika z uwarunkowań,
powstających w ciągu tysięcy lat. Te uwarunkowania nie są właściwe samej
naturze. Istnieje także kilka różnic, które nadają mężczyznom i kobietom
wyjątkowe piękno i niezwykłą indywidualność. Łatwo je wyliczyć.
Przede wszystkim kobieta ma zdolność dawania życia, natomiast mężczyzna
jej nie ma. Pod tym względem znajduje się on na niższej pozycji. To
odegrało dużą rolę w procesie, w którego wyniku mężczyźni zdominowali
kobiety. Kompleks niższości prowadzi do narodzin poczucia wyższości.
Mężczyzna oszukuje samego siebie, oszukuje cały świat. Przez stulecia
niszczył geniusz kobiety, jej talenty i uzdolnienia. W rezultacie mógł
potwierdzić swoją wyższość przed samym sobą i przed światem.
Kobieta daje życie. Z tego powodu przez dziewięć miesięcy jest
szczególnie wrażliwa. Jest też zależna od mężczyzny, co on wykorzystuje
w bardzo niemiły sposób. A tymczasem to różnica fizjologiczna, która nie
powinna mieć większego znaczenia.
Psychika kobiety jest niszczona przez mężczyznę, wmawiającego jej
nieprawdę. Czyni to kobietę niewolnicą, stawia na gorszej pozycji.
Przyczyną tej sytuacji jest większa siła mięśni mężczyzny. Lecz siła
mięśni jest częścią naszej zwierzęcej natury. Jeżeli to miałoby
decydować o wyższej pozycji, warto pamiętać, że wiele zwierząt dysponuje
większą siłą mięśni niż mężczyzna.
Z pewnością istnieją jednak rzeczywiste różnice. Musimy je odnaleźć
wśród wielu wytworzonych sztucznie. Jedna z różnic, którą spostrzegam,
polega na tym, że kobieta jest bardziej niż mężczyzna zdolna do miłości.
Miłość u mężczyzny mocniej lub słabiej wiąże się z potrzebą fizyczną.
Dla kobiety natomiast miłość jest czymś większym, wyższym - to
doświadczenie duchowe. Z tego powodu kobieta jest monogamiczna,
natomiast mężczyzna poligamiczny. Mężczyzna chciałby posiąść wszystkie
kobiety na świecie i jeszcze nie byłby usatysfakcjonowany. Jego apetyt
nie ma granic.
Kobieta może być usatysfakcjonowana jedną miłością, całkowicie
spełniona. Nie patrzy na ciało mężczyzny, lecz na jego ukryte głęboko
cechy. Nie zakochuje się w mężczyźnie, który ma piękne, muskularne
ciało. Zakochuje się w mężczyźnie, który jest obdarzony charyzmą, czymś
trudnym do określenia, lecz niezmiernie atrakcyjnym. Taki mężczyzna ma w sobie tajemnicę, którą można badać. Kobieta chce, by jej mężczyzna nie
był zwykłym mężczyzną, lecz przygodą odkrywania świadomości.
Mężczyzna ma niewielką wydolność w życiu seksualnym. Może mieć tylko
jeden orgazm. Kobieta jest pod tym względem nieskończenie doskonalsza.
Może przeżywać wiele orgazmów. To jedna z najbardziej kłopotliwych
kwestii. Orgazm mężczyzny jest zlokalizowany, ogranicza się do strefy
narządów płciowych. Orgazm kobiety jest całkowity i nie ogranicza się do
strefy genitalnej. Całe ciało kobiety jest seksualne i może ona
przeżywać piękne orgazmiczne doświadczenie, tysiąckrotnie większe,
głębsze, bardziej sycące i bogatsze niż doświadczenie mężczyzny.
Tragedia polega na tym, że całe ciało kobiety powinno zostać pobudzone.
Mężczyzna nie jest tym zainteresowany i nigdy nie był. Używa kobiety
niczym maszyny do seksu, po prostu po to, by rozładować napięcie
seksualne. Mężczyzna kończy w ciągu kilku sekund. A kiedy on kończy, ona
jeszcze nawet nie zaczęła. Kiedy mężczyzna kończy uprawianie miłości,
odwraca się i zasypia; akt seksualny pomaga mu uwolnić wszystkie
napięcia, zrelaksować się i dobrze spać. Kobieta szlocha i płacze. Ona
jeszcze nie wystartowała, nie została poruszona. Została wykorzystana.
To najgorsza rzecz, jaka może się w życiu wydarzyć - być potraktowanym w sposób przedmiotowy, jak rzecz. Kobieta nie może wybaczyć mężczyźnie
tego, że ją wykorzystał.
By kobieta stała się rzeczywistą partnerką i doznawała orgazmu,
mężczyzna musi się nauczyć gry wstępnej. Nie może się spieszyć, by pójść
do łóżka. Musi uczynić miłość rodzajem sztuki. Potrzebne jest stosowne
miejsce - świątynia miłości - gdzie pali się kadzidło, gdzie nie ma
jaskrawych świateł, lecz płoną świece. Mężczyzna powinien zbliżać się do
kobiety, kiedy znajduje się we wspaniałym nastroju, kiedy jest pełen
radości, kiedy ma się czym dzielić.
Zazwyczaj tak się dzieje, że kobiety i mężczyźni kłócą się ze sobą, a potem uprawiają miłość. To zatruwa miłość. Miłość jest rodzajem paktu,
który potwierdza, że walka została zakończona, przynajmniej tego
wieczoru. To rodzaj przekupstwa i oszustwa.
Mężczyzna powinien uprawiać miłość tak, jak malarz maluje obraz, jak
poeta układa wiersze, jak muzyk gra: gdy czuje, że namiętność wypełnia
jego serce. Ciało kobiety powinno być traktowane jak instrument
muzyczny, którym tak naprawdę jest. Kiedy mężczyzna odczuwa radość,
wtedy seks nie jest po prostu rozładowaniem napięcia, nie jest relaksem
czy sposobem na dobry sen. Pojawia się gra wstępna. Mężczyzna tańczy z kobietą, śpiewa z kobietą. Wibracje pięknej muzyki wypełniają świątynię
miłości, unosi się w niej zapach ulubionego kadzidła. Musi mieć to
charakter świętości, ponieważ nie ma niczego świętego w zwykłym życiu,
dopóki nie uczynimy miłości świętą. To początek otwierania drzwi do
krainy zwanej nadświadomością.
Miłości nigdy nie można narzucać, miłość nigdy nie powinna być związana
z wysiłkiem. Nie może ona wynikać z umysłu. Po prostu bawisz się,
tańczysz, śpiewasz, radujesz się. Kiedy miłość sama przychodzi, jest
piękna. Kiedy produkujesz miłość, jest brzydka.
Kiedy w czasie uprawiania miłości mężczyzna leży na kobiecie, nazywa się
to pozycją misjonarską. Wschód stał się świadomy dyskomfortu
wynikającego z tej pozycji. Mężczyzna jest cięższy, wyższy, bardziej
muskularny. Rozgniata delikatną istotę pod sobą. Na Wschodzie stosowano
sposób odwrotny - to kobieta znajdowała się na górze. Kobieta,
przygniatana ciężarem ciała mężczyzny, jest pozbawiona swobody ruchów.
Porusza się tylko mężczyzna i osiąga orgazm w ciągu niewielu sekund, a kobieta po prostu płacze. Była partnerką, lecz nie mogła się
zaangażować. Została wykorzystana.
Kobieta, kiedy znajduje się na górze, dysponuje większą swobodą ruchów,
mniejszą zaś swobodę ma mężczyzna. To powoduje, że czas orgazmu ich
obojga zbliża się do siebie. Kiedy oboje wchodzą w doświadczenie
orgazmu, jest to jakby kontakt z innym światem. Jest to przebłysk
samadhi. Dla mężczyzny to pierwszy przebłysk świadomości, że nie jest
on ciałem. Zapomina o ciele, zapomina o świecie. Zarówno mężczyzna, jak
i kobieta docierają do nowego wymiaru, którego nigdy przedtem nie
doświadczali.
Kobieta ma zdolność do wielokrotnego orgazmu, dlatego mężczyzna powinien
działać tak wolno, jak to możliwe. W rzeczywistości jednak mężczyzna
spieszy się i niszczy całą relację. Mężczyzna powinien być głęboko
odprężony, a wówczas kobieta może doznać wielokrotnego orgazmu. Jego
orgazm powinien nadejść na końcu, kiedy orgazm kobiety osiągnął szczyt.
Te różnice są naturalne, nie wynikają z jakichkolwiek uwarunkowań.
Istnieją też inne różnice. Na przykład kobieta jest bardziej
ześrodkowana niż mężczyzna. Jest bardziej pogodna, bardziej wyciszona,
bardziej cierpliwa, bardziej zdolna do czekania. Prawdopodobnie z tego
powodu jest też bardziej odporna na choroby i żyje dłużej niż mężczyzna.
Z powodu pogodnego usposobienia i delikatności kobieta może doskonale
wypełniać życie mężczyzny. Może wprowadzać w życie mężczyzny kojącą,
przyjemną atmosferę. Ale mężczyzna czuje obawę. Nie chce być otoczony
przez kobietę, nie chce jej pozwolić na stworzenie wokół siebie
przyjemnego ciepła. Obawia się, że w ten sposób mógłby stać się zależny.
Tak więc przez całe wieki mężczyzna trzymał kobietę na dystans.
Mężczyzna czuje obawę, ponieważ gdzieś w głębi wie, że kobieta jest
czymś więcej niż on. Kobieta może rodzić nowe życie. Natura wybrała ją -
nie jego - do reprodukcji.
Funkcja mężczyzny w procesie reprodukcji jest prawie żadna, co stworzyło
największy problem - mężczyzna zaczął podcinać kobiecie skrzydła, na
wszelkie możliwe sposoby zaczął ją poniżać, potępiać; to miało mu pomóc
uwierzyć w jego wyższość. Traktował kobiety jak bydło, a nawet gorzej.
W Chinach przez całe tysiąclecia panowało przekonanie, że kobieta jest
pozbawiona duszy. Dlatego mąż mógł zabić żonę i nie odpowiadał z tego
powodu przed prawem. Żona była jego własnością. Jeżeli mężczyzna chciał
zniszczyć swoje meble, było to legalne. Jeżeli chciał zniszczyć swoją
kobietę, również było to legalne. Oto największa zniewaga -
stwierdzenie, że kobieta nie ma duszy.
Mężczyzna pozbawił kobietę możliwości zdobycia wykształcenia, pozbawił
ją finansowej niezależności. Pozbawił ją też możliwości przemieszczania
się. Bał się, ponieważ wiedział, że kobieta go przewyższa, że jest
piękna. Wiedział, że przyznanie kobiecie niezależności jest
niebezpieczne. Z tego powodu przez wieki nie dawano kobietom
niezależności. Kobieta muzułmańska zmuszona jest nawet do zakrywania
twarzy. Nikt, prócz męża, nie może widzieć piękna jej twarzy ani głębi
jej oczu.
W hinduizmie kobieta musiała umrzeć, kiedy umierał jej mąż. Co za
niesamowita zazdrość! Mężczyzna posiadał kobietę przez całe życie i chciał ją posiadać nawet po śmierci.
Kto wie, co się stanie, kiedy ja umrę? Być może znajdzie innego,
lepszego ode mnie partnera - myślał.
I tak sati obowiązywało przez tysiące lat. Trudno sobie wyobrazić coś
bardziej tragicznego.
Mężczyzna jest niezwykle egoistyczny. Z tego powodu nazywam go męskim
szowinistą. Stworzył społeczeństwo, w którym nie ma miejsca dla kobiety.
A przecież kobieta ma tyle wspaniałych cech! Na przykład mężczyzna ma
dar inteligencji, kobieta natomiast dar miłości. Rodzi się wyposażona w zdolność do miłości. Ma więcej współczucia, więcej życzliwości, więcej
wyrozumiałości. Nie oznacza to jednak, że kobieta nie może posiąść
wiedzy. Może - należy tylko stworzyć jej sprzyjające warunki.
Mężczyzna i kobieta są dwoma strunami jednej harfy. Kiedy jednak zostaną
rozdzieleni, cierpią. Ponieważ nie znają powodu swego cierpienia,
zaczynają mścić się jedno na drugim.
Kobieta może pomóc w tworzeniu harmonijnego społeczeństwa. Różni się od
mężczyzny, lecz nie jest mu nierówna. Jest równa mężczyźnie, podobnie
jak każdy inny mężczyzna. Ma talenty niezbędne społeczeństwu. Nie
wystarczy zarabianie pieniędzy, nie wystarczy odnoszenie sukcesów.
Bardziej przydatny jest piękny dom, a kobieta ma taką zdolność, by każdy
budynek przekształcić w dom. Potrafi napełnić go miłością. Ma taką
wrażliwość. Potrafi mężczyźnie pomóc się odprężyć.
W Upaniszadach można znaleźć dziwny fragment. Młoda para przychodzi do
proroka, a on udziela jej błogosławieństwa. Szczególne słowa kieruje do
kobiety: "Mam nadzieję, że zostaniesz matką dziesięciorga dzieci, a twój
mąż stanie się twoim jedenastym dzieckiem. Jeżeli nie staniesz się matką
dla twego męża, nie będziesz prawdziwą żoną". W tych słowach zawiera się
głęboki psychologiczny wgląd. Potwierdza go współczesna wiedza
psychologiczna: każdy mężczyzna szuka w kobiecie swej matki, a każda
kobieta szuka w mężczyźnie swego ojca.
Z tego powodu każde małżeństwo doznaje niepowodzenia. Nie możesz znaleźć
drugiej matki. Kobieta, którą poślubiłeś, nie przybywa do twego domu po
to, by być twoją matką. Chce być żoną, kochanką. Jednak błogosławieństwo
zawarte w Upaniszadach, które liczą sobie pięć czy sześć tysięcy lat,
dostarcza inspiracji dla współczesnej psychologii. Kobieta, niezależnie
od tego, kim jest, jest przede wszystkim matką. Jest niezbędna. Ojciec
to instytucja wprowadzona, a nie naturalna.
Przeprowadzano eksperymenty dotyczące tego zagadnienia. Dzieciom
odizolowanym od matek dawano wszelkie niezbędne im wyposażenie, środki
medyczne, żywność. Stosowano wynalazki z różnych gałęzi nauki, lecz - co
dziwne - te dzieci marniały i umierały w ciągu trzech miesięcy. Wówczas
odkryto, że kontakt z ciałem matki i jej ciepło są absolutnie konieczne,
by życie mogło się rozwijać. To ciepło jest absolutnie konieczne na
początku istnienia w tym rozległym, chłodnym wszechświecie. Gdy go
zabraknie, dziecko będzie czuło się opuszczone, będzie marniało i wreszcie umrze.
Nie ma powodu, by mężczyzna czuł się istotą niższą niż kobieta. Całe
nieporozumienie wynika z tego, że traktuje się mężczyznę i kobietę jak
dwa gatunki. Należą oni do jednej ludzkości. Mają uzupełniające się
właściwości. Potrzebują siebie nawzajem i tylko wówczas, gdy są razem,
tworzą całość. Należy podejść do życia z otwartością. Różnice nie
oznaczają sprzeczności. Kobiety i mężczyźni mogą sobie wzajemnie pomóc,
ogromnie siebie wzmocnić. Kobieta, która cię kocha, może wzmocnić twoją
kreatywność, może zainspirować cię do rzeczy, o których nigdy nawet nie
marzyłeś. Ona o nic nie pyta. Po prostu pragnie twojej miłości.
Większość rzeczy, które różnią mężczyzn i kobiety, to wynik
warunkowania. Różnice powinny być podtrzymywane, ponieważ powodują
wzajemną atrakcyjność obu płci. Nie można ich jednak wykorzystywać w celu poniżania kogokolwiek. Chciałbym, aby zarówno kobiety, jak i mężczyźni stworzyli organiczną całość, a jednocześnie pozostawali
całkowicie wolni. Miłość nigdy nie tworzy krępujących więzów, lecz daje
wolność. Dzięki takiej miłości możemy stworzyć lepszy świat. Połowę
ludzkości pozbawiono szansy wniesienia wkładu w to dzieło. Ta właśnie
połowa, czyli kobiety, ma ogromny potencjał, którego świat potrzebuje.
Ich wkład może uczynić ten świat prawdziwym rajem.
Kobieta powinna szukać własnej duszy, własnego potencjału i rozwijać go.
Wówczas czeka ją wspaniała przyszłość. Mężczyzna i kobieta nie są
istotami ani sobie równymi, ani nierównymi. Są istotami
niepowtarzalnymi. Spotkanie dwóch niepowtarzalnych istot wnosi do życia
coś cudownego.
Rozdział 2 JEGO OPOWIEŚĆ
W Proroku Khalila Gibrana kobieta prosi Almustafę, by opowiedział o bólu. Czy możesz skomentować ten fragment?
A jakaś niewiasta tymi słowy przemówiła:
Powiedz nam o bólu.
I rzekł:
Wasz ból to muszli pęknięcie, w której rozumienie wasze się skrywa.
Podobnie jak pestka owocu pęka,
by serce jego słońce ujrzało, tak i ty ból
poznać musisz.
I gdybyś serce swoje w zadziwieniu ciągłym
nad cudami życia twego utrzymać potrafił,
twój ból nie wydałby się mniej
cudownym niż radość twoja;
I zmienne pory swego serca byś zaakceptował,
tak jak pory roku nad polami
twymi przechodzące zawsze akceptowałeś.
I poprzez zimy zgryzot swoich
na życie pogodnie byś spoglądał.
Wiele z twojego bólu sam przecie wybrałeś.
Niby gorzkie lekarstwo, którym lekarz,
jaki jest w tobie, duszę twoją chorą leczy.
Ufaj zatem lekarzowi i miksturę jego
w ciszy i pokoju wypijaj:
Jako że ręka jego, chociaż ciężka
i twarda, przez czułą dłoń Najwyższego
jest prowadzona.
A choć kielich, który ci podaje, usta twe
pali, z tej samej gliny ulepion został,
którą Wielki Garncarz łzami swymi świętymi
zrosił2.
Wydaje się, że nawet mężczyźnie kalibru Khalila Gibrana bardzo trudno
uwolnić się od głęboko zakorzenionego męskiego szowinizmu. Mówię o tym,
ponieważ stwierdzenia Almustafy w pewnym sensie są słuszne. Jednak
pomijają coś bardzo istotnego.
Almustafa zapomina, że pytanie postawiła kobieta. Jego odpowiedź jest
bardzo ogólna, odnosi się zarówno do mężczyzn, jak i do kobiet. Prawdą
jest natomiast to, że ból i cierpienie, które były udziałem kobiet tego
świata, przekraczają wszelkie wyobrażenie mężczyzn. Z tego powodu mówię,
że Almustafa odpowiada na pytanie, ale nie odpowiada osobie pytającej.
Jeżeli nie odpowiada się osobie pytającej, odpowiedź pozostaje
powierzchowna, choć może wydawać się głęboka. Odpowiedź jest akademicka,
filozoficzna.
Nie pojawia się w niej rozpoznanie tego, co mężczyzna uczynił kobiecie.
Nie jest to kwestia jednego dnia, lecz tysięcy lat. Almustafa nawet o tym nie wspomina. Przeciwnie, robi to, co zawsze robią kapłani i politycy - pociesza. Za pięknymi słowami nie kryje się nic prócz
pocieszenia. Pocieszenie nie może jednak zastąpić prawdy.
A pewna niewiasta przemówiła...
Czyż nie jest to zastanawiające, że wśród tego tłumu nie znalazł się
mężczyzna, który zapytałby o ból? Czy to przypadek? Nie, z pewnością
nie. Jest to bardzo symptomatyczne, że właśnie kobieta zadała pytanie o ból. Jedynie kobieta wie, jak wiele odniosła ran, ile doznała
zniewolenia - fizycznego, psychicznego, duchowego. Kobieta cierpiała i nadal cierpi.
Kobieta została zraniona w najgłębszym rdzeniu swojej istoty. Żaden
mężczyzna nie zna głębi bólu, pojawiającego się, gdy są niszczone
godność, duma i człowieczeństwo.
Almustafa powiedział: Wasz ból to muszli pęknięcie, w której rozumienie
wasze się skrywa.
To trywialne. To stwierdzenie tak powierzchowne, że czasami wstydzę się
za Khalila Gibrana. Mógł to powiedzieć każdy głupiec. To powiedzenie nie
jest warte Khalila Gibrana: Wasz ból to muszli pęknięcie, w której
rozumienie wasze się skrywa. To uproszczenie, uogólnienie.
Podobnie jak pestka owocu pęka, by serce jego słońce ujrzało, tak i ty
ból poznać musisz.
Nie lubię tego stwierdzenia. Wspiera ono tezę, że człowiek musi
doświadczyć bólu. To truizm, lecz nie prawda. Wydaje się ono zgodne z rzeczywistością. Ziarno musi przejść przez wielkie cierpienie. Jeśli nie
obumrze, nigdy nie narodzi się drzewo; nie będą się mogły pojawić piękne
listowie i wspaniałe kwiaty. Kto jednak pamięta o ziarnie i jego
odwadze? Kto pamięta, że trzeba obumrzeć po to, by mogło narodzić się
nieznane?
Prawdą jest, że muszla, w której rozumienie wasze się skrywa,
przechodzi przez cierpienie, pęka, uwalnia rozumienie. Musi się pojawić
pewien ból. Czym jednak jest muszla? Khalil Gibran powinien wyjaśnić,
czym jest muszla: całą nagromadzoną przez człowieka wiedzą, wszystkimi
jego uwarunkowaniami, całym procesem wychowania i edukacji, całym
społeczeństwem, całą cywilizacją. To wszystko tworzy tę muszlę -
skorupę, która trzyma w zamknięciu ciebie i twoje zrozumienie. Jednak
poeta nie mówi ani słowa o tym, co znaczy muszla.
Gautama Budda był mężczyzną. Jego najwięksi uczniowie - Mahakaśjapa,
Siariputra, Moggalayan - także byli mężczyznami. Czy nie żyła wtedy
żadna kobieta, która mogłaby osiągnąć ten sam poziom świadomości? Budda
odmawiał inicjowania kobiet, jakby nie były ludźmi. Po co się nimi
zajmować? Niech najpierw osiągną postać mężczyzny.
Budda twierdził, że mężczyzna jest niczym skrzyżowanie dróg, z którego
można dotrzeć wszędzie, osiągnąć oświecenie i ostateczne wyzwolenie. Nie
mówił nic o kobiecie. Nie jest ona skrzyżowaniem dróg, lecz ciemną
uliczką, na której nikt nie zapalił światła. Nigdzie nie można nią
dojść.
Bycie mężczyzną stanowi najprostszą drogę do celu. Najpierw kobieta musi
wejść na tę drogę, musi stać się mężczyzną, musi się narodzić w ciele
mężczyzny. Wówczas będzie mogła osiągnąć oświecenie.
Almustafa mówi: musicie poznać ból, ale w jakim celu? Jeżeli kobieta
nie może osiągnąć oświecenia, dlaczego ma przechodzić przez ból? Nie
jest przecież złotem, które poddane działaniu ognia staje się czystsze.
I gdybyś serce swoje w zadziwieniu ciągłym nad cudami życia twego
utrzymać potrafił, twój ból nie wydawałby się mniej cudownym niż twoja
radość... To prawda, lecz czasami prawda może być niebezpieczna niczym
obosieczny miecz. Z jednej strony prawda chroni, z drugiej zaś niszczy.
Jeżeli patrzysz na świat z podziwem, będziesz zaskoczony, stwierdziwszy,
że nawet ból ma swoistą słodycz, jest na swój sposób cudowny i radosny.
Ból jest nie mniej cudowny niż radość. Osobliwym faktem jest to, że
kobieta bardziej przypomina dziecko, jest pełna zadziwienia światem.
Mężczyzna natomiast zawsze kieruje się wiedzą. A czymże jest wiedza?
Wiedza jest środkiem do tego, by uniknąć zadziwienia światem. Nauka jako
całość próbuje wyjaśnić rzeczywistość, a słowo "nauka" znaczy "wiedza".
Im więcej wiesz, tym mniej w tobie podziwu - oto prosty fakt...
W miarę upływu lat tracisz wrażliwość i zdolność do zadziwienia. Stajesz
się coraz bardziej znudzony. Powód leży w twoim przekonaniu, że już
wszystko wiesz. Tak naprawdę nie wiesz niczego, lecz twój umysł wypełnia
zapożyczona wiedza. Nie pomyślisz nawet, że na spodzie tej wiedzy
znajdują się ciemność i ignorancja...
Almustafa nie wspomniał o tym, że kobiety bardziej niż mężczyźni są
podobne do dziecka. Ich niewinność to jeden z aspektów ich piękna. One
"nie wiedzą". Mężczyzna nigdy nie pozwolił, by kobieta wiedziała
cokolwiek. Kobieta zna się na drobnych sprawach - na prowadzeniu domu i kuchni, na opiece nad dziećmi, na trosce o męża. Tego rodzaju sprawy nie
przeszkadzają słuchać uważnie. Nie wymagają wielkiej wiedzy. Łatwo
odłożyć je na bok.
Z tego powodu ilekroć przychodzi do mnie kobieta, słucha mnie głębiej,
uważniej, z miłością. Jeżeli mężczyzna po raz pierwszy przychodzi, by
mnie słuchać, jest oporny, czujny. Obawia się, że wpłynę na niego, że go
zranię, jeżeli nie uznam jego wiedzy. Gdy jest przebiegły, interpretuje
wszystkie moje wypowiedzi zgodnie z własną wiedzą. Powie wtedy: "Wiem to
wszystko. Nie ma w tym niczego nowego". W ten sposób chroni swoje ego,
chroni się za twardą skorupą. Jeżeli ta skorupa nie pęknie i człowiek
nie będzie w stanie zachwycać się tak, jak czyni to dziecko, nie będzie
mógł się skontaktować ze swą prawdziwą istotą, ze swą duszą.
Doświadczenie, które zdobyłem, podróżując po całym świecie, mówi, że
kobieta słucha uważnie. W jej oczach można spostrzec błyski podziwu. Nie
jest to słuchanie powierzchowne. To, co kobieta słyszy, trafia głęboko
do jej serca.
Choć pytanie zostało postawione przez kobietę, Khalil Gibran nie zwraca
na to uwagi. Faktycznie, mężczyzna jest tak tchórzliwy, że obawia się
stawiać pytania. Pytania mogą ujawnić jego ignorancję.
Wszystkie najważniejsze pytania w Proroku stawiają kobiety. Dotyczą
one małżeństwa, miłości, dzieci, bólu. Są prawdziwe. Nie dotyczą Boga
ani płaszczyzny filozoficznej, lecz samego życia. Może się wydawać, że
nie dotyczą one zasadniczych problemów, ale w rzeczywistości są bardzo
ważne. Osoba, która potrafi rozwiązać te problemy, wkracza w nową
rzeczywistość.
Almustafa odpowiada w taki sposób, jakby pytania pochodziły od kogoś
abstrakcyjnego. Nie udziela odpowiedzi pytającemu. Ja natomiast uważam,
że rzeczywistym pytaniem jest osoba, która je stawia.
Dlaczego pytanie zrodziło się w kobiecie, a nie w mężczyźnie? Ponieważ
to kobieta cierpiała z powodu zniewolenia, z powodu poniżenia, z powodu
zależności ekonomicznej. A jej najgłębsze cierpienie było spowodowane
ciągłym zachodzeniem w ciążę. Przez całe wieki kobieta żyła w nieustannym bólu.
W początkowym okresie ciąży kobieta często nie może jeść, zwraca pokarm.
Po dziewięciu miesiącach ciąży następuje poród. Narodziny dziecka
stawiają kobietę na granicy życia i śmierci. Gdy kobieta nie zakończyła
jeszcze cyklu ciąży i narodzin dziecka, mężczyzna jest już gotów
zapłodnić ją ponownie. Wydaje się, że funkcja kobiety sprowadza się do
bycia fabryką, produkującą ludzi.
Na czym polega funkcja mężczyzny? Mężczyzna nie uczestniczy w bólu
kobiety. Kobieta cierpi przez dziewięć miesięcy, cierpi w czasie porodu.
Co natomiast robi mężczyzna? Mężczyzna wykorzystuje kobietę, traktuje ją
jako obiekt seksualny, by zaspokoić swą chuć. A przy tym ciągle
powtarza: "Kocham cię". Jeżeli mężczyźni prawdziwie kochaliby kobiety,
na świecie nie byłoby przeludnienia. Słowo "kocham" jest puste.
I zmienne pory swego serca byś zaakceptował, tak jak pory roku nad
polami twymi przechodzące zawsze akceptowałeś.
Są to prawdziwe słowa, lecz budzą pewne zastrzeżenia. Są prawdziwe,
jeżeli nie bierzemy pod uwagę osoby, która zadała pytanie. To zdanie
jest prawdziwe jako twierdzenie filozoficzne.
I zmienne pory swego serca byś zaakceptował...
Czasami pojawia się przyjemność, innym razem zaś ból. Czasami natomiast
stan wewnętrzny jest niezróżnicowany: nie ma bólu ani przyjemności.
Almustafa mówi: I zmienne pory serca twego byś zaakceptował, tak jak
pory roku nad polami twymi przechodzące zawsze akceptowałeś.
Przy powierzchownym oglądzie to zdanie wydaje się prawdziwe. Akceptacja
rzeczywistości przynosi spokój wewnętrzny. Nie poddajesz się
niepokojowi, wiesz bowiem, że wydarzenia przemijają. Natomiast inaczej
rzeczy się mają w przypadku kobiety. Dla niej istnieje tylko jedna pora
roku - ciągły ból. W życiu kobiety nie następują zmiany pór roku. Lato
nie przechodzi w jesień, a jesień w zimę. Nie pojawia się deszcz. Życie
kobiety jest naprawdę ciężkie.
Obecnie sytuacja uległa zmianie, lecz jedynie w krajach rozwiniętych.
Natomiast w Indiach osiemdziesiąt procent ludności mieszka na wsi. Tam
indyjskie kobiety doświadczają ciężkiego losu. Tak się działo przez
wiele stuleci bez jakichkolwiek zmian. Jeżeli weźmiemy pod uwagę te
fakty, rozważane twierdzenie ma charakter antyrewolucyjny. Stanowi
bowiem rodzaj pocieszenia, usprawiedliwienia: "Zaakceptuj zniewolenie
człowieka, zaakceptuj męczarnie, na które jest on wydany".
Kobieta żyła w takim bólu, tymczasem Almustafa zupełnie zapomina, kto
postawił pytanie. Można zaakceptować zmiany pór roku, ale nie dziesięć
tysięcy lat niewolnictwa. Pora roku się nie zmieniła...
Kobieta potrzebuje buntu, a nie akceptacji zniewolenia. Mężczyzna jest
najbardziej lubieżnym ze wszystkich zwierząt, żyjących na ziemi.
Wszystkie gatunki zwierząt mają okres godowy, kiedy samce interesują się
samicami. Trwa on czasami kilka tygodni, czasami miesiąc lub dwa. Przez
resztę roku samce zupełnie zapominają o seksie i o reprodukcji. Z tego
też względu w świecie zwierząt nie występuje nadmierne zagęszczenie
populacji. Człowiek jest aktywny seksualnie przez okrągły rok.
Amerykanin pozostaje aktywny seksualnie zarówno w nocy, jak i w dzień. A ty prosisz kobietę, by zaakceptowała ból?
Nie mógłbym od ciebie wymagać, abyś zaakceptowała tego rodzaju ból, ból,
który został ci narzucony przez innych. Ty bowiem potrzebujesz
rewolucyjnych zmian.
I poprzez zimy zgryzot swoich na życie byś pogodnie spoglądał.
Dlaczego? Skoro możemy coś zmienić, to dlaczego mielibyśmy pozostać
biernymi obserwatorami? Należy obserwować jedynie to, czego nie można
zmienić. Obserwuj tylko to, co jest naturalne. Wtedy pozostawaj na
pozycji świadka. W tym wypadku mamy do czynienia z chwytem poetyckim.
Słowa te brzmią pięknie: i obserwuj ze spokojem...
Obserwuj wszystko, co naturalne, ze spokojem, buntuj się natomiast
przeciwko wszelkiemu cierpieniu, które narzucają ci inni. To cierpienie
mogą ci narzucać mężczyźni lub kobiety, ojciec lub matka, kapłan lub
profesor, rząd lub społeczeństwo. Buntuj się przeciwko temu!
Jeżeli nie masz w sobie ducha buntu, nie jesteś żywy w prawdziwym tego
słowa znaczeniu.
Wiele z twego bólu sam przecie wybrałeś...
To prawda. Wiele spośród twoich nieszczęść, wiele bólu, którego
doświadczasz, powodują nie inni ludzie, lecz ty sam. Buntuj się
przeciwko cierpieniu, które narzucają ci inni, natomiast porzuć to
cierpienie, które sam wybrałeś. Nie ma potrzeby tego obserwować. Zwykłe
zrozumienie: "Narzuciłem to samemu sobie", jest tu wystarczające.
Uwolnij się od tego. Pozwól, by inni zauważyli, że porzuciłeś
cierpienie. Być może oni także postawią sobie podobne pytanie i zrozumieją: "Po co cierpieć nadaremno? Nasi sąsiedzi porzucili żal".
Ból wywołuje zazdrość, gniew, chciwość, chore ambicje. Sam to wybierasz.
Niby gorzkie lekarstwo, którym lekarz, jaki jest w tobie, duszę twoją
chorą leczy.
Almustafa ponownie cię pociesza. Nie dokonuje jasnego rozróżnienia.
Istnieje cierpienie narzucone przez innych. Buntuj się przeciw niemu.
Istnieje także cierpienie naturalne. Do niego podejdź z pozycji
obserwatora. Obserwuj je ze spokojem. To gorzkie lekarstwo, które
natura, czyli twój wewnętrzny lekarz, stosuje w celu uzdrowienia twojego
chorego ja.
Ufaj zatem lekarzowi i miksturę jego w ciszy i pokoju wypijaj.
Pamiętaj jednak, że te słowa dotyczą lekarza, a nie twego męża czy
rządu. Mąż i rząd narzucają ci cierpienie. Nie chcą cię uzdrowić, lecz
raczej zdruzgotać, zniszczyć. Im bardziej będziesz rozbita, tym łatwiej
będzie cię zdominować. W takiej sytuacji nie pojawia się obawa, że
możesz się zbuntować. Pamiętaj o tym, kto jest prawdziwym lekarzem.
Natura leczy, leczy też czas. Po prostu czekaj i pozostań na pozycji
świadka. Jasno rozróżniaj, co jest naturalne, a co sztuczne.
Jako że ręka jego, chociaż ciężka i twarda, przez czułą dłoń
Najwyższego jest prowadzona.
A choć kielich, który ci podaje, usta twe pali, z tej samej gliny
ulepion został, którą Wielki Garncarz łzami swymi świętymi zrosił.
Nie przejmuj się tym, co jest naturalne, wobec czego nie możesz się
buntować. Przyjmij to z wdzięcznością. To niewidzialna boska dłoń chce
cię uzdrowić i przeprowadzić na wyższy poziom świadomości. Jednak pewne
rzeczy nie są naturalne. Poddanie się dowolnemu rodzajowi zniewolenia
oznacza niszczenie własnej duszy. Lepiej umrzeć, niż być niewolnikiem.
Odczuwam głęboką, mściwą wściekłość na wszystkich mężczyzn, którzy
kiedykolwiek stosowali przemoc wobec kobiet, gwałcili je, ranili i zabijali. Odczuwam, że nosiłam w sobie to uczucie przez wiele żywotów.
Pomóż mi, proszę, odkryć tę starą wiedźmę i zaprzyjaźnić się z nią.
Chrześcijaństwo potępiło wiedźmy. Tradycyjnie otaczano je
szacunkiem3. Były one szanowane podobnie jak mistycy. Mistyk
to mądry mężczyzna, wiedźma to mądra kobieta.
W średniowieczu chrześcijaństwo poczuło się zagrożone przez te mądre
kobiety. Były o wiele mądrzejsze od biskupów, kardynałów i papieża.
Znały sztukę transformacji ludzkiego życia. Sztuka tych kobiet opierała
się na miłości i przekształcaniu energii seksualnej. Kobieta ma większą
niż mężczyzna umiejętność transformowania tej energii. Kobiety są
matkami. Nawet mała dziewczynka ma w sobie cechy matki.
Cechy macierzyństwa nie są związane z wiekiem; są częścią kobiecości.
Transformacja istoty ludzkiej wymaga atmosfery wypełnionej miłością,
wymaga macierzyńskiego ruchu energii.
Dla chrześcijaństwa te kobiety były zagrożeniem. Nie miało ono takich
wartości, jakie reprezentowały te kobiety. Ale chrześcijaństwo
dysponowało władzą. Ówczesna rzeczywistość była zdominowana przez
mężczyzn. Podjęli oni decyzję, by zniszczyć wszystkie wiedźmy. W jaki
jednak sposób można to zrobić? Nie była to kwestia zgładzenia jednaj
kobiety, lecz tysięcy kobiet. Stworzono specjalny sąd badający, kto jest
wiedźmą.
Każdą wskazaną przez chrześcijan kobietę, która miała wpływ na ludzi i była przez nich szanowana, chwytano i torturowano. Poddawano ją
męczarniom tak długo, aż się przyznała, że jest wiedźmą. W teologii
chrześcijańskiej nastąpiła zmiana definicji słowa "wiedźma". Uznano, że
wiedźmą jest kobieta, która ma stosunki seksualne z diabłem.
W czasach współczesnych nie słyszymy już o diable, który odbywa stosunki
seksualne z kobietą. Czy stal się on chrześcijańskim mnichem, czy osobą
żyjącą w celibacie? Co się stało z diabłem? Kim był ten, który miał
stosunki seksualne z tysiącami kobiet, przede wszystkim starszych?
Wydaje się, że to nie ma sensu. Dostępne były młode i piękne kobiety.
Dlaczego więc diabeł sięgał po stare?
Aby stać się wiedźmą, potrzeba długiego treningu połączonego z dyscypliną. Potrzeba też doświadczenia. Zanim kobieta stała się wiedźmą,
czyli kobietą mądrą, była już stara. Poświęcała wszystko, by osiągnąć
mądrość, wiedzę alchemiczną.
Te stare kobiety zmuszano, by wyznawały, że miały stosunki seksualne z diabłem. Wiele zaprzeczało, lecz trudno im było znieść ból. Torturowano
je na wiele brutalnych sposobów, aby przyznały się do winy. Usiłowały
powiedzieć, że nie miały do czynienia z diabłem, że nie mają się do
czego przyznawać. Nikt ich jednak nie słuchał, a tortury kontynuowano -
aż do skutku.
Możesz zmusić dowolną osobę do przyznania się do czegokolwiek, jeśli
będziesz ją torturować. Następuje taki moment, gdy osoba czuje, że
lepiej się przyznać, niż przeżywać kolejne męki. Gdy kobieta
przyznawała, że jest wiedźmą i że miała stosunki seksualne z diabłem,
zaprzestawano tortur. Stawiano ją przed sądem. Był to specjalny sąd
powołany przez papieża. Ponownie musiała przyznać się do winy, a następnie skazywano ją na karę. Kontakty z diabłem ówczesne
chrześcijaństwo uznawało za największą zbrodnię. Jeśli kobieta
rzeczywiście miałaby stosunki seksualne z diabłem, nie powinno to nikogo
obchodzić. Nie jest to zbrodnia, gdyż taka kobieta nikomu nie szkodzi.
Diabeł też nigdy nie zgłaszał na policji: "Ta kobieta jest
niebezpieczna". Na jakiej podstawie chrześcijaństwo skazywało te kobiety
na stos?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki