Przypisy końcowe
1 Archiwum Archidiecezjalne w Przemyślu [dalej: AAP], Akta personalne księży [dalej: APK], Teczka personalna ks. Stanisława Bełcha; AAP, J. Bełch, Wspomnienie o śp. ks. prałacie doktorze Stanisławie Bełchu, podharcmistrzu Związku Harcerstwa Polskiego, ochotniku wojny 1920 r., kapelanie Wojska Polskiego we Francji i Anglii, działaczu na emigracji w Anglii, publicyście, wydawcy, uczonym, pisarzu, redaktorze I wydania polskiego przekładu Sumy teologicznej św. Tomasza z Akwinu, kawalerze medalu "Thomista esse auso", Korczyna, 19 VI 1990 r., mps [dalej: J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu...], s. 1-17. Skrót maszynopisu tej liczącej 136 stron pracy został przez ks. Józefa Bełcha opublikowany w 1991 r. na łamach wydawanego przez Instytut Teologiczny przy Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu periodyku naukowego "Premislia Christiana", a następnie uzupełniony czterostronicowym dodatkiem zawierającym - obok przedmowy, uwag końcowych i erraty - przede wszystkim Sprostowanie w sprawie "Jestem Polakiem" (J. Bełch, Ks. Stanisław Franciszek Bełch, "Premislia Christiana" 1990-1991 [1992], t. 4, s. 369-388).
2 AAP, APK, Teczka personalna Stanisława Bełcha, List o. Włodzimierza Konopki, przełożonego Prowincji Małopolskiej Towarzystwa Jezusowego, do bp. Franciszka Bardy, 12 VII 1935 r., b.p.
3 "Motywem tej działalności - pisał jego młodszy brat ks. Józef - nie była "zabawa w harcerstwo", ale troska o obronę charakteru tego ruchu wobec silnych nacisków ateistycznych i laickich. Pracę tę podjął na prośbę naczelnego kapelana ZHP ks. Mariana Luzara. Szło o dwie sprawy: zapewnienie opieki duszpasterskiej w tym specjalnym środowisku oraz pozyskanie i przygotowanie kleryków i młodych księży do przyszłych zadań kapelanów harcerskich tak dla obozów letnich, jak i drużyn harcerskich" (J. Bełch, Młodość śp. ks. prałata dr. Stanisława Bełcha, "Gazeta Niedzielna" 1989, nr 35 [27 sierpnia]).
4 Troszczył się również o najuboższych, m.in. na Zawodziu - dzielnicy Krosna, w której posługiwał w zbudowanym w połowie XV w. drewnianym kościółku św. Wojciecha, będącym filią krośnieńskiej fary, zorganizował ochronkę dla dzieci z biednych rodzin. Jej prowadzenie powierzył dwóm miejscowym zakonnicom ze Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa. Opiekę nad ochronką sprawowały członkinie Akcji Katolickiej - Katolickiego Stowarzyszenia Kobiet (J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 17-27, 31-42; A. Szal, Duchowieństwo diecezji przemyskiej o.ł. w latach 1918-1939, Przemyśl 2005, s. 190, 205, 404).
5 W 1932 r. w artykule poświęconym wychowaniu młodego pokolenia Polaków ks. Stanisław wyraźnie wskazywał na konieczność obecności czynnika religijnego w metodyce harcerskiej, pisząc: "Rola harcerstwa jest jasna: wmieszać się w walkę światopoglądów, stając karnie nie tylko hasłem, lecz i życiem przy Bogu!" (S. B[ełch], Jak harcerstwo ma realizować współczesny ideał wychowawczy, "Ziemia Przemyska" 1932, nr 25 [18 czerwca]).
6 Przeniesienie ks. Stanisława Bełcha", "Ziemia Przemyska" 1932, nr 38 [18 września].
7 Według ks. Józefa Bełcha prezesem oddziału Związku Strzeleckiego w Dobromilu miał być proboszcz tamtejszej parafii ks. Stanisław Gaweł (1883-1951). W czasie I wojny światowej nie służył on jednak - jak podaje autor - w Legionach Polskich. Był natomiast kapelanem c.k. armii (w latach 1911-1918), a później Wojska Polskiego (do 1922 r., kiedy został przeniesiony do rezerwy w stopniu proboszcza, tj. podpułkownika, ze starszeństwem od 1 VI 1919 r.). Niewątpliwie jednak ks. Gaweł, który probostwo w Dobromilu objął 17 X 1932 r. (czyli półtora miesiąca po przeniesieniu do tej parafii ks. Bełcha), należał do nielicznych w diecezji przemyskiej zwolenników sanacji, będąc m.in. aktywnym działaczem prorządowej Ligi Morskiej i Kolonialnej, masowej organizacji społecznej propagującej zagadnienia morskie i ideę ekspansji kolonialnej (J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 26; "Rocznik Oficerski Rezerw" 1934, s. 401; Stanisław Gaweł, https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Gawe%C5%82, dostęp 24 I 2025 r.).
8 Skarga przeciwko ks. Bełchowi wpłynęła do Sądu Grodzkiego w Dobromilu, ale ks. Stanisław - w obawie przed ewentualnym uzależnieniem tego sądu od władz administracyjnych - zażądał, aby była rozpatrywana przez Sąd Okręgowy w Przemyślu. Ks. Józef Bełch, brat ks. Stanisława, w cytowanej wyżej pracy pisał: "Tymczasem emocje opadły. Oskarżyciele doszli do przekonania, że sprawę mogą przegrać. Władze cywilne zaproponowały [więc] Ks[iędzu] Biskupowi [Franciszkowi Bardzie] kompromisowe rozwiązanie w postaci przeniesienia ks. Stanisława za cenę spowodowania wycofania skargi przeciwko niemu, czemu Ks[iądz] Biskup Barda stanowczo się sprzeciwił, bo nie miał podstaw prawnych do takiego kroku. Ks. Stanisław musiałby sam wyrazić na to zgodę. Zaczęły się więc naciski na niego, obiecywanie atrakcyjnych posad i wycofania skargi". Kapłan zdecydowanie odmówił, gdyż w wypadku takiej ugody nadal ciążyłby na nim niesłuszny zarzut obrazy marszałka Piłsudskiego. Wolał, aby skarga przeciwko niemu została definitywnie rozstrzygnięta przez sąd. Bezskutecznie próbowano również naciskać na Józefa Bełcha - wówczas kleryka piątego roku Seminarium Duchownego w Przemyślu, przygotowującego się do święceń kapłańskich - aby wpłynął na brata. Na rozprawie przed Sądem Okręgowym w Przemyślu (oskarżycielem był prokurator okręgowy Jan Marian Prochazka) ks. Stanisław nie korzystał z pomocy adwokata. Jako dowody swej niewinności przedłożył on sądowi: Kalendarz liturgiczny na rok 1933, nakazujący odprawienie w niedzielę 19 marca mszy św. z trzeciej niedzieli Wielkiego Postu i przeniesienie uroczystości św. Józefa na inny dzień, Ewangeliarz z fragmentem Ewangelii św. Łukasza wyznaczonym na tę niedzielę oraz zeznania świadków, potwierdzające, iż nie czynił żadnych aluzji do Piłsudskiego i jego zwolenników (J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 27-31).
9 S. Bełch, Dzieci dzieciom światło wiary!, "Ziemia Przemyska" 1931, nr 42 [17 października]; idem, Jak harcerstwo ma realizować współczesny ideał wychowawczy...
10 Jerzy Pańciewicz, dziennikarz i ówczesny członek Zarządu Okręgowego SN we Lwowie oraz wiceprezes zarządu okręgu lwowskiego Zjednoczenia Zawodowego "Praca Polska", po przeszło półwieczu wspominał: "Lwowiacy dopisali. Na czele dużej kolumny, poprzedzeni wielkim transparentem z napisem "Dzielnica Lwowska", maszerowało ośmiu księży. Z tej ósemki żyje już tylko ks. [Władysław] Matus. Najmłodszy z nich, ks. dr Stanisław Bełch, umarł niedawno" (idem, Najstarszy żyjący narodowiec, "Myśl Polska" 1991, nr 7/10).
11 J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 46; A. Szal, Duchowieństwo diecezji przemyskiej..., s. 283, 456, 461; Do naszych Członków, "Wskazania Programowe Katolickiego Stowarzyszenia Mężów w Przemyślu" 1939, nr 1 [lipiec].
12 Bp Tomaka polecił ks. Bełchowi opuścić Przemyśl w obawie o jego bezpieczeństwo. Jak bowiem wspominał jego brat, ks. Józef, który również otrzymał takie polecenie od sufragana przemyskiego, "gdy wojska niemieckie zbliżały się do Przemyśla, przyszło do Kurii Biskupiej ostrzeżenie, że obydwaj księża Bełchowie umieszczeni są na liście do rozstrzelania przez Niemców [owe listy proskrypcyjne sporządzili zapewne miejscowi ukraińscy nacjonaliści - K.K.]. Ks[iądz] Biskup Sufragan Wojciech Tomaka polecił nam obydwu wyjechać na wschód do Kołomyi do naszego wujka Jana Strzępka i ukryć tam samochód biskupi, a po spodziewanej zwycięskiej kontrofensywie wrócić nim do Przemyśla [...]. W wypadku zajęcia przez Niemców całego kraju zezwolił nam wyjechać za granicę. Dał nam na drogę po 500 zł i swoje błogosławieństwo". W ostatniej chwili ks. Józef zrezygnował jednak z wyjazdu (idem, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 47-48).
13 W końcu września 1939 r. na mocy decyzji prymasa Polski kard. Augusta Hlonda ks. Bełch otrzymał nominację na tymczasowego rektora Hospicjum św. Stanisława, a po powrocie z Polski rektora ks. Stanisława Janasika był jego pomocnikiem. Ks. Józef Bełch, a za nim niektórzy inni autorzy podają, że ks. Stanisław w czasie pobytu w Rzymie mieszkał w Instytucie Polskim (tj. Papieskim Instytucie Kościelnym Polskim przy via Pietro Cavallini 28), pełniąc obowiązki zastępcy rektora. Jednak w wydanej z okazji stulecia Papieskiego Instytutu Kościelnego Polskiego w Rzymie księdze jubileuszowej nazwisko ks. Stanisława nie figuruje ani w wykazach księży studentów, ani księży rezydentów. W czasie krótkiego pobytu ks. Bełcha w Rzymie rektorem tej instytucji był ks. Józef Młodochowski - pełniący tę funkcję od listopada 1938 do śmierci w lipcu 1943 r. (J. Malinowski, Ksiądz Stanisław Bełch, badacz postaci św. Stanisława biskupa, i jego spuścizna archiwalna, "Krakowski Rocznik Archiwalny" 2005, t. 11, s. 219; idem, Materiały Stanisława Bełcha (1904-1989), "Biuletyn Archiwum Polskiej Akademii Nauk" 2007, nr 48, s. 13; por. też: J. Bełch, Ks. Stanisław Franciszek Bełch..., s. 374; E. Rusin, Poglądy i działalność społeczna księdza Stanisława Bełcha na emigracji, Rzeszów 2002, s. 42; idem, Ks. Stanisław Bełch wzorem patriotyzmu (1904-1989), "Roczniki Humanistyczne" [Lublin] 2004, t. 52, z. 2, s. 192; B. Walicki, Duszpasterze sokołowscy: katecheta ks. Stanisław Bełch i administrator ks. Józef Bełch, "Rocznik Sokołowski" 2003, nr 5, s. 246; idem, Działalność emigracyjna ks. Stanisława Franciszka Bełcha, "Studia Polonijne" [Lublin] 2008, t. 29, s. 85; Ku pożytkowi Kościoła w Polsce. Księga jubileuszowa z okazji stulecia Papieskiego Instytutu Kościelnego Polskiego w Rzymie 1910-2010, red. J. Kopiec, B. Kośmider, R. Selejdak, A. Warso, Rzym 2010).
14 Formalnie ks. Bełch - jak to wynika z jego zachowanych (niekompletnych) akt oficerskich z okresu francuskiego - rozpoczął służbę w Armii Polskiej we Francji w stopniu kapitana 7 I 1940 r. Początkowo pozostawał bez przydziału, a z dniem 25 stycznia przydzielony został "do Komendy Stacji Zbornej [w] Bressuire na stanowisko kapelana". Od początku posługi duszpasterskiej wśród żołnierzy Stacji nie najlepiej układały się stosunki z jej komendantem ppłk. Marcelim Kotarbą. Powodem były nieskrywane sympatie polityczne i rygoryzm moralny ks. Stanisława. Ppłk Kotarba (były żołnierz Legionów Polskich) w meldunkach do mjr. dypl. Tadeusza Tokarza, szefa Biura Personalnego Ministerstwa Spraw Wojskowych (z 21 lutego oraz 6 kwietnia) zarzucał kapelanowi prowadzenie w kościele "agitacji politycznej" oraz "sabotowanie rozkazów" (w tym drugim przypadku chodziło o "ostentacyjne" zerwanie przez kapłana "wywieszonego wyciągu z rozkazu" komendanta Stacji odwołującego od 1 kwietnia wcześniejszy zakaz... "odwiedzania przez żołnierzy miejscowego domu publicznego"), stwierdzając, że "nie widzi możliwości współpracy z nim". Odpowiadając komendantowi Stacji na drugi z zarzutów, ks. Stanisław pisał, iż "kartka zawierająca rozkaz [odwołujący zakaz], wywieszona na podwórzu kompanii, wyglądała na urzędowe robienie reklamy tej haniebnej instytucji [tj. domowi publicznemu], bo ochotnicy polscy przebywający w Bressuire przez czas b[ardzo] krótki mogli nawet nie wiedzieć o jej istnieniu w tak małym mieście". Dodał również, że sam był świadkiem czytania tej kartki przez zgorszonych młodych żołnierzy i słyszał wyrażane przez nich oburzenie. O całej sprawie ks. Stanisław nie omieszkał poinformować Polowej Kurii Biskupiej. Przeniesienie ks. Bełcha z Bressuire było więc zapewne efektem wspomnianego zatargu z ppłk. Kotarbą (Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie [dalej: AIPMS], A. IV.23/3, Akta Armii Polskiej we Francji. Stacja Zborna w Bressuire, Teczki personalne oficerów i podoficerów, k. 16-28; J. Bełch, Ks. Stanisław Franciszek Bełch..., s. 374 [autor zamiast Cerizay błędnie podał Ceriseil]; J. Gawlina, In viam pacis. Dziennik biskupa polowego Wojska Polskiego 1939-1945, oprac. J. Myszor, Katowice 2019, s. 92).
15 Najprawdopodobniej 23 czerwca na jednym ze statków, którymi ewakuowano żołnierzy polskich z Francji, dopłynął do portu Plymouth, skąd - jeszcze w tym miesiącu - trafił do obozu wojskowego w Biggar w hrabstwie South Lanarkshire, ok. 50 km od Edynburga (W. Szpakowicz, Dzienniki cichociemnego 1939-1942, wstęp i oprac. K. Kaczmarski, K.A. Tochman, wyd. 2, Rzeszów-Warszawa 2019, s. 123, 179, 181, 234-235; J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 51-53).
16 Przygotowany przez ks. Bełcha Polski Czerwony Krzyż. Kalendarz 1941, wydany w końcu 1940 r. przez oficyną F. Mildner & Sons, miał 248 stron i bogatą szatę graficzną (ponad 150 rysunków i zdjęć). Oprócz kalendarium z rocznicami historycznymi, notatnikiem, życiorysami świętych czy przysłowiami zawierał również obszerną część historyczną i kulturalno-literacką.
17 "Po rozmowie z Ks[iędzem] Biskupem Gawliną szybko porozumiał się z młodymi polskimi patriotami i wspólnie z nimi założył to pismo. Ks. Stanisław w tym przedsięwzięciu, jak i w innych, trzymał się zasad Piusa XI o apostolstwie ludzi świeckich, ograniczając się do roli inicjatora i animatora, pozostając w cieniu, jakby w charakterze kapelana czy asystenta kościelnego, pozostawiając kierownictwo i reprezentacje działaczom świeckim" (J. Bełch, Sprostowanie w sprawie "Jestem Polakiem"..., s. 3; por. też: J. Gawlina, Wspomnienia, wstęp S. Wesoły, oprac. J. Myszor, Katowice 2004, s. 199; idem, In viam pacis...., s. 158).
18 Cyt. za: E. Rusin, Poglądy i działalność..., s. 44.
19 Szerzej o "Jestem Polakiem" zob. K. Kaczmarski, O Wielką Polskę na wojennym wychodźstwie. Stronnictwo Narodowe wobec rządu gen. Władysława Sikorskiego (1939-1943), Rzeszów 2013, s. 99-166; A. Gmurczyk, Koncepcje ideowo-polityczne tygodnika "Jestem Polakiem" (Londyn 1940-1941, Warszawa 1997.
20 Na zasadniczym stanowisku, "Jestem Polakiem" 1940, nr 5.
21 Konie trojańskie, "Jestem Polakiem" 1940, nr 7.
22 "Nie jesteśmy pismem antysemickim. My bronimy praw polskich i polskiej etyki. Gospodarzami Polski są Polacy, a wszystkie inne narodowości mają z nimi współpracować na zasadach sprawiedliwości i równości" (Od Wydawnictwa, "Jestem Polakiem" 1941, nr 24).
23 List otwarty do p. Antoniego Słonimskiego. Gdzieś w Szkocji, 1 III 1941 r., "Jestem Polakiem" 1941, nr 25. List Doboszyńskiego (podpisany: "D.") był odpowiedzią na artykuł Słonimskiego Walka z mgłą, zamieszczony na łamach "Wiadomości Polskich, Politycznych i Literackich", w którym poeta wieścił, że po zakończeniu wojny nastąpi wygaśnięcie konfliktów, zmierzch nacjonalizmów i zjednoczenie europejskie.
24 Potrzeba przemian istotnych, "Jestem Polakiem" 1940, nr 1.
25 M. Rojek, Zmotoryzowana emigracja, "Jestem Polakiem" 1940, nr 2.
26 Od Wydawnictwa, "Jestem Polakiem" 1940, nr 15.
27 Od Wydawnictwa, "Jestem Polakiem" 1941, nr 24.
28 Ku czemu dążymy?, "Jestem Polakiem" 1941, nr 27.
29 Sprawa, która kuleje na obie nogi, "Jestem Polakiem" 1940, nr 18. "Dobra propaganda - czytamy w tym artykule - jest to środek straszny, który w ręku umiejętnego kierownictwa daje niezwykłe wyniki".
30 K. Lipnicki, Na marginesie sesji budżetowej, "Jestem Polakiem" 1941, nr 25.
31 Łączność polsko-czeska, "Jestem Polakiem" 1940, nr 17.
32 M. Stepka, Chrześcijanizm czy katolicyzm?, "Jestem Polakiem" 1940, nr 8. Artykuł ten, w którym autor postulował oparcie powojennego ładu nie na "jakichś ogólnych, mętnych zasadach "chrześcijańskich", lecz wyraźnie na zasadach katolickich, które jedyne mają swoje źródło w Chrystusie", był powodem irytacji socjalistycznych członków Rady Narodowej (zwłaszcza Adama Ciołkosza), którzy interpelowali w tej sprawie bp. Gawlinę.
33 Zob. A. Hlond, Pochodzenie państwa i władzy państwowej, cz. 1, "Jestem Polakiem" 1940, nr 16; cz. 2, nr 17; cz. 3, nr 18; cz. 4, nr 19; Papież a obecna wojna, "Jestem Polakiem" 1940, nr 7; W.J. Randall, Katechizm punktów pokojowych papieża, "Jestem Polakiem" 1941, nr 22.
34 Ks. Bełch zamieścił w tym piśmie trzy artykuły podpisane swoim nazwiskiem: Z rozważań wychowawczych, "Jestem Polakiem" 1940, nr 6; O właściwy typ Polaka, "Jestem Polakiem" 1940, nr 10; Czy czerwony katolicyzm jest możliwy?, "Jestem Polakiem" 1940, nr 24 - oraz co najmniej pięć innych, których autorstwo można mu przypisać (J. Bełch, Sprostowanie w sprawie "Jestem Polakiem"..., s. 3).
35 W niedatowanej (powstałej najprawdopodobniej w pierwszej połowie września 1940 r.) charakterystyce "Jestem Polakiem" sporządzonej na potrzeby Prezydium Rady Ministrów pisano m.in.: "Pismo wnosi ton daleko posuniętej napastliwości przy omawianiu poszczególnych posunięć rządu w sprawach kulturalnych, wywołując niepotrzebne całkiem w dzisiejszych warunkach zadrażnienia i zgrzyty". Symptomatyczne, że "napastliwości" dopatrywano się np. w krytyce subwencjonowanych przez rząd "Wiadomości Polskich, Politycznych i Literackich", ale nie dostrzegano jej już tekstach zamieszczanych na łamach tychże "Wiadomości" (AIPMS, PRM, 37 B, Niepodpisana charakterystyka pisma "Jestem Polakiem", 1940 r., k. 297-299).
36 K. Kaczmarski, O Wielką Polskę..., s. 122-129.
37 Ibidem, s. 136-151.
38 Na forum brytyjskiego parlamentu w atakach na "Jestem Polakiem" uczestniczyło kilku laburzystów, zwłaszcza Sydney (Samuel) Silverman oraz komunistyczny poseł William Gallacher, zarzucających pismu rzekomy antysemityzm i domagających się wstrzymania przydziału papieru dla tego tygodnika (ibidem, s. 139-135).
39 Zob. Protokół rozmowy między p. ministrem prof. Kotem i ks. Bełchem w dniu 14 X 1940 r., godziny 17.45-18.00, w obecności p. Ullmanna [w:] Z.S. Siemaszko, Ks. prałat Stanisław Bełch, "Duszpasterz Polski Zagranicą" 1992, nr 4/182, s. 514-517. Obecny przy tej rozmowie Tadeusz Ullman vel Ullmann był kierownikiem Działu Politycznego MSW, konkurencyjnej wobec Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza służby informacyjnej, zajmującej się wywiadem i kontrwywiadem politycznym, czyli śledzeniem i zwalczaniem wszelkich przejawów opozycyjnej wobec rządu gen. Sikorskiego działalności w środowisku polskiego wojennego wychodźstwa. Kpt. F.C. Derbyshire z MI5, oficer zajmujący się w 1941 r. sprawą "Jestem Polakiem", określił w sporządzonej dwa lata później charakterystyce prof. Kota stworzony przez niego i podlegający Ullmanowi Dział Polityczny MSW mianem "swego rodzaju prywatnego Gestapo" (a kind of private Gestapo), który rozpoczął czystki (purging) "wśród polskich cywilnych i wojskowych elementów w jakikolwiek sposób sprzeciwiających się rządowi" (The National Archives w Londynie [dalej: NA], The Security Service. Personal Files, KV 2/3429, Stanisław Kot - raport kpt. F.C. Derbyshire'a, 26 XI 1943 r., b.p.; por. przypis 121).
40 Nazajutrz prof. Koskowski zrelacjonował przebieg tej rozmowy bp. Gawlinie. ""Pan ma do wyboru - mówił Kot - albo ks. Bełch, albo rząd". Zakłopotany prof. Koskowski podkreślił, że Czerwony Krzyż jest instytucją autonomiczną. Próbował sprawę postawić tak, że chce zatrzymać księdza, jeśli zlikwiduje "Jestem Polakiem". I na to nie godzi się min[ister] Kot. Nawet wtedy należy ks. Bełcha usunąć". Prezes PCK powtórzył również groźbę Kota, że "ks. Bełch zostanie przez Radę Ministrów "wykluczony ze społeczeństwa polskiego" (J. Gawlina, Wspomnienia..., s 199-200; idem, In viam pacis..., s. 188-189).
41 Bp Gawlina w swoim dzienniku pod datą 6 XII 1940 r. zanotował: "Ksiądz Kaczyński powiedział mi, że rząd miał zamiar umieścić ks. Bełcha przez Anglików w obozie koncentracyjnym" (idem, In viam pacis..., s. 206).
42 Wspomniany raport z 26 III 1941 r., oparty m.in. na informacjach uzyskanych od ks. Bełcha i redaktora Wizbeka podczas ich przesłuchań, zawierał ogólną charakterystykę "Jestem Polakiem" oraz sylwetek redaktorów i współpracowników pisma, a także omówienie numeru 25 z 16 III 1941 r. Jakkolwiek zwracał uwagę na rzekomo "antysemicki charakter" "Jestem Polakiem", to jednocześnie podkreślał, że jest to pismo mocno antyniemieckie oraz antysowieckie. Kopie tego raportu, który absolutnie nie wykazał, aby na łamach "Jestem Polakiem" publikowane były treści "obliczone na podżeganie przeciwko prowadzeniu wojny do zwycięskiego końca", przesłano z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Home Office) do Ministerstwa Spraw Zagranicznych (Foreign Office) i Ministerstwa Informacji. Po analizie raportu trzy wymienione ministerstwa doszły do wspólnej konkluzji, iż nie ma podstaw do podjęcia działań przeciwko temu czasopismu na mocy prawa o obronie kraju (Defence Regulations), ani nie uważa się, aby takie działania były pożądane (NA, Foreign Office [dalej: FO], 371/26737, Raport Special Branch of Metropolitan Police na temat "Jestem Polakiem", 26 III 1941 r., oraz dalsza korespondencja w tej sprawie, k. 49-56; K. Kaczmarski, O Wielką Polskę..., s. 134-135, 151-152).
43 K. Kaczmarski, O Wielką Polskę..., s. 156-157, 242-243.
44 Od sierpnia 1940 r. FKN podporządkowany był Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. We wrześniu 1943 r. jego działalność została przeniesiona do nowo powstałego Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (W. Chmielewski, Działalność Funduszu Kultury Narodowej na Obczyźnie w latach 1939-1947, "Przegląd Historyczno-Oświatowy" 2017, nr 2-4, s. 24).
45 J. Piotrowski, Papier jako narzędzie walki politycznej na uchodźstwie w latach 1939-1945, "Rocznik Muzeum Papiernictwa" 2011, t. 5, s. 53, 56.
46 K. Kaczmarski, O Wielką Polskę..., s. 130.
47 Ibidem, s. 154; "Jestem Polakiem" 1941, nr 25; J. Gawlina, Wspomnienia..., s. 200, 210-211; G. Ł[ęcicki], Księdza Bełcha perypetie z władzą, czyli przyczynek do dziejów polskiego absurdu, "Myśl Polska" 1993, nr 17 [1-15 września].
48 K. Kaczmarski, O Wielką Polskę..., s. 154-158. Wojciech Dłużewski wspominał po latach: "Wobec powstania "Myśli Polskiej" doradzaliśmy [ks. Stanisławowi] w gronie przyjaciół zaniechanie dalszego wydawania "Jestem Polakiem", a skoncentrowanie się na wydawnictwach książkowych, których potrzeba rosła z dnia na dzień, tym bardziej że podjęta przez nas (grono młodych oficerów pracujących wówczas w Londynie) inicjatywa utworzenia Oficerskiej Spółdzielni Wydawniczej została u gen. Sikorskiego storpedowana w zarodku przez ministra [spraw wewnętrznych] prof. Kota [...]. Ośrodek wydawniczy Mildnera z ks. S[tanisławem] Bełchem stawał się więc jedynym, niezależnym, polskim i katolickim ośrodkiem wydawniczym, któremu z naszej strony należało dać pełne poparcie" (W. Dłużewski, Wspomnienie o Franku Mildnerze, "Gazeta Niedzielna" 1981, nr 6 [8 lutego]; por. przypis 19 w Dzienniczku).
49 J. Gawlina, In viam pacis..., s. 192-193, 207.
50 Przede wszystkim ks. Bełch udzielał cennej pomocy w pozyskiwaniu środków finansowych na potrzeby "Walki". Doboszyński podczas swojego procesu w 1949 r. przyznał, że "Walkę" zaczęto wydawać "z pomocą ks. Bełcha. Tylko role się odwróciły. Przedtem [tj. w czasie, gdy ks. Bełch wydawał "Jestem Polakiem" - K.K.] ja go popierałem, zbierając składki i grupując ludzi, potem [tj. w okresie ukazywania się "Walki" - K.K.] tę rolę objął on". Z Doboszyńskim czynnie współpracował również starszy brat ks. Bełcha - Jan. Jego żona Edna, z pochodzenia Angielka, kolportowała "Walkę", rozwożąc to pismo w wózku ze swoimi niemowlętami bliźniaczkami i wrzucając je do skrzynek na listy pod wskazanymi adresami (Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie [dalej: AIPN], 1023/204, Akta sprawy przeciwko Adamowi Doboszyńskiemu, t. 4, Stenogram protokolarny rozprawy przeciwko Adamowi Doboszyńskiemu, k. 59; J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 57).
51 O piśmie "Walka" i działalności KZON szerzej zob. K. Kaczmarski, O Wielką Polskę..., s. 262-298, 363-364.
52 Prawdopodobnie jeszcze na przełomie lat 1940 i 1941 bp Gawlina, ulegając naciskom władz i chcąc odsunąć od ks. Bełcha podejrzenia o utrzymywanie kontaktów z "Jestem Polakiem", zgodził się na przeniesienie go z Londynu do Szkocji. Jednak już wiosną 1941 r. naczelny wódz "zażądał odwołania go stamtąd". Bp Gawlina zanotował w swoim dzienniku pod datą 17 V 1941 r.: "Rano na telegraficzne wezwanie [prawdopodobnie przez Oddział V (Personalny) Sztabu Naczelnego Wodza - K.K.] przybył ks. Bełch, któremu zakomunikowałem odwołanie i zaproponowałem, by wniósł o urlop płatny, przy czym musiałby iść na wyspę Bute [tj. do Stacji Zbornej Oficerów w Rothesay, w której z różnych powodów - w tym również politycznych - przebywało wówczas kilkuset oficerów bez przydziału - K.K.], czego bym nie pragnął, lub o urlop bezpłatny i zwolnienie go [w wojska]". Najprawdopodobniej ks. Stanisław zdecydował się na roczny urlop bez uposażenia, na którym - jak wspomina w Dzienniczku - przebywał do połowy sierpnia 1942 r. (AIPMS, PRM, 61, Notatka Adama Romera z rozmowy z bp. Józefem Gawliną, 29 V 1941 r., k. 45-46; J. Gawlina, In viam pacis..., s. 250).
53 J. Gawlina, Wspomnienia..., s. 201.
54 Tym razem naciski polskich władz wojskowych na bp. Gawlinę mogły być m.in. spowodowane tym, że szef Wywiadu Obronnego Ministerstwa Obrony Narodowej (tj. kontrwywiadu wojskowego) ppłk Stanisław Orłowski doszukał się w wydanej w marcu tego roku książce ks. Bełcha Papiestwo i Polska... "znieważenia polskiej służby informacyjno-wywiadowczej" (!). W tej sprawie z bp. Gawliną rozmawiał 19 X 1943 r. gen. Marian Kukiel, minister obrony narodowej, a trzy dni później płk Stanisław Szurlej, szef Sądownictwa Wojskowego. Obaj nalegali, aby biskup polowy ukarał ks. Stanisława za rzekomą "obrazę "dwójki"". Bp Gawlina zdecydowanie odmówił, oświadczając, że ks. Bełch nie poczuwa się do winy i żąda procesu przed sądem wojskowym. Dochodzenia sądowego i ewentualnego procesu ks. Bełcha nie chciało jednak MON w obawie przed kompromitacją (List ppłk. S. Orłowskiego do ministra obrony narodowej gen. Mariana Kukiela, lipiec 1943 r. [w:] Z.S. Siemaszko, Ks. prałat Stanisław Bełch..., s. 535-536; J. Gawlina, In viam pacis..., s. 517-518).
55 K. Kaczmarski, O Wielką Polskę..., s. 259, 293-311.
56 List ks. Stanisława Bełcha do brata o. Piusa Bełcha, 5 I 1946 r., cyt. za: E. Rusin, Poglądy i działalność..., s. 44.
57 Początkowo Koło św. Stanisława nosiło nazwę Pierwsza Gmina Chrześcijańska. Jego pierwszymi członkami byli: Wojciech Dłużewski, Stanisław Grocholski i Jerzy Zubrzycki. Corocznie w Perth i Londynie organizowano rekolekcje zamknięte dla inteligencji i wojskowych (W. Dłużewski, Ks. prał. dr Stanisław Bełch, "Gazeta Niedzielna" 1989, nr 25 [18 czerwca]; idem, 40-lecie PKSU "Veritas", "Gazeta Niedzielna" 1985, nr 51/52 [22-29 grudnia]).
58 Spotkania Klubu Chestertona, którego prezesem był inż. Lucjan Rybiński, wiceprzewodniczący II Rady Narodowej RP, odbywały się w siedzibie Polskiej Misji Katolickiej w Londynie przy Devonia Road 2. M.in. 13 VIII 1941 r. na jednym z pierwszych spotkań Klubu Rybiński wygłosił wykład O światopoglądzie Chestertona (Z kroniki, "Wiadomości Polskiej Misji Katolickiej w Londynie. Miesięcznik Informacyjny" [dalej: WPMK] 1941, nr 10-11).
59 W Dzienniczku pod datą 1 III 1942 r. ks. Bełch zanotował: "Dojrzewa myśl utworzenia Katolickiego Funduszu Wydawniczego", 14 sierpnia tego roku napisał zaś, iż bp Karol Radoński wyraził na to zgodę. Fundusz powstał wyłącznie dzięki ofiarności polskich katolików i utrzymywany był z wpłacanych przez nich datków i składek. Szerzej zob. Polskie wydawnictwa religijne, "Myśl Polska" 1942, nr 22-23 [1 maja], zamieszczony w aneksie.
60 Część nakładów Nowego Testamentu, O naśladowaniu Chrystusa i mszalika, zamówionych przez PCK, trafiła - via Szwajcarski Czerwony Krzyż - do obozów jeńców polskich (oflagów i stalagów) w Niemczech, część wysłano do Związku Sowieckiego na potrzeby tworzonej tam armii gen. Władysława Andersa oraz polskiej ludności cywilnej. Paradoksalnie, jak wspominał Dłużewski, dzięki rozwiniętej przez ks. Bełcha akcji wydawniczej Frank Mildner "utrzymał przy życiu w trudnym okresie wojny swoją drukarnię i potem z łatwością rozwinął ją do poziomu czołowych drukarni Londynu" (W. Dłużewski, Coś więcej niż tytuł do chwały (Na Złoty Jubileusz ks. dr. prałata Stanisława Bełcha), "Gazeta Niedzielna" 1978, nr 49 [3 grudnia]; idem, Wspomnienie o Franku Mildnerze...; S. Bełch, Od Wydawnictwa. Wspomnienie [o Franku Mildnerze] [w:] Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, t. 32: Małżeństwo, tłum. F. Bednarski, Londyn 1982, s. 5-6; J. Gawlina, In viam pacis..., s. 304; Z.E. Wałaszewski, Działalność Katolickiego Ośrodka Wydawniczego "Veritas" w Londynie, "Studia Polonijne" [Lublin] 1986, t. 10, s. 42-43).
61 Wspomina o tym kilkakrotnie w Dzienniczku. M.in. proponował, by w tym celu połączyć miesięcznik "Wiadomości Polskiej Misji Katolickiej" (redaktor ks. Władysław Staniszewski) oraz tygodnik "W Imię Boże" (redagowany przez o. Innocentego Marię Bocheńskiego).
62 Polskie duszpasterstwo akademickie w Londynie działało przy Brompton Oratory. Od maja 1946 r. miejscem niedzielnych spotkań młodych Polaków była boczna kaplica Little Oratory, w lutym 1949 r. ze względu na dużą liczbę wiernych msze św. przeniesiono z kaplicy Little Oratory do głównego ołtarza (W. Wyszowadzki, Ks. Kazimierz Sołowiej (1912-1979). Gorliwy duszpasterz i wielki patriota w trosce o wolność Ojczyzny, Warszawa 2021, s. 66-67).
63 9 I 1947 r. uroczystego poświęcenia kaplicy hospicjum dokonał arcybiskup Westminsteru kard. Bernard Griffin. W uroczystości tej uczestniczył również bp Józef Gawlina (Z.S. Siemaszko, Ks. prałat Stanisław Bełch..., s. 502).
64 W. Dłużewski, Ks. prał. dr Stanisław Bełch...; E. Rusin, Poglądy i działalność..., s. 51; idem, 40-lecie PKSU "Veritas"...).
65 Ks. Stanisław był też pierwszym asystentem kościelnym i powiernikiem Fundacji. Szerzej o Fundacji i KOW "Veritas", mających siedzibę najpierw na Praed Mews, a od 1986 r. w nowym lokalu przy Jeddo Road, zob. Katolicki Ośrodek Wydawniczy "Veritas" w Londynie. Nie zamknięty rozdział, red. Z.E. Wałaszewski, R. Moczkodan, Londyn-Toruń 2003 ("Archiwum Emigracji", t. 16); E. Rusin, Poglądy i działalność..., s. 123-146.
66 A. Romejko, Polskie szkolnictwo katolickie i ośrodki wychowawcze w Wielkiej Brytanii, "Studia Gdańskie" 2001, t. 14, s. 239-242; W. Dłużewski, KOW "Veritas" na Jeddo Road, "Gazeta Niedzielna" 1986, nr 9 [2 marca].
67 "Korzystając z udzielonego mi pozwolenia - pisał w lutym 1951 r. do bp. Bardy - zacząłem studia na Fordham University (oo. jezuitów) w New York w styczniu 1949 i ukończyłem je w czerwcu 1950 r. W sierpniu zaoferowano mi miejsce na University of Notre Dame, prowadzonym przez Congregatio Sanctae Crucis [Zgromadzenie Świętego Krzyża], ale ponieważ nadal chciałem uczyć się, zostałem tzw. teaching fellow, to znaczy, że wykładam, a równocześnie studiuję. Siedzę obecnie w studium Ojców Kościoła oraz pisarzy średniowiecznych i późniejszych scholastyków [Francisca de] Vitorii i [Francisca] Suáreza, oraz późniejszych pisarzy myśli politycznej. Mam opracować jako tezę doktorską temat Myśl polityczna Wincentego Kadłubka. Wszystko to mam zakończyć doktoratem z filozofii". Później najwidoczniej zmienił zdanie i zajął się myślą Pawła Włodkowica. O. Pius Bełch w biogramie ks. Stanisława podaje, że jego brat rozpoczął studia ("zagadnienia polityki i historię") na Fordham University już we wrześniu 1948 r., studiował do czerwca 1950 r., ale "nie otrzymał żadnego stopnia naukowego" (AAP, APK, Teczka personalna Stanisława Bełcha, List ks. Stanisława Bełcha do bp. Franciszka Bardy, 24 II 1951 r.; J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 77; P. Bełch, Stanisław Franciszek Bełch (1904-1989) [w:] Słownik polskich teologów katolickich 1981-1993, t. 8, red. J. Mandziuk, Warszawa 1995, s. 59; Człowiek z wizją. Ks. Stanisław Bełch (1904-1989), "Gazeta Niedzielna" 2006, nr 9 [26 lutego]; E. Rusin, Poglądy i działalność..., s. 51; K. Bełch, Bełch Stanisław Franciszek (1904-1989) [w:] Przemyski słownik biograficzny, t. 2, red. L. Fac, T. Pudłocki, A. Siciak, Przemyśl 2011, s. 6-7; Belch Stanislaus, https://archives.nd.edu/cgi-bin/qfaculty.pl?k=Belch, dostęp 24 I 2025 r.).
68 Do sierpnia 1952 r. działało ono w ramach Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (SWAP) jako jego Placówka nr 200, później zaś samodzielnie jako Koło Księży Kapelanów Polskich Sił Zbrojnych w Ameryce (R. Nir, Działalność Koła Księży Kapelanów Wojsk Polskich II wojny światowej w Ameryce i Kanadzie w latach 1949-1958, "Rocznik Kolbuszowski" 2020, nr 20, s. 192, 223).
69 Na przykład w czerwcu 1952 r. mieszkał przy kościele św. Maryi w wiosce Paw Paw w hrabstwie Van Buren w stanie Michigan, ok. 30 km na zachód od Detroit (Biblioteka Polska POSK w Londynie [dalej: BP POSK], Spuścizna Bolesława Szcześniaka, rkps 666/71, List ks. Stanisława Bełcha do Bolesława Szcześniaka, 4 VI 1952 r.; J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 121).
70 Mieszkał wówczas w Hospicjum św. Stanisława, w jednym pokoju, "który był zarazem sypialnią, kancelarią i pracownią". Siostra Gertruda Bełch, która odwiedziła brata wczesną wiosną 1953 r., wspominała: "Widziałam, jaki [był] bardzo zajęty. Co chwilę ktoś przychodził z interesem, telefony, to znowu ktoś chory prosił o księdza, to znowu prowadził rekolekcje dla różnych grup, zwłaszcza w niedzielę (był to okres Wielkiego Postu). Martwiło mnie to, bo kiedy swoje dzieło do otrzymania doktoratu mógł pisać?" (J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 78-79; W. Wyszowadzki, Wkład ks. infułata Władysława Staniszewskiego w powstanie i rozwój Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii, Warszawa 2020, s. 237).
71 Skorzystał z zaproszenia i pomocy Bolesława Szcześniaka, profesora historii na tej uczelni (BP POSK, Spuścizna Bolesława Szcześniaka, rkps 666/71, 666/94, 666/99, 666/101, Listy ks. Stanisława Bełcha do Bolesława Szcześniaka z lat 1952-1955; BP POSK, Archiwum Osobowe Emigracji Polskiej im. Bohdana O. Jeżewskiego [dalej: AOE], t. 375 [ks. Stanisław Bełch]).
72 S. Bełch, Magistri Pauli Vladimiri, decretorum doctoris, Scriptum dennunciatorium errorum Satyrae Joannis Falkenberg O.P., Concilio Constantiensi datum, "Sacrum Poloniae Millennium. Rozprawy - szkice - materiały historyczne" [Rzym] 1955, t. 2, s. 165-204.
73 Dzieło to, zawierające 52 konkluzje wynikające z traktatu De potestate papae et imperatoris respectu infidelium, Paweł Włodkowic rozdał 6 VII 1415 r. - dzień po przedłożeniu Soborowi w Konstancji samego traktatu - przedstawicielom wszystkich nacji (włoskiej, francuskiej, angielskiej i germańskiej) biorącym udział w Soborze (S. Bełch, Tractatus "Opinio Hostiensis" (at the Council of Constance) by Paulus Vladimiri, "Sacrum Poloniae Millennium. Rozprawy - szkice - materiały historyczne" [Rzym] 1956, t. 3, s. 385-432).
74 Henryk Paszkiewicz. Wydobyty z zapomnienia, red. M. Dąbrowska, Łódź-Warszawa 2019, s. 54-55. 126.
75 W przedmowie do tej książki - dedykowanej pamięci swojej matki Teresy oraz "wszystkich innych niezliczonych ofiar II wojny światowej" - Stanisław Bełch pisał, iż była ona "pierwotnie pomyślana jako praca doktorska na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Notre Dame w stanie Indiana, USA". Wkrótce jednak zdecydował się napisać "pełną monografię Pawła Włodkowica i jego doktryny", na co uniwersytet wyraził zgodę i przyznał autorowi stypendium, które pomogło mu w dalszych studiach, "szczególnie w zakresie prawa rzymskiego". Tom pierwszy zawiera biografię Włodkowica oraz analizę jego twórczości (zwłaszcza poglądów na naturę władzy duchownej i świeckiej oraz dotyczących problemu wojny), drugi - wybór jego najważniejszych prac (idem, Paulus Vladimiri and his doctrine concerning international law and politics, Hague 1965, t. 1, s. 10).
76 Tylko w 1966 r. wygłosił wykład o Włodkowicu i jego wkładzie w rozwój doktryny prawa międzynarodowego w XV w. na Uniwersytecie w Oksfordzie, miał na ten temat serię odczytów na trzech uniwersytetach w Nigerii oraz wystąpienie na odbywającym się ostatnich dniach grudnia tego roku 47. zjeździe The American Catholic Historical Association w Nowym Jorku (J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 79; The Forty - Seventh Annual Meeting of the American Catholic Historical Association, "The Catholic Historical Review" 1969, t. 53, nr 1, s. 75).
77 Jak wspominał, do rozpoczęcia badań historycznych nad życiem św. Stanisława skłoniły go ówczesne ataki na tego patrona Polski "w polskiej prasie londyńskiej, a później na Bliskim Wschodzie". Będąc wtedy "bez przydziału", mógł więc "rozczytywać się w British Museum w tym, co o nim napisano". "Powoli rozkochałem się w przedmiocie mych badań - pisał. - Stało się dla mnie jasne, że Stanisław reprezentuje wartości, którymi [przez wieki] rośli Polacy i Polska, a których odrzucenie prowadzi do marnienia" (S. Bełch, Święty Stanisław Biskup-Męczennik, Patron Polaków, Londyn 1977, s. 9).
78 S. Portalski, Zarys historii Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie, Londyn 2009, s. 82, 85.
79 Z wnioskiem o to odznaczenie wystąpił bp Józef Gawlina, poparty przez ordynariusza macierzystej diecezji ks. Stanisława - biskupa przemyskiego Franciszka Bardę (AAP, Akta personalne księży, Teczka personalna Stanisława Bełcha, List bp. Józefa Gawliny do bp. Franciszka Bardy, 20 IX 1961 r., b.p.; J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 85).
80 J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 123; P. Bełch, Człowiek z wizją...
81 A. Romejko, Polskie szkolnictwo katolickie..., s. 222.
82 "Od lutego 1943 r. prowadziliśmy w Londynie cotygodniowe wykłady z Sumy teologicznej św. Tomasza z Akwinu - pisał ks. Stanisław, wspominając postać zmarłego w 1977 r. Franka Mildnera - omawiając szczególnie zagadnienie człowieka. Zainteresowanie tematem wzrastało. Trzeba było tekst wykładów powielać w kilkuset egzemplarzach, z tym łączyła się potrzeba drukowania okładek, oprawy i rozprowadzania skryptów wśród zainteresowanych. Tym zajął się Mildner. Czyli u Mildnera zaczęło się - jakże ślamazarnie! - wydawanie Sumy teologicznej po polsku". W latach 1945-1947 zostały opublikowane trzy opracowane przez ks. Stanisława skrypty, zawierające wykłady wygłoszone w Kole Tomistycznym: Nauka świętego Tomasza z Akwinu o wadach ludzkich i grzechu; Doktryna św. Tomasza z Akwinu o wierze jako cnocie Boskiej; Nauka św. Tomasza z Akwinu o miłości chrześcijańskiej (S. Bełch, Od Wydawnictwa. Wspomnienie [o Franku Mildnerze]..., s. 6; por. przypis 86 i aneks nr 11).
83 Wojciech Dłużewski, ówczesny kierownik KOW "Veritas", wspominał: "Ks. Bełch był tego wydawnictwa [Sumy teologicznej] dyrektorem, organizatorem grona tłumaczy, tłumaczem, redaktorem, a jednocześnie propagatorem, umiejącym pozyskać pierwszych subskrybentów, a także wielu mecenasów, którzy swoimi darami umożliwili dodruk każdego tomu do 1200 egzemplarzy z przeznaczeniem na wysyłkę do Polski. Dopiero po 24 latach udaje się doprowadzić dzieło to do tomu 34, jaki ukazał się we wrześniu 1986 r. W 1982 r. odszedł do Polski pierwszy transport Sumy św. Tomasza, pierwszych 28 tomów, razem ok. 15 ton papieru, a po zakończeniu w 1986 r., odeszło ostatnich 6 tomów. Dziś całość Sumy po polsku jest oprawiona i dostępna seminarzystom polskim, którzy, jak to przewidywał ks. Bełch, nie znając dobrze łaciny, zwłaszcza łaciny scholastycznej, nie byliby w stanie poznać Tomasza i jego Sumy teologicznej, na której wychowały się całe pokolenia kapłańskie" (W. Dłużewski, Ks. prał. dr Stanisław Bełch...; A. Andrzejuk, Pierwsza polska edycja "Sumy teologicznej" św. Tomasza z Akwinu [w:] Katolicki Ośrodek Wydawniczy "Veritas"..., s. 35-39).
84 Materiały i archiwalia dotyczące św. Stanisława zostały w 1988 r. przekazane do Zakładu Źródłoznawstwa i Nauk Pomocniczych Historii Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, skąd w 1990 r. trafiły do archiwum poznańskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk (J. Malinowski, Materiały Stanisława Bełcha..., s. 15).
85 Certyfikat naturalizacji potwierdzający uzyskanie przez ks. Stanisława obywatelstwa brytyjskiego został wydany 25 XI 1966 r. (NA, Home Office, 334/1195/91271, Naturalisation Certificate: Stanislaw Franciszek Belch, nr BNA 91271, 25 XI 1966 r.).
86 Gdy w 1974 r. w Sobótce zamieszkał - za zgodą prowincjała - trzeci z braci Bełchów, dominikanin o. Pius, stała się ona - jak zanotował ks. Józef - "jakby wakacyjnym ośrodkiem redakcyjnym Sumy". W czasie swojej pierwszej wizyty w PRL w 1968 r. ks. Bełch wziął również udział w obchodach stulecia gimnazjum w Jaśle. Każdy pobyt w Polsce (który trwać mógł maksymalnie 90 dni, gdyż taką ważność miała otrzymywana każdorazowo wiza pobytowa) ks. Stanisław wykorzystywał - oprócz kontynuacji prac związanych z przekładem Sumy - na dalsze badania naukowe nad Włodkowicem i św. Stanisławem, kwerendy archiwalne i biblioteczne, m.in. w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie i Ossolineum we Wrocławiu (Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie [dalej: AIPN Rz], 167/123, Akta osobowe cudzoziemca: Stanisław Franciszek Bełch, Dokumenty z lat 1968-1974 dotyczące pobytu ks. Stanisława Bełcha w Polsce, k. 2-44; J. Bełch, Wspomnienie o ks. Stanisławie Bełchu..., s. 84; P. Bełch, Człowiek z wizją...).
87 Cenzorskie wytyczne dopuszczały jedynie możliwość "zwalniania" nazwisk wymienionych na tej liście autorów (wśród których były jeszcze cztery inne osoby związane z obozem narodowym: Jan Bielatowicz, Jędrzej Giertych, Wiktor Trościanko i Wojciech Wasiutyński) oraz "tytułów ich utworów bądź krótkich wypowiedzi na ich temat", jedynie w "pracach naukowych (książkach specjalistycznych) niskonakładowych, przeznaczonych dla wąskiego kręgu odbiorców, pamiętnikach, opracowaniach specjalnych (np. monografiach historycznych)" (T. Strzyżewski, Wielka księga cenzury PRL w dokumentach, Warszawa 2015, s. 87-89).
88 Ks. Stanisław przyleciał do Polski 26 VII 1987 r. Trzy tygodnie później zwrócił się pisemnie do dyrektora Biura Paszportów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z prośbą o zgodę na pobyt stały. Z powodu choroby formalne "podanie o zezwolenie na pobyt stały w PRL" złożył dopiero 22 grudnia tr. Biuro Paszportów "przychyliło się ze względów humanitarnych do [jego] prośby" i 4 III 1988 r., po załatwieniu wszystkich formalności - w tym notarialnie poświadczonego zobowiązania ks. Tadeusza Jakubińskiego, ówczesnego dyrektora Domu Księży Emerytów w Krośnie, o przyjęciu ks. Stanisława "na pełne utrzymanie, wraz z leczeniem" - oraz niewniesieniu zastrzeżeń przez Departament IV MSW i Wydział IV SB WUSW w Krośnie, wyraziło ostatecznie zgodę na pobyt stały kapłana w Polsce (AIPN Rz, 167/123, Pismo ks. Stanisława Bełcha do dyrektora Biura Paszportów MSW, 17 VIII 1987 r., k. 45; ibidem, Podanie ks. Stanisława Bełcha o zezwolenie na pobyt stały, 22 XII 1987 r., k. 62-67; ibidem, Korespondencja między Biurem Paszportów MSW a Departamentem IV MSW i Wydziałem Paszportów WUSW w Krośnie dotycząca prośby ks. Stanisława Bełcha o wydanie karty stałego pobytu, wrzesień-październik 1987 r., k. 55-57; ibidem, Oświadczenie notarialne ks. Tadeusza Jakubińskiego, 8 I 1988 r., k. 69-70; ibidem, Pismo zastępcy naczelnika Wydziału III Biura Paszportów MSW do naczelnika Wydziału Paszportów WUSW w Krośnie, 4 III 1988 r., k. 77).
89 AIPN Rz, 167/123, Zaświadczenie lekarskie, 8 I 1988 r., k. 71. Badający wówczas ks. Stanisława lekarz zdiagnozował u niego "rozedmę płuc, przewlekłe serce płucne i miażdżycę uogólnioną".
90 Homilia J. Eks. ks. abp. Jerzego Ablewicza wygłoszona na pogrzebie śp. ks. prał. Stanisława Bełcha w dniu 5 czerwca 1989 w Jaśle, "Gazeta Niedzielna" 1989, nr 23 [9 czerwca].
91 Koncelebrowanej mszy św. przewodniczył ks. prał. Stanisław Świerczyński, ówczesny asystent kościelny Fundacji "Veritas". W imieniu licznie zgromadzonych przyjaciół i współpracowników zmarłego kapłana pożegnał Stanisław Grocholski (S. Grocholski, Stanislaus Belch, vir doctus, "Tydzień Polski" 1989, nr 38 [23 września]).
92 "Potykaniem dobrym potykałem się, zawodum dokonał, wiaręm zachował" - fragment Drugiego Listu św. Pawła do Tymoteusza (2 Tm, 4:7) w tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka SI (1541-1597).
93 W. Dłużewski, Ks. prał. dr Stanisław Bełch...
Ksiądz prałat dr Stanisław Bełch (1904-1989) - niezłomny kapłan, historyk i katolicki wydawca w służbie Bogu i Polsce
Ksiądz Stanisław Franciszek Bełch urodził się 13 stycznia 1904 r. w Różance w powiecie strzyżowskim. Był drugim z dziewięciorga dzieci (sześciu synów i trzech córek, z których pięcioro poświęciło się Bogu w kapłaństwie i życiu zakonnym) Izydora (ur. 6 kwietnia 1870 - zm. 20 lipca 1952 r.) i Teresy z d. Strzępek (ur. 20 lipca 1876 - zm. 1 grudnia 1948 r.). Gdy miał sześć lat, jego rodzina przeniosła się do Sobniowa w powiecie jasielskim. W latach 1910-1916 uczęszczał do szkoły ludowej - najpierw przez dwa lata do czteroletniej wiejskiej w Sobniowie, a od 1912 r. do sześcioklasowej miejskiej w Jaśle. W 1916 r. rozpoczął naukę w c.k. gimnazjum typu klasycznego w Jaśle (od 1919 r. noszącym nazwę Państwowe Gimnazjum im. Króla Stanisława Leszczyńskiego). W 1920 r. jako ochotnik wziął udział w wojnie z bolszewicką Rosją. Razem ze swoimi rówieśnikami został przydzielony do służby wartowniczej przy magazynach wojskowych w Krakowie. Po zdaniu matury w 1924 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Przemyślu, gdzie duży wpływ na jego formację duchową wywarł profesor teologii dogmatycznej, prefekt studiów, wicerektor, a do 1928 r. rektor tej uczelni - ks. Jan Balicki. Po czterech latach nauki - 29 czerwca 1928 r. - przyjął święcenia kapłańskie z rąk ordynariusza przemyskiego bp. Anatola Nowaka1.
Początkowo pełnił posługę kapłańską jako wikariusz w Jasienicy Rosielnej k. Brzozowa (od 1 sierpnia 1928 do 31 sierpnia 1930 r.) i Przemyślu (w parafii katedralnej, od 1 września 1930 do 31 sierpnia 1932 r.), a następnie jako katecheta w Dobromilu (od 1 września 1932 do 31 sierpnia 1934 r.) i Sokołowie Małopolskim k. Rzeszowa (1 września 1934 do 13 lipca 1935 r.). W połowie lipca 1935 r. za zgodą ordynariusza przemyskiego bp. Franciszka Bardy rozpoczął nowicjat w klasztorze oo. Jezuitów w Starej Wsi k. Brzozowa, który przerwał po ośmiu miesiącach (okres spędzony w jezuickim nowicjacie traktował później jako "wielkie rekolekcje")2. Z dniem 21 marca 1936 r. ks. Bełch został wikarym w parafii farnej w Krośnie, skąd po dwóch latach - w maju 1938 r. - został przeniesiony do nieodległej (oddalonej ok. 10 km) Wrocanki na stanowisko administratora miejscowej parafii. W każdej z wymienionych placówek ewangelizacyjnych oprócz zwykłej działalności duszpasterskiej ks. Bełch angażował się w zakładanie i prowadzenie stowarzyszeń katolickich (najpierw Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej, a następnie - po reorganizacji - Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej oraz Katolickiego Stowarzyszenia Kobiet i Katolickiego Stowarzyszenia Mężów, które od 1934 r. stanowiły części składowe Akcji Katolickiej), organizowanie pielgrzymek do Częstochowy, zakładanie - względnie rozwijanie - bibliotek parafialnych oraz kolportaż prasy katolickiej (w Krośnie zainicjował również budowę Domu Katolickiego, przerwaną po jego odejściu do Wrocanki). Wiele uwagi poświęcał duszpasterstwu środowisk harcerskich (ze Związkiem Harcerstwa Polskiego związany był od czasów gimnazjalnych i posiadał stopień podharcmistrza), pełniąc od 1937 r. funkcję diecezjalnego kapelana harcerstwa3. Należał także do animatorów katolickiego ruchu trzeźwościowego4.
Jako kapłan nie darzył zbytnią sympatią władz sanacyjnych, głównie z powodu zauważalnych tendencji laicyzacyjnych w ich postępowaniu, które dostrzegał również w działalności ZHP5. Nie można wykluczyć, że jego przeniesienie z Przemyśla do Dobromila nastąpiło na skutek - jak sugerowała redakcja wydawanego przez Stronnictwo Narodowe tygodnika "Ziemia Przemyska" - "nacisków osób, którym głęboko ideowa działalność ks. Bełcha bardzo się nie podobała"6. Jego posługa duszpasterska w parafii Przemienia Pańskiego w Dobromilu, a zwłaszcza rozbudowa Akcji Katolickiej (głównie jej struktur młodzieżowych), która następowała kosztem Związku Strzeleckiego, wywołała niezadowolenie miejscowych władz7. Gdy 19 marca 1933 r., w trzecią niedzielę Wielkiego Postu, mającą pierwszeństwo liturgiczne przed przypadającą w tym dniu uroczystością św. Józefa (przeniesioną na poniedziałek 20 marca), ks. Bełch odczytał w dobromilskim kościele przeznaczony na tę niedzielę fragment Ewangelii (Łk, 11, 14-28) - mówiący o złym duchu wypędzonym na pustynię, który dobrawszy sobie siedem duchów gorszych od siebie, przypuścił ponowny atak na człowieka - lokalni wielbiciele Józefa Piłsudskiego, którzy w tę niedzielę z racji imienin Ziuka licznie przybyli do kościoła, znający lepiej jego życiorys aniżeli Ewangelię, uznali tę perykopę za świadomie dobraną przez kapłana, doszukując się w niej aluzji do historii życia samego marszałka (który wycofał się do Sulejówka, a następnie przeprowadził zamach majowy). Oskarżyli więc ks. Stanisława o obrazę jego czci! Na szczęście Sąd Okręgowy w Przemyślu, który rozpatrywał tę skargę, uniewinnił kapłana8.
Ksiądz Bełch nie ukrywał swoich sympatii do Stronnictwa Narodowego (w okresie międzywojennym z obozem narodowym sympatyzowała większość duchowieństwa diecezji przemyskiej). Wyrazem tego było (oprócz wspomnianej współpracy z tygodnikiem "Ziemia Przemyska"9) m.in. założenie w Krośnie - przy czynnej pomocy i z udziałem inżynierów Stanisława Bergmana (od października 1936 r. wiceburmistrza tego miasta) oraz Eugeniusza Wilczyńskiego - oddziału Zjednoczenia Zawodowego "Praca Polska", związku zawodowego ściśle związanego z SN. Najprawdopodobniej też od końca lat trzydziestych XX w. trwała jego znajomość z Adamem Doboszyńskim. 7 stycznia 1939 r. ks. Stanisław uczestniczył - w gronie licznej delegacji narodowców z Okręgu Lwowskiego - w pogrzebie Romana Dmowskiego w Warszawie10.
10 marca 1939 r. ordynariusz przemyski bp Franciszek Barda mianował ks. Bełcha sekretarzem generalnym Katolickiego Stowarzyszenia Mężów i asystentem kościelnym Chrześcijańskich Związków Zawodowych w diecezji przemyskiej. Od 1938 r. był on także redaktorem najpierw wydawanego nieregularnie (maszynopis na powielaczu) "Okólnika", a od połowy 1939 r. drukowanego miesięcznika "Wskazania Programowe Katolickiego Stowarzyszenia Mężów w Przemyślu". Należał do grona kapłanów wyróżniających się w aktywności publicystycznej oraz niestrudzonych kaznodziejów udzielających się w pracy rekolekcyjnej na terenie diecezji przemyskiej11.
We wrześniu 1939 r. na polecenie sufragana przemyskiego bp. Wojciecha Tomaki opuścił Przemyśl12 i przez Kołomyję przedostał się do Rumunii, a stamtąd pociągiem do Włoch. Zamieszkał w polskim hospicjum w Rzymie (Ospizio di San Stanislao a Roma), pełniąc jednocześnie obowiązki kapelana i spowiednika w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika (przy via delle Botteghe Oscure 15)13. W październiku rozpoczął również studia teologiczne w Papieskim Instytucie Międzynarodowym Angelicum (obecnie Papieski Uniwersytet Świętego Tomasza z Akwinu). Na początku 1940 r. został wezwany przez biskupa polowego Wojska Polskiego Józefa Gawlinę do objęcia funkcji kapelana Armii Polskiej we Francji. Do Paryża przyjechał 5 stycznia (podróż kapłana przez Szwajcarię wiązała się z poufną misją przewiezienia do stolicy Francji Heleny Sikorskiej, żony generała). Od końca stycznia pełnił posługę kapelana najpierw w Stacji Zbornej w Bressuire i mieszczącym się w tym mieście Ośrodku Szkolenia Artyleryjskiego, a następnie w Ośrodku Wyszkolenia Oficerów Saperów w Thouars oraz Ośrodku Oficerskim w Cerizay (ten ostatni był de facto obozem izolacyjnym, w którym z powodów politycznych umieszczonych zostało kilkudziesięciu oficerów piłsudczyków odsuniętych od czynnej służby wojskowej)14. 12 maja 1940 r. w jego mieszkaniu w Villa des Roses odbyło się zebranie grupy oficerów, na którym powołano Sodalicję Mariańską żołnierzy Armii Polskiej we Francji. Ks. Bełch nosił się również z zamiarem wydawania katolickiego tygodnika, który miał być przeciwwagą dla wydawanych od marca 1940 r. lewicowych "Wiadomości Polskich, Politycznych i Literackich" (będących kontynuacją przedwojennych "Wiadomości Literackich"). Za pośrednictwem prof. Władysława Folkierskiego, prezesa Rady Naczelnej SN, udało mu się na ten cel pożyczyć od katolików francuskich 30 tys. franków (które zostały zwrócone pożyczkodawcom po wojnie). Klęska Francji uniemożliwiła jednak realizację planów wydawniczych. Ks. Stanisław wrócił do nich kilka miesięcy później w Wielkiej Brytanii, dokąd szczęśliwie dotarł w ostatniej dekadzie czerwca 1940 r.15
Od lipca 1940 r. mieszkał w Londynie w St. Margaret's Hotel przy Bedford Place 24/27. Dzięki życzliwości prof. Włodzimierza Koskowskiego, prezesa Zarządu Głównego Polskiego Czerwonego Krzyża, objął stanowisko kierownika działu młodzieży i przygotowywał wydanie kalendarza PCK na 1941 r.16 Jednocześnie rozpoczął ożywioną działalność wydawniczą. 4 sierpnia 1940 r. ukazał się pierwszy numer tygodnika "Jestem Polakiem" (z podtytułem "Czasopismo Narodowe"). Choć jako formalny wydawca pisma figurował Komitet Wydawniczy, to spiritus movens tego przedsięwzięcia był ks. Bełch. Pomagał mu emerytowany kapitan armii brytyjskiej oraz działacz katolicki i wydawca Frank Mildner, w którego londyńskiej drukarni F. Mildner & Sons pismo to było drukowane w nakładzie ok. 3 tys. egzemplarzy. Inicjatywa ks. Stanisława miała, jeśli nie oficjalne poparcie, to na pewno przyzwolenie bp. Gawliny17. Pismo, które według słów samego ks. Bełcha zostało "przyjęte z radością u jednych, zaś z wściekłością u innych"18, ukazywało się przez dziesięć miesięcy (ostatni numer - dwudziesty siódmy - nosił datę 15 maja - 1 czerwca 1941 r.). Pierwszym redaktorem "Jestem Polakiem" był działacz SN ze Lwowa Jerzy Pańciewicz (do 11 października 1940 r.), a następnie funkcję tę pełnili Kazimierz Lipnicki, Stanisław Wizbek i Tadeusz Lubicz-Brzeziński19.
"Jestem Polakiem" nie było organem SN, choć jego tytuł (wzięty z Myśli nowoczesnego Polaka Romana Dmowskiego), profil ideowy i nazwiska piszących w nim autorów jednoznacznie wskazywały, do jakich koncepcji pismo to nawiązuje. Były to idee Ruchu Młodych Obozu Wielkiej Polski, a później "młodych" Stronnictwa Narodowego. Wśród piszących na łamach "Jestem Polakiem" trafiali się również członkowie i sympatycy Obozu Narodowo-Radykalnego. Pismo przypominało główne założenia ideowe obozu narodowego, jego krytyczny stosunek do faszyzmu włoskiego i wrogość wobec niemieckiego narodowego socjalizmu. Redakcja podkreślała przy tym tradycyjnie antyniemiecką orientację obozu narodowego, jego "stosunek zasadniczy do narodu niemieckiego, jako odwiecznego wroga narodu polskiego", oświadczając w pierwszą rocznicę agresji niemieckiej: "Idziemy na krwawą, decydującą rozprawę z Rzeszą dziś hitlerowską, ale front nasz skierowany jest wyłącznie nie tylko przeciwko reżimowi hitlerowskiemu, który nam jest wstrętny, lecz przeciwko narodowi niemieckiemu [podkreślenia redakcji tygodnika - K.K.], jako takiemu, który ponosi odpowiedzialność pełną za rządy hitlerowskie"20.
Piszący w "Jestem Polakiem" pamiętali również o drugim agresorze i grożącym nie tylko Polsce, ale całej Europie niebezpieczeństwie komunistycznym. Nie mieli wątpliwości, że Związek Sowiecki tylko chwilowo zajmuje postawę wyczekującą, wyciąga korzyści z wojny oraz utrwala swoje polityczne i militarne pozycje przed właściwą rozprawą, która wydawała się nieuchronna. Ostrzegali, że "szalona idea rewolucji międzynarodowej w imię ateistycznej wizji świata, jaką stworzył komunizm, istnieje nadal", a Stalin i Komintern po klęsce w 1920 r. znów marzą o "drugiej, szczęśliwszej próbie" marszu na Zachód. Przy okazji przypominano działalność komunistycznej "piątej kolumny" w przedwojennej Polsce: różnej maści "społeczników i intelektualistów", którzy "radykalizowali" na łamach poczytnych czasopism oraz propagowali literaturę sowiecką.
Publicyści "Jestem Polakiem" nie wierzyli w trwałość przymierza niemiecko-sowieckiego. "Hitleryzm i komunizm grają na cztery ręce na skrwawionej klawiaturze europejskiej. Wspólne interesy godzą te dwie skrajne idee materialistyczne. Ale do czasu! Dwaj grabarze kultury i porządku chrześcijańskiego nie ufają sobie. Obaj chcą siebie wyprzedzać w sukcesach. Stalin gra na długą falę. Czeka na osłabienie Niemiec. Hitler pożąda kompletnego osamotnienia Sowietów, aby wtedy zdobyć się z nimi na generalną rozprawę". Tym większe wyzwanie stało przed sternikami polityki polskiej, którzy musieli stale pamiętać, że idea niepodległości Polski ma dwóch śmiertelnych wrogów: brunatnych "übermenschów i czerwonych adeptów Kominternu"21.
"Jestem Polakiem" nie było pismem antysemickim, co nie oznacza, że nie zdarzały się w nim artykuły krytycznie oceniające postępowanie niektórych środowisk żydowskich czy konkretnych osób tej narodowości22. Najgłośniejszym był list otwarty Adama Doboszyńskiego do Antoniego Słonimskiego z 1 marca 1941 r., w którym opowiadał się on zdecydowanie za masową emigracją Żydów z powojennej Polski23.
"Jestem Polakiem" kilkakrotnie powracało do krytycznej oceny rządów sanacyjnych oraz przyczyn klęski wrześniowej. "Tragedią dla narodu było to, że doszła do rządów grupa energiczna i sprężysta, która jednak nie wyrosła z ruchu narodowego, a zmieniając często swe przekonania (w młodości silnie klasowe), stała się grupą bezideową, bez kręgosłupa moralnego, dla której rządzenie było celem, a nie służbą dla narodu. Jak zgubnym okazał się brak idei u wielu - dzielnych nawet w młodości ludzi - o tym, niestety, Polska przekonała się na własnej skórze w czasie kampanii wrześniowej"24.
Nie szczędzono również słów krytyki wobec tej części środowiska emigracyjnego, w której upatrywano współwinnych klęski wrześniowej. Ludzi tych z powodu pośpiechu, w jakim we wrześniu 1939 r. uciekali z Polski, pogardliwie nazwano "zmotoryzowaną emigracją", pisząc: "I ta emigracja nie zginęła i nie rozproszyła się, lecz przeciwnie - idzie przed nami, przed polskimi żołnierzami, jako pierwsza fala "polskości", jako nasza nieproszona awangarda. Gdzie tylko przyjdziemy, już są przed nami, już mają zielone biurka, już urzędują, już redagują, już mają gotowe dla nas ideologie, już nam podają, w co wierzyć, już nas pouczają i nas obrażają. [...] Część polskiej emigracji to ludzie, którzy sobie w Polsce uzurpowali prawo do reprezentowania polskiego społeczeństwa i którzy się Polsce narzucali i w polityce, i w dziedzinie myśli i kultury. Oni ponoszą w wielkiej mierze odpowiedzialność za to, co Polskę spotkało, oni ponoszą tę część odpowiedzialności, która nie spada na Hitlera i Niemcy, ale która miała źródło w Polsce samej i w tej bezmyślnej dyktaturze podtrzymywanej przez bezmyślną propagandę bezmyślnej literatury. To oni Polski nie dozbrajali wojskowo i to oni próbowali Ją rozbroić psychicznie. To oni!"25.
Owi "oni" - to m.in. środowisko liberalnej i lewicowej inteligencji skupione wokół przedwojennych "Wiadomości Literackich". Z ich emigracyjną kontynuacją - "Wiadomościami Polskimi, Politycznymi i Literackimi" - narodowo zorientowani publicyści zamierzali podjąć walkę o "rząd dusz" wśród polskiego wychodźstwa, polemizując z tym pismem na łamach niemal każdego numeru "Jestem Polakiem". Ubolewali nad bezideowością polskiej emigracji, zarzucając jej tkwienie w ideologicznym bezruchu i niezdolność do wypracowania przejrzystej formuły ideologicznej.
Wyjaśnienia wymaga również stosunek "Jestem Polakiem" do rządu gen. Władysława Sikorskiego. Wbrew dominującym opiniom trudno go nazwać opozycyjnym. Była to raczej postawa życzliwej i rzeczowej krytyki, mającej służyć dobru Polski. W pierwszych numerach zdarzały się nawet artykuły, których autorami byli członkowie rządu RP na uchodźstwie (Marian Seyda, gen. Józef Haller, gen. Izydor Modelski). Redakcja podkreślała, że "Jestem Polakiem" jest pismem niezależnym, apolitycznym, niesubwencjonowanym przez nikogo i ukazującym się dzięki ofiarności czytelników, "przeznaczonym dla wszystkich ludzi zdrowo myślących", podtrzymującym "zaufanie do władz wojskowych i cywilnych polskiej emigracji oraz naczelnego wodza", a także popierającym "wszelkie poczynania czynników odpowiedzialnych zmierzające do zrealizowania wielkich zadań emigracji powrześniowej"26.
"Nie byliśmy i nie jesteśmy - czytamy w numerze 24 z 2 marca 1941 r. - związani z żadną partią, grupą czy kliką. Naszym programem jest Polska, Jej Wiara, Jej Naród, Jej zespolenie z bratnimi narodami słowiańskimi na zasadach zdrowego rozumu i współpracy. Nie jesteśmy pismem opozycyjnym. Z rządem współpracujemy, ale nie za pomocą kadzidła i bezwzględnej uległości wobec każdego urzędnika. Od rządu i jego urzędników domagamy się moralności osobistej i w wykonywaniu swych obowiązków ducha demokratycznego w znaczeniu chrześcijańskim, służenia Polsce"27. Od gen. Sikorskiego oczekiwano zaś "usunięcia partyjniactwa, protekcji, wpływów klik, familii, nadużywania stanowiska dla celów osobistych, powołania właściwych ludzi na właściwe stanowiska"28.
Jak wyglądał stosunek do rządu RP w praktyce? Z jednej strony "Jestem Polakiem" zarzucało np. Ministerstwu Informacji i Dokumentacji brak działań propagandowych przybliżających sprawę polską - w tym przede wszystkim wysiłek militarny - angielskiej opinii publicznej29 oraz krytykowało wysokie pensje urzędników państwowych, kryjące "poza wynagrodzeniem za pracę nieuzasadnioną premię za lojalność"30. Z drugiej zaś strony z dużym uznaniem i poparciem spotkała się na łamach tego pisma idea federacji polsko-czechosłowackiej31.
Przede wszystkim jednak "Jestem Polakiem" wyróżniało się zdecydowanie katolickim charakterem. "Restaurare omnia in Christo - oto gwarancja lepszego jutra - przypominano dewizę papieża Piusa X. - A to odnowienie świata w Chrystusie może nastąpić tylko i jedynie przez konsekwentną katolizację naszego życia"32. W każdym niemal numerze znajdowały się artykuły o tematyce religijnej, dotyczące spraw wiary, moralności i wychowania, jak też historii Kościoła i katolickiego spojrzenia na sprawy społeczne (np. drukowany w czterech częściach artykuł księdza prymasa Augusta Hlonda o pochodzeniu państwa i władzy państwowej czy dwa teksty poświęcone papieżowi Piusowi XII i jego stosunkowi do toczącej się wojny)33. Od numeru szóstego tygodnik prowadził stricte religijną rubrykę "Słowo Boże". Ks. Bełch pełnił nieformalną rolę asystenta kościelnego tygodnika, a niektóre teksty na łamach "Jestem Polakiem" były publikowane z adnotacją - "za pozwoleniem władzy duchownej"34.
To właśnie - tak bardzo kłująca w oczy emigracyjny establishment - niezależność polityczna połączona z bezkompromisową orientacją światopoglądową, regularna krytyka "Wiadomości Polskich, Politycznych i Literackich", częste polemiki z rządowym "Dziennikiem Polskim", zarzuty bezideowości i politycznego oportunizmu formułowane pod adresem emigracji - w tym również sfer rządowych - były głównym grzechem "Jestem Polakiem"35. Cięższym aniżeli formułowany na wyrost zarzut antysemityzmu czy krytyczne uwagi pod adresem niektórych ministrów (np. Jana Stańczyka, a zwłaszcza Stanisława Kota).
Ten wyraźnie katolicki i jednoznacznie narodowy profil "Jestem Polakiem" spowodował, że od pierwszego numeru pismo poddane zostało zmasowanemu atakowi ze strony nie tylko polskich przeciwników politycznych, lecz także prasy żydowskiej ("The Jewish Chronicle") i brytyjskiej (m.in. "Daily Herald" i "Evening Standard"), która zarzucała redakcji tygodnika szerzenie antysemickiej i antydemokratycznej propagandy. Atak ten za pośrednictwem Żydowskiej Agencji Telegraficznej odbił się szerokim echem po drugiej stronie Atlantyku, gdzie podjęły go amerykańskie środowiska żydowskie. Bronić wydawanego przez ks. Bełcha pisma próbował jedynie tygodnik "The Catholic Herald"36.
Praktycznie na każdym posiedzeniu rządu od sierpnia 1940 do maja 1941 r. sprawa wydawanego przez ks. Stanisława pisma była tematem ożywionej dyskusji. Na nic zdała się uchwała Rady Ministrów nakazująca zaprzestanie od połowy września wydawania "pism partyjnych". "Jestem Polakiem" ukazywało się bowiem bez wsparcia finansowego rządu polskiego - wyłącznie dzięki ofiarności czytelników i darczyńców. Nieskuteczny okazał się również rozkaz gen. Sikorskiego z 18 października zakazujący sprzedaży i rozpowszechniania "Jestem Polakiem" w obozach wojskowych w Szkocji, gdyż pismo to było nadal w nich - choć już nielegalnie - kolportowane37. W sierpniu 1940 r., a następnie w kwietniu i maju 1941 r. o "Jestem Polakiem" dyskutowano również na forum Izby Gmin38.
Władze polskie, stosując rozmaite szykany, próbowały zmusić ks. Bełcha do zaprzestania wydawania pisma. M.in. bliski współpracownik kapłana Wojciech Dłużewski został zwolniony z pracy w Urzędzie Oświaty i Spraw Szkolnych, a publikującemu na łamach "Jestem Polakiem" poecie Jerzemu Pietrkiewiczowi - podobnie jak Dłużewski związanemu z Organizacją Polską i ONR - cofnięto wypłacanie zasiłku z Funduszu Kultury Narodowej. Retorsji nie uniknął również sam ks. Stanisław. 14 października 1940 r. został on wezwany na rozmowę z ministrem spraw wewnętrznych Stanisławem Kotem, który w sposób dość bezceremonialny potraktował kapłana. Trwająca zaledwie kwadrans rozmowa przypominała bardziej przesłuchanie i miała burzliwy przebieg. Kot zarzucił "Jestem Polakiem" "szkodzenie interesom polskim" i w trybie natychmiastowym zażądał od ks. Bełcha podporządkowania się uchwale Rady Ministrów o likwidacji pism partyjnych, przedkładając mu do podpisania następujące oświadczenie: "Przyjmuję do wiadomości wezwanie rządu polskiego, zakomunikowane mi przez ministra spraw wewnętrznych, o zaprzestanie wydawnictwa "Jestem Polakiem" i zastosuję się do niego". Na nic zdało się stwierdzenie kapłana, iż "nawet z podsądnym tak się nie postępuje, żeby wymagać w tej chwili takiej odpowiedzi", oraz jego prośba o kilka dni do namysłu. Minister żądał natychmiastowego podpisania oświadczenia. Gdy ks. Stanisław ostatecznie odmówił, rozgniewany Kot wyprosił go ze swojego gabinetu, grożąc nawet wezwaniem woźnego, co kapłan potraktował jako osobistą zniewagę39. Dwa dni później minister Kot w równie obcesowy sposób zażądał od prof. Koskowskiego, aby zwolnił kapłana z pracy w PCK40.
Przeciwko ks. Stanisławowi rozpętano oszczerczą kampanię, jakoby "Jestem Polakiem" miało sympatie proniemieckie. Jej celem było nie tylko wymuszenie na Brytyjczykach zakazu wydawania pisma, ale także zatrzymania kapłana i osadzenia go w obozie koncentracyjnym na wyspie Man, gdzie internowano osoby podejrzewane o sympatyzowanie z Niemcami41. Ten absurdalny zarzut był powodem tego, że w Wigilię 1940 r. ks. Bełcha odwiedzili - w celu przesłuchania - funkcjonariusze brytyjskiego kontrwywiadu (Military Intelligence, Section 5, MI5). Z kolei w drugiej połowie marca 1941 r. był przesłuchiwany przez funkcjonariuszy Special Branch of Metropolitan Police - specjalnej jednostki Scotland Yardu współpracującej z MI5. Przygotowany przez nich raport stwierdzał jednak m.in., że "Jestem Polakiem" jest pismem zdecydowanie antyniemieckim i antykomunistycznym (antysowieckim), a zatem władze brytyjskie nie doszukały się podstaw do jakiejkolwiek akcji przeciwko temu tygodnikowi i jego wydawcy42.
Warto dodać, że w Wielkiej Brytanii prasa nie podlega żadnym ograniczeniom, tj. nie istnieje cenzura prewencyjna. Na czas wojny wprowadzono wprawdzie cenzurę wojskową, opartą na prawie o obronie kraju (Defence Regulations) z 1939 r., ale zajmowała się ona sprawami stricte wojennymi (związanymi np. z obronnością kraju czy przebiegiem operacji wojskowych) objętymi tajemnicą wojskową. Funkcjonowała ona przy brytyjskim Ministerstwie Informacji (Ministry of Information) jako samodzielna sekcja. Ścisłej reglamentacji poddano natomiast surowiec strategiczny, jakim był papier. O jego przydziale decydowało Ministerstwo Zaopatrzenia (Ministry of Supply).
Rozporządzenie o kontroli papieru (Control of Paper Order nr 16 z 25 maja 1940 r. oraz nr 48 z 4 września 1942 r.) stanowiło, że wobec trudności w dostawach papieru wszelkie wydawnictwa periodyczne, które nie ukazywały się przed 16 sierpnia 1940 r., muszą uzyskać licencję od Ministerstwa Zaopatrzenia. Inne wydawnictwa periodyczne i nieperiodyczne nie potrzebowały takiej licencji, ale również podlegały ograniczeniom, przede wszystkim w przydziale papieru w proporcji do zużycia przedwojennego (początkowo 60 proc., później jeszcze mniej)43.
Wydawnictwa polskie w Wielkiej Brytanii podlegały ponadto - notabene bardziej uciążliwym - ograniczeniom cenzury prewencyjnej polskiego Ministerstwa Informacji i Dokumentacji (MID). Od lata 1940 r. wydawcy polskich czasopism byli zobowiązani do przedstawiania MID odbitki korektorskiej do cenzury przed drukiem. Na ogół wydawcy tę prośbę traktowali przychylnie. Różnie natomiast bywało z życzeniami odnośnie do zmiany lub usunięcia zakwestionowanych artykułów. Żądania te, w zależności od ich zasadności, przeważnie uwzględniano, czasem jednak przechodzono nad nimi do porządku dziennego. W stosunku do prasy opozycyjnej wprowadzano różnego rodzaju restrykcje - od zakazu kolportażu w wojsku, poprzez odebranie subwencji rządowej (przekazywanej z powołanego na początku 1940 r. Funduszu Kultury Narodowej44), na próbach ograniczania czy też całkowitego cofnięcia (poprzez naciski na władze brytyjskie) przydziału papieru skończywszy. Limitowanie dostępu do papieru i związanej z tym bezpośrednio możliwości druku było zatem jednym z istotnych narzędzi rywalizacji politycznej na wychodźstwie w okresie II wojny światowej45.
Księdzu Bełchowi udawało się "wypraszać" w Ministry of Supply całkiem spore tzw. resztówki różnych gatunków papieru. Pewną ilość papieru ks. Stanisław otrzymywał również - za zgodną arcybiskupa Westminster kard. Arthura Hinsleya - z przydziałów przeznaczonych dla tygodnika "The Catholic Herald"46.
Ksiądz biskup Gawlina odnotował w swoich wspomnieniach kilka przykładów świadczących o osobistej niechęci gen. Sikorskiego do ks. Bełcha i wydawanego przez niego tygodnika. Premier i naczelny wódz miał się poczuć szczególnie dotknięty zamieszczeniem na łamach "Jestem Polakiem" w połowie marca 1941 r. (nr 25) fraszki biskupa kijowskiego Józefa Wereszczyńskiego (1530-1594): "Lepsze jest wojsko jeleni, gdy je umiejętny lew wiedzie, niźli wojsko lwów, w którym by głupi a tępy jeleń hetmanem został". Biskup polowy WP był m.in. świadkiem, jak gen. Sikorski, zobaczywszy egzemplarze "Jestem Polakiem" w kiosku w hotelu Rubens (gdzie mieścił się Sztab Naczelnego Wodza), własnoręcznie skonfiskował je i podarł. Gdy zaś 14 marca 1941 r. bp Gawlina spotkał się z generałem, prosząc go o przywrócenie na sztandarach polskich jednostek wojskowych słowa "Bóg" obok słów "Honor i Ojczyzna", Sikorski odpowiedział: "Nie, księże biskupie, to nie czas na to. Mamy ważniejsze sprawy. Niech ksiądz biskup przyczyni się do tego, aby już nie wychodziło "Jestem Polakiem""47.
Jakkolwiek w drugiej połowie października 1940 r. ks. Bełch za radą bp. Gawliny wystąpił formalnie z redakcji i Komitetu Wydawniczego "Jestem Polakiem", to nadal zachował zasadniczy wpływ na jego linię ideową i poczynania zespołu reakcyjnego. Pismo ukazywało się jeszcze przez ponad pół roku. W końcu, w obliczu ustawicznych ataków ze strony oficjalnych czynników polskich i wywieranych przez nie nacisków na władze brytyjskie, borykając się z coraz bardziej odczuwalnymi problemami finansowymi oraz groźbami wstrzymania przydziału papieru, który jako surowiec strategiczny poddany był - jak wspomniano - ścisłej reglamentacji przez władze brytyjskie, ks. Bełch zmuszony został w drugiej połowie maja 1941 r. zaprzestać wydawania "Jestem Polakiem". Uznał, że zainicjowana przez niego wspólnie z Frankiem Mildnerem akcja wydawnicza, mająca przede wszystkim charakter religijny, katolicki, była ważniejsza niż wydawanie tygodnika. Nie można wykluczyć, iż rezygnacja z wydawania "Jestem Polakiem" była również ceną, za jaką mogła ukazywać się "Myśl Polska" (pierwszy numer tego związanego ze Stronnictwem Narodowym i subwencjonowanego przez rząd z Funduszu Kultury Narodowej dwutygodnika wyszedł 20 marca 1941 r.). Przyznał to sam ks. Stanisław w jednym z listów, pisząc, że zaprzestał wydawania "Jestem Polakiem" "z powodu szykan, ale wtedy dopiero, kiedy rząd zgodził się na wydawanie pisma narodowego"48. Jednocześnie od jesieni 1940 r. ks. Bełch pomagał - jako redaktor techniczny - bp. Gawlinie w redagowaniu "Rozkazu Wewnętrznego Biskupa Polowego", którego pierwszy numer na terytorium Wielkiej Brytanii ukazał się w listopadzie tego roku49.
Jesienią 1941 r. ks. Stanisław rozpoczął współpracę ze środowiskami narodowo-radykalnymi skupionymi wokół "Walki" - wydawanego metodą hektograficzną w nieregularnych odstępach czasu od października tego roku do listopada 1943 r. konspiracyjnego pisma opozycyjnie nastawionego wobec rządu gen. Sikorskiego, krytykującego zwłaszcza postanowienia podpisanego 30 lipca 1941 r. układu polsko-sowieckiego oraz będącą jego konsekwencją politykę wschodnią rządu. Redaktorem "Walki" - jasno deklarującej bezwzględną wierność katolicyzmowi i zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich ideologii "nieopartych na założeniach religijnych katolickich" - był przedwojenny działacz Ruchu Narodowo-Radykalnego "Falanga" Zygmunt Przetakiewicz, autorem zaś sporej części zamieszczonych w niej artykułów - Adam Doboszyński50. Niepokorny kapłan patronował również "zespoleniu sił narodowych" na emigracji i utworzeniu w lutym 1942 r. Komitetu Zagranicznego Obozu Narodowego (KZON) - porozumienia obejmującego Stronnictwo Narodowe, Komitet ONR na Emigracji, "Falangę" oraz "niezrzeszonych narodowców". Jako reprezentant tych ostatnich ks. Bełch był zapewne również - podobnie jak m.in. Doboszyński - członkiem KZON51.
Jako kapelan w stopniu kapitana czasu wojny ks. Stanisław pozostawał najprawdopodobniej od sierpnia 1941 r. bez przydziału na bezpłatnym rocznym urlopie52, a z dniem 15 sierpnia 1942 r. bez zgody biskupa polowego WP - który od końca stycznia 1942 r. przebywał poza Wielką Brytanią, wizytując oddziały Polskich Sił Zbrojnych w Związku Sowieckim, a później w Iranie i Iraku - został urlopowany z wojska na kolejne dwa lata z uposażeniem pomniejszonym do 20 funtów miesięcznie (bp Gawlina uważał, że gen. Sikorski uczynił to, ulegając naciskom środowisk żydowskich)53. W lutym 1943 r. - w związku z opublikowaniem przez "Walkę" najpierw dwóch utajnionych przez władze polskie dokumentów sowieckich informujących o pozbawieniu obywatelstwa polskiego wszystkich Polaków mieszkających na ziemiach anektowanych przez ZSRS w 1939 r., a następnie głośnego listu otwartego Doboszyńskiego do prezydenta Władysława Raczkiewicza i gen. Kazimierza Sosnkowskiego z apelem o dymisję rządu Sikorskiego i powierzenie funkcji premiera gen. Sosnkowskiemu - ks. Bełch był ponownie przesłuchiwany przez funkcjonariusza Scotland Yardu. W rezultacie w końcu tego miesiąca zmuszony został do opuszczenia Londynu i zamieszkania w podlondyńskim wówczas Enfield (obecnie dzielnica Londynu), gdzie pełnił obowiązki kapelana w miejscowym konwencie Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu (Congregatio Sacrae Familiae de Nazareth, CSFN). Zdaniem bp. Gawliny to "wysiedlenie" ks. Stanisława z Londynu wymusił na władzach brytyjskich rząd polski. W grudniu 1943 r. biskup polowy WP sam omal nie uległ presji władz polskich - poprzez wydanie zarządzenia o przeniesieniu ks. Bełcha na misje do Afryki54. Po rozmowie z Doboszyńskim i Dłużewskim, którzy zdecydowanie wystąpili w obronie kapłana, zmienił jednak decyzję55.
W Enfield - mieszkając u protestanckiej rodziny przy Cecil Road 33 - ks. Stanisław spędził w sumie trzy lata, kontynuując ożywioną działalność duszpasterską. "Mam tu dobre powietrze, wikt, towarzystwo, bliskość Londynu i doskonałe warunki pracy - pisał z w jednym z listów do brata. - Jestem urlopowanym kapelanem z poborami, więc mam z czego żyć"56. Wyrazem jego troski o katolicką formację duchową i intelektualną Polaków w Wielkiej Brytanii było z jednej strony założenie w lutym 1943 r. Koła Tomistycznego, w którego ramach wykładał Sumę teologiczną św. Tomasza z Akwinu, z drugiej zaś powołanie również w tym roku Koła Życia Wewnętrznego św. Stanisława Biskupa i Męczennika57. Spotkania Koła Tomistycznego odbywały się co tydzień w Brompton Oratory, natomiast członkowie Koła św. Stanisława spotykali się co miesiąc w Enfield. Należałoby do tego dodać zainicjowaną jeszcze w drugiej połowie 1941 r. działalność Klubu im. Gilberta K. Chestertona (w jego pracach uczestniczyli również katolicy angielscy - m.in. prof. Arthur Charles Beales, którego książkę Ład międzynarodowy według nauki katolickiej w tłumaczeniu polskim ks. Stanisław wydał w 1943 r.), zajmującego się popularyzacją nauki społecznej Kościoła58.
Z pracą formacyjną ks. Stanisława wiązała się ściśle jego działalność wydawnicza, którą prowadził dzięki wsparciu utworzonego w połowie 1942 r. Katolickiego Funduszu Wydawniczego we współpracy ze wspomnianą katolicką oficyną Mildnerów59. Był on świadom istnienia wśród polskiego wychodźstwa środowisk mniej lub bardziej niechętnych Kościołowi i religii katolickiej. Należał do nich m.in. wspomniany tygodnik "Wiadomości Polskie, Polityczne i Literackie", na którego łamach nie tylko powtarzały się ataki na papieża Piusa XII, że jakoby nie przeciwstawiał się niemieckim prześladowaniom Kościoła w Polsce, lecz także pojawiały się głosy postulujące wypowiedzenie przez rząd polski konkordatu ze Stolicą Apostolską, zerwanie jedności z Rzymem i utworzenie Kościoła narodowego. Pismo to nie stroniło również od oszczerczych napaści na św. Stanisława ze Szczepanowa i dezawuowania pamięci o nim. W obronie Piusa XII ks. Bełch napisał i wydał rozprawę Papiestwo i Polska (1943), a wobec ataków na biskupa - męczennika i patrona Polski - m.in. wznowił pracę ks. Waleriana Kalinki Męczeństwo św. Stanisława i jego znaczenie w dziejach narodu (1942) oraz przetłumaczył na język polski i wydał dzieło Jana Długosza Życie św. Stanisława biskupa krakowskiego (1944).
Współpracując z Mildnerem, ks. Stanisław wydał do końca 1946 r. łącznie 74 książki i broszury. Były wśród nich m.in. Nowy Testament (1941) oraz Mszał rzymski w skróceniu (wraz z modlitewnikiem, 1942) - wydane w ogromnym jak na ówczesne warunki nakładzie 20 tys. egzemplarzy; O naśladowaniu Chrystusa św. Tomasza a Kempis (1941); Katechizm katolicki kard. Pietra Gasparriego (1944); Krótki katechizm dla dzieci ks. Aleksandra Syskiego (1946); encykliki papieskie (Leona XIII, Piusa XI i Piusa XII) i inne dokumenty kościelne (w tym alokucje i orędzia Piusa XII), ale także np. głośna powieść Kazimierza Wybranowskiego (pseudonim Romana Dmowskiego) Dziedzictwo (1942)60. Niestety, mimo starań, podejmowanych zwłaszcza w 1943 r., nie udało mu się założyć katolickiego pisma61.
W czerwcu 1945 r. ks. Bełch został przez ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego prof. Władysława Folkierskiego mianowany - w porozumieniu z bp. Gawliną - kapelanem polskiej młodzieży akademickiej62. W roku następnym nabył dom przy Earl's Court Square 21, w którym zorganizował Hospicjum św. Stanisława Biskupa Męczennika - bursę dla polskich studentów (w większości bezdomnych byłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych)63. Siedzibę miało też tutaj Polskie Katolickie Stowarzyszenie Uniwersyteckie (PKSU) "Veritas" - powstałe w grudniu 1945 r. z połączenia wspomnianych dwóch kół: Tomistycznego i św. Stanisława - które weszło w skład międzynarodowej organizacji uniwersyteckiej Pax Romana. Niedługo potem ks. Stanisław, który został asystentem kościelnym PKSU "Veritas", założył podobny dom dla polskich studentów w Cork w Irlandii (Hospicjum św. Jana Kantego)64.
W 1947 r. ks. Bełch był inicjatorem utworzenia i współorganizatorem Fundacji "Veritas" oraz Katolickiego Ośrodka Wydawniczego (KOW) "Veritas", którym przekazał aktywa (środki pieniężne i publikacje) dotychczasowego Katolickiego Funduszu Wydawniczego oraz wspomniane dwa domy studenckie65. W tym samym roku dzięki pomocy materialnej sióstr nazaretanek z Enfield - w porozumieniu z delegatem apostolskim w Wielkiej Brytanii abp. Williamem Godfreyem oraz Episkopatem Anglii i Walii - ks. Stanisław znacząco przyczynił się do założenia średniej szkoły dla dziewcząt polskich w Pitsford Hall (Holy Family of Nazaret Convent School), która działała do 1984 r.66
W 1948 r. ks. Bełch wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Od stycznia 1949 r. studiował historię na jezuickim Fordham University w Nowym Jorku, na którym w czerwcu 1950 r. obronił napisaną pod kierunkiem prof. Oskara Haleckiego pracę magisterską Jan Długosz jako historyk. W sierpniu tego roku otrzymał ofertę pracy na katolickim Uniwersytecie Notre Dame koło South Bend w stanie Indiana. Jako teaching fellow wykładał etykę według św. Tomasza z Akwinu i jednocześnie studiował filozofię polityki i socjologię międzynarodową na Wydziale Nauk Politycznych tej uczelni67. Był członkiem powstałego w czerwcu 1949 r. Koła Księży Kapelanów Wojsk Polskich z czasów II wojny światowej68. Podczas studiów często pomagał w pracy duszpasterskiej, zastępując w okresie wakacji czy urlopów proboszczów polskich parafii69.
W grudniu 1952 r. ks. Bełch wrócił do Londynu i do września 1954 r. pracował z polskimi studentami w duszpasterstwie akademickim przy Brompton Oratory70. Jesienią 1954 r. ponownie wyjechał do USA, gdzie kontynuował studia na Uniwersytecie Notre Dame71. Przygotowywał rozprawę doktorską dotyczącą doktryny prawa międzynarodowego i polityki w ujęciu ks. Pawła Włodkowica. W latach 1955-1956 na łamach wydawanego w Rzymie rocznika "Sacrum Poloniae Millennium" opublikował krytyczne wydania dwóch prac tego wybitnego polskiego kanonisty: jego odpowiedź na paszkwilancką Satyrę przeciw herezji i innym nikczemnościom Polaków i ich króla Jagiełły (Satira contra hereses et cetera nephanda Polonorum et eorum regis Jaghel) autorstwa niemieckiego dominikanina Jana Falkenberga72 oraz Opinio Hostiensis, będące streszczeniem traktatu De potestate papae et imperatoris respectu infidelium73.
W 1957 r. na wezwanie bp. Gawliny ks. Stanisław wrócił do Wielkiej Brytanii (zrezygnował z dobrze zapowiadającej się kariery naukowej). Mieszkając przez kolejne dziesięć lat w londyńskiej dzielnicy Ealing (111 The Avenue, London, W.13), prowadził duszpasterstwo akademickie oraz zajmował się pracą naukową. W dalszym ciągu zgłębiał koleje życia i badał myśl prawną Pawła Włodkowica. Rezultatem tych badań była najpierw rozprawa doktorska Pauli Vladimiri Tractatus de potestate papae et imperatoris respectu infidelium, obroniona na Wydziale Humanistycznym Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie (PUNO) w 1960 r. (jej promotorem był prof. Henryk Paszkiewicz, kierownik Katedry Historii Średniowiecznej)74, a następnie monumentalne dwutomowe (liczące prawie 1300 stron) dzieło Paulus Vladimiri and his doctrine concerning international law and politics, które w 1965 r. zostało opublikowane w znanym wydawnictwie naukowym Mouton & Co. Publishers w Hadze75. Wzbudziło ono duże zainteresowanie w świecie naukowym, a ks. Bełch był w następnych latach wielokrotnie zapraszany z wykładami przez różne ośrodki akademickie76. Drugim obszarem jego zainteresowań badawczych - datujących się jeszcze od 1941 r. - było życie św. Stanisława77. Od listopada 1966 r. ks. Bełch był członkiem Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie (przez pierwszy rok jako członek korespondent, później jako członek czynny)78.
W 1961 r. ks. Stanisław został uhonorowany przez papieża Jana XXIII tytułem szambelana papieskiego (prałata domowego Jego Świątobliwości)79. W związku z jego pracami o Pawle Włodkowicu papież powołał go na eksperta w dziedzinie prawa międzynarodowego w czasie obrad Soboru Watykańskiego II, a bp Gawlina polecił mu przygotowanie opracowania o nauce Włodkowica dotyczącej współżycia narodów, które następnie wydrukował i wręczył wszystkim ojcom Soboru80.
We wrześniu 1968 r. ks. Bełch na zaproszenie ks. Pawła Jasińskiego przeniósł się z Londynu do Fawley Court, gdzie księża marianie prowadzili od 1954 r. szkołę średnią dla chłopców - Kolegium Bożego Miłosierdzia (Divine Mercy College). Ks. Stanisław uczył w niej historii Kościoła oraz pełnił funkcję spowiednika81.
Jeszcze w Londynie na początku lat sześćdziesiątych ks. Bełch zainicjował prace nad przekładem na język polski i wydaniem Sumy teologicznej św. Tomasza z Akwinu82. W latach 1962-1986 nakładem KOW "Veritas" ukazały się 34 tomy Sumy (ks. Stanisław przetłumaczył trzy z nich: 17 - Roztropność, 21 - Męstwo i 22 - Umiarkowanie)83.
W 1977 r. opublikował również monumentalną (prawie 900 stron) pracę Święty Stanisław Biskup-Męczennik, Patron Polaków. Praktycznie do końca pobytu w Fawley Court rozwijał refleksję naukową nad życiem św. Stanisława oraz opracowywał i przygotowywał do wydania Opera omnia Pawła Włodkowica. Tego ostatniego przedsięwzięcia nie udało mu się niestety zrealizować (obszerne archiwum zawierające "włodkowiciana" przekazał Bibliotece Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego)84.
W końcu 1966 r. ks. Stanisław otrzymał obywatelstwo brytyjskie85. Mógł odtąd bezpiecznie odwiedzać Polskę. Od 1968 r. regularnie przyjeżdżał więc na wakacje do swojego brata ks. Józefa, który był administratorem parafii w Sobótce k. Wrocławia i dziekanem miejscowego dekanatu86.
Należy zaznaczyć, że pomimo możliwości odwiedzania kraju informacje na temat ks. Bełcha cały czas podlegały w PRL cenzurze. Jeszcze w połowie lat siedemdziesiątych XX w. znajdował się on na sporządzonej w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk liście 58 pisarzy, naukowców i publicystów emigracyjnych, wobec których zalecano "bezwarunkowe eliminowanie ich nazwisk oraz wzmianek o ich twórczości, poza krytycznymi, z prasy, radia i TV oraz publikacji nieperiodycznych o nienaukowym charakterze (literatura piękna, publicystyka, eseistyka)"87.
W lipcu 1987 r. na zaproszenie bp. Ignacego Tokarczuka ks. Bełch wrócił na stałe do swojej macierzystej diecezji przemyskiej88. Zamieszkał w Domu Księży Emerytów "Emaus" w Korczynie k. Krosna. Był już wówczas ciężko chory i wymagał stałej opieki89. Zmarł 3 czerwca 1989 r. Dwa dni później w prowizorycznej kaplicy w Jaśle-Sobniowie odbyły się uroczystości pogrzebowe z udziałem pięćdziesięciu księży, dwudziestu sióstr zakonnych i około pięciuset wiernych. Koncelebrowanej mszy św. pogrzebowej przewodniczył ordynariusz przemyski, a homilię wygłosił ks. abp Jerzy Ablewicz, ordynariusz diecezji tarnowskiej. Powiedział m.in., że ks. Stanisław "nie był suchym naukowcem, ale [...] żarliwym kapłanem [...]. Pracował nad sobą i nad swoją świętością [...]. Oddając cześć jego wiedzy, trzeba sobie uświadomić, że była to wiedza świętych, na usługach Boga i ludzi"90. W Londynie żałobna msza św. za duszę ks. Bełcha została odprawiona 12 czerwca w kościele polskim na Ealingu91.
Ponieważ erygowana w 1987 r. parafia Dobrego Pasterza w Jaśle-Sobniowie nie miała jeszcze własnego cmentarza, zwłoki kapłana zostały tymczasowo złożone na cmentarzu komunalnym w Jaśle. 7 lutego 1996 r., zgodnie z życzeniem zmarłego, przeniesiono je i pochowano na cmentarzu parafialnym w Jaśle-Sobniowie, obok brata - ks. Józefa (zmarłego 10 września 1993 r.).
Wojciech Dłużewski, współzałożyciel i długoletni kierownik KOW "Veritas" oraz przyjaciel ks. Stanisława, zakończył wspomnienie pośmiertne o tym kapłanie następującymi słowami: "Ks. Bełch był tytanem pracy. Człowiek o cnotach heroicznych, pobożności, ubóstwa, oddania się służbie Bożej i Kościoła, i dla narodu polskiego, który go wydał. "Potykaniem dobrym potykał się"92 i tylko Bóg zgotował należny mu wieniec zbawienia"93.
Krzysztof Kaczmarski
Dalsza część w wersji pełnej