Józwa
Ano,dzień dobry! Tak. Dobrze pan trafił. To ja jestem stary Józwa.
Żeco? Że powieści o mnie chodzą? Abo to ludzie nie mają nic innego doroboty?
Kołyska?Jasne, że pamiętam. Stary jestem, ale pamięć to jeszcze mam.
No!O to, że niby stary Józwa co roku starą kołyskę maluje inną farbą?
Niezawsze. Tylko od czasu, jak moja Kasia umarła. Zmarło się jej pięćlat temu.
Cośz jakimś guzem czy co. I zawinęła się szybko.
Aleprzed śmiercią powiedziała mi całą prawdę o Asi.
Takto ona milczała, a ja tam, panie, nie pytałem.
Kołyska?Ano nie mam jej. Jak to jak? Nie mam, bo oddałem.
Atak. Po tylu latach. I oddałem.
Tak.To prawda, co gadają.
Jatę kołyskę zrobiłem sześćdziesiąt lat temu dla Asi. Jedyna pamiątka.
Anoprzyjechała taka pani. Wyfiokowana. Od razu widać, że z zagranicy.
Pytała.To jej powiedziałem o kołysce. Pokazałem. Chciała kupić.
Alejak powiedziała, że jest córką Asi, to oddałem.
Nie.Asia nigdy nie przyjechała. Jak mnie zwolnili z więzienia, to już jejnie było.
Zaco? Ano dostałem pięć lat, a zwolnili po trzech.
Takiebyły czasy. A ja się przyznałem. Nigdy nie umiałem kłamać.
Ja,panie, nie dla siebie. Wszystko dla tej kruszyny.
Panie.Ciężkie były czasy. A trzeba było żyć.
Jakwróciłem do wioski, to trudno było.
Mnienie było prawie trzy lata, to wszystko podupadło.
AKasia to tylko oko miała na Asię. Wszystko było na mojej głowie.
Atu dobytek rozkradają. Ciągle coś z tego marnego inwentarza ginie.
Najpierwjaja podbierali, potem kury ukradli.
Alejak świniaka ukradli, to się zasadziłem. W nocy przyszło trzech.Oberwani.
Chudzijak strachy na wróble. Żydzi. I jedyną krowę chcieli mi ukraść!
Toja tego pierwszego kosą. Nawet nie zipnął.
Drugiemuprzyłożyłem styliskiem. A trzeci mi umknął.
Takibyłem zeźlony, że tego zranionego wrzuciłem z rana na wóz i naposterunek zawiozłem.
Onimi tam dali worek kartofli i powiedzieli, że jak znajdę więcej Żydów,to też wynagrodzą. A u nas kartofle się skończyły.
Takrowa, co my mieli, chuda była. Mleka tylko tyle, co dla Asi.
Nie.Kasia mleka nie miała.
Niewiem. Asia już była, jak przyjechałem. Nie było mnie prawie trzylata.
Najpierwzabrali mnie do wojska i zaraz potem wojna wybuchła.
Nie.Nie nawojowałem się, bo Niemcy wszystko zajęli, zanim nauczono mnietrzymać karabin.
Tułałemsię po kraju, bo nasza wioska dostała się pod rusków.
Jakwróciłem, to się Kasi nie pytałem. Myślałem, że to jakiś rusek jejzrobił.
BoAsia taka czarniawa była. Takie chuchro. Ale jakie słoneczko!
Małegówienko była, jak ją pierwszy raz zobaczyłem.
Alejak spojrzała na mnie i mrygnęła tymi ślepkami, to, panie...
Nie.Innych dzieci Pan Bóg nam nie dał.
Jatam płaksiwy nie jestem.
Nawetjak Kasia poszła na tamten świat, to łezki nie uroniłem.
Tylkoraz. Jak wróciłem z więzienia i zobaczyłem, że Asi już nie ma.
Atak! Z młodym Kobielakiem chodziliśmy na łowy.
Naprzednówku to wszystkim było ciężko.
Imi tak było trzy ćwierci do śmierci.
Niektórzyto nawet prosili, żeby ich zawieźć do Niemców.
Boim już było wszystko jedno.
Niewszystkim. Z takimi tośmy się też nie cackali.
Tenna polu, ta trójka koło jeziora i tych dwoje w zagajniku, to słabebyli jak koty.
Toich żandarmi od razu.
Ten,co się stawiał, to go powieźli gdzieś z grupą innych. Może i przeżył.
Bozeznania jakieś mi pokazywali. Kazali podpisać, to podpisałem.
Niewiem. Dopiero w więzieniu, jak zrobili kurs dla tych z małymwyrokiem, to się trochę pisać nauczyłem.
Nie.Młodego Kobielaka nie zasądzili, bo już nie żył.
Samgo zadźgałem.
Aco miałem robić, jak mi powiedział, że Asia taka czarna, to pewnieŻydówka i że jak się nie podzielimy pieniędzmi, to pójdzie naposterunek?!
Jakgo znaleźli pod lasem, to hyr poszedł, że Żydzi go zabili i ucieklido partyzantki. A ja milczałem.
Żeokropne? Panie! Życie było okropne!
TylkoAsia była tym promykiem, co mi i Kasi serca grzał.
Jakmi Kasia mówiła, że przyjechali jacyś krewni i Asię zabrali, towidziałem, że w niej serce pękło. Mnie też.
Takieto i życie było po tym.
Onadopiero na łożu śmierci mi powiedziała, że Asię znalazła w chlewiku.Golutką.
Aletak się do niej śmiała, że jej serce...
Musiałajakaś Żydówka ją tam zostawić, bo dzień wcześniej była obława z żandarmami i policjantami.
Onakochała Asię więcej, niż jakby ją sama urodziła.
Jachyba też.
Co?Późno już? No to do widzenia.
Jasiowa
Ano,pochwalony!
Co?Nie! Ja nie Jasiowa. Ja Janowa.
Wiepan. Te młode dzisiaj to nic nie wiedzą.
Jasiowejchata była blisko naszej, ale ich już dawno tu nie ma.
Bardzoszybko po wojnie się wynieśli.
Oto, to pamiętam. Do końca życia nie zapomnę.
Trochęich tu się plątało. Najwięcej jak te getta likwidowali.
Tooni tu na wieś uciekali i do lasu.
Żeco? Dziewczynkę? A, to Marysia od Maciejczaków.
Trzylatka miała. Zdolna taka była. Na profesorkę się wyuczyła.
Nie.Ja tam nikogo nie ukrywałam.
Ano,chyba w czterdziestym trzecim to się kole mojej stodoły kręcili.
Aletylko w nocy. Kilka razy to nawet tam trochę jajek i chlebapołożyłam.
Alejak ten Jankiel przyszedł i zapytał, czy może z rodziną zostać, to gopogoniłam.
Onbył przed wojną bogaty. Młyn miał.
Apogoniłam, bo mój Żydów nie lubił.
AJankiela jeszcze więcej, bo go kiedyś orżnął na worek mąki.
Niesam Jankiel, bo od tego miał ludzi.
Alejak mój się skarżył, to go wyśmiał.
Noi te żandarmy, i nasz policjant.
Jakwlecieli z donosu do Maciejczaków i znaleźli tych trzech Żydów, cosię tam ukrywali, to i Żydów, i wszystkich Maciejczaków zabili.
Tylkosię Marysia uratowała, bo jak mieli iść w pole, to Maciejczakowa miją podrzuciła.
Maciejczakowejsiostra ją potem zabrała. A Kielonków to tylko spalili.
Onitrzymali tam Żydówkę. Ponoć kilka miesięcy.
Alena przednówku to im tak ciężko było, że kazali jej sobie pójść.
Aona taka zżalona była, że jak ją złapali i zawieźli na posterunek, toim o Kielonkach powiedziała.
Noi popatrz pan, co za baba! Trzymali ją, dopóki mogli.
Onai tak do śmierci. To nie mogła trzymać gęby?!
ToJankielów wygoniłam. A oni poszli drugi raz do Muszniaka.
Dopieropo wojnie wieś się dowiedziała, że dwie żydowskie rodziny się tutajuchowały.
Największadziwota, że jedna u Jasiowej.
Unich zawsze było głodno, a dzieciska to prawie goło latały. Takanędza.
Ludzieto bardzo Jasiowej za złe mieli. Bo przecież i sąsiadów, i całą wieśnarażała.
Ajak rok potem jeden z tych ocalonych przyjechał z prezentami, to jużJasiowa życia nie miała i się gdzieś wynieśli.
Nie.Do Muszniaka nikt nie miał pretensji.
Onludziom stawiał i chwalił się, ile tego dobrego od Jankiela dostał.
Niktnie zazdrościł, bo Muszniak wszystko przepił.
Mówili,że Jankiel z rodziną ukrywał się u Muszniaka dwa razy.
Zapierwszym razem, jak się Jankielowi pieniądze skończyły.
Muszniakpo pijaku opowiadał, że im zaproponował wtedy, że zostaną, jak onbędzie mógł się z Rachelcią zabawić.
Tooni wtedy poszli. I pewnie wtedy do mnie zachodzili.
Apotem do Muszniaka wrócili i Muszniakową szlag trafiał, bo Muszniakbardzo sobie Rachelcię upodobał.
Cud,że ich nie wydała, ale pewnie się bała, że żandarmy ich też załatwią.
Rachelcia?Ona wtedy miała chyba szesnaście lat.
Muszniaksię chwalił, że nawet za bardzo się nie broniła.
Tylkobył kłopot, jak poroniła.
Nie.Muszniak żadnego tam medalu nie dostał.
Jakruskie przyszli, to Jankiel od razu do nich poleciał ze skargą.
Aleten ichni politruk, jak się dowiedział, o co chodzi, to się tylkoobśmiał.
Izapytał, gdzie jest dziewczyna. To Jankiel od razu uciekł.
Apolitruk poszedł do Muszniaków i jak sobie popili, to podobnopochwalił Muszniaka:"Tynie tolko ludiej spasał, no i z diewoczki żeńszczinu zdiełał. Wotmołodiec!".
Takieto były czasy!
w seriipiętnastka ukazałysię:
Andrzej Ballo „Albowiem”,„Bodajże”
HenrykBereza„Względy”, „Zgłoski”, „Zgrzyty”
KazimierzBrakoniecki„Dziennik berliński”
ZbigniewChojnowski„Tarcze z pajęczyny”
MaciejCisło„Błędnik”
WojciechCzaplewski„Książeczka rodzaju”, „Książeczka wyjścia”
MarekCzuku„Róbta, co chceta”, „Stany zjednoczone”
JanDrzeżdżon„Łąka wiecznego istnienia”
AnnaFrajlich„Czesław Miłosz. Lekcje”, „Laboratorium”
PawełGorszewski„Niecierpiące zwłoki”
MałgorzataGwiazda-Elmerych„Czy Bóg tutaj”
TomaszHrynacz„Noc czerwi”
LechM. Jakób„Ćwiczenia z nieobecności”, „Do góry nogami”,„Poradnik grafomana”, „Poradnik złych manier”,„Rzeczy”,
PawełJakubowski„Kopuła”
ZbigniewJasina„Drzewo oliwne”, „Inaczej przemijam”
JolantaJonaszko„Bez dziadka. Pamiętnik żałoby”, „Portrety”
GabrielLeonard Kamiński„Pan Swen (albo wrocławska abrakadabra)”
Piotr Kępiński „Po Rzymie.Szkice włoskie”
BogusławKierc„Cię-mność”, „Płomiennie obojętny (o chłopcu, którychciał być Bogiem)”
KazimierzKyrcz Jr„Punk Ogito”
ArturDaniel Liskowacki„Brzuch Niny Conti”, „Capcarap”, „Cukiernicapani Kirsch”, „Kronika powrotu”, „UliceSzczecina”, „Ulice Szczecina (ciąg bliższy)”
KrzysztofLisowski„Czarnenotesy (o niekonieczności)”, „Motyl Wisławy. I innepodróże”
KrzysztofMaciejewski„Dziewięćdziesiąt dziewięć”, „Osiem”
TomaszMajzel„Opowiadaniaw liczbie pojedynczej”, „Treny Echa Tropy”
PiotrMichałowski„Cisza na planie”
MirosławMrozek„Odpowiedź retoryczna”
EwaElżbieta Nowakowska„Merton Linneusz Artaud”
HalszkaOlsińska„Bliskie spotkania”, „Małostki”, „Złotażyła”
PawełOrzeł„Cudzesłowa”
MirosławaPiaskowska-Majzel„(Po)między”
KarolSamsel„Jonestown”, „Prawdziwie noc”, „Więdnice”
BartoszSawicki„Krucha wieczność”
EugeniuszSobol„Killer”
EwaSonnenberg„Wiersze dla jednego człowieka”
WojciechStamm„Pieśni i dramaty patriotyczne i osobiste”
GrzegorzStrumyk„Re _ le rutki”
LeszekSzaruga„Kanibale lubią ludzi”
WiesławSzymański„Skrawki”
MichałTabaczyński„Legendy ludu polskiego. Eseje ojczyźniane”
PawełTański„Glinna”, „Kreska”
MariaTowiańska-Michalska„Akrazja”, „Engram”, „Z Ameryką w tle”
AndrzejTurczyński„Źródła. Fragmenty, uwagi i komentarze”
MiłoszWaligórski„Długopis”
HenrykWaniek„Notatnik i modlitewnik drogowy (1984-1994)”, „Notatniki modlitewnik drogowy II (1994-2004)”
AlexWieseltier„Krzywe zwierciadło”
Sławomir Wernikowski„Passacaglia”
Leszek Żuliński „Suchełany”