Kolumb, wielki żeglarz
Hiszpania, Kastylia, 1 maja 1486 roku. Pałac Królewski króla Ferdynanda i królowej Izabeli.
– Przynoszę złe wieści, Kolumbie – mówi Izabela Kastylijska, po tym jak Kolumb ukląkł u jej stóp.
– Złe, moja królowo? – odpowiada Kolumb, patrząc na nią z dołu. – W jakim sensie, jeśli mogę zapytać?
– Moi eksperci twierdzą, że twoja podróż, którą promujesz od miesięcy, jest nie do odbycia. Szacowana przez ciebie odległość między Hiszpanią a Indiami jest zbyt krótka. Według moich ekspertów jest ona co najmniej cztery razy dłuższa. Żaden statek nigdy nie byłby w stanie sobie z tym poradzić.
– Ja ... ja ... – jąka się Kolumb. – Nie zgadzam się, moja królowo. Twoi eksperci, wybacz mi, ale się mylą! Tę podróż da się odbyć, ja to mogę zrobić! Wszystko, o co proszę, moja królowo, to trzy wytrzymałe karawele, wystarczające zapasy i ludzie, którzy mają odwagę iść za mną...
– Podziwiam twoją odwagę, Kolumbie, ale, jak wiesz, mój kraj jest zaangażowany w wojnę z niewiernymi. Obecnie nie mamy środków do wydania na pełne fantazji projekty bez ekonomicznego zwrotu…
– Moja królowo, proszę – nalega Kolumb, teraz błagalnym głosem. – Wasza Wysokość niech mi zaufa. Mogę uczynić Hiszpanię najbogatszym krajem w historii. Mogę przywieźć tak wiele bogactw, które sfinansowałyby nie tylko wojnę z niewiernymi, ale także podbój Ziemi Świętej! Wasza Wysokość musi dać mi tylko szansę…
– Moja odpowiedź brzmi nie, marynarzu – mówi Izabela. – Ale wierzę w ciebie i wierzę, że jesteś przeznaczony do wielkich rzeczy. Powiedzmy, że mam do tego szósty zmysł. Od dziś będziesz mieszkać z nami na dworze. Każę dać ci pensję na utrzymanie, a ty nikomu nie powiesz o swoim projekcie dotyczącym Indii. A może za jakiś czas, kiedy wojna się skończy, porozmawiamy o nim ponownie…
– Dobrze, moja królowo. Poczekam na swoją chwilę, a kiedy nadejdzie, obiecuję ci, że odniosę sukces i nasze imiona zostaną trwale zapisane w historii!
Żeglarz, poszukiwacz przygód, kapitan, admirał, odkrywca, bohater.
Ale także kolonialista, właściciel niewolników, agresywny, wściekły, a czasem nawet bezwzględny dowódca.
Krzysztof Kolumb, człowiek, który dopłynął do wybrzeży Ameryki w październiku 1492 roku po podróży, która przeszła do historii, był właśnie tym wszystkim. Człowiekiem z dwiema duszami. Dzielny Genueńczyk, wyposażony w niezwykłą dawkę geniuszu, ducha przygody i intuicję, będzie bohaterem dwóch wydarzeń tak ważnych, że zapisze się na kartach historii.
Z jednej strony będzie liderem, który poprowadzi Europę do Nowego Świata, kontynentu wówczas nieznanego nawet kartografom i geografom, otwierając tym samym nowe przestrzenie, bogactwa i nieskończone możliwości dla Starego Kontynentu.
Z drugiej jednak strony zainicjuje jedno z największych ludobójstw w historii ludzkości: ludobójstwo rdzennych Amerykanów trwające przez cały XVI wiek.