ROZDZIAŁ 1
Pierwsze znaki
Czas: 17 tysięcy lat
temu, dzisiejsza południowa Francja. Dwóch ludzi wchodzi przez wąski
otwór i zaczyna wspinać się długim, krętym korytarzem ukrytym głęboko w kompleksie jaskiń. Pod nimi wiruje rzeka, torując sobie drogę przez
skały. W korytarzu jest ciemno choć oko wykol i nie docierają tutaj
żadne dźwięki ze świata zewnętrznego. Dorosły trzyma płonącą pochodnię,
a jej dymiący płomień wyciąga w ciemność palce światła. Nastolatek
podąża za nim, spoglądając na ryty na ścianach przedstawiające żubry i renifery. Czasami, gdy przejście się obniża, muszą iść na czworakach lub
przedzierać się wśród szkieletów dawno wymarłych niedźwiedzi
jaskiniowych, których kły zabrali poprzedni goście, by zrobić wisiorki i naszyjniki.
Zmierzają do najodleglejszego miejsca w kompleksie komór, ponad pół
kilometra od wejścia. Tam, balansując na piętach, aby stopy nie ugrzęzły
w błocie, kucają i przyniesionym ze sobą ostrym kamieniem wycinają z wilgotnego dna jaskini ciężki kawał gliny. Gdy podnoszą bryłę i przenoszą ją na skalisty występ, ich stopy zagłębiają się w podłoże,
lecz oni zabierają się do pracy. Powoli miękka glina przekształca się w dwa żubry o długości ramienia dorosłego człowieka. Zwierzęta wpisują się
w załamania skały jak w krajobraz, ale wystają majestatycznie ponad jej
powierzchnię, a samiec podążający za samicą zdaje się stawać dęba.
Ich twórcy stoją, trzymając wysoko pochodnię. W świetle migotliwego
płomienia żubry jakby ożywały - ich grzywy sterczą, a charakterystyczne
garbate grzbiety i ogony drgają.
* * *
Czy te rzeźby wykonano w ramach rytuału płodności, aby uczcić magiczne
stworzenie życia? A może nastolatek został zabrany w głąb jaskiń, by
dopełnić obrzędu osiągnięcia pełnoletności, rytuału przejścia w podróży
do dorosłości? Możemy się tylko domyślać. Dwa żubry w jaskini Tuc
d'Audoubert we Francji pochodzą z epoki paleolitu. Są prehistoryczne,
powstały przed jakimikolwiek źródłami pisanymi, na długo przed
wynalezieniem samego pisma. Są to najwcześniejsze znane na świecie
rzeźby reliefowe (inaczej płaskorzeźby, tzn. rzeźby "wyrastające" z tła). Korzystając ze wskazówek pozostawionych w jaskini: śladów pięt w błocie oraz palców odciśniętych na rzeźbach, archeolodzy i paleontolodzy
potrafią powiedzieć, jak i przez kogo żubry zostały wykonane. To
niesamowite, tak patrzeć na te ślady - sprawiają wrażenie, jakby
zwierzęta wyrzeźbiono zaledwie chwilę temu, a artyści, którzy zostawili
swoje odciski w glinie, właśnie odeszli. Nie możemy jednak być pewni,
dlaczego rzeźby zostały wykonane. Co taka sztuka znaczyła dla naszych
przodków i jakie znaczenie ma ich sztuka dla nas dzisiaj? Czy w ogóle
uważali, że to, co robią, jest "sztuką"?
W tej książce przyjrzymy się ogromnej gamie różnorodnych przykładów
dzieł z całego świata, z których wszystkie są dziś uważane za sztukę.
Tylko co właściwie przez to rozumiemy? Sztuka to podejrzane określenie.
Jego znaczenie i wartość zmieniały się z biegiem czasu, ale docelowo
stworzono je po to, by służyło do wyrażenia czegoś, co wykracza poza
słowa. Współczesny malarz Ali Banisadr twierdzi, że cała sztuka,
począwszy od jaskiniowej, dotyczy magii. Mówi, że artyści jaskiniowi
"próbowali wykorzystać magię, wyrazić w wizualnym języku coś, czego tak
naprawdę nie rozumiemy. Zawsze chodziło o magię". Co to oznacza?
Banisadr nie mówi o żadnym hokus-pokus, o wyciąganiu królika z kapelusza, ale o tajemniczej sile, niewytłumaczalnej mocy. Tego rodzaju
magia potrafi przekształcić obiekt lub zestaw znaków na ścianie i dać mu
możliwość przekazywania potężnych idei wykraczającą daleko poza zasięg
języka mówionego. Czasami idee te są wyrażane szybko lub z zapierającą
dech w piersiach złożonością. Artyści wykorzystują tę magię, aby zmienić
najprostsze znaki czy też znajdujące się pod ręką materiały - węgiel
drzewny, kamień, papier, farbę - w dzieła sztuki.
Il. 1. Dwa rzeźbione żubry w jaskini Tuc d'Audoubert (Francja) liczące ok. 17 tys. lat
Kiedy artysta rzeźbi zwierzę bądź maluje postać, niekoniecznie próbuje
oddać podobieństwo, raczej stara się wyrazić coś ważnego na temat tego
zwierzęcia lub tej postaci. Dlatego dzieła sztuki - niezależnie od tego,
jak różnorodne wydają się ze względu na formę - ostatecznie łączy
wspólny wątek. Artyści na przestrzeni dziejów zawsze poszukiwali
najlepszych środków do wyrażenia swoich pomysłów. To właśnie "magia"
sztuki, element, który pozwala jej nawiązać z nami kontakt, poruszyć nas
emocjonalnie, nawet jeśli czasami nie potrafimy wyjaśnić dlaczego.
Sztuka może pomóc nam inaczej spojrzeć na świat lub nieco lepiej
zrozumieć nasze w nim miejsce. To potężna rzecz.
W tej książce wyruszymy w podróż zaczynającą się w miejscach, w których
sztuka pojawiła się najwcześniej, a kończącą na współczesności. Będziemy
badać, jak sztuka i artyści kształtowali nasz świat i jaki wywarli na
niego wpływ. Nie ma jednej prostej drogi prowadzącej przez dzieje, którą
moglibyśmy podążać, pomimo wcześniej podejmowanych prób dających do
zrozumienia, że to możliwe. Będziemy razem spacerować po wielu różnych
ścieżkach, przyglądając się, jak się splatają. Spotkamy na nich
artystów, dziś już anonimowych, jak ci dwaj, którzy tysiące lat temu
wyrzeźbili dwa żubry, jak i sławnych za życia, ale ich dokonań już się
nie zauważa. Pojawią się tacy, których nazwiska znają wszyscy, i tacy,
którzy mimo swoich talentów są w dużej mierze nieznani. Będziemy
przemierzać świat, przypominając zapomnianych artystów i poszerzając
tradycyjne spojrzenie na historię sztuki.
Nasza podróż zaczyna się, choć brzmi to niewiarygodnie, 100 tysięcy lat
temu, kiedy ludzie współcześni po raz pierwszy stworzyli farbę,
ucierając czerwoną ochrę i łącząc ten pył (pigment) z tłuszczem ze
spalonych kości. W jaskini Blombos w Republice Południowej Afryki
odkryto muszle z farbą sprzed 100 tysięcy lat. Nie odnaleziono żadnych
dzieł sztuki datowanych na ten okres, a farba przygotowana w muszlach
mogła być używana do ozdabiania ciała lub pochówków, ale opanowano
umiejętność wytwarzania farby, a tym samym celowego i twórczego
zmieniania świata.
Zanim ludzie współcześni zaczęli migrować z Afryki do Europy i Azji
około 60 tysięcy lat temu, używali farby do wykonywania dekoracyjnych
znaków na różnych przedmiotach i ścianach. Dekoracja może uatrakcyjnić
powierzchnię, ale nie ma w niej głębszego przesłania. Kropki czy
krzyżyki na doniczce nie mają nam nic do powiedzenia na temat tego, co
to znaczy żyć, być człowiekiem. Potrzebujemy do tego sztuki. Jak dotąd w Afryce nie odnaleziono żadnych prehistorycznych malowideł ściennych,
jednak podobieństwa między późniejszymi przykładami z Indonezji i Europy
podpowiadają, że nim zaczęła się nasza masowa migracja, istniał wspólny
sposób myślenia i miał on swoje korzenie w Afryce. Kuszące byłoby
wyciągnąć taki wniosek, lecz na razie pozostaje on teorią.
Do najwcześniejszych znanych śladów należą skupiska czerwonych kropek i odciski dłoni znalezione na ścianach jaskiń obok przedstawień zwierząt.
Farbę w kolorze czerwonej ochry przedmuchano na dłoń za pomocą
wydrążonej kości ptaka, po czym przykładano dłoń do ściany niczym
szablon. W jaskini Chauveta we Francji w całym kompleksie powtarza się
charakterystyczny odcisk dłoni z krzywym małym palcem. Na Borneo wczesne
odciski dłoni odkryto w odległych jaskiniach w Kalimantanie Wschodnim, a na Celebesie - na wapiennych ścianach Leang Timpuseng. Te serie odcisków
dłoni - wszystkie wykonane około 35 tysięcy lat temu - są oddalone od
siebie o tysiące kilometrów, ale mają ten sam przekaz: byłem tutaj, to
jest mój znak. Nie są dziełem sztuki - przypominają raczej podpisy, być
może wykonane przez osoby, którym powierzono malowanie zwierząt.
Pierwszymi dziełami sztuki są najstarsze przedstawienia zwierząt. Teraz
nasza podróż naprawdę może się rozpocząć.
Malowidła przedstawiające zwierzęta pojawiły się mniej więcej w tym
samym czasie lub nawet wcześniej niż odciski dłoni. Obok dłoni w celebeskiej jaskini znajduje się babirussa, czyli świnio-jeleń,
namalowana długimi, zamaszystymi pociągnięciami. Ma co najmniej 35 700
lat. Wiek trzech dzikich świń namalowanych w głębi jaskini Leang
Tedongnge datuje się na niewiarygodne 45 500 lat, jest to więc
najstarszy znany przykład sztuki figuratywnej (sztuki przedstawiającej
rozpoznawalne formy). Zarówno w Indonezji, jak i w Europie zwierzęta
ukazywano z profilu, stosując pogrubione kontury. Skupiano się na ich
sylwetce i charakterystycznych cechach: rogach, kłach i grzywach.
Oświetlone pochodniami w głębi jaskiń musiały budzić respekt.
W osadach jaskiń, w których żyli ludzie współcześni, znaleziono także
małe rzeźby. Z kości, kłów mamutów i kamieni rzeźbiono zwierzęta lub
hybrydy ludzko-zwierzęce, jak na przykład liczący 40 tysięcy lat
człowiek-lew wykonany z kła mamuta. Niektóre rzeźby przedstawiają
postacie kobiece z dużymi piersiami i pośladkami, z wypukłymi brzuchami
oznaczającymi ciążę, jak wapienna Wenus z Willendorfu sprzed 25 tysięcy
lat. Figurki te mogły być talizmanami - małymi rzeźbami przeznaczonymi
do noszenia z sobą, którym przypisywano moc ochronną i których zadaniem
było zapewnienie właścicielowi bezpieczeństwa bądź licznego potomstwa.
Dziś archeolodzy potrafią datować rzeźby i malowidła, korzystając z zaawansowanej techniki. Mogą określić wiek użytych materiałów lub wiek
osadów mineralnych, w których je odkryto. Jednak jeszcze w XIX wieku
ludzie śmialiby się, gdyby im powiedzieć, że sztuka ta została stworzona
tysiące lat przed Rzymianami. W epoce wiktoriańskiej wierzono, że świat
ma zaledwie kilka tysięcy lat, a za najwcześniejszy okres, w którym
mogła powstać sztuka, przyjmowano okres "przedrzymski". Przełomowe
badania Charlesa Lyella dotyczące czasu geologicznego i Charlesa Darwina
na temat ewolucji gatunków doprowadziły do zmiany poglądów i uznania, że
świat i jego mieszkańcy są znacznie starsi - o miliony lat starsi - niż
wcześniej sądzono. Dopiero po opublikowaniu teorii Lyella i Darwina na
poparcie tej tezy archeolodzy zaczęli katalogować artefakty i pochówki -
topory krzemienne i prehistoryczne szkielety ludzkie.
Prehistoryczne szkielety to jedno, ale gdy w 1879 roku dziewięcioletnia
Maria Sanz de Sautuola i jej ojciec Marcelino opowiedzieli, że widzieli
takie żubry i konie namalowane na sklepieniu prastarych jaskiń, świat
akademicki parsknął śmiechem i stwierdził, że te malowidła to podróbki.
Szydzono, że prehistoryczni ludzie nie umieli malować, nie byli
wystarczająco wyrafinowani! Malowidła, o których mowa, znajdowały się w posiadłości Marcelina w Altamirze w Hiszpanii, w kompleksie jaskiń
składającym się z kilku dużych komór i korytarzy. Na ścianach wszystkich
widnieją zwierzęta rytowane i namalowane czerwoną ochrą, których kontury
wykonano węglem drzewnym. Marcelino, wyśmiewany za twierdzenie o odkryciu sztuki prehistorycznej, zmarł w 1888 roku. Dopiero w 1902 roku
przyznano, że przedstawienia zwierząt są taką sztuką. Obecnie wiadomo,
że niektóre z nich mają 36 tysięcy lat.
Il. 2. Narysowane węglem drzewnym lwy grasują po ścianach jaskini Chauveta we Francji. Ich wiek szacuje się na 33 tys. lat
Odkrycie sztuki jaskiniowej to moment zmieniający życie. Dzikie świnie w jaskini Leang Tedongnge na Celebesie odkryto dopiero w 2021 roku, a inne
niedawne znaleziska wciąż są dokumentowane. Wiele przykładów z Europy
jest znanych od dziesięcioleci, dlatego są lepiej przebadane. Jednym z nich jest jaskinia Chauveta we Francji. Znajdujące się w niej malowidła
pochodzą sprzed 33 tysięcy lat. Odkryli je w roku 1994 trzej
doświadczeni grotołazi, którzy poczuli powiew idący od sterty kamieni i postanowili zbadać jego źródło. Dotarli do jednego z najlepiej
zachowanych okazów sztuki jaskiniowej na świecie. Na jednej ze ścian
czai się stado lwów o czujnych oczach i nakrapianych pyskach, węszących
w poszukiwaniu ofiary. Na innej walczą nosorożce, a poniżej widnieje
tabun koni z najeżonymi czarnymi grzywami i sterczącymi uszami. Jedno
zwierzę ustępuje miejsca innemu, wszystkie narysowane są węglem drzewnym
wyrazistą kreską i sporadycznie cieniowane dla dodania ciężaru. Nogi
niektórych ukazane zostały wielokrotnie, jakby były uchwycone w ruchu.
W ostatecznym rozrachunku nie mamy możliwości dowiedzieć się, jak
początkowo odbierano malowidła i ryty w jaskiniach takich jak Chauveta.
Wydaje się, że wiele jaskiń było wykorzystywanych, a następnie
opuszczonych, po czym znów wykorzystywanych tysiące lat później, i w ten
sposób obok starych przedstawień pojawiła się nowa sztuka. Używając
różnych technik datowania, stwierdzono, że niektóre obrazy zwierząt w jaskini Chauveta zostały namalowane kilka tysiącleci po najstarszym. To
tak, jakbyśmy dzisiaj wstawili jeden lub dwa posągi do grobowca
Tutanchamona!
W jaskini Chauveta znaleziono szkielety niedźwiedzi, ale nie ma żadnych
szczątków ludzkich, co może świadczyć o tym, że nie było to miejsce, w którym ludzie żyli, ale raczej takie, w którym odbywały się obrzędy.
Wygląda jak katedra, meczet, a nawet galeria sztuki. Jest to naturalnie
ukształtowana duża, imponująca przestrzeń mogąca służyć spotkaniom
grupy, na przykład gdy dzieci osiągnęły dorosłość lub aby uczcić pewne
aspekty cyklów rocznych czy migracji zwierząt. Może zwierzęta na
ścianach przywoływane były w opowieściach przywódców grupy. Oświetlając
obrazy, by wydobyć dramatyzm, nasi przodkowie mogli opowiadać dzieje
trudnych polowań albo szamani mogli posługiwać się nimi w celu
przywoływania duchów zwierząt - na niektóre z nich nie polowano, ludzie
się ich bali i czuli przed nimi respekt.
Ważne jest, żeby oglądając te pierwsze malowidła i rzeźby, zdać sobie
sprawę, że patrzymy w przeszłość oczami XXI wieku. Kiedy widzimy
reprodukcję lwów z jaskini Chauveta w tej książce, naszą pierwszą myślą
nie jest to, że ożyją i nas zjedzą. Malowidła te możemy dziś podziwiać,
ale jest mało prawdopodobne, że wywołają one w nas takie same wrażenia,
jak oglądane w świetle pochodni 33 tysiące lat temu. Z tego powodu na
początku każdego rozdziału tej książki cofniemy się w czasie, zobaczymy,
jak dzieło sztuki powstaje, i spróbujemy wyobrazić sobie jego
oddziaływanie w tamtym momencie. Będę więc was potrzebować, abyście wraz
ze mną stali się podróżnikami w czasie. Następny przystanek -
Mezopotamia.
ROZDZIAŁ 2
Historia się toczy
Czas: rok 3300 p.n.e. W świątyni poświęconej bogini Inanie w Uruku w Mezopotamii władca zatopił
spojrzenie w wysokiej zdobionej wazie. Waza ma ponad metr wysokości,
jest wykonana z alabastru i pokryta rzeźbionymi figurami. Opowiada
historię uwielbienia i wdzięczności. Jej powierzchnię podzielono na
cztery osobne fryzy, poziome pasma płaskorzeźb, które obiegają naczynie.
Władca zaczyna je śledzić wzrokiem, "czytać" od dołu do góry.
Il. 3. Metrowej wysokości Waza z Uruku, ok. 3300 p.n.e.
U podstawy falista linia oznacza płynącą wodę. Na jej brzegach rośnie
len i palmy daktylowe. Powyżej dokoła wazy drepczą owce i kozy: to żyzna
ziemia i czas obfitości. Na następnym poziomie idący rzędem nadzy
mężczyźni niosą pożywienie i napoje. Trzymają wypełnione po brzegi kosze
i amfory (gliniane dzbany). Górny fryz wyjaśnia, co robią - idą w stronę
świątyni Inany, niosąc ofiary na jej cześć. Bogini jest patronką miasta,
a mieszkańcy okazują jej wdzięczność za jej dobroć, dzięki której rosną
uprawy i zwierzęta się rozmnażają. Duże naczynia przepełnione są
żywnością, darami od jej żarliwych wyznawców. Sama Inana stoi przed
świątynią i wszystko nadzoruje. Obok niej widać ubranego mężczyznę. Ich
bliskość sugeruje, że on również ma boskie moce, mimo że jest
śmiertelny. Aby to potwierdzić, nad jego głową wyryto słowo oznaczające
"króla-kapłana". Patrząc na to, władca się uśmiecha. Jest zadowolony,
widząc siebie unieśmiertelnionego, jak stoi obok tak potężnej bogini.
* * *
Waza z Uruku jest jednym z najstarszych znanych przykładów sztuki
narracyjnej na świecie. Opowiada historię, którą możemy zrozumieć,
patrząc na kolejne poziomy obrazów odsłaniających się przed naszymi
oczami trochę jak w dzisiejszym komiksie. W czasach prehistorycznych
szaman lub ktoś ze starszyzny, aby ożywić malowidła jaskiniowe,
prawdopodobnie snuł opowieści o nich. Około 3300 roku p.n.e. artyści
zaczęli opowiadać historie, posługując się bogatymi w szczegóły
płaskorzeźbami, takimi jak te na wazie z Uruku. Wtedy każdy, kto widział
płaskorzeźby, mógł sam "przeczytać" opowieść.
Naczynie pokryte jest płaskorzeźbami. W przeciwieństwie do rzeźb żubrów
z rozdziału 1, które zostały wymodelowane w glinie i umieszczone na
powierzchni skały, postacie na wazie zostały w kamiennej powierzchni
wycięte. Najpierw artysta węglem drzewnym lub ochrą rysował wzór na
alabastrowym naczyniu. Następnie kamieniarze przy użyciu młotków i dłut
wycinali trójwymiarowe kształty w kamieniu. Ich celem nie było
wyrzeźbienie zwierząt, tak jak w przypadku tamtych żubrów - "jak
żywych". Skoncentrowali się raczej na aspektach, które wyróżniały każde
zwierzę lub człowieka, wykorzystując profil do ukazania ruchu.
Wykonanie czegoś tak misternego jak Waza z Uruku zajmowało mnóstwo
czasu. Tylko dobrze zorganizowane i zamożne społeczeństwo mogło
finansować czasochłonną sztukę. W Mezopotamii (obecnie Irak) około 4000
roku p.n.e. małe wioski przekształcały się w miasta. Największym był
Uruk (obecnie Warka), z uporządkowanymi ulicami i murami zewnętrznymi o długości 10 kilometrów. Władze centralne (takie jak rząd) zbierały
pieniądze od ludności i wynaleziono pismo pozwalające to odnotować.
Waza z Uruku jest najstarszym znanym dziełem sztuki, na którym
znajduje się napis.
Uruk to jedno z najstarszych miast na świecie, a sztuka w nim powstająca
służyła sławieniu bogów, między innymi Inany. To odpowiadało władcy
Uruku, anonimowemu "królowi-kapłanowi", którego poznaliśmy we wstępie do
tego rozdziału, ponieważ został on przedstawiony na wazie jako równy
Inanie. Artyści z żyznych krain rozciągających się od dzisiejszych
Grecji i Turcji po Iran, Irak i Indie tworzyli podobne dzieła
przeznaczone do królewskich grobowców, świątyń i pałaców. Byli
zatrudniani do rzeźbienia wspaniałych opowieści o bogach i władcach.
Władcy im płacili i w ten sposób kontrolowali narrację.
Po drugiej stronie świata, w Mezoameryce (obecnie Meksyk), Olmekowie
woleli czcić swoich przywódców w inny sposób. Od 1800 roku p.n.e. na
gigantycznych platformach ziemnych ustawiali kolosalne głowy wyrzeźbione
z bazaltu (skały wulkanicznej). Nadwyżki żywności umożliwiły im
utrzymanie pełnoetatowych artystów, którzy kamiennymi narzędziami
rzeźbili głowy o wysokości do 3 metrów i wadze co najmniej 8 ton.
Kamienne bloki przywożono z miejsc odległych o 100 kilometrów, co było
transportowym wyczynem, gdyż używano tylko tratew i drewnianych kłód w formie walca. 10 takich głów znaleziono w ważnym centrum Olmeków w dzisiejszym San Lorenzo, gdzie wielka platforma wznosiła się 50 metrów
nad ziemią.
W przeciwieństwie do stylizowanych postaci na Wazie z Uruku głowy
olmeckie ujawniają dobrą znajomość anatomii u ich twórców. Każda głowa
ma mięsiste policzki i starannie oddane rysy i prawdopodobnie
reprezentuje konkretnego przywódcę. Niektórzy z nich noszą przylegające
hełmy, jakby byli gotowi do bitwy, mają surowy wyraz twarzy, a grymas
marszczy im brwi i nos. Teraz źrenice są puste, ale głowy te pierwotnie
były pomalowane i pewnie wyglądały zaskakująco i onieśmielająco,
spoglądając z narożników platformy ziemnej. Każdy człowiek, gdyby był
nowym liderem, czułby potrzebę dorównania osiągnięciom poprzedników.
Czułby się także potężny, mając ich po swojej stronie. Sama trudność w wyrzeźbieniu tych głów i wydźwignięciu ich na właściwe miejsce pokazuje,
jak wysoko je ceniono.
W Egipcie równie kolosalne rzeźby faraonów (królów-bogów) zamawiano za
ich życia, aby wyrazić i podkreślić dzierżoną przez nich władzę. Nie
oczekiwano, że będą realistyczne bądź że będą oddawały podobieństwo.
Starożytne królestwo Egiptu prawie dorównywało wiekiem Mezopotamii, a istniało 3 tysiące lat. Od czasu najstarszych dynastii styl egipskiego
malarstwa i rzeźby pozostawał rozpoznawalny i uspokajająco spójny. Tak
jak w przypadku mieszkańców Mezopotamii, celem egipskich artystów nie
było uchwycenie prawdziwego podobieństwa, lecz oddanie podstawowych cech
postaci, czy to faraona, boga, czy kobiety pracującej w polu.
Egipt był bogatym krajem, dlatego dekorowano nie tylko pałace, świątynie
i grobowce królów. Nebamun polujący na mokradłach to malowidło ścienne
z około 1350 roku p.n.e. z grobowca Nebamuna w Tebach (obecnie Luksor).
Nebamun był księgowym w świątyni Amona i całymi dniami zajmował się
liczbami określającymi wielkość produkcji zboża. Na tym malowidle
widzimy go, jak poluje na ptaki z żoną Hatszepsut i ich córką. Stoi
wyprostowany, jego nogi i stopy widoczne są z profilu, natomiast korpus
i ramiona zwrócone w naszą stronę, jakbyśmy patrzyli na niego en face.
Głowa jest połączeniem różnych punktów widzenia: twarz widzimy z profilu, ale jego lewe oko spogląda na nas, jakby głowa była ustawiona
na wprost. Egipscy artyści brali najbardziej rozpoznawalne elementy i łączyli je z sobą, tworząc symbolicznych i nieśmiertelnych zastępców
człowieka, kiedy ten udaje się w podróż poza granicę śmierci w bogato
zdobionym grobowcu. Liczne dzieła sztuki powstawały z myślą o umieszczeniu ich przy zmarłym, któremu miały towarzyszyć w zaświatach.
Sztukę grobową Egipcjanie cenili szczególnie, ponieważ odgrywała główną
rolę w ukazywaniu życia, jakie będą prowadzić po śmierci. Nebamun
polujący na mokradłach oznacza, że księgowy wolałby spędzać dni na
polowaniu z rodziną niż na pracy.
Tysiąc lat po wzniesieniu piramid faraonowie postanowili budować nowe
komory grobowe w miejscu nazywanym obecnie Doliną Królów i Doliną
Królowych. Każdy nowy władca zlecał wykucie grobowca w skale. Wyobraźcie
sobie, jak trudno było to osiągnąć! Po ukończeniu grobu był on
dekorowany. Grób Setiego I, panującego około 1290-1279 p.n.e., był
pierwszym, w którym ozdobiono każde pomieszczenie prowadzące do głównej
komory. Stworzenie takich grobowców wymagało ciągłej pracy dużego
zespołu rzeźbiarzy, malarzy, skrybów (pisarzy) i geodetów. Podobnie jak
w wypadku Olmeków i Mezopotamii, w Egipcie było wystarczająco dużo
żywności, aby artyści mogli skupić się na tworzeniu dzieł sztuki, a nie
na uprawie pól. Faraonowie docenili ich umiejętności i osiedlili ich w wiosce budowniczych i artystów zwanej Set Maat, "miejscem prawdy"
(obecnie Deir el-Medina), gdzie oni i ich rodziny otrzymywali żywność,
odzież i drewno, dzięki czemu mogli skoncentrować się wyłącznie na
pracy. Jednym z nich był Sennedżem.
Il. 4. Nebamun polujący na mokradłach - malowidło w grobowcu, ok. 1350 p.n.e.
Wiemy o Sennedżemie, ponieważ kiedy nie zajmował się kolejnymi
grobowcami faraonów, pracował nad swoim. Zmarł za panowania Setiego I i został pochowany wraz z żoną Iyneferti na miejscowym cmentarzu artystów
niedaleko Set Maat. Na ścianach jego grobowca widnieją obrazy
przedstawiające dwoje ludzi orzących pole i zbierających zboże na tle
życiodajnych wód Nilu. Żadne z nich nie było rolnikiem, a królestwo
dawało im żywność, te obrazy więc nie są dosłowne. Ukazują raczej
epizody z egipskiej Księgi umarłych zapewniające każdemu ciału
wszystko, czego potrzebuje w zaświatach. Była to forma napisania
własnego losu - jeśli na ścianach grobowca namalujesz siebie, jak dobrze
się bawisz w krainie obfitości, tak się stanie. Dlatego Sennedżem
spędzał cały wolny czas z pędzlem w dłoni.
Zaskakujące jest to, że w cywilizacji, dla której sztuka była
priorytetem, nie przyjął się brąz - stop miedzi i cyny - od około 2800
roku p.n.e. stosowany do wykonywania rzeźb w Mezopotamii i Indiach.
Umiejętność odlewaniu brązu opanowali za to Chińczycy, a rozprzestrzeniała się ona wzdłuż szlaków handlowych. Kultura chińska
ceniła przedmioty, których wykonanie wymagało czasu i wysiłku. Odlewanie
brązów było czasochłonne, ale umożliwiało tworzenie kunsztownych rzeźb i przedmiotów, tak więc za czasów dynastii Shang brąz szybko stał się
materiałem popularnym. Chińscy artyści wykonywali formę, oklejając model
przedmiotu gliną. Po jej wyschnięciu fragment usuwano, a do środka
wlewano stopiony brąz i pozostawiano do zastygnięcia, po czym usuwano
formę i odsłaniano rzeźbę lub przedmiot. Przykładem dzieła wykonanego w ten sposób jest brązowe naczynie na wino w kształcie tygrysicy
pochodzące ze schyłkowego okresu panowania dynastii Shang, czyli około
1100 roku p.n.e. Było używane przez króla-kapłana podczas obrzędów ku
czci przodków i zostało złożone wraz z nim do grobu, aby mógł składać im
hołd nawet po śmierci. Jest bardzo ozdobne, a przedstawia tygrysicę
siedzącą na tylnych łapach i podpierającą się ogonem. Jej przednie łapy
otaczają małą ludzką postać, która przylega do brzucha zwierzęcia pod
wystającymi kłami. Umieszczenie tak cennego przedmiotu w grobowcu
podkreślało znaczenie zmarłego kapłana-króla.
Asyria leżąca w północnej Mezopotamii zaczęła się rozwijać mniej więcej
w czasie, gdy dynastia Shang rządziła północno-wschodnimi Chinami, a ostatecznie imperium nowoasyryjskie objęło ziemie dzisiejszej Syrii,
Izraela i Iranu. Asyryjczycy ufortyfikowali miasta, zbudowali systemy
irygacyjne oraz wznieśli świątynie i pałace. Ogromne rzeźby byków i lwów
z ludzkimi głowami i orlimi skrzydłami strzegły bram miejskich i wejść
do pałaców, a ich skala miała zastraszać każdego, kto obok nich
przechodził. Komnaty pałacowe zdobiły jaskrawo pomalowane alabastrowe
płaskorzeźby z tłumnymi scenami przedstawiającymi króla odznaczającego
się bohaterstwem w bitwie i obcującego z bogami. Była to sztuka
propagandowa, podobnie jak głowy Olmeków i kolosalne posągi egipskie.
Asurbanipal, który panował w latach 668-627 p.n.e., odbudował Pałac
Północny w asyryjskiej Niniwie. Reliefy na ścianach pałacowych korytarzy
przedstawiały królewskie polowanie na lwy. Zwierzęta wypuszczane z klatek, aby król mógł na nie zapolować, pojawiają się na nich z potarganymi grzywami i wyszczerzonymi kłami. Płaskorzeźby dowodzą
znajomości szczegółów anatomii zwierząt i talentu do dramatycznego
opowiadania historii. We wszystkich scenach król triumfuje, polując
konno, pieszo i na rydwanie, a na ziemi poniewierają się zwłoki lwów.
Każda figura jest stylizowana, tak jak płaskorzeźby egipskie, ale
ukazana znacznie bardziej szczegółowo. Król i jego świta noszą gęste,
kręcone brody, zdobione tuniki, spiralne naramienniki, bransoletki i kolczyki. Reliefy te robią i dzisiaj ogromne wrażenie - to szczyt sztuki
narracyjnej starożytnego świata, ale wyobraźcie sobie, co musiał czuć
gość w pałacu Asurbanipala. Każdy człowiek i zwierzę jaskrawo
pomalowane, oświetlone pochodniami, wokół eksploduje polowanie... Kogo
miał się bardziej bać, lwów czy władcy?
W 612 roku p.n.e. w wyniku ataku sprzymierzonych ze sobą państw i ludów
imperium nowoasyryjskie nagle się rozpadło. Wiele miast zostało
zniszczonych, a w południowej Mezopotamii wyrosło nowe imperium
babilońskie, które w następnym stuleciu zastąpiło rozległe imperium
perskie. Daleko na zachodzie zaś, w Grecji, zaczęło wyłaniać się
zupełnie nowe podejście do rzeźbienia postaci ludzkiej.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki