Kronos 3/2016. Koniec uniwersytetu - Wawrzyniec Rymkiewicz

Kup ebooka

20.00 zł
15.99 zł (14,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

NASZE E-BOOKI

TEOLOGIA NIEMIECKA

Teologię niemiecką warto wziąć do ręki nie tylko po to, aby poszerzyć wiedzę z zakresu dziejów (niemieckiego) Ducha. Warto ją czytać dla niej samej, bo jest to doprawdy książka niezwykła. Jest to dzieło uniwersalne, zdolne zaspokoić potrzeby zarówno czytelnika zaawansowanego w refleksji i spekulatywnej lekturze, jak i tego, kto po lekturę taką sięga sporadycznie i nastawiony jest na jasne wskazówki i spostrzeżenia. Odwołując się do języka zupełnie innej tradycji duchowej, można powiedzieć, że niniejszy traktat jest lekturą obowiązkową dla każdego, kto pragnie wyzwolić się z iluzji "ja", aby zanurzyć się w wyzwalającym, bezpośrednim doświadczeniu Istnienia.

WASILIJ ROZANOW,OPADŁE LIŚCIE

Miłość ta, naprawdę martwa, nigdy się nie odrodzi... Dlatego przed jej (całkowitym) końcem wybuchają zdrady będące ostatnią nadzieją miłości: nic tak nie oddala od siebie kochanków (nie tworzy różnicy), jak zdrada któregoś z nich. Ostatni nie starty jeszcze ząb - rozrasta się, i wówczas zahacza o niego ząb przeciwległy. Ruch znowu jest możliwy, ruch jest - choćby znikomy. W ten sposób zdrada staje się samouzdrowieniem miłości, jej "reperacją", "łatą" na tym, co zużyte i zmurszałe. Nierzadko "nadpęknięta" miłość na skutek zdrady rozpala się możliwym jeszcze dla niej płomieniem i tworzy względne szczęście do końca życia. Podczas gdy bez "zdrady" kochankowie albo członkowie rodziny odpadliby od siebie z obojętnością, odsunęli się, rozwalili; umarli ostatecznie.

Rosyjskie życie jest i brudne, i słabe, ale jakoś miłe.

ERNST JÜNGER,PRZYBLIŻENIA. NARKOTYKI I UPOJENIE

Usłyszałem szum morza i rozpocząłem wędrówkę. Obrazy były mocne i bezpośrednie: pozbawione refleksji. Do tej pory lśniły jak światło w lustrze - teraz widziałem samo światło, i to bardzo blisko. Oddech był szybszy, energiczniejszy. Każde tchnienie jest rozkoszą; tu sobie to uświadomiłem. Czułem je jako łagodny dotyk przepony. Ten dotyk był rytmiczny, był ruchem wahadła, które głaskało, ocierało się, delikatnie gubiąc się następnie w bardzo dalekim odchyle. Wróciło i znów się otarło, nieco głębiej i pieszczotliwiej. Kontynuowałem wędrówkę po ziemi, słyszało się szelesty; to było rozkoszne, przyjemne.

HANNAH ARENDT,PISMA ŻYDOWSKIE

Dawniej, gdy Żydzi nie mieli swego państwa, byli z tego powodu znienawidzeni przez obcy im świat. Dziś odczuwają ten sam rodzaj nienawiści właśnie dlatego, że udało im się z sukcesem takie państwo stworzyć. Circulus vitiosus. Myliłby się jednak ten, kto ograniczałby syjonizm wyłącznie do ideowego zaplecza państwa stanu wyjątkowego. Syjonizm pozostawił po sobie piękną ideę kibucu, w którą umiał tchnąć życie. Inną jego trwałą zdobyczą jest Uniwersytet Hebrajski, stanowiący kulturalną oazę w państwie znajdującym się w połowie drogi między Jerozolimą a Lacedemonem. O tym wszystkim w pasjonujący sposób pisze w swoich Pismach żydowskich Hannah Arendt.

PIER PAOLO PASOLINI,PO LUDOBÓJSTWIE. ESEJE O JĘZYKU, POLITYCE I KINIE

Zniszczenie wartości w dzisiejszym społeczeństwie włoskim prowadzi bez masowych rzezi i rozstrzeliwań do likwidacji szerokich obszarów społeczeństwa. W Manifeście Marksa znajduje się fragment opisujący ludobójstwo dokonane na określonych warstwach klas uciśnionych, w pierwszym rzędzie nie robotników, ale lumpenproletariuszy czy pewnych ludów kolonialnych. Dzisiaj Włochy przeżywają to zjawisko dramatycznie: szerokie rzesze, które pozostały poza historią - historią burżuazyjnej dominacji - podlegały temu ludobójstwu, czyli asymilacji do stylu i jakości życia burżuazji

KRZYSZTOF MICHALSKI,ZROZUMIEĆ PRZEMIJANIE

Jaki cel może mieć dla myśliciela dialog z cieniami przeszłości, refleksja nad dziejami myśli? Znalezienie wśród gmatwaniny prowadzących na manowce ścieżek jednej prostej, wiodącej wprost ku prawdzie? Ale wtedy szukający musiałby już zająć punkt widzenia umożliwiający mu wprowadzenie porządku w dotychczasowy bałagan, musiałby stanąć ponad dziejami błąkającej się myśli, posiadać prawdę. Ale czy prawdę można "posiąść"? Czy jest ona problemem, o którego rozwiązanie można się starać, aż wreszcie pewnego dnia się je osiągnie? Czy nie jest raczej dana nam jako zagadnienie i tylko w ten sposób?

JAN TOKARSKI,CZAS ZWYRODNIAŁY

Gniew utracił dziś swój polityczny wymiar. Rewolucja - ukochany polityczny fetysz nowoczesności - stała się niemożliwa. Gdy ktoś wznosi ją dziś na swój sztandar, możemy być pewni, że chodzi mu o zabawę. Jest to rekwizyt, po który chętnie się sięga; kostium, w który przyjemnie jest się odziać, żeby poudawać, że dostępne jest nam wciąż to, co jest dla nas już niedostępne właśnie - bycie bohaterem na arenie Historii. Możliwość radykalnego buntu jest dla nas zamknięta, bo dzisiejszego gniewu nic już nie łączy z nadzieją na jakąś radykalną polityczną zmianę. A gniew bez nadziei to tylko pobrzękujący głucho resentyment, to autyzm wściekłości.

PIOTR NOWAK, HODOWANIE TROGLODYTÓW

Istnieją co najmniej dwa niejawne cele reformy Uniwersytetu. Pierwszym jest odciągnięcie młodych, zdolnych ludzi od pracy intelektualnej - od czytania książek, pisania, wykładania - na rzecz quasi-biznesowej działalności sprowadzającej się do pozyskiwania pieniędzy dla przedsiębiorstwa zwanego dawniej Uniwersytetem. Cel drugi jest bardziej demoniczny i zgadza się z kierunkiem zmian mających charakter globalny - jest nim konsekwentne osłabianie instynktu wolnościowego, polegające na stwarzaniu dobrych warunków do wymiany wolności akademickiej (wolności tout court) na dobra materialne.

KS. STANISŁAW CHOŁONIEWSKIFILOZOFIA ANTYSALONU. WYBÓR PISM

Okropny to był próg do przestąpienia. Wszakże wahanie się w tak ciężkim położeniu jeszcze mi się przykrzejszym wydało. Porywam więc świecę - i wchodzę. Za mną drudzy. Wszędzie cichość wielka. Rzucam okiem po pokoju - wszędzie dość porządnie - nic w tym pomieszkaniu śmierci nie zdawało się zapowiadać gwałtownej jej ofiary. Tylko jeden zakątek, gdzie łóżko stało... ach! straszny to zakątek!... będę go długo pamiętał. Na koniec trzeba było i do niego przystąpić... Leżał na łożu Jan Potocki w szlafroku, obrócony niby twarzą do muru. Położenie jego ciała było tak spokojne, jakby człowieka głęboko uśpionego - żadnego nie było widać konwulsyjnego rzutu członków. Ręce przed sobą miał niby od niechcenia rozwarte, obok nich złowróżbny pistolet na pościeli, w części rozerwany. Przystąpił także ze świecą Konstanty i szuka oblicza - ale tego ani śladu nie było. Całe wysadzone zostało na miazgi potężnym strzałem i tylko tylni czerep głowy z mózgiem drgającym, jakby naczynie jakie garncarskie strzaskane, ukazał się przed oczy. Po ścianie, po posadzce, wszędzie wkoło nas było pełno mózgu. W mózgu Potockiego jednemu z nas noga się poślizgnęła. Abominatio desolationis!!! (ks. Stanisław Chołoniewski)

FRANZ OVERBECKFINIS CHRISTIANISMI. WYBÓR PISM

Chrześcijaństwo stało się czymś innym, niż było pierwotnie. Bez względu na to, jak bardzo współczesność ceni je za usługi oddawane jej w dążeniu do ziemskich celów, takie chrześcijaństwo wtopione całkowicie w cele doczesności, chrześcijaństwo, z którym, jak sądzimy, dobrze nam na ziemi, nie jest już tym, czym było ono, gdy przepełniało nas życiem innego świata. Jednak to archetypalne chrześcijaństwo nie przetrwało długo. Pierwsi chrześcijanie sądzili bowiem, że tylko przez krótką chwilę będą musieli żyć wraz ze światem. Nie wyobrażali sobie, by ich żarliwa wiara mogła posłużyć za eliksir życia podtrzymujący istniejący świat.

JONATHAN LEARNADZIEJA RADYKALNA. ETYKA W OBLICZU SPUSTOSZENIA KULTUROWEGO

W dzisiejszych czasach narasta poczucie kruchości cywilizacji jako takich. Przeróżne wydarzenia na całym świecie - ataki terrorystyczne, gwałtowne przewroty społeczne, a nawet klęski żywiołowe - budzą w nas niepokojąco złowrogie odczucie. Czujemy je, ale nie potrafimy dać mu właściwej nazwy. Podejrzewam, że właśnie to poczucie rodzi tak powszechną nietolerancję, której doświadczamy wszędzie dookoła, i mam tu na myśli wszystkie stanowiska w politycznym spektrum. Wydaje nam się, że jeśli nie będziemy z całą mocą bronić własnego sposobu patrzenia na świat, to ów sposób może się rozpaść. Może gdybyśmy potrafili dać temu poczuciu kruchości i zagrożenia jakąś nazwę, nauczylibyśmy się tym samym lepiej z nim żyć (Jonathan Lear).

KATASTROFIZM OKRESU MIĘDZYWOJENNEGO

Dla polskich diagnoz kryzysu kultury i wieszczenia grożącej jej katastrofy punktem odniesienia i źródłem inspiracji nie były wyłącznie lektury pism zachodnich myślicieli czy obserwacje i analizy współczesnego stanu kultury europejskiej. Było nim także - czy nawet przede wszystkim - zderzenie z doświadczeniem historycznym rewolucji bolszewickiej i wojny 1920 roku. Było to zderzenie optymizmu i radości z odzyskanej po 123 latach niepodległości państwowej z zagrożeniem obecnym u granic, niesionym przez wieloletniego zaborcę, ale z zagrożeniem pojmowanym jako uniwersalne, ogólnoeuropejskie, a nie tylko lokalne, międzypaństwowe.

KRONOS 4/2013 FINIS CHRISTIANISMI

Czym jest chrześcijaństwo? Jaki jest jego sens i znaczenie? Pytanie ważne nie tylko dla chrześcijanina - który powinien wiedzieć, w co wierzy - lecz także, a może przede wszystkim dla ateisty. Ateizm nie jest bowiem zjawiskiem pierwszym. Pojawia się zawsze po stuleciach religii. Jeśli przyjrzeć mu się uważnie, patrząc na jego historyczny rozwój - na nabierającą coraz większego rozpędu dechrystianizację Europy - to widać wyraźnie, że przychodzi on z wnętrza religii, że opiera się na jej pojęciach i wyobrażeniach, czyniąc swym wehikułem jej wartości i sposoby życia.

KRONOS 1/2014 DOSTOJEWSKI

Śmierć czyni rzeczywistość czymś strasznym, prawa naturalne - czymś nieubłaganym. Człowiekowi ciężko jest żyć z taką wiedzą, dlatego chce ją zaczarować, zagadać. W twórczości Dostojewskiego zagaduje ją diabeł, zagadują też zwykli ludzie. Świat, powiadają, ma postać wodewilu. Bliżej mu do groteski niż do tragedii. Bawmy się zatem aż do utraty sensu i tchu, aż do otumanienia zmysłów, gdyż nawet po śmierci żadnej śmierci przecież nie ma.

KRONOS 2/2014 MESJANIZM

Mesjanizm stał się nieoczekiwanie modny. W Warszawie i Krakowie pojawiły się środowiska i czasopisma deklarujące się jako mesjanistyczne. Powód tej rezurekcji pojęciowej wydaje się oczywisty. Zapowiadany w latach 90. koniec historii okazał się iluzją, reklamowym i propagandowym kłamstwem. Naturalną reakcją na upadek tego kłamstwa są poszukiwania języka, który będzie mógł sprostać naszej nowej - historycznej - sytuacji. Kolejnym tomem naszego kwartalnika włączamy się w te poszukiwania. Sięgamy w nim do samych źródeł mesjanizmu, do Joachima z Fiore.

KRONOS 3/2014 TECHNIKA I TOTALITARYZM

Tematem numeru jest filozofia techniki, miejsce techniki w porządku ewolucji biologicznej i technologiczne podstawy współczesnych totalitaryzmów. Źródłem totalitaryzmu jest władza techniki. Konstrukcje ideologiczne (lewicowe i prawicowe, ateistyczne i religijne, socjalistyczne i liberalne) są tylko zasłoną skrywającą istotę nowego społeczeństwa, która wszędzie jest ta sama. W społeczeństwach masowych władza ma postać totalną. Ta władza w sposób totalny dezinformuje i inwigiluje swoich obywateli i w sposób masowy eksterminuje swoich przeciwników. Te społeczeństwa i ta władza są jednak możliwe tylko i wyłącznie dzięki technice, która - wyłamując się z porządku natury - zakrzywia się w figurę autoteliczną. Celem produkcji przemysłowej jest potęgowanie mocy produkcyjnych. Celem władzy jest tylko i wyłącznie dalsze potęgowanie kontroli nad człowiekiem.

KRONOS 4/2014 HEGEL, NEOKOLONIALIZM, BIOPOLITYKA

Gdzie leży Europa? Czym ona właściwie jest? Jak uchwycić duchową postać Europy, jej eidos? Jest coś bardzo atrakcyjnego w Europejczykach, co wymusza na mieszkańcach innych kontynentów respekt albo wyzwala w nich chęć europeizowania się. Husserl pisał o "wrodzonej europejskiemu człowieczeństwu entelechii". Miał na myśli Logos - język ludzi wolnych, cywilizowanych, charakteryzujący się nastawieniem teoretycznym, zarazem dążeniem do poznawania całości świata i władania nim, do ostatecznego zapanowania nad jego materią. W naturze Europejczyka leży bowiem konkwista, zamiłowanie do podboju, pragnienie oswojenia wszystkiego, co mu się opiera, co pozostaje względem niego obce i jeszcze nie do końca poznane. Kolonializm wydaje się pierwszym określeniem nastawienia mieszkańców Europy do otaczającego ich świata. Państwa leżące na granicach Europy, Rosja i Ameryka, od których zależeć będzie przyszły kształt świata, to tylko jej przesilenie, jej wzmocniony do karykatury obraz.

KRONOS 1/2015 ŚWIĘTA WOJNA

Wiarę w rzeczywistość pozaempiryczną nasza epoka wymieniła na zmieniające się opinie, narastające wahania, sceptycyzm, obojętność, niekiedy zaś - przeciwnie - na dogmaty i teorie. Bóg nic nie jest winien człowiekowi, również człowiek pozamykał z Nim wszystkie rachunki i wyszedł wreszcie na prostą. Nauczyliśmy się żyć bez tlenu. Także w sferze ducha nie istnieją wyraźne granice oddzielające mitologię od swobodnej pracy wyobraźni: artyści grzebią się w mitach, mity z upodobaniem korzystają z artystycznego przebrania. Dlatego ten, kto chce przywrócić mitom ich siłę wyrazu, ich substancjalność, "ciało", musi na powrót zakorzenić je nawet nie w religii, a w kulcie. Tego właśnie domaga się Oskar Goldberg - archeolog mitu, gnostyk, "biologistyczny kabalista" (wedle określenia Gershoma Scholema). "Dla nas nie ma już de facto ani grzechu, ani zła" - pisze Sergio Quinzio, którego prowokujące teksty otwierają w numerze dział "Prezentacje". "Pseudoodkupienie właściwe czasom Antychrysta magicznie usunęło grzech. Zła nie można już dłużej traktować poważnie. To zaś, co mimo wszystko pozostaje jako niepożądane, jako bolesne, co mimo wszystko jest nadal odczuwane jako takie, uważa się za przeżytek, za relikt przeszłości, który skazany jest na wyginięcie".

SPÓR O MESJANIZM. ROZWÓJ IDEI

Prezentowana antologia podejmuje próbę przybliżenia zjawiska intelektualnego, które stanowi niewątpliwie jeden z najbardziej znaczących i zarazem najbardziej kontrowersyjnych składników polskiego dziedzictwa narodowego. Zebrane w tomie teksty mają zróżnicowany profil ogólny - od stricte literackiego i krytycznoliterackiego, przez historyczny, społeczny, polityczny, religijny, na filozoficznym kończąc. Każdy z nich przedstawia ideę mesjanizmu w nieco innym aspekcie. Kluczowe znaczenie mają tu dwie perspektywy: literacka i filozoficzna - tworzą one wspólnie główną oś wewnętrznego sporu ideowego o koncepcję mesjanizmu polskiego. Zakres antologii obejmuje teksty powstałe na przestrzeni blisko 140 lat - od początku XIX stulecia aż po koniec dekady lat trzydziestych XX wieku (ze Wstępu Andrzeja Wawrzynowicza).

Więcej informacji na www.kronos.org.pl

Jest to niewątpliwie jedno z najważniejszych odkryć starożytnych Greków. Choć z pozoru miało jedynie charakter obyczajowy, było zjawiskiem towarzyskim, a jego rezultaty wydawały się nieuchwytne. Zbiera się kilka osób. Jedna albo dwie to nauczyciele. Rozmawiają. Czasem nauczyciel mówi dłużej, posługując się jakimiś notatkami. Początkowo nazywało się to Akademią, potem Liceum, dzisiaj mówimy o Uniwersytecie.

Waga tego zjawiska - grupa ludzi siedzi w kręgu albo spaceruje, rozmawiając i dyskutując - trudna jest do przecenienia. Ich rozmowa, jej wewnętrzna forma, stała się bowiem wzorem racjonalności, obowiązującym dla nauki i życia publicznego. Nauka może istnieć poza Akademią. Znamy przypadki uczonych samotników. Prędzej czy później musi jednak z Akademią się skonfrontować, poddać jej miarom, włączyć w jej debaty. Życie publiczne z kolei w swych najwyższych, powszechnie pożądanych formach, dąży do wspólnoty obywatelskiej, ucieleśniającej tamtą - uniwersalną - rozumność. Jeśli więc uznamy, że najważniejszymi odkryciami Greków są nauka i życie obywatelskie, musimy konsekwentnie przyjąć, że Akademia - albo Uniwersytet - stanowi element konieczny ich wspólnej konstrukcji.

Forma, o której mówimy, jest prosta. Przedmiotem rozmowy jest prawda. Jej poszukiwania są bezinteresowne. Kto jej szuka, musi przyjąć, że może się mylić. Powinien zatem dopuścić nie tylko zdania krytyczne, lecz także poglądy przeciwne. W ten sposób wyłania się wspólnota zupełnie inna niż pozostałe ludzkie wspólnoty (rodzinne, przyjacielskie, majątkowe); wspólnota obejmująca - albo próbująca objąć, mówimy wszak o ideale - sprzeczności i przeciwieństwa, zdania rozbieżne i otwarte spory. Dlatego właśnie Uniwersytet nazywa się Uniwersytetem. Ma być wspólnotą uniwersalną. Taka jest jego spontaniczna teleologia, naturalna celowość, którą ta forma ze sobą przynosi i sobą - własnym istnieniem - ustanawia.

Ta kontradyktoryczna wspólnota nie wyklucza przy tym, warto to podkreślić, hierarchii i tradycji. Wyłaniają się one znowu, w sposób spontaniczny, z samej natury działalności nauczycielskiej, która polega na przekazywaniu - traditio - zdobytej wiedzy i która, podlegając ocenie, tworzy kolejne szczeble i piętra doskonałości (można być lepszym lub gorszym nauczycielem, lepszym albo gorszym uczniem etc.).

Wszystko to są oczywistości. Przypominam je tutaj dla podkreślenia wagi zjawiska, z którym mamy dzisiaj do czynienia: Uniwersytet umiera. Znalazł się w śmiertelnym zagrożeniu. Temu właśnie zagrożeniu poświęcony jest nowy tom naszego kwartalnika. Czytelnik znajdzie w nim nie tylko diagnozę obecnej sytuacji, lecz także teksty dzisiaj już historyczne, rzucające jednak światło na nasze położenie. Procesy agonalne, choć ostatnio wyraźnie się nasiliły, nie zaczęły się wczoraj. Trzeba na nie patrzeć w szerszej perspektywie.

Upadek Uniwersytetu jest niewątpliwie związany z kryzysem form pokrewnych i wpisuje się w ogólny kryzys obejmujący całą cywilizację europejską. Życie publiczne w coraz większym stopniu rządzone jest przez korporacje i fundusze inwestycyjne, anonimowe siły, znajdujące się poza kontrolą - a to znaczy także poza debatą - publiczną. Nauka z kolei ulega coraz większej technicyzacji i instrumentalizacji, stając się elementem przemysłu (nauki przyrodnicze) albo ideologii politycznej (nauki humanistyczne). W tym nowym środowisku Uniwersytet nie tylko jest zbędny. Staje się zjawiskiem niezrozumiałym. Zaczyna przeszkadzać.

Jeśli jednak skupić się na przyczynach wewnętrznych jego upadku, jeden powód - jak sądzę - rzuca się szczególnie w oczy. Jest nim umasowienie edukacji wyższej. Proces, wydawałoby się, sensowny i celowy. Wynikający w dodatku z uniwersalistycznych aspiracji Uniwersytetu. Wiedzę trzeba upowszechniać. W interesie społecznym leży kształcenie obywateli.

To upowszechnienie jednak - i to jest prawdziwy paradoks - obraca się we własne przeciwieństwo. Jest taki próg, taka granica, za którą wzrost liczby nauczycieli i uczniów nie oznacza przyrostu powszechnego wykształcenia, lecz obraca się w powszechne nieuctwo. W dawnej formie uczniowie uczyli się nie tylko od nauczyciela, lecz także od siebie nawzajem. Co więcej: nauczyciel uczył się od uczniów, odpowiadając na ich pytania i mierząc się z ich wątpliwościami. Na tym polegała tamta rozmowa. Umasowienie czyni ją niemożliwą.

Dawne formy zaczynają się rozpadać. Instytucje uniwersyteckie pod naporem liczby studentów przekształcają się w mechanizmy biurokratyczne. Znikają dawne obyczaje. Średniowieczne togi i birety zastępuje parametryzacja ilościowa, rejestracja żetonowa i programy antyplagiatowe. Punkty, opłaty i tabelki. Wszystko to jest być może przydatne w hodowli drobiu. Jest jednak nieskuteczne - a nawet przeciwskuteczne - jeśli mówimy o edukacji człowieka.

Rozwiązanie jest więc proste. Ta prostota jednak - w takich żyjemy czasach - stała się nieskończenie trudna. Trzeba wrócić do tamtej formy, przywrócić tamtą Rozmowę. Musimy stworzyć uniwersytety elitarne. Przeznaczone tylko dla nielicznych. Oni poniosą oświatę dalej, oni ją upowszechnią. To zawsze się udawało. Nie ma powodu, żeby nie udało się znowu.

Wawrzyniec Rymkiewicz

Redaktor Naczelny

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji kwartalnika