Kroniki Anunnaki - Zecharia Sitchin

Reflow text when sidebars are open.
Ci, którzy mieli okazję spotkać Zecharię Sitchina - na seminariach, wyprawach, promocjach książek lub spotkaniach - znali jego skromność, ciepło, niedocenianą inteligencję, cierpkie poczucie humoru i umiejętność starannego dobierania słów, zwłaszcza gdy mówił na temat, o którym uwielbiał dyskutować: o starożytnych cywilizacjach, łącznie z przybyciem starożytnych kosmitów na Ziemię. Kiedy wdał się w taką dyskusję, cała jego postawa świadczyła, że rozmowa jest poważna; jego koncepcje były oparte na faktach, a nie na fantazji czy przypuszczeniach.
Pierwsza książka mojego stryja Zecharii, Dwunasta Planeta, została opublikowana, gdy byłam nastolatką, ale przeczytałam ją w całości dopiero wiele lat później. Pierwszą setkę stron zapełniają fakty, dowody, kolejne dowody i jeszcze więcej dowodów potwierdzających jego teorie. Kiedy czytałam to przed laty, poczułam się przytłoczona i odłożyłam książkę. Stryj celowo zamieścił wszystkie te fakty i analizy, aby wyraźnie zaznaczyć, że przedstawia materiał naukowy, a nie sensacyjne pomysły. Zwłaszcza w swojej pierwszej publikacji chciał pokazać, że istnieją dowody na potwierdzenie jego teorii - i to liczne dowody. Kiedy kilka lat temu czytałam jego książkę ponownie, wciągnęła mnie od pierwszej strony.
Zainteresowanie mojego stryja tematem starożytnych cywilizacji i pochodzenia człowieka zrodziło się z lektury Hebrajskiej Biblii, czyli Starego Testamentu, w hebrajskim oryginale i zestawienia tego, co przeczytał, z angielskimi przekładami, które w wielu miejscach się od niego różnią. Większość biblistów i archeologów uważa starożytne pisma za alegorie, mity i/lub legendy, bez względu na to, czy pochodzą one z Biblii, czy od Sumerów, Akadyjczyków, Asyryjczyków, Egipcjan, Greków czy Rzymian. Sitchin przyjął inne podejście: a co by było, gdyby te teksty nie opisywały legend, mitów ani alegorii, lecz historyczne fakty?
Do postawienia takiego pytania skłonił go pewien incydent, który wydarzył się, kiedy chodził do szkoły w Izraelu w czasach Mandatu Brytyjskiego. Jedna przełomowa chwila (o której będzie mowa dalej) rozbudziła w nim zainteresowanie, które zaowocowało życiem spędzonym na badaniach, nauce języków, podróżach i odwiedzaniu muzeów. Zgromadził tyle fascynujących dowodów i rozwinął tyle fascynujących teorii, że jego żona Rina zaczęła go namawiać, by "przestał mówić i zaczął pisać". Tak też zrobił - napisał 14 książek na temat starożytnych cywilizacji; pierwsza z nich, Dwunasta Planeta, ukazała się w 1976 roku.
Sitchin organizował wycieczki do miejsc i zabytków, które opisywał w swoich książkach, a także, jak je nazywał, "seminaria sitchinowskie". Zaczęłam uczestniczyć w tych seminariach, aby pomagać stryjowi przy rejestracji uczestników i innych rzeczach, które były potrzebne, żeby wszystko szło gładko. W czasie seminariów miałam szczęście słuchać, jak stryj opowiadał o swoich książkach i odpowiadał na pytania zadawane przez czytelników.
Zawsze bardzo starannie dobierał słowa, ponieważ nie chciał choćby sugerować teorii, na którą nie miałby wystarczających dowodów albo wyraźnie sformułowanej koncepcji umieszczenia jej w szerszym kontekście historii Anunnaki ("Tych, którzy z Nieba na Ziemię przybyli"). Pełni jak najlepszych chęci czytelnicy często pytali go o opinię na temat teorii innych uczonych lub różnych aspektów starożytnych cywilizacji, którymi dotychczas nie zajmował się w swoich książkach i co do których nie miał jeszcze wystarczających dowodów ani ostatecznych wniosków. W takich przypadkach zawsze znajdował sposób, żeby uprzejmie odmówić i wypowiadać się tylko na temat tego, czego był pewien.
Taka uczciwość była nieodłączną cechą jego charakteru i jednym z powodów, dla których szanowano go i wierzono mu. Kiedy pisał, jego głównym celem było dzielenie się informacjami, które uważał za istotne dla nas wszystkich jako członków ludzkiej rodziny, żebyśmy mogli poznać nasze pochodzenie. Twierdził, że on sam jest "reporterem", relacjonującym historię Anunnaki utrwaloną przez starożytne ludy.
Zawsze znajdowali się krytycy i ludzie przypisujący mu idee, o jakich nigdy nie mówił, a tym bardziej nie pisał. Lecz byli także zafascynowani czytelnicy i zwolennicy z najróżniejszych dziedzin życia, podsuwający nowy materiał, który mógł mu pomóc w jego badaniach. Niektórzy z tych zakulisowych współpracowników byli profesjonalistami, którzy obawiali się, że publicznie popierając idee Sitchina, mogliby narazić lub wręcz zrujnować swoje akademickie lub zawodowe kariery. Potępienie przez środowisko zawodowe myślenia wychodzącego poza ustalone paradygmaty jest przyczyną, dla której tak niewielu profesorów, archeologów, astronomów i innych naukowców wypowiada się na temat możliwości odwiedzania Ziemi przez kosmitów i związanych z tym spraw. Jednak warto zauważyć, że wiele obserwatoriów prowadzonych jest przez jezuitów, Watykan interesuje się kosmitami, a naukowcy z NASA dostarczali informacje Sitchinowi.
Twierdząc, że starożytne pisma i artefakty opowiadają o historycznych wydarzeniach, i dostrzegając te same opowieści w różnych językach, z udziałem tych samych osób, Sitchin badał nowy paradygmat. Ten nowy paradygmat obejmuje również uznanie, że starożytne relacje opisują często wydarzenia i procesy o bardzo wysokim stopniu zaawansowania technologicznego. Jak starożytne ludy opisałyby start rakiety NASA? Może tak, jak epos o Gilgameszu opisuje wydarzenia, których świadkiem był Gilgamesz. Jak starożytni opisaliby dzisiejszy telefon komórkowy, a zwłaszcza smartfon? Nie mieli technicznej terminologii, która pozwoliłaby wyjaśnić, jak działa smartfon. Dla nich działanie takiego urządzenia byłoby przejawem niezwykłych, magicznych mocy bogów. Jak archeolodzy z XIX lub początków XX wieku - czasów, kiedy nie było samochodów, samolotów ani komputerów - opisaliby rzeczy, których świadkami byli starożytni i które stanowiły nieodłączną część ich życia?
Historie opowiadane przez starożytnych muszą być mitami, ponieważ każde inne wyjaśnienie wydaje się nieprawdopodobne.
Jednak w miarę technologicznego rozwoju naszego społeczeństwa coraz łatwiej możemy sobie wyobrazić, że starożytne kultury także korzystały z dobrodziejstw technologii. Dziś, kiedy człowiek wylądował na Księżycu, łatwiej możemy sobie wyobrazić statek kosmiczny i trafniej go opisać. Przekłady tekstów, które wcześniej wydawały się nie mieć sensu, teraz możemy zinterpretować w bardziej nowoczesny sposób. To kolejny aspekt teorii Sitchina i powód, dla którego jego interpretacja "faktów" odbiega od interpretacji przyjętych przez innych uczonych. Sitchin rozumiał, że interpretacja tego samego zbioru zdarzeń może się zmieniać zależnie od kontekstu epoki, w której jest dokonywana. Dzisiejsze uwarunkowania dają nam o wiele szersze niż niegdyś spojrzenie na te wydarzenia.
Również przekład jest interpretacją opartą na doświadczeniu, wiedzy i poglądach tłumacza, a także wytworem epoki, w której tłumacz działa. Sitchin w swoich badaniach starał się opierać wyłącznie na materiale w oryginalnych językach, a nie polegać na przekładach, które mogą zmieniać sens tekstu. Uważał, że czytanie dokumentu w oryginale daje dostęp do niuansów znaczeniowych, które w przekładzie mogły zniknąć lub ulec zniekształceniu.
Historycy nazywają Sumer "kolebką cywilizacji". To właśnie w tej krainie, na terenie dzisiejszego Iraku, między Tygrysem a Eufratem, nad Zatoką Perską, powstały pierwsze szkoły, pierwsze sądy, pierwszy język pisany, po raz pierwszy udomowiono zwierzęta i zaczęto uprawiać rośliny[1].
Lista rzeczy, które po raz pierwszy pojawiły się w Sumerze, jest imponująca. W swoich dokumentach Sumerowie opowiedzieli nam o wszystkim, czego nauczyli się od Anunnaki. Większość informacji znanych starożytnym i udokumentowanych na rysunkach, na pieczęciach cylindrycznych, w przekazach ustnych i starożytnych tekstach została odkryta na nowo przez współczesnych naukowców. Niemal każdego dnia pojawiają się "nowe" informacje, które potwierdzają stan wiedzy Sumerów i innych starożytnych ludów. Skąd Sumerowie mogli tak dobrze znać Układ Słoneczny, skoro nie mieli teleskopów, za których pomocą mogliby obserwować niebo? Tę wiedzę przekazali im Anunnaki.
Seria książek Sitchina, Kroniki Ziemi, a także liczne uzupełniające ją tomy zbierają starożytne informacje o Anunnaki, układając je w spójną opowieść. Kim byli? Dlaczego tutaj przybyli? Co robili w czasie pobytu na Ziemi? Na podstawie ich śladów i świadectw pozostawionych przez starożytny lud Sumerów Sitchin starał się odpowiedzieć na te i podobne pytania. Ta książka, Kroniki Anunnaki, ma stanowić przegląd informacji zawartych w siedmiu tomach Kronik Ziemi, ale zawiera także wykłady, artykuły, listy i inne dzieła Zecharii Sitchina, które nigdy nie były publikowane w formie książkowej.
Kroniki Anunnaki zaczynają się od ogólnej dyskusji o powstaniu naszego Układu Słonecznego i planet krążących wokół Słońca, co przygotowuje grunt pod dalsze rozważania na temat Anunnaki. W pierwszym rozdziale Sitchin przedstawia zarys swojej kosmologicznej chronologii wydarzeń związanych z Anunnaki i ich obecnością na Ziemi. Rozdział drugi omawia szczegółowo kulturę sumeryjską i jej genezę jako w pełni rozwiniętej cywilizacji, która sprawia wrażenie, jakby pojawiła się znikąd. Kilka kolejnych rozdziałów zawiera analizę biblijnych relacji o przybyszach z kosmosu; na tej podstawie Sitchin wskazuje istnienie kluczowego powiązania między w pełni rozwiniętą kulturą sumeryjską a kosmicznymi przybyszami. Następnie poddaje krytycznej analizie sumeryjski epos o stworzeniu świata, Enuma elisz, pokazując na przykładzie fragmentów tego starożytnego tekstu, jak realne były opisane w nim wydarzenia.
Rozdział szósty jest poświęcony innemu ogromnie ważnemu problemowi: Kim był bóg nieba Jahwe? W rozdziale siódmym poznamy kontynuację teorii Sitchina, który analizuje historię stworzenia "Adama" - hybrydowej istoty stworzonej przez Anunnaki do pracy w kopalniach złota na Ziemi, przy wydobywaniu cennego metalu potrzebnego im do odtworzenia atmosfery na ojczystej planecie, Nibiru. Rozdziały ósmy i dziewiąty omawiają elementy starożytnego krajobrazu niezmiernie istotne dla dawnych mieszkańców naszej planety: wielkie piramidy w Gizie i górę Synaj na półwyspie Synaj.
Kolejne trzy rozdziały skierują naszą uwagę na Nowy Świat; zajmiemy się tak fascynującymi sprawami jak pojawienie się olbrzymów i ich miejsce w kosmologii Sitchina. Następnie przyjrzymy się powstaniu kalendarza, jego znaczeniu na przestrzeni dziejów i temu, jak rozwój kalendarza odzwierciedla walkę o władzę między różnymi członkami rodziny Anunnaki. Na koniec, w ostatnim rozdziale, przyjrzymy się bliżej planecie Nibiru i omówimy kwestię jej rychłego powrotu w pobliże Ziemi. Ponadto załączniki zawierają dwa listy napisane przez Zecharię Sitchina do "New York Timesa". Doskonale ilustrują one rzetelność Sitchina w prezentowaniu wyników jego badań i pozwalają zrozumieć, dlaczego był tak ceniony jako uczony zajmujący się starożytną historią ludzkości.
Mamy nadzieję, że dla tych czytelników, którzy znają już książki Sitchina, jeden tom podsumowujący jego wcześniej publikowane prace i uzupełniający je o nowy materiał będzie cenną lekturą. Nowi czytelnicy natomiast znajdą tu zwięzłe omówienie kosmologii Sitchina. Mamy też nadzieję, że ta książka rozbudzi Wasze zainteresowanie, przekona Was, że Sitchin wpadł na trop czegoś ciekawego, i skłoni do kontynuowania lektury oraz badań nad starożytnymi cywilizacjami. Wielu czytelników książek Sitchina znajdzie tutaj odpowiedzi na pytania dotyczące problemów, które nigdy wcześniej nie zostały w pełni omówione. Jeśli teorie Sitchina są prawdziwe - w co on sam głęboko wierzył - to znajdziecie tu wiedzę o naszym pochodzeniu, a być może także o naszej przyszłości.
Janet Sitchin
Janet Sitchin miała zaszczyt dorastać w kontakcie z niesamowitą wiedzą i fascynującymi teoriami jej stryja, Zecharii Sitchina. Bardzo wcześnie wywarła na niej ogromne wrażenie naukowa postawa i niespokojny duch stryja, który wprowadził ją w świat starożytnych cywilizacji i początków ludzkości. Od 1995 roku była jedną z asystentek w czasie wykładów Sitchina; od 2000 roku jako webmasterka prowadzi oficjalną stronę Zecharii Sitchina, www.sitchin.com. Ukończyła studia w zakresie informatyki, jest ekspertem w dziedzinie integracji danych, mieszka w pobliżu Miami na Florydzie.
Fragment przedmowy z 1978 roku i nieopublikowany artykuł z 1982 roku Dwunasta Planeta: Księga jako historia
Czytelnicy Sitchina doskonale wiedzą, że opisanie w kilku zdaniach obszaru jego zainteresowań - starożytnych kosmitów i starożytnych cywilizacji - jest zadaniem niemal niemożliwym do wykonania. Wiele osób uznaje jego pomysły za fantazje graniczące z dziwactwem. Dla innych jego teorie są przełomowe, składają elementy rozsypanej układanki w spójną, wiarygodną całość, potwierdzoną przez materialne świadectwa i prastare teksty.
Kiedy mówię ludziom, że mój stryj był autorem, a oni pytają, o czym pisał, odpowiadam, że o starożytnych cywilizacjach i opublikował 14 książek, zanim umarł w październiku 2010 roku. Mówię, że jego pierwsza książka, Dwunasta Planeta, jest wyjątkowo rzetelna i choć fascynująca, przebrnięcie przez pierwsze 100 jej stron może się okazać trudne ze względu na ściśle naukowe podejście. Mówię też, że powinni się postarać przeczytać tych pierwszych 100 stron, nawet jeśli nie będzie to łatwe, ponieważ opisują rzeczy tak fascynujące, że nie będą już chcieli odłożyć tej książki. Lektura wciągnie ich i odmieni ich życie - podobnie jak wcześniej wielu innych.
Dopiero po takim wstępie zaczynam opisywać główne założenia dzieła życia mojego stryja, opowiadać historię Nefilim (jak nazwał ich w swojej pierwszej książce), wyjaśniać, kim byli, dlaczego przybyli na Ziemię i co tutaj robili.
Tekst zamieszczony poniżej, który był przedmową do wydania Dwunastej Planety z 1978 roku, przedstawia słowami samego Sitchina najważniejsze wątki Dwunastej Planety. Daje wgląd w jego sposób myślenia, jego kosmologię i dlatego stanowi doskonały punkt wyjścia dalszych rozważań.
Stary Testament wypełniał moje życie od dzieciństwa. Kiedy ziarno, z którego wyrosła ta książka, zostało zasadzone prawie 50 lat temu, nie wiedziałem nic o trwającym sporze między zwolennikami Biblii i ewolucji, ale jako chłopiec studiujący Księgę Rodzaju w hebrajskim oryginale doprowadziłem do własnej konfrontacji. Pewnego dnia przeczytaliśmy w rozdziale 6, że kiedy Bóg postanowił zgładzić ludzkość Wielkim Potopem, na Ziemi byli "synowie bogów", którzy brali sobie za żony córki człowiecze. Hebrajski tekst nazywał ich "Nefilim"; nauczyciel wyjaśnił, że słowo to oznacza "olbrzymów", ale ja zaprotestowałem: czy nie znaczy to dosłownie "ci, którzy zostali zrzuceni", którzy zstąpili na Ziemię? Zostałem skarcony i usłyszałem, że mam zaakceptować tradycyjną interpretację.
W późniejszych latach, kiedy poznawałem języki, historię i archeologię Bliskiego Wschodu, Nefilim stali się moją obsesją. Odkrycia archeologiczne oraz odczytanie starożytnych opowieści i tekstów sumeryjskich, babilońskich, asyryjskich, hetyckich, kananejskich i innych raz po raz potwierdzały wiarygodność i precyzję biblijnych wzmianek o starożytnych królestwach, miastach, władcach, miejscach, świątyniach, szlakach handlowych, artefaktach, narzędziach i zwyczajach. Może więc nadszedł czas, by zaakceptować zawarte w tych samych źródłach wzmianki przedstawiające Nefilim jako gości przybyłych na Ziemię z niebios?
Stary Testament wielokrotnie zapewnia: "Tron Jahwe jest w niebie"; "z nieba spojrzał Pan na Ziemię". Nowy Testament mówi o "ojcu naszym, który jest w niebie". Jednak wiarygodność Biblii została podważona przez pojawienie się i powszechne przyjęcie teorii ewolucji. Skoro człowiek wyewoluował, to przecież nie mógł zostać stworzony w jednej chwili przez Bóstwo, które postanowiło: "Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam". Wszystkie starożytne ludy wierzyły w bogów, którzy zstąpili na Ziemię z nieba, i kiedy tylko im się spodobało, mogli wznosić się do nieba. Lecz te opowieści nigdy nie były traktowane poważnie; od samego początku zostały uznane przez uczonych za mity.
Pisma starożytnego Bliskiego Wschodu, wśród których jest mnóstwo tekstów astronomicznych, mówią wyraźnie o planecie, z której przybyli ci astronauci czy też "bogowie". Jednak kiedy uczeni, 150 lat temu, odczytali i przetłumaczyli starożytne listy ciał niebieskich, jeszcze nie wiedzieli o istnieniu Plutona (odkrytego dopiero w 1930 roku). Czy mogli zaakceptować wzmianki o jeszcze jednej planecie w naszym Układzie Słonecznym? Ale dzisiaj, kiedy wiemy, że za Saturnem krążą dalsze planety, dlaczego nie mielibyśmy zaakceptować starożytnych tekstów mówiących o Dwunastej Planecie?
Dzisiaj, kiedy my sami zapuszczamy się w przestrzeń kosmiczną, nadszedł najwyższy czas na świeże spojrzenie i dosłowne odczytanie starożytnych tekstów. Astronauci wylądowali na Księżycu, a bezzałogowe statki kosmiczne eksplorują inne planety i myśl, że jakaś cywilizacja z innej planety, bardziej zaawansowana od naszej, mogła w zamierzchłej przeszłości wysłać swoich astronautów na Ziemię, nie wydaje się już tak niewiarygodna.
Coraz liczniejsze grono autorów przypuszcza, że starożytne artefakty, takie jak piramidy i gigantyczne kamienne posągi, musiały zostać stworzone przez zaawansowanych technologicznie przybyszy z innej planety, bo prymitywni ludzie z pewnością nie mogli dysponować niezbędną do tego technologią. By podać inny przykład - jak to możliwe, że cywilizacja Sumeru rozkwitła tak nagle niemal 6000 lat temu, nie mając żadnych prekursorów? Ponieważ jednak autorzy ci zwykle nie potrafią dowieść, kiedy, a przede wszystkim skąd przybyli ci starożytni astronauci, ich intrygujące pytania pozostają spekulacjami bez odpowiedzi.
Trzeba było 30 lat badań, sięgania do starożytnych źródeł i zaakceptowania ich takimi, jakie są, abym był w stanie odtworzyć spójny i wiarygodny scenariusz prehistorycznych wydarzeń. Dlatego w Dwunastej Planecie staram się przedstawić opowieść dającą odpowiedzi na konkretne pytania: Kiedy, Jak, Dlaczego i Skąd. Świadectwa, na które się powołuję, to przede wszystkim starożytne teksty i wizerunki.
W Dwunastej Planecie staram się rozszyfrować skomplikowaną kosmogonię, która wyjaśnia, być może nie gorzej niż wiele współczesnych teorii naukowych, jak uformował się Układ Słoneczny, jak planeta intruz została uwięziona na orbicie okołosłonecznej i jak powstała Ziemia oraz inne ciała naszego układu.
Świadectwa, które przywołuję, obejmują mapy nieba przedstawiające kosmiczną podróż na Ziemię z Dwunastej Planety. Potem nastąpiło pełne dramatyzmu założenie przez Nefilim pierwszych osad na Ziemi. Starożytne źródła wymieniają imiona ich przywódców, opisują ich związki rodzinne i uczuciowe, zazdrość i konflikty; objaśniają naturę ich "niemoralności".
W Dwunastej Planecie postawiłem sobie za cel przede wszystkim prześledzenie doniosłych wydarzeń, które doprowadziły do stworzenia Człowieka, oraz zaawansowanych technologii, dzięki którym było to możliwe.
Następnie opisuję skomplikowane relacje łączące Człowieka z jego panami i rzucam nowe światło na prawdziwe znaczenie wydarzeń w Ogrodzie Edenu, wieży Babel i Wielkiego Potopu. Na koniec Człowiek - obdarowany przez swoich stwórców w sensie biologicznym i materialnym - wypędził swoich bogów z Ziemi.
Sugeruję w tej książce, że nie jesteśmy sami w naszym Układzie Słonecznym; to jednak może raczej wzmocnić niż osłabić naszą wiarę w Uniwersalnego Wszechmocnego. Jeżeli bowiem Nefilim stworzyli Człowieka na Ziemi, to mogli tylko realizować o wiele większy Plan.
ZECHARIA SITCHIN
Nowy Jork, luty 1977
Sitchin napisał więcej na temat Dwunastej Planety w swoim artykule z 1982 roku, zatytułowanym Dwunasta Planeta: Księga jako historia. Przedstawia w nim zarys najważniejszych wydarzeń historycznych, począwszy od stworzenia kosmosu, naszego Układu Słonecznego i Ziemi, po czym opisuje historię ludzkości. W całej tej książce przyjrzymy się bliżej niektórym zagadnieniom zasygnalizowanym w tym zarysie, zanim na koniec zadamy zaskakujące pytania: czy Dwunasta Planeta właśnie teraz wraca w kierunku Ziemi i co może to oznaczać dla nas? Jak zobaczymy, Dwunasta Planeta wraca w pobliże Ziemi co 3600 lat. Podobno okresy jej powrotu zbiegają się z ogólnym chaosem i naturalnymi kataklizmami na Ziemi - a coś takiego właśnie teraz występuje.
Dowiedzmy się więcej o tej Dwunastej Planecie, aby przygotować się na jej powrót w pobliże Ziemi w bardzo bliskiej przyszłości.
Dwunasta Planeta jest w całości oparta na starożytnych mezopotamskich źródłach tekstowych i ikonograficznych, sięgających czasów najstarszej znanej cywilizacji, która pojawiła się w Sumerze w IV tysiącleciu p.n.e.
Jednocześnie nieustannie wskazuję zbieżności ze Starym Testamentem, ożywiając Księgę Rodzaju dla XXI wieku.
Jeśli pominąć naukowe dyskusje i obszerny materiał dowodowy, Dwunasta Planeta przedstawia językiem ery kosmicznej informacje zawarte w starożytnych pismach:
STWORZENIE UKŁADU SŁONECZNEGO: Najpierw Słońce, Merkury i planeta zwana Tiamat; potem Wenus i Mars, następnie Jowisz i Saturn, Uran i Neptun.
KATAKLIZM, CZYLI NIEBIAŃSKA BITWA: przybycie z dalekiego kosmosu dużej planety, która była wciągana coraz dalej w głąb Układu Słonecznego, aż w końcu zderzyła się z Tiamat, rozbijając ją na dwie części. W ten sposób powstał pas asteroid, komety, Ziemia i Księżyc.
POWSTANIE ŻYCIA: Planeta intruz - nasza Dwunasta Planeta - przyniosła do naszego Układu Słonecznego życie. Zderzając się z Tiamat, zasiała ziarno życia na Ziemi (połówce Tiamat) około 3,8 miliarda lat temu.
KRÓLESTWO NIEBIESKIE: Uwięziona na orbicie okołosłonecznej Dwunasta Planeta krąży po długiej, podobnej do komety, orbicie o okresie obiegu wokół Słońca wynoszącym 3600 lat, zawsze wracając w "Miejsce Skrzyżowania" między Marsem a Jowiszem. Dwunasta Planeta wydziela własne ciepło i ma atmosferę. W ciągu miliardów lat wyewoluowało na niej życie. Kilka milionów lat temu ewolucja doprowadziła do powstania na Dwunastej Planecie inteligentnych, antropomorficznych istot.
CYWILIZACJA PRZEŚCIGA SAMĄ SIEBIE: Rozwija się cywilizacja; tworzy miasta, pałace, naukę, technologię; eksploruje kosmos. Nieobce jej są też "ludzkie" emocje: miłość, nienawiść, zazdrość. Synowie obalają ojców, bracia walczą z braćmi o tron. Zaawansowana technologia ma swoje dobre i złe strony. W końcu zaczyna brakować surowców mineralnych - również radioaktywnych, ale przede wszystkim złota, niezbędnego do budowy skomplikowanych urządzeń elektronicznych. Czy cywilizacja Dwunastej Planety dostanie zadyszki?
KOPALNIA ZŁOTA ZWANA "ZIEMIĄ": Kiedy trwa powtarzająca się regularnie walka o tron, Dwunasta Planeta zbliża się do "przejścia" między Marsem a Jowiszem. Obalony władca ratuje się, uciekając w statku kosmicznym, i ląduje awaryjnie na pobliskiej planecie Ziemi. Przybysze z zaskoczeniem odkrywają, że i na Ziemi istnieje życie - nie tak rozwinięte, ale całkiem podobne do tego na Dwunastej Planecie. Znajdują też w ziemskich rzekach samorodki złota. Na Dwunastej Planecie mija dziewięć lat; uzurpator zostaje obalony. Uciekinierzy zostają uratowani i wracają z Ziemi, przynosząc wspaniałą nowinę: potrzebny im minerał jest dostępny niemal w zasięgu ręki - na Ziemi.
LĄDOWANIE NA ZIEMI: "Ci, którzy spadli wcześniej" - właśnie tak nazywa ich Księga Rodzaju, po hebrajsku Nefilim - wracają na Ziemię po złoto. Podczas gdy ich statki krążą wokół Ziemi, pierwsza grupa ląduje w kapsułach, które spadają do Morza Arabskiego, przy Zatoce Perskiej. Prowadzeni przez swojego głównego inżyniera/naukowca, Nefilim wychodzą na brzeg. Idąc w głąb lądu, docierają do mokradeł. Tu zakładają pierwszą ziemską stację badawczą, którą nazywają ERIDU. Jest około 445 000 lat temu, na Ziemi panuje epoka lodowcowa.
MIASTA BOGÓW: W czasie gdy Ziemia okrąża Słońce 3600 razy, Dwunasta Planeta okrąża je tylko raz. Zatem gdy na Ziemi mijają setki tysięcy lat, dla Nefilim jest to zaledwie krótki odcinek w ich skali czasowej. Wkrótce mija epoka lodowcowa i nastaje cieplejszy klimat. Nefilim zakładają kolejne osady: jedną jako port kosmiczny, jedną jako centrum dowodzenia, inną jako ośrodek medyczny, jeszcze inną jako centrum obróbki metalurgicznej. Projektują swoje miasta tak, żeby ich plan, oglądany z góry, tworzył przypominające strzałę lądowisko.
ZIARNO KONFLIKTU: Decyzja o rozpoczęciu Misji Ziemia stała się także zarzewiem konfliktu; dowódca, który miał wylądować pierwszy i dlatego został nazwany EN.KI ("Panem Ziemi"), staje się podwładnym swojego brata (EN.LIL-a - "Pana Przestrzeni Powietrznej"), który przybywa na Ziemię, żeby objąć dowodzenie. EN.KI zostaje przemianowany na E.A - "Pana Wód"; jako główny naukowiec, on i jego "ludzie ryby" otrzymują zadanie wydobywania złota z wód oceanu. Zmiana na stanowisku dowódcy staje się zaczątkiem konfliktu, który odtąd wywiera potężny wpływ na losy zarówno Nefilim, jak i ludzi. Życie seksualne bogów, niekiedy pełne czułości, niekiedy gwałtowne, z czasem doprowadzi do problemów z sukcesją.
KOPALNIE W POŁUDNIOWO-WSCHODNIEJ AFRYCE: Plan pozyskania złota z oceanów zawodzi. Pozostaje tylko jedno wyjście: trzeba spróbować wydobywać metal w kopalniach. Liczba szeregowych Nefilim zostaje zwiększona do 600; niektórzy z nich są wysyłani do południowo-wschodniej Afryki (Rodezji?), aby tam pracowali w kopalniach. Specjalne "zatopione statki" - łodzie podwodne - transportują rudę do południowej Mezopotamii, gdzie jest wytapiana i rafinowana. Następnie metal jest transportowany z Ziemi promami kosmicznymi na orbitujący statek-matkę, skąd raz do roku - w skali czasowej Nefilim - wysyła się go na Dwunastą Planetę.
BUNT ANUNNAKI: Czterdzieści lat Nefilim (czyli około 300 000 ziemskich lat) po ich wylądowaniu na Ziemi górnicy Anunnaki ("Ci, którzy z Nieba na Ziemię przybyli") zbuntowali się. Zdarzyło się to przy okazji wizyty EN.LIL-a w kopalniach (był tam już wcześniej, kiedy został wypędzony z Mezopotamii po zgwałceniu młodej pielęgniarki, którą później poślubił). Odbyło się dochodzenie i proces. Sytuacja była na tyle poważna, że sam władca Dwunastej Planety - ojciec Enki i Enlila - przybył na Ziemię. Enlil żądał, aby przywódca buntu został stracony. Pozostali stanęli po stronie buntowników, dochodząc do wniosku, że praca w kopalniach jest rzeczywiście zbyt ciężka.
STWORZENIE CZŁOWIEKA: Jednak wydobycie złota musiało być kontynuowane. Zaproponowano rozwiązanie: NIN.TI ("ta, która daje życie") - kobieta odpowiedzialna za sprawy medyczne - tworzy "prymitywnego robotnika". Potrzebowała przy tym pomocy głównego naukowca. "Istota, której potrzebujesz - powiedział - już istnieje!" Wyekstrahował geny młodego Nefilima i połączył je z komórką jajową pojmanego hominida, kobiety-małpy, a następnie zaimplantował je w macicy kobiety Nefilim. Wiele prób zakończyło się niepowodzeniem, zanim udało się stworzyć "doskonały model Człowieka". Podobnie zapłodnione komórki jajowe wszczepiono wielu kobietom Nefilim, tworząc w ten sposób Adamów i Ewy - pierwszych Homo sapiens. Natychmiast zostali oni skierowani do ciężkiej pracy w kopalniach południowej Afryki.
OGRÓD EDENU: Początkowo Ea przetrzymywał nowe stworzenia w Kraju Kopalń. Enlil chciał przetransportować niektórych z nich do Mezopotamii, aby pracowali tam na polach - w "Ogrodzie Edenu". Dlatego pojmał i uprowadził kilku ludzi, używając zaawansowanej broni. Nowe stworzenia - hybrydy - nie mogły się rozmnażać. Ea dostrzegł szansę na zyskanie na Ziemi nowego sojusznika w konflikcie ze swoim dominującym i bezwzględnym bratem - Człowieka. Jak biblijny wąż, poddał Człowieka manipulacji genetycznej, aby umożliwić mu prokreację. (Biblijne słowo "poznawać" oznacza kopulację w celu posiadania potomstwa). Kiedy Adam posiadł Owoc Poznania, poznał swoją żonę Ewę, która urodziła mu Kaina. Wściekły Enlil wypędził ich z Ogrodu Edenu, Siedziby Bogów.
LUDZKOŚĆ PRZED POTOPEM: Ludzie, wypędzeni i pozostawieni na pastwę losu, zabrali ze sobą umiejętności, które nabyli: hodowlę owiec, rolnictwo, metalurgię. Na wschód od Mezopotamii Kain i jego potomkowie zbudowali miasta, lecz seria morderstw zgubiła tę linię ludzkości. Potem Set zapoczątkował czystszy ród, a w czasach jego syna Enosza ludziom pozwolono wrócić na ziemię bogów. Wówczas powstały świątynie, kapłani i rytuały religijne.
PRELUDIUM KATASTROFY: To właśnie wtedy - według słów Księgi Rodzaju i jej sumeryjskich źródeł - synowie bogów zaczęli współżyć z córkami ludzi. Enlil był rozwścieczony takim naruszeniem rasowej czystości bogów. Dostrzegł okazję do pozbycia się ludzkości przez zmianę klimatu. Około 75 000 lat temu zaczęła się kolejna epoka lodowcowa. Klimat stał się bardziej suchy, surowy. Nastąpiła klęska nieurodzaju. Zapanował głód i Enlil postanowił wstrzymać dostawy żywności dla Ziemian. Ea potajemnie pomagał ludziom, dostarczając im głównie morskie ryby. Jednak głód się nasilał; dochodziło do przypadków kanibalizmu. Ludzkość została zdziesiątkowana - ale nie zgładzona.
POTOP - BOGOWIE UCIEKAJĄ Z ZIEMI: Kiedy Nefilim obserwowali zagładę ludzkości, nadeszły wstrząsające wieści. Stacja naukowa na południowej półkuli poinformowała o przesuwaniu się pokrywy lodowej na Antarktydzie. Anunnaki na orbitującym statku matce potwierdzili zagrożenie: w miarę zbliżania się Dwunastej Planety do Ziemi jej siły grawitacyjne coraz gwałtowniej oddziaływały na ziemski lądolód, a kiedy lodowce zsuną się do oceanu, ogromne fal przypływu pochłoną Ziemię!
Nefilim postanawiają utrzymać zbliżający się kataklizm w tajemnicy przed ludzkością i szykują się do ucieczki z Ziemi w swoim promie kosmicznym, pozostawiając wszystkie ziemskie stworzenia na pewną śmierć. Ea udaremnia również ten plan, wyjawiając sekret zaufanemu Ziemianinowi, Noemu. Pokazuje mu, jak zbudować odporny na zanurzenie statek; Noe ma się w nim schronić i uszczelnić go od wewnątrz, kiedy prom kosmiczny startujący z portu na północy rozświetli niebo; następnie ma skierować statek na Ararat.
ROLE SIĘ ODWRACAJĄ - BOGOWIE POTRZEBUJĄ LUDZI: Ze swojego statku krążącego wokół Ziemi, bogowie obserwują zniszczenia spowodowane przez wielką falę i ulewne deszcze - Potop. Płaczą; żałują, że skazali ludzkość na zagładę. Kiedy woda opada, wyłaniają się szczyty Araratu. Statek osiada na stałym lądzie. Zaskoczeni bogowie widzą Noego i statek pełny ocalonych mężczyzn, kobiet, dzieci i zwierząt. Noe rozpala ogień i piecze kilka owiec, które są ulubionym pożywieniem bogów. Enlil także ląduje na Ziemi swoim statkiem - i wpada we wściekłość. Lecz inni bogowie zwracają mu uwagę, że taka sytuacja może się okazać korzystna. Skoro wszystko, co zbudowali na Ziemi, uległo zniszczeniu, będą potrzebowali pomocy ludzi, żeby przetrwać. Enlil zgadza się, błogosławi Noego oraz jego żonę i zabiera ich swoim statkiem na statek matkę, a następnie na Dwunastą Planetę. Bogowie uczą dzieci Noego rolnictwa i pasterstwa, dają im narzędzia (między innymi pług) i nasiona. Zaczyna się cywilizacja po Potopie. Jest około 11 000 lat p.n.e.
POWRÓT DO MEZOPOTAMII: Jednak i ludzie, i bogowie muszą pozostać na wyżej położonych terenach; doliny są wypełnione błotem. Kiedy Dwunasta Planeta ponownie zbliża się do Ziemi, około 7500 roku p.n.e., bogowie naradzają się i postanawiają kontynuować cywilizowanie ludzkości. Pomagają im udomowić zwierzęta, budować domy, uczą ich, jak używać gliny do wyrobu naczyń i do budowy. Około 3800 roku p.n.e. bogowie zwołują kolejną naradę i podejmują decyzję: mogą wrócić do południowej Mezopotamii, aby odbudować starożytne miasta tam, gdzie wcześniej się znajdowały. Niemal z dnia na dzień rozkwita cywilizacja Sumeru.
LUDZKOŚĆ SIĘGA DO NIEBA: Ile "cywilizacji" - nauki i technologii - trzeba przekazać ludziom? W swoim dążeniu do nawiązania nowych relacji, Wyniośli (to określenie tłumaczymy jako "bogowie") uczą ludzi astronomii, matematyki, metalurgii, chemii, sztuki wznoszenia wysokich budowli. Miasta zostają odbudowane wokół świątyń, czyli boskich siedzib; każdy zigurat jest otoczony zamkniętym ("świętym") obszarem przeznaczonym dla Boskich Ptaków, czyli "Wiatrów Gwałtownych" (co miał okazję zobaczyć Ezechiel). Bogowie podróżują po ziemskim niebie, odwiedzając rozprzestrzeniającą się ludzkość. Lecz ludzie nie mogą się tak łatwo komunikować. Dlatego bóg nauki obmyśla wraz ze swoimi sumeryjskimi zwolennikami niesłychany plan. W centralnej Mezopotamii znajduje się nieodbudowany wciąż przedpotopowy port kosmiczny, pradawny Bab-ili (Babilon - Brama Bogów). Bóg namawia ludzi, żeby odbudowali wieżę startową - "wieżę Babel" - i uruchomili "Szem" - rakietę kosmiczną.
Inni bogowie jednak - dostrzegając możliwe konsekwencje tego planu - udaremniają go. Aby zapobiec podejmowaniu podobnych prób w przyszłości, dzielą jeden język ludzi na wiele języków. Rozpraszają ludzkość do najdalszych zakątków Ziemi, tworząc nowe ośrodki cywilizacji - nad Nilem, potem w dolinie Indusu.
Gdzie jest teraz Dwunasta Planeta?
Starożytne teksty, włącznie ze Starym Testamentem, opisują powrót Dwunastej Planety w pobliże Ziemi jako czas kataklizmów, po którym następuje epoka pokoju i harmonii. Jest to "Dzień Pański", po którym na Ziemi nastanie "Królestwo Niebieskie".
Według wszelkich obliczeń Dwunasta Planeta właśnie teraz wraca w kierunku Ziemi.
Czy jej mieszkańcy już wystrzelili ku nam swoje statki kosmiczne? Czy pojawianie się UFO - zwiadowców - zapowiada ich przyszłą wizytę na Ziemi?
Odpowiedź poznamy, kiedy nasi astronomowie przestaną szukać odpowiedzi w odległych galaktykach, a skierują teleskopy na te części Układu Słonecznego, o których pisali Sumerowie!
Fragment Dwunastej Planety (rozdział 2)
Archeologiczne studia nad pochodzeniem człowieka i naszych pierwszych cywilizacji wskazują, że miejscem, gdzie zaczęła się zaawansowana cywilizacja, był Sumer w Mezopotamii. Ale starożytna, niewyobrażalnie wyrafinowana kultura Sumeru jest równie zaskakująca, co tajemnicza, ponieważ wydaje się, że pojawiła się jakby znikąd, już w pełni ukształtowana. Jak powstało to rozwinięte społeczeństwo i jaka cywilizacja je poprzedzała? Zecharia Sitchin odpowiada na te pytania w drugim rozdziale swojej pierwszej książki, Dwunastej Planety.
Zaczniemy od królestw Babilonu i Asyrii, które rozwinęły się w starożytnej Mezopotamii na długo przed narodzeniem Chrystusa. Kultury Babilonu i Asyrii rozkwitły około 1900 roku p.n.e. i przetrwały około 1500 lat. Poprzedzało je królestwo zwane Akadem. Im dalej w przeszłość sięgali uczeni, tym bardziej stawało się oczywiste, że kultura akadyjska miała bardzo głębokie korzenie, których elementem był przedakadyjski język - pierwszy język pisany - nazwany sumeryjskim.
W tym rozdziale Sitchin oprowadza nas po różnych technologicznych oraz artystycznych osiągnięciach i dokonaniach kultury sumeryjskiej, obejmujących takie dziedziny, jak: matematyka, architektura, metalurgia i medycyna oraz procedury medyczne - by wymienić tylko kilka z nich. Bezprecedensowy poziom rozwoju, jaki napotykamy praktycznie na każdym kroku, jest trudny do wyjaśnienia... chyba że założymy, że te starożytne ludy mogły odziedziczyć wiedzę po jakiejś bardzo zaawansowanej kulturze, która je poprzedzała. Sięgając do starożytnych tekstów, by poprzeć swoją linię rozumowania, Sitchin analizuje najwcześniejsze, tajemnicze początki cywilizacji w południowej Mezopotamii.
Człowiek Zachodu przez długi czas wierzył, że jego cywilizacja jest darem Greków i Rzymian. Lecz sami greccy filozofowie pisali wielokrotnie, że czerpali z jeszcze wcześniejszych źródeł. Później podróżnicy wracający do Europy donosili o istnieniu w Egipcie wielkich piramid i pogrzebanych w piasku miast świątyń, strzeżonych przez dziwne kamienne stworzenia zwane sfinksami.
Kiedy Napoleon wyruszył do Egiptu w 1799 roku, zabrał ze sobą uczonych, którzy mieli przestudiować i objaśnić te starożytne monumenty. Jeden z jego oficerów znalazł w pobliżu Rosetty kamienną płytę, na której została wyryta proklamacja z 196 roku p.n.e., zapisana w starożytnym egipskim piśmie obrazkowym (hieroglifach), a także w dwóch innych pismach.
Dzięki odszyfrowaniu starożytnego egipskiego pisma i języka oraz wysiłkom archeologów ludzie Zachodu dowiedzieli się, że w Egipcie istniała zaawansowana cywilizacja na długo przed pojawieniem się kultury greckiej. Egipskie kroniki mówią o dynastiach władców panujących od około 3100 roku p.n.e. - całe dwa tysiąclecia przed początkiem cywilizacji helleńskiej. Grecja, która osiągnęła dojrzałość w V i IV wieku p.n.e., była więc stosunkowo późną cywilizacją, a nie źródłem.
A zatem skąd wywodzi się nasza cywilizacja? Z Egiptu?
Choć taka konkluzja wydaje się logiczna, fakty przemawiają przeciwko niej. Greccy uczeni opisywali swoje wizyty w Egipcie, ale starożytne źródła wiedzy, na którą się powoływali, znajdowały się gdzie indziej. Przedhelleńskie kultury Morza Egejskiego - minojska na Krecie i mykeńska w Grecji lądowej - pozostawiły świadectwa wskazujące, że przejęły elementy kultury bliskowschodniej, a nie egipskiej. Syria i Anatolia, a nie Egipt, były głównymi kanałami, przez które do Greków dotarła starsza cywilizacja.
Kiedy uczeni zauważyli, że dorycka inwazja w Grecji i inwazja Izraelitów w Kanaanie po wyjściu z Egiptu nastąpiły mniej więcej w tym samym czasie (około XIII wieku p.n.e.), zaczęli odkrywać coraz liczniejsze podobieństwa między cywilizacją helleńską i semicką. Profesor Cyrus H. Gordon (Forgotten Scripts: Evidence for the Minoan Language [Zapomniane pisma: Świadectwa języka minojskiego]) zapoczątkował nową dziedzinę badań, pokazując, że wczesne minojskie pismo, tak zwane pismo linearne A, służyło do zapisywania języka semickiego. Doszedł do wniosku, że "wzorce (nie mylić z treścią) cywilizacji hebrajskiej i minojskiej są w znacznym stopniu identyczne". Zwracał też uwagę, że nazwa wyspy, zapisywana po minojsku Ke-re-ta, brzmi niemal dokładnie tak samo, jak hebrajskie słowo Ke-re-et ("ufortyfikowane miasto") i przywodzi na myśl starożytną semicką legendę o królu Keretu. Nawet alfabet helleński, od którego wywodzi się alfabet łaciński, pochodzi z Bliskiego Wschodu. Sami starożytni greccy autorzy pisali, że pewien Fenicjanin imieniem Kadmos ("starożytny") przyniósł im alfabet, składający się z tej samej liczby liter, co alfabet hebrajski, i w takim samym porządku. Był to jedyny grecki alfabet w czasach, kiedy toczyła się wojna trojańska. Liczba liter została zwiększona do 26 przez poetę Symonidesa z Keos w V wieku p.n.e.
To, że greckie i łacińskie pismo, a tym samym całe podwaliny zachodniej kultury, zostały zaadaptowane z Bliskiego Wschodu, można łatwo udowodnić, porównując nazwy, znaki, a nawet wartości numeryczne oryginalnego bliskowschodniego alfabetu ze znacznie późniejszym greckim i łacińskim (il. 4).
Uczeni oczywiście wiedzieli, że Grecy utrzymywali kontakty z Bliskim Wschodem w I tysiącleciu p.n.e., czego kulminacją było pokonanie Persów przez Aleksandra Macedońskiego w 331 roku p.n.e. Greckie dokumenty zawierają mnóstwo informacji na temat Persów i ich ziem (na terenie dzisiejszego Iranu). Analizując imiona ich królów - Cyrus, Dariusz, Kserkses - oraz imiona bogów, które wydają się należeć do indoeuropejskiego pnia językowego, uczeni doszli do wniosku, że Persowie należeli do ludów aryjskich, które przybyły gdzieś znad Morza Kaspijskiego pod koniec II tysiąclecia p.n.e. i rozprzestrzeniły się na zachód do Azji Mniejszej, na wschód do Indii i na południe, na obszary, które Stary Testament nazywa "ziemiami Medów i Parsów".
Ale nie wszystko było takie proste. Mimo domniemanego obcego pochodzenia najeźdźców Stary Testament traktuje ich jako nieodłączną część wydarzeń biblijnych. Na przykład Cyrus był uważany za "namaszczonego przez Jahwe" - to dość niezwykła relacja między hebrajskim bogiem a nie-Hebrajczykiem. Według biblijnej Księgi Ezdrasza Cyrus zaakceptował swoją misję odbudowania jerozolimskiej Świątyni i oznajmił, że działa na rozkaz wydany mu przez Jahwe, którego nazywał "Bogiem Nieba".
(1) "H.", dla uproszczenia zwykle transliterowane jako "H", w sumeryjskim i językach semickich było wymawiane jak "CH" w szkockim i niemieckim "loch". (2) "S.", dla uproszczenia zwykle transliterowane jako "S", w sumeryjskim i językach semickich było wymawiane jak "TS".
Cyrus i inni królowie z jego rodu nazywali siebie Achemenidami - od przyjętego przez założyciela dynastii tytułu, który brzmiał Hacham-Anisz. Nie był to termin aryjski, lecz semicki i oznaczał "mędrca". Większość uczonych nie zadała sobie trudu, żeby zbadać liczne podobieństwa, jakie łączyły hebrajskiego Jahwe z bóstwem Achemenidów zwanym "Mądrym Panem", które przedstawiano jako postać unoszącą się na niebie w Uskrzydlonej Kuli, jak można zobaczyć na przykład na królewskiej pieczęci Dariusza (il. 5).
5.
Dawno już ustalono, że kulturowe, religijne i historyczne korzenie dawnych Persów sięgają wcześniejszych imperiów babilońskiego i asyryjskiego, których świetność i upadek zostały opisane w Starym Testamencie. Początkowo uważano, że symbole tworzące pismo widoczne na achemenidzkich monumentach i pieczęciach są tylko motywami dekoracyjnymi. Engelbert Kampfer, który odwiedził Persepolis, dawną stolicę Persów, w 1686 roku, opisał je jako "odciski w kształcie klinów". Odtąd pismo to nazywa się klinowym.
Kiedy zaczęto podejmować próby odczytania achemenidzkich inskrypcji, szybko stało się jasne, że zostały one zapisane tym samym pismem, co inskrypcje znajdowane na starożytnych artefaktach i tabliczkach znajdowanych w Mezopotamii, na równinach i wyżynach leżących między Tygrysem a Eufratem. Zaintrygowany tymi znaleziskami Paul Emile Botta postanowił w 1843 roku rozpocząć pierwsze większe systematyczne wykopaliska. Wybrał stanowisko w północnej Mezopotamii, niedaleko dzisiejszego Mosulu, znane jako Chorsabad. Wkrótce udało mu się ustalić, że klinowe inskrypcje nazywają to miejsce Dur-Szarrukin. Inskrypcje te były zapisane w języku semickim, spokrewnionym z hebrajskim, a nazwa oznacza "twierdzę prawowitego władcy". Nasze podręczniki nazywają tego króla Sargonem II.
Pośrodku stolicy asyryjskiego władcy wznosił się wspaniały królewski pałac o ścianach pokrytych rzeźbionymi płytami, które, gdyby zostały ustawione w jednej linii, ciągnęłyby się przez ponad półtora kilometra. Nad miastem i pałacem górowała schodkowa piramida zwana ziguratem; służyła ona jako "schody do nieba" dla bogów (il. 6).
6.
Plan miasta i rzeźbione dekoracje świadczą o wystawnym stylu życia. Pałace, świątynie, domy, stajnie, magazyny, mury, bramy, kolumny, płaskorzeźby, posągi, dzieła sztuki, wieże, fortyfikacje, tarasy, ogrody - wszystko zostało ukończone w ciągu zaledwie pięciu lat. Jak pisał Georges Contenau (La vie quotidienne a Babylone et Assyrie [Życie codzienne w Babilonie i Asyrii]), "przyprawia o zawrót głowy potęga imperium, które było w stanie dokonać tak wiele w tak krótkim czasie" 3000 lat temu.
Anglicy nie zamierzali pozwolić, by prześcignęli ich Francuzi i wkrótce także wkroczyli na scenę, w osobie sir Austena Henry'ego Layarda, który wybrał stanowisko położone około 15 kilometrów w dół biegu Tygrysu od Chorsabadu. Miejscowi nazywali je Kujundżyk; okazało się ono asyryjską stolicą, Niniwą.
Biblijne nazwy i wydarzenia zaczęły ożywać na nowo. Niniwa była królewską stolicą Asyrii za panowania trzech ostatnich wielkich władców: Sennacheryba, Asarhaddona i Aszurbanipala. "W czternastym roku panowania króla Ezechiasza najechał Sennacheryb, król asyryjski, wszystkie warowne miasta judzkie", opisuje Stary Testament (2 Krl 18:13), a kiedy Anioł Pana poraził jego armię, "Sennacheryb, król asyryjski, zwinął więc obóz i odszedł. Wrócił się i pozostał w Niniwie".
Wzgórza w miejscu Niniwy zbudowanej przez Sennacheryba kryły pałace, świątynie i dzieła sztuki wspanialsze od dzieł Sargona. Miejsca, w którym - jak się przypuszcza - znajdował się pałac Asarhaddona, nie można było odkopać, ponieważ dziś stoi tam muzułmański meczet, wzniesiony nad domniemanym miejscem pochówku proroka Jonasza, który został połknięty przez wieloryba, kiedy odmówił zaniesienia wiadomości od Jahwe do Niniwy.
Layard wyczytał w starożytnych greckich kronikach, że jeden z oficerów armii Aleksandra widział "miejsce piramid i pozostałości starożytnego miasta" - miasta, które było pogrzebane już w czasach Aleksandra! Layard odkopał je także i okazało się, że było to Nimrud, asyryjski ośrodek militarny. To właśnie tutaj Salmanasar II ustawił obelisk upamiętniający jego wyprawy wojenne i podboje. Dziś wystawiony w British Museum, wymienia on wśród królów zmuszonych do płacenia trybutu "Jehu, syna Omriego, króla Izraela".
I znowu mezopotamskie inskrypcje i teksty biblijne wzajemnie się potwierdzają!
Zdumieni tym, jak często znaleziska archeologiczne potwierdzają wiarygodność relacji biblijnych, asyriolodzy - jak zaczęto nazywać tych uczonych - zainteresowali się dziesiątym rozdziałem Księgi Rodzaju. Tam Nimrod - "dzielny myśliwy z łaski Jahwe" - został opisany jako twórca wszystkich królestw Mezopotamii.
On to pierwszy panował
w Babelu, w Erek, w Akkad i w Kalne, w kraju Szinear.
Wyszedłszy z tego kraju do Aszszuru,
zbudował Niniwę, Rechobot-Ir,
Kalach i Resan, wielkie miasto
pomiędzy Niniwą a Kalach.
Rzeczywiście, pomiędzy Niniwą a Nimrud znajdowały się wzgórza nazywane przez miejscową ludność Kalach. Kiedy w latach 1903-1914 pracowali tam archeolodzy pod kierunkiem W. Andrae, odkryli ruiny Aszur, ośrodka religijnego i najstarszej stolicy Asyrii. Ze wszystkich asyryjskich miast wymienionych w Biblii tylko Resan pozostało do odkrycia. Jego nazwa oznacza "końską uzdę"; być może tam znajdowały się stajnie asyryjskich królów.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy trwały wykopaliska w Aszur, zespół kierowany przez R. Koldeweya kończył odkopywanie Babilonu - biblijnego Babel, wielkiego miasta z pałacami, świątyniami, wiszącymi ogrodami i oczywiście ziguratem. Wkrótce artefakty i inskrypcje ujawniły historię dwóch rywalizujących mezopotamskich imperiów: Babilonii i Asyrii, z których jedno leżało na południu, drugie na północy.
Te dwa państwa, przeżywające wzloty i upadki, okresy wojen i pokoju, stworzyły cywilizację, która powstała około 1900 roku p.n.e. i przetrwała około 1500 lat. Aszur i Niniwa zostały zdobyte przez Babilończyków i zniszczone, odpowiednio w 614 i 612 roku p.n.e. Jak przepowiedzieli biblijni prorocy, sam Babilon podzielił ich los w 539 roku p.n.e., kiedy został zdobyty przez Achemenidę Cyrusa.
Chociaż Asyria i Babilonia rywalizowały przez całą swoją historię, trudno byłoby wskazać jakiekolwiek istotne różnice w ich kulturze. Wprawdzie Asyryjczycy nazywali swoje główne bóstwo Aszurem ("wszystkowidzącym"), zaś Babilończycy Mardukiem ("synem czystego wzgórza"), lecz poza tym ich panteony były niemal identyczne.
Wiele muzeów na całym świecie zalicza do swoich najcenniejszych eksponatów ceremonialne bramy, uskrzydlone byki, reliefy, rydwany, narzędzia, utensylia, biżuterię, posągi i inne przedmioty wykonane z wszelkich możliwych materiałów, które zostały wykopane spod wzgórz Asyrii i Babilonii. Ale prawdziwym skarbem tych królestw jest ich piśmiennictwo: setki tysięcy inskrypcji w piśmie klinowym, wśród nich teksty kosmologiczne, epickie poematy, dzieje królów, archiwa świątynne, kontrakty handlowe, dokumenty małżeńskie i rozwodowe, tablice astronomiczne, przepowiednie astrologiczne, formuły matematyczne, listy geograficzne, szkolne gramatyki i słowniki, a także teksty poświęcone imionom, genealogiom, epitetom, czynom, mocom i obowiązkom bogów.
Wspólnym językiem, który tworzył więzi kulturowe, historyczne i religijne między Asyrią i Babilonią, był akadyjski. Jest to najstarszy znany język semicki, spokrewniony z hebrajskim, aramejskim, fenickim i kananejskim, lecz wcześniejszy od nich. Jednak ani Asyryjczycy, ani Babilończycy nie przypisywali sobie zasługi wynalezienia tego języka ani pisma; wręcz przeciwnie, na wielu tabliczkach znajduje się informacja, że zostały one skopiowane ze starszych oryginałów.
Kto więc wynalazł pismo klinowe i rozwinął język, z jego precyzyjną gramatyką i bogatym słownictwem? Kto spisał "starsze oryginały"? I dlaczego Babilończycy i Asyryjczycy nazywali ten język akadyjskim?
Odpowiedzi znowu powinniśmy poszukać w Księdze Rodzaju: "On to pierwszy panował w Babelu, w Erek, w Akkad". Akkad - czy naprawdę mogła istnieć taka stolica, starsza od Babilonu i Niniwy?
Ruiny Mezopotamii dostarczyły rozstrzygających dowodów na to, że rzeczywiście istniało niegdyś królestwo znane jako Akad, założone przez króla, który sam siebie nazywał szarrukinem ("prawowitym władcą"). W jednej ze swoich inskrypcji twierdził on, że jego imperium rozciągało się - dzięki łasce boga Enlila - od Dolnego Morza (Zatoki Perskiej) po Górne Morze (uważa się, że chodzi o Morze Śródziemne). Chełpił się też, że "sprawił, że przy nabrzeżu Akadu cumowały statki" z wielu odległych krajów.
Naukowcy byli zdumieni: oto natknęli się na mezopotamskie imperium w III tysiącleciu p.n.e.! Był to skok w przeszłość o prawie dwa tysiąclecia od asyryjskiego Sargona z Dur Szarrukin do Sargona z Akadu. A jednak wykopaliska wydobyły na światło dzienne literaturę i sztukę, naukę i politykę, handel i komunikację - w pełni rozwiniętą cywilizację - istniejące na długo przed pojawieniem się Asyrii i Babilonii. Co więcej, był to oczywisty prekursor i źródło późniejszych mezopotamskich cywilizacji; Asyria i Babilonia wyrosły z akadyjskiego pnia.
Sytuacja stała się jeszcze bardziej tajemnicza, kiedy odkryto inskrypcje opisujące czyny i rodowód Sargona z Akadu. Głosiły one, że jego pełny tytuł brzmiał "Król Akadu, Król Kisz"; tak więc wyjaśniały, że zanim zasiadł na tronie, był doradcą "władców Kisz". Czy zatem - zadali sobie pytanie uczeni - istniało jeszcze wcześniejsze królestwo, Kisz, starsze niż Akad?
Ponownie nabrały znaczenia wersety biblijne.
Kusz zaś zrodził Nimroda,
który był pierwszym mocarzem na ziemi...
On to pierwszy panował w Babelu, w Erek, w Akkad.
Wielu naukowców przypuszczało, że Sargon z Akadu mógł być biblijnym Nimrodem. Jeśli w przytoczonym powyżej wersecie zamiast "Kusz" przeczytamy "Kisz", to wydaje się, że poprzednikiem Nimroda był rzeczywiście Kisz, jak twierdził Sargon. Dlatego uczeni zaczęli przyjmować dosłownie dalszy ciąg jego inskrypcji: "Pokonał Uruk i zburzył jego mury... był zwycięski w bitwie z mieszkańcami Ur... Podbił całe terytorium od Lagasz aż do morza".
Czy biblijne Erek należy identyfikować z Uruk z inskrypcji Sargona? Kiedy odkryto miejsce znane dziś jako Warka, okazało się, że tak. A Ur wspomniane przez Sargona to nic innego jak biblijne Ur, miejsce narodzin Abrahama.
Odkrycia archeologiczne nie tylko potwierdziły prawdziwość relacji biblijnych; wydawało się niemal pewne, że w Mezopotamii musiały istnieć królestwa, miasta i cywilizacje już przed III tysiącleciem p.n.e. Pozostawało tylko pytanie, jak daleko w przeszłość trzeba się cofnąć, żeby odkryć pierwszą cywilizację?
Kluczem do rozwiązania tej zagadki był zupełnie inny język.
Koniec wersji demonstracyjnej.