Kronika długiej nocy - Mikołaj Janicki
15.00 zł

Reflow text when sidebars are open.
Ten rok był zupełnie inny niż poprzednie. Ciepłe, wakacyjne dni były udręką, a ludzie z oczekiwaniem wypatrywali jesieni. To wszystko trwało już zbyt długo. Gdy leniwe poranki i popołudnia spędzane na kanapie stają się rutyną, a wyniesienie śmieci czy krótki spacer do sklepu po najpotrzebniejsze zakupy urastają do rangi przyjemności, całe dotychczasowe życie ulega przedefiniowaniu. To, czego unikaliśmy, jest tym, czego poszukujemy; to, do czego dążyliśmy, tym, czego mamy już dość.
Życie każdego dnia przegrywa. Miało być lepiej, ale minęło już lato i wciąż nie widać poprawy. Nowy dzień oznacza kolejne ofiary. Wiadomość o śmierci jest straszna nawet wtedy, jeśli nie znało się osoby, która odeszła. To, co spotkało świat, to nie tylko gigantyczne śmiercionośne żniwo, ale też łzy. Łzy, tęsknota, złość. Żyjemy w rzeczywistości, w której niektórzy jako pociechę traktują to, że wirus zabija głównie starszych ludzi i to oni są w największym niebezpieczeństwie. To oznaka tego, że wszelki postęp i integracja nie znają takich pojęć jak empatia, wdzięczność i współczucie. Myślimy, że cały czas się rozwijamy.
Bycie nowoczesnym - to jest to. Oczekujemy tego od samych siebie, a przede wszystkim oczekują tego od nas inni.
Wydaje nam się, że jesteśmy silni jak nigdy wcześniej, że nic nie jest w stanie nas powstrzymać. Człowiek codziennie wygrywa bitwę z drugim człowiekiem. Człowiek
codziennie wygrywa bitwę z całym światem. Rywalizujemy nie wiadomo z kim, dążymy nie
wiadomo dokąd. To nie jest istotne, bo liczy się tylko to, że wygrywamy. Pieniądz, postęp, moje własne ja - to nowe bożki w tym politeistycznym systemie, który stale się rozwija, czy raczej rozwijał, do momentu, gdy to się zaczęło.
Wszystko to przestało nagle mieć znaczenie. Zmiana wprowadziła nowy system
wartości. Pobyt w domu nie sprzyja popisowi. Jesteśmy dziećmi, a Instagram czy Facebook to nasze ulubione zabawki. Fajnie jest wrócić z podwórka czy przedszkola i móc znów iść do pokoju, by pobyć z nimi sam na sam. Gorzej jest, gdy w domu przebywamy cały czas,
a ulubione przedmioty do zabawy zaczynają stawać się już nudne. Co wtedy począć? Ci, którzy nie potrafią znaleźć odpowiedzi na to pytanie, znaleźli się w trudnym położeniu, chociaż jakby tak się zastanowić, to samo uzależnienie jest już cholernie złą sprawą.
Kilkukrotne oglądanie zdjęcia znajomego, którego spotkanie nie sprawia najmniejszej przyjemności, a nawet wprowadza w zakłopotanie, bo przecież wypada coś powiedzieć. Takie
oglądanie zdjęcia tej osoby stało się formą spędzania czasu. Zabawne, ale zarazem przerażające. Bezwiednie, tuż po obudzeniu, na lekcjach, w czasie pracy, przed snem, ciągle przyczyniamy się do rozwoju tej machiny, dla której granicą jest niebo, a pożywką człowiek.