Królowa Wieszczek - Edmund Spenser

Kup ebooka

1.33 zł
1.14 zł (1,33 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

KRÓLOWA WIESZCZEK

  

W obszernym tym poemacie, niewykończonym zresztą w całości, przedstawia autor cały szereg dzieł bohaterskich, jakich się podjęli rycerze dworu Gloryany (która, prócz allegorycznego swego znaczenia: "Sława", ma zarazem być wcieleniem królowej angielskiej Elżbiety) na jej życzenie. Były to przygody takież, o jakich mówią romanse rycerskie wieków średnich: walki ze smokami, czarownikami, furyami, wdzierania się do jaskiń, w których demony więżą pochwyconą przez siebie dziewicę - a to wszystko ku czci lub obronie piękności, ubóstwianej przez bohatera. Z licznych tych przygód wybieramy jedną z księgi I.

Rycerz Czerwonego Krzyża (królewicz Artur, potomek królów saksońskich, ale po urodzeniu zamieniony przez elfa i uprowadzony do kraju wieszczek) poznaje na dworze królowej wieszczek, Gloryany ("Sławy") damę, nazwiskiem Una ("Prawda"), córę królewską, która go prosi, aby od potwornego smoka ("Grzechu") wybawił jej rodziców. Otrzymawszy w tym celu od Gloryany zbroję, odpowiednią dla chrześcijańskiego rycerza, udaje się w towarzystwie Uny na ową wyprawę:

 

Szlachetny rycerz pomyka po błoni,

Z srebrnym puklerzem i w pancerz odziany,

Na którym ślady wojennych pogoni

Niby głębokie pozostały rany -

Lecz on w tę zbroję pierwszy raz ubrany.

Rumak wędzidło gryzie niecierpliwie,

Jakby go ciężkie więziły kajdany.

Rycerz to piękny, stworzony prawdziwie,

By z wrogiem się spotykać na najkrwawszej niwie.

 

Na piersiach, w pamięć onej śmierci świętej

Naszego Zbawcy, krzyż mu się czerwieni:

Nosi to godło, czcią k' Niemu przejęty -

W czci dla spraw jego nigdy się nie leni.

I na puklerzu takiż znak się mieni,

Bo w jego pomoc przednią ma nadzieję.

Z czynem i słowem zawsze prawdę żeni,

Surowa godność w twarzy mu widnieje,

Drżą przed nim, on przed niczem w świecie nie truchleje.

 

Na wielką spieszy on wyprawę ninie

Dla Gloryany: wszystko spełni dla niej,

Dla tej królowej we wieszczek krainie;

Z tego, co tylko świat nam niesie w dani,

 

Najpożądańsze mu względy tej pani;

Jedzie, a żądzy powstrzymać nie może,

Aby spróbować sił swych jak najraniej -

W potężnym boju, w jak najprędszej porze -

Na wrogu jej, na smoku, straszliwym potworze.

 

Przy nim niewiasta słodka, a nadobna;

Oślica pod nią niby śnieżek biały,

A nawet bielsza. Ją samą żałobna

Kryje zasłona i z postaci całej

Czarnej się sukni fałdy pozwieszały.

Na swem zwierzęciu siedzi, jak w żałobie

Jakiej najcięższej, widać, że niemały

Trapi ją smutek i troska w tej dobie.

Na sznurku mleczne jagnię prowadzi przy sobie.

 

Dziewka, by jagnię, czysta i niewinna,

W każdym żywota swojego zawodzie,

A z pochodzenia swego wielce słynna,

Bo miała królów i królowe w rodzie,

Co na Zachodzie władli i na Wschodzie,

Co wszystek świat ten w mocy posiadali,

Aż ich gnieżdżący się na piekieł spodzie

Czarci z ich własnych dzierżaw nie wygnali;

By pomścić ich, rycerza tego wiedzie z dali.

 

A w tyle karzeł po za nimi kroczy

Zwolna: snać pośpiech nigdy mu nie służy,

Lub może tłumok zbyt mu plecy tłoczy:

Dźwiga przybory, niezbędne w podróży.

Jadą - wtem naraz niebo się zachmurzy

 

I Jowisz deszczu wyleje strumienie

Na łono swojej kochanki. W tej burzy

Pragnie się ukryć wszelakie stworzenie:

I piękna para rada znaleść gdzie schronienie.

 

Gdy się na wszystkie rozglądają strony,

Dokądby uciec w nawałnicy czasie,

Ujrzą w pobliżu gęsty las zielony,

Którego drzewa, lśniące w lata krasie,

Tak rozłożyste i zbite, że, zda się,

Człek tu się z niebios promieniem nie spotka.

Mnóstwo szerokich alei w tej masie

Drzew oraz krzewów prowadzi do środka:

Zwabiła podróżników ta ustroń przesłodka.

 

Śpieszą, a rozkosz coraz większa rośnie

W sercu, wsłuchanem w dźwięczne ptasząt chóry,

Co przed szarugą bezpieczne, rozgłośnie

Zdają się szydzić z nieb, odzianych w chmury,

Lub wielbią drzewa, pnące się do góry:

Świerk, na maszt zdatny, wiąz, winem opięty,

Topól nieschnącą i cyprys ponury

I króla lasów, ten dąb nieugięty,

I smukły cedr i gibkie osikowe pręty;

 

Wawrzyn, tak piękny, gdy poetów skronie

I bohaterskich zwycięzców okoli;

Wierzbę, co we łzach po kochanku tonie;

Cis, co łucznika poddaje się woli,

Mirrę, kojącą, kiedy rana boli,

Jesion i jawor, owoc oliwkowy,

Więzożołd [dąb], sosnę, pełną melancholii,

 

I buk postaci jak gdyby bojowej,

Brzezinę i klon, rzadko w swojem wnętrzu zdrowy.

 

Jadąc przez las, spostrzegają olbrzymią skałę, a w niej jaskinię, gniazdo smoka ("Grzechu"). Towarzyszka rycerza, przestraszona, nie pozwala mu się zbliżać do niebezpiecznej groty - lecz:

 

- Pełen ognia i odwagi chyżej.............................

Projekt okładki: Juliusz Susak

 

Na okładce: Gerrit van Honthorst (1592-1656), Pokłon pasterzy (1622),

licencja public domain, źródło: Abby Sage Richardson (1837-1900), Perdita, Plate 1, Stories from Old English Poetry (1899),

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Perdita-Stories_Old_English_Poetry-1899-0008-1.jpg

This file has been identified as being free of known restrictions under copyright law,

including all related and neighboring rights.

 

Tekst wg edycji:

Edmund Spenser

Królowa Wieszczek

Warszawa 1907

Zachowano oryginalną pisownię.

 

? Wydawnictwo Armoryka

 

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

 

ISBN 978-83-7950-987-4