Królewna Gęsiarka i inne bajki - Bracia Grimm

Kup ebooka

4.00 zł
3.44 zł (4,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

KRÓLEWNA GĘSIARKA

 

Była sobie pewna stara królowa, której mąż dawno zmarł i miała piękną córeczkę. Gdy dorosła, zaręczono ją z królewiczem sąsiedniego państwa. Nadszedł czas ślubu i królewna miała ruszyć za granicę. Wówczas matka spakowała jej wiano, składające się ze wspaniałych rzeczy, ozdób i klejnotów. Wyprawa była nader bogata, bo matka kochała swoją córkę. Dodała jej za towarzyszkę służebną i poleciła, by dowiozła szczęśliwie swą młodą panią do narzeczonego. Każda dostała konia, koń zaś królewny zwał się Falada i umiał mówić. W chwili rozstania, matka udała się do sypialni, wzięła nóż, zacięła się w palec i otarła krew chustką, tak że powstały na niej trzy plamki czerwone. Potem wręczyła chustkę córce i powiedziała:

- Drogie dziecko, zachowaj to dobrze, bo w drodze przyda ci się.

Pożegnały się czule, królewna schowała w zanadrze chustkę matki i siadłszy na koń, pojechała do narzeczonego. Jechały wraz ze służebną przez godzinę, a królewnie zachciało się pić.

- Zejdź z konia, - powiedziała służebnej - i nabierz wody w kubek z tamtego oto strumienia.

- Jeśli ci się chce pić, królewno, - odparła zła służebnica, - to idź sama, uklęknij nad wodą, i pij. Ja ci służyć nie będę!

Dręczona wielkiem pragnieniem, zeszła królewna z konia i napiła się wody. Potem zaś westchnęła:

- O Boże!

A trzy krople krwi odpowiedziały:

- Serce twej matki pękłoby, gdyby o tem wiedziała.

Królewna była pokorna i cicha, toteż nie gniewała się, ale spokojnie dosiadła swego konia i pojechały dalej.

Dzień był upalny, słońce dogrzewało. Znalazły się niebawem nad rzeką, a królewna powtórzyła:

- Zejdź z konia i podaj mi wody w złotym kubku.

Tak mówiła łagodnie, bo dawno odwykła od ostrych słów. Ale służebna odparła jeszcze butniej:

- Jeżeli cię pragnienie pali, królewno, to pij sama! Ja ci służyć nie myślę!

Znowu zsiadła królewna, uklękła nad wodą i napiła się. Potem znów westchnęła;

- O Boże!

A trzy krople krwi odpowiedziały:

- Serce twej matki pękłoby, gdyby o tem wiedziała.

Królewna, pijąc z rzeki, pochyliła się nisko, a chustka wypadła jej z zanadrza i popłynęła z prądem, czego nie spostrzegła wcale.

Służebna jednak zobaczyła, co się stało i rozradowała się bardzo. Miała ona teraz władzę nad królewną, która, zgubiwszy trzy krople krwi matczynej, stała się bezsilną i słabą.

Królewna chciała z powrotem dosiąść swego konia, ale służebna krzyknęła ostro:

- Nie tobie jeździć na Faladzie! Ja jej dosiędę, ty zaś wsiąść musisz na moją szkapę!

Królewna musiała się z tem zgodzić.

Potem służebna kazała jej zdjąć królewskie szaty, wzięła je, zaś królewnie dała swą odzież. Ponadto kazała królewnie przysiąc, że nie powie o tem, co zaszło, nikomu na królewskim dworze. Zagroziła też, że ją zabije, gdyby nie dotrzymała przysięgi. Falada jednak widziała i słyszała wszystko.

Służebna dosiadła Falady, zaś królewna lichego konia i tak dojechały do królewskiego zamku. Zapanowała tam wielka radość z powodu przybycia narzeczonej, królewicz wybiegł i zdjął z konia służebnę, sądząc, że to jego ukochana, potem zaś zaprowadzono ją do pałacu po wspaniałych schodach. Prawdziwa zaś królewna została sama na dole. Dostrzegł ją stojącą w podwórzu przez okno stary król i zauważył, że jest piękna, delikatna i zgrabna. Spytał też narzeczonej syna, co to za dziewczyna, która stoi na dole.

- Wzięłam ją sobie po drodze do towarzystwa, - odparła. - Dajcie jej jaką robotę, by nie próżnowała.

Stary król nie miał żadnej roboty dla dziewczyny, ale po namyśle rzekł:

- Mam jednego małego chłopca, który pasie gęsi. Niechże mu pomaga.

Chłopakowi na imię było Jaś i jemu to musiała odtąd pomagać królewna.

Niedługo potem powiedziała fałszywa narzeczona.

- Drogi narzeczony mój! Uczyń mi przysługę!

Odparł, że wszystko chętnie zrobi.

- Zawołaj oprawcę i każ uciąć głowę koniowi, na którym przyjechałam, gdyż zezłościł mnie bardzo w ciągu drogi.

Bała się, że Falada powie, co uczyniła z królewną.

Gdy tak się miało stać, doszło do uszu królewny, że biedna Falada skazana jest na śmierć. Dała ona tedy potajemnie oprawcy pieniądz wzamian za pewną przysługę. W mieście była ciemna brama, przez którą musiała codziennie przechodzić z gęsiami. Poprosiła więc oprawcę, by w tej bramie przybił głowę nieszczęsnej Falady. Chciała widywać w ten sposób ulubionego konia jeszcze przez czas jakiś. Oprawca uczynił wedle jej woli.

Gdy rano pędziła wraz z Jasiem gęsi na paszę, powiedziała do głowy, przechodząc obok niej:

- Wisisz tu, biedna moja Falado!

A głowa odpowiedziała:

- O, biedna królewno moja! Musisz teraz chodzić boso! Serce twej matce by pękło, gdyby o tem wiedziała!

Królewna poszła dalej z gęsiami potulnie, a gdy znalazła na łące, usiadła i rozplotła włosy. Były piękne, złociste i spodobały się Jasiowi, tak że chciał kilka wyrwać dla zabawy.

Królewna powiedziała:

  

- Wiej wietrzyku, wiej!

Zdejm Jasiowi czapkę z głowy,

Niech pogoni za nią w dal,

Aż zaplotę włosy

I uczeszę się.

  

Zerwał się silny wicher i...........................