Rozdział 2
Reformy
Gabinet Fryderyka Augusta w Pałacu Królewskim w Warszawie był wypełniony pergaminami, mapami i modelami garnizonów wojskowych. Świece rzucały ciepłe światło na ściany, a cienie falowały przy każdym ruchu ministra Dietricha von Seizendorfa, który stał nad stołem pełnym dokumentów.
- Wasza Wysokość. - rozpoczął minister - Sejm i delegaci prowincji czekają na decyzje. Reforma administracyjna i podatkowa musi być przygotowana w tym miesiącu. Rosja i Prusy obserwują każdy ruch.
Fryderyk August przesunął palcem po mapie kraju, na której zaznaczono prowincje, garnizony i drogi pocztowe.
- Najpierw ministerstwa. - powiedział w końcu, głosem spokojnym, lecz stanowczym. - Finansów, wojny, sprawiedliwości i handlu. Każde z nich odpowiada centralnie, ale delegaci prowincji muszą wiedzieć, że ich autonomia zostaje nienaruszona.
- To oznacza, że stworzymy coś w rodzaju federalnej administracji. - zauważył Dietrich.
- Dokładnie, - odparł król. - Ale centrum musi mieć kontrolę nad armią i skarbem. Bez tego nawet najlepsza konstytucja nie obroni państwa.
...
Sala sejmowa była pełna rozmów, szeptów i szelestu pergaminów. Delegaci z Litwy i Rusi wchodzili w napięte rozmowy z senatorami polskimi. Magnateria obserwowała króla, próbując przewidzieć jego decyzje.
- Wasza Wysokość. - zaczął marszałek Sejmu - Proponujemy uchwałę o ustanowieniu centralnych ministerstw. Z drugiej strony chcemy zapewnić krajom wschodnim pełną autonomię w zakresie prawa lokalnego i podatków.
- Zgadzam się. - powiedział król, spoglądając na mapy. - Autonomia zostaje, ale centrum musi mieć możliwość koordynacji armii i finansów. Każda jednostka garnizonowa musi raportować do ministra wojny, a dochody z podatków centralnych muszą być jawne i kontrolowane.
Delegaci z Litwy i Rusi wymienili spojrzenia, a starszy poseł z Wilna powiedział: