Król powróci - Adam Szumorek

Kup ebooka

44.90 zł
37.26 zł (36,77 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rekomendacje

Kiedyś byłem na uczcie z owoców morza. Postawiono przede mną talerz z całym homarem. Nie wiedziałem, jak się za niego zabrać, więc postanowiłem zjeść coś innego. Z pomocą przyszedł gospodarz imprezy, który pokazał mi części jadalne i zaprezentował, jak posługiwać się narzędziami. Od tamtej chwili homar należy do moich ulubionych potraw.

Adam Szumorek w książce Król powróci zaprasza nas na ucztę i pokazuje, jak zjeść homara. Po jej przeczytaniu Apokalipsa wylądowała na topie listy moich ulubionych ksiąg Nowego Testamentu.

Mirosław Muszczyński, pastor zboru Kościoła Zielonoświątkowego "Nowe Życie" w Warszawie

Po tej książce zakochałem się w Apokalipsie!

Andrzej Burzyński, dyrektor Akademii Rozwoju Przedsiębiorcy

Chyba każdy z nas czekał na taki "podręcznik" do Objawienia św. Jana. Adam Szumorek w niezwykły sposób oswaja tego starego wilka i sprawia, że treści, tak często nadinterpretowane i niezrozumiałe, stają się czytelne jak nigdy wcześniej. Apokalipsa nadal pozostaje tajemniczą księgą, jednak dzięki Adamowi i jego wnikliwej pracy widzimy więcej i wyraźniej, a Dobra Nowina płynąca z kart Objawienia budzi nadzieję i radość z oczekiwania na przyjście Króla.

Michał Kupczyk, Exodus 15

To kolejna świetna pozycja książkowa, która wyszła spod pióra doktora Adama Szumorka. Autor uwrażliwia czytelników na zasady, jakimi powinniśmy się kierować, próbując zrozumieć tę niezwykłą księgę zwaną Objawieniem Jana. Nie jest to drobiazgowy komentarz do jej przesłania. Adam Szumorek nie wyjaśnia wszystkich szczegółów, ale odnosi się do szerokiego, powtórzeniowego raczej niż chronologicznego, obrazu Janowej Apokalipsy, jednocześnie bardzo praktycznie wiążąc jej ponadczasowe przesłanie z naszym codziennym życiem tu i teraz. W przystępny, ciekawy, a zarazem wnikliwy sposób zwraca uwagę na to, co jest istotne w Objawieniu Jana. Wyczula czytelników, aby wgłębiając się w tę wyjątkową księgę, nie przegapili tego, co najważniejsze, czyli zachwytu nad Bogiem, który siedzi na tronie, i oczekiwania na Tego, który był, który jest i który przyjdzie znów.

dr Mirosław Marczak, Wspólnota Chrześcijańska Swojczyce, Wrocław

Bardzo lubię zagadki, ale Księga Apokalipsy zawsze zdawała się zagadką zbyt trudną - pełną symboli i ukrytych znaczeń. Myślałam, że mam za małą wiedzę, aby się w nią zagłębiać.

Książka Adama Szumorka zaskoczyła mnie od samego początku. Jest napisana pięknym i stosunkowo prostym w odbiorze językiem. Każdy kolejny rozdział sprawia, że czytelnik chce czytać dalej, gdyż ma wrażenie, że za chwilę coś zakrytego i przed nim się otworzy. I rzeczywiście się otwiera, choć niekoniecznie to, czego się spodziewa.

W książce nie znajdziemy kolejnej porcji spiskowych teorii wszechświata. Choć momentami jest konfrontacyjna, zachęca do przemyślenia relacji z Bogiem. To książka pełna nadziei, nie strachu - i co ważne, ma dobre zakończenie. Gorąco polecam!

Alicja Zwolak-Plichta, dyrektor Chrześcijańskiego Centrum Edukacyjnego

Adam Szumorek rozumie główne przesłanie Księgi Objawienia, potrzebę Kościoła dotyczącą tego przesłania oraz sposób przekazywania biblijnej prawdy prostym językiem. Jego książka Król powróci dostrzega trudności współczesnego czytelnika w poruszaniu się po tajemniczym świecie Objawienia Jana i oferuje drogę nie tylko do zrozumienia przesłania tej księgi, ale także do uchwycenia zamierzonego wpływu, jaki ma ona wywrzeć na chrześcijan. To, co Apokalipsa robi dla Kościoła, Adam Szumorek robi dla Apokalipsy - pomaga zachować właściwą perspektywę. Zarówno pastorzy, jak i czytelnicy bez przygotowania teologicznego wiele zyskają dzięki jego pracy.

Mackenzie Johnson, misjonarz i nauczyciel w Społeczności Chrześcijańskiej TOMY w Piotrkowie Trybunalskim, doktorant w Union School of Theology, Południowa Walia

Na rynku księgarskim znajdziemy wiele pozycji poruszających zagadnienia związane z Objawieniem św. Jana. Z jednej strony są to mniej lub bardziej wyczerpujące komentarze biblistów, z drugiej - popularne książki, których autorzy starają się zinterpretować treść księgi i przewidzieć przyszłość, dopasowując narrację Apokalipsy do obserwowanej rzeczywistości i własnych wyobrażeń.

Adam Szumorek poszedł inną drogą. Nie jest to z pewnością kolejna wizja przyszłych wydarzeń i nadchodzących katastrof. Nie jest to także uczone dzieło teologa lub biblijnego egzegety, choć nie brakuje w nim dobrej egzegezy. To książka na wskroś homiletyczna, napisana przez praktykującego kaznodzieję, który regularnie staje przed swoją wspólnotą, próbując przybliżać jej Słowo Boże.

Książka zawiera więc liczne ilustracje i przykłady aktualizujące treść napisanego 1900 lat temu i nadal intrygującego utworu biblijnego, sporo odniesień do pierwotnego kontekstu oraz przede wszystkim niezmiennie aktualne przesłanie o nadziei, o wytrwaniu w obliczu prześladowań i pokusy do rozpłynięcia się w niechrześcijańskim otoczeniu, a także o ostatecznym zwycięstwie Boga nad wszelkimi przeciwnościami i wrogimi siłami.

Okazuje się, że mimo upływu czasu okoliczności, które nas otaczają, nie są aż tak bardzo odmienne od tego, co dotykało chrześcijan w I wieku na obszarze Azji Mniejszej, jak mogłoby się wydawać. Polecam więc wszystkim książkę Adama. Zarówno szukającym rzetelnej egzegezy, jak i spragnionym przesłania, które może odmienić ich życie.

dr hab. Jerzy Sikora, prof. Uniwersytetu Łódzkiego, Wydział Filozoficzno-Historyczny

Największym atutem tej książki jest to, że nie pozbawia Kościoła bogactwa Księgi Objawienia. Jest to pozycja, która sprawia, że wiele trudnych do zrozumienia symboli z Apokalipsy staje się bardziej przystępnych, ponieważ autor osadza je w kontekście Starego Testamentu i starożytnego świata, w którym zostały zapisane. Jednak to dopiero początek. Celem autora nie jest tylko wyjaśnienie symboliki, ale przede wszystkim pokazanie, jak prawdy zawarte w Objawieniu odnoszą się do życia współczesnego chrześcijanina. Liczne przykłady z codziennego życia, literatury czy historii sprawiają, że książkę czyta się bardzo płynnie, a przeplatanie tych przykładów z tekstem biblijnym pozwala lepiej zrozumieć, jakie znaczenie Apokalipsa ma dla nas dzisiaj. Z każdą stroną widać coraz lepiej, jak wielką nadzieję może ona nieść. Nadzieję wypływającą z tego, że pomimo smoka, bestii i zła tego świata jego prawowity Król nadchodzi i przynosi ze sobą nowe stworzenie.

Paweł Lupa, wykładowca w Instytucie Studiów Biblijnych przy Wyższym Baptystycznym Seminarium Teologicznym w Warszawie oraz na platformie edukacyjnej Bibliowersytet

Czytać albo nie czytać - oto jest pytanie

Krytycy są bardziej szaleni niż poeci. [...] I chociaż święty Jan Ewangelista w swojej wizji widział wiele dziwnych bestii, to nie widział stworzenia tak straszliwego, jak to opisywane przez jego komentatorów1.

G.K. Chesterton

Na ekranie starego telewizora pojawił się mówca w idealnie skrojonym garniturze i z nienagannie ułożoną fryzurą. Uśmiechając się szeroko, opowiadał o czasach ostatecznych, które, jego zdaniem, zaczną się lada moment, a może nawet już trwają. Pokazywał na wykresach chronologię przyszłych wydarzeń. Z zapałem opowiadał o pochwyceniu Kościoła, czyli o nagłym i niespodziewanym zabraniu do nieba naśladowców Jezusa. Wydarzenie to, jak twierdził, spowoduje chaos na ziemi, gdyż w jednej chwili znikną miliony chrześcijan, a pozostali nie będą wiedzieli, co się z nimi stało. Również ci zabierani będą zaskoczeni, ponieważ zostaną pochwyceni do nieba podczas wykonywania codziennych czynności: piloci samolotów podczas rejsowych lotów międzykontynentalnych, lekarze w trakcie przeprowadzania operacji, nauczyciele w samym środku lekcji, a kierowcy w czasie jazdy po autostradzie. Nietrudno sobie wyobrazić ogólnoświatową katastrofę, do jakiej to doprowadzi. A to dopiero początek tarapatów, ponieważ zaraz po pochwyceniu Kościoła nastanie wielki ucisk i panowanie antychrysta, który stanie na czele światowego rządu.

Następnie telewizyjny kaznodzieja przeczytał opis zabójczej szarańczy z Objawienia Jana, zwanego też Apokalipsą, który niewątpliwie pobudzał wyobraźnię:

Z wyglądu szarańcza przypominała konie przygotowane do bitwy. Łby zdobiły jej wieńce jakby ze złota, pyski wyglądały jak twarze ludzkie, grzywy przypominały włosy kobiet, a zęby - kły jak u lwów. Miała też pancerze jakby żelazne, a dźwięk pracujących skrzydeł brzmiał jak odgłos wielu zaprzężonych w konie rydwanów, pędzących do bitwy. Ponadto szarańcza miała ogony podobne do skorpionowych oraz żądła. Te ogony mogły wyrządzać szkodę ludziom przez okres pięciu miesięcy2.

- Czy ktoś kiedyś widział taką szarańczę? Oczywiście, że nie. To nie może być zwykła szarańcza - odpowiedział kaznodzieja na zadane przez siebie pytanie. - To nic innego jak nowoczesne śmigłowce bojowe.

Aby to udowodnić, pokazał rysunek szarańczy, obok którego umieścił zdjęcie śmigłowca.

- Czyż nie wyglądają podobnie? Jan na pewno widział uzbrojone śmigłowce, ale wtedy nie wiedział, na co patrzy. Nigdy wcześniej nie miał do czynienia ze śmigłowcami i właśnie dlatego opisał je jako morderczą szarańczę siejącą spustoszenie na ziemi.

To było ponad trzydzieści lat temu. Muszę przyznać, że tego typu obrazy przemawiały do wyobraźni nastolatka. Moi rodzice właśnie założyli kablówkę, abym miał częstszy kontakt z językiem angielskim. A ja, szukając ciekawych programów do oglądania, wybierałem te, które mówiły o Biblii, z przekonaniem, że trafiłem na żyłę złota. Później okazało się, że choć niewątpliwie była to jakaś żyła, to z całą pewnością nie było to złoto. Jeśli nie złoto, to co? Dobre pytanie.

***

Apokalipsa od wieków rozpalała wyobraźnię czytelników. Nie trzeba sięgać daleko w głąb historii, żeby się o tym przekonać. Kiedy powstawała Unia Europejska, niektórzy widzieli w niej odrodzone Cesarstwo Rzymskie - utożsamiano ją z dziesięcioma rogami bestii, które symbolizują dziesięć królestw. Państw tworzących unię szybko przybywało, więc także teorię modyfikowano.

Kiedy nastąpił wybuch w elektrowni atomowej w Czarnobylu, znaleźli się tacy, którzy uważali, że to spełnienie proroctwa o gwieździe Piołun mającej spaść na ziemię i zatruć jej wody. W interpretacji doszukiwali się powiązań znaczeniowych słowa Czarnobyl ze słowem piołun. Podobnie kiedy w czasie wojny o Kuwejt w 1991 roku zapłonęły szyby naftowe, a dym był tak gęsty, że nie było widać słońca, mówiono, że wypełnia się proroctwo o tym, że w czasach ostatecznych zaćmi się właśnie Słońce. Inni natomiast oczekiwali bardziej dosłownego zaćmienia słońca, takiego jakie opisuje Jan. Zastanawiali się, jaki wpływ na życie na ziemi będzie miał fakt, że słońce straci jedną trzecią energii albo że jedna trzecia rzek zamieni się w krew. Co się wtedy stanie z procesami wegetacji? Jak to wpłynie na zaopatrzenie mieszkańców miast w wodę i na życie w oceanach? To oczywiście zaowocowało przeróżnymi katastroficznymi wizjami kryzysów, wojen i prowadziło do kolejnych spekulacji na temat naszej przyszłości.

Za każdym razem, gdy mają miejsce kryzysy, takie jak epidemia COVID, wojna w Ukrainie, pożary lasów w Australii lub powodzie, wiele osób rozmyśla nad tym, czy są one przejawem sądu Bożego, kolejnym znakiem końca świata. Czy to już ta wojna albo ten głód, albo ta susza, które wpisują się w ciąg wydarzeń prowadzących do końca? Pytają, kiedy nastąpi ten koniec i jak będzie wyglądał. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Google "koniec świata", a znajdziemy mnóstwo gotowych scenariuszy, których autorzy prześcigają się w liczbach kataklizmów oraz konfliktów nuklearnych. Jednak, co ciekawe, zazwyczaj po dekadzie lub dwóch większość tych przewidywań okazuje się zupełnie nieaktualna - cała góra książek, które je opisywały, nadaje się na makulaturę.

***

Niestety nie brakuje takich, którzy idą o krok dalej, próbując podawać mniej lub bardziej dokładne daty końca świata i powrotu Jezusa. W czasie pobytu w Denver miałem okazję słuchać wykładów znanego biblisty - Craiga Blomberga. Któregoś razu pokazał nam opracowanie, w którym zebrano wszystkie znane zapowiedzi dat końca świata od czasów Jezusa aż do współczesności.

- Zagrajmy w pewną grę - powiedział. - Wy podajecie dowolny rok, zaczynając od trzydziestego trzeciego po Chrystusie, aż do daty wydania tej książki, a ja sprawdzam, czy zapowiadano wtedy powrót Jezusa.

Strzelaliśmy, podając różne daty. Okazało się, że do większości z nich pasowały konkretne zapowiedzi. A jeśli nawet w danym roku świat nie zmierzał ku końcowi, to margines błędu w wielu okresach wynosił około pięciu do dziesięciu lat. I tak przez dwa tysiące lat historii Kościoła.

Tylko w 2000 roku świat miał się skończyć dwadzieścia cztery razy, czyli średnio dwa razy w miesiącu, z czego dokładnie cztery razy w kwietniu i cztery w maju. Potem przewidywano koniec co roku, a nawet kilka razy w roku. W 2012 roku kończył się też kalendarz Majów, więc przewidywano, że świat przeminie 21 grudnia, tuż przed Bożym Narodzeniem. Nie pomogły nawet wyjaśnienia samych Majów, którzy przekonywali, że ich kalendarz jest cykliczny, czyli nawet jak się skończy, to zacznie biec od początku. Końca uparcie oczekiwano, a on, jak widać, wciąż nie nadszedł.

***

Przepowiadaczom powtórnego przyjścia Jezusa nie przeszkadza nawet fakt, że sam Jezus, nauczając o końcu, jasno powiedział: "Tego dnia natomiast ani tej godziny nikt nie zna: ani aniołowie w niebie, ani Syn - tylko Ojciec"3. Nawet Syn Boży, gdy był na świecie i stał się człowiekiem ze wszystkimi wynikającymi z tego faktu ograniczeniami, nie wiedział, kiedy to się wydarzy. Tymczasem jednym z tych, którzy wiedzieli, a przynajmniej tak myśleli, okazał się Harold Camping - chrześcijański pisarz, kaznodzieja, twórca Family Radio. Pierwszy raz zapowiedział powtórne przyjście Jezusa na 21 maja 1988 roku. Kiedy tego dnia nic się nie wydarzyło, podał kolejną datę - 6 września 1994 roku. Wielu jego zwolenników potraktowało te słowa poważnie i przygotowało się na nadchodzący koniec. Pewien lekarz rodzinny niestrudzenie opowiadał pacjentom o dacie końca świata. Następnie zwolnił cały zespół pracowników i zamknął przychodnię. Okazało się, że niepotrzebnie, bo niedługo potem znowu musiał ją otworzyć.

Zdumiewające okazało się jednak to, że po kolejnej nieudanej próbie przewidzenia końca świata popularność Campinga i Family Radio wzrosła, a on sam podał następną datę - 2008 rok. Potem przygotowywał wszystkich na 21 maja 2011 roku. Jednak kiedy tylko ta data się zdezaktualizowała, szybko naniósł drobną poprawkę i przesunął powrót Jezusa z 21 maja na 21 października na godzinę osiemnastą. Była to jego ostatnia próba. W końcu zarówno on sam, jak i jego współpracownicy przestali odbierać telefony - zamilkli. W 2012 roku Camping wydał oświadczenie, w którym publicznie przeprosił za błędne wyliczenia i całe zamieszanie, które spowodował, a rok później zmarł w wieku dziewięćdziesięciu dwóch lat, co było jego osobistym końcem świata. Nawet tego nie przewidział4.

***

Nie dziwi więc, że Apokalipsa wywołuje bardzo skrajne emocje u tych, którzy ją czytają. Co roku, kiedy uczyłem na temat Objawienia Jana, na początku zajęć zadawałem studentom to samo pytanie: "Jakie emocje wzbudza w was Księga Objawienia?". Za każdym razem słyszałem te same odpowiedzi. Wszyscy byli zgodni - to trudna część Biblii.

Parafrazując słowa mojego profesora Roberta Lowery, można powiedzieć, że kiedy czytamy Objawienie Jana, mamy wrażenie, jakbyśmy znaleźli jakąś dziwną wersję magazynu "National Geographic". Zamiast dobrze znanych zwierząt opisane są smoki, krwawe bestie z kilkoma głowami, Baranek, który wygląda jak zabity, i zabójcze gatunki szarańczy. Czasem czujemy się, jakbyśmy oglądali prognozę pogody, w której zapowiadane są przeróżne zjawiska. Wystąpią: grad, zaćmienie słońca, burze na morzu, grzmoty, pioruny, spadające gwiazdy, powodzie i trzęsienia ziemi. Bywa też, że odnosimy wrażenie, jakby wpadł nam w ręce podręcznik wyższej matematyki pełen dziwnych liczb takich jak: trzy, cztery, sześć, siedem, dziesięć, dwanaście i jej wielokrotność, na przykład sto czterdzieści cztery tysiące, oraz sześćset sześćdziesiąt sześć. Jak się w tym wszystkim połapać?5

Niektórzy z moich studentów dodawali, że ta księga jest nie tylko trudna, ale też przerażająca. Znajdujemy tam bowiem opisy groźnych bestii, głodu, wojen, cierpienia i prześladowań. Czytamy o czterech jeźdźcach Apokalipsy, którzy sieją spustoszenie na ziemi, widzimy, jak otwierane są kolejne pieczęcie, rozbrzmiewają kolejne trąby zapowiadające sąd i wylewane są czasze gniewu. Ta księga może budzić grozę. Czasem nawet trudno się w niej doszukać dobrych wiadomości.

Z tego powodu wiele osób woli trzymać się z dala od tej części Biblii, jakby na samym jej początku widniał napis ostrzegawczy: "UWAGA! Nie dotykać!". Podczas lektury Pisma Świętego czytelnicy wolą udawać się w bezpieczniejsze rejony - zaglądają na przykład do ewangelii czy psalmów. Kto by chciał czytać o tak skomplikowanych, a do tego tak strasznych rzeczach? Zresztą trudno się im dziwić, skoro nawet niektórzy ojcowie Kościoła zastanawiali się, czy Objawienie Jana powinno być częścią kanonu Nowego Testamentu.

Marcin Luter w okresie reformacji, przynajmniej na początku, twierdził, że księga ta powinna być usunięta z Biblii, ponieważ nie wnosi za wiele do naszego życia. Potem jednak zmienił zdanie i zaczął się nią bardziej interesować. Jan Kalwin z kolei napisał komentarze do większości ksiąg Biblii, ale pominął Księgę Objawienia i konsekwentnie unikał pisania na jej temat.

***

Są jednak i tacy, którzy popadają w drugą skrajność. Tak bardzo fascynuje ich Apokalipsa i jej symbolika, że traktują ją jak zakodowany scenariusz przyszłości, który trzeba rozszyfrować. Za wszelką cenę próbują dopatrzeć się wyjaśnienia biblijnych symboli we współczesnych wydarzeniach, układają całe scenariusze dotyczące przyszłości, tworzą wykresy i plany historii oraz spierają się o to, kiedy powróci Jezus.

Niektórzy więc postrzegają tę księgę nieco podobnie jak mnich z powieści Imię róży Umberto Eco. Brat William, wraz ze swoim pomocnikiem o imieniu Adso, próbował rozwiązać zagadkę siedmiu tajemniczych morderstw, które miały miejsce w klasztorze. Przy tym był przekonany, że klucz do jej rozwiązania znajdował się właśnie w Apokalipsie. Kiedy Adso dopytywał, skąd ten pomysł, zdumiony mnich odpowiedział: "Księga Jana stanowi klucz do wszystkiego"6.

No właśnie. Skoro ta księga jest rozwiązaniem wszystkiego, to kreatywności w doszukiwaniu się znaczeń biblijnych symboli w otaczającym nas świecie, zdaje się, nie ma końca. Niektórzy snują spekulacje na temat pochwycenia Kościoła i zabrania go do nieba. Zastanawiają się, czy wydarzy się to przed wielkim uciskiem, w jego trakcie czy może na sam koniec. Zupełnie nie przeszkadza im fakt, że Objawienie Jana milczy na temat jakiekolwiek pochwycenia. Takie słowo ani podobna idea nie pojawiają się w Apokalipsie.

***

Jak się w tym wszystkim połapać i nie pogubić? No i gdzie znaleźć tę dobrą wiadomość Apokalipsy? Zdecydowanie nie zachęcam do naśladowania żadnej z opisanych wyżej postaw. Nie warto unikać Apokalipsy tylko dlatego, że jest trudna. To nie przypadek, że ta księga znalazła się w Biblii, a jak pisze Jan na samym jej początku: "Szczęśliwy ten, kto czyta, oraz ci, którzy słuchają słów proroctwa i trzymają się tego, co jest w nim napisane. Czas bowiem jest bliski"7. Słowo szczęśliwy jest też tłumaczone jako błogosławiony. Jan nazywa czytających tę księgę albo słuchających jej szczęściarzami, którym Bóg chce pogratulować i których błogosławi. Czas bowiem jest bliski. Ci ludzie nie myślą, że muszą wszystko zrozumieć, jedynie czytają i wiernie czekają na powtórne przyjście Jezusa - wiedzą, że Król jest blisko.

Nie warto też popadać w drugą skrajność i fascynować się każdą nową sensacyjną teorią na temat Objawienia Jana albo doszukiwać się w tej księdze interpretacji, o których ani Janowi, ani jego pierwotnym adresatom nawet się nie śniło. Dlatego jeśli czytasz tę książkę w poszukiwaniu tego typu rewelacji, muszę cię uprzedzić: tu ich nie znajdziesz. Mimo to zachęcam cię do dalszej lektury, ponieważ jestem przekonany, że Apokalipsa ma do zaoferowania coś lepszego niż garść niejasnych scenariuszy na temat sojuszy politycznych, światowego rządu i elektronicznych chipów wszczepianych pod skórę.

Ta książka nie jest też komentarzem wyjaśniającym tekst biblijny werset po wersecie ani rozprawą akademicką przeznaczoną jedynie dla teologów. Nie odpowiada na wszystkie pytania związane z Księgą Apokalipsy ani nie wyjaśnia wszystkich zawiłości związanych z jej interpretacją. Jej celem jest zachęcenie każdego - nawet tych, którzy nigdy w życiu jeszcze nie czytali Objawienia Jana - do lektury tej niezwykłej i ważnej księgi Nowego Testamentu. Może nas ona zaskoczyć tak bardzo, jak zaskoczyła pewnego nastolatka, który po raz pierwszy przeczytał ją w szkole w jeden dzień. Tak wspomina to doświadczenie:

To zabawne, ale jestem absolutnie przekonany, że zupełnie nie zrozumiałem, o co w tym wszystkim chodzi. Wciąż jednak pamiętam wybuchową moc i piękno bijące z całości oraz poczucie, że Nowy Testament, który trzymałem w rękach, krył w sobie burzę z piorunami, przed czym nikt mnie wcześniej nie uprzedził8.

Wiele lat później ten nastolatek - N.T. Wright - został znanym teologiem. Do dziś fascynuje się Apokalipsą.

Ostatnia księga Biblii kryje w sobie więcej niż tylko burzę z piorunami. Słowo ewangelia oznacza dobrą wiadomość. Być może nigdy w ten sposób nie myślałeś, tymczasem Apokalipsa przekazuje Ewangelię, czyli Dobrą Wiadomość o zbawieniu. Baranek - tak najczęściej Jan określa Jezusa, a przy tym opisuje, co On dla nas zrobił, umierając za nasze grzechy. Baranek jest jednocześnie Królem, który nie zaprasza nas do swojego Królestwa tylko w odwiedziny, ale do życia w nim jako jego obywatele. To jest właśnie Ewangelia - Dobra Wiadomość, której nie możemy przegapić.

Zachęcam cię do lektury tej niezwykłej księgi Biblii. Podczas czytania książki, którą trzymasz w rękach, studiuj równolegle Objawienie Jana i nasiąkaj jego obrazami. Nie musisz wszystkiego rozumieć ani próbować wszystkiego wyjaśnić. Po prostu czytaj z zachwytem. Niech przemawia do twojej wyobraźni i przypomina ci o Tym, "[...] który był, który jest i który nadchodzi"9. On jest w drodze, już naprawdę blisko. Świadomość faktu, że Król niedługo powróci, może zmienić nasze spojrzenie na historię świata bardziej, niż moglibyśmy się spodziewać.

***

Czas na historię wszystkiego.

Czy wiesz, po co jesteś?

1 G.K. Chesterton, Orthodoxy, Nowy Jork 1908, s. 17. Wszystkie cytaty, które pochodzą z anglojęzycznych publikacji, są tłumaczeniem własnym autora.

2 Objawienie Jana 9,7-10. O ile nie zaznaczono inaczej, cytaty biblijne zaczerpnięto z Biblii, to jest Pisma Świętego Starego i Nowego Przymierza. Przekład z języka hebrajskiego, aramejskiego i greckiego, wydanie I, Ewangeliczny Instytut Biblijny, Poznań 2016.

3 Ewangelia Mateusza 24,36.

4 M.J. Gorman, Reading Revelation Responsibly. Uncivil Worship and Witness. Following the Lamb Into the New Creation, Eugene 2011, s. 14-15. Zobacz też: R.D. McFadden, Harold Camping, Dogged Forecaster of the End of the World, Dies at Age 92, www.nytimes.com/2013/12/18/us/harold-camping-radio-entrepreneur-who-predicted-worlds-end-dies-at-92.html (dostęp 7.03.2025).

5 R.A. Lowery, Revelation's Rhapsody. Listening to the Lyrics of the Lamb. How to Read the Book of Revelation, Joplin 2006, s. 26-27.

6 U. Eco, The Name of the Rose, tłum. W. Weaver, San Diego 1994, s. 303.

7 Objawienie Jana 1,3.

8 N.T. Wright, Following Jesus. Biblical Reflections on Discipleship, Londyn-Grand Rapids 1994, s. 54.

9 Objawienie Jana 4,8.