Król Lear - William Shakespeare

Kup ebooka

3.49 zł
2.86 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Scena 2

Przysionek w zamku hrabiego Gloucestera.

Wchodzi Edmund z listem.

EDMUND

Ty jesteś moją boginią, naturo,

I tylko twoim prawem chcę się rządzić.

Dlaczegóż mam być ofiarą zwyczajów,

Dać się narodów dziwactwom obedrzeć?

Dlatego, żem się o kilka miesięcy

Za bratem spóźnił? Bękart! Upodlony!

Czemu? Gdy kształty moje równie piękne,

Myśl równie wzniosła, rysy regularne,

Jak u potomka uczciwej matrony?

Bo i dlaczegóż świat nas ma piętnować

Plamą bękarta, upodleniem rodu,

Nas, co w gorącej kradzieży natury

Czerpiemy więcej ognia i dzielności,

Niźli potrzeba w zimnym, nudnym łożu

Na pokolenia całe wiercipiętów,

Poczętych między snem a przebudzeniem?

Prawy Edgarze, muszę mieć twe ziemie!

Ojciec nasz równie bękarta Edmunda,

Jak i prawego swego syna kocha.

Prawego syna, co za piękne słowo!

Dobrze, mój prawy! Jeśli plan się uda,

A pożądany skutek list osiągnie,

Spodlony Edmund prawego przeskoczy,

Urośnie w szczęście. Więc błagam was teraz,

Stańcie, o bogi, po stronie bękartów!

Wchodzi Gloucester.

GLOUCESTER

Kent tak wygnany! Francuz rozgniewany!

Król zrzekł się władzy i w nocy odjechał,

U swoich dzieci na rocznym jurgielcie!

Wszystko tak nagle! Edmund! Co nowego?

EDMUND

chowając list:

Nic nowego, milordzie.

GLOUCESTER

Czemu ten list chowasz tak skwapliwie?

EDMUND

Nie wiem nic nowego, milordzie.

GLOUCESTER

Co za pismo czytałeś?

EDMUND

Nic, milordzie.

GLOUCESTER

Nic? Dlaczego więc z tak strasznym pośpiechem chowałeś list do kieszeni? Nic nie potrzebuje tak się chować. Zobaczmy; pokaż! Jeśli to nic jest, obejdę się bez okularów.

EDMUND

Błagam cię, panie, daruj! To list od mojego brata, którego jeszcze nie przeczytałem w całości, a o ile go przebiegłem, nie zdaje mi się odpowiedni twoim oczom.

GLOUCESTER

Daj mi ten list, mopanku!

EDMUND

Równie cię obrażę, czy go dam, czy zatrzymam. Treść, o ile mogłem zrozumieć, jest naganna.

GLOUCESTER

Zobaczmy, zobaczmy!

EDMUND

Spodziewam się, na usprawiedliwienie mojego brata, że list ten pisał jedynie, żeby wziąć na próbę moją cnotę.

GLOUCESTER

czyta:

"To poszanowanie, ta cześć oddawana starości, zaprawia nam życie goryczą w najlepszych latach naszej młodości, pozbawia nas dostatków aż do czasu, w którym starość nie pozwoli nam ich używać! Zaczyna mi się to wydawać głupią i nieznośną niewolą pod jarzmem zgrzybiałej tyranii, która nami rządzi nie dlatego, że ma siłę, ale dlatego, że ją cierpliwie znosimy. Przyjdź do mnie, żebyśmy się w tym przedmiocie porozumieli. Gdyby nasz ojciec chciał spać, póki go nie obudzę, używałbyś połowy jego dochodów na zawsze, a żył kochany przez twojego brata Edgara". Hm, spisek! "Chciał spać póki go nie obudzę, używałbyś połowy jego dochodów". Syn mój, Edgar! Miałże on rękę, aby coś podobnego napisać? Serce i mózg coś podobnego pomyśleć? Jak dawno list ten odebrałeś? Kto ci go przyniósł?

EDMUND

Nikt mi go nie przyniósł, milordzie, w tym właśnie sztuka; list ten znalazłem na oknie mojego mieszkania.

GLOUCESTER

Czy poznajesz w tym piśmie rękę twojego brata?

EDMUND

Gdyby treść była uczciwa, przysiągłbym, milordzie, że to jego ręka, ale zważając na to, co list zawiera, pragnąłbym wierzyć, że nie on to pisał.

GLOUCESTER

To jego ręka!

EDMUND

To jego ręka, milordzie, ale spodziewam się, że jego serce nie ma udziału w tym, co list zawiera.

GLOUCESTER

Czy nigdy poprzednio nie badał cię w tym przedmiocie?

EDMUND

Nigdy, milordzie. Ale słyszałem często, jak utrzymywał, że stosowną byłoby rzeczą, gdy synowie są w sile wieku a ojcowie na schyłku, żeby ojciec żył pod opieką syna, a syn zarządzał dochodami.

GLOUCESTER

O nikczemnik! Nikczemnik! To właśnie jego zdanie w tym liście! Obrzydły nikczemnik! Wyrodny, przeklęty, bestialny, gorszy od bestii nikczemnik! Idź, mopanku, wyszukaj go! W więzieniu go zamknę. Obrzydły nikczemnik! Gdzie on teraz?

EDMUND

Nie wiem z pewnością, milordzie. Gdybyś raczył powstrzymać twoje oburzenie przeciw mojemu bratu, póki nie znajdziesz jaśniejszego dowodu jego zamiarów, pewniejsza byłaby twoja droga; gdy przeciwnie, uciekając się do gwałtownych przeciw niemu kroków, w mylnym może sądzie o jego zamiarach, niemałą wyrządzisz krzywdę własnemu honorowi, a w jego sercu zabijesz wszelkie posłuszeństwo. Nie waham się ręczyć własnym życiem za niego. List ten pisał jedynie na wypróbowanie moich ku tobie uczuć, dostojny lordzie, a nie w żadnej niebezpiecznej myśli.

GLOUCESTER

Czy tak sądzisz?

EDMUND

Jeśli to uznasz za stosowne, milordzie, poprowadzę cię na miejsce, gdzie usłyszysz nasze w sprawie tej narady. Własnymi uszyma położysz koniec twojej niepewności, a to bez żadnej prawie zwłoki, bo jeszcze dziś wieczór.

GLOUCESTER

Niepodobna, aby taką był potworą!

EDMUND

I nie jest nią, jestem pewny.

GLOUCESTER

Względem własnego ojca, który go kocha tak czule, tak serdecznie! O niebo i ziemio! Edmundzie, wyszukaj go, odsłoń mi jego tajniki, błagam cię! Kieruj tą sprawą wedle twojej własnej mądrości, bo nie byłbym ojcem, gdybym był panem siebie w takim położeniu.

EDMUND

Wyszukam go natychmiast, milordzie. Pokieruję sprawą, jak będę mógł najlepiej i uwiadomię cię o wszystkim.

GLOUCESTER

Te ostatnie zaćmienia słońca i księżyca nie rokują nam nic dobrego. Choć świadomi rzeczy przyrodzonych mogą je tak lub owak tłumaczyć, to przecie ich następstwa mącą przyrodzony porządek. Miłość stygnie, przyjaźń się zrywa, rozłączają się bracia; po miastach bunty, między narodami niezgoda, w pałacach zdrada; węzły między synem a ojcem rozcięte. Ten nikczemnik przeze mnie spłodzony sprawdza przepowiednie: to syn przeciw ojcu; król nie słucha głosu natury: to ojciec przeciw własnemu dziecku. Ubiegły już najlepsze nasze lata; spiski, obłuda, zdrada i nieład burzący wszystko będą nam towarzyszyć aż do grobu! Wyszukaj tego łotra, Edmundzie! Nic na tym nie stracisz. Bądź tylko ostrożny! - Szlachetny, wierny Kent wygnany, a jego występkiem uczciwość! O dziwy!

Wychodzi.

EDMUND

Zabawne ludzkie szaleństwo! Gdy nasza fortuna omdlewa, najczęściej przez własne nasze błędy, składamy winę naszej niedoli na słońce, księżyc i gwiazdy, niby że zostaliśmy łotrami z konieczności, głupcami przez niebieskie zrządzenie, hultajami, złodziejami i oszustami przez sfer przewagę, pijakami, kłamcami i cudzołożnikami przez wymuszone posłuszeństwo wpływom planetarnym; słowem, że wszystkie nasze występki są tylko bożym zrządzeniem. Doskonały wykręt wszetecznika zwalić swoje koźle pociągi na gwiazdy! Ojciec mój poznał moją matkę pod ogonem Smoka, moje urodziny przypadły pod Ursa Major, stąd idzie, że jestem surowy i lubieżny; ale byłbym ja, czym jestem, gdyby i najdziewiczejsza gwiazda firmamentu błyszczała nad moim bękarctwem. Edgar! Wchodzi Edgar. Przychodzi właśnie w porę jak katastrofa w starej komedii. Moją rolą jest obłudna melancholia z towarzyszeniem westchnień pensjonariusza bonifratrów. O, te zaćmienia przepowiadają nam te niezgody; fa, sol, la, mi.

EDGAR

Co się to znaczy, bracie Edmundzie, w jakichże to poważnych rozmyślaniach się zatopiłeś?

EDMUND

Rozmyślam, bracie, o przepowiedniach, które tymi dniami czytałem, o następstwach tych zaćmień.

EDGAR

Czy się takiego rodzaju rzeczami zajmujesz?

EDMUND

Możesz mi wierzyć, że wypadki przepowiedziane sprawdziły się na nieszczęście: niezgoda przeciw naturze między dzieckiem a rodzicami; śmierć, głód, zerwanie starych przyjaźni, niesnaski w narodzie, przekleństwa i groźby królom i szlachcie; nieufność bez powodu, wygnanie przyjaciół, rozpędzenie wojsk, małżeńska niewierność i nie wiem, co tam jeszcze.

EDGAR

Od jakże to dawna zostałeś adeptem astronomii?

EDMUND

Dajmy temu pokój. Kiedy widziałeś mojego ojca po raz ostatni?

EDGAR

Przeszłej nocy.

EDMUND

Czy z nim rozmawiałeś?

EDGAR

Przez dwie godziny.

EDMUND

I rozstaliście się w dobrej komitywie? Czy nie dostrzegłeś żadnego znaku niechęci w jego słowach lub twarzy?

EDGAR

Najmniejszego.

EDMUND

Rozważ, czym mogłeś go obrazić. Radzę ci, unikaj jego obecności, póki czas nie ostudzi gniewu, który obecnie płonie w nim tak gwałtownie, żeby go ledwo śmierć twoja ugasiła.

EDGAR

Pewno mnie jaki łotr oszkalował.

EDMUND

Lękam się tego. Błagam cię, bądź cierpliwy i wyrozumiały, póki jego wściekłość nie zwolnieje. Słuchaj mojej rady; schroń się ze mną do mojego mieszkania, gdzie rzeczy tak urządzę, że sam usłyszysz moją rozmowę z milordem. Proszę cię, idź tam; oto mój klucz, a wychodząc na ulicę, wychodź zbrojno.

EDGAR

Zbrojno, bracie?

EDMUND

Bracie, daję ci najlepszą radę. Jestem łotr, jeżeli się tam warzy co dobrego dla ciebie. Powiedziałem ci, com widział i co słyszałem, łagodząc tylko rzeczy, o ile można, bo nic ci dać nie potrafi dokładnego obrazu groźnej rzeczywistości. Proszę cię, oddal się.

EDGAR

Czy zobaczę cię wkrótce?

EDMUND

Licz na moje usługi w tej sprawie.

Wychodzi Edgar.

Zbyt łatwowierny ojciec, brat szlachetny,

Którego serce podstępom tak obce,

Że nie jest zdolny innych podejrzewać.

Jak łatwo głupią osiodłać uczciwość!

Widzę dokładnie cały bieg tej sprawy.

Których ród nie dał, dowcip da mi niwy:

Do moich celów nie ma drogi krzywej.

Wychodzi.

Scena 1

Pałac króla Leara.

Wchodzą: Kent, Gloucester i Edmund.

KENT

Myślałem, że król więcej sprzyjał księciu Albany niż Cornwall.

GLOUCESTER

Tak się nam zawsze zdawało; ale teraz przy rozdziale królestwa nie pokazał, którego z książąt ceni wyżej, bo części tak są odmierzone, że najskrupulatniejsze porównanie nie znajdzie różnicy.

KENT

Czy to nie syn twój, milordzie?

GLOUCESTER

Urósł moim kosztem. Tak często rumieniłem się, uznając go za syna, że teraz jestem już na to jak ze spiżu.

KENT

Jeszcze rozumieć nie poczynam.

GLOUCESTER

Ale matka jego poczęła; toteż i łono się jej zaokrągliło, i miała wprzód syna do kolebki niż męża do łożnicy. Czy czujesz teraz zapach grzechu?

KENT

Nie mogę pragnąć, żeby go nie było, skoro owoc tak jest piękny.

GLOUCESTER

Ale mam także syna według prawa, który jest o kilka lat od tego starszy, mimo tego jednak nie droższy mojemu sercu. Chociaż ten hultaj przyszedł na świat trochę bez pytania i nim po niego posłano, matka jego była piękna, a przy jego robocie było niemało radości; trzeba będzie uznać bękarta. - Edmundzie, czy znasz tego szlachetnego pana?

EDMUND

Nie, milordzie.

GLOUCESTER

To milord Kent; zapisz go sobie na przyszłość w pamięci jako mojego dostojnego przyjaciela.

EDMUND

Jestem na twoje usługi, milordzie.

KENT

Trudno cię nie kochać; pragnę też twojej bliższej znajomości.

EDMUND

Dołożę starania, aby stać się godnym tej łaski.

GLOUCESTER

Przepędził za granicą lat dziewięć i jeszcze tam wróci. - Ale król się zbliża.

Odgłos trąb za sceną. Wchodzą: Król Lear, Cornwall, Albany, Goneril, Regan, Kordelia i Orszak.

KRÓL LEAR

Monarchę Francji i księcia Burgundii

Wprowadź, Gloucesterze.

GLOUCESTER

Śpieszę spełnić rozkaz.

Wychodzi z Edmundem.

KRÓL LEAR

My zaś otworzym myśli naszych tajnie.

Podajcie mapę. Wiedzcie, żem podzielił

Królestwo moje całe na trzy części.

Postanowieniem moim jest niezmiennym

Od trosk zarządów starość mą wyzwolić,

A zostawiając młodszym siłom ciężar,

Do wrót się śmierci lżejszą czołgać nogą.

Synu mój Cornwall i ty, sercu memu

Zarówno drogi, synu mój Albany,

Za krótką chwilę córek mych posagi

Ogłoszę światu, aby raz na zawsze

Zamknąć drzwi wszelkim sporom i niezgodzie.

Zarazem Francji i Burgundii panom,

Których na dworze moim od tak dawna

Trzyma dla córki mej najmłodszej miłość,

Dzisiaj stanowczą dam także odpowiedź.

Powiedzcie córki, skoro mym zamiarem

Jest zrzec się rządów i kłopotów władzy,

Powiedzcie, która kocha mnie najwięcej,

By szczodrobliwość tam moją przechylić,

Gdzie ją pociągnie miłość i zasługa.

Pierwsza, Goneril, mów jako najstarsza.

GONERIL

Więcej cię kocham niż język wypowie,

Więcej niż światło, niż powietrze, wolność,

Więcej niż wszystkie świata tego skarby;

Kocham jak życie, zdrowie, piękność, honor,

Jak nigdy ojca nie kochało dziecię.

Zbyt jest ubogi język, by wyrazić

Miłość mą całą - kocham cię nad miarę.

KORDELIA

na stronie:

Co będzie mogła Kordelia powiedzieć?

Kochać i milczeć.

KRÓL LEAR

Od tych do tych kresów

Cieniste gaje i bogate łany,

Rozległe smugi, rzeki rybołowne

Twą są własnością i będą na zawsze

Twego i księcia Albany potomstwa.

A cóż mi teraz odpowie z kolei

Żona Cornwalla, Regan, druga córka?

REGAN

Z tej samej jestem gliny, co ma siostra,

Jestem jej równą i każde jej słowo

Zda się wyjęte z głębin mego serca.

Ja tylko dodam, co jej słowom braknie:

Nie ma uciechy na szerokiej ziemi,

Która by dla mnie urok jaki miała,

Całe albowiem szczęście moje leży

W twojej miłości, panie mój i ojcze!

KORDELIA

na stronie:

Biedna Kordelio! Ale nie, bo czuję,

Że miłość moja od mych słów bogatsza.

KRÓL LEAR

Tobie i twemu zostawiam potomstwu

Tę część bogatą mojego królestwa

Równą przestrzenią, dochodem, pięknością

Dzielnicom twojej siostrze przekazanym.

Teraz z kolei ty, moja pociecho,

Chociaż ostatnia, nie mniej przecie droga,

O której młodą ubiega się miłość

Wino francuskie i burgundzkie mleko,

Co powiesz ojcu, by sobie zapewnić

Trzecią, bogatszą niż sióstr twych dzielnicę?

KORDELIA

Nic.

KRÓL LEAR

Nic?

KORDELIA

Nic, ojcze.

KRÓL LEAR

Z niczego nic rośnie.

Przemów raz jeszcze.

KORDELIA

Ach, ja nieszczęśliwa,

Nie mogę serca mego do ust podnieść!

Kocham cię, panie, jak powinność każe,

Ni mniej, ni więcej.

KRÓL LEAR

Popraw twoje słowa,

Jeżeli nie chcesz twej popsuć fortuny!

KORDELIA

Dałeś mi życie, ojcze, wychowałeś,

Kochałeś, za te wszystkie dobrodziejstwa

Czczę cię i kocham, jestem ci posłuszną.

Czemuż pojęły siostry moje mężów,

Jeżeli ciebie jedynie kochają?

Być może, jeśli oddam komu rękę,

Że z moją ręką mąż uniesie razem

Mych powinności i względów połowę,

Bo nigdy męża jak siostry nie wezmę,

Ażeby tylko mego ojca kochać.

KRÓL LEAR

Z serca to mówisz?

KORDELIA

Tak jest, dobry panie.

KRÓL LEAR

Tak młoda, a tak zimna i nieczuła!

KORDELIA

Tak młoda, królu, a szczera.

KRÓL LEAR

Więc dobrze,

Niech twoja szczerość twym będzie posagiem,

Bo na to jasne przysięgam ci słońce,

Na tajemnice Hekaty i nocy,

Na gwiazd potęgę, których bieg po niebie

Żywotem naszym i śmiercią rozrządza,

Mojej ojcowskiej wyrzekam się pieczy,

Krwi obowiązków; i odtąd na zawsze

Obcą mojemu pozostaniesz sercu.

Surowy Scyta, ojciec, co pożera

Własne swe dzieci, by swój głód nasycić,

Równą przychylność w moich znajdą piersiach

Co ty, przed chwilą jeszcze moja córka!

KENT

Królu -

KRÓL LEAR

Milcz, Kencie! Nie stawaj zuchwale

Pomiędzy smokiem a jego wściekłością!

Jam ją nad inne kochał, ja myślałem

Dni moje skończyć pod czułą jej strażą.

Do Kordelii:

Precz z moich oczu! Niech w grobie spoczynku

Moim nie znajdę, jeśli nie odwracam

Na zawsze od niej ojcowskiego serca!

Przywołać króla Francji. Czy słyszycie?

Księcia Burgundii. Cornwall i Albany,

Część trzecią z córek dwóch weźcie posagiem.

Niech duma, którą ona zwie szczerością,

Znajdzie jej męża. Wam łącznie zostawiam

Władzę mą, zwierzchność, wszystkie przywileje

Towarzyszące królewskiej godności.

Sobie jedynie to zastrzegam prawo,

Że w towarzystwie stu wiernych rycerzy

W każdego domu kolejno przez miesiąc

Na waszym koszcie będę miał schronienie.

Królewski przy tym tytuł zatrzymuję

I blask zewnętrzny; władzę i dochody,

Drodzy synowie, w wasze składam ręce;

Na zakład tą się podzielcie koroną.

Daje koronę.

KENT

Learze, któregom czcił jak mego króla,

Kochał jak ojca, a jak panu służył,

Nie zapominał nigdy w swych modlitwach

Jak opiekuna -

KRÓL LEAR

Łuk mój natężony,

Lękaj się strzały!

KENT

Niech raczej wyleci

I w piersiach moich serce mi rozedrze!

Gdy Lear szaleje, Kent nie będzie baczył

Na dworskie słowa. Co zrobić chcesz, starcze?

Nie myśl, że mówić zlęknie się powinność,

Gdy się potęga chyli przed pochlebstwem,

Boć jest honoru powinnością szczerość,

Gdy obłąkanie uwodzi majestat.

Odwołaj sąd twój, niech chwila rozwagi

Popędliwości zmieni hydny wyrok!

Głową za moje odpowiadam zdanie:

Najmłodsza córka nie najmniej cię kocha;

Nie jest tych serce puste, których słowa

Czczym nie brzmią dźwiękiem.

KRÓL LEAR

Jeśli kochasz życie,

Ni słowa więcej!

KENT

Przeciw twoim wrogom

Życie me zawsze na rozkaz twój było

I bez wahania zawsze je poświęcę,

Gdzie idzie, panie, o twe bezpieczeństwo.

KRÓL LEAR

Precz z moich oczu!

KENT

Przejrzyj, królu, jaśniej,

Przy twej, jak dotąd, zostaw mnie osobie,

A nie odwracaj twych ode mnie źrenic!

KRÓL LEAR

Na Apollina -

KENT

Tak, na Apollina!

Na twoich bogów daremnie przysięgasz.

KRÓL LEAR

Wasalu! Zdrajco!

Kładzie rękę na mieczu.

ALBANY I CORNWALL

O wstrzymaj się, królu!

KENT

Zabij doktora, należną mu płacę

Na twoją szpetną sam obróć chorobę!

Odwołaj wyrok lub póki me usta

Przemówić zdolne, nie przestanę wołać:

Źle robisz, królu!

KRÓL LEAR

Słuchaj mnie, nędzniku,

Słuchaj na twoje należne mi maństwo!

Gdyś mnie chciał skłonić do złamania słowa,

(Czegom się jeszcze nigdy nie dopuścił)

Gdy się zuchwale poważyłeś stawić,

(Czego znieść broni honoru uczucie)

Oto zapłata twojej jest śmiałości:

Pięć dni ci daję, byś się zaopatrzył

W potrzebne środki przeciw nędzy życia,

Szóstego plecy odwróć nienawistne

Moim dzielnicom; jeśli dziesiątego

Wygnany kadłub twój jeszcze się znajdzie

Na mojej ziemi, śmierć czeka cię straszna.

Precz! Na Jowisza, nigdy tu nie wrócisz.

KENT

Gdy taka wola twoja, żegnaj, panie!

Tam wolność znajdę, bo tu jest wygnanie.

Do Kordelii:

Niech Bóg, dziewico, w swej cię pieczy chowa

Za myśl uczciwą i uczciwe słowa!

Do Regany i Goneril:

Bodaj dźwięk głośny wasz uczynkiem został!

Słowom miłości miłości czyn sprostał!

Tymi na zawsze Kent żegna was słowy,

Gdy starą nogą w świat puszcza się nowy.

Wchodzi: Gloucester z Królem Francji, Księciem Burgundii i Orszakiem.

GLOUCESTER

Oto król Francji i książę Burgundii.

KRÓL LEAR

Książę Burgundii, który z królem Francji

O mej się córki ubiegałeś rękę,

Do ciebie naprzód moje słowa zwracam.

Jakiego żądasz z córką mą posagu

Lub się usuwasz?

KSIĄŻĘ BURGUNDII

Dostojny monarcho,

Nie żądam więcej jak ofiarowałeś,

A sam mniej nie dasz.

KRÓL LEAR

Szlachetny mój książę,

Tak ją ceniłem, gdy mi była drogą,

Dziś spadła w cenie. Spojrzyj na nią, książę,

Jeśli w tej małej, nadobnej postaci

Coś albo wszystko z mą razem niełaską,

Ale nic więcej, jeszcze ci po myśli,

Weź ją, jest twoją!

KSIĄŻĘ BURGUNDII

Nie wiem, co powiedzieć.

KRÓL LEAR

Czy chcesz z wszystkimi, jakie ma, wadami

Przysposobioną gniewu mego córkę

Za posag w moje bogatą przekleństwo,

Której z przysięgą wyrzekłem się dzisiaj,

Czy chcesz za żonę pojąć lub odrzucić?

KSIĄŻĘ BURGUNDII

Na tych warunkach trudny wybór, królu.

KRÓL LEAR

Więc się jej wyrzecz, bo ci wyliczyłem

Wszystkie jej skarby.

Do króla Francji:

Nie mam chęci, królu,

Tej krzywdy naszej wyrządzać przyjaźni,

Bym cię z tą łączył, której nienawidzę.

Racz więc twe myśli ku godniejszej zwrócić

Niż ku nędznicy, której za swe dzieło

Sama natura dziś uznać się wzdryga.

KRÓL FRANCJI

O dziwy, żeby ta, która przed chwilą

Nad wszystko twemu sercu była drogą,

Pochwał twych celem, starości balsamem

Najkosztowniejszym, w jednym oka mgnieniu

Tak się potwornych dopuściła czynów,

Że tyle węzłów miłości stargała!

Lub czyn jej straszny jest i niesłychany,

Lub dawna ku niej miłość twoja grzeszna;

Lecz, by uwierzyć temu, trzeba wiary,

Której bez cudu mój rozum mi nie da.

KORDELIA

Królu, o jedną jeszcze błagam łaskę:

Skoro mi obcą ta śliska jest sztuka,

Co mówi, czego dotrzymać nie myśli,

Gdy mogę tylko, nim z ust wyjdzie słowo,

Spełnić uczciwe me postanowienie,

Racz sam powiedzieć, że żaden występek,

Żadne morderstwo, żaden czyn hańbiący

I żadna plama na moim honorze

Twej mi królewskiej łaski nie wydarła,

Ale brak tylko, co mym jest bogactwem,

Spojrzeń żebrzących wiecznie, brak języka,

Brak, który serca mego jest pociechą,

Chociaż miłości twojej mnie pozbawia.

KRÓL LEAR

Stokroć ci lepiej było się nie rodzić,

Niż mnie obrazić!

KRÓL FRANCJI

Jak to? I nic więcej?

Powolność ducha często niezdolnego

Wyrazić słowem, co zamierza spełnić?

Książę Burgundii, co powiesz dziewicy?

Miłość miłością nie jest, jeśli miesza

Zewnętrzne względy z głębokością uczuć,

Czy chcesz ją pojąć? Sama jest posagiem.

KSIĄŻĘ BURGUNDII

Daj tylko królu, co dać jej przyrzekłeś,

A twa Kordelia księżną jest Burgundii.

KRÓL LEAR

Nie, nie, przysiągłem i słowa nie zmienię!

KSIĄŻĘ BURGUNDII

Żal mi, lecz skoro tak straciłaś ojca,

I męża tracisz.

KORDELIA

Pokój z tobą, panie!

Mężem ten moim nie będzie, co mierzy

Miłość fortuną.

KRÓL FRANCJI

O piękna,

Ubóstwo skarb ci daje, opuszczenie

Urok nieznany, a wzgarda powaby.

Ciebie i cnoty twe łakomo chwytam,

Chętnie, co inni odrzucili, biorę.

Jaki cud, Boże! To, co innych studzi,

Silniejszy ogień w moim sercu budzi.

Twa córka, królu, wzgardzona, bez wiana,

Dziś będzie panią pięknej Francji pana.

Książę, wodniste twoje księstwo całe,

By skarb tak drogi kupić, jest za małe.

Kordelio, żegnaj wszystkich; pokrzywdzona,

Co traci córka tu, znajdzie tam żona.

KRÓL LEAR

Jest twoją, weź ją; ja sobie nie życzę

Na córki takiej poglądać oblicze,

Idź, lecz miłości mojej ci na drogę

Ni błogosławieństw moich dać nie mogę!

Książę Burgundii, racz mi towarzyszyć.

Przy odgłosie trąb wychodzą: Król Lear, Książę Burgundii, Cornwall, Albany i orszak.

KRÓL FRANCJI

Pożegnaj teraz siostry twe, Kordelio.

KORDELIA

Klejnoty ojca, Kordelia was żegna

Łzawą źrenicą; wiem ja, czym jesteście,

Lecz mam jak siostra wstręt niezwyciężony

Po ich nazwisku wady nazwać wasze.

Kochajcie ojca, ja sercom go waszym

Wedle świadectwa waszych słów powierzam.

Lecz gdybym jeszcze w łasce jego żyła,

Na lepszym tronie bym go osadziła.

Bądźcie mi zdrowe!

REGAN

Naszych powinności

Nie ucz nas tylko!

GONERIL

A dołóż starania,

Aby twojego męża nie obrazić,

Który żebraczkę wziął przez miłosierdzie,

Przeciw ojcowskiej zbuntowaną woli

Cios sprawiedliwy dotknął cię niedoli.

KORDELIA

Gdy czas chytrości kryjówki odsłoni,

Hańba dziś tajne kryjówki dogoni.

Bóg daj wam szczęście!

KRÓL FRANCJI

Czas nam iść, Kordelio.

Wychodzi Król Francji i Kordelia.

GONERIL

Siostro, niemało mam ci rzeczy do powiedzenia, które dla nas obu są bardzo wielkiej wagi. Zdaje mi się, że ojciec nasz chce się tej nocy stąd oddalić.

REGAN

Niewątpliwie. Udaje się do was; na przyszły miesiąc nasza będzie kolej.

GONERIL

Widzisz, jak zmienna jego starość; a czego byłyśmy teraz świadkami, nowym jest tego dowodem. Zawsze kochał siostrę naszą najwięcej, a sposób, w jaki ją wydziedziczył, jest wyraźnym znakiem obłąkania.

REGAN

Jest to wieku ułomność, choć nigdy nie umiał on być panem siebie.

GONERIL

W najlepszych latach siły i zdrowia zwyczajne mu były te uniesienia. Należy się więc nam przygotować w jego starości nie tylko na wkorzenione wady charakteru, ale zarazem na gwałtowne wybuchy niecierpliwości, które zwykle prowadzi z sobą gniewliwa i niedołężna starość.

REGAN

Czekają nas z jego strony kaprysy podobne do dzisiejszego wygnania Kenta.

GONERIL

Ceremonie pożegnania z królem Francji zabiorą mu jeszcze niemało czasu, naradźmy się więc spólnie. Jeśli nasz ojciec, przy swoim charakterze, zatrzyma jaką władzę, ostatnie jego rozporządzenia obrócą się na naszą tylko krzywdę.

REGAN

Naradzimy się o tym później.

GONERIL

Musimy coś postanowić, póki pora.

Wychodzą.

Scena 3

Sala w pałacu księcia Albany.

Wchodzą: Goneril i Oswald.

GONERIL

Czy prawda, że mój ojciec uderzył mojego dworzanina za to,

że łajał jego błazna?

OSWALD

Prawda, pani.

GONERIL

We dnie i w nocy krzywdzi mnie, co chwila

Jakichś się nowych dopuszcza wybryków,

Które porządek domu wywracają.

Ale nie myślę dłużej tego znosić.

Jego rycerze co dzień niesforniejsi,

On sam o lada fraszkę nas strofuje.

Nie chcę go widzieć, gdy z łowów powróci,

A zapytany, powiedz, żem jest chora.

Gdybyś się trochę w twej służbie zaniedbał,

Dobrze byś zrobił: za wszystko odpowiem.

Słychać rogi za sceną.

OSWALD

Już wraca, pani, słyszę odgłos rogów.

GONERIL

Ty i dworzanie byle zbyć mu służcie,

Bo pragnę, żeby skargę na was zaniósł.

Jeśli mu pobyt u nas nie po myśli,

Niech jedzie do mej siostry; wiem ja dobrze,

Że tam, jak tutaj, równy znajdzie opór.

Zabawny starzec, który chce używać

Tej władzy, której zrzekł się dobrowolnie.

Na honor, stare głupcy dziecinnieją,

Trzeba też z nimi surowo postąpić,

Gdy zaczynają pieszczot nadużywać.

Pamiętaj o tym, co mówię.

OSWALD

Pamiętam.

GONERIL

Traktujcie jego rycerzy z większą oziębłością, mniejsza, co z tego wypadnie. Uprzedź o tym twoich towarzyszy. Chciałabym na tej drodze znaleźć sposobność wytłumaczenia się i znajdę ją. Napiszę bez zwłoki do mojej siostry, aby poszła za moim przykładem. Przygotujcie wszystko do obiadu.

Wychodzą.

Osoby

OSOBY:

Król Lear, król Brytanii Król Francji Książę Burgundii Książę Cornwall Książę Albany Hrabia Kent Hrabia Gloucester Edgar, syn Gloucestera Edmund, syn naturalny Gloucestera Curan, dworzanin Stary Wasal Gloucestera Doktor Błazen Oswald, marszałek Gonerili Oficer w służbie Edmunda Dworzanin Kordelii Herold Orszak księcia Cornwall Goneril, córka króla Leara Regan, córka króla Leara Kordelia, córka króla Leara Orszak króla, Oficerowie, Posłańcy, Żołnierze i Służba

Scena w Brytanii.