Król duch - Juliusz Słowacki

Kup ebooka

3.49 zł
2.86 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Pieśń pierwsza

I.

Cierpienia moje i męki serdeczne I ciągłą walkę z szatanów gromadą, Ich bronie jasne i tarcze słoneczne, Jamy wężową napełnione zdradą... Powiem... wyroki wypełniając wieczne, Które to na mnie dzisiaj brzemię kładą, Abym wyśpiewał rzeczy przeminięte I wielkie duchów świętych wojny święte.

II.

Ja Her Armeńczyk leżałem na stosie Trupem... przy niebios jasnéj błyskawicy, Kaukaz w piorunów się ciągłym rozgłosie Odzywał do ech ciemnéj okolicy. Niebo zczerniało... ale świeciło się Grzmotami... jak wid szatańskiéj stolicy. A ja świecący od ciągłego grzmota Leżałem. - Zbroja była na mnie złota.

III.

I duch niewyszły z umarłego ciała Czuł jakąś dumę, że spokojnie leży; A nad nim ziemia poruszona grzmiała, I unosiły się duchy rycerzy. - Trójca widm mój stos ogniem zapalała, A ja czekałem aż piorun uderzy; Tak byłem pewny! że w owe rumiane Grzmotem powietrze, jak duch zmartwychwstanę.

IV.

Już przybliżały straszne czarownice Chwast zapalony i suche piołuny, I moje blade oświeciwszy lice, Wrzeszcząc, posępne swe śpiewały runny: Kiedy je trzasły aż trzy błyskawice, I trzy siarczane ogniste pioruny; I tak strzaskały płomienie czerwone Żem je nie martwe sądził, lecz zniknione.

V.

Wtenczas to Dusza wystąpiła ze mnie, I o swe ciało już nie utroskana, Ale za ciałem płacząca daremnie Cała poddana pod wyroki Pana; W Styxie, w Letejskiéj wodzie, albo w Niemnie Gotowa tracić rzeczy ludzkich miana, Poszła: - a wiedzą tylko Wniebowzięci, Czém jest moc czucia! a strata pamięci!

VI.

Tam, kędy dusze jasne jak brylanty Swe dobrowolne czyniły wybory, Moc utrudzona biegiem Atalanty Szukała tylko szczęścia i pokory... Orfeusz między ptaki muzykanty Szedł umęczony i na sercu chory: A jam pomyślał: że mu śpiewem będzie Składać i skrzydła rozszerzać łabędzie.

VII.

Ulises poszedł w prostego oracza, Aby odpoczął po swych wędrowaniach. - Tak ludziom Pan Bóg zmęczonym wybacza! I odpoczywać daje w zmartwychwstaniach! Niech wyniszczony pracą nie rospacza, Że mu na ogniach braknie i błyskaniach, Ani też myśli, że jest upominek Dla ducha, większy jaki, nad spoczynek...

VIII.

Ja sam z harmonią obeznany młodą Własnego ciała, nie chciałem odmiany. I siadłem smutny nad Letejską wodą Nie usta moje myjąc - ale rany. Odtąd już nigdy nad cielesną szkodą Nie płakał mój Duch z ciała rozebrany; Ani za wielką sobie brał wymowę Otwierać tych ran usta purpurowe.

IX.

Wszakże Letejską przykładając wodę Do ran - by pamięć boleści straciły - Nie jedną poniósł na pamięci szkodę, Nie jeden obraz stracił senny, miły. Jutrzenek greckich różaną pogodę Duchy mu nagle ręką zasłoniły, A pokazały - jako świt daleki - Umiłowaną odtąd - i na wieki!

X.

Ani gwiaździce co się w morzach palą, A mają w świetle tęczowe kolory, I są gwiazdami w ciemnicy pod falą Tak błyszczącemi, że mórz dziwotwory Delfiny w morzu swoje łuski skalą, I obchodzą je cicho jak upiory: A płynąć wierzchem nad niemi nie śmieją - Tak mocno w morzu te gwiazdy jaśnieją!

XI.

Ani tych gwiaździc jasność tajemnicza Tak nie przeraża owe pierwopłody; Jak piękność którąm ja poznał z oblicza We mgłach Letejskiéj zapomnienia wody. Nad nią dźwięk - duchów girlanda słowicza; - Pod nią - jakoby złote zajścia schody Na świat daleki i zamglony wiodły - Na kwiatki jasne pod ciemnymi jodły

XII.

Z tych łąk i z tych puszcz jakby wiatr poranny Pieśnią zapraszał na ziemię szczęśliwą; Szedłem... choć strzały Numidzkiemi ranny... Niepewny czy śmierć? czy żywota dziwo? Czy Irys... którą na świat znosi szklanny Obłok?... a tęcze świecące nad niwą Tyle kolorów i słońc tyle mają, Że ją nad ziemią na światłach trzymają?

XIII.

Ona przedemną do lesistych zacisz Weszła... a harfy śpiewały wiatrzane: "Dobrze ją poznaj - bo wkrótce utracisz Jak sny przez dobre duchy malowane; Żywot... tysiącem żywotów zapłacisz - A zawsze jedną tę serdeczną ranę Przyciśniesz w piersi rękami obiema - Tę jedną smętną ranę - że Jéj nie ma!

XIV.

Sławę ci damy... lecz tobie obrzydnie - Serce ci damy... ale spustoszeje. Przyjdzie do tego, że będziesz bezwstydnie Urągał w Bogu mającym nadzieję". Na to ja: niechaj me oczy rozwidnię Rubinem który z jéj ust światło leje - A nie dbam o to co mię daléj czeka: Żywoty ducha? czy męki człowieka?

XV.

W jednę girlandę męki me uwiążę, Jak człowiek który za tysiące czuje I tą girlandą jako świata xiąże Czoło uwieńczę i ukoronuję; Niechaj-że na mnie idą duchy węże! Niech mię świat walczy otwarcie i truje! Niech mię ognistą otoczy otchłanią... Choćby aż w piekło wiodła - pójdę za nią.

XVI.

Pamiętam ten głos - i straszne zaklęcie, Na które odwrzasł mi duch "to Królowa!" I całe mego ducha wniebowzięcie Upadło... A wtém jasność przyszła nowa I w tém powietrzu jako w dyamencie Ukazał się wid... Piękność.... córka Słowa, Pani któregoś z ludów na północy, Jaką Judejscy widzieli prorocy...

XVII.

Słońce lecące trzymała nad czołem, A miesiąc srebrny pod nogami gniotła: Szła nad lasami i leciała dołem, Nad chaty, jako komeciana miotła; Tęcze ją ciągłém oskrzydlały kołem; W słońcu girlandy niby z kwiatów plotła, I na powietrze rzucała niedbale Perły jaśminy i maki korale.

XVIII.

Błękit się cały zdawał uśmiechniony, Pełny języków złotych niby fala - Jak atłas który bierze różne tony I drżąc swe hafty gwiaździste zapala - Tak niebo za Nią od północnéj strony Gwiazdy swojemi łyskające zdala, Różnym się dało gwiazdom pozłacanym Ukazać... w ogniu od zorzy rumianym.

XIX.

Więc czego woda Letejska nie mogła, To Ona swojém zrobiła zjawieniem; Że moja dusza na nowe się wzmogła Loty... i nowym buchnęła płomieniem. A jako pierwszy raz ciało przemogła I uczyniła swoim wiernym cieniem... Opowiem: - Ja Her powalony grzmotem Nagle... gdzieś w puszczy... pod wieśniaczym płotem

XX.

Budzę się. - Straszna nademną kobieta Spiewała swoje czarodziejskie runny. "Ojczyzna twoja - wrzeszczała - zabita... Ja jedna żywa... a ty zamiast trunny Miałeś mój żywot. - Popiołem nakryta I zapłodniona przez proch i pioruny Wydałam ciebie, abyś był mścicielem! Synu popiołów nazwany Popielem...

XXI.

Sam jeden jesteś... ale cię przymioty Ojców napełnią... a ja dam dwa duchy: Na prawo stanięć jeden Anioł złoty, Na lewo jeden z krwi i zawieruchy; Ci dwaj... ty trzeci... i mój głos jak grzmoty Pędzący w zemstę -" To mówiąc pieluchy Moje chwytała, i trzęsąc nad głową, Rzucała dzieckiem jak skrą piorunową.

XXII.

Jeszczem nie dorósł a już karmem duszy Zemsta mi była - a nauką zdrada. Często bywało że ktoś włos mi ruszy, I we śnie do mnie jak Anioł zagada: Gdy spojrzę - liść się tylko zawieruszy I w kształt złotego widna wstaje - pada - Czasem na moją pierś tumanem runie - Ręka mi zadrży, nóż się sam wysunie.

XXIII.

O! pierwsze mego ducha nawałnice Jakże wy straszne wstajecie w pamięci! Widzę tę straszną krew jak błyskawicę W któréj się mój duch niby gołąb kręci; Dziś, nieraz, kiedy w czarną okolicę I w puszczę wejdę... to mię coś tak smęci... Że radbym własne wyrywał wnętrzności! Albo u bolów swych prosił litości!

XXIV.

Do gwiaździc morskich tajemniczéj jaśni, Porównywałem to Ludu zjawienie, Który żył w chatach próżen wszelkiéj waśni, A miał z jabłoni swój napój i cienie. Królowie jemu panowali właśni; Cudowne jakieś Lecha pokolenie! Mające w sobie całe Polski Słowo - I moc i rózgę cudów Mojżeszową.

XXV.

Teraz wiem jako duch pod ziemią widzi - A w ślepym często ten cud ujrzysz Dziadu Którego wiejski ci pies nienawidzi, Żórawianemu gdy podobne stadu Za nim się wleką duchy: - świat zeń szydzi, Ale go chłopek czuje królem gadu; I wie, że na te źrennicy blachmany

Bije świat duchów tęczą malowany.

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.