Kroją mi się piękne sprawy. Listy 1948-1971 - Alina Szapocznikow, Ryszard Stanisławski


Reflow text when sidebars are open.
5
Szapocznikow do Stanisławskiego
[sierpień 1948]
St. Tropez, piątek
Mój Kochany - to przecież najprostsze i najprawdziwsze, jak mogę ten list zatytułować.
Wczoraj przybyliśmy tu z Avignon, gdzie widziałam pierwszy zamek papieża. Pierwsze budynki chrześcijańskiej architektury pełne jeszcze antycznych (klasycznych) pierwiastków.
Krajobraz tu już prawie południowy, jasne barwy kamieni, niebieskie, rażąco niebieskie niebo, a najważniejsze to flora nigdy dotąd przeze mnie niewidziana. Wiesz, Rysiu, odnajdywałam stale w krajobrazach te stare obrazy gotyckie z francuskiej, a głównie włoskiej szkoły. Te obrazy, o których się mówi, że nie miały jeszcze perspektywy. A i tu, w tej "perspektywie" krajobrazu, rzeczywiście jej nie ma. Te cedry, cyprysy i palmy, o doskonałej, prostej linii wydają się zupełnie bez perspektywy przylepione do skał. Zresztą nie wiem, czy potrafię Ci wytłumaczyć to wrażenie. Takich kształtów i linii nie widziałam bowiem nigdy, prócz na wyżej wspomnianych obrazach.
[...]
Niemniej jednak jak dziecko z otwartą gębą gapię się na te wszystkie cuda i znów widzę, ile uczyć, uczyć się trzeba, i znów widzę, jak młoda szeroka droga jeszcze przede mną. I tylko w takich momentach wszystkie zawikłane kobiece sprawki i przejścia ze mnie spływają, te wszystkie rzeczy, które już tak mnie gnębiły, że pragnęłam je odrzucić, nawet odrzucając z nimi młode, zdrowe ramię młodej, nowej miłości. Zawsze, zawsze i stale trzeba zaczynać od nowa. Rysiu, trzeba umieć od nowa. Czy to być "wieczną studentką" jak Maria Curie-Skłodowska1, czy też wiecznie zmieniać fakultety, czy też wiecznie nowych rzeczy szukać. A to tylko przez poznawanie.
No, ale to nie ma nic do rzeczy. Teraz jesteśmy w St. Tropez, wybieram się do Cannes i do Vallauris2, Picassowego miasteczka. Rosną tu palmy tak zwyczajnie jak u nas sosny, rosną tu kaktusy jak drzewa wielkie. Niebo jest niebieskie, a morze turkusowe. Kwitną łąki stokrotek, a znalazłam nawet kwitnącą jabłonkę. Im to piękniejsze, tym bardziej boli mnie ta bezsilność, że całej tej nagromadzonej miłości do przyrody nie mogę zwrócić mężczyźnie, którego kocham, a któremu należy się to, co przyroda nam dała, tworząc nas jako cząstkę tego wszystkiego.
Opisać tych rzeczy nie można, bo wyjdzie z tego taka pocztówka z emaliowym niebem, ale może przywiozę Ci trochę tego na skórze, na ustach i może to scałujesz ze mnie.
Rysiu, jeśli w Twym pokoju ten list ze słonecznego wybrzeża wyda Ci się parodią, to wiedz, że w tym właśnie pokoiku można przeżyć 100× słoneczniejsze chwile, wybrzeże 100kroć większej radości.
Ja to wiem. (Wiem z doświadczenia)
Twoja A
[dopiski:]
"Garść twych uwag" zwinęła się w pięść, huknęła w stół: wiem, że masz rację, i ja tak, 100% tak to rozumiem. Niestety nie zawsze potrafię rozumować. Ale i Ty nie, a i Arystoteles powiedział "nie zawsze mogę być Arystotelesem".
Rysiu, i tu Cię całuję, bo bardzo tęskno mi.
To musimy przeżyć razem. Ale doprawdy, Rysiu, Bałtyk jest piękniejszy bez szowinizmu. Jest zdrowszy, potężniejszy i mój, mój bliski. Kocham Bałtyk 1000000× tak jak to wszystko.
1 Maria Skłodowska-Curie (1867-1934), chemiczka i fizyczka, współtwórczyni nauki o promieniotwórczości.
2 do Vallauris, Picassowego miasteczka - Pablo Picasso (1881-1973) zamieszkał w Vallauris (w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże) w 1948 roku.