Trzy złote maliny
Dawno temu żył człowiek o imieniu Jacek. Zapomniał on o dobru w swoim sercu. Kradł kury sąsiadów, oszukiwał małe dzieci, wyłudzał pieniądze od seniorów. Już miał swoje lata, całe życie mieszkał sam. Nie miał rodziny, ani przyjaciół. Dziś, jak zawsze poszedł spać, ale tego razu śnił mu się niesłodki sen. Dzień był pochmurny i deszczowy od samego rana. Zbliżała się jesień. Jacek szukał w lesie grzybów, w domu już nie miał nic do jedzenia. Szukał, szukał, ale żadnego grzyba nie znalazł. Po lewej stronie obok siebie Jacek zobaczył maliny wysmarowane złotą farbą. Przyglądał się im długo, po czym postanowił je zerwać i sprzedać. Do wieczora Jacek szukał drogi, wreszcie dotarł do domu. Z rana Jacek poszedł na targ i wszystkim proponował trzy złote maliny, wmawiając ludziom, że to prawdziwe złoto. Czas mijał i głód robił swoje. Jacek już nie mógł wytrzymać. W tym momencie Jacek poczuł przyjemny zapach swieżo wypieczonych bułeczek, które sprzedawała Pani Alicja.
Jacek podszedł do niej i powiedział: Jacek: O jakie piękne bułeczki, jestem głodny. Czy pani da mi pare? Już mam duzo chętnych na te złote maliny. Tylko muszę dokonać wyboru, komu ich sprzedać. Wieczorkiem oddam pani pieniążki.
Alicja: Pewnie, proszę wziąć kilka.
Żadna osoba nie chciała kupić malin, bo z bliska każdy widział, że to zwykłe maliny w farbie.Nastąpił wieczór. Alicja się pyta: Jacek, jak tam?Jacek: Wiesz co jutro rano oddam Ci pieniążki. Mój klient jescie nie zapłacił.
Alicja: Czyli udało Ci się sprzedać towar?Jacek: TakAlicja: Super, wszystkie trzy?Jacek: Tak, jutro będę bogaty. Dam ci jutro pięć raz więcej pieniędzy niż jestem Ci winien. A może dasz mi jeszcze do jutra parę bułeczek.
Alicja: Wiesz, zostało mi tylko trzy bułeczki. Jacek: No to akurat. Jutro wszystko Ci zapłacę i już nie będziesz musiała pracować. Podzielę się z Tobą pieniążkami i pojedziemy razem na wakacje. Miałaś szczęście, że mnie spotkałaś. Od jutra Twoje życie się odmieni.
Alicja: O Jacuś, super, dziękuję. Pewnie bierz te bułeczki i do jutra. Pani Alicja naiwnie myśliała, ze Jacek mówi prawdę. To był jej błąd. Nie nalezy wierzyć nieznajomym, zawsze najpierw trzeba poznać człowieka. Jacek poszedł do domu, a następnego dnia udał się z tymi malinami na drugi targ. Po drodze Jacek spotkał płaczącego, małego chłopczyka.
Jacek: Czemu płaczesz?Chłopczyk: Chcę jeść. Jacek: Mogę Ci pomóc, jak przyniesiesz mi wodę, to dam Ci malinę.
Chłopczyk podbiegł do najblizszej studni, nabrał dla Jacka wodę. Jacek wypił ją i uciekł od chłopczyka, nie dotrzymując obietnicy. Kiedy Jacek uciekał wypadły mu trzy złote maliny z kieszeni i zjadła je wiewiórka. Ale to było dla niej za mało, postanowiła zjeść Jacka. Wiewiórka zaczęła rosnąć i zrobiła się ogromna. Jacek wystraszył się, ale już nie miał siły uciekać. Wiewiórka złapała go w swoje ogromne łapy.
Wiewiórka: Zjem Cię, jak Ty zjadłeś te kradzione bułeczki od Alicji.
Jacek: Nic nie ukradłem!Wiewiórka: Ty wszystkich oszukujesz i okłamujesz, jak Cię zjem to nikt Ciebie nawet szukać nie będzie.
Jacek: Nie jedz mnie, ja się zmienię.
Wiewiórka: Już za późno Jacku. Jacek: Przysięgam, że się zmienię.
Wiewiórka: Daję ci ostatnią szansę, jak się nie zmienisz, to odwiedzę Cię w prawdziwym życiu.
Jacek obudził się wystraszony. Jacek: To tylko sen czy nie?... Ale byłem takim złym człowiekiem, muszę się zmienić. Będę dziś szukać pracy. Już nie będę kraść i oszukiwać. Od tego czasu Jacek bardzo się zmienił, pomagał każdemu, pracował i emanował dobrocią