Rozdział 1
1
W zielonej dolinie, nad głębokim fiordem,
stał pogrążony w nocnej ciszy zamek Arendelle. Odbijający się w zamkowych oknach blask zorzy polarnej obudził pewną małą dziewczynkę. Na
widok pięknych zielonych świateł dziewczynka podniosła się i uśmiechnęła
szeroko.
Wyskoczyła szybko z pościeli i pobiegła obudzić swoją starszą siostrę.
- Elso! Elso! - zawołała. - Wstawaj!
Elsa, która miała osiem lat, zamruczała przez sen i przewróciła się na
drugi bok.
- Anka, wracaj do łóżka!
Jednak Ania nie zamierzała dać za wygraną.
- Kiedy nie mogę! Wstaje zorza, to ja też. Musimy się bawić! - upierała
się. - A może... ulepimy bałwana?
Na dźwięk tych słów Elsa, całkiem rozbudzona, otworzyła szeroko oczy.
Siostry były córkami króla i królowej Arendelle - i najlepszymi
przyjaciółkami. Elsa nie dała się długo prosić. Już za chwilę
rozchichotane dziewczynki w koszulach nocnych biegły zamkowym
korytarzem. Kiedy dotarły do wielkiej sali balowej, stanęły zwrócone
twarzami do siebie.
- Gotowa? - zapytała z uśmiechem Elsa.
- Tak, tak! - wykrzyknęła Ania i wyciągnęła rączki, żeby połaskotać
siostrę.
Elsa roześmiała się... i wokół jej dłoni zatańczyły płatki śniegu!
Ania zaklaskała radośnie w ręce. Wiedziała, że jej siostra ma niezwykły
dar: potrafi wyczarować lód i śnieg - nawet w środku lata.
Elsa wyrzuciła ręce w górę i uwolniła magiczną moc. Wkrótce całą salę
balową wypełnił puszysty śnieg. Elza stworzyła zimowy plac zabaw. A gdy
tupnęła, podłoga zamieniła się w lodowisko. Na widok dokazującej
beztrosko siostry roześmiała się radośnie.
Razem zabrały się do budowania bałwana. Najpierw Anna ulepiła mu tułów,
a potem zrobiła z marchewki nos.
- Patrz, bałwan! - oznajmiła z dumą.
Elsa zaniosła się śmiechem na widok koślawego bałwanka.
- Cześć, jestem Olaf! - powiedziała grubym głosem. - Trochę brakuje mi
ciepła!
Dziewczynki odtańczyły wokół śmiesznego bałwana taniec, a potem Elsa
użyła swojej zamrażającej mocy, by wyczarować lodową zjeżdżalnię. Anna
aż zapiszczała z zachwytu. Wspięła się na szczyt śnieżnego pagórka,
zjechała i zaraz wskoczyła na kolejny. Elsa prędko usypała nową zaspę,
żeby jej siostra miała gdzie wylądować. Ania rozpędzała się i od razu
przeskakiwała z jednej górki na drugą. Elsa musiała uwijać się jak w ukropie, żeby za nią nadążyć. Wyczarowywała wciąż nowe i nowe coraz
wyższe śnieżne zaspy, tak by jej siostra miała z czego zjeżdżać.
- Aniu, zaczekaj! - zawołała zaniepokojona zawrotnym tempem zjazdów. -
To za wysoko!
Ale Ania była bez reszty pochłonięta zabawą. Mała księżniczka beztrosko
przeskakiwała z pagórka na pagórek i zjeżdżała wciąż szybciej i szybciej. Elsa podniosła rękę, żeby zbudować nowy kopczyk... i wtedy się
potknęła. Poślizgnęła się i zamrażający czar, którym chciała stworzyć
kolejny pagórek, dosięgnął głowy Ani.
Dziewczynka trafiona czarem westchnęła i upadła nieprzytomna na podłogę.
- Aniu! - zawołała Elsa. Podbiegła do siostry i ostrożnie podniosła jej
drżące, zimne ciało. We włosach Ani pojawiło się białe jak śnieg pasmo.
- Mamo! Tato! - wykrzyknęła księżniczka z rozpaczą.
Jej strach i smutek sprawiły, że z sufitu wyrosły nagle długie sople,
otaczając obie siostry lodowym kręgiem.
Kiedy do wielkiej sali balowej wpadli król i królowa, zastali - w śnieżnej scenerii - starszą córkę tulącą do siebie młodszą. Rodzice
wiedzieli, że Elsa ma niezwykły dar, dzięki któremu potrafi wyczarowywać
lód, jednak czegoś takiego nigdy dotąd nie widzieli.
- Elso! - zagrzmiał król. - Tego już za wiele!
- Przepraszam! - zawołała skruszona dziewczynka. - Nie chciałam!
- Aniu! - jęknęła królowa i pobiegła prosto do nieprzytomnej córeczki.
Rozdział 2
2
W zamkowej bibliotece panował mrok, ale
król dobrze wiedział, czego szuka - starożytnej księgi, pełnej wiedzy z dawnych lat. Kiedy trafił na księgę, zaczął ją wertować, dopóki nie
znalazł właściwej strony, a na niej - rysunku przedstawiającego rannego
człowieka oraz trolla, z którego palców wysnuwały się pasma zorzy
polarnej. Troll używał magii zorzy, aby uzdrowić rannego. Król
przewrócił kartkę i znalazł wsunięty między strony książki dokument.
Wyjął go i ostrożnie rozłożył pożółkłą mapę.
Król i królowa nie tracili czasu. W pośpiechu narzucili płaszcze,
zabrali córki i nakazali osiodłać konie. Chwilę później królewska
rodzina opuściła zamek. Królowa wraz z Elsą i król z nieprzytomną Anną w ramionach pogalopowali na koniach w góry.
Kristoff i Sven wędrowali w blasku zorzy polarnej skalistą górską
ścieżką, gdy ich uszu dobiegł tętent kopyt. Na widok rozpędzonych
jeźdźców usunęli się z drogi. Gdy spojrzeli w ślad za nimi, zobaczyli,
że ścieżkę pod końskimi kopytami ścina lód.
Zaciekawieni chłopiec i renifer podążyli za jeźdźcami na skraj kotliny.
Tam schowali się za skałą i obserwowali, jak wierzchowce zatrzymują się
z rżeniem, a królewska para zsiada z koni. Król trzymał w ramionach
młodszą, a królowa ściskała za rękę nieco starszą dziewczynkę.
- Pomóżcie nam, proszę! - zawołał król. - Chodzi o moją córkę!
Wydawało się, że wokół nie ma żywej duszy, jednak nagle ze zbocza
potoczyły się głazy... Po chwili głazom wyrosły ręce i nogi! Okazało
się, że to wcale nie kamienie, tylko małe szare istoty.
- To trolle! - szepnął do Svena Kristoff.
W tej samej chwili skała tuż obok nich podskoczyła i zmieniła się w niską, pokrytą mchem trollicę. Miała na imię Bulda.
- Sza! - uciszyła Kristoffa. - Próbuję podsłuchiwać! - Gdy przyjrzała
się chłopcu uważniej, dotarło do niej, że nie jest on trollem.
Uśmiechnęła się szeroko i przytuliła mocno jego i Svena. - Słodziaki z was! - powiedziała serdecznie.
W dole z tłumu skalnych ludków wyszedł Bazaltar, bardzo stary troll.
Zbliżył się do króla i jego córek.
Najpierw przyjrzał się Elsie.
- Moc wrodzona czy urok? - zapytał rzeczowo.
- Wrodzona - odparł król. - I coraz silniejsza.
Troll przeniósł spojrzenie na nieprzytomną Annę.
- Całe szczęście, że nie została trafiona w serce - zauważył. - Serce
bardzo trudno odmienić... Z głową zawsze można powalczyć. - Zamyślił się
nad czymś przez chwilę. - Musimy całkiem usunąć z niej magię - orzekł
wreszcie. - Na wszelki wypadek nawet z jej wspomnień.
Król pokiwał głową i powiedział:
- Rób, co trzeba.
Delikatnym gestem troll usunął z głowy małej Anny ciąg zimowych
wspomnień. Obrazy wisiały przez chwilę w powietrzu, podczas gdy Bazaltar
przekształcał je w sceny pozbawione magii. Zamiast bałwanka
wyczarowanego w sali balowej Anna miała pamiętać zabawę na ośnieżonym
dziedzińcu, zamiast płatków śniegu wirujących w korytarzu - śnieg
sypiący za oknem. Wszystkie magiczne chwile spędzone z Elsą zniknęły, by
zostać zastąpione zwykłymi wspomnieniami. Jedyną pamiątką po magicznym
incydencie pozostało pasemko białych włosów.
- Ale proszę się nie martwić - powiedział łagodnie Bazaltar, kiedy
skończył. - Radość zostawimy.
- Nie będzie wiedzieć, że mam moc? - zapytała Elsa.
- Nie - odparł stary troll.
- Tak będzie lepiej - poparł go król.
- Posłuchaj mnie, Elso - poprosił Bazaltar. - Twoja moc będzie rosła.
Twój magiczny dar jest bardzo piękny, ale i niebezpieczny. - Mówiąc to,
przywołał na niebie obraz starszej Elsy. Księżniczka wirowała
wdzięcznie, otoczona płatkami śniegu. Nagle w poświacie zorzy polarnej
śnieżynki zmieniły się w ostre lodowe sople. Do Elsy dołączył widmowy
tłum - ludzie pragnący jej zguby atakowali ją ostrymi szpikulcami! -
Naucz się panować nad swoimi zdolnościami - poradził księżniczce
Bazaltar. - Pamiętaj, że twoim największym wrogiem jest strach.
Król przytulił córkę.
- Będziemy ją chronić - obiecał. - Zamkniemy bramy królestwa, odprawimy
część służby i ukryjemy Elsę. Nikt nie może się dowiedzieć o jej
zdolnościach... zwłaszcza Anna.
Rozdział 3
3
Gdy król i królowa wrócili do zamku,
natychmiast rozkazali zamknąć bramy. Wszystkie drzwi i okiennice
zamknięto na cztery spusty. Dziewczynki były trzymane w odosobnieniu, a do zamku nie zapraszano już gości. Królewska rodzina odsunęła się od
wszystkich i zamknęła w obwarowanej twierdzy.
Król i królowa zachowywali największą ostrożność. Robili wszystko, co
tylko możliwe, żeby nauczyć Elsę panować nad mroźną mocą. To oznaczało,
że dziewczynki rzadko kiedy przebywały razem. Elsa nie nalegała na
spotkania z siostrą - za bardzo bała się, że niechcący ją skrzywdzi. Dni
upływały jej na nauce panowania nad magicznymi zdolnościami oraz na
przygotowaniach do roli królowej Arendelle.
Nie było to łatwe. Często Elsa nie umiała okiełznać mroźnej magii.
Prawie za każdym razem, gdy śmiała się, płakała albo smuciła, z jej
palców tryskał lód.
Zmartwiony król podarował córce parę skórzanych rękawiczek. Poprosił ją,
żeby nigdy ich nie zdejmowała, i przypomniał, że dla własnego
bezpieczeństwa powinna ukrywać swoją zamrażającą moc.
- Nie ujawniaj jej - nakazał.
- Nie przeżywaj - potwierdziła Elsa, cytując jego zalecenia.
- Niech nie wie nikt - dokończył król.
Lata mijały. Anna spędzała większość czasu samotnie. Czasem bawiła się
lalkami albo udawała, że rozmawia z portretami wiszącymi w galerii. Co
jakiś czas dobijała się do drzwi pokoju siostry, błagając ją, żeby
wyszła i się z nią pobawiła. Jednak Elsa pozostawała głucha na jej
prośby. Powoli wspomnienie o ich przyjaźni blakło.
Pewnego dnia Anna wyjrzała przez okno i zobaczyła, że w królewskim
ogrodzie pada śnieg. Co tchu popędziła korytarzem do pokoju siostry.
- Ulepimy bałwana? - spytała z nadzieją przez zamknięte drzwi.
Elsa nie odpowiedziała, a drzwi, niestety, pozostały zamknięte.
W końcu Anna dała za wygraną i wyszła na dziedziniec, żeby samotnie
ulepić bałwanka. Zrobiła koślawą kulę, a gdy podniosła wzrok na okno
Elsy, wydało jej się, że widzi czyjąś uśmiechniętą twarz. Kiedy jednak
przyjrzała się uważniej, nikogo tam nie było.
W pamięci Anny zatarły się wszystkie wspomnienia związane z Elsą, więc
mała księżniczka nie miała pojęcia, dlaczego ciągle musi być sama. Z biegiem czasu pogodziła się z myślą, że jej siostra jest po prostu
niedostępna i zamknięta w sobie. Nie wiedziała, że Elsa także czuła się
samotna i tęskniła za swoją małą siostrzyczką. Elsa marzyła o tym, żeby
pobawić się z Anną, ale obawiała się, że niechcący mogłaby ją
skrzywdzić.
- Boję się - powiedziała pewnego dnia do swojego ojca. - To mnie
przerasta!
- Nie wolno ci się denerwować - przypomniał jej król. - Spokojnie! -
Wyciągnął ramiona, by przytulić córkę, ale Elsa wzdrygnęła się i odsunęła od niego.
- Nie! - zawołała przerażona. - Nie podchodź, proszę! Jeszcze coś ci
zrobię!
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki