2. Uroczysty wjazd do Jerozolimy (Mt 21,1-11)
Perykopa o uroczystym wjeździe Jezusa do Jerozolimy stanowi początek dłuższej narracji o ostatnim etapie Jego ziemskiej działalności. Na początku terenem działalności Pana była Jego rodzinna Galilea, leżąca na północy Palestyny. Dalszy etap wyznacza wędrówka do stolicy, stopniowe zbliżanie się do niej. Triumfalny wjazd Zbawiciela do Świętego Miasta relacjonują także pozostali ewangeliści (Mk 11,1-11; Łk 19,29-40; J 12,12-19).
Przed wjazdem do Jerozolimy Jezus znalazł się w Betfage ("Dom fig"), na wschodnim zboczu Góry Oliwnej, przy drodze wiodącej z Jerycha (Mt 21,1). Lokalizacja tej miejscowości jest niepewna. Najprawdopodobniej była to osada lub posiadłość na obrzeżach stolicy13. Z kolei Góra Oliwna (Har Ha-Zeitim) wznosi się na wschód od Jerozolimy i jest od niej oddzielona Doliną Cedronu. Swoją nazwę zawdzięcza rozciągającym się niegdyś na jej zboczach licznym gajom oliwnym (Ne 8,15; por. też: Mt 26,36; J 18,1). Na zachodnim stoku góry znajdował się ogród, w którym Jezus modlił się przed swoją męką i w którym został aresztowany (Mt 26,36n.). Ze szczytu wzniesienia, zgodnie z przekazem Łukasza, Pan wstąpił do nieba (Dz 1,6-12)14. Z Górą Oliwną związany jest znaczący epizod starotestamentalny. Tym szlakiem, przeszedłszy potok Cedron, uchodził ze stolicy król Dawid, uciekając przed swym zbuntowanym synem, Absalomem (2 Sm 15,13-35). W przeciwną stronę w stosunku do tego znieważonego władcy zmierzać będzie Mesjasz, jego potomek, aby triumfalnie wkroczyć do Jerozolimy.
"Odwiążcie je i przyprowadźcie do Mnie!" (Mt 21,2)
Rozważ, czy to wszystko nie oznacza, że Zbawiciel poprzez uczniów uwolnił z pęt swoją trzodę: tych spośród ludu i tych spośród pogan, którzy wtedy uwierzyli? Przywiązana bowiem do grzechów była ówczesna Synagoga, a z nią przywiązane też było oślę, które następnie stało się nowym, wywodzącym się z pogan, ludem [wierzącym]; gdy Zbawiciel miał wstąpić do górnego Jeruzalem [do nieba] jednych i drugich kazał uczniom, jako nauczycielom, odwiązywać, dając im Ducha Świętego i mówiąc: "Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20,22). Toteż uczniowie Chrystusa [...] zawsze odwiązują uwiązaną oślicę i oślę i przyprowadzą je do Jezusa, gdyż chce On posłużyć się do jazdy tymi, z których Jego prawdziwi uczniowie zdjęli pęta dawnych [grzechów]. [...] Potrzebuje ich, ponieważ miłuje ludzi, aby siedząc na nich, raczej dodać im sił, niż by samemu doznać wytchnienia [...]. Istotnie, wobec Tego, który jest samym Słowem, i wobec majestatu Bożego zwierzętami jucznymi jesteśmy nie tylko my sami, ale o wiele od nas roztropniejsi i mądrzejsi (Orygenes, "Komentarz do Ewangelii według Mateusza" XVI, 15-16, tłum. S. Kalinkowski).
W omawianej perykopie stolica została określona za pomocą zhellenizowanej formy "Jerozolima" (u Mateusza ta nazwa pojawia się jeszcze 10 razy, jedynie w Mt 23,37 ewangelista użył dwukrotnie zsakralizowanej wersji "Jeruzalem"). W Ewangelii według św. Mateusza możemy odnaleźć kilka opisowych określeń do niej się odnoszących. Jest to "miasto wielkiego Króla" (Mt 5,35), "Miasto Święte" (Mt 4,5; 27,53) oraz miasto zabijające i kamienujące proroków (Mt 23,37). O prawdziwości tego ostatniego określenia, jakie Jezus odniósł do Jerozolimy, On sam wkrótce miał się przekonać.
Z Betfage Nauczyciel posłał swoich dwóch uczniów do pobliskiej wioski (której nazwa nie pada), aby przyprowadzili oślicę wraz z jej źrebięciem (Mt 21,2). To na tym zwierzęciu (lub dwóch - będzie o tym jeszcze mowa) Mesjasz postanowił wjechać do Jerozolimy. W ten sposób miało się wypełnić kilka proroctw znanych z kart Starego Testamentu. Jedno z nich zostało wprost przywołane w Mt 21,5: "Powiedzcie Córze Syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do Ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy". Jest to cytat z Księgi Zachariasza, w której pojawia się zapis: "Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy" (Za 9,9). Na początku przywołanego przez Mateusza proroctwa słychać również wypowiedź z Księgi Izajasza o wkraczającym do Świętego Miasta Mesjaszu: "Mówcie do Córy Syjońskiej: Oto twój Zbawca przychodzi" (Iz 62,11). Syjon jest synonimem Jerozolimy, zaś określenie "Córa Syjonu" oznacza jej mieszkańców. Są oni wezwani do radości, ponieważ dane jest im być świadkami wypełnienia Bożych obietnic. W bramy ich miasta wejdzie upragniony i przez wieki oczekiwany wysłaniec Najwyższego. Oślica kojarzy się z jeszcze jedną starotestamentalną zapowiedzią. W końcowych rozdziałach Księgi Rodzaju patriarcha Jakub, błogosławiąc swoich synów, odsłonił przy okazji los, jaki czeka ich samych i ich potomków. Do Judy mówił o królu i pasterzu, który będzie pochodził z jego pokolenia: "Przywiąże on swego osiołka w winnicy i źrebię ośle u winnych latorośli" (Rdz 49,11).
Wypełnienie się zapowiedzi prorockich zostało wprost zasygnalizowane przez Mateusza w Mt 21,4: "Stało się to, żeby się spełniło słowo Proroka". Tego typu określenia, często pojawiające się w pierwszej ewangelii, przywołują teksty ze Starego Testamentu za pomocą tak zwanych cytatów refleksyjnych15. Jej adresatami byli judeochrześcijanie, a więc chrześcijanie pochodzenia żydowskiego. Im to autor starał się pokazać, że wydarzenia związane z działalnością i nauczaniem Jezusa stanowiły wypełnienie się zapowiedzi występujących w różnych miejscach Pisma. W ten sposób Mateusz usiłował przekonać swoich rodaków, że Jezus z Nazaretu jest oczekiwanym przez nich i przez ich przodków Chrystusem, czyli Mesjaszem.
Zwierzę, na którym wjedzie do Jerozolimy Jezus, to element znaczący nie tylko ze względu na zapowiedzi proroków. Nawiązuje on również do ceremonii znanych na starożytnym Bliskim Wschodzie, towarzyszących zarówno intronizacji króla, jak i jego pojawieniu się w stolicy swego państwa. Przykładem może być Salomon, który na mulicy udał się do źródła Gichon, gdzie miał zostać namaszczony na króla (1 Krl 1,33). Na jakim wierzchowcu siedział, wracając do Jerozolimy, nie wiemy. Gdyby przekroczył mury miasta na ośle, podkreśliłby swe pokojowe nastawienie. Osioł bowiem, jako zwierzę domowe, wykorzystywane w pracy w gospodarstwie, nie ma nic wspólnego z ciemiężeniem czy też jakąkolwiek formą przemocy; symbolizuje pokój. Oto dlaczego Jezus jawi się jako król pokoju, a nie najeźdźca. Jeśli starożytni władcy nosili się z zamiarem podboju, pojawiali się w mieście na koniu.
Jezus jest ukazany jako król, a w Jego rządach widać rysy nie tylko łagodności, pokory i pokoju, lecz także stanowczości. Widać ją w akcie rozporządzania cudzą własnością jako własnością poddanych. Gdyby ktoś stawiał opór uczniom, którzy zostali posłani po zwierzęta, mieli oni powiedzieć: "Pan ich potrzebuje". A to miało sprawić, że "zaraz je puści" (Mt 21,3). Te słowa Nauczyciela zdradzają Jego zdolności profetyczne.
Kolejne wersety (Mt 21,6-7) stanowią potwierdzenie, że uczniowie wykonali polecenie Mistrza, to znaczy udali się po zwierzęta i je przyprowadzili. Następnie położyli na nich swe płaszcze, a Jezus na nich usiadł. Zwrot "na nich" (epano auton) nie jest tutaj jednoznaczny. Pozostawia wątpliwości, czy odnosi się do płaszczów czy też do zwierząt (oślicy i jej źrebięcia). Wydaje się, że pierwsze rozumienie jest bardziej prawdopodobne, ale i drugiego nie należy bezwzględnie wykluczać, jako że na starożytnym Bliskim Wschodzie zdarzało się, iż tron władców podtrzymywany był przez dwa zwierzęta. Być może ewangelista chciał w taki właśnie sposób ukazać Jezusa wjeżdżającego do stolicy swego królestwa.
"A gdyby wam co mówił..." (Mt 21,3)
Chociaż [Jezus] wcześniej często przychodził do Jerozolimy, to jednak nigdy z taką okazałością. Jaka jest tego przyczyna? Przedtem były początki Jego działalności i ani On nie był bardzo znany, ani czas Jego męki. Dlatego przebywał z nimi [mieszkańcami Jerozolimy] wmieszany w tłum; owszem, nawet się ukrywał. Przecież tak wstępując, nie wzbudziłby podziwu, a jeszcze pobudziłby ich do większego gniewu. Gdy zaś dał im wystarczający dowód swojej mocy oraz krzyż był już u drzwi, wtedy występuje w większym blasku i czyni wszystko z większą okazałością. Miało to wzbudzić w nich większy zapał. Wprawdzie mogło się to stać również na początku, ale nie byłoby to ani tak pożyteczne, ani tak korzystne.
Zauważ i rozmyślaj nad tym, ile dzieje się cudów [...]. Przepowiedział, że nikt nie będzie ich powstrzymywał, ale że usłyszawszy, umilkną [...]. Nie myśl, że jest to mało znaczące zdarzenie. Któż nakłonił tych ludzi, aby się nie sprzeciwiać, gdy zabierano im ich własność, choć sami byli prawdopodobnie ubodzy jako rolnicy? Po cóż mówię: "Nie sprzeciwiać się"? W ogóle nie pytać [...]. Tym samym poucza ich, że nawet Żydom mógł całkowicie przeszkodzić wbrew nim samym i uczynić ich niemymi, gdyby chcieli na Niego napaść, ale nie chciał. Poucza też uczniów o czymś innym: by dać, czegokolwiek zażąda; choćby kazał dać życie [...]. Skoro usłuchali nieznajomi, tym bardziej oni powinni wszystko [Mu] ofiarować (św. Jan Chryzostom, "Homilie na Ewangelię według św. Mateusza" 66,1-2, tłum. A. Baron).
Trzeba nam na chwilę zatrzymać się nad zarysowaną powyżej wątpliwością. Dotyczy ona liczby zwierząt. Czy rzeczywiście były to dwie sztuki (oślica i oślątko), czy też jedno (jak w paralelnej wersji Markowej). Oto prezentacja hipotez dotyczących tego problemu16: (1) W przywołanym przez ewangelistę cytacie z Za 9,9 występuje tylko jedno zwierzę. Król siedzi na "osiołku, źrebięciu oślicy", nie zaś na "osiołku i źrebięciu oślicy". Wyrażenie "źrebię oślicy" jest dookreśleniem pierwszego rzeczownika ("osiołek"). Człon ten występuje tu w roli paralelizmu, często stosowanego w poezji hebrajskiej, czego Mateusz nie zauważył. Czy jednak jest możliwe, aby ewangelista, który był Żydem, miał problemy z poprawną interpretacją tekstu hebrajskiego? Wydaje się to mało prawdopodobne; (2) Mateusz dysponował źródłem własnym, z którego pochodziła informacja o dwóch zwierzętach. Wskazówką przemawiającą za taką interpretacją jest zdanie z Ewangelii według św. Marka: Jezus polecił uczniom, aby odszukali "oślę uwiązane, na którym jeszcze nikt z ludzi nie siedział" (Mk 11,2). Mamy tu więc do czynienia ze źrebięciem, które nie było jeszcze wykorzystywane w gospodarstwie. Trudno sobie wyobrazić, aby zostało ono użyte po raz pierwszy - i to w tak trudnej misji - oderwane od matki. Pan miałby zatem usiąść na źrebięciu, obok którego szła oślica; (3) Wzmianka o oślicy i źrebięciu jest dziełem tradycji, którą ewangelista przejął i umieścił w swej relacji; (4) W dziele Mateusza widać tendencję do podwajania różnych elementów, a obecność dwóch zwierząt miałaby być kolejnym przykładem tego rodzaju chwytu; (5) Była już mowa o zwyczaju panującym na starożytnym Bliskim Wschodzie, polegającym na umieszczaniu tronu władcy na dwóch wierzchowcach. Przez nawiązanie do niego ewangelista próbował ukazać swojego Nauczyciela jako króla zgodnie z orientalnymi wyobrażeniami; (6) Mateusz mógł odczytać Zachariaszowe proroctwo z 9,9 w świetle 2 Sm 16,1-4, gdzie mowa jest o Sibie, który przyprowadził do Dawida parę objuczonych osłów; (7) Mateusz mógł też odczytać zapowiedź z Za 9,9 w świetle Wj 4,19-20, gdzie znajduje się wzmianka o tym, że Mojżesz wsadził na jednego osła swą żonę, a na drugiego - synów; (8) Przyjęcie, że było dwoje zwierząt, pozwala na alegoryczną interpretację tekstu. Orygenes widzi w oślicy Synagogę skrępowaną grzechami, trwającą w jarzmie Prawa Mojżeszowego, źrebię zaś oznacza pogan, a więc tych, którzy tym brzemieniem nie byli obciążeni17.
Werset Mt 21,8 odnosi się dokładnie do momentu wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Towarzyszył Mu ogromny tłum. Są to przede wszystkim pielgrzymi zmierzający do stolicy na zbliżające się święto Paschy. Część ludzi podążała za Panem już od Jerycha. Wiwatujący świadkowie słali na drodze swe płaszcze, przez co wykonywali czynność nawiązującą do rytuału intronizacji królewskiej. W podobny sposób zachowali się Izraelici, którzy zdjęli swe okrycia, rozesłali je pod stopami i obwołali królem Jehu (2 Krl 9,13). Obcinanie gałązek z drzew (oliwkowych) i ścielenie ich na drodze było wyrazem hołdu dla króla i jego majestatu.
Tym wszystkim aktom towarzyszyło wołanie otaczającego Jezusa tłumu - ludzi, którzy szli przed Nim, i tych, którzy podążali za Nim (Mt 21,9). Dało się słyszeć okrzyki: "Hosanna Synowi Dawida!" oraz "Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!". Hebrajskie zawołanie Hosanna! (które obok podwójnego użycia w Mt 21,9 pojawi się jeszcze w 21,15) oznacza "Wybaw!". Składa się z czasownika hoszija ("zbaw") i partykuły błagalnej -na (Ps. 118,25)18. Wydaje się, że ten suplikacyjny zwrot nie pasuje do kontekstu radosnego oddawania czci Jezusowi. Niektórzy komentatorzy sugerują, że ewangelista mógł źle zrozumieć całą frazę. W greckim przekładzie "Synowi Dawida" (to hijo Dauid) mamy do czynienia z konstrukcją celownikową, tak właśnie interpretującą hebrajskie "l", zwykle ten przypadek gramatyczny wprowadzającą. Można tę frazę przetłumaczyć: "Hosanna, Synu Dawida!". Tłumy zatem, zwracając się do Mesjasza, miałyby prosić Go o ratunek. Podobnie zwrot "Hosanna na wysokościach!" (hosanna en tois hypsistois) należałoby raczej odczytywać jako wołacz: "Wybaw [nas], [o] Wysokość!", czyli "[o] Niebiosa!". Czy Mateusz znów miałby wykazać się nieznajomością języka hebrajskiego? Wydaje się to mało prawdopodobne. Należy raczej założyć, że zawołanie Hosanna! wskutek wykorzystania w liturgii straciło swe pierwotne znaczenie. Wypowiadanie go w ramach Święta Namiotów (wraz ze słowami z Ps 118) doprowadziło do zmiany charakteru - z zawołania błagalnego stało się wyrazem uwielbienia. W czasach Jezusa mogło być synonimem słowa "Chwała"19.
Przytoczony przez Mateusza fragment psalmu ("Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie!" [Ps 118,26]) wykorzystywany był przy powitaniu pielgrzymów przekraczających bramy świątyni jerozolimskiej. Miało to miejsce w trakcie największych świąt żydowskich (Paschy, Poświęcenia Świątyni, Namiotów). Odniesienie ich do Mesjasza jest kolejnym potwierdzeniem Jego wielkości i przekonania, że pojawia się On jako posłaniec Boga. Przywołanie ich przez Jezusa w Mt 23,39 nadaje im charakter eschatologiczny, wiążąc z wydarzeniami paruzji, czyli ponownego Jego przyjścia u kresu dziejów.
- Tłumy pielgrzymów przywitały Jezusa jako Mesjasza i Króla (o czym świadczyły rozesłane na drodze płaszcze i rzucane gałązki), a towarzyszył temu okrzyk: "Hosanna Synowi Dawida!". My także uznajemy, że Jezus jest Królem, a wydarzenia liturgiczne, podczas których oddajemy cześć Panu obecnemu w Najświętszym Sakramencie, często mają godną Króla oprawę: pełne majestatu śpiewy, procesje, bicie dzwonów w kościele i dzwonków, dym kadzidła, baldachim, monstrancja, dzieci sypiące kwiaty lub niosące pęczki bazi itp. Można powiedzieć, że rzeczywiście staramy się potraktować naszego Pana jak Króla. Czy jednak z równie mocnym przekonaniem oddajemy Mu cześć w naszym codziennym życiu?
- Traktowanie Jezusa jako Króla łączy się z jednoczesnym uznaniem siebie za Jego poddanego. Poddanych zaś obowiązuje prawo, jakie władca ustanawia. W naszym przypadku składa się na nie zarówno Jego nauczanie, które znamy z ewangelii, jak i nauczanie Kościoła. Jeśli nie jesteśmy wierni tej nauce, to nie jesteśmy też dobrymi poddanymi Chrystusa jako Króla.
- Widząc entuzjazm tłumów witających Mesjasza u bram Świętego Miasta, spodziewalibyśmy, że czeka Go okres niezakłóconego niczym panowania. Aż trudno uwierzyć, że wielu z tych ludzi zacznie domagać się ukrzyżowania Pana. Oto jak łatwo zmienia się nastawienie tłumów, jak szybko zmieniają się nastroje społeczne.
13 O próbach lokalizacji Betfage zob. S. Jankowski, Przewodnik po Ziemi Świętej, s. 173-175.
14 Więcej o Górze Oliwnej zob. tamże, s. 161-174.
15 Tego typu cytaty nierzadko poprzedzone są formułą, jaką znajdujemy w Mt 21,4. Składają się na nią następujące elementy: wskazanie na jakieś wydarzenie (czasem jego przywołanie) za pomocą zdania: touto de gegonen ("to zaś się stało", "to zaś się wydarzyło"), następujący po nim spójnik wskazujący na cel hina ("aby") (sporadycznie w jego zastępstwie pojawia się przysłówek tote ["wtedy"]), przywołanie imienia proroka i wreszcie przytoczenie jego wypowiedzi.
16 Hipotezy przywołane są za: A. Paciorek, Ewangelia według św. Mateusza, cz. 2, s. 313.
18 Wyraz ten stał się pewnego rodzaju formułą liturgiczną, wykrzyknieniem, które obok wezwania na pomoc, wyrażało również uczucia radości i uwielbienie Boga. Zob. R. Popowski, Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu, s. 672.
19 Na temat znaczenia wezwania Hosanna! zob. J. Homerski, Ewangelia według św. Mateusza, s. 285-286; A. Paciorek, Ewangelia według św. Mateusza, cz. 2, s. 314.