Kotolotki - Ursula K. LeGuin

Kup ebooka

40.00 zł
30.80 zł (23,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

 

ROZDZIAŁ 1

 

Pani Jane Bura nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego cała czwórka jej dzieci ma skrzydła.

- Pewnie ich ojciec był niebieskim ptakiem - zauważył ich sąsiad i roześmiał się nieprzyjemnie, skradając się wokół śmietnika.

- Może mają skrzydła, bo przed ich urodzeniem marzyłam, żeby mogły stąd odfrunąć - odparła pani Jane Bura. - Thelmo, masz brudną buzię, umyj ją. Roger, nie bij Jamesa. Harriet, kiedy mruczysz, powinnaś przymknąć oczy i ugniatać mnie łapkami, o tak. Jak wam dziś smakuje mleko, dzieci?

- Bardzo, mamo, dziękujemy - odparły kociaki radośnie.

 

Były to piękne dzieci, dobrze wychowane. Ale pani Bura po cichu się o nie martwiła. Ich dzielnica, naprawdę okropna, stawała się coraz gorsza. Przetaczające się ulicami przez cały dzień koła samochodów i ciężarówek, śmieci i odpadki, głodne psy, niekończący się pochód trzewików i wysokich butów - bieg­nących, tupiących, kopiących - ani jednej spokojnej i bezpiecznej kryjówki, coraz mniej jedzenia. Prawie wszystkie wróble się stąd wyniosły. Szczury stały się drapieżne i groźne, myszy płochliwe i wątłe.

 

Dlatego skrzydła dzieci stanowiły najmniejszą z trosk pani Burej. Myła te jedwabiste skrzydełka codziennie, tak samo jak bródki, łapki i ogonki, i czasem się im dziwiła, ale za bardzo zajmowało ją szukanie jedzenia i dbanie o rodzinę, żeby zbyt często zastanawiać się nad rzeczami, których nie rozumiała.

Ale gdy wielki pies gonił małą Harriet, zapędził ją za kubeł na śmieci i skoczył na nią z szeroko otwartą paszczą pełną białych zębów, a Harriet z rozpaczliwym miauknięciem wzbiła się w powietrze, nad głowę osłupiałego psa, i wylądowała na dachu, wtedy pani Bura zrozumiała.

Pies odszedł, warcząc, z podkulonym ogonem.

- Zejdź już, Harriet - zawołała matka i dodała: - Dzieci, chodźcie tu wszystkie.

 

Kotki wróciły na śmietnik. Harriet nadal drżała. Pozostałe mruczały do niej, aż się uspokoiła, a wówczas pani Jane Bura powiedziała:

- Dzieci, przed waszym urodzeniem przyśnił mi się sen i teraz rozumiem, co oznaczał. To nie jest miejsce, w którym można dorastać, a wy macie skrzydła i możecie stąd odlecieć. Chcę, żebyście to zrobiły. Wiem, że ćwiczyłyście. Widziałam, jak wczoraj w nocy James przeleciał nad zaułkiem, i tak, widziałam też, jak pikujesz w dół, Rogerze. Sądzę, że jesteście gotowi. Teraz zjedzcie sutą kolację i odlećcie stąd jak najdalej.

- Ale, mamo... - zaczęła Thelma i wybuchnęła płaczem.

- Ja nie odejdę - dodała cicho pani Bura. - Mam tu co robić. Pan Tom Jones wczoraj mi się oświadczył i zamierzam go przyjąć. Nie chcę, żebyście mi się kręciły pod nogami!

Dzieci zaczęły płakać, ale wiedziały, że w kocich rodzinach tak po prostu musi być. Były też dumne, że matka uważa, iż potrafią o siebie zadbać, dlatego wszyscy posilili się do syta z przewróconego przez psa kubła na śmieci. Potem Thelma, Roger, James i Harriet pożegnali się, mrucząc, ze swoją kochaną mamą i jedno po drugim rozłożyli skrzydła, unieśli się nad zaułek i dachy i odlecieli.

Pani Jane Bura odprowadziła je wzrokiem. Serce miała pełne strachu i dumy.

- To wyjątkowe dzieci - odezwał się pan Tom Jones cichym, niskim głosem.

- Nasze też będą wyjątkowe - odparła pani Bura.

 

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

PEŁNY SPIS TREŚCI:

KOTOLOTKI

ROZDZIAŁ 1

ROZDZIAŁ 2

ROZDZIAŁ 3

ROZDZIAŁ 4

POWRÓT KOTOLOTKÓW

ROZDZIAŁ 1

ROZDZIAŁ 2

ROZDZIAŁ 3

ROZDZIAŁ 4

ROZDZIAŁ 5

WSPANIAŁY ALEXANDER I KOTOLOTKI

ROZDZIAŁ 1

ROZDZIAŁ 2

ROZDZIAŁ 3

ROZDZIAŁ 4

JANE ROZKŁADA SKRZYDŁA

ROZDZIAŁ 1

ROZDZIAŁ 2

ROZDZIAŁ 3

ROZDZIAŁ 4

ROZDZIAŁ 5