Kościół w obliczu rewolucji - Dariusz Rozwadowski

Kup ebooka

34.90 zł
28.97 zł (28,82 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział ISto­su­nek mark­si­zmu do re­li­gii

1. Karol Marks i religia

Ka­rol Marks stwo­rzył skraj­nie an­ty­re­li­gij­ną ide­olo­gię. Jed­nym z klu­czo­wych wa­run­ków po­wo­dze­nia re­wo­lu­cji i zwy­ci­ęstwa mark­si­zmu jest zu­pe­łne wy­ko­rze­nie­nie z ludz­kiej du­szy re­li­gii. Za szcze­gól­ny obiekt nie­na­wi­ści Marks ob­rał chrze­ści­ja­ństwo, a zwłasz­cza Ko­ściół ka­to­lic­ki. W pro­te­stan­ty­zmie wi­dział wie­le po­zy­tyw­nych ele­men­tów, co oczy­wi­ście nie zna­czy, że po­pie­rał tę re­li­gię. W na­ukach Lu­tra chwa­lił po­sta­wie­nie w cen­trum czło­wie­ka, ode­jście od do­gma­tów i teo­cen­try­zmu w stro­nę an­tro­po­cen­try­zmu. Ten ele­ment w ja­ki­mś stop­niu wspó­łgrał z mark­si­stow­ską wi­zją czło­wie­ka jako boga.

W swo­ich wier­szach Ka­rol Marks pi­sał wprost, że chcia­łby "ze­mścić się na Tym, któ­ry pa­nu­je z góry"1. W jego po­ezji wi­dać wiel­ką nie­na­wi­ść do Boga, któ­ra prze­ło­ży­ła się rów­nież na stwo­rzo­ną przez nie­go ide­olo­gię. Co cie­ka­we, będąc dziec­kiem i na­sto­lat­kiem, był oso­bą wie­rzącą, sam utrzy­my­wał, że wy­zna­je re­li­gię chrze­ści­ja­ńską. Uro­dził się w bo­go­boj­nej ro­dzi­nie nie­miec­kich Ży­dów, któ­rzy do­ko­na­li kon­wer­sji na pro­te­stan­tyzm. Kie­dy ko­ńczył szko­łę śred­nią w ru­bry­ce do­ty­czącej wie­dzy re­li­gij­nej umiesz­czo­no na­stępu­jący wpis: "Jego wie­dza o wie­rze w Chry­stu­sa i mo­ral­no­ści chrze­ści­ja­ńskiej jest praw­dzi­wie czy­sta i ugrun­to­wa­na. Zna on rów­nież hi­sto­rię Ko­ścio­ła"2. Wkrót­ce po otrzy­ma­niu dy­plo­mu Marks stał się żar­li­wie i głębo­ko an­ty­re­li­gij­ny. Trud­no jed­no­znacz­nie stwier­dzić, jaka była przy­czy­na tak na­głej i ra­dy­kal­nej prze­mia­ny. Po­zo­sta­je to ta­jem­ni­cą. Nie­mniej jed­nak Ka­rol Marks stał się czło­wie­kiem nie­na­wi­dzącym Boga i co się z tym wi­ąże: da­rzącym nie­na­wi­ścią re­li­gię, a zwłasz­cza chrze­ści­ja­ństwo oraz ka­żde­go, kto przy­zna­wał się do wia­ry3. Tą nie­na­wi­ścią prze­si­ąk­ni­ęta zo­sta­ła ide­olo­gia, któ­rą stwo­rzył.

Mark­sizm od mo­men­tu po­wsta­nia jest skraj­nie an­ty­re­li­gij­ny. Ka­rol Marks na­zwał re­li­gię "opium ludu", wy­my­słem, złud­ną i błęd­ną ideą, któ­ra ogłu­pia i prze­sła­nia lu­dziom praw­dę: "Cier­pie­nia re­li­gij­ne są za­rów­no wy­ra­zem cier­pień rze­czy­wi­stych jak i nie­zgo­dą na nie. Re­li­gia to wes­tchnie­nie ucie­mi­ężo­nej isto­ty. Jest ser­cem świa­ta, któ­ry jest bez ser­ca i du­szą bez­dusz­nych wa­run­ków bytu. Jest opium mas"4. Zda­niem Mark­sa kla­sy rządzące po­słu­gi­wa­ły się re­li­gią, żeby roz­ła­do­wać cier­pie­nia ucie­mi­ężo­ne­go ludu za po­mo­cą uczuć re­li­gij­nych. Ro­bi­ły to w celu utrwa­le­nia prze­ko­na­nia - bez­po­śred­nio wy­pły­wa­jące­go z re­li­gii - gło­szące­go, że do­cze­sne cier­pie­nie pro­wa­dzi do szczęścia wiecz­ne­go po śmier­ci. Marks po­rów­ny­wał re­li­gię do opium, któ­re w XIX wie­ku było dość po­pu­lar­nym nar­ko­ty­kiem, a mia­ło dzia­ła­nie usy­pia­jące i otu­ma­nia­jące. We­dług tej me­ta­fo­ry re­li­gia mia­ła usy­piać i otu­ma­niać masy ludz­kie, pa­ra­li­żu­jąc ich zdol­no­ść do dzia­ła­nia. W ta­kim ujęciu re­li­gia była czy­mś, co "znie­kszta­łca po­trze­by ludz­kie, przez co przy­czy­nia się do utrwa­le­nia ich za­le­żno­ści, przed któ­ry­mi świa­do­mo­ść re­li­gij­na była for­mą uciecz­ki. Re­li­gia usy­pia ro­zum, zmniej­sza po­czu­cie od­po­wie­dzial­no­ści, prze­su­wa­jąc ludz­ką od­po­wie­dzial­no­ść na od­po­wie­dzial­no­ść wo­bec Boga, a nie wo­bec spo­łe­cze­ństwa"5. "Opium ludu usy­pia i ha­mu­je po­stęp - pi­sał - zwłasz­cza po­stęp eko­no­micz­no-spo­łecz­ny (...). Usy­pia czło­wie­ka, utrzy­mu­je go w ilu­zji i w nie­wol­nic­twie i w ten spo­sób utrud­nia mu wy­do­by­cie się z tra­gicz­ne­go po­ło­że­nia"6.

Opium to rów­nież śro­dek znie­czu­la­jący ból. Zda­niem Mark­sa lu­dzie, któ­rzy są wy­zy­ski­wa­ni i żyją w nędzy, by znie­ść swo­je po­ło­że­nie, całą na­dzie­ję po­kła­da­ją w re­li­gii, będącej ta­kim le­kar­stwem po­zwa­la­jącym ła­twiej znie­ść ci­ężki los. Swój po­gląd Marks ar­gu­men­to­wał tym, że re­li­gia uspra­wie­dli­wia sys­tem spo­łecz­ny, po­nie­waż sank­cjo­nu­je ist­nie­jący po­rządek spo­łecz­no-po­li­tycz­ny jako usta­no­wio­ny przez Boga. Ka­żdy czło­wiek w ta­kim hie­rar­chicz­nym sys­te­mie ma swo­je wy­zna­czo­ne miej­sce. Po­nad­to re­li­gia sta­ra się tłu­ma­czyć trud­ne po­ło­że­nie uci­ska­nych mas słusz­ną karą za grze­chy po­pe­łnio­ne w tym lub po­przed­nim ży­ciu.

Z tego też po­wo­du re­li­gia prze­no­si uwa­gę lu­dzi z ży­cia do­cze­sne­go na ży­cie przy­szłe po śmier­ci. Sta­no­wi pew­ne­go ro­dza­ju po­cie­sze­nie, na­dzie­ję, że w przy­szło­ści, w kró­le­stwie nie­bie­skim, na oso­by wie­rzące cze­ka na­gro­da wiecz­na. Zda­niem Mark­sa uci­ska­ne masy, gdy uświa­da­mia­ją so­bie swo­ją fi­zycz­ną i du­cho­wą nędzę oraz bez­na­dziej­ne po­ło­że­nie, po­trze­bu­ją znie­czu­le­nia, któ­re uśmie­rzy ból, i si­ęga­ją wła­śnie po re­li­gię jako ta­kie opium7. Uwa­żał on jed­nak, że re­li­gij­ne­go opium po­trze­bu­ją ta­kże oso­by bo­ga­te, ka­sta wy­zy­ski­wa­czy, wła­ści­cie­le środ­ków pro­duk­cji, wład­cy i ksi­ążęta po to, żeby za­głu­sza­ło ich wy­rzu­ty su­mie­nia. Dzi­ęki re­li­gii mogą cie­szyć się swo­im bo­gac­twem i zaj­mo­wa­ną po­zy­cją w spo­łe­cze­ństwie, po­nie­waż miej­sce w hie­rar­chii za­wdzi­ęcza­ją woli Bo­żej. Ta­kie ro­zu­mo­wa­nie mo­żna pod­su­mo­wać w na­stępu­jący spo­sób: "re­li­gia, do­star­cza­jąc po­cie­sze­nia dla jed­nych, a uspra­wie­dli­wie­nia dla dru­gich, pe­łni (...) rolę opium dla wszyst­kich lu­dzi"8.

Marks twier­dził, że re­li­gia i opium neu­tra­li­zu­ją ból, ale rów­no­cze­śnie uza­le­żnia­ją i co naj­wa­żniej­sze - le­czą tyl­ko sku­tek, a nie przy­czy­nę cho­ro­by. Re­li­gia od­wra­ca uwa­gę od isto­ty pro­ble­mu, a za­miast prze­ciw­dzia­łać i wal­czyć z nędzą w ży­ciu do­cze­snym, kreu­je nie­uchron­no­ść tej nędzy. Co za tym idzie - le­gi­ty­mi­zu­je nie­spra­wie­dli­we sto­sun­ki spo­łecz­ne. Marks uwa­żał, że re­li­gia uspra­wie­dli­wia nie­wol­nic­two, se­gre­ga­cję ra­so­wą, nie­rów­no­ści spo­łecz­ne, a ca­łko­wi­cie po­mi­jał klu­czo­wą rolę re­li­gii, zwłasz­cza ka­to­li­cy­zmu, w wal­ce z wy­żej wy­mie­nio­ny­mi zja­wi­ska­mi: uci­skiem, ra­si­zmem, bie­dą9. Wi­dać tu­taj stron­ni­czo­ść ide­olo­ga, któ­ry prze­mil­cza i po­mi­ja nie­wy­god­ne fak­ty.

Twór­ca mark­si­zmu po­strze­gał re­li­gię jako nie­bez­piecz­ną, zwo­dzącą ułu­dę, unie­mo­żli­wia­jącą lu­dziom zro­zu­mie­nie rze­czy­wi­sto­ści, pod­trzy­mu­jącą znie­wo­le­nie i ucisk spo­łecz­ny. Sta­rał się wy­ka­zać, że "czło­wiek, któ­ry w fan­ta­stycz­nej rze­czy­wi­sto­ści nie­ba, gdzie szu­kał nad­czło­wie­ka, zna­la­zł tyl­ko od­bi­cie sa­me­go sie­bie, nie ze­chce już za­do­wa­lać się znaj­do­wa­niem tyl­ko po­zo­ru sie­bie sa­me­go, tyl­ko nie-czło­wie­ka, kie­dy po­szu­ku­je i po­szu­ki­wać po­wi­nien praw­dzi­wej swej rze­czy­wi­sto­ści"10. We­dług Mark­sa czło­wiek, szu­ka­jąc w nad­przy­ro­dzo­nej rze­czy­wi­sto­ści nad­czło­wie­ka, nie jest w sta­nie zna­le­źć nic poza od­bi­ciem sa­me­go sie­bie, dla­te­go nie ma sen­su szu­kać tego co po­nad­ludz­kie; na­le­ży sku­pić się na praw­dzi­wej re­al­no­ści. Jej po­szu­ki­wa­nie ma się od­by­wać na zie­mi, a nie w "uro­jo­nym nie­bie"; nie w świa­do­mo­ści, ale w spo­łecz­nych prze­mia­nach. Ka­żdy, kto ucie­ka w ilu­zję stwo­rzo­nej przez czło­wie­ka re­li­gii, oszu­ku­je sa­me­go sie­bie. Re­zy­gnu­je z dzia­ła­nia, nie chce zmie­niać świa­ta, wal­czyć o po­pra­wę swo­je­go bytu, za­do­wa­la się bo­wiem tym, co jest, wie­rząc w ilu­zję ży­cia po śmier­ci.

We­dle prze­ko­nań Mark­sa:

 

czło­wiek two­rzy re­li­gię, nie zaś re­li­gia - czło­wie­ka. Re­li­gia jest to mia­no­wi­cie sa­mo­wie­dza i po­czu­cie sa­me­go sie­bie u czło­wie­ka, któ­ry bądź sie­bie jesz­cze nie od­na­la­zł, bądź już znów za­gu­bił. Ale czło­wiek - to nie jest isto­ta ode­rwa­na, ist­nie­jąca gdzieś poza świa­tem. Czło­wiek - to świat czło­wie­ka, pa­ństwo, spo­łe­cze­ństwo. To pa­ństwo, to spo­łe­cze­ństwo stwa­rza­ją re­li­gię, od­wró­co­ną na opak świa­do­mo­ść świa­ta, są one bo­wiem same od­wró­co­nym na opak świa­tem. Re­li­gia jest ogól­ną teo­rią tego świa­ta, jego en­cy­klo­pe­dycz­nym skró­tem, jego lo­gi­ką w po­pu­lar­nej for­mie, jego spi­ry­tu­ali­stycz­nym po­int d'hon­neur11, jego en­tu­zja­zmem, jego sank­cją mo­ral­ną, jego uro­czy­stym do­pe­łnie­niem, jego ogól­ną ra­cją bytu i po­cie­sze­niem. Jest urze­czy­wist­nie­niem isto­ty ludz­kiej w fan­ta­zji, dla­te­go że isto­ta ludz­ka nie po­sia­da praw­dzi­wej rze­czy­wi­sto­ści. Wal­ka prze­ciw tej re­li­gii jest więc po­śred­nio wal­ką prze­ciw owe­mu świa­tu, któ­re­go du­cho­wym aro­ma­tem jest re­li­gia12.

 

Za­cy­to­wa­ny wy­żej frag­ment za­wie­ra bar­dzo wa­żne stwier­dze­nia. Wy­zwo­le­nie czło­wie­ka, któ­re było ce­lem ide­olo­gii stwo­rzo­nej przez Ka­ro­la Mark­sa, po­le­ga­ło w du­żej mie­rze na kry­ty­ce re­li­gii. Prze­ja­wia się to w stwier­dze­niu, że "czło­wiek two­rzy re­li­gię, nie zaś re­li­gia - czło­wie­ka". Re­li­gia nie jest tu in­ter­pre­to­wa­na w sen­sie kla­sycz­nym, we­dług któ­re­go sta­no­wi ak­tu­ali­za­cję cno­ty mo­ral­nej, ale zgod­nie z in­ter­pre­ta­cja­mi He­gla, Straus­sa i Feu­er­ba­cha. Re­li­gia okre­ślo­na zo­sta­ła jako wy­pa­czo­ny roz­wój świa­do­mo­ści, pe­wien ro­dzaj de­pra­wa­cji czło­wie­ka. Jed­nak Marks uwa­żał, że ta de­pra­wa­cja jest wcze­śniej­sza od re­li­gij­nej pro­jek­cji. Nie ma ona cha­rak­te­ru me­ta­fi­zycz­ne­go i uni­wer­sal­ne­go, ale po­sia­da wy­miar hi­sto­rycz­ny i przy­pad­ko­wy. Ści­śle wi­ąże się z kon­dy­cją lu­dzi ży­jących w okre­ślo­nym spo­łe­cze­ństwie, w da­nym pa­ństwie, któ­rzy kreu­ją kon­kret­ną re­li­gię. W tym Marks wi­dział fak­tycz­ną przy­czy­nę, a nie je­dy­nie sku­tek, pro­ce­su two­rze­nia bo­gów. Twier­dził, że re­li­gia jest od­bi­ciem cha­rak­te­ru spo­łe­cze­ństwa i na­le­ży ją po­strze­gać jako jego "en­cy­klo­pe­dycz­ne kom­pen­dium, jego lo­gi­kę w po­pu­lar­nej for­mie, jego du­cho­wy aro­mat"13.

Zda­niem Mark­sa re­li­gia to od­wró­co­na świa­do­mo­ść świa­ta, wy­twór pa­ństwa i spo­łe­cze­ństwa. Tyl­ko od­wró­co­ny świat może stwo­rzyć re­li­gię. W ta­kim świe­cie czło­wiek po­strze­ga sie­bie jako swój wła­sny cień, isto­tę nie­ludz­ką, ułom­ną, na­to­miast na tam­tym świe­cie, przy­szłym, re­li­gij­nym, wi­dzi sie­bie do­sko­na­łe­go, w zwi­ąz­ku z czym żyje na­dzie­ją zie­mi obie­ca­nej14. Wi­dać za­tem wy­ra­źnie, że w ro­zu­mie­niu Mark­sa sto­sun­ki pa­nu­jące w "od­wró­co­nym" świe­cie do­cze­snym wy­twa­rza­ją re­li­gię. Czło­wiek, któ­ry nie po­tra­fi od­na­le­źć sie­bie, zbun­to­wać się, za­wal­czyć o po­pra­wę swo­je­go trud­ne­go losu, sta­ra się od­na­le­źć sie­bie w fan­ta­stycz­nej rze­czy­wi­sto­ści nie­ba. Do tego po­trzeb­na jest mu re­li­gia, któ­ra może wy­two­rzyć kró­le­stwo, gdzie czło­wiek zre­ali­zu­je sie­bie, osi­ągnie do­sko­na­ło­ść. Re­li­gia utrwa­la tra­dy­cyj­ny po­rządek, po­nie­waż od­wra­ca uwa­gę od nie­do­stat­ków, nie­spra­wie­dli­wo­ści, błędów i wy­pa­czeń ku rze­czy­wi­sto­ści nad­przy­ro­dzo­nej, sta­no­wi pew­ne­go ro­dza­ju uciecz­kę w ilu­zję15.

Ta­kie spoj­rze­nie na re­li­gię ści­śle wi­ąże się z jed­ną z głów­nych tez Ka­ro­la Mark­sa, któ­ra gło­si, że "byt okre­śla świa­do­mo­ść". Przy­jęcie ta­kie­go ro­zu­mo­wa­nia spra­wia, że w świe­cie re­li­gij­nym pa­nu­je od­wrot­na za­le­żno­ść: "świa­do­mo­ść pró­bu­je okre­ślać byt". Stąd też mark­si­ści na­zy­wa­ją ten świat "świa­tem od­wró­co­nym", w któ­ry re­li­gia wpro­wa­dza po­zor­ną lo­gi­kę, choć jest on po­zba­wio­ny lo­gi­ki; ma­rze­nia są bra­ne za rze­czy­wi­sto­ść16.

Ka­rol Marks wy­ró­żnił dwie świa­do­mo­ści. Jed­na do­ty­czy­ła świa­ta re­al­ne­go, dru­ga - ide­al­ne­go. We­dług nie­go w sy­tu­acji, gdy świat re­al­ny pró­bu­je się za­stąpić świa­tem ide­al­nym, mamy do czy­nie­nia z "od­wró­co­ną na opak świa­do­mo­ścią świa­ta". Marks dążył do tego, by uro­jo­ne szczęście ludu, któ­re zgod­nie z re­li­gią umiesz­cza­ne jest poza świa­tem do­cze­snym, za­stąpić praw­dzi­wym szczęściem ludu w świe­cie rze­czy­wi­stym. Z tego też po­wo­du w mark­si­zmie re­li­gia jest moc­no ata­ko­wa­na jako siła znie­wa­la­jąca, wy­trąca­jąca z rąk lu­dzi oręż do wal­ki o prze­mia­nę świa­ta17.

Twór­ca mark­si­zmu twier­dził, że re­li­gia sta­no­wi sa­mo­wie­dzę czło­wie­ka, któ­ry nie zdo­łał jesz­cze od­na­le­źć sie­bie sa­me­go lub też po­now­nie się za­gu­bił. Re­li­gia w jego ujęciu daje wie­dzę nie­praw­dzi­wą, przez co od­po­wia­da za wy­two­rze­nie fa­łszy­wej świa­do­mo­ści spo­łecz­nej. Czło­wiek, któ­ry ma fa­łszy­wy ob­raz sie­bie i rze­czy­wi­sto­ści, jest nie­zdol­ny do dzia­ła­nia, do zmia­ny świa­ta na lep­szy. Ta fa­łszy­wa świa­do­mo­ść musi być za­tem ca­łko­wi­cie wy­eli­mi­no­wa­na, a mo­żna tego do­ko­nać tyl­ko przez se­ku­la­ry­za­cję wszyst­kich dzie­dzin ży­cia18.

We­dług Mark­sa re­li­gia, poza tym, że znie­wa­la czło­wie­ka, rów­no­cze­śnie le­gi­ty­mi­zu­je i utrwa­la zły stan spo­łe­cze­ństwa, jego pa­to­lo­gicz­ną i nie­spra­wie­dli­wą or­ga­ni­za­cję. W du­żej mie­rze wy­ni­ka to z tego, że sta­no­wi ona pew­ne­go ro­dza­ju uni­wer­sal­ną bazę, wy­ko­rzy­sty­wa­ną z jed­nej stro­ny do po­cie­sza­nia, a z dru­giej stro­ny do osądza­nia, w zwi­ąz­ku z tym pe­łni funk­cję sank­cji mo­ral­nej. Wi­dać za­tem ja­sno, że dla Ka­ro­la Mark­sa re­li­gia sta­no­wi­ła uspra­wie­dli­wie­nie spo­łecz­nych in­sty­tu­cji znie­na­wi­dzo­ne­go, wa­dli­we­go sys­te­mu. Dla nie­go wal­ka z re­li­gią - to wal­ka z nie­spra­wie­dli­wym świa­tem, któ­re­go du­cho­wym wy­two­rem jest re­li­gia. Kry­ty­ka re­li­gii była rów­no­znacz­na z kry­ty­ką świa­ta, obo­wi­ązu­jące­go po­rząd­ku spo­łecz­no-po­li­tycz­ne­go.

Ka­rol Marks wska­zał jed­no z nie­zwy­kle wa­żnych na­rzędzi, za po­mo­cą któ­re­go na­le­ży pro­wa­dzić tę wal­kę. Tym na­rzędziem po­win­na być fi­lo­zo­fia. Do­sko­na­le zda­wał on so­bie spra­wę z ogrom­nej siły re­li­gii. Otwar­cie mó­wił, że jest ro­zu­mia­na jako świa­do­mo­ść spo­łecz­na, że jest ona po­tęgą opa­no­wu­jącą masy. Marks wi­dząc jak wiel­ka tkwi w niej ener­gia, po­stu­lo­wał wy­ko­rzy­sta­nie jej dla sa­mo­wy­zwo­le­nia spo­łecz­ne­go. Twier­dził, że mo­żna tę de­struk­cyj­ną ener­gię re­li­gii prze­kszta­łcić w ener­gię po­zy­tyw­ną, je­że­li czło­wie­ko­wi zo­sta­nie przy­wró­co­na wia­ra, że jest isto­tą naj­wy­ższą: że nie ma ni­ko­go i ni­cze­go po­nad czło­wie­kiem. Marks mó­wił otwar­cie, że na­le­ży od­rzu­cić Boga, bo tyl­ko czło­wiek zu­pe­łnie zse­ku­la­ry­zo­wa­ny może być wresz­cie wol­ny od znie­wa­la­jącej ide­olo­gii re­li­gii. W tym miej­scu mo­gło­by się zro­dzić wie­le py­tań, jak cho­ćby to, czy lu­dzie zse­ku­la­ry­zo­wa­ni będą po­tra­fi­li stwo­rzyć sys­tem spra­wie­dli­wy spo­łecz­nie? Marks nie udzie­lał ja­snych od­po­wie­dzi; twier­dził je­dy­nie, że se­ku­la­ryzm sta­no­wi pierw­szy krok do pe­łni czło­wie­cze­ństwa19.

Lu­dzie na dro­dze do osi­ągni­ęcia pe­łnej wol­no­ści i praw­dzi­wej świa­do­mo­ści, mu­szą od­rzu­cić ilu­zję, sko­ńczyć raz na za­wsze z ro­je­nia­mi i szu­ka­niem szczęścia w nie­rze­czy­wi­stym świe­cie będącym je­dy­nie pro­jek­cją umy­słu. Ka­rol Marks pi­sał: "Praw­dzi­we szczęście ludu wy­ma­ga znie­sie­nia re­li­gii jako uro­jo­ne­go szczęścia ludu. Wy­ma­gać od ko­goś po­rzu­ce­nia złu­dzeń co do jego sy­tu­acji, to zna­czy wy­ma­gać po­rzu­ce­nia złu­dzeń, bez któ­rych obe­jść się nie może. Kry­ty­ka re­li­gii jest więc w za­rod­ku kry­ty­ką tego pa­do­łu pła­czu, gdyż re­li­gia jest nim­bem świ­ęto­ści tego pa­do­łu pła­czu"20.

We­dług Mark­sa znie­sie­nie ilu­zji może się od­być tyl­ko wte­dy, je­że­li zo­sta­ną znie­sio­ne wa­run­ki ro­dzące tę ilu­zję. Kry­ty­ka re­li­gii jest kry­ty­ką świa­ta, któ­re­go jest wy­two­rem. Twór­ca mark­si­zmu po raz ko­lej­ny pod­kre­ślał, że na­le­ży prze­jść od opi­sy­wa­nia świa­ta do jego zmia­ny. Osi­ągni­ęcie zmia­ny mo­żna roz­po­cząć od uczy­nie­nia z osób wie­rzących ate­istów. Będzie to mo­żli­we wów­czas, gdy lu­dzie od­rzu­cą ilu­zję nie­ba i zwró­cą się ku re­al­ne­mu szczęściu na zie­mi. Nie da się tego zro­bić bez ca­łko­wi­te­go od­rzu­ce­nia re­li­gii, któ­ra nie eli­mi­nu­je nie­spra­wie­dli­wo­ści spo­łecz­nej, ale je­dy­nie uśmie­rza ból wy­ni­ka­jący z tej nie­spra­wie­dli­wo­ści21.

Ka­rol Marks na­wo­łu­je (po dziś dzień - na­wet zza gro­bu!) do czy­nu, do zmia­ny świa­ta, do re­wo­lu­cji. Nie będzie to mo­żli­we bez od­rzu­ce­nia re­li­gii. U Mark­sa "kry­ty­ka re­li­gii ko­ńczy się tezą, że czło­wiek jest naj­wy­ższą isto­tą dla czło­wie­ka, a więc ko­ńczy się ka­te­go­rycz­nym na­ka­zem oba­le­nia wszel­kich sto­sun­ków, w któ­rych czło­wiek jest isto­tą po­ni­żo­ną, ujarz­mio­ną, opusz­czo­ną i god­ną po­gar­dy"22. Usta­no­wie­nie praw­dzi­wie ludz­kie­go świa­ta będzie mo­żli­we, gdy lu­dzie od­rzu­cą ilu­zję, prze­sta­ną być nie­wol­ni­ka­mi i ubó­stwią sa­mych sie­bie. Marks wska­zał jed­no­znacz­nie, że czło­wiek wi­nien uznać się naj­wy­ższą isto­tą; nie ma ni­ko­go po­nad nim. To prze­ko­na­nie twór­ca mark­si­zmu przy­jął do­gma­tycz­nie, nie uza­sad­niał go. Wi­dać w tym miej­scu wy­ra­źne wpły­wy sa­ta­ni­stycz­ne po­le­ga­jące na wy­wy­ższe­niu czło­wie­ka, pod­nie­sie­niu go nie­mal do ran­gi bó­stwa. Marks był za­fa­scy­no­wa­ny sa­ta­ni­zmem, a wy­ni­ka­jące z tego wy­nie­sie­nie czło­wie­ka nie da się żad­ną mia­rą po­go­dzić z ideą Boga23.

To zo­rien­to­wa­nie na czło­wie­ka po­zwa­la nie­co le­piej zro­zu­mieć po­zy­tyw­ny sto­su­nek re­wo­lu­cjo­ni­sty do Mar­ci­na Lu­tra, jaki do­strze­ga się w jego roz­wa­ża­niach na te­mat re­li­gii. To­tal­nej kry­ty­ce pod­da­ny zo­stał tam ka­to­li­cyzm, z ra­cji na twar­de trzy­ma­nie się do­gma­tów, na­to­miast pro­te­stan­tyzm już nie. Marks pi­sał:

 

Za­iste, Lu­ter po­ko­nał nie­wo­lę z de­wo­cji, gdyż za­miast niej wpro­wa­dził nie­wo­lę z prze­ko­na­nia. Zła­mał wia­rę w au­to­ry­tet, gdyż od­bu­do­wał au­to­ry­tet wia­ry. Prze­mie­nił kle­chów w lu­dzi świec­kich, gdyż lu­dzi świec­kich prze­mie­nił w kle­chów. Uwol­nił czło­wie­ka od ze­wnętrz­nej re­li­gij­no­ści, gdyż uczy­nił re­li­gij­no­ść we­wnętrz­nym świa­tem czło­wie­ka. Wy­zwo­lił z kaj­dan cia­ło, gdyż za­kuł w kaj­da­ny ser­ce24.

 

Ka­rol Marks wska­zy­wał, że zmia­ny do­ko­na­ne przez Lu­tra mia­ły pra­wi­dło­wy kie­ru­nek, a "re­for­ma­to­ro­wi" za­bra­kło je­dy­nie od­wa­gi i kon­se­kwen­cji. Bez wąt­pie­nia Lu­ter do­pro­wa­dził do wzmoc­nie­nia po­zy­cji świec­kich, co za­owo­co­wa­ło kon­fi­ska­ta­mi ma­jąt­ku Ko­ścio­ła w kra­jach pro­te­stanc­kich. Za­rzut pod jego ad­re­sem był jed­nak taki, że za­trzy­mał się w po­ło­wie dro­gi. God­ne po­chwa­ły było wy­par­cie re­li­gii ze sfe­ry pu­blicz­nej i zro­bie­nie z niej pry­wat­nej spra­wy ka­żde­go czło­wie­ka, ale dla Mark­sa to nie wy­star­cza­ło. Uwa­żał, że czło­wiek nie osi­ągnie wy­zwo­le­nia, do­pó­ki nie oswo­bo­dzi się od wszel­kiej re­li­gij­no­ści i nie usu­nie swo­je­go "we­wnętrz­ne­go ksi­ędza".

Mamy tu za­tem do czy­nie­nia z po­stu­la­tem ra­dy­kal­ne­go ate­izmu, któ­ry Marks wy­snu­wał jako głów­ny wnio­sek z re­wo­lu­cji pro­te­stanc­kiej. Dla nie­go roz­łam w chrze­ści­ja­ństwie za­chod­nim był bar­dzo istot­nym eta­pem w ewo­lu­cji wspó­łcze­sne­go czło­wie­ka na dro­dze do do­sko­na­ło­ści i wol­no­ści25. Zda­niem Mark­sa do tych dwóch war­to­ści nie da się do­jść bez od­rzu­ce­nia idei Boga, któ­ra ja­wi­ła mu się jako sprzecz­na z ro­zu­mem.

 

Je­śli przyj­mu­je się ideę obiek­tyw­ne­go Boga, to jak mo­żna mó­wić, że ro­zum czer­pie pra­wa z sa­me­go sie­bie, prze­cież au­to­no­mia może przy­słu­gi­wać tyl­ko by­to­wi ab­so­lut­nie wol­ne­mu. Au­to­no­mia my­śle­nia wy­klu­cza więc ja­kąkol­wiek trans­cen­den­cję. Dla Mark­sa ro­zum jest sam w so­bie ate­istą. W kra­inie ro­zu­mu Bóg jest po­sta­cią nie­zro­zu­mia­łą. Au­to­no­mia ro­zu­mu i ra­cjo­nal­no­ść świa­ta kłó­cą się z ideą Boga. Czło­wiek od­wo­łu­je się do Boga wte­dy, gdy uzna­je świat za nie­ra­cjo­nal­ny26.

 

Ka­rol Marks co praw­da nie po­słu­gi­wał się ter­mi­na­mi "ate­izm" i "se­ku­la­ryzm", ale wy­ni­ka­ją one sa­mo­ist­nie z jego zma­so­wa­nej kry­ty­ki re­li­gii i po­stu­la­tów jej znie­sie­nia. Dla twór­cy mark­si­zmu re­li­gia sta­no­wi­ła prze­szko­dę na dro­dze do osi­ągni­ęcia praw­dzi­wej wol­no­ści. Sam sie­bie na­zy­wał "wro­giem bo­gów i tego, co bo­skie", a za­de­kla­ro­wał to otwar­cie w pra­cy dok­tor­skiej obro­nio­nej w 1841 roku:

 

Bóg jest ni­czym in­nym, jak wy­my­ślo­nym pro­duk­tem ludz­kiej psy­chi­ki, a re­li­gia krępu­je praw­dzi­wą wol­no­ść czło­wie­ka. Dla­te­go trze­ba wy­zwo­lić lu­dzi z oko­wów re­li­gii. Czło­wiek musi się po­zbyć swych re­li­gij­nych lęków, wzi­ąć swój los w swo­je ręce i żyć wol­ny W prze­ciw­nym wy­pad­ku będzie nie­wol­ni­kiem, a je­dy­ną po­sta­wą god­ną czło­wie­ka jest nie pod­da­nie się, lecz wal­ka27.

 

A za­tem do­pó­ki masy będą wy­zna­wać wia­rę, nie po­dej­mą żad­nych wy­si­łków zmie­rza­jących do tego, żeby zro­zu­mieć i sprze­ci­wić się fak­tycz­ne­mu źró­dłu ich cier­pie­nia, czy­li ka­pi­ta­li­zmo­wi28. Wła­śnie dla­te­go wa­run­kiem zwy­ci­ęstwa re­wo­lu­cji było osta­tecz­ne usu­ni­ęcie re­li­gii: "Znie­sie­nie re­li­gii jako ilu­zo­rycz­ne­go szczęścia jest nie­odzow­ne do uzy­ska­nia praw­dzi­we­go szczęścia. By spo­wo­do­wać po­rzu­ce­nie ilu­zji, trze­ba zmie­nić wa­run­ki bytu, któ­re ilu­zji wy­ma­ga­ją. Kry­ty­ka re­li­gii jest za­tem w za­rod­ku; kry­ty­ka tego pa­do­łu łez, któ­re­go prze­ja­wem jest re­li­gia"29.

Szcze­gól­nie gro­źne­go wro­ga mark­si­ści wi­dzie­li w chrze­ści­ja­ństwie, a zwłasz­cza w ka­to­li­cy­zmie. Ka­rol Marks uwa­żał, że cała chrze­ści­ja­ńska kon­cep­cja grze­chu pier­wo­rod­ne­go jest skraj­nie an­ty­spo­łecz­na, po­nie­waż utrwa­la w lu­dziach prze­ko­na­nie, że ich nie­szczęście wy­ni­ka z nie­zmien­nej, prze­ka­zy­wa­nej z po­ko­le­nia na po­ko­le­nie, grzesz­no­ści ro­dza­ju ludz­kie­go, nie zaś, że zo­sta­ło spo­wo­do­wa­ne spo­so­bem or­ga­ni­za­cji spo­łe­cze­ństwa i in­sty­tu­cji, któ­re - we­dług nie­go - mo­żna zmie­niać przez zbio­ro­we, spo­łecz­ne pla­no­wa­nie30.

Dla Mark­sa re­li­gia to fan­ta­zja, któ­ra za­ciem­nia czło­wie­ko­wi praw­dę o rze­czy­wi­sto­ści, znie­kszta­łca ją i neu­tra­li­zu­je chęć wal­ki o po­pra­wę wła­sne­go bytu. Jego zda­niem re­li­gia sta­no­wi fun­da­ment obo­wi­ązu­jące­go po­rząd­ku, sto­sun­ków spo­łecz­nych, wła­dzy po­li­tycz­nej, dla­te­go wal­ka z nią jest rów­no­znacz­na z wal­ką z tym znie­wa­la­jącym czło­wie­ka po­rząd­kiem. Tyl­ko od­rzu­ce­nie idei Boga po­zwo­li osi­ągnąć praw­dzi­wą wol­no­ść. U Mark­sa "kry­ty­ka re­li­gii ko­ńczy się na­uką, że czło­wiek jest By­tem Naj­wy­ższym dla czło­wie­ka"31.

Wi­dać w tych twier­dze­niach ele­men­ty sa­ta­ni­zmu, któ­ry - jak już wspo­mnia­no - był przed­mio­tem za­in­te­re­so­wań Ka­ro­la Mark­sa i od­ci­snął swo­je pi­ęt­no na jego na­ukach i stwo­rzo­nej ide­olo­gii.

2. Satanistyczne źródła marksizmu

Pod­da­jąc ana­li­zie ide­olo­gię mark­si­stow­ską, mo­że­my do­strzec, że za­wie­ra ona wie­le cech sa­ta­ni­stycz­nych. Po­stu­lu­je nie tyl­ko od­rzu­ce­nie Boga, ale ta­kże znisz­cze­nie wszyst­kie­go, co jest z nim zwi­ąza­ne. Czło­wie­ka uzna­je za naj­wy­ższy byt. Du­cho­wo­ść i me­ta­fi­zy­kę na­zy­wa wy­my­słem i ro­je­nia­mi. Do tego do­cho­dzi cho­ro­bli­wa nie­na­wi­ść i dąże­nie do to­tal­nej de­struk­cji re­li­gii i jej prze­ja­wów. To tyl­ko nie­któ­re z ele­men­tów sa­ta­ni­zmu, któ­re od­naj­du­je­my w mark­si­zmie.

Ka­rol Marks bez wąt­pie­nia był za­fa­scy­no­wa­ny okul­ty­zmem. Co praw­da w Przy­czyn­ku do kry­ty­ki he­glow­skiej fi­lo­zo­fii pra­wa re­li­gię na­zwał "opium mas" i uwa­żał ją za jed­ną z klu­czo­wych prze­szkód sto­jących na dro­dze do zwy­ci­ęstwa re­wo­lu­cji, ale wy­da­je się, że jego an­ty­re­li­gij­no­ść nie po­cho­dzi­ła tyl­ko stąd. Część ba­da­czy zaj­mu­jących się bio­gra­fią Mark­sa, m.in. Ri­chard Wurm­brand, twier­dzi, że wy­jąt­ko­wo ne­ga­tyw­ny sto­su­nek twór­cy mark­si­zmu do re­li­gii wy­ni­kał z jego sa­ta­ni­zmu. Prze­mia­na, jaka za­szła w Mark­sie, po tym jak roz­po­czął stu­dia, była nie­zwy­kle su­ge­styw­na. Na­gle stał się wo­ju­jącym ate­istą, cho­ciaż dużo pre­cy­zyj­niej­sze po­win­no być na­zwa­nie go sa­ta­ni­stą. Naj­lep­szym do­wo­dem na to są to­mi­ki jego po­ezji z tam­te­go okre­su.

War­to wspo­mnieć, że wi­ęk­szo­ść bio­gra­fów Mark­sa i hi­sto­ry­ków zu­pe­łnie ba­ga­te­li­zu­je tę twór­czo­ść, uwa­ża­jąc ją za mło­dzie­ńczą fa­na­be­rię. Tym­cza­sem po­ezja ta jest sta­now­czo zbyt kom­pa­ty­bil­na "z gło­szo­ny­mi przez star­sze­go już Mark­sa dok­try­na­mi spo­łecz­ny­mi i re­wo­lu­cyj­ny­mi" i wi­dzi­my tu wy­ra­źną ci­ągło­ść "po­glądów Mark­sa (w obu okre­sach ży­cia)"32.

W po­ezji Ka­ro­la Mark­sa za­war­te jest pra­gnie­nie ści­ągni­ęcia ca­łej ludz­ko­ści na samo dno, w naj­czar­niej­sze od­męty pie­kła.

Lecz ja mam siłę gnie­ść was mo­imi ra­mio­na­mii mia­żdżyć was (ludz­ko­ść),z siłą hu­ra­ga­nu, pod­czas gdy nam wspól­nieotwie­ra się prze­pa­ść roz­war­ta w ciem­no­ściach.Za­to­nie­cie aż do głębin,A ja pój­dę z wami, śmie­jąc się,szep­cząc do ucha: "Zej­dź, cho­dź ze mną, przy­ja­cie­lu!"

[tłum. Agniesz­ka Waw­rzy­ńska]

W Bi­blii, któ­rą twór­ca mark­si­zmu do­sko­na­le znał, jest za­pi­sa­ne, że sza­tan zo­sta­nie zwi­ąza­ny przez anio­ła i zrzu­co­ny do bez­den­nej pie­cza­ry. Tym­cza­sem Marks chce do tej pie­cza­ry wci­ągnąć całą ludz­ko­ść, od­dać ją na pa­stwę dia­bła i jego de­mo­nów33.

Za­sta­na­wiać się mo­żna, kto prze­ma­wia przez Mark­sa w tym utwo­rze? Czy nie jest rze­czą zdu­mie­wa­jącą, że dla mło­de­go stu­den­ta naj­wi­ęk­sze ma­rze­nie sta­no­wi wi­zja ludz­ko­ści, któ­ra kro­czy w otchłań ciem­no­ści z roz­my­słem, a on sam śmie­je się z tego, jest szczęśli­wy, że pro­wa­dzi swo­ich na­śla­dow­ców do nie­wia­ry i za­tra­ce­nia? Ta­kie pra­gnie­nie nie jest kul­ty­wo­wa­ne w żad­nej re­li­gii czy sys­te­mie fi­lo­zo­ficz­nym, za wy­jąt­kiem ry­tu­ałów wy­ższe­go za­an­ga­żo­wa­nia w kul­cie sza­ta­na.

Bar­dzo cha­rak­te­ry­stycz­ne jest za­ko­ńcze­nie jed­ne­go z sa­ta­ni­stycz­nych utwo­rów Mark­sa za­ty­tu­ło­wa­ne­go Oula­nem.

Zruj­no­wa­ne. Zruj­no­wa­ne. Mój czas do­bie­gł ko­ńca.Ze­gar się za­trzy­mał. Mój dom się roz­pa­dł.Wkrót­ce moją pie­rś obej­mie wiecz­no­ść,wy­jąc rzu­cę strasz­ne prze­kle­ństwa na ludz­ko­ść.

[tłum. Agniesz­ka Waw­rzy­ńska]

Po­ezja Mark­sa zio­nie cho­ro­bli­wą nie­na­wi­ścią do lu­dzi. Mo­żna w niej od­na­le­źć upodo­ba­nie słów Me­fi­sto­fe­le­sa z Fau­sta: "wszyst­ko, co ist­nie­je jest war­te tego, aby zo­sta­ło znisz­czo­ne". Sko­ro "wszyst­ko" to ta­kże pro­le­ta­riat. Marks za­cy­to­wał sło­wa Me­fi­sto­fe­le­sa w utwo­rze 18 bru­ima­ire. Pó­źniej te sło­wa wpro­wa­dził w ży­cie Sta­lin, któ­ry znisz­czył na­wet wła­sną ro­dzi­nę34.

W Fau­ście sza­tan jest okre­śla­ny "tym, któ­ry wszyst­kie­mu za­prze­cza". Ta­kie jest wła­śnie sta­no­wi­sko Ka­ro­la Mark­sa i jego na­stęp­ców - m.in. twór­ców teo­rii kry­tycz­nej ze szko­ły frank­furc­kiej. Marks pi­sał o "bez­li­to­snym kry­ty­cy­zmie wo­bec wszyst­kie­go, co ist­nie­je". Do­da­wał, że "pierw­szym obo­wi­ąz­kiem wo­bec uci­sku jest na­ru­szyć fun­da­men­ty ist­nie­jące­go sys­te­mu po­li­tycz­ne­go. Okre­ślał sie­bie ta­kże naj­bar­dziej wy­jąt­ko­wym wro­giem tak zwa­ne­go po­zy­ty­wi­zmu"35.

War­to nad­mie­nić, że sek­ta sa­ta­ni­stycz­na nie jest ma­te­ria­li­stycz­na, po­nie­waż wie­rzy w wiecz­no­ść. Marks w swo­jej po­ezji rów­nież nie ne­gu­je ist­nie­nia ży­cia wiecz­ne­go, ale dla nie­go jest ono eks­tre­mal­ną nie­na­wi­ścią. W tym miej­scu na­le­ży za­uwa­żyć, że wiecz­no­ść dla de­mo­nów sta­no­wi udrękę. Bi­blia po­da­je, że do sa­me­go Je­zu­sa zwra­ca­ły się złe du­chy, py­ta­jąc Go: "Czy przy­sze­dłeś dręczyć nas przed cza­sem?" (Mt 8, 29). Marks pre­zen­tu­je po­dob­ną po­sta­wę jak one.

Ha! Wiecz­no­ść! Ona jest na­szym wiecz­nym smut­kiem,(...)Gdy je­ste­śmy me­cha­ni­zmem ze­ga­ra,Śle­pym me­cha­ni­zmem,uczy­nio­nym po to, by jak głu­pi od­mie­rzaćCzas i Prze­strzeń,Bez celu, któ­ry mia­łby się wy­da­rzyć,ulec ru­inie,Tak, by było co ulec w gru­zach. (...)

[tłum. Agniesz­ka Waw­rzy­ńska]

Brak na­dziei, roz­pacz, to­tal­ne znisz­cze­nie. To naj­le­piej po­ka­zu­je, jak Ka­rol Marks po­grążał się w sa­ta­ni­stycz­nych do­gma­tach36. Bar­dzo wy­mow­ny jest mo­no­log za­war­ty w utwo­rze Oula­nem, któ­ry wy­ra­ża skraj­ną nie­na­wi­ść do świa­ta, ludz­ko­ści i ca­łe­go stwo­rze­nia. Od­no­si się wra­że­nie, jak­by przez Mark­sa prze­ma­wiał sza­tan kre­ślący wi­zję to­tal­ne­go znisz­cze­nia oraz opi­su­jący plan swo­ich dzia­łań w przy­szło­ści:

Świat, któ­ry wy­ra­sta mi­ędzy mnąi otchła­niąRo­ze­rwę na strzępy mymicier­pli­wy­mi prze­kle­ństwa­miZa­rzu­cę ra­mio­na na jego szorst­ką rze­czy­wi­sto­ść:Przyj­mu­jąc mnie, świat bez sło­waprze­mi­nieA po­tem za­to­nie w kom­plet­nej ni­co­ściZnisz­czo­ny, bez ist­nie­nia - to by byłopraw­dzi­we ży­cie.

[tłum. Agniesz­ka Waw­rzy­ńska]

Po­wy­ższy utwór mo­żna uznać nie­mal za pro­ro­czy, gdy we­źmie­my po uwa­gę spo­sób, w jaki obec­nie, w pierw­szej po­ło­wie XXI wie­ku, mark­si­ści wal­czą "z tym świa­tem". To wła­śnie oni, te­raz, "szorst­ką rze­czy­wi­sto­ść" pre­pa­ru­ją po­li­tycz­no-po­praw­ną no­wo­mo­wą, usta­na­wia­ją nowe pra­wa i zwy­cza­je, któ­re są prze­ci­wie­ństwem tra­dy­cyj­nych war­to­ści, by je do­szczęt­nie znisz­czyć, za­prze­czyć im i ob­ró­cić w ni­co­ść37.

Nie­na­wi­ść, któ­rą Ka­rol Marks żywi do świa­ta, obo­wi­ązu­jących w nim za­sad i war­to­ści, jest łu­dząco po­dob­na do tej wy­stępu­jącej u mar­ki­za de Sade, któ­ry mó­wił w na­stępu­jący spo­sób:

 

Brzy­dzę się na­tu­rą. Chcia­łbym roz­bić tę pla­ne­tę na części, za­ha­mo­wać pro­ce­sy, za­trzy­mać gwiaz­dy, zrzu­cić glob, za­to­pić w prze­strze­ni, znisz­czyć wszyst­ko, co słu­ży na­tu­rze, chro­ni przed szko­da­mi, chcia­łbym znie­wa­żyć wszyst­ko. Może kie­dyś będzie­my zdol­ni za­ata­ko­wać sło­ńce, po­zba­wić wszech­świat tej gwiaz­dy, albo użyć jej, aby roz­pa­lić świat (za­to­pić w ogniu). To będzie praw­dzi­wa zbrod­nia.

 

De Sade i Marks w za­sa­dzie pro­pa­go­wa­li te same idee. Po­wy­żej przy­to­czo­ny frag­ment jest kwin­te­sen­cją mark­si­zmu kul­tu­ro­we­go, któ­ry ne­gu­je pra­wo na­tu­ral­ne, za­prze­cza bio­lo­gii i nisz­czy wszyst­ko, co ma zwi­ązek z Bo­ski­mi przy­ka­za­nia­mi, war­to­ścia­mi i za­sa­da­mi tra­dy­cyj­nej kul­tu­ry.

Ka­żdy uczci­wy czło­wiek, na­tchnio­ny przez Boga, chce słu­żyć swo­im bli­źnim, pi­sząc ksi­ążki, któ­re po­głębia­ją ich wie­dzę, do­wo­dzą ich mo­ral­no­ści, utwier­dza­ją wie­dzę re­li­gij­ną, albo naj­zwy­czaj­niej - są źró­dłem re­lak­su i roz­ryw­ki. Na­to­miast sza­tan jest je­dy­nym stwo­rze­niem, któ­re świa­do­mie wno­si zło do ludz­ko­ści, i robi to za po­śred­nic­twem swo­ich wy­bra­nych sług. Jak do tej pory Marks jest je­dy­nym au­to­rem, o któ­rym mi wia­do­mo, że swo­je utwo­ry na­zy­wał "gów­nem", "świ­ński­mi ksi­ążka­mi". On umy­śl­nie i świa­do­mie po­da­wał czy­tel­ni­kom zło38. W swo­jej po­ezji Marks ro­bił to samo, co sza­tan, mia­no­wi­cie: pro­wa­dził ludz­ko­ść na po­tępie­nie. Jed­nak to do­ty­czy nie tyl­ko po­ezji, ale rów­nież ide­olo­gii, któ­rą stwo­rzył. Mark­sizm jest bo­wiem ide­olo­gią nie­chyb­nie pro­wa­dzącą jej wy­znaw­ców na po­tępie­nie.

Na­le­ży za­uwa­żyć, że Marks zna­la­zł się pod wpły­wem sa­ta­ni­stycz­nych idei, za­nim za­czął zaj­mo­wać się spra­wa­mi pro­le­ta­ria­tu i so­cja­li­zmem. Do­pie­ro gdy na­po­tkał na swo­jej dro­dze ży­cia Mo­se­sa Hes­sa, pod jego wpły­wem przy­jął so­cja­li­stycz­ne po­glądy. So­cja­lizm nie był na­drzęd­nym ce­lem Mark­sa, pierw­szym było "dać ostat­nie­go kopa re­li­gii"39. Wi­dział on w re­li­gii prze­szko­dę unie­mo­żli­wia­jącą wy­pe­łnie­nie jego idei i z tego po­wo­du przy­jął an­ty­re­li­gij­ną po­sta­wę. Nie­na­wi­dził ka­żde­go wy­obra­że­nia o Bogu, a na­wet ja­kich­kol­wiek bó­stwach. Uwa­żał sie­bie za czło­wie­ka, któ­ry może wy­rzu­cić Boga nie tyl­ko z ży­cia lu­dzi, ale też z ludz­kiej świa­do­mo­ści, i po­sta­no­wił to, za­nim przy­jął so­cja­lizm, któ­ry był tyl­ko pew­ne­go ro­dza­ju za­chętą, czy­mś na wzór przy­nęty dla pro­le­ta­ria­tu, aby po­pa­rł jego sza­ta­ńskie za­my­sły40.

Ka­rol Marks pi­sał:

 

Wi­dząc, że dla so­cja­li­stycz­ne­go czło­wie­ka cała ta tzw. hi­sto­ria świa­ta nie jest ni­czym in­nym niż stwo­rze­niem czło­wie­ka przez ludz­ką pra­cę, niż roz­wo­jem na­tu­ry dla czło­wie­ka, czło­wiek ma bez­sprzecz­ny do­wód na swo­je na­ro­dze­nie z sie­bie sa­me­go... Kry­ty­cyzm re­li­gii ko­ńczy się na­ucza­niem, że czło­wiek jest naj­wy­ższą isto­tą dla czło­wie­ka.

 

Sko­ro do­cho­dzi do sy­tu­acji, w któ­rej Stwór­ca zo­sta­je od­rzu­co­ny, nie ma ni­ko­go, kto by da­wał nam na­ka­zy i wo­bec kogo mie­li­by­śmy być od­po­wie­dzial­ni. Nie ma żad­nych prawd i war­to­ści uni­wer­sal­nych, wszyst­ko jest względ­ne, zmien­ne w cza­sie i co naj­wa­żniej­sze: wszyst­ko jest dzie­łem czło­wie­ka. Twór­ca mark­si­zmu po­twier­dził to, stwier­dza­jąc: "Ko­mu­ni­ści nie gło­szą żad­nej mo­ral­no­ści"41.

Ka­rol Marks pra­gnął po­strze­gać świat z per­spek­ty­wy Boga; chciał w so­bie wi­dzieć boga stwa­rza­jące­go, nisz­czące­go i na po­wrót skła­da­jące­go świat. Po­strze­gał sie­bie sa­me­go jako oso­bę będącą bo­giem dla in­nych bo­skich lu­dzi, czło­wie­ka po­sta­wio­ne­go w sa­mym cen­trum hi­sto­rii i przy­no­szące­go świa­tu zbaw­czą wie­dzę o jej pra­wach, tym sa­mym zaś jako "aku­sze­ra" zmia­ny, któ­ra za­ko­ńczy pro­ces hi­sto­rycz­ny. Marks jest za­tem, za­rów­no w swo­ich oczach, jak i jego fa­na­tycz­nych wy­znaw­ców, im­ma­nent­nym, we­wnątrzświa­to­wym "Chry­stu­sem", Alfą i Ome­gą dzie­jów42.

Na­le­ży w tym miej­scu wspo­mnieć, że Marks i jego to­wa­rzy­sze, po­mi­mo swe­go sprze­ci­wu wo­bec Boga, nie byli ate­ista­mi, jak uwa­ża dziś wi­ęk­szo­ść mark­si­stów. To praw­da, że otwar­cie lży­li i oczer­nia­li Boga, nie­na­wi­dzi­li Go, ale wie­rzy­li, że On jest. Nie pod­wa­ża­li Jego ist­nie­nia, tyl­ko Jego pa­no­wa­nie43.

Mo­żna to uznać za pa­ra­doks, bio­rąc pod uwa­gę otwar­tą wro­go­ść do re­li­gii, jak rów­nież ufun­do­wa­nie mark­si­zmu na rze­ko­mo na­uko­wym ma­te­ria­li­zmie, ale mark­sizm to kre­do re­li­gij­ne. Ta­kie stwier­dze­nie z pew­no­ścią dla mark­si­stów jest obu­rza­jące, ale jak za­pew­nia Mur­ray N. Ro­th­bard, tak wy­gląda praw­da44. Zda­niem Ro­th­bar­da naj­lep­szym tego po­twier­dze­niem jest "żar­li­wa skłon­no­ść" wy­znaw­ców mark­si­zmu do obro­ny tez Mark­sa, na­wet gdy zde­rza­ją się z jego oczy­wi­sty­mi błęda­mi i sprzecz­no­ścia­mi, re­ak­cja, jaką pre­zen­tu­ją, kie­dy pro­gno­zy mark­si­zmu, wy­ni­ka­jące rze­ko­mo z na­uko­wych praw hi­sto­rii, zu­pe­łnie roz­mi­ja­ją się z rze­czy­wi­sto­ścią. Wów­czas naj­częściej w spo­sób de­spe­rac­ki sta­ra­ją się zmie­niać za­ło­że­nia swo­ich wcze­śniej­szych pro­gnoz45. Taka po­sta­wa przy­po­mi­na spo­sób dzia­ła­nia pa­ra­chrze­ści­ja­ńskich sekt. We­dług Ro­th­bar­da: "jak w teo­lo­gii chrze­ści­ja­ńskiej na­de­jście Me­sja­sza mia­ło po­ło­żyć kres dzie­jom, przy­no­sząc nowe nie­bo i nową zie­mię, tak na­sta­nie ko­mu­ni­zmu mia­ło zwie­ńczyć dzie­je ro­dza­ju ludz­kie­go"46.

Ka­rol Marks pra­gnął być ni­czym Bóg. Pi­sał:

Wte­dy pój­dę po­dob­ny bo­gom i zwy­ci­ęskiPo­przez ru­iny świa­taI, da­jąc mym sło­wom żywą siłę,Będę czuł się rów­ny Stwór­cy

[tłum. Agniesz­ka Waw­rzy­ńska]

Przy­po­mi­na to py­chę Lu­cy­fe­ra. Sło­wa Mark­sa, za­war­te w jego po­ezji, "zbu­du­ję swój tron na wy­so­ko­ściach" są nie­ma­lże ko­pią prze­chwa­łek sza­ta­na: "Wstąpię na nie­bio­sa; po­wy­żej gwiazd Bo­żych po­sta­wię mój tron" (Iz 14,13). To wszyst­ko od­naj­du­je­my w po­ezji Mark­sa. W wier­szach In­wo­ka­cja zroz­pa­czo­ne­goLudz­ka duma naj­wi­ęk­szym bła­ga­niem czło­wie­ka jest osi­ągni­ęcie i po­sia­da­nie swo­jej wła­snej wiel­ko­ści. Je­że­li po­wo­dem za­gła­dy by­ła­by wła­sna wiel­ko­ść, ozna­cza­ło­by to ko­smicz­ną ka­ta­stro­fę.

W bal­la­dzie Gracz Marks usta­mi śpie­wa­ka ska­rży się na Boga, któ­ry nie zna i nie sza­nu­je jego sztu­ki. "To" wy­ła­nia się z otchła­ni pie­kła, "nęka­jąc umy­sł i za­cza­ro­wu­jąc ser­ce, a jego ta­niec to ta­niec śmier­ci". Śpie­wak wy­ci­ąga swój miecz i za­ta­pia w ser­cu po­ety. Ten utwór, wy­mo­wa ca­łej tej sztu­ki przy­po­mi­na sło­wa ame­ry­ka­ńskie­go re­wo­lu­cjo­ni­sty Jer­ry'ego Ru­bi­na, któ­ry tak pi­sał w Zrób to!: "Po­łączy­li­śmy mło­do­ść, seks, nar­ko­ty­ki, bunt ze zdra­dą - i to po­łącze­nie trud­ne do po­ko­na­nia"47.

W wier­szu Ludz­ka duma Ka­rol Marks otwar­cie przy­zna­je, że jego ce­lem nie jest ulep­sze­nie świa­ta, re­for­mo­wa­nie czy re­wo­lu­cjo­ni­zo­wa­ne go, ale ca­łko­wi­te zruj­no­wa­nie go i czer­pa­nie z tego przy­jem­no­ści:

Z po­gar­dą rzu­cę moją ręka­wi­cęPe­łną w ob­li­cze świa­taI zo­ba­czę upa­dek ka­rło­wa­te­go gi­gan­taKtó­re­go upa­dek nie znisz­czy mo­jej żar­li­wo­ści.

Będę try­um­fal­nie kro­czył zwy­ci­ęskipo­śród ruin świa­taI na­da­jąc moim sło­wom siłęBędę się czuł rów­ny Stwór­cy.

[tłum. Agniesz­ka Waw­rzy­ńska]

Wie­my już, że za­nim Marks za­czął gło­sić idee ko­mu­ni­stycz­ne, przy­jął sa­ta­nizm. Jaki za­tem był naj­wa­żniej­szy po­wód jego fa­scy­na­cji ko­mu­ni­zmem? Od­po­wie­dź po­ja­wia się w li­stach Geo­r­ga Jun­ga, przy­ja­cie­la Mark­sa, do Ruge. Oka­zu­je się, że po­wo­dem nie było ani wy­zwo­le­nie pro­le­ta­ria­tu, ani usta­le­nie lep­sze­go po­rząd­ku spo­łecz­ne­go. Jung pi­sał: "Je­śli Marks, Bru­no Bau­er i Feu­er­bach po­łączą się, aby za­ło­żyć prze­gląd teo­lo­gicz­no-po­li­tycz­ny, Bóg zro­bi do­brze, je­śli oto­czy się wszyst­ki­mi swo­imi anio­ła­mi i pod­da się li­to­ści nad sobą, ta trój­ka z pew­no­ścią wy­rzu­ci Go z nie­ba..."48.

Śle­pa nie­na­wi­ść, któ­rą Marks ży­wił do Boga, mo­ty­wo­wa­ła go do dzia­ła­nia. Stwo­rzo­na przez nie­go ide­olo­gia była na­zna­czo­na tą nie­na­wi­ścią. De­struk­cja wszyst­kie­go, co two­rzy­ło tra­dy­cyj­ną kul­tu­rę, w tym przede wszyst­kim re­li­gię, sta­no­wi­ło je­den z pod­sta­wo­wych ce­lów.

Wro­giem wia­ry był rów­nież wspó­łtwór­ca tej nisz­czy­ciel­skiej ide­olo­gii, czy­li Fry­de­ryk En­gels. Po­dob­nie jak w przy­pad­ku Mark­sa - za­szła w nim na­gła prze­mia­na. W mło­do­ści two­rzył pi­ęk­ne wier­sze o chrze­ści­ja­ńskiej wy­mo­wie, ale po­rzu­cił wia­rę po prze­czy­ta­niu ksi­ążki li­be­ral­ne­go teo­lo­ga Bru­na Bau­era. Bau­er był po­cząt­ko­wo oso­bą wie­rzącą, na­wet kon­ser­wa­tyw­nym teo­lo­giem. Wszyst­ko się zmie­ni­ło, gdy na­pi­sał kry­ty­kę Bi­blii. Za­raz po tym stał się wo­ju­jącym wro­giem Świ­ęte­go Sło­wa i twór­cą ma­te­ria­li­stycz­ne­go chrze­ści­ja­ństwa. Pró­bo­wał prze­ko­ny­wać, że Je­zus był tyl­ko czło­wie­kiem, a nie Sy­nem Bo­żym49.

Obok Bau­era czło­wie­kiem, któ­ry wy­wa­rł ogrom­ny wpływ na En­gel­sa, po­dob­nie jak w przy­pad­ku Mark­sa, był Mo­ses Hess. Po spo­tka­niu z En­gel­sem w Ge­ne­wie, Hess na­pi­sał: "po­że­gnał się ze mną jako gor­li­wy ko­mu­ni­sta. W ten spo­sób czy­nię spu­sto­sze­nie..."50. Wi­dać w tym stwier­dze­niu ana­lo­gie z na­drzęd­nym ce­lem Lu­cy­fe­ra, ja­kim jest wła­śnie sia­nie spu­sto­sze­nia.

Fry­de­ryk En­gels miał świa­do­mo­ść za­gro­że­nia pły­nące­go z sa­ta­ni­zmu. W swo­jej ksi­ążce Schel­ling. Fi­lo­zof w Chry­stu­sie na­pi­sał:

 

Od strasz­nej fran­cu­skiej re­wo­lu­cji, okrop­ny, dia­bel­ski duch wsze­dł w część spo­łe­cze­ństwa. Bez­bo­żna siła w swo­jej śmia­ło­ści, w swo­im bez­wsty­dzie i mi­zer­nych ma­nie­rach pod­no­si śmia­ło gło­wę tak, iż mó­głbyś po­my­śleć, że wy­pe­łnia­ją się sło­wa prze­po­wied­ni Pi­sma Świ­ęte­go. Spójrz­my, co Pi­smo Świ­ęte mówi o bez­bo­żno­ści cza­sów osta­tecz­nych. Pan Je­zus mówi: "Po­wsta­nie wie­lu fa­łszy­wych pro­ro­ków i wie­lu w błąd wpro­wa­dzą, a po­nie­waż wzmo­że się nie­pra­wo­ść, ozi­ęb­nie mi­ło­ść wie­lu. Ale kto wy­trwa do ko­ńca, ten będzie zba­wio­ny A ta Ewan­ge­lia o kró­le­stwie będzie gło­szo­na po ca­łej zie­mi, na świa­dec­two wszyst­kim na­ro­dom. I wte­dy na­dej­dzie ko­niec". (Ewan­ge­lia św. Ma­te­usza, roz­dział 24, 11-14). A po­tem w wier­szu 24: "Po­wsta­ną bo­wiem fa­łszy­wi Me­sja­sze i fa­łszy­wi pro­ro­cy i dzia­łać będą wiel­kie zna­ki i cuda, by w błąd wpro­wa­dzić, je­śli to mo­żli­we, ta­kże wy­bra­nych". A świ­ęty Pa­weł mówi w II Li­ście do Tes­sa­lo­ni­czan (roz­dział 2:3): "Niech was w ża­den spo­sób nikt nie zwo­dzi, bo [dzień ten nie na­dej­dzie], do­pó­ki nie przyj­dzie naj­pierw od­stęp­stwo i nie ob­ja­wi się czło­wiek grze­chu, syn za­tra­ce­nia, któ­ry się sprze­ci­wia i wy­no­si po­nad wszyst­ko, co na­zy­wa się Bo­giem, lub tym, co od­bie­ra cze­ść, tak że za­si­ądzie w świ­ąty­ni Boga, do­wo­dząc, że sam jest Bo­giem... Al­bo­wiem już dzia­ła ta­jem­ni­ca bez­bo­żno­ści. Niech tyl­ko ten, co te­raz po­wstrzy­mu­je, ustąpi miej­sca, wów­czas uka­że się Nie­go­dzi­wiec, któ­re­go Pan Je­zus zgła­dzi tchnie­niem swo­ich ust i wni­wecz ob­ró­ci [sa­mym] ob­ja­wie­niem swe­go przy­jścia. Po­ja­wie­niu się jego to­wa­rzy­szyć będzie dzia­ła­nie sza­ta­na, z całą mocą, wśród zna­ków i fa­łszy­wych cu­dów, [dzia­ła­nie] z wszel­kim zwo­dze­niem ku nie­pra­wo­ści tych, któ­rzy giną, po­nie­waż nie przy­jęli mi­ło­ści praw­dy, aby do­stąpić zba­wie­nia. Dla­te­go Bóg do­pusz­cza dzia­ła­nie na nich oszu­stwa, tak iż uwie­rzą kłam­stwu, aby byli osądze­ni wszy­scy, któ­rzy nie uwie­rzy­li praw­dzie, ale upodo­ba­li so­bie nie­pra­wo­ść51.

 

Cie­ka­wy jest spo­sób, w jaki pi­sał En­gels. Ob­szer­nie cy­to­wał Pi­smo Świ­ęte ni­czym wy­zna­jący wia­rę teo­log. Da­lej kon­ty­nu­ował:

 

Nie mo­że­my nic wi­ęcej zro­bić z ozi­ębło­ścią i obo­jęt­no­ścią wo­bec Boga. Nie, to jest otwar­ta, zde­kla­ro­wa­na wro­go­ść, i ze wszyst­kich ro­dza­jów par­tii mamy te­raz dwie: chrze­ści­ja­ńską i an­ty­chrze­ści­ja­ńską... Wi­dzi­my fa­łszy­wych pro­ro­ków po­śród nas. Prze­dzie­ra­ją się przez Niem­cy i chcą we­drzeć się wszędzie. Uczą swo­jej sa­ta­ni­stycz­nej na­uki na ryn­kach, nio­sąc fla­gę dia­bła od mia­sta do mia­sta, uwo­dząc mło­dych, rzu­ca­jąc ich w głębo­ką otchłań pie­kła i śmier­ci52.

 

En­gels za­ko­ńczył swo­ją ksi­ążkę sło­wa­mi z Apo­ka­lip­sy św. Jana:

 

Bądź czuj­ny Za­cho­waj, co masz, aby nikt nie za­brał Ci Two­je­go wie­ńca. Amen53.

 

En­gels wi­dział, jak wiel­kim za­gro­że­niem jest sa­ta­nizm, co wi­ęcej, roz­po­znał, że Marks jest opęta­ny. Wy­ra­ził się o nim: "(...) nie­zwy­kły po­twór. On nie cho­dzi ani nie bie­ga, ska­cze na ko­py­tach i ma ta­kie na­pa­dy sza­łu, że mó­głby chwy­cić cały nie­bo­skłon i rzu­cić na zie­mię. Roz­ci­ąga swo­je ra­mio­na na nie­bie, jego grzesz­na pi­ęść za­ci­ska się, na­pa­dy sza­łu są nie­prze­rwa­ne, aż dzie­si­ęć ty­si­ęcy dia­błów zła­pie go za wło­sy"54. Do­sko­na­le od­ga­dł Mark­sa, a jed­nak wkrót­ce sam rów­nież utra­cił wia­rę i stał się jego naj­bli­ższym wspó­łpra­cow­ni­kiem w sza­ta­ńskiej wal­ce, "aby ko­mu­nizm znisz­czył wiecz­ną praw­dę, znisz­czył re­li­gię i znisz­czył mo­ral­no­ść..."55.

Wi­dzi­my za­tem jak głębo­ko du­sze obu twór­ców ide­olo­gii mark­si­stow­skiej zo­sta­ły spe­ne­tro­wa­ne przez zło.

 

Ka­rol Marks nie­na­wi­dził ca­łych na­ro­dów. Mimo swo­ich ży­dow­skich ko­rze­ni nie­na­wi­dził Ży­dów, o czym na­pi­sał w ksi­ążce Py­ta­nia ży­dow­skie. Po­gar­dzał rów­nież Niem­ca­mi, twier­dził, że "ska­to­wa­nie jest je­dy­nym środ­kiem zmar­twych­wsta­nia Niem­ców". Mó­wił o "głu­pich nie­miec­kich lu­dziach. o obrzy­dli­wych na­ro­do­wo cia­snych Niem­cach" i ma­wiał, że: "Niem­cy, Ży­dzi, Chi­ńczy­cy mu­szą być po­rów­ny­wa­ni z ma­ły­mi han­dla­rza­mi i rze­mie­śl­ni­ka­mi"56. Na­zy­wał Ro­sjan "zja­da­cza­mi ka­pu­sty"57, a Sło­wian "et­nicz­ny­mi śmie­cia­mi"58. Marks oka­zy­wał nie­na­wi­ść do na­ro­dów, żad­ne­go nie da­rzył mi­ło­ścią.

W swo­im pod­su­mo­wa­niu roku 1848 twór­ca mark­si­zmu pi­sał o "sło­wia­ńskiej ho­ło­cie", do któ­rej za­li­czał Chor­wa­tów, Cze­chów i Ro­sjan. Wie­lo­krot­nie eks­po­no­wał ra­si­stow­skie po­glądy. Dla na­ro­dów miał je­den sce­na­riusz - "na­tych­mia­sto­wą za­gła­dę w świa­to­wej re­wo­lu­cji". Pi­sał, że "nad­cho­dząca woj­na będzie spo­wo­do­wa­na nie tyl­ko przez re­ak­cyj­ne kla­sy czy dy­na­stie, ale przez całą re­ak­cyj­ną ludz­ko­ść, aby wszy­scy znik­nęli z po­wierzch­ni zie­mi. I to będzie po­stęp"59.

Śmie­rć mi­lio­nów lu­dzi i za­gła­da ca­łych na­ro­dów nie mia­ły dla Mark­sa i En­gel­sa żad­ne­go zna­cze­nia. Pi­sa­li o tym na chłod­no:

 

Ci­sza, nie­unik­nio­na re­wo­lu­cja ma miej­sce w spo­łe­cze­ństwie, re­wo­lu­cja, któ­ra mało trosz­czy się o ludz­kie ży­cie, nisz­czy je jak trzęsie­nie zie­mi, pu­sto­szy tro­skę o wła­sne domy Kla­sy czy rasy, któ­re są zbyt sła­be, by rządzić w no­wych wa­run­kach, zo­sta­ną po­ko­na­ne60.

 

En­gels do­da­wał:

 

Na­stęp­na woj­na spra­wi, że cała re­ak­cyj­na ludz­ko­ść znik­nie z po­wierzch­ni zie­mi. To jest pro­gres. Oczy­wi­ste jest to, że nie może tak się stać bez zmia­żdże­nia ja­kie­goś de­li­kat­ne­go na­ro­do­we­go kwia­tu. Ale tyl­ko bru­tal­no­ścią i bra­kiem li­to­ści mo­żna osi­ągnąć coś w hi­sto­rii61.

 

Ka­rol Marks, któ­ry do dnia dzi­siej­sze­go ucho­dzi za czło­wie­ka wal­czące­go za pro­le­ta­riat, na­zy­wał ro­bot­ni­ków "głup­ka­mi, ło­tra­mi, dup­ka­mi". W po­dob­nym to­nie wy­po­wia­dał się Fry­de­ryk En­gels: "de­mo­kra­tycz­ny, czer­wo­ny, tak, na­wet ko­mu­ni­stycz­ny mo­tłoch, ni­g­dy nas nie po­ko­cha"62. Obaj gar­dzi­li lu­dźmi i wszyst­kich mie­li w nie­na­wi­ści. Na­wet nie pró­bo­wa­li tego ukry­wać, mó­wi­li o tym wprost: "po­wszech­na mi­ło­ść do lu­dzi jest nie­do­rzecz­na, po­win­ni­śmy się ra­czej nie­na­wi­dzić niż ko­chać"63.

Marks i En­gels mie­li umy­sły prze­si­ąk­ni­ęte nie­na­wi­ścią, po­gar­dą i rządzą znisz­cze­nia. Czy to nie są ele­men­ty sa­ta­ni­zmu?

Marks pi­sał w Ma­ni­fe­ście Ko­mu­ni­stycz­nym:

 

Ko­mu­ni­ści gar­dzą za­cho­wa­niem ta­jem­ni­cy względem swo­ich opi­nii czy in­ten­cji. Otwar­cie de­kla­ru­ją, że ich cele mogą zo­stać osi­ągni­ęte tyl­ko przez bru­tal­ny prze­wrót ca­łej ist­nie­jącej spo­łecz­nej struk­tu­ry. (...) Jest tyl­ko jed­na me­to­da, aby skró­cić mor­der­czy ból sta­re­go spo­łe­cze­ństwa, krwa­wy skurcz na­ro­dzin no­we­go spo­łe­cze­ństwa, jest tyl­ko jed­na me­to­da, aby to uła­twić i skon­cen­tro­wać, to jest re­wo­lu­cyj­ny ter­ror64.

 

W hi­sto­rii świa­ta było wie­le re­wo­lu­cji. Ka­żda mia­ła swo­je cele, na przy­kład ame­ry­ka­ńska była wal­ką o nie­pod­le­gło­ść. Tym­cza­sem Ka­rol Marks jest je­dy­nym z re­wo­lu­cjo­ni­stów, któ­ry jako cel sfor­mu­ło­wał tzw. per­ma­nent­ną re­wo­lu­cję, ter­ror i roz­lew krwi dla re­wo­lu­cyj­nej spra­wy. Je­dy­nym ce­lem jest bru­tal­no­ść, bez­względ­ny atak, ma­so­wy mord. To jest do­kład­nie to, cze­go sa­ta­nizm ocze­ku­je od swo­ich wy­znaw­ców.

Marks wy­po­wie­dział się ja­sno: "Roz­po­częli­śmy woj­nę nad do­mi­nu­jący­mi ide­ami re­li­gii, sta­nu, kra­ju, pa­trio­ty­zmu. Idea Boga jest my­ślą prze­wod­nią zbo­czo­ne­go spo­łe­cze­ństwa. Musi zo­stać znisz­czo­na"; "Ko­mu­ni­ści lek­ce­wa­żą ukry­wa­nie swo­ich ce­lów i po­glądów. Otwar­cie de­kla­ru­ją swo­je cele, któ­re mogą być osi­ągni­ęte tyl­ko przez przy­mu­so­we od­rzu­ce­nie wszyst­kich spo­łecz­nych wa­run­ków. Niech rządząca kla­sa drży w ko­mu­ni­stycz­nej re­wo­lu­cji"65.

W swo­ich pi­smach i ksi­ążkach Ka­rol Marks wie­lo­krot­nie pa­ro­dio­wał Pi­smo Świ­ęte.

 

Kry­ty­cyzm (jego kry­ty­cyzm wo­bec wszyst­kie­go, co ist­nie­je) tak ko­cha­jący masy, że ze­słał swe­go jed­no­ro­dzo­ne­go syna, a ka­żdy, kto w Nie­go wie­rzy nie zgi­nie, ale będzie miał ży­cie kry­ty­cy­zmu. Kry­ty­cyzm stał się ma­sa­mi i za­miesz­kał mi­ędzy nami, i zo­ba­czy­li­śmy Jego chwa­łę, jako chwa­łę Syna w Ojcu. Kry­ty­cyzm nie roz­wa­żał jego kra­dzie­ży, aby być rów­nym Ojcu, ale stwo­rze­nie sa­me­go sie­bie bez re­pu­ta­cji, przyj­mu­jąc for­mę za spo­iwo, ksi­ęgę i upo­ka­rza­jąc sie­bie dla non­sen­su - tak, kry­tycz­ne­go non­sen­su we wszyst­kich ob­cych języ­kach66.

 

Ta­kie blu­źnier­cze pa­ro­dio­wa­nie Sło­wa Bo­że­go nosi jaw­ne zna­mio­na sa­ta­ni­zmu. Ana­li­zu­jąc dzie­ła Mark­sa, mo­żna stwier­dzić, że mark­sizm, mimo ca­łej swej an­ty­re­li­gij­no­ści, sam de fac­to jest nową re­li­gią. Zresz­tą za­rów­no jego twór­cy, jak i wy­znaw­cy często po­słu­gu­ją się re­li­gij­ną ter­mi­no­lo­gią. Ka­pi­tał na­zy­wa­ją "Bi­blią masy pra­cu­jącej", ko­mu­nizm "nie­omyl­nym"67, a sam Ka­rol Marks okre­ślał sie­bie "pa­pie­żem ko­mu­ni­zmu"68.

Mark­sizm mo­żna na­zwać ide­olo­gią, któ­ra do­sko­na­le wpi­su­je się w plan sza­ta­na wo­bec ca­łej ludz­ko­ści. Do mo­men­tu po­ja­wie­nia się Mark­sa czło­wiek żył jako "uko­ro­no­wa­nie stwo­rze­nia". Tego na­ucza­ła Bi­blia, we­dług któ­rej Bóg stwo­rzył czło­wie­ka na swo­je po­do­bie­ństwo. Tym­cza­sem ide­olo­gia mark­si­stow­ska jest pierw­szą tak szcze­gó­ło­wą fi­lo­zo­fią ogra­ni­cza­jącą czło­wie­ka, spro­wa­dza­jącą go do po­zio­mu zwie­rzęcia, odzie­ra­jącą z sza­cun­ku do sa­me­go sie­bie i z wia­ry, że lu­dzie po­cho­dzą od Boga i do nie­go po­win­ni wró­cić69.

U Mark­sa czło­wiek to tyl­ko fi­zjo­lo­gia, żądza, po­pędy, któ­re na­le­ży za­spo­ka­jać; brzuch, któ­ry na­le­ży opró­żniać i na­pe­łniać. Twór­ca mark­si­zmu chwa­lił ksi­ążkę Ka­ro­la Dar­wi­na Po­cho­dze­nie czło­wie­ka, po­nie­waż za­prze­cza­ła bo­skie­mu po­cho­dze­niu lu­dzi i ich prze­zna­cze­niu, ja­kim zgod­nie z re­li­gią było osi­ągni­ęcie zba­wie­nia i ży­cie wiecz­ne. Dar­win stwo­rzył teo­rię ewo­lu­cji, twier­dził, że czło­wiek po­cho­dzi od zwie­rząt. Do­sko­na­le wspó­łgra­ło to z tym, co gło­sił Ka­rol Marks. Obaj zde­tro­ni­zo­wa­li czło­wie­ka. Marks tak pi­sał o dzie­le Dar­wi­na: "Ksi­ążka Dar­wi­na jest bar­dzo wa­żna dla mnie i słu­ży mi jako baza w na­tu­ral­nych na­ukach o hi­sto­rycz­nej wal­ce kla­so­wej"70. War­to w tym miej­scu za­uwa­żyć, że pó­źniej twier­dze­nia Mark­sa i Dar­wi­na uzu­pe­łnił Zyg­munt Freud, spro­wa­dza­jąc czło­wie­ka do po­pędu sek­su­al­ne­go.

Zro­zu­mie­nie Ka­ro­la Mark­sa i Fry­de­ry­ka En­gel­sa nie będzie do ko­ńca mo­żli­we bez po­now­ne­go przy­wo­ła­nia oso­by Mo­se­sa Hes­sa, czy­li czło­wie­ka, któ­ry za­szcze­pił w nich idee so­cja­li­stycz­ne. Hess był za­ło­ży­cie­lem Par­tii So­cjal­de­mo­kra­tycz­nej Nie­miec, swo­je po­glądy w pe­łnej kra­sie przed­sta­wił w Czer­wo­nym ka­te­chi­zmie nie­miec­kie­go na­ro­du. Pi­sał:

 

Czym jest ciem­no­ść? Ciem­no­ść to kler... Ci teo­lo­dzy to naj­gor­si ary­sto­kra­ci... Ksi­ęża uczą wład­ców, jak uci­skać na­ród w imię Boga. Uczą ta­kże na­ród, jak być uci­ska­nym i wy­ko­rzy­sty­wa­nym w imię Boże. Trze­cie i naj­bar­dziej istot­ne, pro­wa­dzą sie­bie, z Bożą po­mo­cą, do chwa­ły na zie­mi, pod­czas gdy lu­dzie są na­ucza­ni o cze­ka­niu na nie­bo. Czer­wo­na fla­ga sym­bo­li­zu­je per­ma­nent­ną re­wo­lu­cję, aż do osta­tecz­ne­go zwy­ci­ęstwa kla­sy ro­bot­ni­czej w cy­wi­li­zo­wa­nych kra­jach: Czer­wo­nej re­pu­bli­ki... So­cja­li­stycz­na re­wo­lu­cja jest moją re­li­gią. Ro­bot­ni­cy, kie­dy pod­bi­ją jed­no pa­ństwo, mu­szą po­móc swo­im bli­źnim na ca­łym świe­cie71.

 

Re­wo­lu­cja była re­li­gią Hes­sa.

Obec­nie ta sama re­wo­lu­cja wy­ko­rzy­stu­je chrze­ści­ja­ński język, by sie­bie uwia­ry­god­nić, by pod po­zo­rem do­bra sączyć zło. Uży­wa­jąc pro­pa­gan­dy, mówi się w mi­łych sło­wach o chrze­ści­ja­ństwie jako re­li­gii mi­ło­ści i hu­ma­ni­zmu, ale ro­zu­mie się je nie jako praw­dzi­we chrze­ści­ja­ństwo, ale jego wy­dmusz­kę. Tak na­praw­dę ofer­ta re­wo­lu­cji jest jed­na - pie­kło za­miast nie­ba, tu na zie­mi. To wprost pro­wa­dzi do teo­lo­gii wy­zwo­le­nia, we­dług któ­rej, mó­wi­ąc w skró­cie, so­cja­li­stycz­ne spo­łe­cze­ństwo będzie praw­dzi­wym wy­pe­łnie­niem chrze­ści­ja­ństwa. Sza­tan pod­szył się pod "anio­ła świa­tła"72.

Mo­ses Hess był tym, któ­ry prze­ko­nał Mark­sa i En­gel­sa do so­cja­li­zmu, twier­dząc od sa­me­go po­cząt­ku, że ce­lem jest "da­nie kopa śre­dnio­wiecz­nej re­li­gii"73 (jego przy­ja­ciel Jung po­wie­dział to bar­dziej do­bit­nie: "Marks z pew­no­ścią strąci Boga z nie­ba"74.

Mo­ses Hess na­uczył Mark­sa, że so­cja­lizm jest nie­roz­łącz­ny z in­ter­na­cjo­na­li­zmem. Marks na­pi­sał w Ma­ni­fe­ście ko­mu­ni­stycz­nym, że pro­le­ta­riat nie ma oj­czy­zny. Z ko­lei Hess w swo­im Czer­wo­nym ka­te­chi­zmie szy­dził z po­jęcia oj­czy­zny Niem­ców i ro­bił to po­dob­nie z ka­żdym na­ro­dem w Eu­ro­pie75.

Nie da się zro­zu­mieć sa­ta­ni­stycz­ne­go wy­mia­ru ko­mu­ni­zmu bez wie­dzy o Mo­se­sie Hes­sie, o jego wpły­wie na Mark­sa i En­gel­sa, z któ­ry­mi za­ło­żył I Mie­dzy­na­ro­dów­kę. Jest on tym, któ­ry prze­ko­nał Mark­sa do so­cja­li­zmu. Twór­ca mark­si­zmu wie­lo­krot­nie mó­wił za Hes­sem: "Sło­wa, któ­rych uczę, są zmie­sza­ne w dia­bel­skim za­męcie. A za­tem ka­żdy może my­śleć wła­śnie to, co on sam wy­bie­rze"76.

Ol­brzy­mi wpływ na Ka­ro­la Mark­sa - poza Mo­se­sem Hes­sem - wy­wa­rł He­gel. Ten słyn­ny fi­lo­zof w po­gar­dzie miał chrze­ści­ja­ństwo i na ka­żdym kro­ku pró­bo­wał ośmie­szać je, uwa­ża­jąc jego na­uki za szcze­gól­nie szko­dli­we. Mo­żna po­wie­dzieć, że Marks od He­gla wy­ssał tru­ci­znę. To wszyst­ko w po­łącze­niu z sa­ta­ni­zmem spra­wi­ło, że mark­sizm de fac­to jest ide­olo­gią sa­ta­ni­stycz­ną. Na­stęp­cy i na­śla­dow­cy Mark­sa dali temu wy­raz w ma­so­wych prze­śla­do­wa­niach i bru­tal­nej wal­ce z re­li­gią, a zwłasz­cza z chrze­ści­ja­ństwem.

Ko­mu­ni­ści za­kła­da­li wie­le or­ga­ni­za­cji. Do­ko­nu­jąc głęb­szej ana­li­zy po­dej­mo­wa­nych przez nich dzia­łań i pro­gra­mu, ja­kim się kie­ro­wa­li, mo­żna stwier­dzić, że ruch ko­mu­ni­stycz­ny sam w so­bie był kul­tem sza­ta­na. To by rów­nież tłu­ma­czy­ło, dla­cze­go ide­olo­gia ta jest tak od­por­na i na prze­strze­ni lat ewo­lu­uje do co­raz bar­dziej nie­bez­piecz­nych form. Broń po­li­tycz­na, eko­no­micz­na, kul­tu­ral­na i mi­li­tar­na wy­mie­rzo­na w mark­sizm oka­zy­wa­ła się nie­sku­tecz­na, po­nie­waż środ­ki do wal­ki z sa­ta­ni­zmem są du­cho­we, a nie cie­le­sne.

W celu lep­sze­go po­ka­za­nia, jak sa­ta­ni­stycz­ne ele­men­ty za­sia­ne przez Ka­ro­la Mark­sa w jego ide­olo­gii były da­lej roz­wi­ja­ne, na­le­ży na po­czątek przy­bli­żyć spra­wę Sier­gie­ja Nie­cza­je­wa, któ­ra - na­wia­sem mó­wi­ąc - sta­ła się in­spi­ra­cją dla Fio­do­ra Do­sto­jew­skie­go do na­pi­sa­nia opo­wie­ści Bie­sy77.

Sier­giej Nie­cza­jew, zwa­ny "świa­tłym, mło­dym fa­na­ty­kiem"78, był bli­skim wspó­łpra­cow­ni­kiem Ka­ro­la Mark­sa i Mi­cha­ła Ba­ku­ni­na. Na­pi­sał Ka­te­chizm re­wo­lu­cjo­ni­sty, któ­ry trak­to­wa­no jako prze­wod­nik dla taj­nej, an­ty­car­skiej ro­syj­skiej or­ga­ni­za­cji "Lu­do­wa ze­msta". W tym miej­scu war­to przy­to­czyć cele tej or­ga­ni­za­cji:

 

Na­szą spra­wą jest ca­łko­wi­ta, prze­ra­ża­jąca, uni­wer­sal­na, bez­li­to­sna de­struk­cja... Niech nas po­łączy dra­pie­żno­ść, kry­mi­nal­ny świat, te praw­dy i je­dy­nie re­wo­lu­cjo­ni­ści Ro­sji79.

 

Zda­niem Nie­cza­je­wa ludz­ko­ść po­win­na być po­dzie­lo­na na dwie nie­rów­ne gru­py:

 

Je­den na dzie­si­ęć otrzy­mu­je oso­bi­stą wol­no­ść i nie­ogra­ni­czo­ne pra­wa nad po­zo­sta­ły­mi dzie­wi­ęcio­ma. Ci mu­szą utra­cić wła­sną oso­bo­wo­ść i zmie­nić się w trzo­dę80. Będą za­an­ga­żo­wa­ni w szpie­go­stwo. Ka­żdy czło­nek spo­łe­cze­ństwa będzie szpie­go­wał in­ne­go i będzie zo­bli­go­wa­ny do do­no­sze­nia. (...) Wszy­scy są nie­wol­ni­ka­mi i wszy­scy są rów­ni w swo­im nie­wol­nic­twie81.

 

Na­śla­dow­ca Nie­cza­je­wa Ver­ho­ven­sky twier­dził:

 

Je­ste­śmy już prze­ra­ża­jąco po­tężni. Sędzio­wie, któ­rzy unie­win­nia­ją kry­mi­na­li­stów, są nasi. Okręgo­wi ad­wo­ka­ci, któ­rzy drżą w sądach, że nie są wy­star­cza­jąco li­be­ral­ni, są nasi. Ad­mi­ni­stra­to­rzy, li­sto­no­sze, jest nas wie­lu, bar­dzo wie­lu i oni sami nie wie­dzą, że do nas na­le­żą82.

 

Ta­kie były pod­sta­wy pro­gra­mu, we­dług któ­re­go zo­sta­ła pó­źniej utwo­rzo­na przez Ba­ku­ni­na i Nie­cza­je­wa, czy­li bli­skich wspó­łpra­cow­ni­ków Mark­sa, or­ga­ni­za­cja "Świa­to­wa Liga Re­wo­lu­cjo­ni­sty". W 1782 roku re­wo­lu­cjo­ni­ści po­wo­ła­li do ży­cia w Ro­sji or­ga­ni­za­cję, któ­rej naj­bar­dziej za­kon­spi­ro­wa­ne jądro na­zwa­no "Pie­kłem". Wie­lu hi­sto­ry­ków pod­kre­śla, że był to pew­ne­go ro­dza­ju fun­da­ment pod pó­źniej­szą ro­syj­ską par­tię ko­mu­ni­stycz­ną83. Tak o or­ga­ni­za­cji "Pie­kło" pi­sał E.S. Vi­len­ska­ja: "Pie­kło było cen­trum po­wy­ższej se­kret­nej or­ga­ni­za­cji, któ­ra nie tyl­ko sto­so­wa­ła ter­ror wo­bec mo­nar­chii, ale mia­ła ta­kże kar­ne funk­cje wo­bec człon­ków tej se­kret­nej or­ga­ni­za­cji"84.

Czło­nek tej or­ga­ni­za­cji Czer­ni­szew­ski pi­sał:

 

We­zmę udział w re­wo­lu­cji. Nie oba­wiam się bru­du, pi­ja­ństwa, mor­derstw. Nie dba­my o to, czy będzie­my mu­sie­li prze­lać trzy razy wi­ęcej krwi n^ w re­wo­lu­cji fran­cu­skiej. Co z tego, je­śli będzie­my mu­sie­li za­bić 100 ty­si­ęcy chło­pów?85

 

Cele or­ga­ni­za­cji "Pie­kło" nie po­zo­sta­wia­ją żad­nych wąt­pli­wo­ści, co do jej sa­ta­ni­stycz­ne­go cha­rak­te­ru. Oto kil­ka z nich:

 

* Naj­lep­sza jest mi­sty­fi­ka­cja, aby zmu­sić czło­wie­ka do re­wo­lu­cji.

* Wy­star­cza­jące jest za­bi­cie kil­ku mi­lio­nów lu­dzi, a koła re­wo­lu­cji będą na­oli­wio­ne.

* Na­szą ideą jest strasz­na, kom­plet­na, uni­wer­sal­na i bez­li­to­sna de­struk­cja.

* Ludz­ko­ść musi zo­stać po­dzie­lo­na na dwie nie­rów­ne gru­py. Je­den na dzie­si­ęciu otrzy­mu­je wol­no­ść oso­bi­stą i nie­ogra­ni­czo­ną wła­dzę nad po­zo­sta­ły­mi dzie­wi­ęcio­ma. Po­zo­sta­li mu­szą utra­cić swo­ją oso­bo­wo­ść i stać się czy­mś w ro­dza­ju trzo­dy86.

* My nie oba­wia­my się, że po­trze­bu­je­my trzy razy wi­ęcej krwi, któ­rą mu­si­my prze­lać w za­ma­chu sta­nu niż ja­ko­bi­ni (fran­cu­scy re­wo­lu­cjo­ni­ści) mu­sie­li roz­lać w 1790 roku. Aby spe­łni­ły się na­sze cele, mu­si­my za­mor­do­wać 100 tys. wła­ści­cie­li ziem­skich, tego rów­nież nie mu­si­my się oba­wiać87.

 

Hi­sto­ria po­ka­za­ła, że ofiar ko­mu­ni­stów było znacz­nie wi­ęcej. W Ro­sji so­wiec­kiej po zwy­ci­ęstwie re­wo­lu­cji pa­ździer­ni­ko­wej zo­stał uru­cho­mio­ny cały me­cha­nizm do wal­ki z re­li­gią i Ko­ścio­łem. Ter­ror re­wo­lu­cyj­ny wy­mie­rzo­ny był w du­cho­wie­ństwo. Głów­nym ce­lem ata­ku były Cer­kiew Pra­wo­sław­na i Ko­ściół ka­to­lic­ki. Wpro­wa­dzo­no se­ku­la­ry­za­cję, któ­ra ozna­cza­ła gra­bież dóbr ko­ściel­nych. Iden­tycz­ne po­su­ni­ęcia mia­ły miej­sca we wszyst­kich pa­ństwach ogar­ni­ętych re­wo­lu­cją ko­mu­ni­stycz­ną.

Ofia­ry ko­mu­ni­zmu sza­cu­je się na po­nad 100 mi­lio­nów lu­dzi. Ta­kie jest żni­wo nie­na­wi­ści do lu­dzi, Boga i tra­dy­cyj­ne­go spo­łe­cze­ństwa, któ­ra zo­sta­ła za­szcze­pio­na przez Ka­ro­la Mark­sa. Ter­ror, ma­so­we mor­dy, żądza krwi i prze­ra­ża­jące pra­gnie­nie de­struk­cji to czy­ste prze­ja­wy sa­ta­ni­zmu. Jak wi­dzi­my, to­wa­rzy­szy on mark­si­zmo­wi od sa­me­go po­cząt­ku, bo Ka­rol Marks opa­rł tę ide­olo­gię na sa­ta­ni­stycz­nym fun­da­men­cie. Wie­lu ba­da­czy pró­bu­je pod­da­wać w wąt­pli­wo­ść sa­ta­nizm Mark­sa, tłu­ma­cząc, że za­de­kla­ro­wa­ny ate­ista nie mógł gło­sić sa­ta­ni­zmu. O tym, że są w błędzie, naj­le­piej świad­czą sło­wa Ali­sta­ira Crow­ley'a, naj­wi­ęk­sze­go sa­ta­ni­sty XX wie­ku, przy­wód­cy sek­ty Ordo Tem­pli Orien­tis, któ­re­go myśl le­gła u pod­staw ko­ścio­ła sza­ta­na. Crow­ley wy­znał, że nie wie­rzy w sza­ta­na ro­zu­mia­ne­go jako oso­bo­wy duch88. Ten pro­mi­nent­ny sa­ta­ni­sta mó­wił w na­stępu­jący spo­sób: "Jam jest Nie­bem i nie ma in­ne­go Boga prócz mnie"89; oraz: "Nie ma boga prócz czło­wie­ka"90. To samo ma­wiał Ka­rol Marks i tym prze­ko­na­niem prze­pe­łnio­na była jego mło­dzie­ńcza po­ezja, a pó­źniej ide­olo­gia, któ­rą stwo­rzył.

Z ko­lei naj­wy­ższy ka­płan ko­ścio­ła sza­ta­na i jego za­ło­ży­ciel An­ton Szan­dor La­Vey sza­ta­na po­strze­gał jako ukry­tą siłę na­tu­ry wpły­wa­jącą na bieg ziem­skich spraw, sam na­to­miast kon­cen­tro­wał się na pro­mo­wa­niu wszel­kich de­wia­cji91. Na­le­ży rów­nież za­uwa­żyć, że wśród dzie­wi­ęciu przy­ka­zań sa­ta­ni­zmu nie ma ani jed­ne­go, któ­re od­wo­ły­wa­ło­by się do sfe­ry nad­przy­ro­dzo­nej. Jest za to sku­pie­nie się na do­cze­sno­ści i sfe­rze ma­te­rial­nej, cze­go wy­ra­zem są na­stępu­jące stwier­dze­nia:

 

* "Sza­tan re­pre­zen­tu­je za­spo­ko­je­nie żądz za­miast wstrze­mi­ęźli­wo­ści",

* "Sza­tan re­pre­zen­tu­je pe­łnię ży­cia za­miast du­cho­wych mrzo­nek",

* "Sza­tan re­pre­zen­tu­je przy­chyl­no­ść dla tych, któ­rzy na to za­słu­gu­ją, za­miast mar­no­wa­nia mi­ło­ści na nie­wdzi­ęcz­ni­ków",

* "Sza­tan re­pre­zen­tu­je ze­mstę za­miast nad­sta­wia­nia dru­gie­go po­licz­ka",

* "Sza­tan re­pre­zen­tu­je wszyst­kie tak zwa­ne grze­chy, po­nie­waż pro­wa­dzą one do psy­chicz­ne­go, umy­sło­we­go i emo­cjo­nal­ne­go za­do­wo­le­nia",

* "Sza­tan re­pre­zen­tu­je opi­nię, że czło­wiek jest zwie­rzęciem"92.

 

Wy­żej wy­mie­nio­ne sa­ta­ni­stycz­ne przy­ka­za­nia bez tru­du od­naj­dzie­my w ide­olo­gii mark­si­stow­skiej. Były bar­dzo bli­skie Mark­so­wi i ko­mu­ni­stom. Dąży­li oni do wy­zwo­le­nia od wszel­kich za­sad mo­ral­nych, znisz­cze­nia tra­dy­cyj­nej ro­dzi­ny, pro­mo­wa­li roz­wi­ązło­ść i naj­ró­żniej­sze de­wia­cje sek­su­al­ne, wresz­cie: ne­go­wa­li pra­wo na­tu­ral­ne. Na­stęp­cy i na­śla­dow­cy Ka­ro­la Mark­sa roz­wi­ja­li te wszyst­kie aber­ra­cje z jesz­cze wi­ęk­szą siłą, do­dat­ko­wo pro­mu­jąc an­ty­kon­cep­cję, abor­cję i ho­mo­sek­su­alizm. Re­wo­lu­cja 1968 roku wy­wo­ła­na przez mark­si­stów kul­tu­ro­wych mia­ła na swych sztan­da­rach wszyst­ko to, o czym mó­wi­li Ali­sta­ir Crow­ley i An­ton Szan­dor La­Vey, a po wdro­że­niu dłu­gie­go mar­szu przez in­sty­tu­cje z wy­jąt­ko­wą ła­two­ścią za­częli wcie­lać te idee w ży­cie.

Mark­sizm jest ide­olo­gią to­tal­nej ne­ga­cji, u źró­deł któ­rej leżą idee sa­ta­ni­stycz­ne. Nie­na­wi­ść i żądza de­struk­cji wszel­kiej kul­tu­ry, ro­dzi­ny, re­li­gii, tra­dy­cyj­nych re­la­cji spo­łecz­nych to pro­gram to­żsa­my z pla­na­mi sza­ta­na wo­bec ludz­ko­ści. Ka­rol Marks in­spi­ro­wał się sa­ta­ni­zmem, któ­ry jest wi­docz­ny nie tyl­ko w jego mło­dzie­ńczej po­ezji, ale rów­nież stwo­rzo­na przez nie­go ide­olo­gia ma sa­ta­ni­stycz­ny cha­rak­ter. Prze­ja­wem tego jest bunt prze­ciw­ko wszel­kim nor­mom, hie­rar­chii, wła­dzy. Nie­na­wi­ść do Boga, od­rzu­ce­nie Go i po­sta­wie­nie na czło­wie­ka, jego in­dy­wi­du­alizm, re­ali­za­cję sie­bie i wła­snych za­chcia­nek, sa­mo­dziel­ne sta­no­wie­nie o tym, co do­bre, a co złe, za­ne­go­wa­nie pra­wa na­tu­ral­ne­go, he­do­nizm, re­la­ty­wizm, czy­li wszyst­ko to, co zda­niem mark­si­stów po­win­no za­pa­no­wać po zwy­ci­ęstwie ko­mu­ni­zmu, tak na­praw­dę jest skru­pu­lat­ną re­ali­za­cją sa­ta­ni­zmu, po­nie­waż ta­kie same cele sta­wia­ją przed sobą sa­ta­ni­ści, o czym otwar­cie mó­wią. Ka­rol Marks opa­rł swo­ją ide­olo­gię na prze­ra­ża­jącym fun­da­men­cie. Jego na­stęp­cy i na­śla­dow­cy, po­dej­mu­jąc pró­bę wcie­le­nia w ży­cie tej po­twor­nej uto­pii, do­pro­wa­dzi­li do śmier­ci mi­lio­nów lu­dzi.

3. Współpracownicy i następcy Marksa a religia

Nie­na­wi­ść Ka­ro­la Mark­sa względem Boga i wia­ry wy­zna­czy­ła kie­ru­nek, któ­rym podąża­li jego wspó­łpra­cow­ni­cy i na­śla­dow­cy. Pil­nym uczniem Ka­ro­la Mark­sa był Wło­dzi­mierz Le­nin. W ar­ty­ku­le z 1905 roku za­ty­tu­ło­wa­nym So­cja­lizm a re­li­gia pi­sał:

 

Re­li­gia jest jed­ną z od­mian uci­sku du­cho­we­go, któ­ry wszędzie dła­wi masy lu­do­we przy­tło­czo­ne wiecz­ną pra­cą na in­nych, bie­dą i osa­mot­nie­niem. Bez­sil­no­ść klas wy­zy­ski­wa­nych w wal­ce z wy­zy­ski­wa­cza­mi rów­nie nie­uchron­nie ro­dzi wia­rę w lep­sze ży­cie po­za­gro­bo­we, jak bez­sil­no­ść dzi­ku­sa w wal­ce z przy­ro­dą ro­dzi wia­rę w bo­gów, dia­bły, cuda itp. Tego, kto przez całe ży­cie pra­cu­je i cier­pi nędzę, re­li­gia uczy po­ko­ry i cier­pli­wo­ści w ży­ciu ziem­skim, po­cie­sza­jąc na­dzie­ją na­gro­dy w nie­bie. Tych zaś, któ­rzy żyją z cu­dzej pra­cy, re­li­gia uczy do­bro­czyn­no­ści w ży­ciu ziem­skim, ofe­ru­jąc im bar­dzo ta­nie uspra­wie­dli­wie­nie ich ca­łej eg­zy­sten­cji wy­zy­ski­wa­czy i sprze­da­jąc po przy­stęp­nej ce­nie bi­le­ty wstępu do szczęśli­wo­ści nie­bie­skiej. Re­li­gia to opium ludu. Re­li­gia to ro­dzaj du­cho­wej go­rza­łki, w któ­rej nie­wol­ni­cy ka­pi­ta­łu to­pią swe ludz­kie ob­li­cze, swo­je rosz­cze­nia do cho­ćby tro­chę god­ne­go ludz­kie­go ży­cia.

Jed­na­kże nie­wol­nik, któ­ry uświa­do­mił so­bie swo­ją nie­wo­lę i po­wstał do wal­ki o swe wy­zwo­le­nie, jest już tyl­ko na wpół nie­wol­ni­kiem. Wspó­łcze­sny uświa­do­mio­ny ro­bot­nik, wy­cho­wa­ny przez wiel­ki prze­my­sł fa­brycz­ny, oświe­co­ny ży­ciem miej­skim, od­rzu­ca z po­gar­dą prze­sądy re­li­gij­ne, po­zo­sta­wia nie­bo kle­chom i bu­rżu­azyj­nym bi­go­tom, zdo­by­wa­jąc so­bie lep­sze ży­cie tu, na zie­mi. Wspó­łcze­sny pro­le­ta­riat sta­je po stro­nie so­cja­li­zmu, któ­ry wprzęga na­ukę do wal­ki z re­li­gij­nym otu­ma­nie­niem i uwal­nia ro­bot­ni­ka od wia­ry w ży­cie po­za­gro­bo­we przez to, że jed­no­czy go do rze­czy­wi­stej wal­ki o lep­sze ży­cie na zie­mi.

"Re­li­gię na­le­ży uznać za spra­wę pry­wat­ną", tymi sło­wa­mi wy­ra­ża się zwy­kle sto­su­nek so­cja­li­stów do re­li­gii. Zna­cze­nie tych słów na­le­ży jed­nak do­kład­nie okre­ślić, aże­by nie mo­gły wy­wo­ły­wać żad­nych nie­po­ro­zu­mień. Żąda­my, aby re­li­gia była spra­wą pry­wat­ną w sto­sun­ku do pa­ństwa, ale w żad­nym ra­zie nie mo­że­my uwa­żać re­li­gii za spra­wę pry­wat­ną w sto­sun­ku do na­szej wła­snej par­tii. Pa­ństwo nie po­win­no mieć nic wspól­ne­go z re­li­gią, sto­wa­rzy­sze­nia re­li­gij­ne nie po­win­ny być zwi­ąza­ne z wła­dzą pa­ństwo­wą. (...) Ca­łko­wi­ty roz­dział ko­ścio­ła od pa­ństwa oto żąda­nie, ja­kie sta­wia so­cja­li­stycz­ny pro­le­ta­riat wspó­łcze­sne­mu pa­ństwu i wspó­łcze­sne­mu ko­ścio­ło­wi. (...) Pro­le­ta­riat re­wo­lu­cyj­ny do­pnie tego, aby re­li­gia istot­nie sta­ła się dla pa­ństwa spra­wą pry­wat­ną. W tym zaś oczysz­czo­nym ze śre­dnio­wiecz­nej ple­śni ustro­ju po­li­tycz­nym pro­le­ta­riat po­pro­wa­dzi za­kro­jo­ną na sze­ro­ką ska­lę otwar­tą wal­kę o znie­sie­nie nie­wo­li eko­no­micz­nej, tego rze­czy­wi­ste­go źró­dła re­li­gij­ne­go ogłu­pia­nia ludz­ko­ści93.

 

W na­stęp­nym ar­ty­ku­le z 1909 roku O sto­sun­ku par­tii ro­bot­ni­czej do re­li­gii Le­nin pi­sał otwar­cie:

 

Cały swój świa­to­po­gląd opie­ra so­cjal­de­mo­kra­cja na so­cja­li­zmie na­uko­wym, tj. na mark­si­zmie. Pod­sta­wą fi­lo­zo­ficz­ną mark­si­zmu, jak to nie­jed­no­krot­nie de­kla­ro­wa­li za­rów­no Marks, jak i En­gels, jest ma­te­ria­lizm dia­lek­tycz­ny, któ­ry przy­swo­ił so­bie hi­sto­rycz­ne tra­dy­cje ma­te­ria­li­zmu wie­ku XVIII we Fran­cji i Feu­er­ba­cha (pierw­sza po­ło­wa wie­ku XIX) w Niem­czech, ma­te­ria­li­zmu bez­względ­nie ate­istycz­ne­go, zde­cy­do­wa­nie wro­gie­go wszel­kiej re­li­gii. Przy­po­mnij­my, że cały "Anty-Duh­ring" En­gel­sa, prze­czy­ta­ny przez Mark­sa w ręko­pi­sie, de­ma­sku­je nie­kon­se­kwen­cję ma­te­ria­li­zmu ma­te­ria­li­sty i ate­isty Duh­rin­ga, po­zo­sta­wia­nie prze­zeń fur­tek dla re­li­gii i fi­lo­zo­fii re­li­gij­nej. Przy­po­mnij­my, że En­gels w swo­jej pra­cy o Lu­dwi­ku Feu­er­ba­chu za­rzu­ca mu, iż wal­czył z re­li­gią nie po to, by ją znisz­czyć, lecz po to, by ją od­no­wić, stwo­rzyć nową, wznio­słą re­li­gię itp. "Re­li­gia jest opium ludu" - to po­wie­dze­nie Mark­sa sta­no­wi ka­mień węgiel­ny ca­łe­go świa­to­po­glądu mark­si­stow­skie­go w spra­wie re­li­gii. Wszyst­kie wspó­łcze­sne re­li­gie i ko­ścio­ły, wszyst­kie i wszel­kie or­ga­ni­za­cje re­li­gij­ne mark­sizm trak­tu­je za­wsze jako or­ga­ny bu­rżu­azyj­nej re­ak­cji, słu­żące do obro­ny wy­zy­sku i tu­ma­nie­nia kla­sy ro­bot­ni­czej.

(...) Mark­sizm to ma­te­ria­lizm. Jako taki jest on tak samo nie­ubła­ga­nie wro­gi re­li­gii, jak ma­te­ria­lizm en­cy­klo­pe­dy­stów XVIII wie­ku lub ma­te­ria­lizm Feu­er­ba­cha. To nie ule­ga wąt­pli­wo­ści. Ale ma­te­ria­lizm dia­lek­tycz­ny Mark­sa i En­gel­sa idzie da­lej niż en­cy­klo­pe­dy­ści i Feu­er­bach i roz­ci­ąga fi­lo­zo­fię ma­te­ria­li­stycz­ną na dzie­dzi­nę hi­sto­rii, na dzie­dzi­nę nauk spo­łecz­nych. Po­win­ni­śmy wal­czyć z re­li­gią. Jest to abe­ca­dło ca­łe­go ma­te­ria­li­zmu, a więc rów­nież mark­si­zmu. Ale mark­sizm nie jest ma­te­ria­li­zmem, któ­ry za­trzy­mał się na abe­ca­dle. Mark­sizm idzie da­lej. Mówi on: na­le­ży umieć wal­czyć z re­li­gią, w tym zaś celu trze­ba ma­te­ria­li­stycz­nie wy­ja­śnić źró­dła wia­ry i re­li­gii wśród mas. Wal­ki z re­li­gią nie wol­no ogra­ni­czać do abs­trak­cyj­no-ide­olo­gicz­nej pro­pa­gan­dy, nie wol­no jej spro­wa­dzać do ta­kiej pro­pa­gan­dy; wal­kę tę na­le­ży po­wi­ązać z kon­kret­ną prak­ty­ką ru­chu kla­so­we­go, któ­ry zmie­rza do usu­ni­ęcia spo­łecz­nych ko­rze­ni re­li­gii. Dla­cze­go re­li­gia utrzy­mu­je się wśród za­co­fa­nych warstw pro­le­ta­ria­tu miej­skie­go, wśród sze­ro­kich warstw pó­łpro­le­ta­ria­tu, a ta­kże wśród mas chłop­stwa? " Wsku­tek ciem­no­ty ludu" - od­po­wia­da bu­rżu­azyj­ny po­stępo­wiec, ra­dy­kał albo bu­rżu­azyj­ny ma­te­ria­li­sta. A więc precz z re­li­gią, niech żyje ate­izm, na­szym głów­nym za­da­niem jest roz­po­wszech­nia­nie po­glądów ate­istycz­nych94.

 

Po­wy­ższe cy­ta­ty nie po­zo­sta­wia­ją naj­mniej­szych złu­dzeń. Mark­sizm bez­względ­nie dąży do znisz­cze­nia re­li­gii, a przede wszyst­kim do osta­tecz­ne­go zgła­dze­nia chrze­ści­ja­ństwa, na ba­zie któ­re­go wy­ro­sła cy­wi­li­za­cja za­chod­nia.

Dwaj głów­ni stra­te­dzy mark­si­zmu kul­tu­ro­we­go An­to­nio Gram­sci oraz Gy­ör­gy Lu­kács chrze­ści­ja­ństwo po­strze­ga­li jako sys­tem im­mu­no­lo­gicz­ny Za­cho­du, któ­ry na­le­ży znisz­czyć w pierw­szej ko­lej­no­ści, żeby re­wo­lu­cja mo­gła za­ko­ńczyć się po­wo­dze­niem. Gram­sci do­sze­dł do wnio­sku, że "dwa ty­si­ące lat chrze­ści­ja­ństwa za­bez­pie­czy­ło du­szę za­chod­nie­go czło­wie­ka przed prze­ni­ka­niem mark­si­zmu, więc za­nim Za­chód zo­sta­nie zdo­by­ty, trze­ba wpierw wy­rwać z ko­rze­nia­mi jego wia­rę"95.

Gram­sci zwró­cił uwa­gę na tzw. nad­bu­do­wę, czy­li kul­tu­rę. Do­sze­dł do wnio­sku, że wszel­kie zmia­ny eko­no­micz­ne nie są mo­żli­we, po­nie­waż ha­mu­je je po­wsta­ła na ba­zie chrze­ści­ja­ństwa kul­tu­ra. Re­wo­lu­cja będzie mo­żli­wa do­pie­ro wte­dy, gdy do­ko­na się ra­dy­kal­nych prze­mian kul­tu­ro­wych. Gram­sci stwo­rzył stra­te­gię na­zwa­ną już po jego śmier­ci dłu­gim mar­szem przez in­sty­tu­cje. On sam na­zy­wał ją woj­ną po­zy­cyj­ną. Wy­ma­ga­ła cier­pli­wo­ści, kon­se­kwen­cji i cza­su. Mia­ła do­pro­wa­dzić do ca­łko­wi­tej de­struk­cji tra­dy­cyj­nej kul­tu­ry, z jej war­to­ścia­mi, re­li­gią chrze­ści­ja­ńską, eto­sem pra­cy czy sto­sun­ka­mi ro­dzin­ny­mi. Stra­te­gia ta oka­za­ła się za­bój­czo sku­tecz­na.

 

Do bar­dzo po­dob­nych wnio­sków nie­za­le­żnie od Gram­scie­go do­sze­dł Węgier Gy­ör­gy Lu­kács. On rów­nież chrze­ści­ja­ństwo uwa­żał za głów­ną prze­szko­dę sto­jącą na dro­dze re­wo­lu­cji mark­si­stow­skiej. Cała za­chod­nia kul­tu­ra po­wsta­ła bo­wiem na ba­zie war­to­ści chrze­ści­ja­ńskich i do­pó­ki te war­to­ści nie zo­sta­ną znisz­czo­ne oraz za­stąpio­ne no­wy­mi, wszel­kie ak­cje re­wo­lu­cyj­ne będą ko­ńczy­ły się nie­po­wo­dze­niem96.

Gy­ör­gy Lu­kács za­czął przy­wi­ązy­wać dużo wi­ęk­szą wagę do roli świa­do­mo­ści w kszta­łto­wa­niu rze­czy­wi­sto­ści97. Twier­dził, że tyl­ko zu­pe­łne od­rzu­ce­nie kul­tu­ry za­chod­niej, opar­tej na ety­ce chrze­ści­ja­ńskiej i będącej wy­two­rem ka­pi­ta­li­zmu, do­pro­wa­dzi od głębo­kich zmian w świa­do­mo­ści. Dzi­ęki temu pro­le­ta­riat w ko­ńcu roz­po­zna swój in­te­res kla­so­wy. Wów­czas nie będzie już żad­nych prze­szkód do prze­pro­wa­dze­nia re­wo­lu­cji za­ko­ńczo­nej pe­łnym suk­ce­sem98.

Lu­kács mógł w prak­ty­ce za­sto­so­wać swo­je teo­rie. W okre­sie Węgier­skiej Re­pu­bli­ki Rad pia­sto­wał funk­cję za­stęp­cy ko­mi­sa­rza lu­do­we­go do spraw na­uki i za­czął re­ali­zo­wać swój pro­gram re­form. Wa­żną rolę w jego kon­cep­cji od­gry­wał seks, za po­mo­cą któ­re­go chciał do­ko­nać de­chry­stia­ni­za­cji Węgier, roz­bi­cia tra­dy­cyj­nej ro­dzi­ny i wy­cho­wa­nia mło­de­go po­ko­le­nia w du­chu mark­si­stow­skich war­to­ści. Jego re­for­my wspó­łgra­ły z ide­ami gło­szo­ny­mi przez sa­ta­ni­stów, zresz­tą sam na­zy­wał je "de­mo­nicz­ny­mi"99.

 

Po­słu­gi­wa­nie się sek­sem jako orężem w wal­ce z re­li­gią było cha­rak­te­ry­stycz­ne ta­kże dla Zwi­ąz­ku So­wiec­kie­go, gdzie re­wo­lu­cję sek­su­al­ną pro­wa­dzi­ła Alek­san­dra Ko­łłon­taj. Do­pie­ro śmie­rć Le­ni­na i do­jście do wła­dzy Sta­li­na spo­wo­do­wa­ły ra­dy­kal­ną zmia­nę w tej sfe­rze. Nie zmie­nił się jed­nak skraj­nie ne­ga­tyw­ny sto­su­nek do re­li­gii. Ni­ko­łaj Bu­cha­rin, ge­ne­ral­ny se­kre­tarz ko­mu­ni­stycz­nej Mi­ędzy­na­ro­dów­ki i je­den z li­de­rów wspó­łcze­snej dok­try­ny mark­si­stow­skiej, o Sta­li­nie na­pi­sał w na­stępu­jący spo­sób "To nie jest czło­wiek, to dia­beł"100. War­to w tym miej­scu za­uwa­żyć, że sam Bu­cha­rin wy­po­wia­dał się zde­cy­do­wa­nie prze­ciw­ko re­li­gii: "ko­mu­nizm jest nie­zgod­ny z wia­rą re­li­gij­ną"101. W wie­ku 12 lat, za­fa­scy­no­wa­ny lek­tu­rą Apo­ka­lip­sy, za­pra­gnął być an­ty­chry­stem102.

Jó­zef Sta­lin kon­ty­nu­ował wal­kę z re­li­gią za­po­cząt­ko­wa­ną przez Ka­ro­la Mark­sa. W 1929 roku z po­le­ce­nia przy­wód­cy ZSRS utwo­rzo­no Zwi­ązek Wo­ju­jących Bez­bo­żni­ków. Obiek­tem ata­ku była przede wszyst­kim cer­kiew pra­wo­sław­na, ale ta­kże inne wy­zna­nia. Nowo po­wo­ła­na ate­istycz­na or­ga­ni­za­cja na prze­strze­ni kil­ku­na­stu la­tach do­ko­na­ła pla­no­we­go nisz­cze­nia obiek­tów sa­kral­nych, cmen­ta­rzy, przed­mio­tów kul­tu re­li­gij­ne­go, a ta­kże prze­ka­zy­wa­ła słu­żbom bez­pie­cze­ństwa ZSRS li­sty ksi­ęży prze­zna­czo­nych do wy­mor­do­wa­nia. Jesz­cze pod ko­niec 1929 roku skon­fi­sko­wa­no dzwo­ny ko­ściel­ne, a do 1930 roku wszyst­kim po­pom pra­wo­sław­nym pod­nie­sio­no po­dat­ki o 1000 pro­cent, po­zba­wio­no ich praw oby­wa­tel­skich, a to po­ci­ągnęło za sobą utra­tę praw do świad­czeń me­dycz­nych i po­mo­cy żyw­no­ścio­wej. W na­stęp­nych la­tach wi­ęk­szo­ść po­pów aresz­to­wa­no, wy­pędzo­no lub ze­sła­no do obo­zów.

Do 1 mar­ca 1930 roku zbu­rzo­no 6 715 cer­kwi pra­wo­sław­nych103 i ok. 9 500 me­cze­tów104. W 1936 roku licz­ba du­chow­nych w ZSRS zmniej­szy­ła się o ok. 85 pro­cent (po­zo­sta­ło za­le­d­wie 15 pro­cent, czy­li ok. 17 800 du­chow­nych) w sto­sun­ku do licz­by z 1914 roku i o 75 pro­cent w sto­sun­ku do roku 1928105.

Nie­na­wi­ść Sta­li­na do re­li­gii, po­dob­nie jak w przy­pad­ku Mark­sa, mia­ła sa­ta­ni­stycz­ne źró­dła. Kie­dy stał się już ak­tyw­nym re­wo­lu­cjo­ni­stą, swo­je pi­sma pod­pi­sy­wał przy­dom­kiem "de­mo­no­shvi­li"106 i "be­so­shvi­li", co zna­czy "dia­bel­ski"107.

Ka­ga­no­wicz, przy­rod­ni brat Sta­li­na, tak pi­sał w swo­im pa­mi­ęt­ni­ku:

 

Wie­le razy Sta­lin mó­wił o re­li­gii, jak o na­szym naj­wście­klej­szym wro­gu. Nie­na­wi­dził re­li­gii z wie­lu po­wo­dów, i ja po­dzie­lam jego uczu­cia. Re­li­gia jest pod­stęp­nym i nie­bez­piecz­nym wro­giem... Sta­lin uwa­żał, że roz­dzie­le­nie dzie­ci od ro­dzi­ców, któ­rzy przy­na­le­żą do sekt (re­li­gii), jest dla nich naj­wy­ższą karą, nie­za­le­żnie od tego, czy byli win­ni, czy nie. Uwa­żam, że po­ta­jem­nie in­te­re­so­wał się astro­lo­gią108.

 

Rów­nie an­ty­re­li­gij­ny co ko­mu­nizm so­wiec­ki był mark­sizm roz­wi­ja­jący się w kra­jach za­chod­nich. Fia­sko re­wo­lu­cji z okre­su I woj­ny świa­to­wej spra­wi­ło, że roz­po­częły się dys­ku­sje i ana­li­za przy­czyn nie­po­wo­dze­nia. Jed­nym z ele­men­tów od­po­wie­dzial­nych za od­rzu­ce­nie re­wo­lu­cji przez za­chod­nie spo­łe­cze­ństwa była re­li­gia, a kon­kret­nie - chrze­ści­ja­ństwo. Do tego wnio­sku do­szli wspo­mnia­ni już An­to­nio Gram­sci i Gy­ör­gy Lu­kács. Wie­le ich spo­strze­żeń zo­sta­ło roz­wi­ni­ętych przez utwo­rzo­ny w 1923 roku In­sty­tut Ba­dań Spo­łecz­nych we Frank­fur­cie nad Me­nem, na­zy­wa­ny szko­łą frank­furc­ką. Do­ko­na­no re­wi­zji mark­si­zmu. Pra­cow­ni­cy in­sty­tu­tu za­jęli się ana­li­zą nie­po­wo­dze­nia re­wo­lu­cji i po­szu­ki­wa­niem sku­tecz­niej­szych me­tod, któ­re do­pro­wa­dzi­ły­by do osta­tecz­ne­go zwy­ci­ęstwa. Na­le­ża­ło usu­nąć wszyst­kie prze­szko­dy sto­jące na dro­dze re­wo­lu­cji. Ko­ściół ka­to­lic­ki i war­to­ści chrze­ści­ja­ńskie sta­ły się obiek­tem zma­so­wa­ne­go ata­ku pro­wa­dzo­ne­go przez szko­łę frank­furc­ką. Upa­try­wa­ła ona w nich źró­dło fa­szy­zmu, pro­wa­dzące­go wprost do ho­lo­kau­stu. W Dia­lek­ty­ce oświe­ce­nia, wy­su­ni­ęto jed­no­znacz­ne oska­rże­nie o an­ty­se­mi­tyzm pod ad­re­sem chrze­ści­ja­ństwa.

Szko­ła frank­furc­ka po­sta­wi­ła so­bie za cel do­ko­nać styg­ma­ty­za­cji chrze­ści­ja­ństwa. Rzu­ce­nie oska­rże­nia o an­ty­se­mi­tyzm i ze­pchni­ęcie od­po­wie­dzial­no­ści za ho­lo­kaust na Ko­ściół sta­ły się przy­sło­wio­wym ba­tem, za po­mo­cą któ­re­go sys­te­ma­tycz­nie pro­wa­dzo­no ak­cję de­chry­stia­ni­za­cyj­ną w świe­cie za­chod­nim. Pro­ce­sy te przy­bra­ły na sile w 2. po­ło­wie XX wie­ku i na po­cząt­ku XXI wie­ku.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji.

Wszyst­kie książ­ki na­sze­go Wy­daw­nic­twa po­le­ca­myna­by­wać w in­ter­ne­cie:

lub w na­szej księ­gar­ni sta­cjo­nar­nej:Księ­gar­nia Mul­ti­bo­ok.plDy­miń­ska 4, 01-519 War­sza­wafa­ce­bo­ok.com/Mul­ti­bo­okpl

? 1 R. Wurm­brand, Marx and Sa­tan, Wes­t­che­ster 1986, s. 7.

? 2 Ibid.. s. 7.

? 3 R. Ko­ściel­ny, Śmie­rć Pro­me­te­usza, albo lewą marsz! O mark­si­zmie kul­tu­ro­wym, War­sza­wa 2019, s. 57.

? 4 K. Marks, Przy­czy­nek do kry­ty­ki he­glow­skiej fi­lo­zo­fii pra­wa, 1844.

? 5 Z.J. Zdy­bic­ka, Re­li­gia i re­li­gio­znaw­stwo, Lu­blin 1988, s. 121.

? 6 Ibid., s. 234-235.

? 7 P. Ma­zan­ka, Ka­ro­la Mark­sa kry­ty­ka re­li­gii i jej wpływ na no­wo­żyt­ny se­ku­la­ryzm, "Stu­dia Phi­lo­so­phiae Chri­stia­nae" 2008, 38/2, s. 87-104, 97-98.

? 8 J.H. Ar­nold, Di­sci­ple­ship, Cam­brid­ge 1975, s. 137-138.

? 9 P. Ma­zan­ka, op. cit., s. 99.

? 10 K. Marks, op. cit.

? 11 po­int d'hon­neur - punkt ho­no­ru.

? 12 K. Marks, op. cit.

? 13 P. Ma­zan­ka, op. cit., s. 94.

? 14 M. Ro­sen, Karl Marx, w: Ro­utled­ge En­cyc­lo­pe­dia of Phi­lo­so­phy, red. E. Cra­ig, Lon­don-New York 1998, t. 6, s. 118-133.

? 15 P. Ma­zan­ka, op. cit., s. 95.

? 16 M. Neush, U źró­deł wspó­łcze­sne­go ate­izmu, Pa­ryż 1977, s. 87.

? 17 Ibid., s. 87.

? 18 P. Ma­zan­ka, op. cit., s. 95-96.

? 19 Ibid., s. 96.

? 20 K. Marks, op. cit., s. 45-46.

? 21 P. Ma­zan­ka, op. cit., s. 100.

? 22 K. Marks, op. cit., s. 47.

? 23 P. Ma­zan­ka, op. cit., s. 101.

? 24 K. Marks, op. cit., s. 47-48.

? 25 P. Ma­zan­ka, op. cit., s. 92.

? 26 G.M.M. Cot­tier, G. Wet­ter, L. Fab­bri, L 'Ate­ismo e ma­rxi­smo, Bo­lo­gna 1967, s. 107.

? 27 P. Ma­zan­ka, op. cit., s. 103.

? 28 Ibid.

? 29 K. Marks, Ka­pi­tał, 1867.

? 30 Ibid.

? 31 K. Marks, Przy­czy­nek do kry­ty­ki..., s. 47.

? 32 R. Ko­ściel­ny, op. cit., s. 59.

? 33 R. Wurm­brand, op. cit., s. 10.

? 34 Ibid., s. 10.

? 35 Ibid., s. 10.

? 36 R. Wurm­brand, op. cit., s. 10.

? 37 R. Ko­ściel­ny, op. cit., s. 64.

? 38 R. Wurm­brand, op. cit., s. 11.

? 39 Ibid., s. 14-15.

? 40 Ibid., s. 15.

? 41 Ibid., s. 16.

? 42 J. Bar­ty­zel, Marks jako an­ty­te­istycz­ny i an­ty­po­li­tycz­ny gno­styk, "Prze­gląd Fi­lo­zo­ficz­ny" 2018, nr 4, s. 69-83, s. 74.

? 43 R. Wurm­brand, op. cit., s. 17.

? 44 R. Ko­ściel­ny, op. cit., s. 65.

? 45 M.N. Ro­th­bard, Ka­rol Marks - ko­mu­ni­sta jako re­li­gij­ny escha­to­log, w: Mark­sizm - kry­ty­ka, red. E. Böhm-Ba­werk, L. von Mi­ses, M.N. Ro­th­bard, 2016, s. 182.

? 46 Ibid., s. 179.

? 47 R. Wurm­brand, op. cit., s. 18.

? 48 Ibid., s. 18.

? 49 Ibid., s. 22-23.

? 50 A. Mel­skii, Evan­ge­list Ne­na­vi­sti (The Evan­ge­list of Hate, Life of Karl Marx), 1933, s. 48.

? 51 F. En­gels, Schel­ling und die Of­fen­ba­rung (Schel­ling and Re­ve­la­tion), MEGA, s. 247-249.

? 52 Ibid., s. 247-249.

? 53 Ibid.

? 54 F. Meh­ring, Karl Marx - Ge­schich­te se­ines Le­ben, Ber­lin 1964, s. 99.

? 55 K. Marx, F. En­gels, Se­lec­ted Works, Lon­don 1958, s. 52.

? 56 A. Kün­zli, Karl Marx, Eine Psy­cho­gra­phie, Zürich 1966, s. 187.

? 57 B. Wol­fe, Ma­rxism - One Hun­dred Years in the Life of Do­ctri­ne, New York 1965, s. 32.

? 58 K. Marx, F. En­gels, The Rus­sian Me­na­ce to Eu­ro­pe, Glen­coe 1952, s. 63.

? 59 B. Wol­fe, op. cit.

? 60 Cyt. za: R. Wurm­brand, op. cit., s. 26.

? 61 F. En­gels, MEW, VI, s. 176.

? 62 Cyt. za: R. Wurm­brand, op. cit., s. 26.

? 63 Ibid., s. 36.

? 64 K. Marks, Ma­ni­fest ko­mu­ni­stycz­ny, War­sza­wa 1983.

? 65 Ibid.

? 66 K. Marks, F. En­gels, Świ­ęta ro­dzi­na czy­li kry­ty­ka kry­tycz­nej kry­ty­ki. Prze­ciw­ko Bru­no­no­wi Bau­ero­wi i spó­łce, War­sza­wa 1957.

? 67 A. Kün­zli, op. cit., s. 403.

? 68 M.A. Ba­ku­nin, Works, t. III, s. 206.

? 69 R. Wurm­brand, op. cit., s. 51.

? 70 Ibid., s. 52.

? 71 M. Hess, Red Ca­te­chism for the Ger­man Pe­ople, s. 71-73.

? 72 R. Wurm­brand, op. cit., s. 53.

? 73 M. Hess, Let­ter of Octo­ber 2, 1841 to Ber­thold Au­er­bach, MEGA, I, s. 261.

? 74 C.G. Jung, Let­ter of Octo­ber 18, 1841 to Ar­nold Ruge.

? 75 R. Wurm­brand, op. cit., s. 54.

? 76 Ibid., s. 55.

? 77 Ibid., s. 58.

? 78 U. Ste­klov, M.A. Ba­ku­nin, His Life and Ac­ti­vi­ty, Mo­scow 1937, t. 3, s. 435.

? 79 Qu­oted from The Ca­te­chism of the Re­vo­lu­tio­nist by Do­stoy­evski in his Com­ple­te Works, v. 12, s. 194.

? 80 Ibid., The De­mons, v. 10, s. 312.

? 81 Ibid., s. 322.

? 82 Ibid., s. 324.

? 83 R. Wurm­brand, op. cit., s. 59.

? 84 E.S. Vi­len­ska­ja, Re­vo­lu­tio­nist Un­de­gro­und in Rus­sia, Mo­scow 1965, s. 398.

? 85 N.G. Cher­ny­she­vsky, Com­ple­te Works, Mo­scow 1939, vol. 1, s. 8.

? 86 Rus­ska­ia Misl, No­vem­ber 17, 1983.

? 87 V. Vo­lo­din, Tcher­ni­she­vsky or Net­cha­iev, Mo­scow 1976, s. 155.

? 88 M. Kraj­ski, Okul­ty­stycz­ne ko­rze­nie świa­to­wej re­wo­lu­cji. Ezo­te­ry­ka w słu­żbie po­stępu, War­sza­wa 2020, s. 251.

? 89 A. Crow­ley, Ksi­ęga Pra­wa (LI­BER AL vel LE­GIS), I, par. 21, http://the­le­ma.pl/al-pl.htm [do­stęp: 30.08.2019].

? 90 A. Crow­ley, Li­ber OZ, http://the­le­ma.pl/oz-pl.htm [do­stęp: 30.08.2019].

? 91 M. Kraj­ski, op. cit., s. 251.

? 92 N. Dru­ry, Ma­gic and Witch­craft: From Sha­ma­nism to the Tech­no­pa­gans, Lon­don 2003, s. 191-192.

? 93 W. Le­nin, So­cja­lizm a re­li­gia, "No­wa­ja Zyzn" 1905, nr 28.

? 94 W. Le­nin, O sto­sun­ku par­tii ro­bot­ni­czej do re­li­gii, "Pra­le­ta­rij" 13.05.1909.

? 95 P. Bu­cha­nan, Śmie­rć Za­cho­du, Wro­cław 2005, s. 207.

? 96 P. Bu­cha­nan, op. cit., s. 90.

? 97 G. Lu­kács, Hi­sto­ria i świa­do­mo­ść kla­so­wa, War­sza­wa 2013.

? 98 D. Roz­wa­dow­ski, op. cit., s. 18.

? 99 Ibid., s. 19.

? 100 G. Kat­kov, The Trial of Bu­kha­rin, Lon­don 1969, 1, 29.

? 101 N. Bu­cha­rin, J. Prie­obra­zen­ski, ABC ko­mu­ni­zmu.

? 102 R. Wurm­brand, op. cit., s. 32.

? 103 Czar­na Ksi­ęga Ko­mu­ni­zmu. Zbrod­nie, ter­ror, prze­śla­do­wa­nia. War­sza­wa 1999, s. 158.

? 104 Ibid., s. 163.

? 105 Ibid., s. 170.

? 106 A. Avtor­kha­nov, Cri­mi­nals in Bol­she­vism, Frank­furt am Main, s. 324-325.

? 107 Ad Avtor­kha­nov, The Pro­ve­nien­ce of Par­to­cra­cy, Frank­furt am Main 1973, s. 198.

? 108 F.J. Rad­datz, Karl Marx, Ber­lin 1925, s. 32.

 

Wpro­wa­dze­nie

Ko­ściół ka­to­lic­ki w XXI wie­ku sta­nął w ob­li­czu wiel­kie­go za­gro­że­nia. Przez świat za­chod­ni prze­ta­cza się re­wo­lu­cja kul­tu­ro­wa za­po­cząt­ko­wa­na przez mark­si­stów w la­tach 60. XX wie­ku. Mamy do czy­nie­nia z zu­pe­łnie nową stra­te­gią. Prze­moc fi­zycz­na i roz­wi­ąza­nia si­ło­we zo­sta­ły za­stąpio­ne przez roz­ło­żo­ny w cza­sie tzw. marsz przez in­sty­tu­cje. U jego pod­staw ide­olo­gicz­nych stoi mark­sizm, któ­ry po re­wi­zjach do­ko­na­nych przez szko­łę frank­furc­ką i jej kon­ty­nu­ator­kę szko­łę z Bir­ming­ham oka­zał się jesz­cze bar­dziej za­bój­czy i nie­bez­piecz­ny niż mark­sizm kla­sycz­ny. Do­ko­na­no zmia­ny pro­le­ta­ria­tu - ro­bot­ni­ków za­stąpio­no sze­ro­ko ro­zu­mia­ny­mi mniej­szo­ścia­mi. Wi­ęk­szo­ść wy­si­łków skon­cen­tro­wa­no na tym, by do­pro­wa­dzić do głębo­kich zmian w ludz­kiej świa­do­mo­ści i od­wró­ce­nia zna­cze­nia po­jęć. By to, co daw­niej uzna­wa­ne było za cno­tę, do­bro, praw­dę, uczy­nić, wy­stęp­kiem, złem i kłam­stwem. W tym celu pre­pa­ro­wa­no po­jęcia, na­da­jąc im nowy sens, jak cho­ćby w przy­pad­ku ter­mi­nów "to­le­ran­cja" czy "wol­no­ść".

Ko­ściół ka­to­lic­ki, od­kąd tyl­ko na­ro­dzi­ła się ide­olo­gia mark­si­stow­ska, uznał ją za wiel­kie za­gro­że­nie. Tym bar­dziej, że Ka­rol Marks za­fa­scy­no­wa­ny był sa­ta­ni­zmem i wi­dać to wy­ra­źnie w sa­mym mark­si­zmie. Przed­so­bo­ro­wi pa­pie­że wy­po­wie­dzie­li woj­nę mark­si­stom. Wie­lo­krot­nie po­tępia­li tę ide­olo­gię. Dzi­ęki sta­ra­niom pa­pie­ża Le­ona XIII i du­chow­nym ta­kim jak Wil­helm Em­ma­nu­el von Ket­te­ler po­wsta­ła ka­to­lic­ka na­uka spo­łecz­na, któ­ra przy­czy­ni­ła się do po­wstrzy­ma­nia re­wo­lu­cji. Spo­łecz­ne na­ucza­nie Ko­ścio­ła w po­zy­tyw­ny spo­sób zmie­ni­ło re­la­cje pra­cow­ni­ków i pra­co­daw­ców. Na­ro­dził się swo­isty etos pra­cy. Ro­bot­ni­cy wy­własz­czy­li się wła­sną pra­cą i nie chcie­li już re­wo­lu­cji. Rola Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go jako ośrod­ka an­ty­re­wo­lu­cyj­ne­go była nie do prze­ce­nie­nia.

Po­dej­mo­wa­ne pró­by zdo­by­cia wła­dzy przez mark­si­stów w Eu­ro­pie Za­chod­niej w okre­sie I woj­ny świa­to­wej i tuż po niej nie po­wio­dły się. Re­wo­lu­cja zwy­ci­ęży­ła tyl­ko w za­co­fa­nej go­spo­dar­czo Ro­sji. Jed­nak swo­ją wła­dzę bol­sze­wi­cy utrzy­my­wa­li je­dy­nie dzi­ęki za­sto­so­wa­niu ter­ro­ru. Dało to do my­śle­nia wie­lu za­chod­nim mark­si­stom. Do­szu­ki­wa­li się oni przy­czyn nie­po­wo­dze­nia re­wo­lu­cji na Za­cho­dzie i dwóch z nich - Węgier Gy­ör­gy Lu­kács i Włoch An­to­nio Gram­sci - nie­za­le­żnie od sie­bie do­szło do wnio­sku, że re­wo­lu­cja nie po­wio­dła się, bo du­sze Eu­ro­pej­czy­ków były pod wpły­wem chrze­ści­ja­ństwa i kul­tu­ry wy­ro­słej na jego ba­zie. Je­dy­ną za­tem dro­gą do zwy­ci­ęstwa mark­si­zmu jest wy­ko­rze­nie­nie z ludz­kiej du­szy idei chrze­ści­ja­ńskich i znisz­cze­nie Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go.

Gram­sci twier­dził, że na­le­ży zre­zy­gno­wać z prze­mo­cy na rzecz dłu­go­fa­lo­wej woj­ny po­zy­cyj­nej na­zwa­nej pó­źniej, w la­tach 60. XX wie­ku, "dłu­gim mar­szem przez in­sty­tu­cje". Gy­ör­gy Lu­kács głów­ną prze­szko­dę, któ­ra po­krzy­żo­wa­ła mark­si­stom pla­ny, rów­nież wi­dział w chrze­ści­ja­ństwie. Uwa­żał, że aby re­wo­lu­cja od­nio­sła zwy­ci­ęstwo, na­le­ży do­pro­wa­dzić do ca­łko­wi­tej de­struk­cji ist­nie­jące­go spo­łe­cze­ństwa. Sta­re war­to­ści, za­sa­dy, nor­my po­stępo­wa­nia mu­szą zo­stać uni­ce­stwio­ne, a w ich miej­sce trze­ba stwo­rzyć nowe.

Kon­cep­cje Lu­kác­sa zo­sta­ły prze­jęte i znacz­nie po­głębio­ne przez po­wsta­ły w 1923 roku In­sty­tut Ba­dań Spo­łecz­nych we Frank­fur­cie nad Me­nem. To wła­śnie szko­ła frank­furc­ka do­ko­na­ła prze­kon­wer­to­wa­nia mark­si­zmu z za­gad­nień eko­no­micz­nych na za­gad­nie­nia kul­tu­ro­we. Wy­ni­kiem prac frank­furt­czy­ków była teo­ria kry­tycz­na - naj­bar­dziej de­struk­tyw­ny kry­ty­cyzm, któ­ry ma znisz­czyć obo­wi­ązu­jący po­rządek. W opar­ciu o nią oska­rża­no Za­chód o lu­do­bój­stwo do­ko­na­ne na ka­żdej cy­wi­li­za­cji i kul­tu­rze, z jaką się ze­tknął. Źró­dłem wszel­kie­go zła, zda­niem twór­ców teo­rii kry­tycz­nej, jest chrze­ści­ja­ństwo - za­tru­wa­jące ludz­kie du­sze ra­si­zmem, an­ty­se­mi­ty­zmem, sek­si­zmem, kse­no­fo­bią, ho­mo­fo­bią, fa­szy­zmem i na­zi­zmem. Obok teo­rii kry­tycz­nej roz­wi­ni­ęto rów­nież kon­cep­cje re­wo­lu­cji sek­su­al­nej i oso­bo­wo­ści au­to­ry­tar­nej - jako bro­ni słu­żącej do wal­ki z tra­dy­cyj­ny­mi war­to­ścia­mi.

Szko­ła frank­furc­ka do­ko­na­ła styg­ma­ty­za­cji chrze­ści­ja­ństwa. Jej idee za­częto wcie­lać w ży­cie w okre­sie re­wo­lu­cji kontr­kul­tu­ro­wej lat 60. XX wie­ku. Wów­czas wdro­żo­no nową stra­te­gię, czy­li dłu­gi marsz przez in­sty­tu­cje. Zbie­gło się to w cza­sie z ob­ra­da­mi So­bo­ru Wa­ty­ka­ńskie­go II i re­for­ma­mi Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go. Dla mark­si­stów wpro­wa­dzo­ne przez so­bór zmia­ny sta­ły się do­sko­na­łą oka­zją do in­fil­tra­cji Ko­ścio­ła i ude­rze­nia odśrod­ko­we­go. W sze­re­gi du­cho­wie­ństwa wpro­wa­dza­no wie­lu agen­tów z za­da­niem kom­pro­mi­to­wa­nia i ośmie­sza­nia wia­ry. Wie­lu ksi­ęży i za­kon­nic ule­ga­ło rów­nież re­wo­lu­cji sek­su­al­nej, co za­owo­co­wa­ło w na­stęp­nych la­tach wie­lo­ma skan­da­la­mi z udzia­łem du­chow­nych. Rów­no­cze­śnie mark­si­ści to­czy­li wal­kę z Ko­ścio­łem za po­mo­cą po­pkul­tu­ry, sztu­ki, kina i te­atru. Marsz przez in­sty­tu­cje umo­żli­wił rów­nież opa­no­wa­nie klu­czo­wych in­sty­tu­cji mi­ędzy­na­ro­do­wych, dzi­ęki cze­mu mark­si­ści mo­gli roz­po­cząć wal­kę z chrze­ści­ja­ństwem za po­mo­cą two­rzo­ne­go pra­wa.

Ko­ściół ka­to­lic­ki dużo go­rzej ra­dził so­bie z prze­ciw­sta­wia­niem się kul­tu­ro­wej od­mia­nie mark­si­zmu niż mark­si­zmo­wi kla­sycz­ne­mu. Pa­pie­że Jan Pa­weł II i Be­ne­dykt XVI sta­ra­li się da­wać od­pór tej pod­stęp­nej ide­olo­gii, jed­nak Ko­ściół ka­to­lic­ki pod­da­ny zo­stał mar­szo­wi przez in­sty­tu­cje i wie­lu wro­gów zna­la­zło się w jego wnętrzu, do­cho­dząc nie­rzad­ko do naj­wy­ższych urzędów ko­ściel­nych. Kry­zys we­wnętrz­ny na­ra­stał i wy­bu­chł z całą siłą, gdy Be­ne­dykt XVI pod­jął de­cy­zję o ab­dy­ka­cji. Za­stąpił go ar­gen­ty­ński kar­dy­nał Jor­ge Ma­ria Ber­go­glio, któ­ry przy­jął imię "Fran­ci­szek". Nowy pa­pież ra­dy­kal­nie zmie­nił po­li­ty­kę, zry­wa­jąc z li­nią swo­ich po­przed­ni­ków. Fran­ci­szek to re­wo­lu­cjo­ni­sta cie­pło wy­po­wia­da­jący się o mark­si­zmie, zwo­len­nik dia­lo­gu mi­ędzy­re­li­gij­ne­go o zna­mio­nach in­dy­fe­ren­ty­zmu re­li­gij­ne­go. Ar­gen­ty­ńskie­go pa­pie­ża ce­chu­je nie­ja­sno­ść wy­po­wie­dzi, brak pre­cy­zji, po­zo­sta­wia­nie pola do wie­lo­ści in­ter­pre­ta­cji. Za je­den z ce­lów swe­go pon­ty­fi­ka­tu po­sta­wił so­bie osła­bie­nie wła­dzy pa­pie­skiej na rzecz sy­no­dal­no­ści. Jest to bar­dzo nie­bez­piecz­ne dla jed­no­ści ka­to­li­cy­zmu i gro­zi roz­pa­dem na ko­ścio­ły kra­jo­we.

W ni­niej­szej ksi­ążce zo­sta­nie za­pre­zen­to­wa­na sy­tu­acja Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go w ob­li­czu mark­si­stow­skiej re­wo­lu­cji oraz hi­sto­ria wza­jem­nych re­la­cji mi­ędzy mark­si­sta­mi a ka­to­li­ka­mi. Ksi­ążka po­ka­zu­je marsz przez in­sty­tu­cję Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go pod­jęty przez mark­si­stów oraz wie­le in­nych spo­so­bów i me­tod, za po­mo­cą któ­rych to­czo­na jest obec­nie wal­ka z ka­to­li­cy­zmem i war­to­ścia­mi chrze­ści­ja­ński­mi. Czy­tel­nik będzie mógł się ta­kże do­wie­dzieć, w jaki spo­sób Ko­ściół ka­to­lic­ki prze­ciw­sta­wiał się tej bez­bo­żnej ide­olo­gii, za­po­zna się z frag­men­ta­mi wie­lu pa­pie­skich en­cy­klik i do­ku­men­tów. Ce­lem ksi­ążki jest po­ka­za­nie źró­deł obec­ne­go kry­zy­su w Ko­ście­le ka­to­lic­kim.

Pu­bli­ka­cja opar­ta zo­sta­ła na bo­ga­tym ma­te­ria­le źró­dło­wym. Naj­cen­niej­sze są en­cy­kli­ki, ad­hor­ta­cje, frag­men­ty Pi­sma Świ­ęte­go, ho­mi­lie, li­sty i inne do­ku­men­ty ko­ściel­ne. Nie­zwy­kle istot­ny ma­te­riał ba­daw­czy sta­no­wią pi­sma, pra­ce, ar­ty­ku­ły i wier­sze Ka­ro­la Mark­sa oraz pu­bli­ka­cje Fry­de­ry­ka En­gel­sa. Bar­dzo cen­nym źró­dłem są tek­sty pra­cow­ni­ków In­sty­tu­tu Ba­dań Spo­łecz­nych we Frank­fur­cie nad Me­nem. Po­nad­to po­moc­ne były pu­bli­ka­cje au­to­rów za­chod­nich, ta­kich jak m.in. Ro­ber­to de Mat­tei, An­to­nio Soc­ci, Ga­brie­le Kuby, Mi­cha­el E. Jo­nes, któ­rzy po­dej­mo­wa­li te­ma­ty re­wo­lu­cji i kry­zy­su Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go. Z pol­skich pu­bli­cy­stów war­to wspo­mnieć ksi­ążki Kry­stia­na Kra­tiu­ka po­świ­ęco­ne sy­no­dom pa­pie­ża Fran­cisz­ka oraz pu­bli­ka­cje ks. Mi­cha­ła Po­ra­dow­skie­go na te­mat za­gro­żeń dla Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go i skut­ków So­bo­ru Wa­ty­ka­ńskie­go II. Bar­dzo wa­żnym źró­dłem były też ma­te­ria­ły in­ter­ne­to­we au­tor­stwa Krzysz­tof Ka­ro­nia i ks. Ta­de­usza Guza.