Koronka do św. Dymfny. Patronki osób zmagających się z depresją - Henryk Bejda
Kup ebooka
24.90 zł
19.41 zł
(12,90 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
DEPRESJA - CHOROBA XXI WIEKU
Wielu ludzi utraciło dziś radość i sens swojej egzystencji. Wielu z nas kuli się w sobie kurczowo jak ślimak w skorupie, chcąc za wszelką cenę ochronić własne życie, i w efekcie - jak uczy nas sam Chrystus - traci je. Wielu z nas popada w czarnowidztwo i anhedonię, czyli brak lub utratę zdolności do odczuwania przyjemności i satysfakcji. Bywa, że absolutnie nic już nas nie cieszy. Wszystko, co się wokół dzieje, ani nas "ziębi", ani nas "grzeje" - nie cieszy mecz wygrany przez drużynę, której kibicujemy; nie raduje dobra książka i film; jakakolwiek zabawa, która do tej pory dostarczała radości; a jeśli jesteśmy małżonkami, satysfakcji nie zapewnia nam nawet udane życie seksualne (w krańcowych przypadkach depresji stajemy się nawet do niego niezdolni!). Wpadamy w stany depresyjne, a niejednokrotnie w depresję w jej ciężkiej, klinicznej postaci.
Depresja nazywana jest często chorobą naszych czasów, a stany depresyjne dotykają wszystkich - nie liczy się tu stan naszego zdrowia, majątku, dorobek, pozycja społeczna, to czy się jest wierzącym, czy też nie. Paradoksalnie choroba ta dosięga bardzo często ludzi najaktywniejszych - ludzi "sukcesu". Przypadek amerykańskiego aktora i komika Robina Williamsa, który - mając wszystko oprócz duchowego i psychicznego dobrostanu - na skutek depresji popełnił samobójstwo, może dać wiele do myślenia. Na depresję cierpieli Winston Churchill, Abraham Lincoln, Maria Skłodowska-Curie, Florence Nightingale, a publicznie przyznał się do cierpienia na nią premier Norwegii Kjell Magne Bondevik. Doborowe towarzystwo, prawda? Z chorobą tą zmagali się hollywoodzcy aktorzy: nie tylko wspomniany już Robin Wiliams, ale także odgrywający postać Dra Housa Hugh Laurie, jak również filmowi... humoryści i komicy - Woody Allen, Jim Carrey, Ben Stiller, James Belushi, Billy Crystal, "Jaś Fasola", czyli Rowan Atkinson, a prawdopodobnie także rubaszny Benny Hill. Warto wiedzieć, że widoczny na zewnątrz śmiech, żarty i humor potrafią często bardzo dobrze zamaskować trawiący człowieka wewnętrzny smutek. Mamy wtedy do czynienia z tak zwaną "depresją klowna".
Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej