Rekomendacje
Jako lekarz medycyny sądowej często poszukuję śladów życia w ciałach, z których zdążyło ono już ujść. Ta książka uczy nas natomiast, jak z uważnością odczytywać te ślady w nas samych - w naszych żywych ciałach.
Autor interpretuje emocje w sposób jednocześnie czuły i naukowy.
Pokazuje, że uczucia nie zaczynają się w mózgu, lecz w rytmach całego
ciała. Nadchodzą, zapowiadane przez jelita, serce, kręgosłup, a nawet
skórę. Z jednej strony takie podejście może wydawać się obce, z drugiej
jednak okazuje się zaskakująco przekonujące.
Ta książka nie tylko przekazuje wiedzę. Pozwala również lepiej zrozumieć
zmęczony po całym dniu umysł i pokazuje, jak podchodzić do siebie z większą życzliwością. Oferuje przemyślane techniki, które pomagają
dopuścić do naszego życia emocje, zanim te wywrócą je do góry nogami.
Mam nadzieję, że ta książka, łącząca w sobie język medycyny, głębię
medytacyjnego doświadczenia i mądrość ukrytą w naszych ciałach pomoże
wielu osobom odzyskać swój zegar emocji. Ja również zacząłem po cichu
wsłuchiwać się we własny i chciałbym powiedzieć jedno: ta książka może
pomóc poskładać w całość rozbite kawałki nas samych.
Yu Seung-ho (autor książki Naneun maeju sichereul boreo ganda (Co
tydzień oglądam martwe ciała), wykładowca medycyny sądowej na
Uniwersytecie Seulskim)
Z wiekiem coraz częściej dochodzę do wniosku, że umiejętność regulowania
emocji stanowi jedną z ważniejszych życiowych kompetencji. A jednak
rzadko zdarza mi się naprawdę uważnie przyjrzeć temu, skąd się biorą
odczuwane przeze mnie radość, smutek, gniew czy zachwyt. Ta książka
pomaga zrozumieć, jakie jest źródło wszystkich tych złożonych, a zarazem
subtelnych uczuć, które nam towarzyszą. Prowadzi czytelnika krok po
kroku niczym życzliwy i uważny lekarz, który siedzi obok i spokojnym
głosem cierpliwie wyjaśnia kolejne etapy procesu zdrowienia. Będąc
członkami społeczeństwa, staramy się na co dzień być uważni na innych,
rozumieć ich słowa i czyny. Często jednak zaniedbujemy osobę, z którą
spędzamy najwięcej czasu: nas samych. Być może właśnie lepsze poznanie
siebie jest najlepszym punktem wyjścia do tego, by żyć pełniej?
Dziś społeczeństwo zdaje się stawać coraz bardziej pozbawione empatii i emocjonalnie otępiałe. Wierzę, że skupienie się na sobie i zrozumienie
rytmu własnych emocji może uczynić kolejny etap życia lżejszym i łatwiejszym. Ta książka wykracza poza zwykłe przekazywanie wiedzy
medycznej - opisuje bowiem wieloletnie badania i doświadczenia doktora
Kang Do-hyunga. Mam nadzieję, że dzięki lekturze tej pozycji każdy
będzie potrafił lepiej rozumieć siebie, obchodzić się ze swoimi emocjami
w zdrowszy sposób i żyć pełniej.
Kim Dae-ho (spiker stacji MBC)
Zimą 1986 roku po raz pierwszy odwiedziłem Los Angeles. Pośród
oślepiających promieni słońca, które wzmacniały we mnie osobliwe
poczucie samotności, odpuściłem sobie rozmyślanie, zamknąłem oczy i przywołałem w pamięci piosenkę Across the Universe Johna Lennona.
Podróż, która doprowadziła mnie do przyznania, że ostatecznie to właśnie
miłość jest najpiękniejsza, pokazała mi, jak ściśle splecione są ze sobą
uczucia i czas. Pamiętam, jak przypadkowo spotkałem tam kolegę z podstawówki i wspólnie szliśmy ulicą. W tej ulotnej chwili, wypełnionej
radością i zaskoczeniem, całym sobą czułem, jak emocje potrafią
wstrząsnąć czasem i jak ten kształtuje je na nowo.
Doktor Kang Do-hyung, którego spotkałem wiele lat później, doskonale
rozumie ten związek uczuć i czasu. Nawet w trudnych chwilach nie traci
pogody ducha, a w swoich rozważaniach o Wszechświecie i człowieku
ukazuje na nowo rytm życia. Jest dla mnie jak papierowy samolot
puszczony przez przyjaciela z dzieciństwa - to ktoś, kto pozwala mi w pełni odsłonić siebie samego. Dlatego bez wahania polecam jego książkę
Koreański zegar emocji. To przewodnik po tym, jak przeżywać czas, jak
przyglądać się emocjom oraz jak wytrwać w miłości i życiu. Tak jak
piosenka Johna Lennona kiedyś rozświetliła mi drogę, tak ta książka może
stać się dla wielu nową ścieżką i światłem wyzwolenia.
Jeon In-kwon (wokalista zespołu Deulgukhwa)
Z głębokim niepokojem obserwuję, jak medytacja i uważność są dziś
odrywane od stanowiącego ich fundament nauczania o etyce i konsumuje się
je jedynie jako techniki redukcji stresu. W takim kontekście Koreański
zegar emocji doktora Kang Do-hyunga jest cennym przewodnikiem, który
prowadzi z powrotem ku pierwotnym podwalinom tych praktyk.
Autor, posługując się językiem nauki, jasno dowodzi, że emocje jako
efekt pracy ludzkiego umysłu nie istnieją w oderwaniu od ich fizycznej
podstawy, lecz są owocem tego, co w buddyzmie określa się mianem
współzależnego powstawania - sieci splatających się warunków. Jego
teoria nie różni się niczym od buddyjskich nauk, zgodnie z którymi umysł
i ciało stanowią nierozdzielną jedność.
Zrozumienie, że cierpienie nie wynika ze słabości, lecz z konkretnych
uwarunkowań ciała, jest początkiem drogi do odnalezienia współczucia dla
samego siebie. To właśnie ono stanowi podstawę współczucia wobec
cierpienia innych. Ta książka wykracza poza ramy zwykłego poradnika
samorozwojowego. Kładzie solidne fundamenty pod praktyki buddyjskie,
których celem jest jednocześnie działanie dla dobra własnego i innych
istot.
Z radością mogę polecić tę lekturę zarówno osobom praktykującym buddyzm,
jak i wszystkim innym, ponieważ wskazuje drogę ku życiu opartemu na
mądrości i współczuciu.
Wielebny Myeong-jin (autor książki Seunim, eotteon ge jal saneun
geomnikka? (Czcigodny, czym jest dobre życie?), były opat klasztoru
Bongeun w Seulu)
Ta książka przestawia nowatorską perspektywę, która uwalnia emocje z ograniczonej przestrzeni mózgu i reinterpretuje je jako rytm całego
ciała. Jako lekarka psychiatrii i koleżanka po fachu jestem przekonana,
że stanie się ona źródłem nowej nadziei dla ludzi zmagających się z trudnościami emocjonalnymi.
Opierając się na ponad dwudziestu latach bogatego doświadczenia
klinicznego oraz badaniach naukowych, doktor Kang Do-hyung przekonująco
dowodzi, że emocje nie są jedynie zjawiskiem psychologicznym, ale
wynikiem precyzyjnie działającego "zegara emocji", którego nakręcenie
jest możliwe dzięki dziesięciu sprężynom w naszym organizmie: jelitom,
sercu, skórze, kręgosłupie i innym organom. Pionierskie osiągnięcia
naukowe autora, dotyczące korelacji między przewlekłym bólem a stanem
emocjonalnym, dodatkowo zwiększają wartość tej publikacji.
Dzięki swojej unikalnej koncepcji książka uczy, jak rozumieć rytm emocji
i jak go regulować, korzystając z medytacji oraz innowacyjnych praktyk,
takich jak "depozyt bólu". Będzie cennym darem dla wszystkich, którzy
pragną odzyskać sprawczość wobec swoich emocji. Życzę czytelnikom, aby
udało im się prawidłowo nakręcić swój zegar emocji i zyskać siłę, by żyć
pełnią życia.
Kim Jin-seon (autorka książki Jero yuga (Wychowanie zero),
specjalistka psychiatrii)
Wybitny pisarz Hermann Hesse napisał w wierszu Książki, że "wszystkie
książki tego świata nie dadzą ci szczęścia, lecz potajemnie zwrócą cię
ku własnemu wnętrzu". W czasach, gdy stoimy w obliczu egzystencjalnego
kryzysu cywilizacji i człowieka, ta publikacja skłania właśnie do
takiego powrotu - do refleksji nad naszym własnym istnieniem.
Jednym z najważniejszych tematów, z jakimi mierzy się sektor
technologiczny, jest dziś oszałamiające tempo rozwoju sztucznej
inteligencji, często określanej mianem jednego z najbardziej
przełomowych odkryć w dziejach ludzkości. Przewiduje się, że w ciągu
kilkudziesięciu lat może nastąpić moment, w którym AI przewyższy sumę
ludzkiego intelektu. W związku z tym pojawiają się pytania natury
egzystencjalnej: co w takim razie człowiek potrafi lepiej?, jaka jest
jego rola?. W tym kontekście ta książka, która zgłębia kluczowe
koncepcje inteligencji emocjonalnej w opozycji do inteligencji
racjonalnej, jawi się jako szczególnie cenna i potrzebna. Oparta na
interdyscyplinarnych doświadczeniach badawczych, nie jest jedynie
teoretycznym opracowaniem tematu, lecz praktycznym przewodnikiem, którym
można się kierować w codziennym życiu.
Przypomina ona o znaczeniu rytmów biologicznych w rozumieniu i regulowaniu emocji. Przedstawia również dziesięć głównych sprężyn
wpływających na zegar emocji oraz zastosowanie medytacji jako konkretnej
formy terapii. To obowiązkowa lektura dla osób, które poszukują sposobów
na leczenie "emocjonalnych dolegliwości", takich jak bezsenność czy
depresja, a także dla ich bliskich. Szerzej - polecam ją też każdemu,
kto pragnie rozwijać własną inteligencję emocjonalną, odróżniającą go od
tej sztucznej. Przede wszystkim jednak pragnę wyrazić wdzięczność
doktorowi Kang Do-hyungowi, który poprzez swoją praktykę psychiatryczną
od lat niesie nadzieję wielu osobom cierpiącym z powodu emocjonalnego
bólu.
Kim Seong-su (dyrektor ds. polityki badań podstawowych w Ministerstwie
Nauki i ICT Republiki Korei)
Prolog. Złudzenie rozumienia emocji
Prolog
Złudzenie rozumienia emocji
Czy zdarzyło ci się czuć przygnębienie tuż po przebudzeniu? Za oknem nie
pada deszcz, nie wydarzyło się też nic szczególnie stresującego. Spałeś
wystarczająco długo. A jednak odczuwasz fizyczne przytłoczenie, a w twoim sercu zalega bezkształtny smutek. Drażnią cię nawet drobiazgi.
Ignorujesz te bezpodstawne emocje i nieuzasadniony nastrój. Gdy jednak
taki stan utrzymuje się przez kolejne dni i tygodnie, udajesz się do
psychiatry.
"Nic takiego się nie wydarzyło, po prostu od rana czuję się
przygnębiony", "Przecież czasem po prostu nie ma się nastroju" - słyszę
to od osób, które trafiają do mojego gabinetu, przekonanych, że emocje
są niewytłumaczalne, a umysł przypomina nieuchwytną mgłę. Postrzegają
one emocje jako subiektywne, a psychikę jako obiektywną. Tymczasem ja,
przez ponad dwadzieścia lat praktyki klinicznej, pracując z niezliczoną
liczbą pacjentów i tym, co czują, obserwowałem coś zupełnie innego.
Emocje nie są zawieszone w próżni. Mają wyraźny rytm i powtarzają się w obrębie struktury fizjologicznej.
Proponuję wyobrazić sobie tę strukturę i rytm jako zegar. Emocje to
powtarzalne w czasie reakcje fizjologiczne wytwarzane przez ciało, mózg
i serce. Podobnie jak każdego dnia o podobnych porach odczuwamy głód lub
senność, tak i uczucia pojawiają się w specyficznych, wewnętrznych
przedziałach czasowych. Można to nazwać "zegarem biologicznym emocji",
ja jednak zdecydowałem się na bardziej obrazowy i praktyczny termin:
Feel Clock, czyli po prostu zegar emocji. To, co każdego dnia czujemy,
podąża za pewnym schematem, jakby w odpowiedzi na ruch wskazówek zegara.
Opracowanie tej koncepcji zajęło mi wiele lat. Psychiatrią interesowałem
się już od czasów studiów na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Seulskiego.
Nawet podczas zajęć z anatomii, słuchając wykładów wybitnych profesorów,
nieustannie zadawałem sobie pytania: gdzie mieści się ludzki umysł? Czy
naprawdę wszystko dzieje się w mózgu? Funkcjonuje on jako system
sygnałów elektrycznych i przepływu substancji chemicznych, ale czy to w pełni wyjaśnia emocje? Czy pacjentowi, który każdego ranka budzi się w obniżonym nastroju, wystarczy wyjaśnienie, że "to wszystko z powodu
niskiego poziomu serotoniny"? Takie liniowe postrzeganie uczuć od dawna
budziło we mnie głębokie niezadowolenie.
Nawet po objęciu stanowiska wykładowcy na Uniwersytecie Seulskim
dostrzegałem wyraźne ograniczenia w próbach wyjaśnienia ludzkich myśli,
emocji i zachowań wyłącznie przez pryzmat funkcjonowania mózgu.
Przełomem okazało się dla mnie ciało, a badania nad medytacją oraz
przewlekłym bólem pozwoliły mi następnie sformułować własne wnioski
dotyczące relacji ciało-mózg-umysł oraz procesów zachodzących w jej
obrębie. Prowadziłem również badania kliniczne nad kompleksowym zespołem
bólu regionalnego, który jeszcze dwadzieścia-trzydzieści lat temu
powszechnie uważano za bezpodstawne wyolbrzymianie ze strony pacjentów.
Odkryłem, że ta rzadka, nieuleczalna choroba wiąże się nie tylko z bólem, ale również z lękiem, depresją, bezsennością, traumą, myślami
samobójczymi i zaburzeniem funkcji poznawczych. To doświadczenie
utwierdziło mnie w mojej hipotezie. Kontynuowałem badania, które
doprowadziły mnie do napisania pierwszego na świecie podręcznika
poświęconego tematyce bólu w perspektywie psychiatrycznej. Zostałem
nagrodzony przez Koreańskie Towarzystwo Badania Bólu za pionierską pracę
naukową. Opublikowałem blisko dwadzieścia artykułów dotyczących
emocjonalnych i poznawczych aspektów kompleksowego zespołu bólu
regionalnego w międzynarodowych czasopismach naukowych. Nie byłoby
przesadą stwierdzenie, że byłem pierwszym psychiatrą w Korei
Południowej, który zajmował się badaniem bólu.
W 2010 roku na łamach "The Journal of Pain", oficjalnego czasopisma
Amerykańskiego Towarzystwa Badania Bólu, jako pierwszy na świecie
wykazałem, że pacjenci z kompleksowym zespołem bólu regionalnego mają
trudności z prawidłowym rozpoznawaniem emocji u innych. Odkrycie, że
długotrwały ból fizyczny może prowadzić do upośledzenia empatii, było w tamtym czasie zaskakujące. Dzięki swoim badaniom udowodniłem, że ciało i umysł nie są od siebie oddzielone. Następnie kontynuowałem działalność
badawczą i dydaktyczną dotyczącą wpływu bólu na psychikę. W ostatnim
czasie opublikowałem również komentarz ekspercki w międzynarodowym
czasopiśmie naukowym "Annals of Palliative Medicine", w którym jako
pierwszy psychiatra na świecie podjąłem się analizy tego, w jaki sposób
przewlekły ból zaburza poznanie społeczne oraz zdolność empatii.
Podczas badań klinicznych integrujących ciało, mózg i umysł najbardziej
uderzyła mnie czasowość emocji. Stany depresyjne u moich pacjentów
zwykle koncentrowały się w określonych porach dnia: rano tuż po
przebudzeniu, w okolicy godziny piętnastej i około dwudziestej trzeciej.
Wzorce bywały różne, jednak ich rytmiczność była wyraźnie zauważalna.
Pacjenci z zespołem lęku napadowego często zgłaszali nasilenie objawów
wczesnym popołudniem, natomiast osoby z depresją wskazywały poranki jako
najtrudniejsze. Objawy zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych zaostrzały się
zwykle przed snem, a lęk pojawiał się zaraz po powrocie z pracy w specyficznej, przejściowej porze dnia. Zacząłem zapisywać te przedziały
czasu i sprawdzać, co jedli, o której zasypiali, czy nie mieli problemów
z trawieniem oraz ile czasu przebywali na słońcu. Wówczas odkryłem
zaskakujący fakt: emocje nie są wyłącznie skutkiem stresu ani wydarzeń,
które miały miejsce, ale stanowią efekt oddziaływania kolejnych fal
rytmu naszego ciała.
Jeden z pacjentów opowiadał mi, że jego lęk skrajnie się nasilał zawsze
około godziny dziesiątej. W toku kolejnych konsultacji okazało się, że
pomijał śniadanie, pił jedynie mocną kawę, a następnie siadał przed
komputerem i pracował bez ruchu. Zastanawiał się, dlaczego właśnie o tej
porze odczuwa taki silny niepokój. Wyjaśniłem, że nakładają się wtedy na
siebie trzy czynniki: spadek poziomu glukozy we krwi, utrzymujące się
działanie kofeiny oraz naturalne wahania poziomu kortyzolu, które
nasilają reakcję lękową. Nie był to problem natury psychicznej, a raczej
emocjonalne rozchwianie wynikające z rytmu ciała.
Dlatego też, mimo że pacjenci zgłaszali się do mnie jako do psychiatry,
zacząłem przyglądać się ich ciałom: żołądkowi, jelitom, tętnu,
temperaturze ciała, oddechowi, napięciu mięśni, hormonowi snu, a nawet
stanowi kręgosłupa. W pewnym momencie powszechnie uznano, że umysł
ogranicza się do mózgu, a emocje można wyjaśnić wyłącznie poprzez
analizę jego działania. Ja jednak uważam, że to raczej mechanizmy ciała
wprawiają w ruch zegar emocji, a jeżeli funkcjonuje on według pewnych
wzorców, może stać się podstawą do mierzenia natężenia emocji,
zarządzania nimi i ich regulacji.
W swoich badaniach skupiłem się na bólu, związku między ciałem a umysłem
oraz medytacji. Dostrzegłem jej potencjał już w czasach, gdy była
traktowana jedynie jako metoda uzupełniająca i prowadziłem badania nad
jej wpływem na ciało i umysł z perspektywy neuronauki, wdrażając
uzyskane wyniki do terapii pacjentów. Włączałem techniki medytacyjne do
różnych programów leczenia objawów psychopatologicznych, badając ich
skuteczność. Uzyskane rezultaty publikowałem kilkukrotnie w prestiżowych
czasopismach naukowych.
Wciąż pamiętam dumę, jaką odczuwałem, publikując w ciągu ostatnich
dziesięciu lat trzynaście artykułów naukowych na temat rodzimej
koreańskiej medytacji w międzynarodowych czasopismach. Szczególnym
zaszczytem było dla mnie opublikowanie - po raz pierwszy na świecie -
wyników badań pokazujących, jak stan wyspy w mózgu zmienia się pod
wpływem medytacji w "Mindfulness", wiodącym międzynarodowym czasopiśmie
naukowym poświęconym uważności. Jego założenie było w dużej mierze
efektem pracy Jona Kabata-Zinna, twórcy opartej na niej metody redukcji
stresu (Mindfulness-Based Stress Reduction, MBSR). Po odejściu ze
szpitala uniwersyteckiego zdobywałem dalsze doświadczenie kliniczne, a w 2025 roku opatentowałem w Korei "metodę i urządzenie do dostarczania
danych emocjonalnych użytkownika". Obecnie przygotowuję się do uzyskania
patentu międzynarodowego. Równolegle zajmuję się popularyzacją
medytacji, regularnie prowadząc wykłady.
Medytacja nie jest strategią pozwalającą kontrolować umysł. To raczej
sposób na nauczenie się rytmów własnego ciała. Nie tłumi ani nie
eliminuje emocji, pozwala natomiast wyczuć, gdzie powstają ich fale. Jej
skuteczność nie wynika z trenowania umysłu, lecz regulacji procesów
zachodzących w organizmie, takich jak oddychanie, temperatura ciała,
puls i postawa. Można powiedzieć, że medytacja jest działaniem, które
resetuje zegar emocji.
Nie obiecuję, że ta książka ujawni wielkie sekrety tego, co czujemy. Nie
ma w tym nic tajemniczego ani niekontrolowanego. Bez wątpienia uczucia
są za to rytmami, które odzwierciedlają stan nastrojenia biologicznego
zegara obejmującego całe ciało. Jeśli zdołamy je dostrzec, będziemy
mogli ubrać w bogaty język emocji pozornie bezpodstawne uczucia i nieuzasadnione nastroje, a także lepiej kształtować ich przepływ -
jakbyśmy układali ich harmonogram.
Dziesięć sprężyn, które wprawiają w ruch zegar emocji
"Zegar emocji" nie jest jedynie poetycką metaforą. To rozkład dnia
kreowany przez fizjologiczne bodźce i procesy, które przekładają się na
emocje. W ruch wprawia go dziesięć rozproszonych po całym ciele
"sprężyn". Opierając się na doświadczeniu klinicznym oraz wiedzy z zakresu fizjologii mózgu i ciała, wyodrębniłem dziesięć takich
mechanizmów. Pełnią one funkcje zarówno narządów zmysłów kalkulujących
czas emocji, jak i systemu ich regulacji. Są niewidzialnymi narzędziami,
które niczym prywatny asystent organizują i rejestrują przebieg dnia.
Pierwszą sprężyną są jelita. Jelita i mózg pozostają w dwukierunkowej
komunikacji nerwowej. Produkowane w jelitach neuroprzekaźniki
bezpośrednio uczestniczą w reakcjach emocjonalnych - większość
serotoniny powstaje właśnie tam. Skład mikrobioty jelitowej, rytm
posiłków oraz reakcje zapalne bariery jelitowej leżą u podstaw depresji,
lęku czy apatii. Jelita nie są więc jedynie narządem trawiennym, lecz
także biochemicznym silnikiem emocji.
Drugą sprężynę stanowi serce. Emocje wiążemy z nim intuicyjnie: mówimy,
że gdy jesteśmy smutni, "serce nam się kraje", a gdy bardzo się boimy,
że "zamiera z trwogi". Zmiany w tempie jego bicia są w rzeczywistości
ściśle powiązane ze stabilnością emocjonalną. Zmienność rytmu zatokowego
służy jako wskaźnik równowagi autonomicznego układu nerwowego.
Elastyczność emocjonalna wynika z elastyczności rytmu serca. Gdy ten się
usztywnia, emocje również tracą płynność.
Trzecia jest skóra. To największy narząd zmysłu, łączący świat
zewnętrzny z doznaniami wewnętrznymi. Odczuwane przez nią temperatura i zmiany pór roku mają wpływ na nastrój. Jeden dotyk może wzburzyć emocje
lub je ukoić. Tak jak to, co czujemy, wyrażane jest poprzez mimikę, tak
sygnały uczuć są wysyłane i odbierane przez skórę. Czasami wystarczy
ekspozycja na zimny wiatr, delikatne światło słońca albo wilgotne
powietrze, a nastrój się zmienia. Dzieje się tak za sprawą bodźców
docierających do organizmu przez receptory obecne w strukturze skóry.
Czwartym narządem jest szyszynka. Ten niewielki gruczoł dokrewny w mózgu
odpowiada za wydzielanie melatoniny. Choć substancja ta bywa nazywana
hormonem snu, bardziej dokładnym określeniem byłoby "regulator rytmu
dobowego". Na jej funkcjonowanie wpływają między innymi czas ekspozycji
na światło słoneczne, jego intensywność oraz pora zasypiania. Gdy ten
rytm ulega zaburzeniu, destabilizują się również emocje. Depresja
sezonowa, niepokój u pracowników zmianowych czy zaburzenia nastroju
spowodowane niedoborem snu mają swoje źródło właśnie w rozchwianiu rytmu
szyszynki. Emocje płyną w nas zgodnie z rytmem światła.
Piątą sprężyną jest kręgosłup. Jego rola nie ogranicza się do
podtrzymywania tułowia. Stanowi również drogę dla nerwów czuciowych oraz
podstawowy obwód sygnałów emocjonalnych. Informacje sensoryczne
docierają przez rdzeń kręgowy do pnia mózgu, bezpośrednio pobudzając w nim ośrodki przetwarzania emocji. Spędzanie dnia w przygarbionej
postawie, w skurczonej pozycji, odbiera emocjom przestrzeń. Napięciu
szyi często towarzyszą ból głowy i niepokój. Samo uniesienie głowy i wyprostowanie ramion mogą załagodzić wzmożoną aktywność układu
współczulnego i zmienić dynamikę reakcji emocjonalnych. Emocje wywodzą
się z postawy ciała.
Szóste jest ciało migdałowate. To w tej strukturze mózgowej swój
początek mają strach, podwyższona czujność, panika czy gwałtowne reakcje
niewspółmierne do bodźca. Ciało migdałowate stanowi centralny węzeł
reakcji emocjonalnych powiązanych z instynktem przetrwania.
Błyskawicznie ocenia bodźce zewnętrzne, rozstrzygając, czy stanowią
zagrożenie. Gdy jest nadaktywne, reagujemy przesadnie nawet na
najdrobniejsze sprawy, a emocje nieustannie pozostają w stanie
gotowości. U osób z patologicznie wysokim poziomem lęku lub napięcia
obserwuje się nieprawidłowo podwyższoną reaktywność ciała migdałowatego.
Jest ono zarazem przełącznikiem strachu, jak i wyznacza granicę
stabilności.
Siódmą sprężynę stanowi hipokamp. Choć znany jest przede wszystkim jako
ośrodek pamięci, ma również kluczowe znaczenie dla emocji. Jest ściśle
powiązany z ciałem migdałowatym i uczestniczy w nadawaniu kontekstu
temu, co odczuwamy. Przykładowo, gdy pojawia się złość, często najpierw
powraca do nas wspomnienie sytuacji, w której już ją czuliśmy. Hipokamp
łączy zapamiętane doświadczenia z aktualnymi bodźcami i determinuje
naszą reakcję. Kiedy nie funkcjonuje prawidłowo, emocje tracą kontekst i zaczynają się pojawiać przypadkowo. To właśnie ten mechanizm odpowiada
za wielokrotne powracanie traumatycznych doświadczeń.
Ósmym organem są gonady. Hormony płciowe wpływają zarówno bezpośrednio,
jak i pośrednio na nastrój, poczucie własnej wartości, wewnętrzny napęd
do działania oraz stabilność emocjonalną. Szczególnie kobiety
doświadczają znacznych zmian rytmu emocjonalnego w związku z cyklem
menstruacyjnym i towarzyszącą mu dynamiką hormonalną. Mężczyźni również
odczuwają wahania nastroju spowodowane zmiennym poziomem testosteronu.
Emocje nie są całkowicie oddzielone od energii seksualnej. Jej rytm i fale motywacji seksualnej pozostają subtelnie splecione z naszymi
emocjami.
Dziewiąta sprężyna to pień mózgu - jego najbardziej podstawowa
struktura, której zadaniem jest podtrzymywanie życia. Odpowiada za
oddychanie, pracę serca, ciśnienie krwi oraz poziom pobudzenia, a rytm
ciała tworzony przez te procesy stanowi fundament emocji. Pień mózgu nie
nadaje im konkretnego zabarwienia, lecz tworzy dla nich pierwotne
podłoże. Gdy jego rytm ulega zaburzeniu, możemy popaść w skrajne
wyczerpanie albo przeciwnie - w stan nadmiernego pobudzenia graniczący z paniką.
Dziesiątą sprężynę stanowi wyspa w mózgu. To struktura, dzięki której
odczuwamy samych siebie. Świadomość tego, w jakim stanie jest ciało - z jaką prędkością bije serce, jak szybki jest oddech, czy pojawiają się
mdłości - przetwarzana jest właśnie przez wyspę. Zanim świadomie
odczujemy emocję, ta struktura mózgu rejestruje stan organizmu i nadaje
przyszłemu doświadczeniu jego specyficzny ton. Wyspa jest
uwewnętrznionym lustrem uczuć i kanałem, który umożliwia ich odczuwanie.
Te dziesięć sprężyn nie działa jednak niezależnie od siebie. Zazębiają
się niczym mechanizm precyzyjnego zegara. Stan jelit wpływa na
funkcjonowanie szyszynki, napięcie kręgosłupa zmienia rytm serca, a wspomnienia przechowywane w hipokampie pobudzają obwody lęku w ciele
migdałowatym. Z tego powodu przyczyny powstawania emocji nie da się
sprowadzić do pojedynczego zdarzenia ani myśli.
Porządek emocji
Ta książka opowiada o emocjonalnych rytmach tworzonych przez opisane
wyzej dziesięć sprężyn. Nie uczy, jak eliminować emocje ani jak je
zmieniać, lecz pozwala zrozumieć działanie zegara emocji i podpowiada, w jaki sposób można go regulować. Zrozumienie tego, co czujemy, polega
bowiem na zrozumieniu samego siebie. To akt dostrzeżenia własnego
porządku dnia, swoich rytmów i sygnałów płynących z ciała, a taką
świadomość rozwija się poprzez nawyki, rytm życia, doznania cielesne i praktykę samoświadomości.
Jeśli nie nakręcimy sprężyny, zegar się zatrzymuje, a my tracimy
poczucie czasu. Tak samo działa zegar emocji. Dziesięć sprężyn w naszym
ciele decyduje o kierunku i prędkości naszych emocji, na które wpływają
codzienne nawyki, rytmy oraz bodźce sensoryczne. Problem polega na tym,
że większość ludzi nie troszczy się o te sprężyny, a często nie jest
nawet świadoma ich istnienia.
Jest to istniejący mechanizm, choć pozostaje niewidoczny. Stąd
perspektywa, zaproponowana w tej książce, opiera się na stwierdzeniu, że
nasza codzienna rutyna jest widzialną formą sprężyn emocjonalnych.
Stanowi ona harmonogram, według którego kształtują się emocje. Same z siebie nie pojawiają się według określonego porządku - jedne dają o sobie znać zbyt wcześnie, inne za późno. Niektóre znikają wtedy, gdy
wydają się potrzebne, inne trwają, mimo że powinny przeminąć. Kiedy
emocje przesuwają się w czasie, życie traci równowagę. Rutyna może
jednak te przesunięcia skorygować. Jej rytm napędza mechanizm sprężyn.
Jeśli każdego dnia będziesz wstawać o tej samej porze, wystawiać się na
światło słoneczne, a następnie pić wodę, sygnały te będą równocześnie
przekazywane do szyszynki, pnia mózgu oraz osi jelita-mózg. Ciało
przygotuje się wówczas do rozpoczęcia dnia, aktywując się również na
poziomie emocjonalnym. Zegar emocji zacznie wskazywać pełną godzinę, a poranki stopniowo wypełnią się emocjami.
Przypomina mi się pewna scena, która niezliczoną liczbę razy rozgrywała
się w moim gabinecie. Wielu pacjentów skarżących się na bezsenność
rozpoczynało rozmowę tymi samymi słowami: "Nocą moja głowa jest pełna
myśli". Pojawiały się one jednak niemal zawsze po godzinie dwudziestej
trzeciej, w ciemnym pokoju, przy letnim powietrzu i towarzyszyło im
uczucie ucisku w brzuchu. Nie były to wyłącznie same myśli, lecz
struktura emocjonalna wywołana okolicznościami. Ważniejszy od treści
okazywał się stan: kluczowe było nie tyle to, o czym ktoś myślał, ile
to, w jakich warunkach pojawiały się dane emocje.
Jak więc możemy zarządzać emocjami poprzez zaplanowanie ich
harmonogramu? W książce proponuję prostą metodę: odczytywanie każdej
godziny doby pod kątem emocji. Oto jak to wygląda:
Jak reagują twoje ciało i jelita w ciągu pierwszych trzydziestu minut
po przebudzeniu?
Jakie wahania emocjonalne pojawiają się tuż przed obiadem, czyli
między głodem a spadkiem koncentracji?
Jaki nastrój dominuje około godziny piętnastej, gdy spowalniają rytmy
działania pnia mózgu i serca?
Jak zmieniają się fale twoich emocji wraz z zachodem słońca i związanymi z nim zmianami hormonalnymi?
Jak wygląda u ciebie napięcie kręgosłupa i reaktywność ciała
migdałowatego na dwie godziny przed snem?
Pierwszym krokiem jest odtworzenie struktury swojego dnia na podstawie
tych pytań. Jeśli ospałość powraca regularnie około godziny piętnastej,
możesz w tym przedziale czasowym zaplanować aktywność, która ureguluje
emocje: lekkie rozciąganie, ekspozycję na światło, krótką medytację,
spacer lub uzupełnienie płynów. Chodzi o włączenie takich korygujących
działań do swojej rutyny. Celem tej metody nie jest wyeliminowanie
jakichkolwiek emocji, a raczej uczynienie ich przewidywalnymi. Wtedy
można się na nie przygotować, a co za tym idzie - sprawić, że nie
zdominują naszego codziennego funkcjonowania. W obrębie takiej struktury
to my zapraszamy do siebie emocje, a nie pozwalamy im nami wstrząsać, a rutyna staje się formą kierowanego do nich zaproszenia.
Miałem kiedyś młodego pacjenta, który od dłuższego czasu przygotowywał
się do podjęcia pracy. Całe dnie spędzał zamknięty w małym wynajmowanym
pokoju, wyłącznie słuchając wykładów online. Jego depresja się
pogłębiała, poczucie własnej wartości gwałtownie spadało oraz
doświadczał nawracających napadów niesprowokowanej złości. Z jego
perspektywy stał się słaby psychicznie, ale ja od razu dostrzegłem, że
ma rozregulowany zegar emocjonalny. Jego dzień był pozbawiony struktury:
brak stałej pory wstawania i posiłków, światła dziennego, ruchu,
stymulacji społecznej i sensorycznej. Wszystkie dziesięć sprężyn
emocjonalnych rozregulowało się jednocześnie.
Zaproponowałem mu wprowadzenie dziesięciu nawyków. Szklanka ciepłej
wody, by pobudzić jelita; trzy minuty ćwiczeń oddechowych, by uregulować
rytm serca; przemycie twarzy chłodną wodą jako stymulacja dla skóry;
ekspozycja na światło słoneczne dla szyszynki; rozciąganie w celu
ustawienia kręgosłupa; muzyka dla hipokampu; stymulacja zapachowa kojąca
ciało migdałowate; proste sprawdzenie temperatury ciała jako bodziec dla
zwrócenia uwagi na gonady; krótki spacer, by pobudzić pień mózgu; i wreszcie na koniec medytacja oddechowa wspierająca wyspę. Początkowo
wydawało mu się to śmieszne. Po kilku tygodniach powiedział jednak:
"Emocje przestały mnie nachodzić losowo. Jakby stały się uporządkowane".
Było to trafne spostrzeżenie. Emocje nie zmniejszyły się ani nie
zniknęły. Pacjent nauczył się rozpoznawać moment, w którym się
pojawiają, reagować na nie i identyfikować bodźce, które je wywołują.
Gdy powróciły do przewidywalnego poziomu, jego dzień odzyskał strukturę.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki