ROZDZIAŁ 1
Powstanie Konstantynopola i jego dzieje od IV do początku VII w.Paweł Filipczak, Małgorzata B. Leszka, Mirosław J. Leszka, Teresa Wolińska
1.1. Miasto na siedmiu wzgórzach. Topografia i środowisko naturalne Konstantynopola w zarysiePaweł Filipczak
"Życie nie może być aż tak straszne", myślę czasem. W końcu człowiek zawsze może przecież pójść nad Bosfor2.
Jesienią i wiosną nad Stambułem widać bociany. Unoszą się na masach ciepłego powietrza, po czym lotem ślizgowym przelatują ponad dachami miasta. Niektóre szybują znacznie wyżej i dobrze widzą rozciągający się pod nimi krajobraz - wąską nitkę Bosforu wijącą się między wzgórzami Europy i Azji, łączącą dwie szarawe plamy - morze Marmara, nazwane w starożytności Propontydą, oraz Morze Czarne, zwane wówczas Morzem Gościnnym. W pobliżu miejsca, w którym wody Bosforu mieszają się z morzem Marmara, widzą jeszcze jedną krętą nić wyraźnie wcinającą się w głąb lądu - zatokę Złoty Róg. Tam natomiast, gdzie Złoty Róg łączy się z Bosforem, dostrzegą rozległy cypel z płaskimi wybrzuszeniami. To wzgórza, na których założono niegdyś Byzantion, a później Konstantynopol3.
Krajobraz ten powstał w wyniku procesów zachodzących głęboko pod ziemią albo wskutek gwałtownych przemian na jej powierzchni. Koryto Bosforu zostało wyżłobione przez wody Morza Śródziemnego, które wystąpiły z brzegów wskutek topnienia lodowców. Uderzenie fali morskiej było potężne - według współczesnych szacunków strumień rzeźbił dolinę Bosforu z siłą czterdziestu trzech kilometrów sześciennych wody dziennie przez mniej więcej trzysta dni. Woda uchodziła do słodkowodnego jeziora, zasalając je i poszerzając jego obszar. Tak powstało Morze Czarne. Przerwanie wschodnich skalistych brzegów Morza Śródziemnego, zalanie olbrzymich połaci ziem na wschodzie, ukształtowanie Bosforu i Morza Czarnego - wszystkie te zjawiska datuje się na połowę VI tysiąclecia p.n.e.4
Hipoteza o kataklizmie funkcjonuje w nauce od zaledwie kilkunastu lat, ale zdążyła już zdobyć uznanie wielu uczonych. Niemniej stała się także przedmiotem wyraźnej krytyki. Fakt powodzi i połączenia dwu różnych akwenów nie wzbudził w zasadzie wątpliwości, skala tego zjawiska bywa jednak znacznie minimalizowana. Niektórzy badacze sądzą, iż różnica poziomu wód Morza Czarnego i Morza Śródziemnego nie była na tyle duża, by można mówić o przerwaniu wschodnich wybrzeży tego ostatniego akwenu i wodzie pędzącej doliną Bosforu w stronę pierwszego z nich. Naturalnie przy takim założeniu Bosfor nie mógłby być dziełem katastrofalnej powodzi, ale jakichś innych procesów geologicznych. Sceptycy wskazują na ślady istnienia delty w południowym krańcu Bosforu w VIII tysiącleciu p.n.e. Ich zdaniem oznacza to, że już wówczas Bosfor stanowił ujście słodkiej wody z jeziora, które później stało się Morzem Czarnym. Zanim jednak do tego doszło, w wyniku przesunięć wierzchnich warstw skorupy ziemskiej utworzyła się głęboka i wąska rozpadlina, szybko zalana wodami tegoż morza. Tak ich zdaniem powstał Bosfor.
Ostatnią teorię poprze chyba każdy, kto dziś stanie nad brzegami Bosforu. Po obu stronach cieśniny teren jest pagórkowaty, widać tam także niewielkie zatoki i laguny. Jeśli na lewym brzegu grzbiet wzniesienia zbliża się niemal do lustra wody, to dokładnie naprzeciwko, na prawym brzegu, w głąb lądu wcina się niewielki fiord. Przy odrobinie wyobraźni wrzynające się w sam środek Bosforu cyple można wpasować w cofnięte i zajęte przez wodę zatoczki na drugim brzegu. W wielu miejscach linia brzegowa Bosforu przypomina rozerwaną układankę, ale z pasującymi do siebie elementami.
Wzgórza otaczają Bosfor na niemal całej jego długości, liczącej mniej więcej trzydzieści kilometrów. Płaskie i niezbyt wysokie szczyty - rzadko przekraczają wysokość dwustu metrów n.p.m. - nieznacznie wychylają się ponad otaczający je teren. Na pierwszy rzut oka mogą jednak sprawiać wrażenie znacznie wyższych z powodu widocznych gdzieniegdzie białawych, skalistych klifów, wpadających wprost do wody. Częściej jednak pokryte lasami zbocza łagodnie opadają ku dolinie, w której znajduje się Bosfor. W starożytności i w średniowieczu, a zatem przed uprzemysłowieniem i gęstym zaludnieniem okolic Konstantynopola, lasów wzdłuż Bosforu było zdecydowanie więcej. Dziś tworzą one zwarty kompleks jedynie wzdłuż północnych brzegów tej cieśniny, zarówno po stronie europejskiej, jak i azjatyckiej. W pewnym oddaleniu od Bosforu, na lądzie europejskim, rozciąga się nawet największy zalesiony obszar dzisiejszego miasta, zapewne także i stolicy Imperium Bizantyńskiego: Las Belgradzki. Drzewostan zdominowały dęby oraz graby, choć tu i ówdzie spotkać można także brzozy. Nad Bosforem już z oddali widać ciemne kępy oraz większe połacie drzew, porozrzucane nieregularnie na wzgórzach i schodzące niekiedy aż nad samo lustro wody. Większymi grupami rosną głównie sosny, rozpowszechnione w Azji Zachodniej niemal tak samo jak w środkowo-wschodniej Europie. Równie popularne nad Bosforem są kasztanowce. Uwagę przybysza z Północy znacznie bardziej przykuwają jednak platany, długowieczne wysokie drzewa z małymi liśćmi i charakterystyczną, łuszczącą się dużymi płatami jasną korą. Smukłe, wiecznie zielone cyprysy, drzewa judaszowe z bardzo ciemną, niemal czarną korą oraz czerwonawymi kwiatami, a także plantacje niezwykle aromatycznych pistacji, poprzecinane często łanami lawendy, nadają okolicom Bosforu niepowtarzalny urok i spokojny charakter.
Malowniczy krajobraz odbija się w głębokiej toni, stwarzając wrażenie sielskiej atmosfery. Ale to tylko pozory. Wbrew swej nazwie, sugerującej płytki i spokojny nurt (Bósporos znaczyło dla Greków 'bród dla bydła'), Bosfor nigdy nie był wodą przyjazną człowiekowi, mimo iż od wieków stanowił niezwykle często wykorzystywaną drogę morską. Łączyła ona greckie kolonie porozrzucane po czarnomorskim wybrzeżu z ich macierzystymi metropoliami w Grecji właściwej oraz w Azji Mniejszej. Znad Morza Czarnego owym szlakiem transportowano najczęściej zboże, ale także miód, wosk, ryby oraz niewolników i z tego powodu był on szalenie ważny zarówno dla Greków, jak i - później - dla Rzymian5.
Już na pierwszy rzut oka Bosfor nie wydaje się zbyt szeroki - z jednego brzegu bardzo dobrze widać drugi. Odległość między nimi wynosi przynajmniej pięćset pięćdziesiąt metrów, choć w najszerszym miejscu osiąga trzy i pół kilometra. Przez pierwsze dziesięć kilometrów, od strony Morza Czarnego, Bosfor rozciąga się z północnego wschodu na południowy zachód, po czym gwałtownie zmienia bieg na południowo-wschodni, by po kolejnych dziesięciu kilometrach, także dość niespodziewanie, powrócić do pierwotnego kierunku. Nie po raz ostatni. Na wysokości twierdzy rumelijskiej kieruje się wprost na południe i osiąga na tym odcinku największą głębokość - stu dziesięciu metrów (przeciętnie dno znajduje się 50-75 m pod wodą). Po mniej więcej trzech kilometrach wraca jednak do poprzedniego kierunku i wpada następnie do morza Marmara.
Dla dużych statków kręta i dość wąska cieśnina mogła stanowić pewne niebezpieczeństwo. Dla mniejszych jednostek, przede wszystkim dla łodzi rybackich, zagrożeniem były zmienne prądy. Tuż pod powierzchnią płynie dość szybki i silny prąd czarnomorski (osiąga prędkość czterech węzłów), ale w wielu miejscach, głównie przy brzegach, wokół zatok, załamuje się, wskutek czego powstają wiry. Te z kolei wytwarzają lokalne silne prądy o kierunku przeciwnym do prądu powierzchniowego. Zresztą nawet i ten główny prąd bywa niestabilny. Porywisty wiatr, wiejący z południa, może z łatwością odwrócić jego bieg. Po ustaniu wichury woda powraca do normalnego stanu. Jednak nawet przy słonecznej i bezwietrznej pogodzie w wodzie czyha jeszcze inne niebezpieczeństwo - na głębokości mniej więcej czterdziestu metrów przemieszcza się bardzo gęsty i słony prąd śródziemnomorski. Toczy wodę od strony morza Marmara do Morza Czarnego, zatem w odwrotnym kierunku niż płytki prąd czarnomorski. Następnie dociera do wybrzeży Morza Czarnego, ale nie uchodzi doń, odbija się bowiem od podwodnych progów skalnych. Tu miesza się z wierzchnimi warstwami wody, z którymi odpływa z powrotem w stronę morza Marmara. Niemniej, zanim dotrze na końcowe rafy, ma olbrzymią moc. Sieci rybackie rzucone zbyt głęboko, właśnie w jego toń, mogą pociągnąć nawet sporych rozmiarów łódź w kierunku Morza Czarnego, mimo że wraz z prądem powierzchniowym powinna płynąć ku morzu Marmara6.
Zanim wody Bosforu znajdą ujście w szerokich brzegach morza Marmara, łączą się z nurtem Złotego Rogu. Obecna zatoka w czasach prehistorycznych była prawdopodobnie rzeką, a dokładniej - estuarium, czyli rozszerzającym się u nasady, lejkowatym ujściem wody słodkowodnej do morza. Jeśli patrzy się z wysoka, jej kształt może przypominać starą orientalną szablę, mającą lekko wykrzywione ostrze i szeroką głownię - broń, którą zwano kiedyś w Polsce bułatem. Grekom natomiast kształt ten przypominał róg. Takiej nazwy najczęściej używali, taka też w niemal niezmienionej formie przetrwała do dziś.
Z bliska widać w miarę regularną linię brzegową, nieposzarpaną licznymi cyplami i pozbawioną większych zatok. Początek Złotego Rogu znajduje się mniej więcej osiem kilometrów powyżej miejsca, w którym wody zatoki mieszają się z Bosforem. Dwie niewielkie rzeki, nazywane w czasach bizantyńskich Cydaros i Barbyzes, uchodzą tam do Złotego Rogu. Pierwsza bierze początek w okolicach dzisiejszego miasteczka Bo?azköy, leżącego około dwudziestu pięciu kilometrów na północny zachód od centrum Stambułu. Strumyki biegnące stokami góry Akp?nar, wznoszącej się jeszcze dalej na północ, niedaleko brzegów Morza Czarnego, dają początek drugiej z nich. Zanim obie wpadną do Bosforu, zdążą jeszcze wchłonąć niezliczoną liczbę mniejszych potoków i stają się w ten sposób największymi dopływami Złotego Rogu. Niekiedy nazywa się je także Słodkimi Wodami Europy. Poza nimi do zatoki uchodzą jeszcze dwa nieduże strumienie, nazywane w języku tureckim - nazwy starożytne nie przetrwały - Hasköy i Kas?mpaşasu. Leniwe wody Złotego Rogu wypełniają niezbyt szeroką dolinę, liczącą przeciętnie czterysta, a najwięcej siedemset metrów. Węższy odcinek zajmuje pierwsze trzy kilometry zatoki (od strony północnej) i rozszerza się wyraźnie na wysokości starej muzułmańskiej dzielnicy Eyüp. Stąd aż do ujścia jest już znacznie szerszy i coraz głębszy. Największa głębia liczy około trzydzieści pięć metrów, w pobliżu miejsca, w którym łączy się z Bosforem.
Panorama Złotego Rogu jest nieco inna niż Bosforu. Nad brzegami zatoki mieszka kilka milionów ludzi ściśniętych w zwartej zabudowie współczesnego miasta. Podobnie było w czasach bizantyńskich, kiedy to gęsto zaludnione dzielnice Konstantynopola dotykały zachodniego brzegu Złotego Rogu. Z leżących tu wzgórz rozpościera się ładny widok na zatokę, przy czym najpiękniejsze widoki na niemal cały Złoty Róg, aż po jego ujście w Bosforze, roztaczają się z tego wzgórza, u którego stóp znajdują się domy i meczety Eyüpu. Z tego samego, zachodniego brzegu można łatwo dostrzec, jak ku jego krawędzi bardzo łagodnie, niemal niezauważalnie, schodzą zbocza kilku innych wzniesień. Z drugiego, wschodniego brzegu łatwo można je policzyć - po przeciwnej stronie widać sześć niewyraźnych szerokich wzgórz. Za nimi, w znacznym oddaleniu od Złotego Rogu, bliżej już morza Marmara i tylko stąd dobrze widoczne, wznosi się jeszcze jedno. Konstantynopol, tak jak Rzym, leżał na siedmiu wzgórzach7.
Jednak to nie z powodu uroczych widoków Konstantyn Wielki zdecydował się na założenie nowej stolicy w tym właśnie miejscu. Wybrany przez niego cypel leżał w urokliwej, ale nie odludnej okolicy. Z resztą rzymskiego świata łączyła go sieć doskonałych dróg. Można nawet bez większej przesady stwierdzić, trawestując słynne powiedzenie o Rzymie, iż na Bałkanach wszystkie drogi prowadziły nad Bosfor. Tu bowiem zbiegały się dwie największe arterie komunikacyjne wiodące w czasach rzymskich przez Półwysep Bałkański. Od zachodu docierała do Konstantynopola droga rozpoczynająca się nad Adriatykiem, a dokładniej w Dyrrachium (obecnie Durrës w Albanii), zwana - od imienia jej pierwszego budowniczego, konsula Gnejusza Egnacjusza - drogą Egnacjusza (via Egnatia). Od północnego zachodu zaś docierała nad Bosfor droga, której drugi koniec znajdował się w Singidunum (obecnie Belgrad). Przebiegała przez Naissus (Nisz), Sardykę (Sofię), Filipopol (Płowdiw) i Adrianopol (Edirne), by wymienić tylko największe miasta regionu. Rzut oka na mapę tłumaczy doskonale, dlaczego szlak ten nazywano niekiedy poprzecznym (via diagonalis) - w poprzek bowiem przecinał niemal całe Bałkany. Obie te arterie miały olbrzymie znaczenie strategiczne. Łączyły bowiem Italię i cały Zachód Imperium z jego wschodnimi prowincjami. Druga z nich stanowiła najkrótszy i najszybszy szlak, często wykorzystywany przez rzymskie wojsko, wiążący prowincje leżące nad środkowym biegiem Dunaju z Konstantynopolem (stąd inna nazwa tej drogi - via militaris). Pewną rolę odgrywała także droga biegnąca wzdłuż zachodnich wybrzeży Morza Czarnego, która łączyła bizantyńską stolicę z deltą Dunaju, a dalej ze stepowym obszarem północnych wybrzeży akwenu czarnomorskiego. Nią docierali do miasta nad Bosforem różnorodni koczownicy azjatyccy. Po drugiej stronie Bosforu, w Azji Mniejszej, istniała gęsta sieć dróg pamiętających jeszcze czasy królów hellenistycznych. Utworzenie Konstantynopola wydatnie przyczyniło się do wzrostu znaczenia krótkiego odcinka łączącego nowe miasto z Nikomedią w Bitynii (obecnie ?zmit w Turcji). Stąd drogi prowadziły w różnych kierunkach: do wschodniej części Azji Mniejszej i dalej do Armenii, na zachód - w stronę wybrzeża Morza Egejskiego oraz na południe - do Antiochii, największej metropolii Syrii8.
Od ukończenia murów Teodozjusza (pierwsza połowa V w.), stolica Cesarstwa Bizantyńskiego zajmowała obszar przypominający kształtem trapez. Jego dłuższą podstawę wyznacza przebieg murów, krótszą - linia biegnąca wzdłuż wybrzeża morza Marmara, od miejsca zwanego dziś Przylądkiem Seraju (Saray Burnu) w stronę latarni morskiej stojącej na obrzeżach parku nazywanego współcześnie Gülhane. Brzegi Złotego Rogu, a dokładniej linia łącząca Eyüp z Przylądkiem Seraju, zakreśla natomiast pierwsze ramię tego trapezu; drugie wskazuje prosta poprowadzona między latarnią morską w Gülhane a twierdzą Siedmiu Wież w murach teodozjańskich. Wewnątrz trapezu teren lekko faluje, wznosi się ku niewysokim wzgórzom i opada w niegłębokie doliny - widok to przyjemny dla oczu, szczególnie tych, które przywykły do płaskiego krajobrazu południowej Tracji9.
Pierwsze wzgórze leży na cyplu ostro wrzynającym się w wody morza Marmara. Północną granicę tego wzgórza wyznacza obecnie dworzec kolejowy Sirkeci; południową - rejon Kad?rga Liman?. Na płaskim i szerokim szczycie (około 40 m n.p.m.) pionierscy osadnicy wybudowali akropol, a u progu epoki bizantyńskiej stanął tu pałac cesarski. Prowadziła do niego monumentalna brama - Chalke (brama Brązowa) - stojąca przy wielkim placu zwanym Augustejon. Tuż przy nim stały także wielkie łaźnie Zeuksipa oraz Milion, czyli budynek, od którego odmierzano, jak niektórzy sądzą, odległość do najdalszych nawet zakątków państwa. Niedaleko znajdował się hipodrom, jeden z największych w całym Imperium, a także siedziba senatu i prefekta miasta. Tu również wzniesiono kościoły odgrywające znaczącą rolę w życiu religijnym Konstantynopola: katedrę Mądrości Bożej (Hagia Sofia), kościół Pokoju Bożego (Hagia Eirene) oraz kościół św.św. Sergiusza i Bakchusa. Tu właśnie biło serce bizantyńskiej stolicy. Obecnie większą część wzgórza zajmuje zabytkowy pałac sułtanów tureckich wraz z przylegającymi do niego ogrodami. Naprzeciwko konstantynopolitańskiej katedry wznosi się natomiast monumentalny meczet sułtana Ahmeda I, znany lepiej pod nazwą Błękitnego Meczetu10.
Na zachód od pierwszego wzniesienia znajduje się drugie, nieco mniej rozległe i nieco wyższe (około 50 m n.p.m.) od poprzedniego. W czasach bizantyńskich najwyższe partie tego wzniesienia przecinała Mese, czyli główna arteria komunikacyjna stolicy, przy której ulokowano Forum Konstantyna. Na zachód od tego placu, na zboczach drugiego wzgórza, widniała inna budowla charakterystyczna dla greckich miast - Tetrapylon, a tuż przy niej - bizantyński kościół pod wezwaniem Czterdziestu Męczenników. U podnóża północnych stoków, już nad brzegiem Złotego Rogu, założono w średniowieczu dzielnice osadników z miast włoskich, Genui i Pizy. Leżały one tuż przy porcie Neorion, jednym z czterech, jakie istniały w Konstantynopolu. Gwarny, ruchliwy i malowniczy region nosi dziś nazwę Eminönü. Najbardziej widocznym obiektem na szczycie drugiego wzgórza jest meczet Nuruosmaniye, a miejscem kojarzonym najszybciej - Kryty Bazar, czyli wielkie zadaszone targowisko funkcjonujące od końca XV stulecia. Właściwie jednak ów stary handlowy rejon Stambułu znajduje się w dolinie oddzielającej drugie wzgórze od trzeciego, leżącego nieco na północny zachód (w tamtych stronach leżą także kolejne wzgórza, do piątego włącznie).
Trzecie wzgórze jest wyższe od dwu poprzednich, osiąga bowiem wysokość 64 m n.p.m. W najwyższych partiach znajdują się obecnie budynki Uniwersytetu Stambulskiego oraz meczety Bajazyta II i Sulejmana Wspaniałego. Na zachodnich i północno-zachodnich zboczach wznosiły się w średniowieczu kościoły Matki Bożej Kyriotissy oraz św. Teodory. Na stokach trzeciego wzgórza Mese przecinała duży plac zwany Forum Teodozjusza lub Forum Tauri. Na południe od tej szerokiej ulicy, znanej teraz jako Ordu Caddesi, leży dzielnica Kumkap?, nazywana jeszcze do niedawna przez Greków Kontoskalion, czyli tak, jak w czasach bizantyńskich zwano pobliski port nad morzem Marmara.
Pozostałości akweduktu Walensa, dostarczającego wodę z odległego o około dwadzieścia kilometrów Lasu Belgradzkiego, górują nad doliną rozłożoną między trzecim a czwartym wzgórzem. Dominuje nad nim meczet Mehmeda II Zdobywcy, wybudowany na miejscu kościoła św.św. Apostołów, nekropolii cesarzy bizantyńskich. Na północno-wschodnich stokach, wśród ciasnej niewysokiej zabudowy, skryły się jeszcze dwa interesujące meczety, Molla Zeyrek oraz Eski ?maret. Pierwszy powstał z przekształcenia bizantyńskiego kościoła św. Zbawiciela Pantokratora drugi z kościoła św. Zbawiciela Pantepoptesa. Również na północno-wschodnich zboczach, ale bliżej już Złotego Rogu, wznosiły się kościoły św. Wawrzyńca i św. Izajasza. Nie przetrwały one jednak do naszych czasów. Po południowej stronie wzgórza stał natomiast kościół św. Polieukta. Obok niego wiodła północno-zachodnia odnoga Mese, a tuż za nią wznosiła się kolumna Marcjana.
Między czwartym a piątym wzgórzem leży płytka dolina, a w niej meczet Gül ('różany'). Muzułmańska świątynia powstała z bizantyńskiego kościoła św. Teodozji. Niedaleko, na północnych zboczach piątego wzgórza, funkcjonowały kościoły Matki Bożej Mongolskiej, Matki Bożej Przenajświętszej oraz św. Jana en tó Troúllo. Na wschodnich stokach natomiast wybudowano jeden z największych konstantynopolitańskich zbiorników wody pitnej zwany cysterną Aspara. Najwyższe partie piątego wzgórza osiągają wysokość 72 m n.p.m. - wznosi się tam meczet sułtana Selima I (Fatih Sultan Selim) - ale jeszcze przynajmniej w dwu innych miejscach wzgórze znacznie się wybrzusza. W pierwszym miejscu stoi gmach Liceum Greckiego, w drugim - meczet Zwycięstwa, czyli dawny kościół Matki Bożej Radosnej. Wierzchołki piątego wzgórza dominują nad dzielnicą Fener zamieszkaną od czasów podboju tureckiego aż do niedawna przez ludność grecką. Grecka nazwa tego regionu - Fanar - pochodzi od istniejącej jeszcze w czasach bizantyńskich bramy Latarni (Porta Fanari).
W dzielnicy Balat, położonej nad Złotym Rogiem nieco powyżej Feneru, znajduje szerokie ujście dolina oddzielająca wzgórze piąte od szóstego. Prowadzi ona w głąb lądu, przeciska się między dwoma wspomnianymi wzniesieniami i ustępuje szybko pola ich stokom. Najwyższe miejsce szóstego wzgórza znajduje się blisko bramy Adrianopolskiej w murach Teodozjusza - teren osiąga tu wysokość prawie osiemdziesięciu metrów n.p.m. Na północnych stokach tego wzgórza stoi kościół św. Zbawiciela w Chorze, a jeszcze dalej na północ, w Blachernach, wznoszą się pozostałości pałacu cesarzy bizantyńskich. Południowo-wschodnie zbocza opadają w stronę doliny Likosu (tur. Bayrampaşa), jedynej rzeki płynącej przez Konstantynopol.
Wbrew greckiej nazwie, oznaczającej wilka, rzeka nie była ani groźna, ani straszna. Jedynie po obfitych opadach deszczu Likos nabierał głębokości i prędkości, od czasu do czasu występował nawet z brzegów. Nurt przypominał rwącą rzekę najczęściej w styczniu, w pozostałych miesiącach płynął spokojnie, niezasilany żadnymi dopływami. Gleba na brzegach była żyzna, często zakładano tu ogrody. Źródła Likosu znajdowały się za murami Teodozjusza, w podmiejskim rejonie zwanym współcześnie Topçiler. Stąd rzeka kierowała się na południowy wschód i przepływała pod murami, mniej więcej w połowie drogi między bramą Adrianopolską a bramą Armatnią. Dalej nie zmieniała kierunku, płynęła - przez około sześć kilometrów - w stronę morza Marmara i wyznaczała wyraźną granicę między siódmym z jednej, a czwartym, piątym i szóstym wzgórzem z drugiej strony. Usytuowanie doliny nadawało jej szczególnego znaczenia w topografii miasta, ponieważ powstała tu naturalna przestrzeń łącząca wszystkie części Konstantynopola. Przy Forum Bovis zbiegały się najważniejsze drogi w stolicy. Pierwsza biegła od strony Złotej Bramy w murach Teodozjusza, druga - od strony pałacu cesarskiego na pierwszym wzgórzu, a trzecia - od strony bramy Adrianopolskiej. Miejsce bizantyńskiego forum zajmuje dziś plac Aksaray, jeden z największych węzłów komunikacyjnych Stambułu.
Siódme wzgórze jest odrębnym masywem, wyraźnie odizolowanym od głównego łańcucha wzniesień ciągnących się wzdłuż Bosforu. Najwyższy punkt znajduje się prawie 70 m n.p.m., w pobliżu bramy Armatniej w murach Teodozjusza. Na wzgórzu widać plac, który zajmowała cysterna św. Mocjusza, trzeci pod względem wielkości zbiornik słodkiej wody w Konstantynopolu. Na południowych stokach rzuca się w oczy meczet Kocy Mustafy Paşy, przekształcony z bizantyńskiego kościoła św. Andrzeja w Krizis. Bliżej morza Marmara zobaczyć można ruiny kościoła św. Jana Chrzciciela, wybudowanego przy słynnym w całym Imperium klasztorze Studiosa. U południowego podnóża funkcjonuje do dziś inna świątynia o bizantyńskim rodowodzie - kościół św. Jerzego w Cyprysach.
W czasach Cesarstwa Bizantyńskiego na południowych zboczach siódmego wzgórza mieściły się dzielnice o nazwie Psamatia oraz Heleniany - obie znakomicie widoczne od strony morza. Na ich wysokości Propontyda oblewała ląd szerokim łukiem, łagodnie wcinającym się w półwysep, na którym leżało miasto. Brzeg osłonięty od pełnego morza oferował kilka bezpiecznych, zacisznych przystani oraz portów. Otwierały one drogę na największy akwen sąsiadujący z Konstantynopolem. W najszerszym miejscu europejski i azjatycki brzeg morza Marmara dzieliło około osiemdziesięciu, a w najdłuższym - między Bosforem a Hellespontem - dwustu osiemdziesięciu kilometrów - w sumie prawie dwanaście tysięcy km2 morskiej wody. Ten niemały obszar Grecy i Bizantyńczycy znali bardzo dobrze. W jego zachodnim zakątku porozrzucanych było kilka wysp - na największej, Prokonezie, wydobywano biały marmur wykorzystywany choćby przy budowie konstantynopolitańskiej świątyni Mądrości Bożej. Prawdopodobnie od greckiej nazwy marmuru - mármaron - powstała turecka nazwa Prokonezu oraz całego morza. Grecy i Bizantyńczycy mówili o Propontydzie, czyli przedmorzu, odnosząc się w ten sposób do lokalizacji tego akwenu położonego - dla żeglujących od strony Morza Egejskiego - przed Morzem Czarnym.
Na południowy wschód od wybrzeży Konstantynopola przycupnął w morskiej toni archipelag Wysp Książęcych, choć lepiej byłoby napisać - wysepek. Największa zajmuje obszar obliczany na niecałe pięć i pół km2, najmniejsza nie liczy nawet pięciuset m2. W sumie archipelag składa się z dziewięciu wysp, czterech większych, ułożonych w jednym ciągu, oraz z pięciu mniejszych, jakby rozsypanych wokół pierwszych czterech. W ciągu wieków zmieniały się nazwy owych wysp, wszystkich razem nie nazywano jednak Książęcymi. Jedynie największa z nich - Prinkipo (po turecku Büyükada) - w czasach bizantyńskich nazywała się Wyspą Księcia. Najwidoczniej z biegiem czasu miano to przylgnęło do całego archipelagu, mimo że przetrwały również greckie nazwy wszystkich pozostałych wysp - trzy większe, rozmieszczone w jednej osi z Prinkipo, to: Chalki, Antigoni i Proti, natomiast mniejsze to: Oksja, Plati, Terebintos i Neandros (Hiatros).
Na każdej z nich znajdowały się klasztory, w których często umieszczano wrogów cesarskich albo osoby, które popadły w niełaskę. Geografia archipelagu mogła sprzyjać ucieczkom - wyspy leżą blisko siebie, w odległości nieprzekraczającej najczęściej dwu kilometrów; Proti, położoną najbliżej Konstantynopola, dzieli od stolicy dystans około piętnastu kilometrów, a zaledwie trzy i pół kilometra trzeba pokonać, aby dostać się z Prinkipo na ląd azjatycki. Jednak nawigację między ciasno ułożonymi wysepkami oraz między nimi a lądem stałym można łatwo kontrolować, stąd też ucieczki z Wysp Książęcych były niezwykle trudne.
Krajobraz archipelagu urzeka lasami sosnowymi, platanami i cyprysami pokrywającymi łagodne wzgórza. Widać z nich dokładnie kontury Azji, choć Konstantynopol majaczy w dali. Aby przedostać się z powrotem do stolicy, można obrać drogę wprost ku niej, osiągając wtedy wybrzeże w rejonie dawnej Psamatii, lub też płynąć wzdłuż brzegów azjatyckich i dotrzeć do zbiegu morza Marmara i Bosforu. To miejsce o wyjątkowej urodzie. Głębokie wody nabierają najczęściej ciemnogranatowej lub - w ostrym południowym słońcu - ciemnozielonej barwy. Ciemny, prawie czarny kolor mają drzewa porastające wzgórze, na którym wznosił się starożytny akropol. Nad nimi otwiera się bezkresne, często błękitne niebo. Mkną po nim białe chmury niesione silnym w tym miejscu wiatrem. To nie tylko piękny, ale i krzepiący widok, od zawsze przyciągający ludzi. Tak jak napisał turecki noblista.
1.2. ByzantionMirosław J. Leszka, Teresa Wolińska
Około roku 660 p.n.e. na terenach dawnego trackiego osiedla noszącego nazwę Lygos powstała kolonia megarejska o nazwie Byzantion11. Według legendy imię swe zawdzięczała królowi Byzasowi, synowi Posejdona i nimfy Keroessy (inaczej zwanej Semestre), córki Io i samego Zeusa12. O Byzasie opowiadano, że był członkiem wyprawy Argonautów, doświadczonym żeglarzem13. Stanął na czele grupy Megarejczyków, którzy opuścili swe rodzinne miasto i wyruszyli na poszukiwanie lepszych siedzib14. Uczestnicy ekspedycji zasięgnęli porady Apollina, który ustami Pytii wskazał im odpowiednie miejsce do osiedlenia15. Dodatkową wskazówkę bóstwo dało za pośrednictwem kruka, który podczas składania ofiary porwał jej część i zaniósł na przylądek nad Bosforem16. Byzas znalazł tu nie tylko miejsce do życia, ale także miłość. Kobieta, w której się zakochał i którą poślubił, miała na imię Fidalia i była córką Barbyriosa, władcy tych okolic17. Z inicjatywy młodych małżonków powstało miasto. Dzięki pomocy Apollina i Posejdona zostało obwarowane18. Miało swą Tyche, noszącą imię Keroe19. Jego mieszkańcy zabiegali o przychylność bogów i wznieśli w nim wiele świątyń20.
Fakt, że Byzantion w przeważającej większości źródeł ukazywane jest jako kolonia Megary, ale znaleźć można i takie przekazy, w których jako jego założycieli wskazuje się Spartę, Argos, Korynt czy Ateny21. Wydaje się prawdopodobne, że większość kolonistów wywodziła się z Megary, ale wśród osadników znajdowali się i przedstawiciele innych póleis, takich jak Argos czy Korynt22. Według Arystotelesa między pierwszymi osadnikami a późniejszymi przybyszami różnego pochodzenia doszło do starcia, z którego zwycięsko wyszli ci pierwsi23. Dominacja megarejskich wpływów w Byzantion widoczna jest w sferze językowej, religijnej oraz w organizacji miasta24.
Zarówno łaskawość bóstw, jak i mury obronne, były nowej kolonii bardzo potrzebne. Położenie Byzantion wprawdzie dawało duże korzyści gospodarcze, ale przy wszelkich zmianach politycznych stawiało je w centrum zainteresowania zwaśnionych stron. Już od początku swego istnienia borykało się z atakami Traków, których władcę miał Byzas pokonać osobiście podczas pojedynku. Z kolei Odrysesa, króla Scytów, który uderzył na miasto pod nieobecność Byzasa, pokonać miała wraz z innymi kobietami Fidalia, wykorzystując w walce z wrogą armią węże25. Także z innymi przeciwnikami, w osobach Strombosa i Dineosa, mającymi ochotę zawładnąć Byzantion, dzielni małżonkowie potrafili się uporać26. Te na poły legendarne opowieści są zapewne śladem zmagań mieszkańców miasta z okolicznymi ludami.
Po podbiciu państwa lidyjskiego przez Cyrusa Wielkiego Byzantion, w jakiś czas po 546 r. p.n.e., znalazło się pod perskim panowaniem i weszło w skład satrapii, której centrum administracyjnym było Daskylejon. W 512 r. p.n.e., w czasie wyprawy przeciw Scytom, Dariusz, król perski, przeprawiał się przez Bosfor, w najwęższym jego miejscu, przez most zbudowany przez Mandroklesa z Samos. Mieszkańcy Byzantion, jako perscy poddani, zapewne nie tylko obserwowali to przedsięwzięcie, lecz także udzielali budowniczym wydatnej pomocy. W zależności od Persów Byzantion pozostawało do końca VI w. p.n.e. Musiała ona jednak ciążyć mieszkańcom, skoro przyłączyli się do powstania antyperskiego, które wybuchło w 499 r. p.n.e. w greckich miastach Azji Mniejszej. Na jego czele stanął Arystagoras, tyran Miletu. Choć początkowo buntownicy odnosili sukcesy, to w ostatecznym rozrachunku powstanie jońskie zakończyło się w 494 r. p.n.e. klęską. Byzantion, w odwecie za nielojalność, zostało zniszczone przez Persów. Miasto podniosło się z gruzów stosunkowo szybko, już bowiem w 481 r. p.n.e. było w stanie udzielić wsparcia Kserksesowi, władcy Persji, w jego wyprawie na Grecję, wystawiając flotę liczącą sto okrętów. Po klęsce Kserksesa w bitwie pod Platejami (479 r. p.n.e.) znalazło się w rękach Pauzaniasza, wodza spartańskiego. Wcielone następnie w skład Związku Morskiego, zostało uzależnione od Aten27. Coroczny trybut płacony do wspólnej kasy Związku był jednym z najwyższych, co wskazuje na zasoby, jakimi dysponowało28.
Byzantion starało się zrzucić polityczną i ekonomiczną zależność od Aten29. W 431 r. p.n.e., kiedy rozpoczęła się wojna peloponeska, miasto przystąpiło do niej jako ateński sojusznik. W 413 r. p.n.e., po klęsce ateńskiej wyprawy przeciw Syrakuzom, Byzantion przeszło na stronę Sparty. W 409 r. p.n.e. doczekało się karnej wyprawy Ateńczyków, którzy na azjatyckim brzegu Bosforu zbudowali Chryzopol. Stał się on bazą wypadową do ataków zarówno na Byzantion, jak i Chalcedon. Ateńczykom pod wodzą Alkibiadesa udało się zdobyć miasto, czego następstwem był powrót do sojuszu z Atenami. Zwycięstwo Sparty w wojnie peloponeskiej (404 r. p.n.e.) znowu zmieniło położenie Byzantion, które odtąd znalazło się w zależności od zwycięzców. Taki stan rzeczy trwał do 390 r. p.n.e., kiedy miasto po raz kolejny weszło w orbitę wpływów ateńskich30. Pozostało w niej do 355 r. p.n.e.31
W dobie wzrostu znaczenia Macedonii pod rządami Filipa, Byzantion początkowo występowało w roli jego sojusznika32. Zmieniło się to w 341 lub 340 r. p.n.e., kiedy Bizantyńczycy stanęli u boku Ateńczyków przeciw niedawnemu sojusznikowi. W 340 r. p.n.e. Byzantion stało się obiektem ataku Filipa. Z pomocą przyszli mu Ateńczycy, którzy wysłali swoje okręty pod wodzą Fokiona i Kefizofona. Ten pierwszy stał się jednym ze współdowodzących obroną. Owocem współpracy bizantyńsko-ateńskiej było odparcie sił Filipa w początkach 339 r.33 Aleksander Macedoński, następca Filipa, docenił znaczenie Byzantion i uznał jego autonomię34.
W okresie hellenistycznym miasto było niezależne i powiększało swój stan posiadania. Najazd Celtów w 278 r. p.n.e. tylko na krótko zahamował rozwój pólis, zmuszonej do płacenia wysokiego corocznego haraczu. W latach czterdziestych, w zamian za poparcie udzielone Ptolemeuszowi II Filadelfowi w walce z Antiochem II, Byzantion wzbogaciło się o posiadłości w Azji Mniejszej. W roku 220 p.n.e., po tym jak miasto próbowało obłożyć opłatami wszystkie statki przepływające przez Bosfor, spotkało się z ostrą reakcją potężnego wówczas Rodos, broniącego wolności prowadzenia handlu. Zbrojna interwencja Rodyjczyków zmusiła Byzantion do wycofania się z pobierania cła35.
Pochodzące z okresu hellenistycznego źródła wskazują, że mieszkańcy Byzantion byli znani ze swej skłonności do wina i uciech łoża, jak również do życia w luksusie36. Miasto w tym okresie nie było szczególnie ważnym ośrodkiem kultury, ale to z niego wywodzili się Arystofanes, słynny gramatyk37, poetka Meroe38 czy historyk Demetriusz39.
Od połowy II w. p.n.e. kluczowymi dla losów Byzantion stały się jego stosunki z Rzymem, dynamicznie poszerzającym swoje terytorium i strefy wpływów. Sojusz z nim (149 r. p.n.e.), choć za cenę płacenia trybutu, dał miastu status urbs libera et foederata40. W 53 r. p.n.e. postanowieniem senatu rzymskiego trybut został zniesiony. Za panowania Augusta Byzantion pozbawiono posiadłości w Bitynii, pozostawiając jednak te, którymi dysponowało w Tracji, powiększone o terytorium Selimbrii. W 73 r. n.e., za Wespazjana, miasto formalnie włączono do Cesarstwa, a za panowania Trajana (98-117) stało się ono częścią prowincji Bitynia, zachowało jednak status wolnej polis41.
Rozwój Byzantion, połączonego z Rzymem wschodnim odgałęzieniem via Egnatia, postępował bez przeszkód aż do ostatniego dziesięciolecia II w. n.e. Herodian ukazał Byzantion jako największe i kwitnące miasto w Tracji42. Dziejopis podkreślał wielką liczebność zamieszkującej je populacji i opisał jego umocnienia. Te ostatnie wyróżniały się tym, że były zbudowane z potężnych bloków kamiennych (Herodian porównał je do kamieni młyńskich), ułożonych jedne na drugich tak ciasno, iż wyglądały jak lita skała43. Źródłem bogactwa mieszkańców Byzantion były dochody z opłat portowych, rybołówstwa oraz posiadłości na lądzie.
Pomyślny okres zakończył się wraz z zaangażowaniem się Byzantion w walkę o tron rzymski po stronie Pescenniusza Nigra przeciw Septymiuszowi Sewerowi. Przez jakiś czas miasto pełniło nawet funkcję centrum dowodzenia tego pierwszego. Udział w wojnie domowej ściągnął na Byzantion katastrofę44. Kilkuletnie oblężenie przez siły Mariusza Maksyma (193-195, 196? n.e.) zakończyło się zdobyciem miasta i rzezią jego mieszkańców45. Byzantion odebrano wszystkie przywileje, niezależność i podporządkowano je Peryntowi. Wspaniałe mury zostały zburzone, a nazwa miała ulec zatarciu - odtąd pólis miała nosić imię Colonia Antonina46. Na szczęście gniew cesarza szybko został pohamowany i wkrótce ośrodek stał się przedmiotem cesarskiej pieczy47. Powodem zmiany postawy Septymiusza Sewera wobec Byzantion były zapewne strategiczne walory miasta, których niewykorzystanie byłoby błędem. Cesarz podjął na szeroką skalę akcję budowlaną. Jej efektem było wzniesienie wielu obiektów na południe i zachód od starego akropolu. Powstały ulice z kolumnadami, forum o prostokątnym kształcie (zwane Tetrastoon), które stało się nowym centrum miasta, czy kompleks znany pod nazwą Bazylika. Podjęte zostały, nieukończone za życia Septymiusza Sewera, prace nad budową hipodromu i łaźni publicznych zwanych łaźniami Zeuksipa48. Rozmach cesarskich przedsięwzięć, a także zmiany urbanistycznego kształtu Byzantion uprawomocniają, zdaniem części uczonych, pogląd, że Septymiusz Sewer dokonał przekształcenia Byzantion w miasto rzymskie49.
Wiek III był dla ośrodka nad Bosforem okresem względnego spokoju, co nie oznacza, że od czasu do czasu nie musiało ono stawiać czoła niebezpieczeństwu. Tak np. za rządów Waleriana zagrozili mu Goci (258/259 r.). Cesarz wysłał dla jego obrony oddziały pod dowództwem Feliksa50. W 267 r. Byzantion stało się celem ataku ze strony Herulów, którzy zagrozili również Chryzopolowi. Dzięki zdecydowanej postawie floty rzymskiej oba miasta nie stały się łupem najeźdźców51. W latach 268 i 269 mieszkańcy Byzantion znów mogli obserwować działania Gotów. Zwycięstwa Galiena nad rzeką Nezos (268 r.) i Klaudiusza II Gockiego pod Naissus (269 r.)52 nadwerężyły potencjał militarny najeźdźców i powstrzymały ich przed dalszymi wyprawami. Być może właśnie wtedy, w celu uczczenia rzymskich zwycięstw nad Gotami, została wystawiona tzw. kolumna Gocka, którą do dziś można jeszcze podziwiać w Stambule53.
Przełomowe dla losów miasta wydarzenia nastąpiły ponad pięćdziesiąt lat później, w 324 r., kiedy Konstantyn Wielki uporał się z Licyniuszem, ostatnią przeszkodą na drodze do jedynowładztwa. Zakończyły się wtedy blisko tysiącletnie losy Byzantion, które swoje znaczenie i miejsce w historii zawdzięczało przede wszystkim położeniu geograficznemu. To ono uczyniło zeń ważny punkt na szlakach handlowych. Przynosiło mieszkańcom niewątpliwe profity, ale i stawało się przekleństwem, gdy miasto stawało się obiektem rywalizacji różnych potęg dążących do podporządkowania go sobie. Przez wieki Byzantion odgrywało niewątpliwie istotną rolę. W żadnym jednak momencie swej dotychczasowej historii nie mógł równać się z takimi ośrodkami jak Ateny, Sparta czy później Aleksandria i Antiochia. Dopiero decyzja Konstantyna wprowadziła go na drogę do zajęcia wyjątkowego miejsca w historii, już pod nową nazwą.
1.3. Konstantyn Wielki i założenie MiastaMałgorzata B. Leszka, Mirosław J. Leszka
Przekształcenie starożytnego Byzantion w miasto, które stało się w przyszłości stolicą Cesarstwa Rzymskiego na Wschodzie, jednym z największych i najpiękniejszych ośrodków średniowiecznego świata, nieodłącznie związane jest z panowaniem Konstantyna Wielkiego. Nie dość, że zawdzięczało temu władcy swoje powstanie, to jeszcze był on osobiście odpowiedzialny za nazwę, którą przyszło mu nosić: Konstantinoupolis - Miasto Konstantyna54.
Do dziś fundamentalnym pozostaje pytanie o powody, dla których cesarz wybrał Byzantion na nową rezydencję, a także o rolę, jaką miało odegrać miasto po 324 r., w państwie samodzielnie rządzonym przez Konstantyna. Na sposób, w jaki patrzono na początki Konstantynopola, niewątpliwie wpłynęły jego późniejsze losy. Miasto stało się stolicą Cesarstwa Bizantyńskiego, Nowym i Drugim Rzymem, wielkim centrum politycznym, religijnym, kulturalnym i gospodarczym późnoantycznego i średniowiecznego świata. Z tego względu zarówno autorzy antyczni, średniowieczni, jak i pracujący w oparciu o ich dzieła współcześni badacze, dość często widzą w Konstantynopolu już od samego początku miasto stołeczne, rywalizujące z Rzymem, starą stolicą Cesarstwa. Taki sposób patrzenia na początki Konstantynopola jest z pewnością zbytnim uproszczeniem. Jego droga do osiągnięcia rangi stołecznej była z pewnością dłuższa i bardziej skomplikowana.
Dlaczego istniała potrzeba funkcjonowania nowej rezydencji cesarskiej na Wschodzie? W miarę rozwoju terytorialnego Imperium i wzrostu zagrożenia na granicach, coraz trudniej było Rzymowi utrzymać funkcję faktycznej politycznej stolicy, będącej stałym miejscem pobytu cesarza. Zjawisko to uwidoczniło się bardzo wyraźnie w drugiej połowie III w. Cesarze coraz częściej przebywali w ośrodkach znajdujących się w pobliżu trzech zasadniczych frontów: nadreńskiego, naddunajskiego i wschodniego. Dla pierwszego z nich najważniejszy stał się Trewir, dla drugiego Sirmium, Sardyka i Tesalonika, dla trzeciego zaś Antiochia. Ważnymi stały się również punkty znajdujące się w głębi Imperium, między frontami, skąd kierować było można organizacją ewentualnych wypraw wojennych, a cesarze nie byli tu bezpośrednio narażeni na kontakt z wojskami przeciwnika. Takimi centrami między frontem naddunajskim a nadreńskim były Mediolan i Akwileja, między zaś tym pierwszym a frontem wschodnim: Filipopol, Herakleja-Perynt, Nicea czy Nikomedia55. Ta ostatnia szczególnie istotną rolę odgrywała za rządów Dioklecjana, twórcy systemu tetrarchii. To właśnie w Nikomedii ustanowił on swoją stałą siedzibę i bardzo dbał o jej rozwój56. Warto zaznaczyć, że i Byzantion bywało miejscem pobytu cesarzy. System tetrarchii, polegający na rozdziale ciężaru sprawowania władzy w Imperium Rzymskim między czterech władców, sprzyjał procesowi osłabiania pozycji Rzymu i, jak można sądzić, wzmocnił świadomość, że Cesarstwem można rządzić z ośrodka innego niż Wieczne Miasto. Nie oznacza to jednak, że Rzym utracił swe wyjątkowe miejsce w państwie i przywileje związane z tym, że był kolebką rzymskiej państwowości i jej suwerenną stolicą57.
W roku 305 cesarz Dioklecjan zrezygnował ze sprawowania władzy w państwie, podobnie uczynił Maksymian, jego współrządca. Rozpoczęło to okres blisko dwudziestoletnich zmagań o zdobycie pozycji jedynowładcy w państwie rzymskim. W 313 r. na placu boju pozostało dwóch konkurentów - Licyniusz i Konstantyn Wielki. Ten pierwszy miał pod swoją władzą wschodnią część Imperium, drugi zaś - zachodnią. Do ostatecznej rozprawy między przeciwnikami doszło w roku 324. Warto może na chwilę zatrzymać się nad dziejami konfliktu, bo jak się wydaje, mogły one wpłynąć na losy Byzantion.
Obaj konkurenci do władzy już od dłuższego czasu przygotowywali się do ostatecznego starcia, czekając na dogodny moment. Wojna domowa rozpoczęła się wiosną 324 r. Licyniusz skoncentrował siły lądowe w Tracji. Dysponował również silną flotą. Konstantyn Wielki miał pod komendą wojska lądowe mniej liczne od armii Licyniusza, którą zgromadził w Tesalonice. Na czele floty stacjonującej w Pireusie postawił Kryspusa, swego najstarszego syna. Także pod względem sił morskich władca Zachodu ustępował Licyniuszowi58. Do pierwszego istotnego starcia doszło 3 lipca pod Adrianopolem. Zakończyło się ono zwycięstwem Konstantyna. Licyniusz wycofał się wtedy właśnie do Byzantion, które zostało oblężone przez Konstantyna. Jednak mimo wysiłków żołnierzy, zbudowania nasypów i zastosowania machin oblężniczych, a nawet wycofania się Licyniusza i części jego wojsk z miasta, Byzantion nie zostało zdobyte. Konstantyn, który osobiście dowodził oblężeniem miasta, miał niewątpliwie znakomitą okazję dostrzec walory jego położenia. Już wtedy musiała zacząć kiełkować w nim myśl, by po zwycięstwie nad Licyniuszem uczynić ten ośrodek swoją rezydencją. Inaczej trudno sobie wyobrazić, dlaczego wkrótce po zakończeniu walk, w listopadzie 324 r., rozpoczęły się prace nad jego rozbudową.
Istotne dla dalszych zmagań między Licyniuszem a Konstantynem Wielkim było opanowanie Hellespontu przez flotę pod dowództwem Kryspusa. Zdecydowanie pogorszyło to położenie obrońców Byzantion i umożliwiło Konstantynowi podjęcie działań na azjatyckim brzegu Bosforu. Do ostatecznego rozstrzygnięcia doszło 18 września pod Chryzopolem. Konstantyn Wielki pokonał siły Licyniusza. Sukces ten spowodował, że Byzantion poddało się zwycięzcy59. Licyniusz schronił się w Nikomedii, a po krótkim oblężeniu nie widział już szans na sukces w dalszych zmaganiach i oddał się w ręce Konstantyna Wielkiego. Tym samym ten ostatni stał się jedynym panem Cesarstwa Rzymskiego.
Po uporaniu się z Licyniuszem Konstantyn stanął przed problemem, gdzie ma ustanowić główny ośrodek władzy. Rzym nie nadawał się ze względu na swoje położenie geograficzne. Ośrodki, które dotychczas służyły Konstantynowi jako rezydencje, a mianowicie Sirmium, Sardyka czy Tesalonika, z tego samego względu nie mogły pełnić takiej funkcji60. W grę wchodziły miasta znajdujące się mniej więcej w podobnej odległości od głównych frontów, szczególnie naddunajskiego i wschodniego, do tego dobrze usytuowane na szlakach lądowych i morskich. Konstantyn w niecałe dwa miesiące po bitwie pod Chryzopolem podjął kroki, które wskazywały wyraźnie, że w orbicie jego zainteresowań znalazło się Byzantion. W anonimowym dziełku Pochodzenie cesarza Konstantyna znajdujemy taką oto informację: "Konstantyn zaś od swojego imienia nazwał Bizancjum Konstantynopolem dla upamiętnienia sławnego zwycięstwa"61. Nieznany autor zamieścił tę wzmiankę po przedstawieniu losów zmagań Konstantyna z Licyniuszem. Żeby precyzyjniej umiejscowić moment zmiany nazwy Byzantion na Konstantynopol, uczeni łączą przekaz Pochodzenia... z fragmentem mowy Temistiusza, w której czytamy, że Konstantyn otoczył miasto murem i syna swego wyniósł do godności cesarskiej62. Synem tym był Konstancjusz, a wspomniana uroczystość odbyła się prawdopodobnie 8 listopada 324 r.63 Na tej podstawie nadanie miastu cesarskiego imienia i otoczenie go murem należy datować na listopad 324 r.64 Wydarzenie to, jak już wspomniano powyżej, nastąpiłoby więc stosunkowo szybko po ostatecznym uporaniu się Konstantyna z Licyniuszem65.
Decyzja cesarza o zmianie nazwy Byzantion na Konstantynopol i podjęcie prac budowlanych na jego obszarze nie oznaczały, że od tej chwili miasto stało się cesarską rezydencją, a przede wszystkim, że cesarz postanowił uczynić je nową stolicą. Konstantyn z pewnością wyróżnił Konstantynopol spośród innych ośrodków, nadając mu swoje imię. Nie wydaje się jednak, by już wtedy miał jasno sprecyzowane poglądy co do jego dalszych losów.
Następne kroki na drodze do określenia pozycji Byzantion - Konstantynopola zostały poczynione w 326 r. Rok ten był wyjątkowo dramatyczny dla cesarza i jego rodziny. Najpierw z rozkazu władcy poniósł śmierć Kryspus, jego syn ze związku z Minerwiną. Wkrótce potem ten sam los spotkał Faustę, żonę Konstantyna. Za jedną i drugą tragedię cesarz ponosił osobistą odpowiedzialność66. Istotniejszymi dla omawianego tematu były wydarzenia, które rozegrały się w Rzymie. Konstantyn pojawił się w starej stolicy latem 326 r., w związku z obchodami wicennaliów, czyli dwudziestej rocznicy swoich rządów nad Imperium. Spotkał się tam z niechęcią zarówno kręgów senatorskich, jak i zwykłych Rzymian67. Według Zosyma to wówczas władca miał podjąć decyzję o poszukaniu "miasta, które byłoby odpowiednikiem Rzymu (antírropon tes Rómes) i gdzie mógłby wznieść pałac królewski"68. Według niektórych źródeł Konstantyn, zanim wybrał Konstantynopol na odpowiednik Rzymu, miał pomysł, by odbudować Troję i z niej uczynić stolicę69. Przekaz ten podawany jest w wątpliwość70. Wydaje się jednak, że w omawianym okresie rzeczywiście jakieś prace budowlane w Troadzie przeprowadzono. Sam Konstantyn Wielki w swojej propagandzie sięgał do mitu trojańskiego, chcąc powiązać go z Konstantynopolem. Temu zapewne służyło również umieszczenie w łaźniach Zeuksipa kolekcji kilkudziesięciu posągów ukazujących wybitnych Trojan - wśród nich znajdowało się wyobrażenie Eneasza, będącego łącznikiem dziejów Troi, Rzymu (Drugiej Troi) i Konstantynopola (Trzeciej Troi)71. Eneasz pojawił się także na medalach, które powstały z okazji inauguracji Miasta72. Co znamienne, posąg Heliosa-Konstantyna, który stanął na kolumnie na Forum Konstantyna, pochodzić miał z legendarnej Troi73. Temistiusz w Mowie III obrazowo ujmuje awans Konstantynopola jako powrót do "dawnego domu Eneadów"74.
Jeśli Konstantyn Wielki miał pomysł uczynienia z Troi swej rezydencji, to bardzo szybko musiał się z niego zrezygnować, jeszcze przed końcem 326 r. uwidoczniła się bowiem zmiana w postawie władcy wobec Konstantynopola. Widomym jej wyrazem było uruchomienie w mieście już w 326 r. mennicy75 i zintensyfikowanie prac budowlanych na jego terenie. Cesarz nadzorował prace osobiście, przyjeżdżał od czasu do czasu z pobliskiej Nikomedii76, która stanowiła wówczas jego główną siedzibę. Etap ten zakończył się w listopadzie 329 r. 26 dnia tegoż miesiąca77 doszło do uroczystego wytyczenia obwodu murów miejskich78. Tym samym zostały zapoczątkowane obrzędy związane z inauguracją nowej stolicy. Być może przy tej okazji miasto otrzymało swoje imię hieratyczne - Anthousa ('kwitnąca')79. Najistotniejsza część uroczystości odbyła się 11 maja 330 r.80 Jakie ceremonie odbyły się tego dnia? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta81. Jeśli uznamy, że uroczystość wyznaczenia kształtu nowych murów odbyła się w listopadzie 329 r., to ważną, o ile nie najważniejszą, częścią uroczystości z 11 maja 330 r. było umieszczenie posągu Konstantyna na kolumnie znajdującej się na forum jego imienia, jak również aklamowanie cesarza82. Jak wzmiankuje anonimowy autor Krótkich kronik, wyniesieniu posągu na kolumnie miały towarzyszyć niezliczone okrzyki "Kyrie eleison" i modły o pomyślną przyszłość Konstantynopola83. Następnego dnia odbył się uroczysty pochód z Forum Konstantyna do hipodromu. Odziani w białe szaty i ze świecami w rękach dostojnicy państwowi eskortowali wiezioną na wozie drewnianą statuę Konstantyna trzymającego Tyche Miasta. Po dotarciu do hipodromu pochód zatrzymał się w miejscu, gdzie zwykle nagradzano zwycięskich woźniców. Tam doszło do uhonorowania posągu cesarza. Według niektórych źródeł uroczysta procesja z Forum do hipodromu stać się miała stałym elementem uroczystości obchodzonych w dzień narodzin Miasta. Przez tę ceremonię mieszkańcy czcić mieli pamięć fundatora84. Według Krótkich kronik uroczystości związane z inauguracją Konstantynopola miały trwać 40 dni. Wówczas to cesarz rozdawał dary mieszkańcom, w hipodromie zaś organizowane były wyścigi zaprzęgów.
Averil Cameron i Judith Herrin sądzą, że ceremonie inauguracyjne, wokół których narosła ideologiczna dyskusja, czy było to starcie między światem wierzeń pogańskich a chrześcijaństwem, trzeba traktować w sposób bardziej wyważony. Ich zdaniem aklamacja posągu Konstantyna Wielkiego na forum, czy też kopii tego posągu w hipodromie, nie była ani chrześcijańska, ani specyficznie pogańska85. Na marginesie rozważań dotyczących wspomnianych uroczystości trzeba zwrócić uwagę na kwestię ogólniejszą, a mianowicie: czy cesarz, przekształcając Byzantion w Konstantynopol, zamierzał uczynić z niego od samego początku miasto czysto chrześcijańskie. Tak najwyraźniej stwierdza Euzebiusz z Cezarei, autor współczesny wydarzeniom, a za nim część dzisiejszych uczonych86. Według Euzebiusza cesarz miał wznieść wiele kościołów, wśród których znalazł się martyrion św.św. Apostołów. Przypisuje też władcy usunięcie kultów pogańskich ze stolicy87. Podobne opinie formułowali inni autorzy chrześcijańscy. Sozomen Hermiasz, piszący pod koniec pierwszej połowy V w., starał się przedstawić Konstantynopol jako miasto Chrystusa powstałe na miejscu Byzantion z boskiej inicjatywy i pozbawione akcentów pogańskich. W tym celu podkreślił, że na polecenie Konstantyna wzniesiono tu liczne świątynie chrześcijańskie, wśród nich słynący z licznych cudów Michaelion88. Taka wersja postrzegania początków Konstantynopola utrwaliła się w późniejszych źródłach. Tak np. Teofanes, autor powstałej w drugiej dekadzie IX w. Chronografii, wymienia fundacje kościelne z czasów Konstantyna, a mianowicie kościoły Pokoju Bożego, św.św. Apostołów, św. Mocjusza, a ponadto Archanioła Michała w Anaplus. Dodaje również, że cesarz polecił zniszczyć pogańskie świątynie89.
Wydaje się jednak, że Konstantyn nie miał tak sprecyzowanego poglądu, na kwestię wyznaniowego oblicza Konstantynopola. Stare bóstwa były obecne w mieście. Od sprzyjającego pogańskim kultom Zosyma wiemy, że władca umieścił tu wiele pogańskich posągów i świątyń, wśród których historyk wymienia świątynię Dioskurów, jak również Rei i Fortuny (Tyche), czy posąg Apollina wraz z trójnogiem przywieziony z Delf90.
Prawdopodobnie w Konstantynopolu w początkach jego istnienia elementy pogańskie sąsiadowały z chrześcijańskimi i dopiero z czasem były one eliminowane czy też traciły swój religijny charakter. Tak np. stało się z posągami bóstw, które z obiektów kultu pozostały jedynie cennymi dziełami sztuki i miały ozdabiać miejsce, w jakim zostały ustawione, oraz dodawać mu splendoru91.
Warto wyraźnie podkreślić, co czasami umyka uczonym, że Konstantyn nie zbudował miasta na niezamieszkanym terenie, lecz rozszerzył jedynie granice istniejącego już ośrodka, którego ludność szacuje się na 20 tysięcy mieszkańców. Wśród nich bez wątpienia byli poganie. Wiadomo również, że funkcjonowały w nim pogańskie świątynie.
Ceremonie inauguracji - konsekracji Konstantynopola nie zakończyły intensywnych prac związanych z jego budową. Jak się wydaje, za taki moment należy uznać zimę 333/334, od której datuje się fakt stałego przebywania w Mieście jego fundatora92. Konstantyn Wielki ostatnie lata życia spędził w większości w Konstantynopolu. Można by rzec, że właśnie zimą 333/334 cesarz uznał, że stan prac budowlanych w mieście pozwala na zamieszkanie w nim. Julian Apostata w jednej z mów pisał, że Konstantynopol budowano przez dziesięć lat93. Gdyby uznać rok 324 za punkt wyjścia jego obliczeń, to zima 333/334 stanowiłaby kres trwających mniej więcej dekadę głównych robót związanych z budową miasta Konstantyna. W tym czasie postawiono m.in. nowe mury, pałac cesarski, budynki administracji, hipodrom. Wytyczono też siatkę ulic94. Konstantynopol stawiano szybko i nie zawsze zgodnie z zasadami sztuki budowlanej95. Prace przyciągnęły do miasta wielu ludzi, którzy tu próbowali znaleźć zatrudnienie. Konstantyn Wielki, chcąc zachęcić do przybywania nowych osadników, wprowadził m.in. instytucję rozdawnictwa zboża i oliwy, i być może, zwolnienie z podatków dla mieszkańców (ius italicum)96.
Od początku lat trzydziestych IV w. Konstantynopol był siedzibą władz państwowych97. Elementem ważnym i wyróżniającym miasto spośród innych metropolii był fakt ustanowienia w nim senatu. Kwestia ta obrosła sporą literaturą. Dyskutowano wiele problemów, poczynając od tego, czy rzeczywiście cesarz powołał do życia konstantynopolitańską kurię, jakie były zasady rekrutacji do niej, skąd wywodzili się senatorowie, jakie były jej uprawnienia i charakter. Wydaje się, że sceptycyzm tych uczonych, którzy sądzą, że Konstantyn Wielki nie powołał senatu, jest zbyt daleko idący. Należy przypuszczać, że było to ciało mniej ważne od rzymskiego. Nie można go jednak traktować jako rady miasta czy cesarskiego konsystorium98. Nie wydaje się też, by jądrem konstantynopolitańskiego senatu byli rzymscy senatorowie99. W rzeczywistości gros nowej instytucji stanowili ludzie zawdzięczający wejście do senatu nie pochodzeniu z warstwy senatorskiej, ale poparciu cesarza, z którego woli objęli istotne stanowiska państwowe100. Utworzony za Konstantyna senat w późniejszym okresie rozwijał się zarówno pod względem prestiżu, jak i liczebności.
Konstantyn Wielki ostatnie lata życia związał z Konstantynopolem. Tu w 335 r. celebrował obchody trzydziestej rocznicy rządów101. Miasto stało się również ośrodkiem, w którym zaczęły się odbywać uroczystości związane z członkami cesarskiej rodziny. 25 grudnia 333 r. w Konstantynopolu Konstans, najmłodszy syn władcy, został proklamowany cezarem102. W 336 r. mieszkańcy byli świadkami ślubu Konstancjusza, syna Konstantyna103. To właśnie Konstantynopol wybrał cesarz na miejsce, w którym chciał być po śmierci pochowany, choć jakiś czas wcześniej myślał w podobnym kontekście o Rzymie, gdzie polecił złożyć ciało Heleny, swej matki104. W Konstantynopolu nakazał przygotować mauzoleum dla siebie, gdzie spocząć miał w przyszłości w otoczeniu sarkofagów dwunastu apostołów. Tą decyzją wyraźnie uznał miasto, które zbudował, za godne, by w nim znajdowały się po wsze czasy jego ziemskie szczątki.
Założyciel Konstantynopola zmarł 22 maja 337 r. w miejscowości Ankyrona w okolicach Nikomedii.
1.4. Ewolucja statusu Miasta. Idea Konstantynopola - Nowego RzymuMałgorzata B. Leszka, Mirosław J. Leszka
Konstantyn Wielki, przekształcając Byzantion w Konstantynopol, związał go nie tylko z imieniem Rzymu, lecz także z jego tradycją historyczną. Nazwane imieniem władcy Imperium miasto stawało się ponadto nośnikiem rzymskich tradycji państwowych. Jak słusznie pisał Maciej Salamon: "Zerwanie z Rzymem oznaczałoby rezygnację z ciągłości państwowej..."105. Według Sokratesa Scholastyka Konstantyn "uczynił z [Konstantynopola] miasto równe Rzymowi, stolicy świata [...] i w specjalnej ustawie zapewnił mu tytuł drugiego Rzymu (podkreślenie nasze M.B.L., M.J.L). Ustawa ta wyryta została na kamiennej kolumnie i wystawiona na widok publiczny w tzw. Strategium..."106. Jak sądzi część badaczy, Sokrates, piszący swe dzieło koło połowy V w., znał treść wzmiankowanej inskrypcji i w oparciu o nią określił rangę nowego miasta107. Istnienie napisu, mówiącego o charakterze związku Konstantynopola z Rzymem, potwierdza również przekaz Hezychiusza108. Sądzi się, że na inskrypcji ze Strategionu znalazły się również regulacje dotyczące praw przysługujących nowemu miastu, jak np. ius italicum. Wskazówką w tym względzie może być informacja znajdująca się w Kodeksie Teodozjusza, mówiąca o przywróceniu tychże praw przez cesarza Walensa. Znamienne jest, że ta nowa regulacja miała być także uwieczniona w specjalnym napisie109. Prowadzi to do przypuszczenia, że albo zastąpił on inskrypcję z czasów Konstantyna, albo został umieszczony obok dawniejszej110.
Źródłem, które mogłoby pomóc w ustaleniu, w jaki sposób Konstantyn Wielki zdefiniował relacje między Rzymem a Konstantynopolem, jest dzieło Jana Lidyjczyka O urzędach. Pochodzi ono co prawda z VI w., ale jego autor, w interesującej nas wzmiance, powołuje się na pisma samego Konstantyna Wielkiego. Ze względu na wagę tekstu, ale i trudności z jego interpretacją, przytoczmy go w całości, posługując się przekładem Pawła Janiszewskiego:
Jak archetypicznym wzorcem jest Monas, odbiciem zaś Monady jest Hen, tak miasto za naszych czasów szczęśliwie prosperujące, zostało u początków uznane za odbicie Rzymu, wtedy przewyższającego wszystko. Stąd Konstantyn żadnego przez consecratio - tak zaś Rzymianie nazywają apotheosis - tegoż i przez wzgląd na to Nowym Rzymem słusznie nie uczynił, castra zaś na równi z innymi miejscami. A dowody na to każdy pozna, jeśli czyta dialexeís Konstantyna, które on sam pozostawił spisane w ojczystej mowie111.
Powyższy tekst skonstruowany w oparciu o filozofię neoplatońską, i to, jak słusznie zauważa P. Janiszewski112, nie w wydaniu czwartowiecznym, może prowadzić w ostatecznym rozrachunku do wniosku, że Konstantyn Wielki wyróżnił miasto swojego imienia ponad wszystkie inne miasta (castra), wiążąc je z Rzymem. Można by rzec, że miasto Konstantyna stało się w pewnym sensie Rzymem. I to nie Nowym, Drugim, ale po prostu Rzymem113, przy zachowaniu pierwszeństwa italskiego wzoru. Nie tylko źródła pisane wskazują na powiązanie Konstantynopola z Rzymem. Jest to również widoczne w mennictwie z czasów panowania Konstantyna114.
Jak wspominano powyżej, związki Konstantynopola z Rzymem są widoczne także w przenoszeniu pewnych charakterystycznych dla stolicy Cesarstwa instytucji, takich jak senat. Jednak nie jest słuszne twierdzenie, że cesarz dosłownie dokonywał przenoszenia czy kopiowania starego Rzymu nad Bosforem115.
Powiązania ideowe Konstantynopola z Rzymem pozwoliły Konstantynowi dokonać ustanowienia drugiej, suwerennej stolicy w Imperium Rzymskim. Nie od razu była ona równorzędna z pierwszą. W miarę upływu czasu jej pozycja rosła, choć nie oznacza to, że był to proces liniowy.
Panowanie następców Konstantyna - Konstancjusza II i Juliana Apostaty - utrwaliło pozycję Konstantynopola jako stolicy niezależnej i powiązanej z rodem konstantyńskim. Władcy zadbali o wzmocnienie rangi stołecznego senatu, jak również upodobnienie sposobu zarządzania miastem do rzymskiego przez wprowadzenie instytucji prefekta miasta.
Nowy impuls w rozwoju idei Rzymu - Konstantynopola uwidocznił się w początkach rządów Teodozjusza I Wielkiego. Cesarz ten zajmuje szczególne miejsce w dziejach chrześcijaństwa. To za jego sprawą stało się ono religią państwową. Zainteresowanie władcy sprawami religijnymi przyniosło także istotne zmiany w funkcjonowaniu biskupstwa konstantynopolitańskiego. Podczas synodu odbywającego się w Konstantynopolu w okresie między majem a lipcem 381 r. został uchwalony kanon 3, w którym wyniesiono biskupstwo konstantynopolitańskie ponad inne metropolie kościelne Wschodu. Zgodnie z jego treścią: "Biskup Konstantynopola powinien mieć pierwszeństwo po biskupie Rzymu, ponieważ to miasto jest Nowym Rzymem (podkreślenie nasze M.B.L., M.J.L.)"116. Kanon ten obrósł wielką literaturą117. Prawo kościelne stało się nie tylko wyrazem uznania dla pozycji biskupa konstantynopolitańskiego, lecz przede wszystkim odzwierciedlało ówczesną pozycję miasta. Zebrani na synodzie biskupi, zapewne wspierani przez samego cesarza, dopasowali po prostu istniejącą dotychczas strukturę Kościoła do świeckiej rzeczywistości. Wydarzenie z 381 r. wyraźnie świadczy o tym, że Konstantynopol u progu lat osiemdziesiątych IV w. jeśli nie przewyższył, to z pewnością dorównał Aleksandrii i Antiochii, dwóm największym ówczesnym metropoliom Wschodu. Ważne jest także, że środowisko stołecznych duchownych dostrzegło znaczenie idei Rzymu - Konstantynopola dla podniesienia pozycji miejscowego Kościoła wśród innych ośrodków kościelnych wschodniej części Imperium. Pierwszym spośród stołecznych biskupów, który zrozumiał, że Konstantynopol - Nowy Rzym winien odgrywać taką rolę w życiu Kościoła, jaką ma w funkcjonowaniu państwa, był Grzegorz z Nazjanzu118. Idea ta, przy wsparciu cesarskim, stała się swoistą trampoliną dla stołecznego biskupstwa. Znalazła ona swoje ukoronowanie w czasie soboru w Chalcedonie w 451 r., kiedy w kanonie 28 jego uczestnicy stwierdzali, "że najświętsza stolica - Nowy Rzym, zaszczycony pobytem cesarza i senatu i cieszący się takimi przywilejami cywilnymi jak Stary Rzym cesarski, powinien mieć te same przywileje w porządku kościelnym i być na drugim po nim miejscu"119. Wyraźnie z tego widać, że wydźwignięcie stołecznego Kościoła miało nastąpić na drodze przejęcia tych uprawnień, jakimi cieszyło się biskupstwo Rzymu, przy zachowaniu pierwszeństwa tego ostatniego. Jak słusznie zauważa M. Salamon, powstaje wrażenie, że problem pozycji Konstantynopola chciano wówczas rozwiązać, wzorując się na metodzie zastosowanej przez Konstantyna Wielkiego w odniesieniu do miejsca Miasta w sferze życia świeckiego120.
Wracając do losów idei Rzymu - Konstantynopola w wymiarze świeckim i statusu Miasta, trzeba zwrócić uwagę na fakt, iż od czasów Arkadiusza stał się on stałą siedzibą cesarzy. Od tej chwili pełnił funkcję zarówno stolicy suwerennej, jak i rezydencji władców. To z pewnością podniosło jego rangę. Do tego trzeba dodać fakt, że od końca IV w. uwidaczniał się proces najpierw rozchodzenia się interesów wschodniej i zachodniej części Imperium, a później słabnięcia tej ostatniej. Musiało to rzutować na status Konstantynopola, który coraz wyraźniej odsuwał na drugi plan Wieczne Miasto. Wydarzeniem, które w zdecydowny sposób wpłynęło na postrzeganie pozycji Rzymu, było jego zdobycie w 410 r. przez Gotów Alaryka. Symbolicznym wyrazem uświadomienia sobie przez współczesnych słabnięcia pozycji Rzymu wobec nowej stolicy było przedstawienie obu miast na monecie wybitej w 415 r. z okazji piętnastolecia rządów Teodozjusza II i jego konsulatu sprawowanego wraz z Honoriuszem, cesarzem Zachodu. Po raz pierwszy Konstantynopol został ukazany jak niezależna i równa Rzymowi stolica121. Z wyrazem ideowym wzmiankowanej monety znakomicie koresponduje fakt, że Teodozjusz II jako pierwszy użył w odniesieniu do Konstantynopola określeń "cesarskie miasto" (haec regia urbs)122 i, co znamienne, "wieczne miasto" (urbs aeterna)123. Marcjan, Leon i Zenon poszli w kierunku wytyczonym przez Teodozjusza i nazywali Konstantynopol wiecznym i cesarskim124. Za ostatniego z wymienionych panujących doszło do wydarzenia, które musiało wpłynąć na losy idei Rzymu - Konstantynopola. W 476 r. Odoaker usunął z tronu Romulusa Augustulusa i odtąd zachodnia część Imperium nie miała odrębnego panującego. Władający Konstantynopolem stali się więc jedynymi, którzy mogli się nazywać rzymskimi imperatorami. Ich miasto przerosło Rzym, z którego idei półtora wieku wcześniej się zrodziło. Nic więc dziwnego, że następcy Zenona już bez żadnych wahań nazywali Konstantynopol miastem cesarskim125.
Justynian I, który przecież wyrwał Rzym z rąk barbarzyńskich, nie zdecydował się na realne ani nawet ideowe przeniesienie doń stolicy. W swoim prawodawstwie używał określenia "starszy Rzym", a miasto Konstantyna nazywał zazwyczaj Konstantynopolem, nie nowym czy młodszym Rzymem126. Wieczne Miasto pozostało dla niego historycznym centrum państwa rzymskiego i pierwszym biskupstwem chrześcijańskiego świata127. Zarówno sam władca, jak i jego poddani mieli, jak można sądzić, głębokie przekonanie, że cesarz może rezydować tylko w Konstantynopolu, przez co miasto to było "tą stolicą suwerenną, która mogła w rzeczywistości realizować swe prawa..."128.
1.5. Zarys dziejów Konstantynopola w latach 337-602Małgorzata B. Leszka, Mirosław J. Leszka
Konstancjusz II. Po śmierci Konstantyna Wielkiego dalsze losy Konstantynopola spoczęły w rękach Konstancjusza, któremu przypadł w udziale zarząd nad wschodnią częścią władztwa ojca. Jak pokazała przyszłość, pomimo pewnych zawirowań, jego rządy były okresem dalszego dynamicznego rozwoju miasta, kolejnym etapem na drodze do osiągnięcia przez nie pozycji Drugiego Rzymu. Dla Konstancjusza Byzantion - Konstantynopol mógł być miejscem szczególnym. Tu przecież w dniu 8 listopada 324 r., jak wspominaliśmy, ogłoszony został przez ojca cezarem.
Konstancjusz rozpoczął samodzielne rządy we wschodniej części Imperium od pochowania ojca. Ciało Konstantyna Wielkiego przewieziono z Ankyrony do Konstantynopola. Szczątki władcy włożono do złotej trumny, która została przykryta cesarską purpurą i wystawiona w głównej komnacie pałacu, adorowana zarówno przez najwyższych dostojników państwowych, dowódców wojskowych, jak i prosty lud. Z przeprowadzeniem pogrzebu zwlekano do przyjazdu Konstancjusza, który na wieść o śmierci Konstantyna opuścił Antiochię i ruszył do stolicy.
Kiedy Konstancjusz przybył do Konstantynopola, odbył się cesarski pogrzeb - pierwszy tak uroczysty w dziejach Miasta. Dysponujemy opisem ceremonii, który wyszedł spod pióra Euzebiusza z Cezarei.
Na przedzie szły ustawione w szyku oddziały żołnierzy, a za nimi podążały nieprzeliczone gromady ludzi. Ciało cesarza otaczały kompanie włóczników i ciężkozbrojnej piechoty. Kiedy przybyli do kościoła Apostołów Zbawiciela, tam złożyli trumnę. W ten sposób nowy cesarz Konstancjusz uczcił ojca, zarówno swoją obecnością, jak i właściwym wypełnieniem pozostałych świętych ceremonii129.
Konstancjusz spełnił swój obowiązek. Można by rzec, że podobnie zachowali się konstantynopolitańczycy, którzy tłumnie uczestniczyli w ceremonii pogrzebowej założyciela miasta.
Kolejnym posunięciem było pozbycie się potencjalnych konkurentów do władzy - Juliusza Konstancjusza i Dalmacjusza Starszego, przyrodnich braci Konstantyna Wielkiego, i ich potomstwa130. Bez rozstrzygania, jaki w tym wydarzeniu był udział Konstancjusza, trzeba stwierdzić, że rzuciło ono nie najlepsze światło na potomka Konstantyna oraz stało się zapewne przedmiotem plotek i rozmów także wśród stołecznej ludności. Konstantynopolitańczycy zastanawiali się, co przyniesie im panowanie nowego władcy, którego rządy rozpoczynały się w aurze rozlewu rodzinnej krwi. Ich ewentualne obawy znalazły wkrótce potwierdzenie w wydarzeniach związanych z kwestią obsady konstantynopolitańskiego biskupstwa po śmierci Euzebiusza z Nikomedii. Wbrew woli cesarza władzę nad stołecznym Kościołem po raz kolejny próbował przejąć biskup Paweł, w konsekwencji czego w mieście doszło do rozruchów. Hermogenes, którego cesarz wysłał w celu uporania się z problemem, napotkał opór ze strony konstantynopolitańczyków - nie pozwolili wypędzić biskupa z miasta. Co więcej, zabili cesarskiego dowódcę131. Konstancjusz nie mógł tego puścić płazem, czym prędzej opuścił Antiochię i ruszył do Konstantynopola. Po przybyciu doprowadził do usunięcia biskupa Pawła, a w ramach represji za rozruchy i zamordowanie Hermogenesa obniżył o połowę ilość rozdawanego konstantynopolitańczykom zboża132. Kara była mało dotkliwa, konstantynopolitańczycy mieli bowiem wyprosić u Konstancjusza łagodne traktowanie133.
Wydarzenia te po raz pierwszy w dziejach Konstantynopola uwidoczniły siłę ludu niezadowolonego z decyzji cesarza w sferze religijnej. Z takimi sytuacjami spotykać się będą w przyszłości bizantyńscy cesarze niejednokrotnie.
Mimo nie najlepszych początków, rządy Konstancjusza nie zapisały się w dziejach Konstantynopola źle. Temistiusz w Mowie IV, poświęconej w dużej mierze związkom tegoż władcy z Miastem, wspomina wiele dobrodziejstw, których zaznało od cesarza. Część z nich zresztą przypisać trzeba jeszcze Konstantynowi134. Spośród tych, które wiązać należy z imieniem Konstancjusza, warto wymienić łaźnie Konstantyńskie, które zaczęły funkcjonować w 345 r.135, a także bibliotekę wraz ze związanym z nią skryptorium136. Temistiusz wspomina o działaniach władcy, których celem było upiększenie Konstantynopola, m.in. przez sprowadzanie dzieł sztuki z innych ośrodków Imperium137. Nie mówi natomiast o chrześcijańskich budowlach sakralnych związanych z imieniem Konstancjusza, jak choćby kościele Hagia Sofia. Dzieje się tak nie tylko z powodu przekonań religijnych retora, który był poganinem, lecz także z tego względu, że w chwili wygłaszania Mowy IV (357) obiekt ten nie był jeszcze ukończony. Jego inauguracja odbyła się 15 lutego 360 r.
Konstancjusz, człowiek głęboko religijny, uczynił ważny krok dla wzmocnienia pozycji Konstantynopola jako miasta chrześcijańskiego. Sprowadził doń relikwie apostołów Tymoteusza, Andrzeja i Łukasza, co nastąpiło w 356-357 r. Zgodnie z wcześniejszymi planami cesarz umieścił je w świątyni św.św. Apostołów138.
Istotne decyzje podjął Konstancjusz w sprawie stołecznego senatu i sposobu zarządzania miastem. W 340 r. wydał konstytucję, w której jest mowa o trzech konstantynopolitańskich preturach oraz o wydatkach związanych z ich sprawowaniem. Określono je na 25 tysięcy follisów i 50 funtów srebra dla pierwszej, 20 tysięcy i 40 funtów dla drugiej oraz 15 tysięcy i 30 funtów dla trzeciej139. W 361 r. w Konstantynopolu urzędowało już pięciu pretorów140. W 356 r. Konstancjusz nakazał, by liczba członków senatu konstantynopolitańskiego noszących tytuł clarissimi była większa niż 50141. W roku następnym została wydana kolejna konstytucja, która, jak sądzi część badaczy, wpływała na funkcjonowanie tego ciała142. Obligowała ona senatorów rzymskich z Achai, Macedonii i Ilirikum do przybywania do Konstantynopola i uczestnictwa w obradach kurii, co zdaniem tychże historyków niewątpliwie wzmacniało konstantynopolitański senat zarówno pod względem ilości członków, jak i prestiżu. Pamiętać bowiem należy, że wszyscy członkowie rzymskiego senatu nosili tytuł clarissimi143. Wzmiankowany pogląd jest jednak coraz bardziej krytykowany. Konstytucja z 357 r., według części współczesnych uczonych, nie miała zastosowania do Konstantynopola, a nawet gdyby miała, to w źródłach znaleźć można tylko jeden przykład rzymskiego senatora zamieszkującego na Wschodzie, który po 357 r. został członkiem konstantynopolitańskiego senatu144. Mimo wątpliwości wokół konstytucji z 357 r. pewne jest, że między 357 a 361 r. nastąpił wyraźny wzrost liczby senatorów. Wiadomo, że misją wprowadzenia nowych członków do konstantynopolitańskiego senatu Konstancjusz obarczył Temistiusza. Retor w Mowie XXXIV twierdzi, że wykonał to zadanie. Dzięki jego aktywności liczba senatorów wzrosła o 1700 członków i osiągnęła liczbę 2000145. Można mieć wątpliwości co do precyzji liczb podawanych przez Temistiusza. Nie podlega jednak dyskusji fakt, że w tym czasie doszło do znacznego poszerzenia kurii146. Nie był to oczywiście jedynie skutek działalności Temistiusza. Otwarcie kurii na nowych członków było możliwe dzięki polityce cesarza Konstancjusza. Wprowadził on, zdecydowanie bardziej niż w rzymskiej kurii, liberalne warunki przyjmowania nowych członków. Dla cesarza istotnym kryterium akcesu do kurii było nie tyle pochodzenie, jak twierdzi Temistiusz, ile: pieniądze, majątek nieruchomy, pełnienie urzędów i wreszcie wykształcenie147. Szczególnie istotny był trzeci z tych elementów. Konstancjusz poszerzył grupę tych urzędów, które uprawniały do stania się członkiem senatu148.
Istotną zmianą w zarządzaniu Konstantynopola było wprowadzenie w 359 r., na wzór Rzymu, urzędu prefekta miasta149. W 361 r. poszerzono jego kompetencje o pełnienie funkcji sędziego apelacyjnego dla rozległego obszaru obejmującego m.in. Bitynię, Paflagonię, Lidię, Hellespont150.
Konstancjusz zdecydował się również na wprowadzenie pewnych ulg podatkowych dla mieszkańców Miasta, którzy mieli być zwolnieni z nakładania na nich nadzwyczajnych i wojskowych powinności151.
David Hunt, podsumowując znaczenie panowania Konstancjusza dla Konstantynopola, słusznie napisał: "Konstancjusz jawi się jako twórca zarówno chrześcijańskiego Konstantynopola, jak i jego świeckich instytucji"152.
Julian Apostata. Konstancjusz II zmarł w Mopsukrenie około Tarsu w Cylicji 3 listopada 361 r. Od lutego roku 360 znajdował się w obliczu uzurpacji Juliana Apostaty, swego krewnego153. Śmierć władcy uchroniła Cesarstwo przed rozprawą, w której zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie popłynęłaby krew rzymskich żołnierzy. Julian Apostata na wieść o zgonie Konstancjusza ruszył do Konstantynopola. Przybył tam wraz z wojskiem 11 grudnia 361 r. Konstantynopolitańczycy, którzy wiedzeli, rzecz jasna, o śmierci Konstancjusza, nader życzliwie przyjęli nowego władcę. Szczęśliwie dla siebie nie musieli dokonywać wyboru między nim a jego konkurentem. Zapewne też rozpowszechniono informację, że Konstancjusz miał na łożu śmierci wyznaczyć krewnego swoim następcą. Konstantynopolitańczycy prawdopodobnie oczekiwali, że Julian - urodzony przecież i wychowywany przez jakiś czas w mieście - będzie w stosunku do nich przychylny. Ammian Marcellin tak przedstawiał adventus cesarza:
Gdy wiadomość o jego nadejściu rozeszła się po Konstantynopolu, na ulice wysypali się wszyscy mieszkańcy, niezależnie od wieku i płci, jak gdyby chodziło o zobaczenie kogoś zesłanego z nieba. W trzecim dniu przed Idami grudniowymi senat przyjął go z należną czcią, a lud - zgodnymi oklaskami. Zewsząd otaczały Juliana rzesze wojskowych i cywilów i prowadziły jakby w szyku bojowym. Ludzie zwracali ku niemu oczy, aby nie tylko go ujrzeć, ale także okazać mu wielki podziw154.
Opis ten wyraźnie wskazuje na akceptację, jaką Julian uzyskał zarówno ze strony senatu, jak i ludu Konstantynopola155. Pamiętać należy, że Julian w chwili swego wyniesienia przez wojsko, w lutym 360 r., był uzurpatorem. Śmierć Konstancjusza zmieniła co prawda jego sytuację, ale dopiero uznanie przez senat i lud czyniły zeń pełnoprawnego władcę. Po raz pierwszy w swych dziejach mieszkańcy Konstantynopola uczestniczyli w procesie potwierdzenia prawa nowego cesarza do purpury. Podobnie rzecz się miała z konstantynopolitańskim senatem. W tym momencie oba te czynniki (senat i lud) zaczęły odgrywać w procesie wynoszenia nowych imperatorów rolę taką, jaka dotychczas zawarowana była dla Rzymu, a konkretnie dla jego senatu i ludu (populus Romanus). Konstantynopol stał się miejscem proklamowania cesarzy. Ci, którzy z jakichś względów okrzyknięci zostali imperatorami poza murami Miasta, tu szukać będą uznania dla swego wyniesienia.
Konstantynolitańczykom dane było przez pół roku obserwować działalność nowego władcy. Od samego początku pobytu w stolicy wykazywał się on znaczną aktywnością i nierzadko niekonwencjonalnymi zachowaniami. Przez ówczesnych obserwatorów nie zawsze były one uznawane za właściwe dla człowieka piastującego cesarską godność.
W początkach rządów Juliana ważnym wydarzeniem, w którym uczestniczyła stołeczna ludność, był pogrzeb zmarłego Konstancjusza. Zwłoki przywiezione zostały do Konstantynopola wkrótce po tym, jak w mieście pojawił się Julian. Młody cesarz chciał wykorzystać ceremonie pogrzebowe w celach propagandowych - do pokazania, jakim szacunkiem darzył zmarłego i jak mocno emocjonalnie był z nim związany. Wedle Libaniusza konstantynopolitańczycy mogli zobaczyć szlochającego Juliana, bez insygniów cesarskiej władzy, prócz purpurowej chlamidy, daru od Konstancjusza, oczekującego w porcie na przybycie statku wiozącego zwłoki zmarłego imperatora156, później zaś biorącego udział w kondukcie żałobnym157. Trudno orzec, czy mieszkańcy stolicy uwierzyli w szczerość zachowań Juliana. Z pewnością musieli jednak dostrzec jego starania, których celem była, przynajmniej oficjalna, chęć pojednania się ze zmarłym, odpowiedzialnym wszak za śmierć jego najbliższych.
Jeśli konstantynopolitańczycy za dobrą monetę przyjęli zachowanie Juliana, to bardzo szybko przekonali się, że nowy cesarz, umocniwszy swą pozycję, podejmuje kroki, które bez wątpienia nie spotkałyby się z aprobatą niedawno zmarłego władcy. Po pierwsze, jawnie porzucił chrześcijaństwo i zaczął otwarcie czcić dawnych bogów. Według Libaniusza oficjalny zwrot ku pogaństwu rozpoczął od "obrzędów na cześć bogów miasta"158. Być może odbyło się to w konstantynopolitańskim Tychejonie159. Po wtóre, rozprawił się z częścią ludzi z najbliższego otoczenia Konstancjusza, organizując sąd nad nimi. Julian chciał zachować pozory bezstronności decyzji powołanego przez siebie trybunału, na czele którego postawił Saturnina Sekundusa Salucjusza160, polecił mu więc, by obradował w Chalcedonie161. Wśród oskarżonych znaleźli się m.in.: Euzebiusz162, wszechwładny prepozyt świętej sypialni (praepositus sacri cubiculi), Ewagriusz163, komes dóbr prywatnych (comes rei privatae) czy Ursulus164, komes świętych rozdawnictw (comes sacrarum largitionum). Wieści o tym, co działo się w Chalcedonie, docierały do mieszkańców Konstantynopola. Zapewne różnie były odbierane165. Można jednak przyjąć, iż część wyroków musiała spotkać się z aprobatą stołecznych mieszkańców. Należało do nich choćby skazanie na śmierć znienawidzonego powszechnie eunucha Euzebiusza.
Wśród mieszkańców Konstantynopola emocje wzbudziło zapewne również "odchudzanie" personelu dworskiego. Cesarz, człowiek skromny i niegustujący w zbytku, uznał, że należy ograniczyć liczbę dworskiej służby i części urzędników166. Niektórzy spośród mieszkańców cieszyli się zapewne z ich upadku, kierując się obecną w każdych czasach zawiścią, inni krytykowali posunięcie cesarza167. Można również podejrzewać, że ograniczenie liczby członków dworu miało pewne gospodarcze znaczenie. Zmniejszyły się dochody tych, którzy zajmowali się aprowizacją cesarskiego dworu.
Powyższe posunięcia, poza kwestiami religijnymi, stanowiły swego rodzaju rozliczenie się z jego działań.
Postawa Juliana wobec samej stolicy dowodzi, że z pewnością poświęcił temu miastu sporo uwagi. Widoczne jest wyraźne zainteresowanie konstantynopolitańskim senatem. Cesarz odnosił się do senatorów z widoczną rewerencją. Uczestniczył w ich obradach168. To od czasów Juliana, jak się sądzi, senat konstantynopolitański został zrównany z senatem rzymskim169. W lutym i marcu 362 r. Julian nadał senatorom przywileje o charakterze sądowym170 i fiskalnym171. Taki stosunek do konstantynopolitańskiego senatu mógł być zarówno wyrazem jego wdzięczności za zaakceptowanie przez stołeczną kurię jego wyniesienia, jak i wynikać z pozytywnego stosunku władcy do Miasta oraz do samej instytucji senatu172. Bez względu na motywy, które kierowały postępowaniem Juliana wobec kurii, wzmocniły one jej pozycję w państwie, a jednocześnie wyraźnie podkreśliły prawa Konstantynopola jako stolicy suwerennej173. Nie musi przeto dziwić, iż Prokopiusz, krewny cesarza, zwrócił się do senatu Konstantynopola o poparcie i uznanie, kiedy starał się o cesarską władzę174.
Podobnie jak Konstancjusz, Julian podjął w stolicy działania w sferze budowlanej. Ukończył budowę portu, mającego około 600 m długości, co zdecydowanie zwiększyło możliwości przyjmowania i odprawiania statków. Portowi nadano imię Juliana175. Cesarz, miłośnik ksiąg, rozbudował także ufundowaną przez Konstancjusza bibliotekę i zadbał o jej księgozbiór176. Ściągnął do Konstantynopola niektórych znanych pogańskich uczonych, retorów, m.in. Himeriusza177.
Julian dołożył wielu starań, aby sprowadzić do Konstantynopola obelisk faraona Tutmozisa III. Zainteresował się już nim wcześniej Konstancjusz, któremu jednak nie udało się sfinalizować planu sprowadzenia go do miasta. Julian zwrócił się w tej sprawie do rady miejskiej Aleksandrii takimi oto słowy:
Znajduje się u Was, jak słyszę, obelisk kamienny wysokości dostatecznej, porzucony jednak na wybrzeżu morskim jako coś zupełnie bezwartościowego. Dla niego to błogiej pamięci Konstancjusz zbudować kazał okręt mający go odwieźć do Konstantynopola, grodu mego ojczystego. Ponieważ jednak z woli bogów wypadło mu odejść przeznaczoną drogą z tego świata na tamten, żąda ode mnie tego daru świętego ta ojczyzna moja, ze mną ściślej niż z nim związana: on bowiem kochał ją jak siostrę, ja zaś kocham ją jak matkę. Przecież i urodziłem się w niej, i wychowałem, i nie mogę pozostać dla niej obojętnym178.
Fragment ten, jak sądzimy, jest wyrazem płynących z serca, ciepłych uczuć Juliana wobec miasta, ale też świadczy o chęci wykazania swojej nad Konstancjuszem wyższości. Ja - mówił - bardziej kocham Konstantynopol niż Konstancjusz i uczynię dla niego to, czego jemu się nie udało. Rzeczywiście Julian doprowadził do sprowadzenia monumentu, ale nie udało mu się go ustawić, to stało się dopiero udziałem Teodozjusza I179.
Pobyt Juliana w Konstantynopolu był z pewnością okresem istotnym w rozwoju miasta. Ammian Marcellin, podsumowując pobyt cesarza, tak pisał: "Otoczony powszechną życzliwością [...] opuścił więc Konstantynopol, miasto, które wzbogacił w sposób nadzwyczaj hojny, w nim bowiem się urodził i kochał je, i czcił jak rodzoną ojczyznę"180. Julian wyjechał z Konstantynopola w końcu maja 362 r. Wyruszył do Antiochii, aby tam podjąć przygotowania do wyprawy przeciw Persji.
Miasto opuszczone przez cesarza żyło swoim życiem. I choć zapewne pozytywne opinie o pobycie w nim Juliana przeważały, to jeszcze za jego rządów doszło tu do społecznych niepokojów. Wskazują na to listy Libaniusza181. Na ich podstawie nie da się jednoznacznie wykazać, jakie było podłoże rozruchów. Przypuszczenia uczonych idą w kierunku kwestii religijnych i upatrują w nich ewentualnej reakcji na propogańską politykę władcy182.
Walens (364-378). Przez następne blisko dwa lata od wyjazdu Juliana Konstantynopol nie gościł cesarzy. Julian zginął w czerwcu 363 r. Jowian, jego następca, do stolicy nigdy nie dotarł. Zmarł niespodziewanie 17 lutego 364 r., w osiem miesięcy po tym, jak przejął władzę. Śmierć panującego postawiła dostojników państwowych i dowódców wojskowych znajdujących się w otoczeniu zmarłego władcy przed koniecznością szybkiego wyboru następcy. Po dość burzliwej naradzie, która odbyła się w Nicei 25 lutego, ich wybór padł na Walentyniana, trybuna drugiego oddziału tarczowników (tribunus scholae secundae scutariorum)183. Podczas uroczystości koronacyjnych doszło do wydarzenia, które w niedalekiej przyszłości miało pociągnąć za sobą brzemienne dla Konstantynopola skutki. Otóż w czasie przemówienia Walentyniana wygłoszonego podczas trwania uroczystości rozległy się z tłumu okrzyki, domagające się powołania drugiego cesarza. Żądanie to miało być wynikiem obaw o stabilność rządów nad państwem. W latach 361-364 niespodziewanie rozstało się z życiem trzech władców. Walentynian, co prawda, nie podjął decyzji w tej materii natychmiast, ale już w miesiąc później, 28 marca 364 r., obwołał współcesarzem Walensa, swojego brata i wyznaczył mu zarząd nad wschodnią częścią Imperium. Co znamienne, proklamacja cesarska Walensa odbyła się w Hebdomonie, przedmieściu Konstantynopola, pełniącym funkcję obozu wojskowego184. Tym samym Walens był pierwszym cesarzem, który został wybrany w Mieście. Sam, jak twierdzi retor Temistiusz, nazwać miał je méter basileías ('matka Cesarstwa') oraz méter anarréseos ('matka cesarskiej proklamacji')185. Być może określenia te były wyrazem wdzięczności nowego władcy wobec konstantynopolitańczyków za ich przychylność okazaną mu w chwili proklamacji cesarskiej dokonanej przez Walentyniana186. Jednak równie dobrze mogły być obliczone jedynie na uzyskanie poklasku u słuchaczy, którym byli stołeczni senatorowie, bezpośredni odbiorcy przemówienia władcy.
Radość Walensa z zostania cesarzem zakłóciła choroba. Dosięgła ona także jego brata, Walentyniana187. Jak sądzi David Woods, dolegliwości cesarza Wschodu były na tyle poważne188, że w obawie przed śmiercią zdecydował się nawet na przyjęcie chrztu. To przykre osobiste doświadczenie (myślimy, rzecz jasna, o chorobie), być może wpłynęło na to, że Walens nie związał się emocjonalnie z Konstantynopolem. Wkrótce po uporaniu się z niemocą opuścił go wraz z Walentynianem. Poświadczony jest jego pobyt 8 maja w Adrianopolu. Powtórna obecność cesarza w Konstantynopolu została odnotowana dopiero w grudniu 364 r.189
Walens w pierwszej fazie rządów, a więc do wybuchu uzurpacji Prokopiusza (28 września 365 r.), spędził w Konstantynopolu około pół roku190. Jest to czas porównywalny z tym, jaki przebywał w mieście Julian Apostata. Temu ostatniemu wystarczył on do podjęcia wielu przedsięwzięć na rzecz miasta, o których pisaliśmy powyżej. O Walensie tego powiedzieć się nie da. Co prawda Temistiusz podkreśla, że Walens i Walentynian starali się tak traktować miasto, jak czynili to członkowie dynastii jego założyciela191, ale może to być zwyczajne retoryczne pustosłowie, nie przytoczył bowiem na rzecz tej konstatacji żadnego argumentu. Symbolicznym wyrazem małego w tym czasie zaangażowania Walensa w rozwój Konstantynopola był brak personifikacji miasta w materiale numizmatycznym192.
Taki stosunek Walensa do miasta nie mógł zyskać mu sympatii stołecznych mieszkańców. Na niechęć konstantynopolitańczyków do nowego władcy złożyła się także działalność Petroniusza, jego teścia193, który był odpowiedzialny za pobór podatków. Wyjątkowo restrykcyjna polityka fiskalna prowadzona przez Petroniusza przyczyniła się do wzrostu społecznego niezadowolenia. Nawet gdyby tylko w części zaakceptować barwną opowieść Ammiana Marcellina o nadużyciach, jakie zaistniały przy ściąganiu podatków194, to jednak z całą pewnością coś musiało w tym być, skoro po stłumieniu uzurpacji Prokopiusza Petroniusz nie powrócił już do służby państwowej. Tak czy inaczej działalność teścia Walensa przyczyniła się do kształtowania niechętnego wobec władcy stanowiska konstantynopolitańczyków. Jak się wydaje, jeszcze przed próbą pozbawienia cesarza tronu przez Prokopiusza pod adresem władcy z ust stołecznych mieszkańców padały obelgi, o których wspomina Libaniusz195. Być może odpowiedzią właśnie na nie było wydane, najprawdopodobniej w 365 r., prawo surowo karzące wszelkie osoby rozpowszechniające oszczerstwa przeciw władcom196.
Takie nastroje stołecznej ludności postanowił wykorzystać do podjęcia walki o cesarski tron Prokopiusz, krewny Juliana Apostaty197. Ze względu na to, iż jest to pierwsza uzurpacja, która rozpoczęła się w Konstantynopolu, poświęcimy jej trochę więcej miejsca.
Prokopiusz dla następców Juliana Apostaty - Jowiana, a następnie Walentyniana i Walensa - stał się osobą niewygodną. Zarówno Jowian, jak i później Walentynian I i Walens, musieli sobie uświadomić, że z tytułu swoich związków rodzinnych z Julianem Apostatą, ostatnim przedstawicielem rodu Konstantyna, stanowi on dla nich zagrożenie. Ani Jowian, ani Walentynian i Walens takimi koneksjami nie mogli się pochwalić. Mieli świadomość, że przywiązanie społeczeństwa, a szczególnie wojska, do rodu Konstantyna Wielkiego jest silne i uznali, że Prokopiusz może wykorzystać ten fakt do podjęcia walki o władzę198, względnie sam zostanie użyty przez środowiska niezadowolone z nowych rządów. Likwidację potencjalnego zagrożenia można było przeprowadzić dwojako: albo przez poddanie Prokopiusza ścisłej kontroli (co nie gwarantowało trwałego sukcesu), względnie przez jego uśmiercenie. Zdawszy sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie mu grozi, krewny Juliana zdecydował się podjąć walkę o tron. Na miejsce, w którym zainicjował swoje wystąpienie, wybrał Konstantynopol. Czyniąc tak, sądził zapewne, że będzie miał stosunkowo duże szanse na pozyskanie zarówno konstantynopolitańskiej elity, jak i szerokich warstw stołecznej ludności. Na czym opierał swoje przekonanie? Jak wyraźnie wskazują źródła, Prokopiusz miał wśród stołecznych dygnitarzy oddanych sobie ludzi. Ammian Marcellin donosi, że po przybyciu w okolice Chalcedonu uzurpator ukrywał się w posiadłości Strategiusza, ongiś członka straży pałacowej, a poźniej senatora199. Można sądzić, że ten ostatni podjął działania na rzecz pozyskania przedstawicieli warstwy senatorskiej dla sprawy uzurpatora. Zosym z kolei wspomina, że buntownikowi udało się także związać ze sobą eunucha Eugeniusza, niedawno usuniętego z cesarskiego pałacu. Zapewne nadal utrzymywał on kontakty ze sferami dworskimi. Był także człowiekiem majętnym i zdecydowanym na użycie swych bogactw do budowania zaplecza politycznego Prokopiusza200. Wydaje się również, że Prokopiusz, jako dawny członek korpusu notariuszy i komes, mógł mieć także i innych przyjaciół na dworze. Filostorgiusz informuje, że uzurpator przez czas jakiś ukrywał się w podkonstantynopolitańskich posiadłościach biskupa Eunomiusza201. Sugerować to może, że miał powiązania ze zwolennikami anomeizmu. Wzmiankowane powyżej osoby, wspierające Prokopiusza, nie wyczerpują zapewne listy ludzi, z którymi kontaktował się przyszły uzurpator. Warto podkreślić, że na początku swych rządów Walens odsunął od władzy część dostojników państwowych i dowódców wojskowych, którzy związani byli z jego poprzednikami, a szczególnie z Julianem Apostatą202. Wiadomo, że niektórzy z nich mieszkali w tym czasie w Konstantynopolu i to do nich mogli trafić emisariusze Prokopiusza203.
Jeśli chodzi o pozyskanie szerokich warstw konstantynopolitańczyków, to Prokopiusz chciał zapewne z jednej strony wykorzystać swoje koneksje z Julianem Apostatą, z drugiej zaś niezadowolenie ludu z dotychczasowych rządów Walensa. Jak się wydaje, Julian cieszył się sporą popularnością wśród konstantynopolitańczyków, którzy czuli do niego sentyment z tego tytułu, że urodził się w ich mieście, i mogli być dumni, że był pierwszym imperatorem, który miał konstantynopolitańskie korzenie. Także i sam cesarz darzył Konstantynopol ciepłymi uczuciami. Julian przebywał tu pół roku i, prawdopodobnie, nie roztrwonił tego kapitału zaufania, jakim obdarzyli go konstantynopolitańczycy; zapisał się dobrze w ich pamięci204. Prokopiusz zdawał sobie z tego sprawę i doskonale znał nastroje konstantynopolitańczyków. Mieszkał w okolicach miasta i pojawiał się w nim, mógł więc osobiście słuchać tego, co mówili zwykli ludzie. Pozyskane informacje zapewne umocniły go w przekonaniu, że w razie podjęcia walki o władzę może liczyć na wsparcie ludności Konstantynopola. Jego nadzieje wzmacniał fakt, że po 30 lipca Walens opuścił miasto. Przez pewien czas Prokopiusz zwlekał z podjęciem działań. Bodźcem, który pchnął go do podjęcia walki, było pojawienie się zapewne 25-26 września w Konstantynopolu oddziałów wojskowych. Prokopiuszowi udało się je pozyskać dzięki znajomości z dowódcami i obietnicom sowitego wynagrodzenia. Wsparcie militarne było istotne, ale nawet wtedy duże znaczenie miało to, jak zachowają się mieszkańcy Konstantynopola, zarówno elity, jak i zwykli obywatele. Prokopiusz zadbał, jak się wydaje, o dobre przyjęcie swego wystąpienia w Konstantynopolu. Zręcznie wykorzystał niezadowolenie z rządów Walensa i rozpuszczał wieści o swoich powiązaniach z tak niedawno jeszcze panującym rodem Konstantyna Wielkiego. Być może wtedy właśnie zaczęto rozpowszechniać pogłoskę o tym, że Julian chciał go uczynić swoim następcą. Prokopiusz, jako człowiek doświadczony w służbie państwowej, wiedział doskonale, że sentymenty są istotne, ale żeby poruszyć tłumy, potrzebni są tacy, którzy do tego doprowadzą. Jak donosi Zosym, ludzie uzurpatora: "[...]uzbroili niewolników i niewielkim wysiłkiem zebrali znaczny tłum, ponieważ w takiej sytuacji wielu chętnie się zgłaszało. Wczesną nocą wysłali ten tłum na miasto i wszelkich wprawili w popłoch"205. Z wcześniejszego fragmentu Historii nowej wynika, że do dyspozycji Prokopiusza oddał swój niemały majątek Eugeniusz, były kubikulariusz. Można stąd wysnuć wniosek, że ludzie, którzy rozbiegli się po mieście i rozgłaszali wieść o tym, że Prokopiusz będzie proklamowany cesarzem, czynili to nie tylko z sympatii do pretendenta do cesarskiej purpury, lecz także ze względu na to, iż zostali za swoją usługę sowicie wynagrodzeni. To w wyniku ich skutecznej akcji część mieszkańców pojawiła się rankiem przed gmachem kurii, aby zobaczyć na własne oczy człowieka, który wystąpił przeciw Walensowi. O tym, że kupowano poparcie konstantynopolitańczyków, jednoznacznie świadczy również przekaz Ammiana Marcellina206.
Prokopiusz działał zdecydowanie i logicznie. Chcąc zneutralizować ewentualny opór ze strony najwyższych dostojników znajdujących się w Konstantynopolu - prefekta pretorium Wschodu i prefekta miasta - polecił dokonać ich aresztowania. Rozkaz został wykonany. W rękach buntownika znalazł się Nebrydiusz207, od niedawna zajmujący stanowisko prefekta pretorium Wschodu, oraz Cezariusz, prefekt miasta208. Wydaje się, że to posunięcie zostało wykonane nocą z 27 na 28 września, jednocześnie z proklamacją Prokopiusza cesarzem. Tak sugerują przekaz Zosyma i relacja Temistiusza, bezpośredniego świadka wydarzeń209. Aresztowania dotknęły również innych dygnitarzy210, choć nie mamy wskazówek, o kogo konkretnie mogło chodzić. Uzurpator wyznaczył swoich ludzi na miejsca usuniętych dostojników. Prefektem miasta został Fronimiusz, Araksjusz - prefektem pretorium, Eufrazjusz zaś - magistrem officiorum211.
Po proklamacji przez wojsko i wyeliminowaniu prefektów Prokopiusz postarał się o uzyskanie aklamacji ludu. Stanowiło to kolejny krok w procesie legalizowania władzy. Wspominaliśmy, że zawiadomieni przez wysłanników Prokopiusza konstantynopolitańczycy zgromadzili się przed kurią. Tam dotarł i sam uzurpator po proklamacji przez wojsko, która odbyła się w łaźniach Anastazji212. Ammian pisze, że żołnierze nieśli nad sobą tarcze, co miało osłonić ich i Prokopiusza przed ewentualnym atakiem z dachów czy okien mijanych domów. Takie zachowanie świadczyłoby z jednej strony o tym, że Prokopiusz obawiał się wrogości konstantynopolitańczyków, z drugiej zaś można je potraktować jako przejaw przezorności. Tak chyba oceniał to sam Ammian, skoro napisał, że Prokopiusz szedł "bez większych obaw". Konstantynopolitańczycy, którzy obserwowali maszerujących, zachowywali się neutralnie. Nie stawiali oporu ani nie wyrażali poparcia.
Dla Prokopiusza było istotne, by lud Konstantynopola potwierdził jego cesarską proklamację dokonaną przez wojsko. I ten cel udało mu się zrealizować. Po dotarciu przed gmach senatu Prokopiusz wygłosił przemówienie do zgromadzonego tłumu. Zostało przyjęte pozytywnie. Jedyny element przemowy, który uchwycił Ammian, to podkreślenie przez Prokopiusza jego związków z rodem cesarskim, co oczywiście miało sugerować zebranym, że ma on zdecydowanie lepsze prawa do tronu niż Walens. Ten bowiem uzyskał tron dzięki nominacji własnego brata. Zosym wspomina jeszcze o obietnicach, które miał składać Prokopiusz. Można przypuszczać, iż dotyczyły one m.in. wycofania się z polityki fiskalnej realizowanej przez Petroniusza. Potwierdzać może to przekaz Temistiusza, który twierdzi, że Prokopiusz zapowiadał konfiskaty i rozdział pozyskanych w ten sposób dóbr213. Zakładając, że nie jest to tylko retoryczny zabieg mówcy, który chciał w negatywny sposób ukazać wystąpienie Prokopiusza jako tyrana i burzyciela istniejącego porządku, można podejrzewać, że przedmiotem konfiskat byłyby majątki osób związanych z reżimem Walensa.
Według Ammiana Marcellina zgromadzony tłum początkowo chłodno przyjmował wystąpienie Prokopiusza. To nastawienie zmieniła dopiero aktywność przekupionych przez uzurpatora ludzi. Agitatorzy Prokopiusza nakłonili tłum do aklamowania nowego cesarza. Ammian napisał, że "został [on] w nieładzie ogłoszony cesarzem"214. Historyk, jak można przypuszczać, chciał zdeprecjonować znaczenie tego faktu, który oznaczał, że Prokopiusz uczynił kolejny krok na drodze prowadzącej do cesarskiego tronu. Pamiętać trzeba, że akceptacja przez lud Konstantynopola nowo wybranego władcy stanowiła jeden z elementów procesu legalizowania władzy215. Uwaga Ammiana o nieładzie, w którym lud uznawał Prokopiusza, nie jest, jak można sądzić, daleka od prawdy. Miejmy świadomość, że wydarzenia działy się bardzo szybko, że na placu przed kurią zgromadzili się konstantynopolitańczycy "z łapanki". Część z nich zapewne nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, co się dzieje. Było to konsekwencją wczesnej pory, przedstawiane wydarzenia rozgrywały się bowiem późną nocą i wczesnym rankiem. Trudno się dziwić, że reakcja zwykłych ludzi na to, czego byli świadkami, mogła być taka, jak ją opisywał Ammian, i że musieli być poderwani do działania przez przekupionych ludzi. Poza tym klaka nie była niczym nadzwyczajnym w ówczesnym czasach, stąd też zarzut Ammiana trzeba traktować z dużym dystansem. Tak czy inaczej nawet niechętny Prokopiuszowi Ammian musiał uznać fakt, że lud dokonał aklamacji nowego władcy.
Po uzyskaniu akceptacji przez lud Prokopiusz udał się do siedziby senatu, by tam dopełnić procedury przejmowania cesarskiego tronu. Zaaprobowanie nowego władcy przez senat stanowiło kolejny warunek legalności władzy216. Ammian poświęca wizycie Prokopiusza w kurii jedno zdanie: "Nie znalazł tam żadnej spośród ważnych osobistości, lecz jedynie kilku nic nieznaczących ludzi"217. Część uczonych w oparciu o ten przekaz twierdzi, że Prokopiusz został uznany przez senat. Wydaje się, że jest to pogląd słuszny218. Biorąc pod uwagę fakt, że pretendent do tronu zadbał o to, aby zyskać poparcie żołnierzy oraz zwykłych mieszkańców Konstantynopola, zapewne również zorganizował sobie pojawienie się w kurii senatorów, którzy gotowi byli uznać go za cesarza. O to mogli zadbać wspominani już Strategiusz i Eugeniusz. Wśród zebranych senatorów nie było być może wybitnych postaci pokroju Temistiusza, ale z pewnością znaleźli się tam nie tylko nic nieznaczący ludzie. Z uwagi na porę dnia Prokopiusz musiał zadbać o to, aby grupa sprzyjających mu senatorów odpowiednio wcześnie opuściła swe łoża i udała się do kurii, żeby tam aklamować nowego władcę. Zasługi senatorów w wyniesieniu Prokopiusza i w całym okresie jego rządów musiały być na tyle duże, że Temistiusz aż około 9 miesięcy zbierał się do wygłoszenia mowy, w której podjął się obrony dostojników.
Dnia 28 września 365 r. Konstantynopol poparł Prokopiusza. Było to w dużej mierze zasługą samego zainteresowanego, który dzięki skutecznej propagandzie i przemyślanym posunięciom doprowadził do swego wyniesienia. Uzurpator musiał ufać konstantynopolitańczykom, skoro raptem w kilka tygodni po swej proklamacji opuścił Miasto, kolebkę swej cesarskiej władzy, i udał się na czele wojska przeciw Walensowi.
Niewiele wiadomo o tym, co działo się w Konstantynopolu w czasie zmagań między Prokopiuszem a Walensem. Wydaje się, że pozytywne nastawienie konstantynopolitańczyków do Prokopiusza utrzymywało się do końca jego wystąpienia. Nie oznacza to, że postawa ludności stolicy była jednolita. Wiemy, że niektórzy z przedstawicieli stołecznej elity opuścili Miasto, gdyż nie chcieli się wiązać z uzurpatorem. Pewne jest, że Konstantynopol nie trwał w oporze po śmierci Prokopiusza. Różniło go to od Filipopola, które to miasto związało się z Marcellusem, krewnym Prokopiusza, gdy ten, już po śmierci buntownika, stawiał jeszcze opór cesarskim wojskom.
Uzurpacja Prokopiusza zakończyła się jego śmiercią pod koniec maja 366 r. Walens zapamiętał wsparcie, którego konstantynopolitańczycy udzielili uzurpatorowi. Widomym tego przejawem były represje zarówno wobec poszczególnych zwolenników uzurpatora, jak i samego miasta. Jak się wydaje, Konstantynopol stracił wówczas przywilej ius italicum, zmniejszona została liczba pretorów, obniżona ranga senatu, a prefekt stolicy stracił jurysdykcję w Bitynii i Frygii219. Warto podkreślić, że najostrzejsze restrykcje zostały jednak skierowane przeciw Filipopolowi i Chalcedonowi. Miasta te najdłużej stawiały opór legalnemu cesarzowi. Zburzono nawet mury Chalcedonu, mimo że konstantynopolitańczycy wstawili się za jego mieszkańcami u Walensa220.
Uzurpacja Prokopiusza, która rozpoczęła się w Konstantynopolu, dowodnie wykazała polityczne znaczenie miasta. Jego posiadanie, co empirycznie sprawdził Prokopiusz, dawało szanse na wykorzystanie przynajmniej części aparatu państwa dla sprawy uzurpatora oraz umożliwiało zalegalizowanie zagarniętej siłą władzy. Prokopiusz co prawda tronu nie utrzymał, ale, co znamienne, jego klęska nastąpiła poza Konstantynopolem. Trudno orzec, co stałoby się, gdyby uzurpator pozostał wewnątrz murów miejskich.
Represje podjęte przez Walensa wobec stolicy skończyły się stosunkowo szybko, ale niechęć cesarza do tego miejsca pozostała do końca życia. W ciągu 12 lat, jakie dzieliły stłumienie uzurpacji Prokopiusza i śmierć cesarza w bitwie pod Adrianopolem, Walens spędził tutaj zaledwie około roku. Funkcję stolicy-rezydencji Walensa pełnił najpierw Marcjanopol (367-370), a następnie Antiochia (370-378)221. Przebywanie w tych ośrodkach spowodowane też było potrzebami państwa. Marcjanopol stanowił ważny punkt, z którego cesarz prowadził walki z Gotami. Antiochia z kolei znajdowała się na zapleczu frontu wschodniego i była bazą do prowadzenia działania przeciw Persji. Nie oznacza to, że cesarz nie doceniał znaczenia Konstantynopola i nie uczynił niczego, co służyłoby wzmocnieniu jego pozycji i poprawie warunków życia w mieście. Zaobserwować daje się odwołanie cesarza do idei Rzymu - Konstantynopola. Na monetach bitych około dziesiątej rocznicy panowania Walensa i Walentyniana (373/374) pojawia się wyobrażenie Konstantynopola. Jest to zapewne konsekwencją poprawy relacji cesarz-Miasto, jak i wzmocnienia pozycji samego władcy Wschodu wobec Walentyniana222. Co znamienne, wizerunki Konstantynopola i Rzymu są przedstawiane w sposób, który wskazuje na prawie równy status obu stolic223. Wraz z ofensywą propagandową Walensa na rzecz Konstantynopola widoczną w materiale numizmatycznym można zaobserwować wzrost aktywności legislacyjnej cesarza dotyczącej stolicy. Tak np. 8 maja 372 r. wydane zostało prawo określające obowiązki czterech konstantynopolitańskich pretorów w sferze organizowania przedstawień dla ludu224. Tego samego dnia ogłoszono prawo, w którym Walens ustalał liczbę greckich (4) i łacińskich (3) kopistów dla konstantynopolitańskiej biblioteki i obdarzał ich racjami zboża225. W tym samym czasie cesarz zajął się również bardzo istotną kwestią rozdawnictwa zboża w Konstantynopolu226. W 373 r. w jednym ze swoich praw podjął kwestię korupcji panującej w konstantynopolitańskim senacie227.
Znana jest również aktywność Walensa w sferze budownictwa publicznego. Za jego rządów w Konstantynopolu powstały nowe magazyny na zboże (spichlerze Walentyńskie), nimfeum (Klearcha), trzy łaźnie publiczne (Konstantyńskie, Karozjańskie, Anastazjańskie) i najbardziej znana budowla - akwedukt228. Szczególne znaczenie miało to ostatnie przedsięwzięcie, przyniosło bowiem istotną poprawę zaopatrzenia miasta w wodę229.
Opisane powyżej, niewątpliwie korzystne dla Konstantynopola poczynania Walensa, z pewnością świadczyły o jego zaangażowaniu w stołeczne sprawy i docenieniu znaczenia samego miasta. Jednak przyćmiły je w negatywny sposób wydarzenia z ostatniego roku jego rządów. W 378 r., na wieść o wybuchu wojny z Gotami, Walens przebywający podówczas w Antiochii pospiesznie wyruszył do Konstantynopola230. Mieszkańcy stolicy byli przygnębieni z powodu ataków barbarzyńców, którym nikt się nie przeciwstawiał. Odpowiedzialnością za taki stan rzeczy obarczano cesarza. Powszechnie oskarżano go o sprowadzenie barbarzyńców, brak zdecydowania w przeciwdziałaniu zagrożeniu gockiemu i lekceważenie interesów państwa. Gdy Walens przybył do Konstantynopola, a nastąpiło to 30 maja 378 r.231, ludność zażądała rozdania broni, by sama mogła podjąć się obrony miasta. Pod adresem cesarza miały paść następujące słowa: "Dawaj broń, my sami pójdziemy wojować"232. Nawiasem mówiąc, scena ta miała rozegrać się w hipodromie podczas wyścigów. Jak widać, zagrożenie ze strony Gotów, zresztą całkiem realne233, nie wpłynęło na brak chęci do sportowych emocji wśród konstantynopolitańczyków. Wydaje się, że Walens zorganizował wyścigi w hipodromie w celu zneutralizowania społecznego niezadowolenia234. Zabieg się jednak nie powiódł, co niewątpliwie rozsierdziło imperatora. Grożący konstantynopolitańczykom represjami za zniewagi i wspieranie uzurpacji Prokopiusza w 365 r., władca opuścił Miasto i ruszył przeciw Gotom235.
Walens już nigdy do Konstantynopola nie wrócił. Zginął w niejasnych okolicznościach z rąk Gotów 9 sierpnia 378 r. Cesarz nie miał szansy zrealizować swoich gróźb, a mimo to konstantynopolitańczycy nie odetchnęli z ulgą, wkrótce bowiem zwycięzcy spod Adrianopola znaleźli się pod murami miasta.
Goci po rozbiciu sił Walensa najpierw bezskutecznie próbowali zdobyć Adrianopol, a następnie Konstantynopol, pod którym zostali powstrzymani i zniechęceni do dalszych działań przez Arabów królowej Mawii236 i pospolite ruszenie konstantynopolitańczyków237. Ammian Marcellin, przy okazji opowieści o wydarzeniach wojennych, wypowiedział interesujące uwagi dotyczące Konstantynopola:
Następnie szybko ruszyli na Konstantynopol i nie wahali się podjąć wielu trudów, by zburzyć to słynne miasto, żądni zdobycia zgromadzonych tam przeogromnych bogactw. [...] Niebawem ich zuchwałość zaczęła się załamywać, zwłaszcza gdy wzięli pod uwagę obwód murów otaczających rozległe dzielnice mieszkalne, co nadaje im podłużny kształt, a dalej - niedostępne dla nich piękno, nieprzeliczoną rzeszę mieszkańców, a ponadto cieśninę, która oddziela Morze Czarne od Egejskiego. Ponieważ poniesione przez nich straty przewyższały te, jakie sami wyrządzili wrogom, zniszczyli warsztaty wojenne, które przygotowali, i rodzieliwszy się, odeszli przez północne prowincje238.
Zawirowania połowy lat sześćdziesiątych, związane z uzurpacją Prokopiusza, nie powstrzymały dalszego rozwoju Miasta, które choć nie było w czasach Walensa główną siedzibą cesarską, to jednak otrzymało kolejny impuls na drodze do pełnienia funkcji "stolicy suwerennej".
Teodozjusz Wielki (379-395). Panowanie Teodozjusza Wielkiego stanowi kolejny ważny etap w rozwoju Konstantynopola. Cesarz, nastawiony pozytywnie do miasta239, uczynił zdecydowany krok, by uczynić zeń stałą siedzibę władcy. Przebywał w stolicy od 24 listopada 380 r., kiedy to triumfalnie doń wkroczył po cesarskiej proklamacji, do jesieni 387 r., gdy ruszył na wyprawę przeciw Magnusowi Maksymowi. Miasto gościło cesarza także od 391 po 394 r. Po raz drugi opuścił je, ruszając na Zachód, tym razem w celu stłumienia uzurpacji Eugeniusza240.
Sympatia, jaką darzył Konstantynopol, widoczna jest w jego ustawodawstwie odnoszącym się do spraw stolicy. Za panowania Teodozjusza Wielkiego zwiększona została liczba pretur do ośmiu241. Poszerzono również jurysdykcję prefekta miasta na Bałkanach i w Azji Mniejszej242. W 389 r. cesarz wydał konstytucję, którą można odczytać jako wyraz równości dwóch stolic: Rzymu i Konstantynopola. Odtąd świętami państwowymi stały się rocznice narodzin obydwu miast243. Ten wyjątkowy stosunek Teodozjusza do Konstantynopola widoczny jest także w numizmatyce. Nawet wówczas, gdy cesarz Wschodu pozostawał pod wpływem Gracjana, władcy zachodniej części Imperium, w mennicach znajdujących się w obrębie władzy Teodozjusza były bite monety z personifikacją Konstantynopola, w hełmie i z jabłkiem królewskim, co stawiało Miasto na pozycji równej Rzymowi. Była to reakcja na monety bite z rozkazu Gracjana, na których personifikacja Rzymu ukazana była w sposób wyraźnie podkreślający jego wyższość nad Konstantynopolem244.
Teodozjusz starał się dbać o rozwój stołecznej infrastruktury ułatwiającej życie mieszkańcom. Za jego panowania powstał port nazwany od jego imienia245. Położony nad morzem Marmara, miał około 700 m długości. Jak sądzi C. Mango, był najprawdopodobniej największym tego typu konstantynopolitańskim obiektem. Na zapleczu portu znajdowały się dwa potężne spichlerze (spichlerze Aleksandryjskie i spichlerz Teodozjański). Cesarska inwestycja poprawiła warunki zaopatrywania miasta drogą morską, co niewątpliwie było istotne w sytuacji stałego wzrostu liczby ludności. Około 390 r. Konstantynopol dysponował pasem portowym długości 4-4,5 km, dającym możliwość przyjmowania ponad 500 statków o tonażu 10 tysięcy modiosów246.
Teodozjusz zadbał również o upiększenie stolicy i upamiętnienie w niej swoich dokonań. W latach 386-393 na miejscu dawnego Forum Tauri zbudowano Forum Teodozjusza, z łukiem triumfalnym i kolumną zwieńczoną srebrnym posągiem władcy. Było to największe konstantynopolitańskie forum. Jego ślady zobaczyć można przy współczesnej ulicy Ordu Caddesi247.
Teodozjuszowi zawdzięczał Konstantynopol ustawienie w hipodromie obelisku Tutmozisa III. Jak wspominaliśmy powyżej, został on przywieziony do Miasta z rozkazu Juliana Apostaty, dopiero jednak Teodozjuszowi udało się doprowadzić do postawienia tego kolosa. Dzieła dokonano najprawdopodobniej w 390 r. Monument został ustawiony naprzeciw katyzmy na dwóch postumentach ozdobionych płaskorzeźbami i inskrypcjami. Wśród przedstawionych tam postaci znalazł się rzecz jasna sam cesarz i jego rodzina248. Warto podkreślić, że na postumencie przedstawiono sceny ukazujące proces ustawiania obelisku, co daje wyobrażenie o trudności i skali całego przedsięwzięcia249.
Znamienne, że Teodozjusz Wielki, władca niewątpliwie religijny, nie zasłużył się specjalnie jako budowniczy świątyń. Wzniósł w Konstantynopolu jedynie kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela zbudowany w Hebdomonie. W 391 r. umieszczono w nim głowę świętego, która od czasów Walensa była przechowywana w Chalcedonie250.
Symbolicznym wyrazem związków cesarza z Konstantynopolem był fakt, że choć zmarł w Mediolanie (17 stycznia 395 r.), to kazał pochować się w Nowym Rzymie. Stało się to 8 listopada 395 r.251
Arkadiusz (395-408). Następcą Teodozjusza I we wschodniej części Imperium został Arkadiusz, jego starszy syn. Przejęcie władzy dokonało się płynnie, jako że ojciec już w 383 r. ogłosił go współrządcą z tytułem augusta. Od panowania tego władcy Miasto stało się permanentną siedzibą cesarza. Jeśli opuszczał on Konstantynopol - czynił to rzadko i udawał się najczęściej do jakiejś pobliskiej miejscowości252. Z praktyką tą zerwał dopiero Herakliusz w czasie zmagań z Persami.
Za panowania Arkadiusza konstantynopolitańczycy byli świadkami lub uczestnikami wielu dramatycznych wydarzeń. Pierwszym, w którym mieszkańcy stolicy odegrali, co prawda, jedynie bierną rolę, było przybycie wojsk, jakie w 394 r. wyruszyły z Teodozjuszem I na Zachód w celu stłumienia uzurpacji Eugeniusza. Wyprawa zakończyła się całkowitym sukcesem. Jednak rychła śmierć cesarza Teodozjusza nie pozwoliła uczestnikom wyprawy na powrót na Wschód. Nastąpiło to dopiero na wyraźny rozkaz Arkadiusza skierowany do Stylichona odgrywającego rolę opiekuna Honoriusza, młodszego brata nowego cesarza. Wojsko, dowodzone przez Gota Gajnasa, przybyło do Hebdomonu, gdzie 27 listopada 395 r. zostało zorganizowane uroczyste powitanie. Uczestniczyli w nim sam cesarz Arkadiusz, jak również Rufin, prefekt pretorium Wschodu, najważniejsza postać ówczesnej wschodniorzymskiej sceny politycznej. Był to człowiek niezbyt popularny w Konstantynopolu i znajdujący się w konflikcie ze Stylichonem. W czasie ceremonii powitania doszło do niespodziewanych zajść. Oto żołnierze na oczach władcy zamordowali Rufina. Zamach na dostojnika został dokonany bez uzgodnienia z Arkadiuszem i był konsekwencją konfliktu, jaki istniał między Stylichonem a Rufinem253. Śmierć tego ostatniego wzbudziła zadowolenie u stołecznej ludności cierpiącej z powodu jego zdzierstw i podejrzewającej go o współpracę z Alarykiem, wodzem Gotów, który latem 395 r. zagroził Konstantynopolowi. Zosym pisze, że żołnierze odcięli rękę Rufinowi i obnosili ją po mieście, "prosząc przechodniów o pieniądze dla nienasyconego"254. O ile śmierć dostojnika mogła być pozytywnie przyjęta przez konstantynopolitańczyków, o tyle fakt, że dokonana ona została przez Gajnasa i jego gockich żołnierzy, na akceptację liczyć raczej nie mógł. Można sądzić, że opisywany epizod przyczynił się do wzrostu niechęci konstantynopolitańczyków do Gotów, w tym szczególnie do Gajnasa. Niechęć, czy wręcz wrogość, znalazła ujście w lipcu roku 400.
Gajnas po wydarzeniach z 27 listopada 395 r. w żaden sposób nie został przez cesarza ukarany. Do 399 r. sprawował stanowisko komesa spraw wojskowych. W 399 r. w Azji Mniejszej doszło do wybuchu buntu Trybigild, innego z ówczesnych wodzów gockich255. Przeciw niemu zostały skierowane wojska dowodzone przez Gajnasa i Leona. Gajnas, jak się wydaje, postanowił wykorzystać sytuację dla własnych interesów. Najpierw skorzystał z niepowodzenia Leona i wymusił na Arkadiuszu usunięcie Eutropiusza, nader wpływowego prepozyta świętej sypialni, a następnie, porozumiawszy się z Trybigildem, doprowadził do kolejnego przetasowania wśród najwyższych dostojnków państwowych. W jego rękach znaleźli się Aurelian, Saturnin i Jan. Cesarz, z którym Gajnas spotkał się pod Chalcedonem, powierzył gockiemu dowódcy stanowisko naczelnego wodza i zezwolił na wkroczenie z ludźmi do Konstantynopola. Nastąpiło to około kwietnia 400 r. Wydawało się, że Gajnas stał się panem stolicy. Jeśli nawet gocki wódz tak sądził, nie potrafił umocnić swojej pozycji i szybko napotkał opór ze strony różnych kręgów miejskiej społeczności. Ważną rolę w opozycji przeciw Gajnasowi odegrał Jan Chryzostom, ówczesny biskup Konstantynopola, który najpierw co prawda przyczynił się do zawarcia porozumienia między cesarzem a Gotem, ale w chwili, gdy ten ostatni zażądał przekazania Gotom (w większości arianom) jednego z kościołów, zdecydowanie odmówił i przekonał cesarza do swojego stanowiska. Teodoret z Cyru w Historii Kościoła, tak oddaje argumentację biskupa:
Wszak tobie wszystkie świątynie stoją otworem i nikt ci nie zabrania się modlić, jeśli tylko chcesz. Gajnas: Ale ja należę do innego wyznania i razem z nim pragnę mieć jeden kościół, żądanie to moje jest uzasadnione wobec tego, że tyle trudów wojennych poniosłem dla sprawy rzymskiej. Jan: Przecież dostałeś bardzo wielką nagrodę za swoje trudy, masz rangę magistra militum, jesteś ustrojony w insygnia konsularne. Trzeba porównać, czym byłeś dawniej, a czym jesteś teraz, w jakiej żyłeś nędzy kiedyś, a w jakim dostatku dzisiaj, w jakim odzieniu przeprawiałeś się przez Dunaj, a w jakie się teraz stroisz! Porównaj swoje nieznaczne trudy i olbrzymią nagrodę, i nie bądź niewdzięczny względem tych, którzy cię tak zaszczycili256.
Trudno orzec, czy dokładnie takie słowa padły z ust biskupa, natomiast sądzi się, że Teodoret w pełni oddał klimat jego wypowiedzi257.
Niezadowoleni z obecności Gotów byli także zwykli konstantynopolitańczycy. Mieli na co dzień do czynienia z porozrzucanymi po mieście, niezbyt mile widzianymi gośćmi, których liczbę ocenia się na około 35 tysięcy258. Notowano próby napadów na kantory oraz jakieś ekscesy pod murami cesarskiego pałacu259. Atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. 12 lipca 400 r. doszło do gwałtownego wybuchu niezadowolenia konstantynopolitańczyków. Stało się to pod nieobecność Gajnasa, który z częścią Gotów opuścił stolicę i przebywał w Hebdomonie. Bramy zostały zamknięte; uwięzieni w mieście Goci zostali zaatakowani przez mieszkańców i stacjonujące w stolicy oddziały wojska. Część przybyszów szukała schronienia w kościele św. Pawła, gdzie odprawiano dla ortodoksów nabożeństwa po gocku. Niektóre źródła mówią o tym, że zamknięci w kościele Goci zostali w nim spaleni. Przekazy te budzą pewne wątpliwości260, ale niewątpliwie Gotów w kościele nie pozostawiono w spokoju, gwałcąc w ten sposób kościelne prawo azylu.
Podczas walk na ulicach Konstantynopola padło zapewne wielu zabitych, i to nie tylko gockich wojowników, lecz także członków ich rodzin. Jednak pojawiająca się w źródłach liczba 7 tysięcy ofiar wydaje się przesadzona.
Wydarzenia 12 lipca 400 r. bardzo wyraźnie wskazują, jak wielką i niebezpieczną siłą byli konstantynopolitańczycy - w tym przypadku skierowaną przeciw Gotom, obcym i barbarzyńcom. Po tych dramatycznych wydarzeniach została zorganizowana wyprawa przeciw Gajnasowi i jego ludziom. Na czele wyprawy stał Frawita, również Got. Zakończyła się ona powodzeniem sił cesarskich i śmiercią samego Gajnasa z rąk Hunów dowodzonych przez Uldina. Głowa Gajnasa została odesłana do Konstantynopola261. Postać gockiego wodza mocno zapadła w świadomość historyczną Bizantyńczyków, skoro piszący w początkach X w. Mikołaj Mistyk, patriarcha Konstantynopola, dawał go jako negatywny przykład barbarzyńcy Symeonowi, władcy bułgarskiemu262.
Siła stołecznej ludności jeszcze raz uwidoczniła się w czasach Arkadiusza - w wydarzeniach towarzyszących usunięciu biskupa Jana Chryzostoma. Lud stolicy w październiku roku 403, na wieść o złożeniu Jana z urzędu i jego zesłaniu, zgromadził się w kościele Hagia Sofia, uniemożliwiając cesarskim wysłańcom wykonanie misji aresztowania biskupa. Przebywał tam nie tylko w dzień, ale także w nocy. Jan chciał uniknąć walk, więc potajemnie wymknął się ze świątyni i oddał w ręce cesarza. Arkadiusz szybko wycofał się z decyzji i Chryzostom na pewien czas powrócił na swoje stanowisko. Jednak po kilku miesiącach, 20 czerwca 404 r., został ostatecznie usunięty z Konstantynopola263. Także wtedy lud zgromadził się w Hagia Sofia. Doszło wówczas do starcia między zwolennikami Jana a siłami porządkowymi. W zamieszaniu został zaprószony ogień. Strawił kościół Hagia Sofia i rozszerzył się na pobliskie obiekty, w tym siedzibę senatu, która również uległa zniszczeniu264. Można podejrzewać, że gdyby Jan nie wykazał się uległością wobec cesarskich decyzji, doszłoby wtedy do destabilizujących życie miasta krwawych zamieszek. Usunięcie biskupa z Konstantynopola nie od razu uspokoiło nastroje, a jego zwolennicy jeszcze przez jakiś czas nielegalnie się gromadzili265.
Wydarzenia związane z wygnaniem Jana bardzo wyraźnie świadczą nie tylko o tym, jaka siła drzemała w konstanynopolitańczykach, lecz także i o tym, jakie emocje budziły kwestie religijne.
Konstantynopol doby panowania Arkadiusza był sceną krwawych zamieszek, ale dotknięty został również klęskami żywiołowymi, takimi jak trzęsienia ziemi. W kwietniu roku 407, według Kroniki Wielkanocnej, silne wstrząsy dokonały sporych zniszczeń na Forum Teodozjusza. Dotknęły także Kapitol. W wyniku trzęsienia ziemi powstało tsunami i zatopiło wiele statków266. Stolicy nie ominęły i inne nieszczęścia, np. pożary. Poza wzmiankowaną już pożogą z 404 r., która strawiła Hagia Sofia i gmach senatu, w roku 406 żywioł zniszczył bramy hipodromu, miejsce zwane Prandiarą i portyki wzdłuż Mese267.
Dla złagodzenia naszkicowanego powyżej obrazu walk i kataklizmów należy stwierdzić, że Arkadiusz starał się również o upiększenie i rozbudowanie Konstantynopola. Śladem poprzedników zadbał o powstanie forum swojego imienia. Zostało ono umiejscowione na siódmym wzgórzu i było ostatnim przed Złotą Bramą. Na forum ustawiono kolumnę najpierw z posągiem Teodozjusza, a w 421 r. na jej szczycie umieszczono posąg samego Arkadiusza268. Z imieniem cesarza jest związane także powstanie łaźni, o których Prokopiusz z Cezarei pisał: "Stanowią ozdobę Konstantynopola, a są tak rozległe, jak on sam"269.
Wydaje się, że Arkadiusz, choćby z powodu swego stałego przebywania w stolicy, związał się z nią emocjonalnie. Trzeba pamiętać, że odbyła się tu jego cesarska proklamacja, tu zawarł związek małżeński i rodziły się jego dzieci. Przy dozie dobrej woli można doszukać się śladu sympatii cesarza do Miasta w określeniu, które znajdujemy w jego prawodawstwie, gdy, odnosząc się do Konstantynopola, określał je jako "nasze miasto"270.
Teodozjusz II (408-450). Panowanie Teodozjusza II, następcy Arkadiusza, stanowiło szczególnie ważny etap w rozwoju stolicy. Za jego rządów doszło do poszerzenia terytorium miejskiego i otoczenia go kolejnymi murami. Był to czas nie tylko dynamicznej akcji budowlanej, lecz także przede wszystkim utrwalenia pozycji Konstantynopola jako centrum życia politycznego Wschodu. W tym okresie uwidoczniły się jednak na szeroką skalę zjawiska negatywne trapiące miejską społeczność, takie jak zamieszki, częste pożary czy trzęsienia ziemi.
Warto odnotować, że to właśnie za rządów Teodozjusza II doszło do nazwania Konstantynopola cesarskim miastem (haec regia urbs)271. Stało się to w 424 r., kiedy na Zachodzie rządził uzurpator Jan, którego Wschód nie uznał. Można sądzić, że nazwanie Konstantynopola cesarskim miastem było wyrazem przekonania, że ośrodek ten stał się w tym momencie centrum Imperium Rzymskiego272. Znamienne jest, że za Teodozjusza II stosowano wobec Konstantynopola, co prawda sporadycznie, określenia, które dotychczas odnoszono jedynie do Rzymu, takie jak urbs aeterna273. Wadim W. Sierow zwraca uwagę na fakt, że w prawodawstwie państwowym podkreślenie wyjątkowej pozycji wschodniego centrum odbywało się w różny sposób przez stosowanie określeń: "największy", "najobszerniejszy", "najszczęśliwszy", przy jednoczesnej wstrzemięźliwości w tym zakresie wobec Rzymu, który najczęściej nazywany jest po prostu "miastem Rzym"274.
Wzrastająca w IV w. liczba ludności Konstantynopola wymusiła rozszerzenie jego terytorium przez zbudowanie nowych murów obronnych - murów Teodozjusza. Zasługę ich wybudowania należy przypisać Antemiuszowi, prefektowi pretorium Wschodu275, który do 414 r. odgrywał dominującą rolę na dworze Teodozjusza II. Budowę umocnień lądowych ukończono w 413 r. Powstały one mniej więcej w odległości dwóch kilometrów od murów Konstantyna Wielkiego. Otaczały tereny, które nie tylko były miejscem zamieszkania ludności, lecz także obszarem, gdzie znajdowały się cysterny, ogrody, pola uprawne czy wreszcie miejskie nekropolie276. Znaczne fragmenty powstałych za Teodozjusza umocnień można podziwiać do dzisiaj. To m.in. ich potędze Miasto zawdzięczało fakt, że przez wieki było praktycznie nie do zdobycia. Być może w 439 r. wybudowano mury morskie277. Te z kolei wiązane są z Cyrusem, prefektem miasta z lat 426 oraz 439-441278.
Spośród innych przejawów aktywności budowlanej Teodozjusza II podjętych w stolicy należy wymienić odbudowę zniszczonej w 404 r. świątyni Hagia Sofia. Została ona oddana do użytku 10 października 415 r.279 W 421 r. Teodozjusz doprowadził do postawienia srebrnego posągu Arkadiusza, swego ojca, na kolumnie stojącej od 403 r. na Forum imienia tegoż władcy280. W 427 r. mieszkańcy stolicy byli świadkami kolejnej akcji budowlanej. Przebudowane zostały wówczas łaźnie zwane Konstantyńskimi (thermae Constantinianae), ufundowane, jak się wydaje, jeszcze za panowania cesarza Konstancjusza. Od 3 października 427 r. nosiły one imię Teodozjusza281. Z kolei 11 stycznia 443 r. ponownie oddano do użytku łaźnie Achillesa, strawione przez pożar w roku 433282.
Sporą aktywnością w sferze budownictwa, przede wszystkim sakralnego, wykazywały się także członkinie cesarskiej rodziny. Z imieniem Pulcherii, siostry Teodozjusza, wiąże się fundacje kościoła Bogurodzicy Hodegetrii, Theotokos w Blachernach czy św. Szczepana na terenie Wielkiego Pałacu. Atenais Eudocja, żona Teodozjusza II, przyczyniła się do powstania w mieście świątyni poświęconej św. Polieuktowi283.
W omawianym okresie akcja budowlana w stolicy nie była inspirowana jedynie przez członków rodziny panującej. W 421 r. oddano do użytku cysternę wybudowaną przez Aecjusza, prefekta miasta. Istnieje prawdopodobieństwo, że została ona dedykowana Pulcherii, siostrze Teodozjusza II284. Z tych czasów pochodzą również wspaniałe pałace Antiocha i Lauzusa, cesarskich eunuchów285.
Konstantynopol doby Teodozjusza II stawał się także silnym ośrodkiem naukowym i kulturalnym. W 425 r. miał powstać konstantynopolitański uniwersytet286. Wówczas też doszło do opracowania Kodeksu Teodozjusza, dzieła będącego z pewnością wyznacznikiem potencjału intelektualnego konstantynopolitańskich prawników287.
Jak sygnalizowaliśmy powyżej, Konstantynopola nie ominęły poważne problemy związane z tragicznymi w skutkach trzęsieniami ziemi288 i pożarami289. Pierwszy ze wstrząsów sejsmicznych nawiedził Miasto 25 września 438 r. Nie przyniósł poważniejszych zniszczeń czy ofiar w ludziach290. Przy likwidacji powstałych szkód, jak i poczynionej przy tej okazji rozbudowie miasta, zasłużył się wzmiankowany już Cyrus, prefekt Konstantynopola, zyskując sobie przy tym wielką popularność wśród konstantynopolitańczyków291. Najtragiczniejsze trzęsienie ziemi wystąpiło w godzinach porannych 26 stycznia 447 r. Jego skutki były widoczne przede wszystkim wzdłuż Mese, między murami Konstantyna a Forum Teodozjusza. Znacznie ucierpiały niedawno postawione mury. Zniszczeniu miało ulec aż 57 wież292. Przerażeni mieszkańcy uciekli z miasta do Hebdomonu, gdzie żarliwie modlili się pod przewodnictwem samego cesarza. Ku upamiętnieniu tego dramatycznego wydarzenia, corocznie w dniu 26 stycznia, organizowano procesję do Hebdomonu. Za odbudowę Miasta był odpowiedzialny Konstantyn, prefekt pretorium Wschodu293.
Z kolei najtragiczniejszy pożar czasów Teodozjusza II wybuchł w sierpniu roku 433 i trwał trzy dni. Rozprzestrzenił się od portu Neorion i strawił zachodnią część miasta. Wśród zniszczonych obiektów znalazły się m.in. spichlerz na zapleczu portu Neorion i łaźnie Achillesa294. O skali kataklizmu może świadczyć fakt, że Sokrates Scholastyk, mieszkający w tym czasie w Konstantynopolu, nie zawahał się nazwać go mianem pożaru "jakiego jeszcze nigdy dotąd nie było"295.
W czasie rządów Teodozjusza II dochodziło przynajmniej kilkakrotnie do wybuchu społecznych niepokojów. Z pierwszym tego typu wydarzeniem mamy do czynienia w roku 409. Wtedy to, jak wzmiankuje Marcellin Komes, doszło do wystąpienia konstantynopolitańczyków spowodowanego kłopotami w zaopatrzeniu w żywność296. W czasie rozruchów spalono pretorium, a powóz Flawiusza Monaksjusza, prefekta miasta, był ciągany po konstantynopolitańskich ulicach297. Kolejne wystąpienie stołecznej ludności na tle kłopotów aprowizacyjnych odnotowujemy w 431 r.298 Swój gniew głodni mieszkańcy Konstantynopola wyrazili m.in. przez obrzucenie cesarza kamieniami. Stało się to podczas zwyczajowej, uroczystej procesji do spichlerzy, dokonywanej w celu sprawdzenia zasobów zboża. Władcy towarzyszył w drodze m.in. prefekt pretorium299. W roku 445 w mieście znowu zawrzało. Tym razem miejscem rozruchów był hipodrom. W wyniku zajść miało zginąć wielu ludzi300. Dla niektórych uczonych wzmianka owa ma być świadectwem pierwszego w dziejach Konstantynopola starcia w tym obiekcie między fakcją Zielonych a fakcją Błękitnych301. Nie wydaje się to jednak słuszne. W świetle badań Briana Croke'a należy wiązać to wystąpienie, podobnie jak poprzednie, z kłopotami aprowizacyjnymi lub zarazą. O tej drugiej możliwości może świadczyć fragment z dzieła Marcellina Komesa, najważniejszego naszego źródła w tym zakresie. Autor w zdaniu następującym po opisie zajść w hipodromie wspomina, że w mieście znajdowano w tym czasie wiele ciał ludzi i zwierząt302.
Wzmiankowane powyżej zniszczenia i niepokoje społeczne, które dotknęły Konstantynopol, nie mogą przysłonić faktu, że ponad czterdziestoletnie rządy Teodozjusza były okresem dynamicznego rozwoju miasta i umacniania jego pozycji.
Marcjan (450-457). Po niespodziewanej śmierci Teodozjusza II (28 lipca 450 r.) władza spoczęła w rękach Marcjana, nominata Aspara, wielce wpływowego wodza armii. Swoją pozycję nowy władca umocnił związkiem małżeńskim z Pulcherią, siostrą zmarłego cesarza. Marcjan rządził stosunkowo krótko, bo do 457 r., ale zdążył - wyraźnie i do tego dobrze - zapisać się w dziejach Konstantynopola. W 452 r. wydał prawo zakazujące konsulom rozdawnictwa pieniędzy wśród mieszkańców w chwili obejmowania godności. Zaoszczędzone tym samym środki miały być przeznaczone na remont akweduktu (zapewne chodziło o akwedukt Walensa)303. Decyzja ta niekoniecznie musiała się podobać wszystkim konstantynopolitańczykom, a szczególnie biedocie, która tym samym traciła szansę na zyskanie paru groszy, ale z pewnością służyła ogólnemu dobru. Sądzi się, że sam pomysł powstał w związku z ewentualnymi uszkodzeniami akweduktu w czasie trzęsienia ziemi z 447 r. Inspiracją do jego realizacji mogły być również zaniedbania istniejące w konserwacji długo już eksploatowanego obiektu.
Podobnie jak jego poprzednicy, Marcjan zadbał o powstanie forum swojego imienia i wzniesienie kolumny, na której znalazł się jego posąg. Wybudowano je na zachodniej odnodze Mese, w połowie drogi między Kapitolem a kościołem św.św. Apostołów304. Forum powstało przy udziale Tacjana, prefekta miasta305. Na kolumnie znajduje się inskrypcja upamiętniająca ten fakt: "Principis hanc statuam Marciani cerne torumque (forumque?) praefectus vovit quod Tatianus opus" ("Podziwiaj ten posąg cesarza Marcjana i przyjrzyj się jego bazie [forum?], dziełu, które wystawił [cesarzowi] prefekt Tacjan")306.
Panowanie Marcjana było niewątpliwie istotne dla wzmocnienia pozycji konstantynopolitańskiego Kościoła. W 451 r. odbył się w Chalcedonie sobór, podczas którego uchwalono m.in. kanony odnoszące się do stołecznego biskupa. W kanonie 9 i 17 czyniono zeń instytucją odwoławczą w sytuacji sporu między duchownymi307. W kanonie 28 zaś, który nie został uznany przez papiestwo, ugruntowywano pozycję biskupa Konstantynopola jako najważniejszego hierarchy Wschodu308.
Wydaje się, że przed 454 r. doszło do ufundowania przez Studiosa, konsula roku 454, kościoła św. Jana Chrzciciela oraz monasteru, który w przyszłości odegrał znacząca rolę w życiu religijnym i intelektualnym stolicy309.
Leon (457-474). Leon I, podobnie jak jego poprzednik, przejął władzę dzięki wsparciu Aspara. Jednak w miarę upływu czasu nowy władca dążył do wyzwolenia się spod wpływów protektora. Jednym ze środków zastosowanych przezeń do realizacji tego celu było ściągnięcie do Konstantynopola Tarasikodisy-Zenona, jednego z przywódców wojowniczych Izauryjczyków. Cesarz wydał za niego Ariadnę, swoją córkę. Izauryjczycy, którzy zaczęli napływać za swoim wodzem do stolicy, stali się na ćwierć wieku ważną siłą w mieście310. Pobratymcy cesarskiego zięcia nie cieszyli się dobrą opinią i widoczna była niechęć stołecznej ludności wobec nich, przeradzająca się od czasu do czasu w otwartą wrogość. Konflikt władcy z Asparem tlił się prawie przez całe jego panowanie. Leon rozwiązał go w sposób radykalny i ostateczny w 471 r., zlecając zamordowanie zarówno swojego adwersarza, jak i jego potomków, podczas przyjęcia, na które sam ich zaprosił. Zamach nie w pełni się powiódł, choć cel podstawowy został osiągnięty - Aspar i Ardabur, jeden z jego synów, stracili życie311. W konflikt zostali wciągnięci zwykli mieszkańcy stolicy, którzy wystąpili przeciwko ambicjom Aspara, chcącego uczynić Patrycjusza, swojego syna, następcą Leona. Przyczyną tej niechęci był arianizm Aspara i jego synów. Na czele wrogich wyniesieniu Patrycjusza mieszkańców stanął Marceli, igumen klasztoru akojmetów312.
Śmierć Aspara i Ardabura spotkała się z reakcją komesa Ostrysa313, Gota z pochodzenia, który chciał pomścić zamordowanych, podjął więc na czele "wielkiej bandy Gotów" próbę ataku na cesarski pałac. Dzięki stanowczej postawie ekskubitów akcja się nie powiodła. Ostrys zbiegł z Konstantynopola wraz z gocką konkubiną Aspara i przez pewien czas łupił Trację jako przywódca gockiego powstania314.
Za czasów Leona, podobnie jak za panowania Teodozjusza II, Miasto borykało się z wybuchającymi co pewien czas pożarami. W roku 464 padło ofiarą wielkiego ognia, którego zasięg i skutki uważane są za jedne z najbardziej tragicznych. Pożar rozpoczął się w porcie Neorion nad Złotym Rogiem i rozprzestrzenił się aż po port Juliana, obejmując osiem z czternastu konstantynopolitańskich regionów. Płomienie trawiły miasto przez cztery dni. Do walki z żywiołem miał zachęcać osobistym przykładem Aspar315. Cesarz wraz z dworem opuścił Konstantynopol i przeniósł się do pałacu św. Mamasa, gdzie przebywał aż sześć miesięcy. Także część mieszkańców na pewien czas porzuciła stolicę. Pamięć o tym tragicznym wydarzeniu była czczona corocznie nabożeństwem w dniu 1 września316.
Za panowania Leona, podobnie jak za poprzednich władców, prowadzono działalność budowlaną, która po części została wymuszona przez zniszczenia spowodowane pożarami. Obok zwykłych prac rekonstrukcyjnych obserwujemy także przedsięwzięcia, których celem było zarówno upiększenie Miasta i upamiętnienie aktualnie panującego cesarza, jak i stworzenie obiektów ułatwiających życie mieszkańcom potężnej aglomeracji. W roku 459 wybudowano, względnie odnowiono, portyki przy Augustejonie. Jak informuje Kronika Wielkanocna, stało się to za przyczyną Teodozjusza, prefekta Konstantynopola317.W tymże samym roku Aspar, magister militum, rozpoczął stawianie wielkiej otwartej cysterny, która przeszła do historii pod jego imieniem318. Umiejscowiono ją na piątym wzgórzu w pobliżu murów Konstantyna319. Z Leonem związane jest także powstanie ostatniego konstantynopolitańskiego forum. Zbudowane zostało w 471 r., a w jego centrum znalazła się kolumna, zapewne z cesarskim posągiem. Nasza wiedza na temat Forum Leona jest niezwykle skąpa. Nie ma nawet pewności co do tego, gdzie się ono znajdowało. Ostatnio w kwestii lokalizacji forum uczyniono pewien postęp. Według badań Ken R. Darka i Anthea L. Harris należy je umiejscawiać na północ od kościoła Hagia Eirene, na obszarze zajętym przez zespół pałacowy Topkap?, względnie na obszarze otaczającego go parku, na szczycie przylądka znajdującego się na północ od niego320. Następcy Leona nie sięgali już po instytucję forum, która genetycznie tkwiła przecież w architektonicznej tradycji pogańskiego Rzymu. Jak słusznie zauważają wspomniani powyżej badacze: "Późniejsi cesarze będą wznosić kościoły, rozbudowywać lub przekształcać istniejące budowle, lecz nie będą tworzyć w miastach imponujących przestrzeni publicznych tego rodzaju"321.
Przypisy
1 H. Evert-Kappesowa, Historie konstantynopolitańskie, Warszawa 1988, s. 152.
2 Cytat pochodzi z książki tureckiego noblisty, rodowitego stambułczyka, Orhana Pamuka Stambuł. Wspomnienia i miasto, tłum. A. Polot, Kraków 2008, s. 84.
3 Na temat migracji ptaków nad Bosforem por. R. Porter, I. Willis, The Autumn Migration of Soaring Birds at the Bosphorus, "Ibis. The International Journal of Avian Science" 1968, t. 110, s. 520-536 oraz J.R. Colmann, J.P. Croxall, Spring Migration at the Bosphorus, "Ibis. The International Journal of Avian Science" 1967, t. 109, s. 359-372. Wśród wielu gatunków ptaków przelatujących nad Bosforem dominują bociany białe (Ciconia ciconia).
4 Teorię wielkiego potopu przedstawili dwaj uczeni z Uniwersytetu Columbia, William Ryan i Walter Pitman, stąd też nazywa się ją teorią Ryana-Pitmana. Por. W. Ryan, W. Pitman, An Abrupt drowning of the Black Sea Shelf, "Marine Geology" 1997, t. 138, s. 119-126.
5 Zwięzłe omówienie gospodarczego i politycznego znaczenia Morza Czarnego dla Greków i Rzymian - G.R. Tsetskhladze, Black Sea, [w:] The Cambridge Dictionary of Classical Civilisation, ed. by G. Shipley, J. Vanderspoel, D. Mattingly, L. Foxhall, Cambridge 2009, s. 137-138.
6 Różne koncepcje powstania Bosforu oraz ogólną, fizyczną charakterystykę tej cieśniny przedstawił John Freely (The Bosphorus, Istanbul 1993, s. 1-6), amerykański fizyk, wykładowca Uniwersytetu Bosforskiego w Stambule, wybitny znawca historii tego miasta, autor kilku przewodników po stolicy imperiów Bizantyńskiego i osmańskiego. Por. także M. Kormann, J. Neumann, Subsurface Countercurrent in the Bosphorus Already Known to 6th Century A.D. Byzantine Fishermen, "Ocean Dynamics" 1985, t. 38, s. 189-190.
7 Podstawowe informacje na temat Złotego Rogu zaczerpnąłem z wzmiankowanej już książki J. Freely'ego (dz. cyt., s. 1-6). Odrębnego i dogłębnego przewodnika po tej zatoce chyba jeszcze nie opracowano.
8 Sieć dróg prowadzących do Konstantynopola przedstawia dokładnie Barrington Atlas of the Greek and Roman World, ed. R.J.A. Talbert, Princeton 2000, s. 49-51 (przebieg via Egnatia), s. 52 (drogi w najbliższej okolicy Konstantynopola, w tym odcinek wiodący do Nikomedii oraz tracki odcinek via diagonalis), s. 21-22 (via diagonalis w Tracji i w Mezji). Ogólnie, ale rzeczowo, na temat dróg na Bałkanach i w Azji Mniejszej por. J. Wielowieyski, Na drogach i szlakach Rzymian, Warszawa 1984, s. 150-152 i 156-158. Więcej o drogach małoazjatyckich - por. np. E. Dąbrowa, Rozwój rzymskiej sieci drogowej w Azji Mniejszej w dobie wczesnego cesarstwa, [w:] Prowincje rzymskie i ich znaczenie w ramach Imperium, red. M. Jaczynowska, J. Wolski, Wrocław-Gdańsk 1976, s. 9-28. Podstawowe studium na temat via militaris - K.J. Jireček, Die Heerstrasse von Belgrad nach Konstantinopel und die Balkanpässe. Eine Historisch-Geographische Studie, Prag 1877. O drogach bałkańskich w ogóle - por. np. G. Škrivanić, Roman Road and Settlements in the Balkans, [w:] An Historical Geography of the Balkans, ed. F.W. Carter, London-New York-San Francisco 1977, s. 115-145.
9 W tym miejscu uwaga na temat metody przyjętej przeze mnie w dalszej części tekstu. Opisuję Konstantynopol według położenia wzgórz, od pierwszego do siódmego. Przy każdym wzgórzu próbuję podawać najbardziej charakterystyczne budowle znajdujące się na nim, przede wszystkim w czasach bizantyńskich, niekiedy w tureckich. Cóż jednak dokładniej oznaczają owe czasy bizantyńskie? Niektóre kościoły powstały już w IV stuleciu, inne w X, a jeszcze inne - w XIII. Wszystkie znalazły się w moim tekście. Postępując w ten sposób, nie byłem wcale oryginalny. Monumentalna i niezastąpiona książka francuskiego bizantynologa Gilberta Dagrona (Naissance d'une capitale. Constantinople et ses institutions de 330 a 451, Paris 1974) obejmuje pierwsze półtora wieku dziejów Konstantynopola, niemniej zawiera mapę, na której zaznaczono budynki powstałe także w znacznie późniejszym okresie. Przy opisie poszczególnych wzgórz starałem się zidentyfikować najbardziej charakterystyczne i rozpoznawalne konstrukcje bizantyńskie, bez względu na czas ich powstania.
10 Wiadomości topograficzne, opis najważniejszych zabytków z okresów bizantyńskiego i osmańskiego oraz lokalizację każdego monumentu, placu, ulicy oparłem na kilku podstawowych opracowaniach. Wykorzystałem najbardziej znane dzieło J. Freely'ego (Strolling through Istanbul. A Guide to the City, Istanbul 2001). Ten tytuł to klasyk, w swoim szkicu powołuję się na jego siódme wydanie. Większą precyzję w kwestiach topograficznych wykazuje tekst par excellence naukowy, pióra francuskiego historyka Raymonda Janina (Constantinople byzantine. Développement urbain et répertoire topographique, Paris 1964). Wymieniane przeze mnie kościoły, fora, cysterny, bramy i pałace ujęte są tu hasłowo w ramach rozdziału poświęconego konkretnej grupie miejsc bądź w rozdziale omawiającym poszczególne dzielnice Konstantynopola. Tu również znajduje się wstępny, ale dość obszerny fragment poświęcony geografii tego miasta. W pracy tej znalazłem także wiadomości na temat Wysp Książęcych. Książka R. Janina zaopatrzona jest również w mapy fizyczne i historyczne. Nader użyteczna była także praca Wolfganga Müllera-Wienera, Bildlexikon zur Topographie Istanbuls. Byzantion-Konstantinupolis-Istanbul bis zum Beginn des 17. Jahrhunderts, Tübingen 1977, bogato wyposażona w materiały kartograficzne. Korzystałem także z dokładnego planu współczesnego miasta (Istanbul. Stadtplan. 1:10 000, Vienna 2009, freytag&berndt).
11 O. Jurewicz, Miasto o pięciu nazwach (Lygos-Byzantion-Antonia-Konstantinopolis-Istambuł), "Meander" 1963, t. 18, s. 469; S. Bassett, The Urban Image of Late Antique Constantinople, Cambridge 2004, s. 19. Punktem wyjścia do datowania tego wydarzenia są przekazy Herodota, Euzebiusza z Cezarei i Hieronima (An Inventory of Archaic and Classical Poleis, ed. M.H. Hansen, T.H. Nielsen, Oxford 2004, s. 916, por. - Z. Kuban, Konstantins neue Polis, [w:] Konstantin der Grosse, ed. A. Demandt, J. Eugemann, Trier 2006, s. 221; autor przesuwa powstanie kolonii w okolice roku 700 p.n.e.). Założone przez Megarejczyków Byzantion znajdowało się na pierwszym wzgórzu ponad miejscem, gdzie Bosfor i Złoty Róg łączą się z morzem Marmara (dzisiaj jest tam kompleks pałacowy Topkap?).
12 P. Grimal, Słownik mitologii greckiej i rzymskiej, tłum. M. Bronarska i in., Wrocław 1987, s. 57; EKB, s. 110. Pamięć o Byzasie, założycielu miasta, przetrwała w Bizancjum długo - Kedren, I, s. 197; Zonaras, IX, 29; Glykas, IV, s. 369, 463.
13 O. Jurewicz, dz. cyt., s. 469.
14 Najpełniejsza wersja legendy o założeniu Byzantion - Hezychiusz z Miletu, 1-35; O. Jurewicz, dz. cyt., s. 468-469.
15 Tacyt, Roczniki, XII, 63, 1: "Tam mianowicie, gdzie przedział między Europą a Azją jest najwęższy, w najdalszej stronie Europy, założyli Bizancjum Grecy, którzy radząc się Pytyjskiego Apollina, w jakim punkcie mają miasto założyć, otrzymali wyrocznię, że powinni szukać siedzib naprzeciw kraju ślepców. Te zagadkowe słowa wskazywały na Chalcedończyków, gdyż oni, przedtem tam wylądowawszy, wybrali gorsze miejsce, chociaż korzyści okolicy wprzódy widzieli. Wszak Bizancjum leży na urodzajnym gruncie i nad wydajnym morzem, ponieważ niezmierna moc ryb, wydostawszy się z Pontu i wypłoszona ukośnie pod falą leżącymi rafami, porzuca zakręty przeciwnego wybrzeża i do tych bliższych dopływa portów" (tłum. S. Hammer, s. 273).
16 Hezychiusz z Miletu, 4.
18 Malalas (XIII, 7) właśnie Fidalii przypisuje powstanie miasta i, na polecenie ojca, budowę murów; zob. również: Kedren, I, s. 197; Zosym (II, 36-37) przywołuje tekst wyroczni sybillińskiej, który miał to zapowiedzieć. O nazwie 'Byzantion', która jest trackiego pochodzenia - J.D. Georgacas, The Names of Constantinople, "Transactions of the American Philological Association" 1947, t. 78, s. 348-353.
20 Hezychiusz z Miletu, 15.
21 An Inventory..., s. 915.
25 Hezychiusz z Miletu, 18.
26 Hezychiusz z Miletu, 20-22; P. Grimal, dz. cyt., s. 57. Strombos był krewniakiem małżonków, Dineos zaś - władcą pobliskiego Chalcedonu.
27 O. Jurewicz, dz. cyt., s. 471; An Inventory..., s. 916.
28 J. Freely, A.S. Çakmak, Byzantine Monuments of Istanbul, Cambridge 2004, s. 10.
29 Może stąd wzięła się informacja Ammiana Marcellina (XXII, 8, 8), że miasto było kolonią attycką.
30 Garnizon spartański został usunięty z miasta przez Ateńczyków pod wodzą Trazybula.
31 An Inventory..., s. 916. Ateńczycy zostali wtedy zmuszeni do zaakceptowania wystąpienia Byzantion z II Związku Morskiego.
32 Na przełomie 352 i 351 r. p.n.e. zostało zawarte porozumienie między Filipem Macedońskim a Byzantion.
33 N.G.L. Hammond, Dzieje Grecji, tłum. A. Świderkówna, Warszawa 1973, s. 657; J. Freely, A.S. Çakmak, dz. cyt., s. 10. Ostatni szturm Filipa miał zostać zniweczony, psy bowiem szczekaniem ostrzegły obrońców.
34 O. Jurewicz, dz. cyt., s. 471.
35 A. Świderkówna, Hellenika. Wizerunek epoki od Aleksandra do Augusta, Warszawa 1974, s. 207; B. Bravo, E. Wipszycka, Historia starożytnych Greków, t. III, Okres hellenistyczny, Warszawa 1992, s. 357, 360.
36 J. Freely, A.S. Çakmak, dz. cyt., s. 10.
37 A. Świderkówna, dz. cyt., s. 185-189.
38 Około 300 r. p.n.e. Fragmenty jej twórczości - Antologia, VI, 119, 189; J. Freely, A.S. Çakmak, dz. cyt., s. 10.
40 O. Jurewicz, dz. cyt., s. 472; J. Freely, A.S. Çakmak, dz. cyt., s. 11.
41 J. Freely, A.S. Çakmak, dz. cyt., s. 11.
42 Herodian, III, 1: "największe wówczas i kwitnące miasto Tracji, posiadające wielką liczbę mieszkańców i znaczne zasoby pieniężne; dzięki bowiem swojemu położeniu w najwęższym miejscu cieśniny wiodącej do Propontydy posiadało wielkie dochody z opłat portowych i rybołówstwa, a że miało także wielki i urodzajny obszar na lądzie, więc zarówno z morza, jak i z lądu poważne ciągnęło zyski" (tłum. L. Piotrowicz, s. 87-88).
43 Herodian, III, 1; por. Kasjusz Dion, 74, 10. 3-5.
44 Zosym, I, 8,1; Hezychiusz z Miletu, 35-36; Patria I, 37-41; Zonaras, XII, 8; XIII, 3; Glykas, IV, s. 462; T. Kotula, Septymiusz Sewerus. Cesarz z Lepcis Magna, Wrocław 1986, s. 41.
45 Kasjusz Dion, 74, 13-14; M. Cary, H.H. Scullard, Dzieje Rzymu, t. II, tłum. J. Schwakopf, Warszawa 1992, s. 300; A.R. Birley, Septimius Severus. The African Emperor, London-New York 1999, s. 119; S. Bassett, dz. cyt., s. 19. Byzantion broniło się nawet po śmierci Nigra, którego głowę Sewer polecił rzucić pod jego mury. Kasjusz Dion (74, 14. 5) ze smutkiem napisał, że miasto, po zniszczeniu go z rozkazu Septymiusza, "wyglądało, jakby zostało zdobyte nie przez Rzymian, a jakiś inny lud".
46 Hezychiusz z Miletu, 38; O. Jurewicz, dz. cyt., s. 472-473; G. Dagron, dz. cyt., s. 15-16 (kwestia nazwy - s. 17, przyp. 6).
47 A.R. Birley, dz. cyt., s. 142. Karakalla cofnął wszystkie ograniczenia nałożone na Byzantion (M. Cary, H.H. Scullard, dz. cyt., s. 312).
48 Malalas, XII, 20; Hezychiusz z Miletu, 37; Patria I, 39-41; Zonaras, XII, 3; C. Mango, Le développement urbain de Constantinople (IVe-VIIe si?cles), Paris 1985, s. 14-21; S. Bassett, dz. cyt., s. 19-20.
49 S. Bassett, dz. cyt., s. 22. Septymiusz Sewer nie odbudował, jak się wydaje, murów Byzantion. Stało się to dopiero w drugiej połowie III w. n.e. (ODB I, s. 344; J. Freely, A.S. Çakmak, dz. cyt., s. 12), w obliczu gockiego zagrożenia. Umocnienia zaczynały się nad Złotym Rogiem, poniżej dzisiejszego mostu Galata, obejmowały dwa znajdujące się nad nim porty - Neorion i Bosforion (Prosforion), wspinały się na szczyt drugiego wzgórza, a stamtąd schodziły ku morzu Marmara, wyginając się wokół południowego końca hipodromu (tamże, s. 12).
50 Zosym, I, 36, 1. Por. M. Salamon, The Chronology of Gothic Incursions into Asia Minor in IIIrd Century AD, "Eos" 1971, t. 59, s. 121. Jak się okazało, Feliks nie dotarł pod Byzantion, wcześniej bowiem otrzymał informacje o wycofaniu się Gotów.
51 M. Salamon, dz. cyt., s. 136-137; J. Strzelczyk, Goci - rzeczywistość i legenda, Warszawa 1984, s. 92.
52 T. Kotula, Kto wygrał bitwę z Gotami pod Naissus: cesarz Galien w 268 r. czy cesarz Klaudiusz II w 269 r., Poznań 1994.
53 Kolumna ta mierzy 18,5 m wysokości i znajduje się na pierwszym wzgórzu, ponad miejscem, gdzie Złoty Róg i Bosfor łączą się z morzem Marmara. Umieszczona na niej inskrypcja głosi: "Fortunae reduci ob devictus Gothos" ("Ofiarowałem Fortunie z powodu zwycięstwa nad Gotami"). Być może jednak kolumna została wystawiona nie w związku z wydarzeniami końca lat sześćdziesiątych III w., lecz ze zwycięstwami Konstantyna Wielkiego nad Gotami na początku lat trzydziestych IV w. Na jej temat zob.: H.A. Pohlsander, The Emperor Constantine, London-New York 1996, s. 62-63; J. Freely, A.S. Çakmak, dz. cyt., s. 19-20; C. Mango, The Triumphal Way of Constantinople and the Golden Gate, DOP 2000, t. 54, s. 177-178.
54 Na temat nazwy Konstantinoupolis - zob. J.D. Georgacas, dz. cyt., s. 353-358. Konstantynopol zwany był często po prostu Pólis - Miasto (tamże, s. 358-366).
55 Na temat rezydencji cesarskich zob. M. Salamon, Rozwój idei Rzymu-Konstantynopola od IV do pierwszej połowy VI w., Katowice 1975, s. 12-14.
56 Tamże, s. 13. Laktancjusz (O śmierci, VII, 10) napisał z przekąsem, że Dioklecjan starał się uczynić Nikomedię równą Rzymowi ("Ita semper dementabant Nicomediam student urbi Romae coaequare").
57 Na temat roli Rzymu - M. Salamon, dz. cyt., s. 11-12, 14-18.
58 Liczebność wojsk obu stron jako jedyny podaje Zosym (II, 22). Wydają się one jednak zdecydowanie przesadzone. Por. Ch.M. Odahl, Constantine and the Christian Empire, London-New York 2004, s. 155.
59 Zosym II, 26. Według Pochodzenia cesarza Konstantyna, 27 wydarzenie to miało miejsce jeszcze przed bitwą pod Chryzopolem. Bez względu na to, w którym momencie miasto znalazło się w rękach Konstantyna, to stało się to po dłuższym lub krótszym oblężeniu. Czas ten był wystarczający na ocenę przez Konstantyna walorów położenia Byzantion, zarówno strategicznych, jak i widokowych (na tę ostatnią kwestię zwracają uwagę np. R. Krautheimer, Three Christian Capitals. Topography and Politics, Berkeley-Los Angeles-London 1982, s. 42; B. Ward-Perkins, Constantinople, Imperial Capital of the Fifth and Sixth Centuries, [w:] Sedes Regiae (ann. 400-800), ed. G. Ripoll, J.M. Gurt, Barcelona 2000, s. 67). Przekaz Zosyma akceptują np.: H. Doerries, Constantine the Great, New York-Evanston-San Francisco 1972, s. 55-57; A. Krawczuk, Konstantyn Wielki, Warszawa 1985, s. 203-206; wersję Pochodzenia cesarza Konstantyna przyjmuje m.in. Ch.M. Odahl, dz. cyt., s. 159. Autor ten (s. 157) uznaje za prawdziwe informacje Zosyma dotyczące metod prowadzenia przez Konstantyna Wielkiego oblężenia Byzantion.
60 Na tę kwestię zwraca uwagę wielu uczonych. Gwoli przykładu - R. Krautheimer, dz. cyt., s. 41-42; J. Harris, Constantinople: Capital of Byzantium, London 2007, s. 27-28.
61 Pochodzenie cesarza Konstantyna, VI, 30; tłum. L. Winniczuk, s. 171. "Sławne zwycięstwo", jak można domniemywać, to bitwa pod Chryzopolem.
62 Temistiusz, III, 59; IV, 58b.
63 Pod uwagę brany jest również 13 listopada. Dyskusja na ten temat - A. Alföldi, On the Foundation of Constantinople: a Few Notes, "The Journal of Roman Studies" 1947, t. 37, s. 11, przyp. 9; G. Dagron, dz. cyt., s. 32; M. Salamon, Rozwój idei..., s. 20-21; R. Krautheimer, dz. cyt., s. 42, 134, przyp. 5. Odosobniony jest pogląd A.H.M. Jonesa (A History of the Later Roman Empire 284-602. A Social, Economic, and Administrative Survey, t. II, Oxford 1986, s. 1081, przyp. 12), który datuje ten fakt na 3 listopada. Powiązanie wzmiankowanych wydarzeń nie musi oznaczać, że nastąpiły one tego samego dnia, ale musiały być one na tyle bliskie, że autorzy źródeł połączyli je ze sobą.
64 M. Salamon, dz. cyt., s. 20-21. Autor słusznie wskazuje, że prace związane z murami oznaczały nie tyle budowę nowych umocnień, ile odbudowę, restaurację już istniejących. Przypomnieć należy, że umocnienia musiały znacznie ucierpieć podczas niedawnego oblężenia prowadzonego przez wojska Konstantyna.
65 R. Krautheimer (dz. cyt., s. 42-43, 60) sugeruje, że decyzja Konstantyna była wypełnieniem zobowiązania (ex voto) wobec Boga za zwycięstwo nad Licyniuszem, a tym samym za przejęcie władzy nad całym Imperium. Jest to niewątpliwie kusząca hipoteza ale, jak się wydaje, analogia z rokiem 312 i zwycięstwem nad Maksencjuszem nie jest w pełni przekonująca. Pochodzenie cesarza Konstantyna (VI, 30), na które powołuje się badacz, nie wyklucza takiej interpretacji, ale też jej wcale nie implikuje. Podobnie rzecz się ma ze stwierdzeniem pochodzącym z Kodeksu Teodozjusza (XIII, 5. 7, z 1 grudnia 334 r.), głoszącym, że to z woli Boga oddał miastu na wieki swoje imię.
66 Na temat wydarzeń roku 326, które rozegrały się w cesarskiej rodzinie, zob.: P. Guthrie, The Execution of Crispus, "Phoenix" 1966, t. 20, s. 325-331; H. Pohlsander, Crispus: Brilliant Career and Tragic End, H 1984, t. 33, s. 79-106; Ch. Odahl, dz. cyt., s. 180-184.
67 Na temat dyskusji wokół przekazu Zosyma dotyczącego wydarzeń roku 326 i relacji Konstantyna Wielkiego z Rzymem - F. Paschoud, Zosime II 29 et la version pa?enne de la conversion du Constantin, H 20, 1971, s. 334-353, M. Salamon, Rozwój idei..., s. 21-22; R. MacMullen, Constantine, London 1978, s. 142-143, 155; H.-U. Wiemer, Libanios und Zosimos über den Rom-Besuch Konstantins I im Jahre 326, H 43, 1994, t. 43, s. 469-494.
68 Zosym, II, 30, 1 (tłum. H. Cichocka, s. 106).
69 Zosym II, 30, 1; Sozomen II, 3, 2.
70 Tak czyni np. E. Wipszycka w komentarzu do polskiego tłumaczenia Zosyma - s. 273-274, przyp. 44.
71 Na temat antycznych posągów sprowadzonych do Konstantynopola za panowania Konstantyna Wielkiego zob.: C. Mango, Antique Statuary and the Byzantine Beholder, DOP 1963, t. 17, s. 167-227; L. James, "Pray Not to Fall into Temptation and Be on Your Guard": Pagan Statues in Christian Constantinople, "Gesta" 1996, t. 35, 1, s. 12-20; S. Bassett, dz. cyt., s. 37-78. Na temat kolekcji w łaźniach Zeuksipa - R. Stupperich, Das Statuenprogramm in den Zeuxippos-Thermen. Überlegungen zur Beschreibung durch Christodoros von Koptos, IM 1982, t. 32, s. 210-235.
72 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 40. O związkach Konstantynopola i Troi miała świadczyć legenda o przeniesieniu Palladionu z Rzymu do Konstantynopola i ukryciu go pod kolumną Konstantyna. Choć pierwsze wzmianki o tej translacji pochodzą ze źródeł z VI w. (Prokopiusz, O wojnach, I, 15; Malalas XIII, 7), to być może legenda pojawiła się już w wieku IV. Na ten temat zob.: C. Ando, The Palladium and the Pentateuch: Towards a Sacred Topography of the Later Roman Empire, "Phoenix" 2001, t. 55, s. 369-410 (szczególnie 397-404); S. Skrzyniarz, Ostatnia wędrówka trojańskiego Palladionu. Uwagi o genezie konstantynopolitańskiej legendy, [w:] Portolana. Studia Mediterranea, t. III, red. D. Quirini-Popławska, Kraków 2007, s. 119-124.
73 G. Dagron, dz. cyt., s. 38-39.
74 Temistiusz, III, 43b; S. Skrzyniarz, dz. cyt., s. 123.
75 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 22-23; R. Van Dam, The Roman Revolution of Constantine, Cambridge 2007, s. 57.
76 Malalas, s. 319-320; Kronika Wielkanocna, s. 527-528.
77 Datę roczną ustalił M. Salamon, Rozwój idei..., s. 24-26.
78 Opis ceremonii - Hezychiusz z Miletu, 16; Filostorgiusz, II, 9; Jan Lidyjczyk, O miesiącach, IV, 2; por. Kronika Wielkanocna, s. 528. Cesarz osobiście dokonał wytyczenia nowych granic miasta (limitatio). Wedle jednej tradycji źródłowej (Jan Lidyjczyk) towarzyszyć mu w tym mieli m.in. Sopater, telesta (PLRE I, s. 846) i Pretekstat, hierofant (zob. - PLRE I, s. 722-724, jeśli jest identyczny z Wecjuszem Agoriuszem Pretekstatem). Według tradycji chrześcijańskiej cesarz wyznaczyć miał granice, podążając za aniołem widzianym tylko przez niego samego (Filostorgiusz; Hezychiusz). Na temat obrzędów związanych z fundacją Konstantynopola - E. Follieri, La fondanzione di Costantinopoli: riti pogani e Cristiani, [w:] Roma, Costantinopoli, Mosca, Napoli 1983, s. 217-231.
79 Jan Lidyjczyk, O miesiącach, IV, 75; Malalas, XIII, 7-8; Kronika Wielkanocna, s. 528; por. G. Wissowa, Anthousa, [w:] RE 1, kol. 2393; O. Jurewicz, dz. cyt., s. 472; M. Salamon, Rozwój idei...., s. 26, 51; zob. również Al. Cameron, Anthusa: Notes on the Iconography of Constantinople, [w:] Eighth Byzantine Studies Conference. Abstracts of Papers, October 15-17, 1982, Madison 1982, s. 41.
80 Datę ceremonii miał ustalić astronom Walens, który sporządził horoskop dla Konstantynopola - Glykas, IV, s. 463; Kedren, I, s. 497; Zonaras, XII, 3. Przepowiedział, że miasto będzie istniało 696 lat. Por. T. Preger, Das Gruendungsdatum von Konstantinopel, "Hermes" 1901, t. 36, s. 339.
81 Powodem tego stanu rzeczy jest, jak to zwykle bywa, stan źródeł, enigmatycznie relacjonujących ten moment w dziejach miasta, a ponadto skażonych względami ideologicznymi.
82 Krótkie kroniki, 56 (por. 5, 38, 53, 68a). Źródło daje najpełniejszy obraz ceremonii, ale jest on w wielu momentach anachronizmem. Por. komentarz Av. Cameron, J. Herrin - Krótkie kroniki, s. 242-245; F.A. Bauer, Urban Space and Ritual: Constantinople in Late Antiquity, [w:] Acta ad Archaeologiam et Artium Historiam Pertinentia, t. XV, Imperial Art as Christian Art - Christian Art as Imperial Art. Expression and Meaning in Art and Architecture from Constantine to Justinian, ed. J.R. Brandt, O. Steen, Roma 2001, s. 33-36. Według ostatniego z autorów posąg Konstantyna, który najprawdopodobniej znajdował się na Filadelfionie, został stamtąd w uroczystej procesji, swoistym adventus, przewieziony na Forum Konstantyna. Tam umieszczono statuę na kolumnie, co było z pewnością trudnym i czasochłonnym przedsięwzięciem. Dopiero wówczas nastąpiły aklamacje i nadanie miastu imienia, a wreszcie ceremonia przewiezienia kopii posągu do hipodromu.
83 Choć przekaz Krótkich kronik, 56, koresponduje w tym miejscu z Żywotem Konstantyna, to wątpić należy, aby takie, albo na taką skalę, chrześcijańskie elementy, były obecne w dniu 11 maja 330. Por. Av. Cameron, J. Herrin - Krótkie kroniki, s. 244; przeciwnego zdania jest np. Al. Cameron, The Foundation of Constantinople: Myths Ancient and Modern, [w:] Ninth Annual Byzantine Studies Conference, 4-6 November 1983, Washington 1983, s. 32-33.
84 Krótkie kroniki, 38; por. 5 i 56. O uroczystości wspomina również Malalas, XII, 8; Av. Cameron i J. Herrin (Krótkie kroniki, s. 216, 242) wątpią, aby takie ceremonie odbywały się w czasach, w których żył Jan Malalas. Podejrzewają, że pierwsze tego typu obchody urodzin Miasta trzeba wiązać z latami po śmierci Konstantyna Wielkiego. Podobnie sądzi F.A. Bauer, dz. cyt., s. 35. Według wzmiankowanych badaczy zanik ceremonii nastąpił już za rządów Teodozjusza I.
85 Av. Cameron, J. Herrin - Krótkie kroniki, s. 243; por. R. Janin, dz. cyt., s. 23-24; G. Dagron, dz. cyt., s. 37; a także R. Krautheimer, dz. cyt., s. 43.
86 Euzebiusz, Żywot, III, 48: "Postanawiając wyjątkowym zaszczytem wyróżnić miasto, które nosiło jego imię, upiększył je bardzo licznymi domami modlitwy, ogromnej wielkości martyriami oraz innymi najwspanialszymi budowlami wzniesionymi zarówno w samym mieście, jak również na jego przedmieściach. W tym samym czasie oddał cześć pamięci męczenników i poświęcił swoje miasto Bogu męczenników. Napełniony Bożą mądrością uznał za słuszne uczynić wolnym od wszelkiego rodzaju idolatrii miasto, które postanowił nazwać od swego imienia, aby odtąd nigdy nie czczono tam w świątyniach posągów fałszywych bogów i by ołtarzy nie kalano nieczystą krwią, oraz by nie było żadnych ofiar spalonych w ogniu ani świąt demonów, ani żadnych innych ceremonii praktykowanych zwykle przez zabobonnych" (tłum. T. Wnętrzak, s. 193).
Wśród uczonych podążających śladem opinii Euzebiusza są tej miary badacze, co A.H.M. Jones (Constantine and the Conversion of Europe, New York 1967, s. 191).
87 Euzebiusz, Żywot, III, 48; IV, 58-59. Znamienne, że Euzebiusz wymienia z nazwy tylko jedną kościelną fundację cesarza w Konstantynopolu.
89 Teofanes, AM 5816; por. Kedren, I, s. 498.
90 Zosym, II, 31, 1-3; por. Zonaras, XII, 3; F. Hampel, Die Gründung von Konstantinopel, "Südost-Forschungen" 1955, t. 14, s. 13-14; S. Bassett, dz. cyt., s. 63.
91 C. Mango, Antique Statuary...; R. Krautheimer, dz. cyt., s. 60-61; S. Bassett, dz. cyt., s. 24.
92 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 27-28. Nie oznacza to, że akcja budowlana zamarła. Tyle tylko, że powstał swego rodzaju szkielet miasta, który następnie systematycznie obrastał kolejnymi obiektami wznoszonymi z inicjatywy następujących po sobie władców, konstantynopolitańskich elit czy wreszcie zwykłych mieszkańców. W ten sposób przez IV w. obszar wytyczony murami Konstantyna powoli zapełniał się miejską zabudową.
93 Julian, Mowy, I, 8c; por. M. Salamon, Rozwój idei..., s. 27-28.
94 R. Krautheimer, dz. cyt., s. 43-46; S. Bassett, dz. cyt., s. 22-26.
95 Zosym, II, 32; R. Krautheimer, dz. cyt., s. 46.
96 Syntetycznie na temat zabiegów Konstantyna Wielkiego czynionych na rzecz zwiększenia liczby mieszkańców Konstantynopola zob.: R. Krautheimer, dz. cyt., s. 46-47; C. Morrisson, Stolica, [w:] Świat Bizancjum, t. I, Cesarstwo wschodniorzymskie, red. taż, tłum. A. Graboń, Kraków 2007, s. 219; o rozdawnictwie zboża - KT, XIV, 17. 12; G. Dagron, dz. cyt., s. 530-531; zob. również rozdz. 5.
97 M. Salamon, Rozwój idei...., s. 28
98 Na temat stanu badań nad kwestią konstantynopolitańskiego senatu - G. Dagron, dz. cyt., s. 120-126; M. Salamon, Rozwój idei..., s. 49-50; A.A. Čekalova, U istokov vizantijskoj gosudarstvennosti: senat i senatorskaja aristokratija Konstantinopolja, Moskva 2007, s. 64-78.
99 Późniejsze źródła wymieniają rzymskich senatorów, którzy przenieść się mieli do Konstantynopola. Według Michała Glykasa (IV, s. 436) byli to: Olibriusz, Werus, Urbicjusz, Kalistrat, Zotyk, Eugeniusz, Eubul, Studios, Florencjusz, Marian, Sewer, Izydor; por. Patria I, 63, gdzie znajdujemy z kolei: Addasa, Protazjusza, Skombrona, Filoksena, Domnina, Probusa, Dariusza, Maura, Rodana, Salustiusza, Modesta, Eubula. Uczeni przekaz ten uważają za legendarny. Wśród wymienionych można doszukiwać się rzeczywiście istniejących postaci, lecz wcale niekoniecznie z czasów Konstantyna Wielkiego. Ich liczba - dwunastu - wyraźnie wskazuje istotę przekazu. Jak Chrystusa otaczało dwunastu apostołów, tak Konstantyna - dwunastu rzymskich senatorów. Do tego warto zwrócić uwagę, że obie listy nie pokrywają się ze sobą. Na ten temat zob. R.W. Mathisen, Prosopographical Evaluation of a Constantinopolitan Foundation legend, [w:] Eleventh Annual Byzantine Studies Conference, Washington 1985 (www.bsana.net/conference/archives/1985/abstacts_1985.pdf), s. 1; A.A. Čekalova, K voprosu o vozniknovenii senatorskogo soslovia Konstantinopolja, VV 1989, t. 50, s. 50.
100 Tamże, s. 51. Znanym senatorem z czasów Konstantyna był Ablabiusz, człowiek niskiego pochodzenia, który w 329 r. uzyskał stanowisko prefekta pretorium Wschodu, a w 331 r. godność konsula. Od 330 r. przebywał w Konstantynopolu. Jako wiodącego konstantynopolitańskiego senatora przedstawia go Libaniusz (Mowy, XLII, 23). Na temat Ablabiusza zob. PLRE I, s. 3-4; A.A. Čekalova, K voprosu..., s. 51.
101 R. Van Dam, dz. cyt., s. 58.
102 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 52.
103 Euzebiusz, Żywot, IV, 49.
104 Helena została pochowana w Rzymie w mauzoleum znajdującym się przy via Labicana, a związanym z kościołem św.św. Marcellina i Piotra. Obiekt ten, jak sądzi część uczonych, Konstantyn przygotowywał początkowo dla siebie samego (np. H.A. Pohlsander, The Emperor..., s. 60). Data śmierci matki cesarza nie jest pewna. Umieszcza się ją między 328 a nawet 337 r. Według J.W. Drijversa, jednego z najwybitniejszych znawców losów matki Konstantyna, zmarła ona pod koniec 328 r. - Helena Augusta. The Mother of Constantine the Great and the Legend of Her Finding of the True Cross, Leiden-New York-K?benhavn-Köln 1992, s. 73-75. Gdyby tak było w rzeczywistości, to jej pochówek odbyłby się zapewne w 329 r., a więc jeszcze przed oficjalną inauguracją Konstantynopola.
105 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 18.
106 Sokrates Scholastyk, I, 16 (tłum. S. Kazikowski, s. 108-109); co do tłumaczenia tego passusu zob. również M. Salamon, Rozwój idei..., s. 31.
107 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 30-31.
108 Hezychiusz z Miletu, 39.
109 KT, XIV, 13, 1; por. KJ, Kodeks, XI, 20, 1.
110 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 32.
111 Jan Lidyjczyk, O urzędach, II, 30, 1-2 (tłum. P. Janiszewski, Neoplatońska interpretacja założenia Konstantynopola i autobiograficzne pisma Konstantyna, [w:] U schyłku starożytności. Studia źródłoznawcze, t. VII, red. tenże, E. Wipszycka, R. Wiśniewski, Warszawa 2008, s. 16, por. s. 19).
113 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 34-37.
115 Na temat senatu pisaliśmy powyżej. Warto raz jeszcze podkreślić, że senat Konstantynopola nie był równy pozycją rzymskiemu. Był "senatem drugiego stopnia" (Pochodzenie cesarza Konstantyna, VI, 30), co świadczy wyraźnie o tym, że cesarz dość swobodnie adaptował rzymskie elementy do konstantynopolitańskich warunków.
116 DSP I, s. 73 (tłum. T. Wnętrzak).
117 G. Dagron, dz. cyt., s. 454-458; M. Salamon, Rozwój idei..., s. 97-99; H.J. Widuch OFM, Konstantynopol stolicą ekumenicznego patriarchatu 325-870, Katowice 1988; S. Bralewski, Imperatorzy późnego cesarstwa rzymskiego wobec zgromadzeń biskupów, Łódź 1997, s. 174 (rola Teodozjusza).
118 Grzegorz z Nazjanzu, Mowa 36, kol. 280; 42; Carmina II, I, 11, kol. 1068:
"Dwóch słońc nie dała natura, lecz dała
dwa Rzymy, jako dwie świata pochodnie,
starego państwa i nowego znaki, o tyle różne od siebie, że jedna
Wschodowi świeci, Zachodowi druga,
Ale pięknością dorównują sobie" (tłum. T. Sinko, s. 481).
Zob. również E. Fenster, Laudes Constantinopolitanae, München 1968, s. 58-60; M. Salamon, Rozwój idei..., s. 96-97; tegoż, Nowy Rzym chrześcijański w oczach Bizantyńczyków, "Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studia Religiologica" 1996, t. 29, s. 14.
119 DSP I, s. 250 (tłum. T. Wnętrzak, s. 251).
120 M. Salamon, Nowy Rzym..., s. 16.
121 Tegoż, Rozwój idei..., s. 112.
122 KT, XV, 1, 52, z 9 stycznia 424 r.; V.V. Serov, dz. cyt., s. 55. Wzmiankowane prawo zostało wydane w chwili, gdy na Zachodzie panował Jan, który nie był uznawany przez Teodozjusza II. Użycie terminu cesarskie miasto wyraźnie wskazuje, że władca uważał Konstantynopol za centrum Imperium, a siebie samego za jedynego władcę.
123 KT, XV, 5, 4 (22 kwietnia 424 r.); V.V. Serov, dz. cyt., s. 55.
124 V.V. Serov, dz. cyt., s. 57.
125 Tamże, s. 58. Znamiennym jest, że coraz częściej zamiast łacińskiego określenia pojawia się greckie - basilídos póleos - KJ, Kodeks, VIII, 53, 32.
126 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 122.
127 V.V. Serov, dz. cyt., s. 58; por. M. Salamon, Nowy Rzym..., s. 16.
128 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 122.
129 Euzebiusz, Żywot, IV, 70 (tłum. T. Wnętrzak, s. 244).
130 Wydarzenie to propaganda cesarska ukazywała jako spontaniczną akcję wojska. Oprócz wymienionych osób zginęli wówczas: nieznany z imienia syn Juliusza Konstancjusza, a także Dalmacjusz Młodszy i Hannibalian, synowie Dalmacjusza Starszego. Życie zachowali jedynie Gallus i Julian, potomkowie Juliusza Konstancjusza - J.W. Leedom, Constantius II: Three Revisions, B 1978, t. 68, s. 132-136; M. DiMaio, D.W.H. Arnold, Per vim, per caedem, per bellum: A Study of Murder and Ecclesiastical Politics in the Year 337 A.D., B 1992, t. 62, s. 163n.; A. Novikov, M. Mudd Michaels, Reconsidering the Role of Constantius II in the "Massacre of the Princes", Bsl 1996, t. 57, s. 26-32.
131 Sokrates Scholastyk, II, 13; Sozomen, III, 7, Hieronim, Kronika, s.a. 342; Ammian Marcellin, XIV, 10, 2. Szerzej o tych wydarzeniach I. Milewski, Depozycje i zsyłki biskupów w Cesarstwie Wschodniorzymskim (lata 325-451), Gdańsk 2008, s. 342-343; P. Filipczak, Bunty i niepokoje w miastach wczesnego Bizancjum (IV wiek n.e.), Łódź 2009, s. 124-127.
132 Sokrates Scholastyk, II, 13 (mówi o ponad 40 tysiącach racji); Sozomen, III, 7 (wzmiankuje o pozbawieniu miasta prawie połowy nadziałów przyznanych przez Konstantyna Wielkiego).
134 J. Vanderspoel, Themistius and the Imperial Court. Oratory, Civic Duty, and Paideia from Constantius to Theodosius, Ann Arbor 1995, s. 98-99.
135 P. Magdalino, Aristocratic oikoi in the Tenth and Eleventh Regions of Constantinople, [w:] Byzantine Constantinople: Monuments, Topography and Everyday Life, ed. N. Necipo?lu, Leiden 2001, s. 68.
136 Temistiusz, IV, 59-60; retor wychwala znaczenie tego przedsięwzięcia, co zresztą nie dziwi w ustach tego wykształconego człowieka; zob. również Av. Cameron, J. Herrin - Krótkie kroniki, s. 268; J. Vanderspoel, dz. cyt., s. 99; D. Hunt, The Successors of Constantine, [w:] CAH, t. XIII, s. 37.
137 Temistiusz, IV, 58a-d; por. J. Vanderspoel, dz. cyt., s. 99, przyp. 130. Nie wiemy, jakie były to dzieła. Jednym z nich był prawdopodobnie posąg Perseusza i Andromedy przywieziony z Ikonion.
138 O relikwiach apostołów - Prokopiusz, O budowlach, I, 4, 18-21; por. Kronika Wielkanocna, s. 542 (Łukasz i Andrzej); szerzej na ten temat G. Dagron, dz. cyt., s. 401-409; C. Mango, Constantine's Mausoleum and the Translation of Relics, BZ 1990, t. 83, s. 51-62; D. Hunt, dz. cyt., s. 38-39; H.A. Klein, Sacred Relics and Imperial Ceremonies at the Great Palace of Constantinople, "Byzas" 2006, t. 5, s. 82.
139 KT, VI, 4, 5 i VI, 4, 5 (9 września 340 r.).
141 KT, VI, 4, 9 (11 kwietnia, 9 maja, 11 maja 356 r.).
142 KT, VI, 4, 11 (12 sierpnia 357 r.).
143 A.H.M. Jones, dz. cyt., s. 133; M. Salamon, Rozwój idei..., s. 74.
144 P. Petit, Les sénateurs de Constantinople dans l'?uvre de Libanius, "L'Antiquité classique" 1957, t. 26, s. 357; por. G. Dagron, dz. cyt., s. 129. Ten ostatni akceptuje poglądy P. Petita w kwestii konstytucji z 357 r. Twierdzi natomiast, że przed 359 r. została wydana inna konstytucja cesarska, nakazująca wszystkim rzymskim senatorom z prefektury Wschodu przenieść się do Konstantynopola. Problem w tym, że jest to jedynie domysł francuskiego historyka. Krytyka jego poglądów, połączona z próbami nowej interpretacji konstytucji - J. Vanderspoel, dz. cyt., s. 63-64; A.A. Čekalova, U istokov..., s. 72-74. Jedynym rzymskim senatorem ze Wschodu, którego znamy, przeniesionym do Konstantynopola, był Olimpiusz z Antiochii (PLRE I, s. 643-644).
145 Temistiusz, XXXIV, 13. O związkach Temistiusza z Konstancjuszem - J. Vanderspoel, dz. cyt., s. 106-112.
146 Na ten temat zob. A.A. Čekalova, Konstantinopolskij senat i soslovije kurialov v IV v., VV 1992, t. 53, s. 20-21. Rosyjskiej badaczce udało się ustalić z imienia około 726 konstantynopolitańskich senatorów (od czasów Konstantyna Wielkiego po schyłek IV w.).
147 Temistiusz, I, 16 a-b.
148 Por. A.A. Čekalova, U istokov..., s. 75-78. Na temat możliwości awansu reprezentantów niższych warstw do senatu zob. - M. Salamon, Praca rzemieślnicza a kariera senatorska w Konstantynopolu w IV w., [w:] Pamiętnik XII Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich, 17-20 września 1979, cz. II, Katowice 1979, s. 48-55.
149 Nastąpić to miało 11 września lub 11 grudnia. Konsularia (11 grudnia 359 r.); Kronika Wielkanocna, s. 543 (11 września; pierwszym prefektem był Honorat); Sokrates Scholastyk, IV, 41. Szerzej na ten temat w rozdz. 5.
150 KT, I, 6, 1. Por. G. Dagron, dz. cyt., s. 230.
151 KT, XI, 16, 6 (7 maja 346 r.): "[...]extraordinariis et temonariis oneribus liberati" .
152 D. Hunt, dz. cyt., s. 39.
153 Julian Apostata został ogłoszony cesarzem przez wojska galijskie. Negocjacje między nim a Konstancjuszem nie doprowadziły do porozumienia. Jak się wydawało, rozstrzygnięcie konfliktu miało nastąpić na drodze zbrojnej konfrontacji.
154 Ammian Marcellin, XXII, 2, 4 (tłum. I. Lewandowski, t. I, s. 376-377); podobnie Zosym, III, 11, 2.
155 M.J. Leszka, Uzurpacje w Cesarstwie Bizantyńskim w okresie od IV do połowy IX wieku, Łódź 1999, s. 118, 120.
156 Libaniusz, Mowy, XVIII, 120.
157 Filostorgiusz, VII, 3. Por. Sokrates Scholastyk III, 1; Panegiryki łacińskie, III (XI), 27, 5; Grzegorz z Nazjanzu, Mowy, V, 16-17. Konstancjusz został pochowany w kościele św.św. Apostołów. Zob. również G. Kelly, The New Rome and the Old: Ammianus Marcellinus' Silences on Constantinople, "Classical Quarterly" 2003, t. 53, s. 590.
158 Libaniusz, Mowy, XVIII, 121.
159 Na temat działalności Juliana w tej sferze w czasie pobytu w Konstantynopolu zob. m.in. W. Ceran, Kościół wobec antychrześcijańskiej polityki cesarza Juliana Apostaty, Łódź 1980, s. 113-141; S. Olszaniec, Julian Apostata jako reformator religijny, Kraków 1999, s. 18-21, 155-156. Trudno sobie wyobrazić, by ta decyzja zyskała cesarzowi popularność wśród konstantynopolitańskich chrześcijan, ale nasza wiedza na temat ich zachowania jest praktycznie żadna. Historycy Kościoła wspominają reakcję Marisa, biskupa Chalcedonu. Przybył on do Konstantynopola i zelżył Juliana w chwili, gdy ten składał ofiary w Tychejonie, "nazywając cesarza bezbożnikiem i przestępcą" (Sozomen, V, 4, 8-9, tłum. S. Kazikowski, s. 299; por. Sokrates Scholastyk III, 12, 1-5).
160 Na temat jego kariery pisał S. Olszaniec, Comites consistoriani w wieku IV. Studium prosopograficzne elity dworskiej Cesarstwa Rzymskiego 320-395 n.e., Toruń 2007, s. 297-312.
161 Na temat działalności trybunału w Chalcedonie - R. Browning, The Emperor Julian, London 1975, s. 124-125; G.W. Bowersock, Julian the Apostate, London 1978, s. 67-70; D. Hunt, Julian, [w:] CAH, t. XIII, s. 61-62.
163 PLRE I, s. 285; S. Olszaniec, Comites..., s. 559-560.
164 PLRE I, s. 988; S. Olszaniec, Comites..., s. 478-481.
165 Ammian Marcellin (XXII, 3, 7-8) wypomina Julianowi skazanie Ursulusa, który wspierał cesarza w czasie walk z Germanami w Galii. Ponoć sam Julian miał świadomość, że popełnił błąd i że czyn ten wzbudził niezadowolenie. Por. Libaniusz, Mowy, XVIII, 152. Na temat powodów skazania Ursulusa - J.F. Matthews, The Roman Empire of Ammianus, London 1989, s. 66, 281; S. Olszaniec, Comites..., s. 480-481.
166 Na temat działań Juliana wobec personelu dworskiego - Ammian Marcellin, XXII, 4; Libaniusz, Mowy, XVIII, 130-134; por. R. Browning, dz. cyt., s. 125-126; G.W. Bowersock, dz. cyt., s. 71-72; W. Ceran, dz. cyt., s. 100-102; D. Hunt, Julian, s. 63.
167 Np. opinia Sokratesa Scholastyka: "Ci i owi chwalą te jego posunięcia, większość jednak je gani, jako że wykluczały one owo onieśmielenie, które powstaje u wielu na widok cesarskiego przepychu, i czyniły władzę cesarza czymś, co łatwo może się spotkać z lekceważeniem" (III, 1; tłum. S.J. Kazikowski, s. 276).
168 Ammian Marcellin, XXII, 7, 1-3; Libaniusz, Mowy, XVIII, 154. Julian widział samego siebie jako członka stanu senatorskiego - KT, IX, 2, 1. Zob. również G.W. Bowersock, dz. cyt., s. 73.
169 Zosym III, 11. 3. Por. M. Salamon, Rozwój idei..., s. 74, szczególnie przyp. 245; zob. również G. Dagron, dz. cyt., s. 194; A. Berger, Die Senate von Konstantinopel, "Boreas" 1995, t. 18, s. 131; V.V. Serov, dz. cyt., s. 51.
170 KT, IX, 2, 1 (5 lutego 362 r.).
171 KT, XI, 23, 2 (13 marca 362 r.).
172 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 75.
173 V.V. Serov (dz. cyt., s. 51-52) uważa, iż mimo przyjaznej Konstantynopolowi postawy Julian traktował go jedynie jako jedną z sedes imperii, a nie stolicę "typu Rzym". Tym, co go wyróżniało spośród innych wielkich ośrodów Imperium, był fakt, że został założony przez Konstantyna Wielkiego. Zdanie rosyjskiego uczonego pozostaje odosobnione.
174 Na temat wystąpienia Prokopiusza piszemy szerzej poniżej.
175 Zosym, III, 11. 3. Na temat tego portu zob. C. Mango, Le développement..., s. 39; tegoż, The Development of Constantinople as an Urban Centre, [w:] tegoż, Studies on Constantinople, Aldershot - Brookfield 1993, art. I, s. 121. Przystań nosiła później imię cesarzowej Zofii, żony Justyna II.
177 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 85; R.J. Penella, Man and the Word. The Orations of Himerius, Berkeley-Los Angeles-London 2007, s. 2, 34.
178 Julian, Listy, 48 (tłum. W. Klinger, s. 23). Ten passus listu do mieszkańców Aleksandrii nabiera bardziej niechętnego Konstancjuszowi wymiaru, niż można sądzić z samego tekstu, jeśli pamięta się o tym, że Konstancjusz obdarował innym egipskim obeliskiem Rzym. Na ten temat G. Kelly, dz. cyt., s. 597, 603-606.
179 S. Bassett, dz. cyt., s. 219-222.
180 Ammian Marcellin, XXII, 9, 2 (tłum. I. Lewandowski, t. I, s. 405).
Julian starał się o to, by być dobrze odbieranym przez społeczność konstantynopolitańską. Obraz naszkicowany przez Ammiana jest jednak zbyt idylliczny. Trzeba pamiętać, że to najprawdopodobniej w Konstantynopolu władca ogłosił swoją apostazję. Zapewne spotkać się to musiało z negatywnym odbiorem konstantynopolitańskich chrześcijan. Skoro jednak Prokopiusz podczas swej uzurpacji nie zawahał się nawiązać do tradycji cesarza-apostaty, znaczy to, że pozytywny stosunek konstantynopolitańczyków do Juliana musiał zapewne dominować.
181 Libaniusz, Listy, 1367, 1368.
182 W. Ensslin, Constantius, RE XV, kol. 2324; S. Olszaniec, Julian..., s. 155-156.
183 Na temat okoliczności cesarskiego wyniesienia Walentyniana zob. V. Neri, Ammiano Marcellino e l'elezione di Valentiniano, "Rivista Storica dell'Antichita" 1985, t. 15, s. 152-182; N. Lenski, Failure of Empire. Valens and the Roman State in the Fourth Century A.D., Berkeley-Los Angeles- -London 2002, s. 20-24.
184 Ammian Marcellin, XXVI, 4, 3.
185 Temistiusz, VI, 82d, 83a. Mowa ta została wygłoszona w obecności Walensa zimą 364/365 r., a najprawdopodobniej jeszcze w grudniu roku 364. Por. M. Salamon, Rozwój idei..., s. 75-76; J. Vanderspoel, dz. cyt., s. 157; Politics, Philosophy, and Empire in the Fourth Century. Select Orations of Themistius, transl., introd., P. Heather, D. Moncur, Liverpool 2001, s. 147, 173-174.
186 Ammian Marcellin (XXVI, 4, 3-4) twierdzi, że ceremonia cesarskiej proklamacji odbyła się bez przeszkód, co można interpretować jako wyraz pozytywnego nastawienia stołecznych mieszkańców do Walensa. Byli oni zapewne obecni zarówno podczas samej ceremonii, jak i później, mogli więc obserwować przejazd nowego władcy do cesarskiego pałacu. Gdyby proklamacja Walensa spotkała się z niechęcią konstantynopolitańczyków, jest wielce prawdopodobne, że Ammian by o tym napomknął, nowy władca bowiem do jego ulubieńców nie należał.
187 Ammian Marcellin, XXVI, 4, 4.
188 D. Woods, The Baptism of the Emperor Valens, "Classica et Mediaevalia" 1994, t. 45, s. 220.
189 G. Dagron, dz. cyt., s. 82-83; D. Woods, dz. cyt., s. 212-213.
190 Latem 365 r. Walens wyruszył na wyprawę przeciw Persom (30 lipca był jeszcze w stolicy) - G. Dagron, dz. cyt., s. 82-83; D. Woods, dz. cyt., s. 212-213.
191 Temistiusz, VII, 92b-c.
192 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 76.
193 Na temat Petroniusza zob. A. Alföldi, A Conflict of Ideas in the Late Roman Empire. The Clash between the Senate and Valentinian, Oxford 1952, s. 17; PLRE I, s. 690-691.
194 Ammian Marcellin, XXVI, 6, 7-9. Wedle tego autora przy ściąganiu podatków sięgał Petroniusz do przemocy, stosowanej zarówno wobec bogatych, jak i biednych. Podnosić miał wysokość wymiaru podatku i ściągać zaległości sięgające czasów Aureliana (270-275).
195 Libaniusz, Mowy, XIX, 15; XX, 25-26. Nie znamy treści tychże obelg. Już w czasie walki między Prokopiuszem a Walensem mieszkańcy Chalcedonu mieli obrażać tego ostatniego, nazywając go sabaiarius (Ammian Marcellin, XXVI, 8, 2). Sabaia to piwo pite przez panońskich wieśniaków. Sam Prokopiusz miał nazwać Walensa panońskim degeneratem (Ammian Marcellin, XXVI, 7, 16). Być może podobnymi obelgami obrzucali cesarza także konstantynopolitańczycy.
196 Prawo karzące śmiercią osoby dopuszczające się pomówień wobec władców zostało wydane prawdopodobnie w lutym 365 r. - KT, IX, 34 (16 lutego 365 r.); por. F.J. Wiebe, Kaiser Valens und die heidnische Opposition, Bonn 1995, s. 68-69; J.F. Matthews, Laying Down the Law: A Study of the Theodosian Code, New Haven 2000, s. 193-195; N. Lenski, dz. cyt., s. 88.
197 Szerzej na temat kariery Prokopiusza - PLRE I, s. 742; N. Lenski, dz. cyt., s. 69-72.
198 W sposób jednoznaczny, jak się wydaje, realność takiego zagrożenia potwierdza fakt, że Prokopiusz w czasie swoich przemówień wygłaszanych do ludu czy wojska po 28 września 365 r. bardzo mocno podkreślał związki rodzinne z rodem Konstantyna Wielkiego (Ammian Marcellin, XXVI, 6, 18; XXVI, 7, 10, 16; XXVI, 9, 3). Z inicjatywy Prokopiusza również rozpowszechniano pogłoski, jakoby Apostata wyznaczył go na swojego następcę (Ammian Marcellin, XXIII, 3, 2; XXVI, 6, 3; Filostorgiusz, IX, 5; por. Sokrates Scholastyk, IV, 3; Zosym IV, 4. 2. Jednoznacznie o tym, że Julian nie wyznaczył jednak przed śmiercią osoby, która po nim miała sprawować władzę, pisze Libaniusz, Mowy, XVIII, 273; por. uwagi na ten temat N. Lenski, dz. cyt., s. 69-70). Uzurpator starał się ponadto wykazać, że jest związany z Konstancjuszem. Świadczy o tym kreowanie się na opiekuna córki Konstancjusza oraz wdowy po nim, Faustyny (Ammian Marcellin, XXVI, 7, 10; XXVI, 9, 3).
199 Ammian Marcellin, XXVI, 6, 4-5; por. I. Hahn, K voprosu o socjalnych osnovach uzurpacji Prokopija, "Acta Antiqua Academiae Scientarium Hungaricae" 1958, t. 6, s. 200; PLRE I, s. 858.
200 Zosym, IV, 5, 3-4; por. I. Hahn, dz. cyt., s. 201; PLRE I, s. 292.
201 Filostorgiusz IX, 5. O ewentualnych związkach Prokopiusza z anomejczykami - M. Stachura, Heretycy, schizmatycy i manichejczycy wobec cesarstwa rzymskiego (lata 324-428, wschodnia część Imperium), Kraków 2000, s. 78-79; D. Spychała, Cesarze rzymscy a arianizm od Konstantyna Wielkiego do Teodozjusza Wielkiego (312-395), Poznań 2007, s. 57-59.
202 Lista osób związanych z Julianem, a także Konstancjuszem, pozbawionych stanowiska w początkach rządów Walensa - N. Lenski, dz. cyt., s. 105-110.
203 Lista zwolenników Prokopiusza i ich wcześniejsze losy - I. Hahn, dz. cyt., s. 200-203; zob. też M. Salamon, Środowisko kultury łacińskiej w Konstantynopolu, Katowice 1977, s. 32-33.
204 Na temat działalności Juliana na rzecz Konstantynopola zob. wyżej; por A. Krawczuk, Julian Apostata, Warszawa 1974, s. 279-281; V.V. Serov, dz. cyt., s. 50-52.
205 Zosym, IV, 5, 5 (tłum. H. Cichocka, s. 158).
206 Ammian Marcellin, XXVI, 6, 18.
207 Na temat Nebrydiusza - PLRE I, s. 619. Na stanowisku prefekta pretorium Wschodu zastąpił Saturnina Sekundusa Salucjusza. Najprawdopodobniej nastąpiło to niedługo po 30 lipca 365 r. Był więc prefektem stosunkowo krótko. Na temat datowania tego wydarzenia - S. Olszaniec, Comites..., s. 303-304.
208 Na temat Cezariusza - PLRE I, s. 168-169; G. Dagron, dz. cyt., s. 245-246.
209 Zosym, IV, 6, 2; Temistiusz, VII, 91b. Aresztowanie Cezariusza i Nebrydiusza umieszcza Zosym przed przemówieniem do stołecznej ludności i aklamacją przez nią dokonaną. Podobnie czyni Temistiusz, który co prawda nie mówi, o jakich urzędników chodzi, ale aresztowania umieszcza w noc rozpoczynającą uzurpację. Z relacji Ammiana na pierwszy rzut oka można byłoby wnosić, że aresztowanie Cezariusza i Nebrydiusza odbyło się w jakiś czas po proklamacji Prokopiusza, zostało bowiem wspomniane po tym wydarzeniu. Ammian nie precyzuje jednak, kiedy miało ono nastąpić. Natomiast z kontekstu wynika, że z posunięciem tym Prokopiusz się spieszył i zostało ono wykonane "natychmiast" (XXVI, 7, 4).
210 Temistiusz w Mowie VII, 91b pisał: "Najwyżsi urzędnicy, a wśród nich i ja, zostali pojmani przez złoczyńców". Mówca podkoloryzował tutaj swoją pozycję, w chwili wyniesienia nie pełnił bowiem żadnego urzędu.
211 Ammian Marcellin, XXVI, 7, 4-6.
212 Łaźnie Anastazji były miejscem stacjonowania Tungrikanów i Dywitensów. Dlatego też w tym miejscu odbyła się proklamacja Prokopiusza (Ammian Marcellin, XXVI, 6, 14-15).
213 Temistiusz, VII, 91c-d. Retor, mówiąc o konfiskatach jako elemencie charakteryzującym rządy tyrana, odwołuje się do autorytetu Platona.
214 Ammian Marcellin, XXVI, 6, 18.
215 M.J. Leszka, dz. cyt., s. 120-122.
217 Ammian Marcellin, XXVI, 6, 18.
218 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 82.
219 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 77-78.
220 O postawie Filipopola - Ammian Marcellin, XXVI, 10, 4-6; Chalcedonu - Sokrates Scholastyk, IV, 8. Zob. również komentarz: G.L. Kurbatov, Vosstanie Prokopija (365-366gg.), VV 1958, t. 14, s. 23-24; M. Salamon, Rzekoma wojna ludowa w Tracji i Azji Mniejszej za Prokopiusza, "Eos" 1972, t. 60, s. 375, przyp. 32.
221 G. Dagron, dz. cyt., s. 83; N. Lenski, dz. cyt., s. 114. Nie wiadomo, kiedy i na jak długo po śmierci Prokopiusza Walens powrócił do Konstantynopola. Jego obecność w mieście nie jest bezpośrednio potwierdzona. Marcjanopol, jako siedziba Walensa, pojawia się z dopiero 10 maja 367 r. Nie oznacza to, że cesarz dotarł tam na chwilę przed tym dniem. Wydaje się, że zanim udał się do Marcjanopola, przebywał jakiś czas w Konstantynopolu, skąd przeprowadził akcję represyjną wobec uczestników uzurpacji Prokopiusza. O tym, że Walens był w stolicy, świadczyć może przekaz Sokratesa Scholastyka (IV, 8, 11) oraz Mowa VII Temistiusza, która, jak się wydaje, wygłoszona została przed obliczem cesarza, i to kilka miesięcy po zakończeniu uzurpacji. Według J. Vanderspoela (dz. cyt., s. 162) zdarzyło się to zimą 366/367. Być może Walens był w Konstantynopolu w marcu 370 r., w drodze z Marcjanopola do Antiochii. Dłuższy pobyt cesarza notujemy między 8 grudnia 370 a 1 maja 371 r. Po raz ostatni cesarz był w Konstantynopolu między 30 maja a 11 czerwca 378 r.
222 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 89-91. Warto podkreślić, że Walentynian był niechętny idei Rzymu - Konstantynopola i podkreślał wyjątkową pozycję Rzymu, który nie dość, że nazywał "wiecznym" (KT, XIV, 2, 1; XIV, 22, 1; XV, 1, 12), to jeszcze zaczął określać również "świętym" (KT, XIV, 2, 1: "sacratissima urbs"; XIV, 15, 2: "urbs sacra"). Na ten temat zob. V.V. Serov, dz. cyt., s. 53. Może właśnie taka postawa starszego brata, pod którego wpływem znajdował się Walens, zaważyła na jego stosunku do Konstantynopola.
223 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 90.
224 KT, VI, 4, 20. Walens przywrócił walki gladiatorów w 369 r., po siedemnastoletniej przerwie (N. Lenski, dz. cyt., s. 271, przyp. 41). W jednym z wydanych przez siebie praw cesarz zobowiązywał się dostarczać 8 koni z frygijskich hodowli do zaprzęgów ścigających się w hipodromie - KT, VI, 4, 19 (24 kwietnia [8 maja] 372 r.).
228 C. Mango, Le développement..., s. 40-42; tegoż, The Development..., s. 122; N. Lenski, dz. cyt., s. 278, 399. Warto również przypomnieć, iż Walens dokończył kościół św.św. Apostołów. Wszystkie z wymienionych budowli zostały zapewne zbudowane w okresie między 370 a 375 r.
229 Szerzej na ten temat w rozdz. 8.
230 Sokrates Scholastyk, IV, 35.
231 N. Lenski, dz. cyt., s. 335, przyp. 90.
232 Sokrates Scholastyk, IV, 38 (tłum. S. Kazikowski, s. 389); żądanie to mogło mieć ironiczny charakter - zdaniem D. Woodsa (The Saracen Defenders of Constantinople in 378, GRBS 1996, t. 37, 3, s. 267-268) konstantynopolitańczycy w ten sposób chcieli podkreślić, że sami wolą bronić miasta, niż znosić ciężary utrzymania przybyłych wraz z cesarzem oddziałów; por. Ammian Marcellin, XXXI, 11, 1; Filostorgiusz, IX, 17; Sozomen, VI, 40; Teodoret, Historia, III, 34. Na temat tego wydarzenia zob. również M.J. Leszka, Pamięć o bitwie pod Adrianopolem (378) w bizantyńskiej historiografii (X-pocz. IX w.), "Sympozja Kazimierskie" 2010, t. 7, s. 213-215.
233 Od 377 r., kiedy rozpoczął się bunt Gotów przeciw rzymskim władzom, Tracja znalazła się w ogniu działań wojennych, a hordy barbarzyńców docierały nawet pod Konstantynopol. Na temat działań wojennych Gotów w latach 377-378 zob. P.J. Heather, Goths and Romans 332-489, Oxford 1991, s. 142-147; N. Lenski, dz. cyt., s. 328-341.
234 Formalnym powodem zorganizowania wyścigów w hipodromie był fakt pojawienia się cesarza w mieście. Być może niezadowolenie konstantynopolitańczyków spowodowane było nie tylko zagrożeniem ze strony Gotów, które potęgował fakt, że stolica nie posiadała własnego garnizonu zdolnego ją bronić (G. Dagron, dz. cyt., s. 108-113). Obawy mieszkańców mogły wynikać także z kłopotów aprowizacyjnych, związanych z aktywnością barbarzyńców na terenie Tracji, stanowiącej zaplecze rolnicze Konstantynopola (V. Velkov, La Thrace et la Mésie inférieure pendent l'époque de la Basse Antiquité (IV-VI ss.), [w:] Ancient Bulgaria: Papers Presented to the International Symposium on the Ancient History and Archaeology of Bulgaria, University Nottingham, 1981, ed. A.G. Poulter, Nottingham 1983, s. 180. Por. D. Woods, Saracens..., s. 266-268).
235 Sokrates Scholastyk, IV, 38; Sozomen, VI, 40; Teodoret, Historia, III, 34. Data opuszczenia przez cesarza Konstantynopola to 11 czerwca 378 r. D. Woods (Saracens...., s. 267) wątpi, by groźby Walensa skierowane pod adresem stołecznych mieszkańców rzeczywiście padły. Twierdzi, że to wymysł opozycyjnych wobec cesarza polityków. Nie wydaje się to jednak takie oczywiste. Napięcie, jakie zaistniało między cesarzem a stołeczną ludnością, mogło skłonić władcę do takiego zachownia. Inną sprawą jest, że historycy Kościoła, niechętni cesarzowi z tytułu jego wspierania arianizmu, ten wątek mocno uwypuklili.
236 Na temat roli Arabów w obronie Konstantynopola - D. Woods, Saracen... Zdaniem autora żołnierze arabscy stanowili część oddziałów gwardii cesarskiej, będących ochroną cesarzowej Domniki, żony Walensa.
237 Sokrates Scholastyk, V, 1; Sozomen VII, 1. Trudno orzec, jaki był rzeczywisty udział mieszkańców Konstantynopola w odparciu Gotów. Nie można wykluczyć starć zbrojonych konstantynopolitańczyków z Gotami. Autorzy antyczni wspominają o tym, że cesarzowa Domnika, żona Walensa, miała wspierać zapał bojowy ludu rozdawnictwem pieniędzy. Wydaje się, że jednym z najistotniejszych czynników, który zadecydował o odstąpieniu Gotów spod Konstantynopola, było uświadomienie sobie przez nich siły miejskich umocnień. W tym okresie Goci nie potrafili jeszcze zdobywać miast i to nie tylko tak dobrze ufortyfikowanych jak Konstantynopol. O innych powodach gockiego niepowodzenia - P.J. Heather, dz. cyt., s. 217-219.
238 Ammian Marcellin, XXXI, 16, 4; XXXI, 16, 7 (tłum. I. Lewandowski, t. II, s. 267, 268). Por. uwagi P. Heathera, Upadek Cesarstwa Rzymskiego, tłum. J. Szczepański, Poznań 2006, s. 217; opinia Ammiana nabiera szczególnego wymiaru, gdy weźmie się pod uwagę jego chłodny stosunek do Konstantynopola (G. Kelly, dz. cyt., 588-590).
239 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 95-96; W. Ceran, Teodozjusz Wielki, Kraków 2003, s. 46.
240 G. Dagron, dz. cyt., s. 84-85; M. Salamon, Rozwój idei..., s. 107; W. Ceran, Teodozjusz..., s. 46-47. Gwoli ścisłości trzeba zaznaczyć, że w okresach, kiedy Konstantynopol stanowił stałą siedzibę Teodozjusza, zdarzało się władcy opuszczać miasto, głównie z powodu prowadzonych kampanii wojennych.
242 KT, I, 6, 10; por. I, 6, 1.
244 M. Salamon, Rozwój idei..., s. 92-94.
245 C. Mango, The Development..., s. 121.
246 Tamże; C. Morrisson, dz. cyt., s. 220.
247 J. Freely, A.S. Çakmak, dz. cyt., s. 43-44.
248 Na temat ideologicznego przesłania płaskorzeźb - F. Kolb, Ideał późnoantycznego władcy. Ideologia i autoprezentacja, tłum. A. Gierlińska, Poznań 2008, s. 249-262.
249 Na ten temat zob.: J. Freely, A.S. Çakmak, dz. cyt., s. 42; F. Kolb, dz. cyt., s. 245-246.
250 Ceremonia ta odbyła się 18 lutego 391 r. - Kronika Wielkanocna, s. 564; H.A. Klein, dz. cyt., s. 83.
251 W. Ceran, Teodozjusz..., s. 36-37.
252 Pogląd ten jest akceptowany powszechnie przez uczonych - np. M. Salamon, Rozwój idei..., s. 108; V.V. Serov, dz. cyt., s. 54.
253 Na temat przedstwionych powyżej wydarzeń zob. - K. Zakrzewski, Rządy i opozycja za cesarza Arkadiusza, Kraków 1927, s. 24-26; J.H.W.G. Liebeschuetz, Barbarians and Bishops. Army, Church, and State in the Age of Arcadius and Chrysostom, Oxford 1992, s. 89-92.
255 Na temat Trybigilda - PLRE II, s. 1125-1126; o jego powstaniu - J.H.W.G. Liebeschuetz, dz. cyt., s. 100-103.
256 Teodoret, Historia, V, 32 (tłum. K. Zakrzewski, s. 121-122; uwspółcześnienie językowe - M.J.L.).
257 Por. J.N.D. Kelly, dz. cyt., s. 171-172.
259 J.N.D. Kelly, dz. cyt., s. 172.
260 M. Salamon, Jan Chryzostom i Goci w Konstantynopolu, [w:] Czasy Jana Chryzostoma i jego pasterska pedagogia, red. ks. N. Widok, Opole 2008, s. 261-262.
261 O losach Gajnasa po opuszczeniu Konstantynopola - J.H.W.G. Liebeschuetz, dz. cyt., s. 118-120. Głowa Gajnasa znalazła się w Mieście styczniu lub lutym 401 r.
262 Mikołaj Mistyk, Listy, 20, s. 136.
263 Już od Wielkanocy Jan przebywał w swoistym areszcie domowym. Wtedy też doszło do brutalnej interwencji sił porządkowych podczas nabożeństw celebrowanych przez zwolenników Jana. Żołnierze dowodzeni przez niejakiego Lucjusza przemocą rozpędzili modlących się. Polała się krew, źródła mówią o zbeszczeszczeniu świątyń. Na ten temat - J.N.D. Kelly, dz. cyt., s. 256-257.
264 O wydarzeniach związanych z drugim wygnaniem Jana - J.N.D. Kelly, dz. cyt., s. 261-264. Oskarżenia o spowodowanie pożaru padały pod adresem zarówno zwolenników, jak i przeciwników biskupa. Co znamienne, śledztwo przeprowadzone w tej sprawie, a kierowane przez prefekta miasta Studiosa, nie przyniosło żadnych rezultatów (J.N.D. Kelly, dz. cyt., s. 262-264; M. Stachura, Zwolennicy zesłanego biskupa Konstantynopola Jana Chryzostoma w oczach rzymskiego wymiaru sprawiedliwości, [w:] Czasy Jana Chryzostoma..., s. 125-126).
265 Zwolennicy Jana przez czas jakiś byli prześladowani (o ustawodawstwie przeciw joannitom M. Stachura, Zwolennicy..., s. 128-135).
266 Kronika Wielkanocna, s. 570 (komentarz - Chronicon Paschale, transl., notes, introd. Michael Whitby, Mary Whitby, Liverpool 1989, s. 61, przyp. 203); por. Filostorgiusz, XI, 7.
267 Kronika Wielkanocna, s. 569 (komentarz - Chronicon..., s. 60, przyp. 406).
268 Na temat forum i kolumny Arkadiusza - A. Geffroy, La colonne d'Arcadius a Constantinople, Paris 1895; G. Millet, Le Forum d'Arcadius. La dénomination, les statues, [w:] Mémorial Louis Petit. Mélanges d'histoire et d'archéologie byzantines, Bucarest 1948, s. 361-365; J.H.W.G. Liebeschuetz, dz. cyt., s. 272-278.
269 Prokopiusz, O budowlach, I, 11, 1 (tłum. P.Ł. Grotowski, s. 114). Położone po wschodniej stronie starego akropolu (R. Janin, dz. cyt., s. 217, 311-312).
270 KT, VIII, 1, 14 z 398 r. Por. V.V. Serov, dz. cyt., s. 55. Autor zwraca również uwagę na inne określenia odnoszące się do Konstantynopola w ustawodawstwie Arkadiusza czy Teodozjusza II, takie jak: "najświętsze miasto" (KT, XVI, 2, 37; XVI, 4, 5; XVI, 5, 30), "miasto karmiące" (KT, XVI, 4, 5, 1 z 404 r. - "haec alma urbs").
272 V.V. Serov, dz. cyt., s. 55.
273 KT, XV, 5, 4 (komentarz V.V. Serov, dz. cyt., s. 55); por. M. Salamon, Rozwój idei..., s. 117.
274 V.V. Serov, dz. cyt., s. 56.
275 Antemiusz pełnił funkcję prefekta pretorium Wschodu od 405 po rok 414. Na jego temat zob. - PLRE II, s. 93-95. Kwestię budowy murów szerzej omawia K. Marinow w rozdz. 2.5.
276 K.R. Dark, Houses, street and shops in Byzantine Constantinople from the fifth to the twelfth centuries, "Journal of Medieval History" 2004, t. 30, s. 88; C. Morrisson, dz. cyt., s. 221.
277 Kronika Wielkanocna, s. 583. Kwestia ta jest dyskutowana w nauce - Chronicon..., s. 72, przyp. 243; C. Morrisson, dz. cyt., s. 221. Część uczonych sądzi, że za Teodozjusza wybudowano jedynie fragment murów morskich ochraniających wybrzeże morza Marmara po mury Konstantyna.
278 Na temat Cyrusa - D.J. Constantelos, Kyros Panopolites: Rebuilder of Constantinople, GRBS 1971, t. 12, s. 451-464; PLRE II, s. 336-341.
279 Kronika Wielkanocna, s. 572; Marcellin Komes, a. 415.
280 Uroczystości związane z tym wydarzeniem odbyły się 10 lipca (Kronika Wielkanocna, s. 579; por. Marcellin Komes, a. 421, 2). Warto podkreślić, że kolumna Arkadiusza została uznana później za jeden z konstantynopolitańskich siedmiu cudów.
281 Marcellin Komes, a. 427, 2; Kronika Wielkanocna, s. 580; zob. również R. Janin, dz. cyt., s. 219-220. Jak się wydaje, do sfinalizowania prac przyczynił się Hieriusz, ówczesny prefekt pretorium Wschodu (tak PLRE II, s. 557; według B. Croke'a - Marcellin Komes, s. 77 pełnił on urząd prefekta miasta; PLRE, na którą powołuje się autor, nie przypisuje Hieriuszowi takiego urzędu).
282 Marcellin Komes, a. 443, 3; Kronika Wielkanocna, s. 583; na temat łaźni - R. Janin, dz. cyt., s. 216.
283 Na temat aktywności Pulcherii i Atenais Eudocji w sferze budowlanej zob. K.G. Holum, The Theodosian Empresses. Women and Imperial Dominion in Late Antiquity, Los Angeles 1981, s. 137; K. Twardowska, Religious Views of the Empress Athenais Eudocia, [w:] Hortus historiae. Księga pamiątkowa ku czci profesora Józefa Wolskiego w setną rocznicę urodzin, ed. E. Dąbrowa, M. Dzielska, M. Salamon, S. Sprawski, Kraków 2010, s. 625.
284 Jeśli tak rzeczywiście było, to inauguracja cysterny odbyła się 12 lutego (Kronika Wielkanocna, s. 578; por. Marcellin Komes, a. 421, 3, komentarz B. Croke, s. 74); zob. również R. Janin, dz. cyt., s. 203-204; Av. Cameron, J. Herrin, dz. cyt., s. 276; na temat Aecjusza - PLRE II, s. 19-20.
286 Na ten temat zob. rozważania A. Kompy w rozdz. 10.
287 Na ten temat zob. jak wyżej.
288 Na temat trzęsień ziemi, które dotknęły Konstantynopol za Teodozjusza II - G. Downey, Earthquakes at Constantinople and Vicinity, A.D. 342-1454, "Speculum" 1955, t. 30, s. 597; korekty chronologiczne w ustaleniach G. Downeya - B. Croke, Two Early Byzantine Earthquakes and their Liturgical Commemoratio, B 1981, t. 51, s. 122-147.
289 Lista pożarów z tego okresu - A.M. Schneider, Brände zu Konstantinopel, 1941, BZ, s. 383.
290 Bazar Heraklidesa, 364; por. Teofanes, AM 5930; B. Croke, Two Early..., s. 128-129. Patriarcha Proklos miał poprowadzić ludność do Hebdomonu, gdzie modlono się o ustąpienie bożego gniewu. Wtedy też miano wznieść hymn Trishagion. Dla upamiętnienia wstrząsów roku 438 każdego 25 września odbywała się procesja do Hebdomonu - B. Croke, Two Early..., s. 145. Warto zauważyć, że niepokojące ruchy ziemi miały się powtarzać w okresie kilku miesięcy od pierwotnego trzęsienia.
291 D.J. Constantelos, dz. cyt., s. 452-453. Cyrus miał nie tylko odnowić miasto i upiększyć je, lecz także zadbać o jego oświetlenie. Wzdłuż główych ulic ustawiono latarnie, a właściciele sklepów i warsztatów mieli zostać zobligowani do oświetlania swoich miejsc pracy wieczorami i w nocy (Kronika Wielkanocna, s. 588).
292 Marcellin Komes, a. 447, 1 (komentarz B. Croke, s. 88); Malalas, XIV, 22; Kronika Wielkanocna, s. 586, 589; R. Janin, dz. cyt., s. 265; W. Müller-Wiener, Bildlexikon zur Topographie Istanbuls. Byzantion-Konstantinupolis-Istanbul bis zum Beginn des 17. Jahrhunderts, Tübingen 1977, s. 287-288; J. Harries, 'Pius princeps': Theodosius II and fifth-century Constantinople, [w:] New Constantines. The Rhythm of Imperial Renewal in Byzantium, 4th-13th Centuries. Papers from the Twenty-sixth Spring Symposium of Byzantine Studies, St Andrews, March 1992, ed. P. Magdalino, Aldershot-Brookfield 1994, s. 39.
293 PLRE II, s. 317; B. Croke, Two Early..., s. 133-134.
294 Sokrates Scholastyk, VII, 39 (wybuch pożaru 17 sierpnia, czas trwania - dwa dni i dwie noce); Marcellin Komes, a. 433 (sierpień); Kronika Wielkanocna, s. 582 (ogień pojawił się 21 sierpnia i trawił miasto przez trzy dni). Por. R. Janin, dz. cyt., s. 235-236; W. Müller-Wiener, dz. cyt., s. 58; C. Mango, Le développement..., s. 18.
295 Sokrates Scholastyk, VII, 39 (tłum. S. Kazikowski, s. 554).
296 Marcellin Komes, a. 409 "magna populi sediti" (komentarz B. Croke, s. 69); D. Stathakopoulos, Famine and Pestilence in the Late Roman and Early Byzantine Empire. A Systematic Survey of Subsistence Crises and Epidemics, Birmigham 2004, s. 223-225.
297 Kronika Wielkanocna, s. 571.
298 Marcellin Komes, a. 431, 3 (komentarz B. Croke, s. 79); D. Stathakopoulos, dz. cyt., s. 229-230.
299 Opis tego typu procesji - Konstantyn VII, O ceremoniach, II, 51.
300 Marcellin Komes, a. 445, 2.
301 Al. Cameron, Porphyrius the Charioteer, Oxford 1973, s. 233; M. Whitby, Factions, Bishops, Violence and Urban Decline, [w:] Die Stadt in der Spätantike - Niedergang oder Wandel? Akten des internationalen Kolloquiums in München am 30. und 31. Mai 2003, hrsg. J.U. Krause, Ch. Witschel, Stuttgart 2006, s. 446-447.
302 B. Croke, Count Marcellinus and his Chronicle, Oxford 2001, s. 125; zob. również D. Stathakopoulos, dz. cyt., s. 235.
303 KJ, Kodeks, XII, 12, 3 (por. KJ, Nowele, CV, praef.); Marcellin Komes, a. 452, 1 (komentarz B. Croke, s. 91).
304 Forum musiało powstać między 450 a 452 r. W tym czasie Tacjan sprawował urząd prefekta miasta. Na temat forum i kolumny Marcjana - F.A. Bauer, Stadt, Platz und Denkmal in der Spätantike. Untersuchungen zur Ausstattung des öffentlichen Raums in den spätantiken Städten Rom, Konstantinopel und Ephesos, Mainz 1996, s. 213-215; tegoż, Urban..., s. 38.
305 Na temat Tacjana - PLRE II, s. 1053-1054.
306 CIL III/1 738. Na temat lekcji tekstu zob. uwagi F.A. Bauera, Stadt..., s. 215.
307 Kan. 9 - DSP I, s. 232, 234; kan. 17 - tamże, s. 240; dyskusję nad wykładnią tych kanonów przedstawia H.J. Widuch, dz. cyt., s. 46-50.
308 Kan. 28 - DSP I, s. 250, 252. F. Dvornik, Bizancjum a prymat Rzymu, tłum. M. Radożycka, Warszawa 1985, s. 36-39; H.J. Widuch, dz. cyt., s. 50-54; E. Wipszycka, Kościół w świecie późnego antyku, Warszawa 1994, s. 242-245.
309 Na temat Studiosa - PLRE II, s. 1037; datowanie fundacji bazyliki - C. Mango, The Date of the Studius Basilica at Istanbul, BMGS 1978, t. 4, s. 115-122.
310 Izauryjczycy, delikatnie rzecz ujmując, nie cieszyli się dobrą opinią. Choć zamieszkiwali tereny Imperium, dla wielu byli po prostu barbarzyńcami. Termin "Izauryjczyk" był nieomal synonimem rabusia - bandyty. Na temat Izauryjczyków zob. E.W. Brooks, The Emperor Zeno and the Isaurians, "English Historical Review" 1893, t. 8, s. 209-238; C.E. Minor, The Robber Tribes of Isauria, "Ancient World" 1979, t. 11, s. 117-127; W.D. Burgess Jr., Isaurian Names and the Ethnic Identity of the Isaurians in Late Antiquity, "Ancient World" 1990, t. 20, s. 109-121; tenże, Isaurian Factions in the Reign of Zeno the Isaurian, "Latomus" 1992, t. 51, s. 874-880; B.D. Shaw, Bandit Highlands and Lowland Peace: the Mountains of Isauria-Cilicia, "Journal of the Economic and Social History of the Orient" 1990, t. 33, s. 199-233, 237-270; H. Elton, Illus and the Imperial Aristocracy under Zeno, B 2000, t. 70, s. 393-407; K. Feld, Barbarische Bürger: die Isaurier und das Römische Reich, Berlin 2005. O początkach kariery Zenona pisał R. Kosiński, Początki kariery Tarasikodisy-Zenona, [w:] Byzantina Europaea. Księga jubileuszowa ofiarowana Profesorowi Waldemarowi Ceranowi, red. M. Kokoszko, M.J. Leszka, Łódź 2007, s. 289-304.
311 Patrycjuszowi udało się ujść z życiem z zamachu. Ermenaryka, trzeciego z synów Aspara, nie było wówczas w stolicy.
312 Po klęsce wyprawy przeciw Wandalom w 468 r. pozycja Leona wyraźnie osłabła. Aspar wykorzystał sytuację, by wywrzeć presję na cesarza. Zażądał zaślubin swego syna z Leoncją, cesarską córką. Chciał też, by Patrycjusz został proklamowany cezarem. Na temat zaangażowania konstantynopolitańczyków przeciw Asparowi - S.V. Kozlov, Narodnyje massy v konflikcie Aspara i Lva, "Antičnaja Drevnost i Srednije Veka" 1973, t. 10, s. 263-266. O roli Marcelego w konflikcie między Leonem a Asparem - Żywot Marcelego, 34; zob. również R. Kosiński, Hagi?synekai exousia. Konstantynopolitańscy święci mężowie i władza w V wieku po Chr., Warszawa 2006, s. 208-211.
313 Ostrys był, jak się wydaje, związany rodzinnie z Asparem. Na jego temat - PLRE II, s. 814-815; P.J. Heather, Goths..., s. 255, 259, 263; zob. też R. Kosiński, Początki kariery..., s. 301-302.
314 Malalas, XIV, 40; Kronika Wielkanocna, s. 596-597; Teofanes, AM 5964.
315 Zonaras, XIV, 1, 16; por. Kandyd, s. 466.
316 Pożar wybuchł zapewne 2 września 464 r. Wzmianki jego dotyczące - Żywot Daniela, 45-46; Teodor Lektor, 394, s. 110; Komes Marcellin, a. 465, 1; Malalas, XIV, 43; Ewagriusz Scholastyk, II, 13; Kronika Wielkanocna, s. 595, 598; Teofanes, AM 5954; Kedren, I, s. 609-611; Zonaras, XIV, 1, 14-19. Szczególnie dramatyczny opis pozostawił Ewagriusz Scholastyk: "Ogień bowiem pożerał nie tylko materiały łatwopalne, ale także w niwecz obracał budowle kamienne, i trwał aż do czwartego dnia, a ponieważ jego gwałtowność przewyższała jakąkolwiek możliwość niesienia pomocy, cała środkowa część miasta, wzdłuż, od północy na południe wprawdzie stadiów pięć, ale wszerz - stadiów czternaście [mniej więcej 1 × 3 km - M.B.L., M.J.L.], padła pastwą płomieni, i do tego stopnia, że w środku tego obszaru nie pozostało nic, ani z budowli publicznych, ani prywatnych, nie ostały się ani kolumny, ani sklepienia, lecz wszelka materia zmieniła się w ogniu w suchy popiół, zupełnie jak coś z rzeczy łatwopalnych" (tłum. S. Kazikowski, s. 78-79).
317 Kronika Wielkanocna, s. 593; R. Janin, dz. cyt., s. 59-62; C. Mango, The Brazen House. A Study of the Vestibule of the Imperial Palace of Constantinople, K?benhavn 1959, s. 46; o Teodozjuszu - PLRE II, s. 1101 (Theodosius 12; poza wzmianką w Kronice... nic nie wiadomo o tej postaci).
318 Kronika Wielkanocna, s. 593.
319 R. Janin, dz. cyt., s. 204-205.
320 K.R. Dark, A.L. Harris, The Last Roman Forum: the Forum of Leo in Fifth-century Constantinople, GRBS 2008, t. 48, s. 59.