Konrad Wallenrod. Lektura z opracowaniem - Adam Mickiewicz

Kup ebooka

4.99 zł

-
Proszę czekać

I

Obiór17

Z Ma­ry­jen­bur­skiej18 wieży za­dzwo­niono,

Działa za­grzmiały, w bębny ude­rzono:

Dzień uro­czy­sty w Krzy­żo­wym Za­ko­nie.

Ze­wsząd kom­tury19 do sto­licy śpie­szą.

Kędy ze­brani w ka­pi­tuły gro­nie,

We­zwaw­szy Du­cha Świę­tego ura­dzą,

Na czy­ich pier­siach wielki krzyż za­wie­szą

I w czyje ręce wielki miecz20 od­da­dzą.

Na ra­dach spły­nął dzień je­den i drugi,

Bo wielu mę­żów staje do za­wodu;

A wszy­scy rów­nie wy­so­kiego rodu,

I wszyst­kich równe w Za­ko­nie za­sługi;

Do­tąd po­wszechna mię­dzy bra­cią zgoda

Nad wszyst­kich wy­żej stawi Wal­len­roda.

On cu­dzo­zie­miec, w Pru­sach nie­zna­jomy,

Sławą na­peł­nił za­gra­niczne domy21:

Czy Mau­rów22 ści­gał na ka­styl­skich gó­rach23,

Czy Ot­to­mana24 przez mor­skie od­męty,

W bi­twach na czele, pierw­szy był na mu­rach,

Pierw­szy za­ha­czał po­hań­ców25 okręty;

I na tur­nie­jach, skoro wstą­pił w szranki,

Je­żeli ra­czył przy­łbicę od­sło­nić,

Nikt się nie wa­żył na ostre z nim go­nić26,

Pierw­sze mu zgod­nie ustę­pu­jąc wianki.

Nie tylko mię­dzy krzy­żo­wymi roty27

Wsła­wił orę­żem mło­do­ciane lata,

Zdo­bią go wiel­kie chrze­ści­jań­skie cnoty:

Ubó­stwo, skrom­ność i po­garda świata.

Kon­rad nie sły­nął w przy­dwor­nym na­ci­sku28

Gład­ko­ścią mowy, skład­no­ścią ukło­nów;

Ani swej broni dla pod­łego zy­sku

Nie przedał w służbę nie­zgod­nych ba­ro­nów.

Klasz­tor­nym mu­rom wiek po­świę­cił młody;

Wzgar­dził okla­ski i górne urzędy29;

Na­wet za­cniej­sze i słod­sze na­grody,

Min­stre­lów hymny i pięk­no­ści względy

Nie prze­ma­wiały do zim­nego du­cha.

Wal­len­rod po­chwał obo­jęt­nie słu­cha,

Na kra­śne lica po­gląda30 z da­leka,

Od cza­ru­ją­cej roz­mowy ucieka.

Czy był nie­czu­łym, dum­nym z przy­ro­dze­nia,

Czy stał się z wie­kiem - bo choć jesz­cze młody,

Już włos miał siwy i zwię­dłe ja­gody31,

Na­pięt­no­wane sta­ro­ścią cier­pie­nia -

Trudno od­gad­nąć. Zda­rzały się chwile,

W któ­rych za­bawy mło­dzieży po­dzie­lał,

Na­wet nie­wie­ścich gwa­rów słu­chał mile32,

Na żarty dwo­rzan żar­tami od­strze­lał

I sy­pał da­mom grzecz­nych słó­wek kro­cie,

Z zim­nym uśmie­chem, jak dzie­ciom ła­ko­cie:

Były to rzad­kie chwile za­po­mnie­nia...

I wkrótce lada słówko obo­jętne,

Które dla dru­gich nie miało zna­cze­nia,

W nim obu­dzało33 wzru­sze­nia na­miętne;

Słowa: oj­czy­zna, po­win­ność, ko­chanka,

O kru­cy­ja­tach34 i o Li­twie wzmianka,

Na­gle we­so­łość Wal­len­roda truły;

Sły­sząc je, znowu od­wra­cał ob­li­cze,

Znowu na wszystko sta­wał się nie­czuły

I po­grą­żał się w dumy35 ta­jem­ni­cze.

Może, wspo­mniaw­szy świę­tość po­wo­ła­nia,

Sam so­bie ziem­skich sło­dy­czy za­bra­nia.

Jedne znał tylko przy­jaźni sło­dy­cze,

Jed­nego tylko wy­brał przy­ja­ciela,

Świę­tego cnotą i po­boż­nym sta­nem:

Był to mnich siwy, zwano go Hal­ba­nem.

On Wal­len­roda sa­mot­ność po­dziela;

On był i du­szy jego spo­wied­ni­kiem,

On był i serca jego po­wier­ni­kiem.

Szczę­śliwa przy­jaźń! Świę­tym jest na ziemi,

Kto umiał przy­jaźń za­brać ze świę­temi.

Tak na­czel­nicy za­kon­nej ob­rady

Roz­pa­mię­tują Kon­rada przy­mioty.

Ale miał wadę - bo któż jest bez wady?

Kon­rad świa­to­wej nie lu­bił pu­stoty,

Kon­rad pi­ja­nej nie dzie­lił bie­siady.

Wszakże, za­mknięty w sa­mot­nym po­koju,

Gdy go drę­czyły nudy lub zgry­zoty,

Szu­kał po­cie­chy w go­rą­cym na­poju;

I wten­czas zdał się wdzie­wać po­stać nową,

Wten­czas twarz jego, bladą i su­rową,

Ja­kiś ru­mie­niec cho­ro­wity kra­sił:

I wiel­kie, nie­gdyś błę­kitne źre­nice,

Które czas nieco ska­ził i przy­ga­sił,

Ci­skały daw­nych ogniów bły­ska­wice.

Z piersi ża­ło­sne wes­tchnie­nie ucieka

I łzą per­łową na­brzmiewa po­wieka,

Dłoń lutni szuka, usta pie­śni leją,

Pie­śni nu­cone cu­dzo­ziem­ską mową,

Lecz je słu­cha­czów serca ro­zu­mieją:

Do­syć usły­szeć mu­zykę gro­bową,

Do­syć uwa­żać na śpie­waka po­stać.

W li­cach pa­mięci wi­dać na­tę­że­nie,

Brwi pod­nie­sione, po­chyłe wej­rze­nie

Chcące z głę­biny ziem­nej coś wy­do­stać:

Ja­kiż być może pie­śni jego wą­tek?

Za­pewne my­ślą w obłęd­nych po­go­niach,

Ściga swą mło­dość na prze­szło­ści to­niach...

Gdzież du­sza jego? - W kra­inie pa­mią­tek36.

Lecz ni­gdy ręka, w mu­zycz­nym za­pę­dzie,

Z lutni we­sel­szych to­nów nie do­bę­dzie;

I lica jego nie­win­nych uśmie­chów

Zdają się lę­kać, jak śmier­tel­nych grze­chów.

Wszyst­kie ude­rza struny po ko­lei,

Prócz jed­nej struny - prócz struny we­sela.

Wszyst­kie uczu­cia słu­chacz z nim po­dziela,

Oprócz jed­nego uczu­cia - na­dziei.

Nie­raz go bra­cia ze­szli37 nie­spo­dzia­nie

I nad­zwy­czaj­nej dzi­wili się zmia­nie:

Kon­rad, zbu­dzony, zży­mał się38 i gnie­wał,

Po­rzu­cał lut­nię i pie­śni nie śpie­wał;

Wy­ma­wiał gło­śno bez­bożne wy­razy,

Coś Hal­ba­nowi szep­tał po kry­jomu,

Krzy­czał na woj­ska, wy­da­wał roz­kazy,

Strasz­li­wie gro­ził, nie wia­domo komu.

Trwożą się bra­cia... Stary Hal­ban siada

I wzrok za­ta­pia w ob­li­cze Kon­rada,

Wzrok prze­ni­kliwy, chłodny i su­rowy,

Pe­łen ja­ko­wejś ta­jem­nej wy­mowy.

Czy coś wspo­mina, czyli coś do­ra­dza,

Czy trwogę w sercu Wal­len­roda bu­dzi:

Za­raz mu chmurne czoło wy­po­ga­dza,

Oczy przy­ga­sza i ob­li­cze stu­dzi.

Tak na igrzy­sku, kiedy lwów do­zorca,

Spro­siw­szy pany, damy, i ry­ce­rze,

Roz­ła­mie kratę że­la­znego dworca39,

Da ha­sło trąbą: wtem kró­lew­skie zwie­rzę

Grzmi z głębi piersi, strach na wi­dzów pada;

Je­den do­zorca kroku nie po­ru­szy,

Spo­koj­nie ręce na pier­siach za­kłada,

I lwa po­tęż­nie ude­rzy - oczyma;

Tym nie­śmier­tel­nej ta­li­zma­nem du­szy

Moc bez­ro­zumną na uwięzi trzyma40.

17 obiór (dawn.) - wy­bór.

18 Ma­rien­burg - po pol­sku Mal­borg [dziś Mal­bork - red.], mia­sto obronne, nie­gdyś sto­łeczne Krzy­ża­ków, za Kaź­mie­rza Ja­giel­lona przy­łą­czone do Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej, póź­niej od­dane w za­staw mar­gra­biom bran­de­bur­skim, prze­szło na ko­niec w po­sia­dłość kró­lów pru­skich. W skle­pach [sklepy - pod­zie­mia, piw­nice - red.] zamku były groby Wiel­kich Mi­strzów; nie­które do­tąd oca­lały. Vo­igt, pro­fe­sor kró­le­wiecki, wy­dał przed laty hi­sto­rią [hi­sto­rią (dawn.) - dziś po­praw­nie: hi­sto­rię - red.] Ma­rien­burga, dzieło ważne dla hi­sto­rii Prus i Li­twy [przy­pis au­tora].

19 kom­tur - zwierzch­nik za­konu ry­cer­skiego, za­rządca kom­tu­rii (zamku i jego oko­lic).

20 wielki krzyż (...) wielki miecz - in­sy­gnia Wiel­kich Mi­strzów [przy­pis au­tora].

21 domy - tak na­zy­wały się klasz­tory, albo ra­czej zamki po róż­nych kra­jach Eu­ropy roz­rzu­cone [przy­pis au­tora].

22 Mau­ro­wie - współ­cze­śnie okre­śle­nie miesz­kań­ców Mau­re­ta­nii; w śre­dnio­wie­czu na­zy­wano tak miesz­kań­ców Pół­wy­spu Ibe­ryj­skiego, w więk­szo­ści po­cho­dze­nia ber­be­ryj­skiego, któ­rzy pod­bili te­reny dzi­siej­szej Por­tu­ga­lii i Hisz­pa­nii.

23 ka­styl­skie góry - Ka­sty­lia to kra­ina w środ­ko­wej Hisz­pa­nii.

24 Ot­to­man - tu w zna­cze­niu: ar­mie Im­pe­rium Oto­mań­skiego (inne na­zwy: Im­pe­rium Osmań­skie, Im­pe­rium Tu­rec­kie).

25 po­ha­niec (ukr., dawn.) - wy­znawca is­lamu.

26 go­nić na ostre - dawne wy­ra­że­nie pol­skie; com­bat­tre a outrance [przy­pis au­tora; wal­czyć do gra­nic moż­li­wo­ści (red.)].

27 rota - tu w zna­cze­niu: od­dział woj­ska.

28 w przy­dwor­nym na­ci­sku - w oto­cze­niu dwor­skim, na dwo­rze ary­sto­kra­tycz­nym.

29 wzgar­dził okla­ski i górne urzędy - dziś po­praw­nie: wzgar­dził okla­skami i gór­nymi urzę­dami.

30 po­glą­dać (dawn.) - spo­glą­dać.

31 ja­gody (dawn.) - tu w zna­cze­niu: po­liczki; zwię­dłe ja­gody - za­pad­nięte po­liczki.

32 nie­wie­ścich gwa­rów słu­chał mile - z przy­jem­no­ścią słu­chał roz­mów ko­biet.

33 obu­dzało - dziś po­praw­nie: bu­dziło.

34 kru­cjata - w śre­dnio­wie­czu zbrojna wy­prawa ry­cer­ska prze­ciwko wy­znaw­com is­lamu lub po­ga­nom.

35 duma - tu w zna­cze­niu: za­duma, za­my­śle­nie.

36 pa­miątka - tu w zna­cze­niu: wspo­mnie­nie.

37 zejść ko­goś (dawn.) - od­wie­dzić nie­spo­dzie­wa­nie, najść ko­goś.

38 zży­mać się - de­ner­wo­wać się, obu­rzać, re­ago­wać gnie­wem.

39 dwo­rzec - tu w zna­cze­niu: klatka; daw­niej wy­raz ten okre­ślał dwór, gmach, pań­ską sie­dzibę.

40 oczyma (...) moc bez­ro­zumną na uwięzi trzyma - wzrok czło­wieka, po­wiada Co­oper, je­śli ja­śnieje wy­ra­zem od­wagi i ro­zumu, spra­wia mocne wra­że­nie na­wet na dzi­kich zwie­rzę­tach. Przy­ta­czamy z tej oko­licz­no­ści praw­dziwe zda­rze­nie ame­ry­kań­skiego strzelca, który skra­da­jąc się do ka­czek, usły­szał sze­lest, pod­niósł się i uj­rzał z prze­stra­chem ogrom­nego tuż le­żą­cego lwa. Zwierz zda­wał się być rów­nie zdzi­wiony na­głym wi­do­kiem czło­wieka atle­tycz­nej po­stawy. Strze­lec nie śmiał dać ognia, ma­jąc strzelbę śru­tem na­bitą. Stał więc nie­ru­chomy, oczyma tylko gro­żąc nie­przy­ja­cie­lowi. Lew ze swo­jej strony, sie­dząc spo­koj­nie, nie spusz­czał oczu ze strzelca: po kilku se­kun­dach od­wró­cił głowę i od­da­lił się po­woli, ale za­le­dwo uszedł kil­ka­na­ście kro­ków, za­trzy­mał się i znowu po­wró­cił. Zna­lazł na miej­scu nie­ru­cho­mego strzelca, spo­tkał się znowu z nim oko w oko i na ko­niec, jak gdyby uzna­wał wyż­szość czło­wieka, spu­ścił oczy i od­szedł. Bi­blio­th?que Uni­ver­selle, 1827 f?vrier. Voy­age du ca­pi­ta­ine Head [przy­pis au­tora].

Pro­ble­ma­tyka

Kon­rad Wal­len­rod po­wstał w la­tach 1825-1827, pod­czas przy­mu­so­wego po­bytu Mic­kie­wi­cza w Ro­sji. W tym cza­sie po­eta bli­sko za­przy­jaź­nił się ze śro­do­wi­skiem ro­syj­skich ro­man­ty­ków­--­re­wo­lu­cjo­ni­stów, co miało duży wpływ na jego po­glądy do­ty­czące walki na­ro­do­wo­wy­zwo­leń­czej. Ob­ser­wo­wał z bli­ska upa­dek spi­sku de­ka­bry­stów, bru­tal­nie stłu­miony przez wła­dze car­skie, co skło­niło go do roz­wa­żań do­ty­czą­cych spo­so­bów walki z po­tęż­nym i de­spo­tycz­nym pań­stwem. Istotne było także do­świad­cze­nie ze­słańca w ob­cym kraju, który nie­ustan­nie musi ukry­wać swoje my­śli i po­glądy, zwa­żać na to, co mówi. Motto, za­czerp­nięte z Księ­cia Nic­colo Ma­chia­vel­lego, wska­zuje na dwa spo­soby walki - lwa i lisa, od­mienne w spo­so­bach i tak­tyce. Lew sym­bo­li­zuje otwartą, ho­no­rową walkę, lis z ko­lei pod­stęp, spi­sek, dzia­ła­nie w ukry­ciu. I to wła­śnie li­sia tak­tyka jest te­ma­tem utworu, który sam Mic­kie­wicz na­zy­wał "bro­szurą po­li­tyczną".

Wy­da­nie utworu w Pe­ters­burgu, w któ­rym ów­cze­śnie prze­by­wał au­tor, nie było sprawą ła­twą ze względu na car­ską cen­zurę, bacz­nie przy­glą­da­jącą się utwo­rom o te­ma­tyce na­ro­do­wo­wy­zwo­leń­czej. W Przed­mo­wie do dru­giego wy­da­nia au­tor sam sto­suje li­sią tak­tykę - wska­zuje na hi­sto­ryczny te­mat utworu, od­le­gły od bie­żą­cych spraw:

(...) po­eta, opie­wa­jący ów­cze­sne wy­padki, sa­mym tylko przed­mio­tem hi­sto­rycz­nym, zgłę­bie­niem rze­czy i kunsz­tow­nym wy­da­niem zaj­mo­wać się musi, nie przy­wo­łu­jąc na po­moc in­te­resu, na­mięt­no­ści lub mody czy­tel­ni­ków.

W Przed­mo­wie Mic­kie­wicz za­mie­ścił także po­chwałę cara Mi­ko­łaja, przed­sta­wia­jąc go jako ojca pod­le­głych mu lu­dów i tro­skli­wego opie­kuna. Z jed­nej strony taki za­bieg miał uśpić czuj­ność car­skiej cen­zury, z dru­giej - w kon­tek­ście ca­ło­ści utworu i pre­zen­to­wa­nej w nim tak­tyki walki z sil­niej­szym prze­ciw­ni­kiem - przy­po­mina dzia­ła­nia Wal­len­roda, ukry­wa­ją­cego swoją praw­dziwą toż­sa­mość i cel w za­ko­nie krzy­żac­kim oraz spi­sku­ją­cego pod ­ma­ską współ­pracy. Nie­jed­no­krot­nie czy­niono Mic­kie­wi­czowi za­rzut z tre­ści Przed­mowy do Kon­rada Wal­len­roda, wi­dząc w nim pro­car­ski i ru­so­fil­ski rys w po­glą­dach po­ety lub wy­ty­ka­jąc mu po­stę­po­wa­nie nie­mo­ralne.

Mic­kie­wicz sięga w swoim utwo­rze do śre­dnio­wie­cza z dwóch po­wo­dów - epoka ta cie­szyła się szcze­gól­nym za­in­te­re­so­wa­niem w ro­man­ty­zmie, wiele po­wie­ści z tego okresu jest osa­dzo­nych w tych cza­sach, z ba­śniowo-le­gen­dową sty­li­styką. W tym sa­mym okre­sie umiesz­czona zo­stała ak­cja wcze­śniej­szej po­wie­ści po­etyc­kiej Mic­kie­wi­cza, Gra­żyny (1823). Dru­gim po­wo­dem jest po­ro­zu­mie­nie z czy­tel­ni­kiem z wy­łą­cze­niem osoby cen­zora - au­tor sto­suje tu tzw. hi­sto­ryzm ma­ski, czyli lo­ka­li­zuje ak­cję po­wie­ści w da­le­kiej prze­szło­ści, ale nie po to, aby snuć opo­wieść o daw­nych cza­sach, a po to, aby "prze­brać" pro­ble­ma­tykę mu współ­cze­sną w hi­sto­ryczny ko­stium, od­wra­ca­jąc tym sa­mym uwagę cen­zora.

Ak­cja Kon­rada Wal­len­roda to­czy się na po­gra­ni­czu Li­twy i pań­stwa za­konu krzy­żac­kiego w XIV wieku. Ty­tu­łowy bo­ha­ter jest po­sta­cią hi­sto­ryczną, Kon­rad von Wal­len­rode był wiel­kim mi­strzem za­konu krzy­żac­kiego w la­tach 1391-1393, ale żadne źró­dła nie wska­zują na to, by miał być taj­nym agen­tem Li­twy. Po 1392 roku więk­szość pro­wa­dzo­nych przez niego wy­praw wo­jen­nych na Li­twę koń­czyła się fia­skiem, ale li­tew­ska toż­sa­mość wiel­kiego mi­strza jest au­tor­ską in­ter­pre­ta­cją, po­etyc­kim do­my­słem Adama Mic­kie­wi­cza, nie znaj­du­ją­cym opar­cia w fak­tach na te­mat ży­cia hi­sto­rycz­nego Kon­rada von Wal­len­rode. Au­tor obu­do­wał swoje dzieło wie­loma przy­pi­sami hi­sto­rycz­nymi, ma­ją­cymi upraw­do­po­dob­nić fa­bułę utworu, jed­nakże osa­dze­nie fa­buły w re­aliach śre­dnio­wiecz­nych miało na celu przede wszyst­kim wy­po­wiedź do­ty­czącą ak­tu­al­nych wy­da­rzeń po­li­tycz­nych. Ro­man­tyzm w swo­jej kon­cep­cji twórcy i dzieła uzna­wał pry­mat wy­obraźni, swo­body ar­ty­stycz­nej nad do­słow­no­ścią i fak­to­gra­ficz­no­ścią, dla­tego też Mic­kie­wicz mógł po­zwo­lić so­bie na do­pi­sa­nie po­staci hi­sto­rycz­nej taj­nej bio­gra­fii.

Li­twie za­graża znacz­nie po­tęż­niej­szy mi­li­tar­nie wróg, za­kon krzy­żacki. Li­twini nie są w sta­nie upo­rać się z po­tęgą za­konu w otwar­tej walce, dla­tego też Wal­ter Alf przyj­muje inną tak­tykę, za­szcze­pioną mu przez sta­rego waj­de­lotę - "Wol­nym ry­ce­rzom, po­wia­dał, wolno wy­bie­rać oręże / I na polu otwar­tym bić się rów­nymi si­łami; / Tyś nie­wol­nik: je­dyna broń nie­wol­ni­ków jest zdrada." - dla­tego wraca w sze­regi za­konu jako Kon­rad Wal­len­rod i za­mie­rza osła­bić za­kon od środka, pro­wa­dząc go do klę­ski. Musi jed­nakże wy­rzec się swo­ich ide­ałów, po­stę­po­wać nie­zgod­nie z ho­no­rem ry­cer­skim, co jest źró­dłem roz­dar­cia bo­ha­tera. Po­wieść opi­suje do­świad­cze­nie dzia­ła­nia w ukry­ciu, po­tęgę ze­msty, ale także po­ka­zuje, w jaki spo­sób taka tak­tyka walki wpływa na bo­ha­tera, nisz­cząc jego ży­cie i zmu­sza­jąc go do dzia­ła­nia wbrew so­bie i po­rzu­ce­nia oso­bi­stego szczę­ścia oraz mi­ło­ści Al­dony dla wyż­szych ce­lów, któ­rym służy. To do­świad­cze­nie, znane bar­dziej spi­skow­com XIX wieku, dzia­ła­ją­cym w ukry­ciu i mie­rzą­cym się z mo­ral­nymi dy­le­ma­tami walki kon­spi­ra­cyj­nej niż śre­dnio­wiecz­nym ry­ce­rzom, od ty­tułu po­wie­ści przy­jęło na­zwę wal­len­ro­dy­zmu - po­słu­gi­wa­nia się zdradą i pod­stę­pem dla osią­gnię­cia wyż­szego celu. Motto po­wie­ści, za­czerp­nięte z Księ­cia Nic­colo Ma­chia­vel­lego, wska­zuje także na dzia­ła­nie w myśl za­sady "cel uświęca środki", skon­cen­tro­wane na osią­gnię­ciu wyż­szego celu bez skru­pu­łów - tym cha­rak­te­ry­zuje się ma­kia­we­lizm. Taka po­stawa była roz­ma­icie oce­nia­nia już w cza­sach Mic­kie­wi­cza. Z jed­nej strony utwór za­in­spi­ro­wał po­wstań­ców li­sto­pa­do­wych do dzia­ła­nia, z dru­giej za­rzu­cano au­to­rowi amo­ra­lizm.

Istotną in­spi­ra­cją dla po­wsta­nia Kon­rada Wal­len­roda była także twór­czość Geo­rge'a Gor­dona By­rona. Główny bo­ha­ter po­wie­ści Mic­kie­wi­cza ma wiele cech tzw. bo­ha­tera by­ro­nicz­nego: sa­motny mści­ciel o po­dwój­nej bio­gra­fii, oto­czony ta­jem­nicą, po­sępny i ule­ga­jący na­ło­gom, wy­stę­pu­jący prze­ciwko przy­ję­tym nor­mom mo­ral­nym, wy­bu­cha­jący na­głym gnie­wem, a do tego pe­łen dumy i na­zna­czony fa­tal­nymi od­mia­nami losu.

Poza od­nie­sie­niem się do ak­tu­al­nej pro­ble­ma­tyki walki z za­borcą istot­nym mo­ty­wem Kon­rada Wal­len­roda jest ro­man­tycz­nie ro­zu­miana rola po­ezji. Stary waj­de­lota Hal­ban jest straż­ni­kiem pa­mięci na­ro­do­wej. Nie tylko za­szcze­pia w mło­dym Wal­te­rze Al­fie mi­łość oj­czy­zny, śpie­wa­jąc mu stare pie­śni i opo­wia­da­jąc o Li­twie, ale także przy­po­mina mu o jego mi­sji w Pie­śni waj­de­loty, w któ­rej zo­staje wy­ra­żona wprost rola po­ezji tyr­tej­skiej, za­chę­ca­ją­cej do walki z wro­giem, i Po­wie­ści waj­de­loty, która jest za­szy­fro­waną bio­gra­fią sa­mego Wal­tera Alfa/Kon­rada Wal­len­roda. Na ko­niec, kiedy Kon­rad Wal­len­rod po­peł­nia sa­mo­bój­stwo, Hal­ban nie wy­pija za­tru­tego wina - prze­żyje, aby oca­lić pa­mięć o Wal­len­ro­dzie i jego walce, po­nieść ją da­lej i in­spi­ro­wać ko­lejne po­ko­le­nia. Po­ezja w Kon­ra­dzie Wal­len­ro­dzie zo­staje uwznio­ślona, jej rolą jest nie tylko za­grze­wa­nie do walki, ale także ste­ro­wa­nie zbio­rową świa­do­mo­ścią na­rodu, prze­cho­wa­nie pa­mięci i za­pew­nie­nie cią­gło­ści trwa­nia wspól­noty w ob­li­czu ze­wnętrz­nych za­gro­żeń.

W utwo­rze po­ja­wia się także wą­tek mi­ło­ści ro­man­tycz­nej. Uczu­cie łą­czące Al­donę i Wal­tera Alfa/Kon­rada Wal­len­roda jest przy­kła­dem do­sko­na­łego bra­ter­stwa dusz, głę­bo­kiego po­ro­zu­mie­nia i od­da­nia. Główny bo­ha­ter re­zy­gnuje jed­nak z tego uczu­cia, aby wy­peł­nić swoją mi­sję. Po­święca szczę­ście oso­bi­ste dla re­ali­za­cji wyż­szych ce­lów. Kon­rad Wal­len­rod jest też za­po­wie­dzią ko­lej­nego bo­ha­tera Mic­kie­wi­cza o tym sa­mym imie­niu - Kon­rada z III czę­ści Dzia­dów. Kon­rad także prze­cho­dzi prze­mianę, z ro­man­tycz­nego ko­chanka Gu­stawa w od­da­nego w pełni spra­wie oj­czy­zny Kon­rada, mści­ciela i bun­tow­nika. Jed­nak Kon­rad Wal­len­rod nie kie­ruje się wy­łącz­nie pra­gnie­niem ze­msty i dumą, nie od­rzuca cał­ko­wi­cie mi­ło­ści uko­cha­nej ko­biety i wła­snego szczę­ścia oraz ko­deksu etycz­nego. Ma­rzy o po­wro­cie do tego, co utra­cił, po wy­peł­nie­niu swo­jej mi­sji snuje plany ucieczki z Al­doną. Jed­nak nie jest to moż­liwe - czas spę­dzony na walce z za­ko­nem i czas sa­mot­no­ści Al­dony w wieży spra­wiają, że w za­koń­cze­niu utworu nie ma miej­sca na ła­twe po­cie­sze­nie i od­ku­pie­nie głów­nego bo­ha­tera. Tra­gizm jego lo­sów wy­nika z kon­fliktu jego pra­gnień i po­win­no­ści, nie jest pro­stą po­chwałą spi­sko­wych me­tod walki. Mic­kie­wicz uka­zuje także oso­bi­ste koszty, ja­kie mu­siał po­nieść główny bo­ha­ter, spu­sto­sze­nie, ja­kie po­czy­niło w bo­ha­te­rze po­czu­cie obo­wiązku, a także brak na­grody, chwały in­nej niż zbio­rowa pa­mięć, za­pi­sana w po­ezji.

Kon­rad Wal­len­rod - naj­waż­niej­sze in­for­ma­cje!

po­wieść po­etycka, na­pi­sana pod­czas przy­mu­so­wego po­bytu Mic­kie­wi­cza w Ro­sji czas i miej­sce ak­cji: XIV wiek, po­gra­ni­cze Li­twy i pań­stwa za­konu krzy­żac­kiego główni bo­ha­te­ro­wie: Kon­rad Wal­len­rod (Wal­ter Alf), Hal­ban, Al­dona za­sto­so­wa­nie hi­sto­ry­zmu ma­ski: po­wieść od­nosi się do ak­tu­al­nych pro­ble­mów zwią­za­nych z walką z za­borcą, dla zmy­le­nia cen­zury zo­stała osa­dzona w śre­dnio­wie­czu pro­ble­ma­tyka zwią­zana z kon­spi­ra­cją, spi­skiem, pod­stę­pem jako me­to­dami walki z sil­niej­szym wro­giem; tra­gizm lo­sów bo­ha­tera, który mu­siał wy­rzec się swo­jego szczę­ścia i dzia­łać wbrew wła­snemu ko­dek­sowi etycz­nemu, aby osią­gnąć wyż­szy cel i słu­żyć oj­czyź­nie; oca­la­jąca siła po­ezji, która prze­cho­wuje pa­mięć, scala na­ród, a także in­spi­ruje do walki o oj­czy­znę

Kon­rad Wal­len­rod

Po­wieść hi­sto­ryczna z dzie­jów li­tew­skich i pru­skich

Wstęp

Sto lat mi­jało, jak za­kon krzy­żowy2

We krwi po­gań­stwa pół­noc­nego bro­dził;

Już Pru­sak3 szyję uchy­lił w okowy

Lub zie­mię od­dał, a z du­szą ucho­dził;

Nie­miec za zbie­giem roz­pu­ścił go­ni­twy,

Wię­ził, mor­do­wał, aż do gra­nic Li­twy.

Nie­men roz­dziela Li­twi­nów od wro­gów:

Po jed­nej stro­nie błysz­czą świą­tyń szczyty

I szu­mią lasy, po­miesz­ka­nia bo­gów4;

Po dru­giej stro­nie, na pa­górku wbity

Krzyż, go­dło Niem­ców, czoło kryje w nie­bie,

Groźne ku Li­twie wy­ciąga ra­miona,

Jak gdyby wszyst­kie zie­mie Pa­le­mona5

Chciał z góry ob­jąć i gar­nąć pod sie­bie.

Z tej strony tłumy li­tew­skiej mło­dzieży,

W koł­pa­kach ry­sich6, w niedź­wie­dziej odzieży,

Z łu­kiem na ple­cach, z dło­nią pełną gro­tów,

Snują się, śle­dząc nie­miec­kich ob­ro­tów7.

Po dru­giej stro­nie, w szy­szaku8 i zbroi,

Nie­miec na ko­niu nie­ru­chomy stoi;

Oczy utkwiw­szy w nie­przy­ja­ciół sza­niec,

Na­bija strzelbę i li­czy ró­ża­niec.

I ci, i owi pil­nują prze­prawy.

Tak Nie­men, daw­niej sławny z go­ścin­no­ści,

Łą­czący brat­nich na­ro­dów dzier­żawy9,

Już te­raz dla nich był pro­giem wiecz­no­ści;

I nikt, bez straty ży­cia lub swo­body,

Nie mógł prze­stą­pić za­ka­za­nej wody.

Tylko ga­łązka li­tew­skiego chmielu,

Wdzię­kami pru­skiej to­poli nę­cona,

Pnąc się po wierz­bach i po wod­nym zielu,

Śmiałe, jak daw­niej, wy­ciąga ra­miona

I rzekę kra­śnym10 prze­ska­ku­jąc wian­kiem,

Na ob­cym brzegu łą­czy się z ko­chan­kiem.

Tylko sło­wiki ko­wień­skiej dą­browy11,

Z bra­cią swo­imi za­pusz­czań­skiej góry,

Wiodą, jak daw­niej, li­tew­skie roz­mowy,

Lub, swo­bod­nymi wy­mknąw­szy się pióry12,

La­tają w go­ści na spólne13 ostrowy14.

A lu­dzie? - lu­dzi roz­dzie­liły boje!

Dawna Pru­sa­ków i Li­twy za­ży­łość

Po­szła w nie­pa­mięć: tylko cza­sem mi­łość

I lu­dzi zbliża... Zna­łem lu­dzi dwoje.

O Nie­mnie! Wkrótce runą do twych bro­dów

Śmierć i po­żogę nio­sące sze­regi;

I twoje do­tąd sza­no­wane brzegi

To­por z zie­lo­nych ogo­łoci wian­ków,

Huk dział wy­stra­szy sło­wiki z ogro­dów;

Co przy­ro­dze­nia15 zwią­zał łań­cuch złoty,

Wszystko ro­ze­rwie nie­na­wiść na­ro­dów;

Wszystko ro­ze­rwie... Lecz serca ko­chan­ków

Złą­czą się znowu w pie­śniach waj­de­loty16.

1 Do­vete (...) le­one - Ma­cie bo­wiem wie­dzieć, że są dwa spo­soby walki... trzeba być li­sem i lwem (Książę, Nic­colo Ma­chia­velli).

2 za­kon krzy­żowy - właśc. za­kon krzy­żacki, Za­kon Szpi­tala Naj­święt­szej Ma­rii Panny Domu Nie­miec­kiego w Je­ro­zo­li­mie, tzw. Krzy­żacy; za­kon ry­cer­ski spro­wa­dzony na Ma­zow­sze w 1226 r. przez Kon­rada Ma­zo­wiec­kiego, pod­bił te­reny Prus, a także czę­ściowo dzi­siej­szej Pol­ski, Li­twy, Ło­twy i Es­to­nii, usta­na­wia­jąc pań­stwo za­konne.

3 Pru­sacy a. Pru­so­wie - na­zwa ludu bał­tyc­kiego za­miesz­ku­ją­cego te­reny po­mię­dzy Po­mo­rzem a Li­twą (tj. Prusy), pod­bi­tego w XIII w. przez Krzy­ża­ków.

4 lasy, po­miesz­ka­nia bo­gów - tu w zna­cze­niu: lasy, które za­miesz­kują bo­go­wie.

5 Pa­le­mon - wódz rzym­ski, le­gen­darny za­ło­ży­ciel Li­twy.

6 koł­pak rysi - ro­dzaj stoż­ko­wa­tej czapki z fu­tra ry­sia.

7 śle­dząc nie­miec­kich ob­ro­tów - dziś po­praw­nie: śle­dząc nie­miec­kie ob­roty; ob­ser­wu­jąc zmiany szy­ków w nie­miec­kim woj­sku.

8 szy­szak (tur.) - ro­dzaj hełmu.

9 dzier­żawa - tu w zna­cze­niu: po­sia­dłość, zie­mia na­le­żąca do ko­goś.

10 kra­śny (dawn.) - piękny.

11 ko­wień­ska dą­browa - las dę­bowy w oko­li­cach Kowna.

12 pióry (dawn.) - dziś po­praw­nie: pió­rami.

13 spólne (dawn.) - dziś po­praw­nie: wspólne.

14 ostrów - wy­spa.

15 przy­ro­dze­nie - tu w zna­cze­niu: przy­roda, na­tura.

16 waj­de­lota - ka­płan, gu­ślarz, wróż­bita li­tew­ski, opi­su­jący dzieje na­ro­dowe.