Kombinacje szachowe - Jacek Gajewski, Jerzy Konikowski

Kup ebooka

39.99 zł
18.00 zł (31,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Ni­niej­sza pu­bli­ka­cja jest prze­zna­czo­na dla sza­chi­stów na wszyst­kich po­zio­mach umie­jęt­no­ści, po­czy­na­jąc od tych po­cząt­ku­ją­cych, a na ar­cy­mi­strzach koń­cząc. Jak to moż­li­we? Se­kret tkwi w pró­bie uję­cia po­ję­cia "kom­bi­na­cja sza­cho­wa" w pew­ne upo­rząd­ko­wa­ne ramy teo­re­tycz­no-prak­tycz­ne. Książ­ka ta jest też pró­bą skło­nie­nia ko­lej­nych ba­da­czy teo­rii sza­chów - je­że­li jest to w ogó­le moż­li­we - do peł­ne­go zde­fi­nio­wa­nia tego klu­czo­we­go, jed­ne­go z naj­bar­dziej istot­nych, a nie do koń­ca wy­ja­śnio­nych za­gad­nień kró­lew­skiej gry. Na ile się to uda­ło au­to­rom, Czy­tel­nik oce­ni sam po za­po­zna­niu się z tre­ścią opra­co­wa­nia.

Ce­lem gry w sza­chy jest da­nie sza­cha i mata nie­przy­ja­ciel­skie­mu kró­lo­wi. Ale aby to zro­zu­mieć, na­le­ży to po­ję­cie roz­ło­żyć na czyn­ni­ki pierw­sze i zde­fi­nio­wać. Szach jest to atak do­wol­nej bier­ki na pole za­ję­te przez kró­la prze­ciw­ni­ka. Szach i mat jest to atak do­wol­nej bier­ki na pole za­ję­te przez kró­la prze­ciw­ni­ka, a ten król nie może odejść na inne pole nie­ata­ko­wa­ne, nie moż­na go osło­nić inną bier­ką przed ata­kiem i nie moż­na za­bić bier­ki, któ­ra go ata­ku­je. Je­że­li zo­sta­ną w da­nym miej­scu i cza­sie speł­nio­ne wszyst­kie te wa­run­ki, to mamy pew­ność, że król prze­ciw­ni­ka zo­stał za­ma­to­wa­ny, co się wią­że z na­tych­mia­sto­wym za­koń­cze­niem par­tii sza­chów i osiąg­nię­ciem jej głów­ne­go celu. Roz­strzyg­nię­cie w par­tii sza­cho­wej może na­stą­pić tak­że w wy­ni­ku pod­da­nia się jed­ne­go z opo­nen­tów, ale pod­da­nie de fac­to wią­że się z tym, że jest on prze­ko­na­ny o nie­uchron­no­ści, od­da­lo­nej tyl­ko w cza­sie, do­sta­nia sza­cha i mata.

Dla uzu­peł­nie­nia po­da­my, że pat na­stę­pu­je wte­dy, gdy któ­raś ze stron nie może wy­ko­nać pra­wi­dło­we­go po­su­nię­cia ja­ką­kol­wiek swo­ją bier­ką, a pole, na któ­rym stoi jej król, nie jest ata­ko­wa­ne, czy­li sza­cho­wa­ne. Taka sy­tu­acja - w prze­ci­wień­stwie do sza­cha i mata - nie przy­no­si roz­strzy­gnię­cia ry­wa­li­za­cji w da­nej po­tycz­ce, po­nie­waż ozna­cza wy­nik re­mi­so­wy.

Po­cząt­ku­ją­cym gra­czom, czy ama­to­rom ma­ją­cym spo­ra­dycz­ne kon­tak­ty z kró­lew­ską grą, obce są po­ję­cia stra­te­gii i tak­ty­ki. Jed­nak kie­dy przej­dzie się pierw­sze stop­nie wta­jem­ni­cze­nia, nie­zbęd­ne do osią­gnię­cia celu sta­je się zdo­by­cie wie­dzy na ich te­mat. Szer­sze uję­cie stra­te­gii i tak­ty­ki zo­sta­ło przed­sta­wio­ne po­ni­żej, w pierw­szej czę­ści tej książ­ki. Idąc da­lej po nit­ce do kłęb­ka, na­le­ży stwier­dzić, że ele­men­ta­mi tak­ty­ki w sza­chach są kom­bi­na­cje sza­cho­we, a ich teo­ria zo­sta­ła przed­sta­wio­na w dru­giej czę­ści książ­ki. Kom­bi­na­cje sza­cho­we za­wie­ra­ją w so­bie róż­ne mo­ty­wy, któ­re omó­wio­no rów­nież w dru­giej czę­ści ni­niej­sze­go opra­co­wa­nia.

Rze­szom sza­chi­stów na ca­łym świe­cie zna­na jest po­wszech­nie róż­no­ję­zycz­na li­te­ra­tu­ra sza­cho­wa do­ty­czą­ca kom­bi­na­cji sza­cho­wych. W tym miej­scu moż­na wy­mie­nić mię­dzy in­ny­mi:

И.Л. Славин, Учебник-задачник шах­мат, т. 1-10, Архангельск. Je­rzy Ko­ni­kow­ski, Pit Schu­len­burg, Kom­bi­nie­re wie ein Gro­ßme­ister, Hol­l­feld 1990. Je­rzy Ko­ni­kow­ski, Gerd Trep­p­ner, Te­st­buch der kom­bi­na­to­ri­schen End­spie­le, Hol­l­feld 1993. Piotr Ro­ma­now­ski, Gra środ­ko­wa. Część II. Kom­bi­na­cja, Rze­szów 1998. Ma­xim Blokh, Com­bi­na­ti­ve mo­tifs, Mo­scow 2006. Bog­dan Ze­rek, Kom­bi­na­cje sza­cho­we we­dług Tar­ra­scha, Ko­żu­chów 2009. Яков Владимиров, 1000 шах­мат­ных задач, Москва 2015. Ja­cek Ga­jew­ski, Je­rzy Ko­ni­kow­ski, Mi­strzo­wie świa­ta i ich 400 kom­bi­na­cji sza­cho­wych, Ko­żu­chów 2017. Ry­szard Czaj­kow­ski, An­drzej No­wic­ki, 1300 kom­bi­na­cji ma­to­wych, Ko­żu­chów 2019.

Prze­wa­ża­ją­ca więk­szość wy­żej wy­mie­nio­nych po­zy­cji książ­ko­wych słu­ży do­sko­na­le­niu i wy­tre­no­wa­niu prak­tycz­nej zna­jo­mo­ści kom­bi­na­cji sza­cho­wych, a w dal­szej kon­se­kwen­cji pod­nie­sie­niu siły gry w tym ele­men­cie. Je­dy­nie książ­ka Pio­tra Ro­ma­now­skie­go po­dej­mu­je pró­bę uję­cia pod wzglę­dem teo­re­tycz­nym ta­kich ter­mi­nów jak: stra­te­gia, tak­ty­ka i kom­bi­na­cja w sza­chach, choć, zda­niem au­to­rów, nie wy­czer­pu­je te­ma­tu.

Bio­rąc po­wyż­sze pod uwa­gę, au­to­rzy ni­niej­szej pu­bli­ka­cji po­sta­wi­li so­bie za cel usys­te­ma­ty­zo­wa­nie wie­dzy na te­mat teo­rii stra­te­gii, tak­ty­ki i kom­bi­na­cji w sza­chach oraz do­kład­ne przed­sta­wie­nie wszyst­kich mo­ty­wów kom­bi­na­cji sza­cho­wych. Nie re­zy­gnu­ją tak­że z pró­by pod­nie­sie­nia po­zio­mu gry sza­chi­stów, któ­rzy się­gną po tę książ­kę. Mają temu słu­żyć za­miesz­czo­ne tu licz­ne za­da­nia do sa­mo­dziel­ne­go roz­wią­za­nia.

Czy au­to­rzy zre­ali­zo­wa­li po­sta­wio­ne so­bie za­da­nia i cele, to osą­dzą sami Czy­tel­ni­cy. Po­zo­sta­je tyl­ko ży­czyć przy­jem­nej lek­tu­ry.

Jacek Gajewski, Jerzy Konikowski,Katowice, Dortmund 2020

Wskazówki praktyczne do rozwiązywania kombinacji

Książ­ka za­wie­ra w su­mie 792 po­zy­cje z prak­ty­ki tur­nie­jo­wej. W czę­ści II ("Teo­ria kom­bi­na­cji sza­cho­wych") przed­sta­wi­li­śmy i omó­wi­li­śmy w 31 roz­dzia­łach naj­czę­ściej spo­ty­ka­ne w kró­lew­skiej grze mo­ty­wy tak­tycz­ne. W celu zgłę­bie­nia uzy­ska­nej wie­dzy za­pro­po­no­wa­li­śmy 192 po­ucza­ją­ce za­da­nia do sa­mo­dziel­ne­go tre­nin­gu. Zna­jo­mość te­ma­tów uła­twi oczy­wi­ście roz­wią­za­nie po­szcze­gól­nych te­stów, ale bę­dzie to wstęp­nym sa­mosz­ko­le­niem przed głów­nym spraw­dzia­nem swych umie­jęt­no­ści w za­kre­sie tak­ty­ki sza­chów, czy­li w za­ję­ciach z 600 kom­bi­na­cja­mi (część III: "Mo­ty­wy sza­cho­we w prak­ty­ce"). Tu­taj Czy­tel­nik może spraw­dzić swo­je zdol­no­ści tak­tycz­ne i ana­li­tycz­ne z jed­no­cze­snym do­sko­na­le­niem tech­ni­ki li­cze­nia wa­rian­tów.

Ze­staw 600 po­zy­cji w czę­ści III jest zróż­ni­co­wa­ny pod wzglę­dem stop­nia trud­no­ści oraz te­ma­ty­ki. Za­tem każ­dy po­sia­dacz tej książ­ki bę­dzie miał moż­li­wość prze­te­sto­wa­nia swej wie­dzy w aspek­cie zna­jo­mo­ści mo­ty­wów tak­tycz­nych oraz me­cha­ni­zmów ich prak­tycz­ne­go wy­ko­rzy­sta­nia.

W celu uzy­ska­nia od­po­wied­nich ko­rzy­ści szko­le­nio­wych za­le­ca się roz­wią­zy­wa­nie za­dań w wa­run­kach tur­nie­jo­wych, czy­li wa­rian­ty po­win­ny być roz­pa­try­wa­ne w gło­wie. Su­ge­ru­je się tak­że no­to­wa­nie efek­tów włas­nych ana­liz i na­stęp­nie po­rów­na­nie ich z uwa­ga­mi w książ­ce. W ten spo­sób Czy­tel­nik bę­dzie mógł do­ko­nać sa­mo­dziel­nej kon­tro­li swo­ich umie­jęt­no­ści w grze kom­bi­na­cyj­nej.

Za po­praw­ne roz­wią­za­nie każ­de­go za­da­nia moż­na po­li­czyć so­bie 10 punk­tów, za nie­peł­ną ana­li­zę 5 punk­tów, na­to­miast za zna­le­zie­nie tyl­ko pierw­sze­go ru­chu - 2 punk­ty. Na roz­wią­za­nie jed­ne­go za­da­nia prze­zna­cza się 20 mi­nut. Je­śli Czy­tel­nik zmie­ści się w prze­wi­dzia­nym cza­sie, to otrzy­mu­je do­dat­ko­wo 2 punk­ty. Za­tem za speł­nie­nie wszyst­kich wa­run­ków w jed­nym roz­wią­za­niu moż­na zdo­być mak­sy­mal­nie 12 punk­tów.

Kla­sy­fi­ka­cja punk­to­wa wy­glą­da na­stę­pu­ją­co:

100-90% - zna­ko­mi­ty re­zul­tat,

90-70% - osią­gnię­cie świad­czą­ce o zdol­no­ściach tak­tycz­nych,

70-50% - wy­nik po­zy­tyw­ny, któ­ry po­wi­nien uzy­skać każ­dy za­wod­nik klu­bo­wy,

po­ni­żej 50% - po­ziom ama­to­ra; taki wy­nik po­wi­nien zmo­bi­li­zo­wać Czy­tel­ni­ka do dal­sze­go tre­nin­gu w za­kre­sie tak­ty­ki sza­cho­wej.

Część I

Strategia i taktyka

Sło­wo stra­te­gia po­cho­dzi z ję­zy­ka grec­kie­go, w któ­rym stra­tós zna­czy "ar­mia", na­to­miast áge­in - "do­wo­dzić". Grec­kie stra­te­gos tłu­ma­czy się jako "sztu­ka pro­wa­dze­nia woj­ny". Trud­no jest zde­fi­nio­wać po­ję­cie stra­te­gii, ale w dal­szej czę­ści tego roz­dzia­łu taka pró­ba zo­sta­nie pod­ję­ta. Jesz­cze trud­niej jest okre­ślić, kie­dy za­czę­to je sto­so­wać. Pew­nym jest, że po­cząt­ko­wo zwią­za­ne było z ce­la­mi mi­li­tar­ny­mi.

Sun Tzu (zwa­ny tak­że Sun Zi, czy­li Mistrz Sun, Sun Wu oraz imie­niem dwor­skim Chang Qing) uro­dził się w 544 roku p.n.e., a zmarł w 496 roku p.n.e. Był jed­nym z naj­więk­szych sta­ro­żyt­nych my­śli­cie­li Da­le­kie­go Wscho­du i au­to­rem Sztu­ki wo­jen­nej lub Sztu­ki woj­ny, naj­star­sze­go na świe­cie pod­ręcz­ni­ka sztu­ki wo­jen­nej, w któ­rym przed­sta­wiał stra­te­gię pro­wa­dze­nia woj­ny w ogó­le i stra­te­gię ata­ku. Jego książ­ka jest współ­cze­śnie trak­to­wa­na jak pod­ręcz­nik prak­se­olo­gii i re­in­ter­pre­to­wa­na w od­nie­sie­niu do in­nych dzie­dzin, któ­re wy­ma­ga­ją sto­so­wa­nia stra­te­gii.

W Eu­ro­pie pierw­szy­mi ob­sza­ra­mi, gdzie sto­so­wa­no ter­min stra­te­gia wraz z jego od­mia­na­mi, były grec­kie po­lis. Stra­teg w sta­ro­żyt­nej Gre­cji to wy­so­ki ran­gą do­wód­ca ar­mii lub flo­ty. W Spar­cie na przy­kład stra­te­dzy byli mia­no­wa­ni na czas woj­ny i mo­gli w za­stęp­stwie kró­la ob­jąć sta­no­wi­sko głów­no­do­wo­dzą­ce­go. W Ate­nach od cza­sów Klej­ste­ne­sa był to sta­ły urząd. Co­rocz­nie zgro­ma­dze­nie lu­do­we, czy­li ekle­zja, wy­bie­ra­ło dzie­się­ciu stra­te­gów, któ­rzy po­cząt­ko­wo w wy­pad­ku woj­ny wy­ru­sza­li na nią wszy­scy, spra­wu­jąc do­wódz­two co­dzien­nie na zmia­nę. Po woj­nach per­skich wy­sy­ła­no nie wię­cej niż trzech, a cza­sem tyl­ko jed­ne­go. Od tego cza­su po­ja­wi­ła się funk­cja pierw­sze­go stra­te­ga i urząd za­czął na­bie­rać zna­cze­nia po­li­tycz­ne­go. W la­tach 443-429 p.n.e. nie­prze­rwa­nie funk­cję tę spra­wo­wał Pe­ry­kles, któ­ry prak­tycz­nie kie­ro­wał w tym okre­sie po­li­ty­ką Aten. Pa­ra­dok­sal­nie, mimo że wła­dza w po­lis sku­pio­na była w jego rę­kach, to on roz­sze­rzył i wzmoc­nił de­mo­kra­cję ateń­ską, prze­pro­wa­dza­jąc licz­ne re­for­my. Przede wszyst­kim, po­przez wpro­wa­dze­nie wy­na­gro­dze­nia za spra­wo­wa­nie urzę­dów, umoż­li­wił naj­uboż­szym peł­nie­nie funk­cji urzęd­ni­czych oraz do­pu­ścił tzw. zeu­gi­tów (trze­cią kla­sę so­loń­ską) do peł­nie­nia naj­wyż­szych urzę­dów. W la­tach 440-439 p.n.e. do­wo­dził w woj­nie prze­ciw­ko Sa­mos, wsku­tek któ­rej praw­do­po­dob­nie wpro­wa­dził na wy­spie ustrój de­mo­kra­tycz­ny.

Carl Phil­lip Got­tlieb von Clau­se­witz uro­dził się 1 czerw­ca 1780 roku w Bur­gu koło Mag­de­bur­ga, a zmarł 16 li­sto­pa­da 1831 roku we Wro­cła­wiu. Dzię­ki swo­je­mu fun­da­men­tal­ne­mu trak­ta­to­wi pt. O woj­nie (niem. Vom Krie­ge) - po­świę­co­ne­mu sztu­ce wo­jen­nej i wy­da­ne­mu w 1832 roku w Ber­li­nie przez Fer­di­nan­da Düm­m­le­ra sta­ra­niem Ma­rie von Clau­se­witz, żony au­to­ra - ten pru­ski ge­ne­rał i fi­lo­zof woj­ny stał się jed­nym z naj­bar­dziej po­pu­lar­nych teo­re­ty­ków stra­te­gii w dzie­jach świa­ta. Nie chciał na­pi­sać książ­ki, któ­ra ule­gła­by za­po­mnie­niu po kil­ku la­tach od wy­da­nia, dla­te­go swo­je dzie­ło two­rzył nie­mal­że przez całą swo­ją roz­wi­ja­ją­cą się ka­rie­rę. Trze­ba przy­znać, że za­mie­rzo­ny cel w peł­ni osią­gnął. Na­wet śmierć Clau­se­wit­za i co za tym idzie nie­do­koń­czo­ne dzie­ło nie po­krzy­żo­wa­ły tych pla­nów, po­nie­waż do­pro­wa­dze­niem do wy­da­nia książ­ki za­ję­ła się jego żona Ma­rie von Clau­se­witz.

Dla nas istot­ne jest to, że w trak­ta­cie au­tor przed­sta­wił isto­tę stra­te­gii. Roz­róż­nił i wy­od­ręb­nił tak­ty­kę jako na­ukę o uży­ciu siły mi­li­tar­nej w bi­twie oraz stra­te­gię jako na­ukę o uży­ciu bi­twy do ce­lów woj­ny. Ce­lem kon­fron­ta­cji mi­li­tar­nej nie jest samo po­ko­na­nie wro­ga, ale po­zba­wie­nie go woli wal­ki, fi­zycz­ne roz­bi­cie sił prze­ciw­ni­ka i jego znisz­cze­nie tak­że po­przez kon­ty­nu­owa­nie po­ści­gów, gdy­by pierzchł z pola bi­twy. Clau­se­witz wy­róż­nił na­stę­pu­ją­ce czyn­ni­ki stra­te­gii:

wiel­ko­ści mo­ral­ne, od­wa­gę; wy­trwa­łość; prze­wa­gę li­czeb­ną; za­sko­cze­nie; pod­stęp; sku­pie­nie w prze­strze­ni; po­łą­cze­nie sił w cza­sie; od­wód stra­te­gicz­ny; eko­no­mię sił; czyn­ni­ki geo­me­trycz­ne.

Moż­na nad­mie­nić, że nie była to je­dy­na książ­ka au­tor­stwa Clau­se­wit­za, po­nie­waż wcze­śniej na­pi­sał mię­dzy in­ny­mi O na­tu­rze woj­ny (niem. Über die Na­tur des Krie­ges).

Jak wi­dać z po­wyż­sze­go, pier­wot­nie wy­ra­że­nie stra­te­gia wy­wo­dzi­ło się i do­ty­czy­ło stric­te sztu­ki woj­sko­wej. Jesz­cze kil­ka­dzie­siąt lat temu, zgod­nie z ety­mo­lo­gią, ter­mi­nu tego uży­wa­no głów­nie w kon­tek­ście mi­li­tar­nym. Obec­nie po­ję­cie to wy­stę­pu­je choć­by w po­li­ty­ce, go­spo­dar­ce i na­uce o za­rzą­dza­niu. Na przy­kła­dzie na­uki o za­rzą­dza­niu zo­bacz­my, że nie jest ła­two o spój­ną i wspól­nie ak­cep­to­wal­ną de­fi­ni­cję sło­wa "stra­te­gia". Oka­zu­je się, że w prak­ty­ce, na­wet bar­dzo do­świad­cze­ni me­ne­dże­ro­wie za­py­ta­ni o stra­te­gię opo­wia­da­ją o da­le­ko­sięż­nych, bli­żej nie­okre­ślo­nych wi­zjach, o ko­niecz­no­ści zdo­by­wa­nia no­wych ryn­ków i zwięk­sze­nia sprze­da­ży, bądź o ko­niecz­no­ści pra­cy z pa­sją. Po­tem przy­cho­dzi re­flek­sja, czy stra­te­gia to coś na naj­bliż­sze pięć lat, czy też ra­czej na naj­bliż­szy rok, czy kwar­tał?

Stra­te­gię okre­śla się też jako ogól­ną kon­cep­cję dzia­ła­nia, ma­ją­cą za­pew­nić re­ali­za­cję fun­da­men­tal­nych ce­lów, któ­ra może przy­jąć for­mę skon­kre­ty­zo­wa­ne­go, dłu­go­fa­lo­we­go pla­nu dzia­łań lub sta­no­wić wzo­rzec i zbiór za­sad po­stę­po­wa­nia wzglę­dem wy­zwań pły­ną­cych z jej oto­cze­nia. Ozna­cza za­tem ca­ło­kształt dzia­łań i za­nie­chań po­dej­mo­wa­nych przez po­je­dyn­cze­go czło­wie­ka czy gru­pę osób z uwzględ­nie­niem wszyst­kich moż­li­wych do prze­wi­dze­nia i wy­ni­ka­ją­cych nie­spo­dzie­wa­nie czyn­ni­ków sprzy­ja­ją­cych i utrud­nia­ją­cych re­ali­za­cję za­mie­rzo­nych fi­nal­nych idei i prio­ry­te­tów.

Fir­my, przed­się­bior­stwa i kor­po­ra­cje trak­tu­ją stra­te­gię jako je­den z pod­sta­wo­wych in­stru­men­tów słu­żą­cych osią­gnię­ciu suk­ce­su ryn­ko­we­go, ale w teo­rii za­rzą­dza­nia nie wy­pra­co­wa­no jej jed­no­znacz­nie ro­zu­mia­nej de­fi­ni­cji. Stra­te­gia z jed­nej stro­ny jest ro­zu­mia­na jako okre­śla­nie po­żą­da­nej po­zy­cji fir­my wzglę­dem oto­cze­nia na ryn­ku w przy­szło­ści, usta­la­nie per­spek­ty­wicz­nych kie­run­ków dzia­ła­nia, dłu­go­fa­lo­wych ce­lów fir­my, przed­się­bior­stwa, kor­po­ra­cji, a z dru­giej jako od­po­wied­nia alo­ka­cja środ­ków, za­so­bów (alo­ka­cja środ­ków, za­so­bów to przy­pi­sy­wa­nie tych­że za­so­bów, środ­ków do moż­li­wo­ści ich uży­cia; za­kres moż­li­wo­ści alo­ka­cyj­nych jest za­leż­ny od sta­nu tech­ni­ki i wiel­ko­ści za­so­bów w go­spo­dar­ce) nie­zbęd­nych do osią­gnię­cia tych ce­lów, ze­staw re­guł de­cy­zyj­nych, przez któ­re fir­ma, przed­się­bior­stwo, kor­po­ra­cja roz­po­zna­je, in­ter­pre­tu­je i roz­wią­zu­je okre­ślo­ne pro­ble­my oraz sta­łe spo­so­by po­stę­po­wa­nia w pew­nym okre­sie, któ­rych sto­so­wa­nie pro­wa­dzi do osią­gnię­cia ce­lów fir­my, przed­się­bior­stwa czy kor­po­ra­cji. Czę­sto isto­ta stra­te­gii fir­my, przed­się­bior­stwa, kor­po­ra­cji spro­wa­dza się do tego, aby być lep­szym od kon­ku­ren­tów, dzia­łać od­mien­nie niż oni lub na in­nych ryn­kach. Trze­ba się wy­róż­niać, mieć wła­sną toż­sa­mość, cha­rak­te­ry­sty­kę i nie­po­wta­rzal­ną in­dy­wi­du­al­ność. Fir­ma, przed­się­bior­stwo, kor­po­ra­cja mu­szą stwo­rzyć ory­gi­nal­ny wi­ze­ru­nek, aby na nim bu­do­wać swo­ją stra­te­gię. Ta ory­gi­nal­ność musi być do­strze­ga­na nie tyl­ko przez wła­ści­cie­la, top ma­na­ge­ment, za­rząd, ale tak­że przez pra­cow­ni­ków, a przede wszyst­kim przez oto­cze­nie i po­ten­cjal­nych na­byw­ców i kon­su­men­tów pro­duk­tu, któ­ry wy­twa­rza­ją fir­my, przed­się­bior­stwa i kor­po­ra­cje.

Stra­te­gia jest obec­nie co­raz czę­ściej trak­to­wa­na jako pe­wien spo­sób my­śle­nia, wspól­ny dla na­czel­ne­go kie­row­nic­twa i pra­cow­ni­ków. Poza tym stra­te­gia musi być zwar­tym sys­te­mem dzia­łań, a nie ich luź­nym zbio­rem. Jest ona źró­dłem po­rząd­ku, w ra­mach któ­re­go każ­de­mu ele­men­to­wi przed­się­bior­stwa przy­pa­da okre­ślo­ne miej­sce, i za­pew­nia har­mo­nij­ną współ­pra­cę z in­ny­mi ele­men­ta­mi. Stra­te­gia na pew­no nie jest ty­po­wym pla­nem, któ­ry w spo­sób szcze­gó­ło­wy okre­śla za­da­nia, ja­kie mają być wy­ko­na­ne w okre­ślo­nym ter­mi­nie. Nie jest też pro­gra­mem dzia­łań do­sto­so­waw­czych, re­ak­cją na za­bu­rze­nia po­wsta­ją­ce w oto­cze­niu czy też w sa­mej or­ga­ni­za­cji. Nie może być zbio­rem po­boż­nych ży­czeń i in­ten­cji, któ­re są nie­re­al­ne. Musi być wy­ko­nal­na, moż­li­wa do zre­ali­zo­wa­nia w ist­nie­ją­cych wa­run­kach. Wy­da­je się, że naj­bar­dziej wy­czer­pu­ją­cą de­fi­ni­cję stra­te­gii po­dał pol­ski eko­no­mi­sta i pro­fe­sor nauk eko­no­micz­nych Jó­zef Penc. Stwier­dził, że stra­te­gia to: okre­ślo­na kon­cep­cja sys­te­mo­we­go dzia­ła­nia, po­le­ga­ją­ca na for­mu­ło­wa­niu zbio­ru dłu­go­okre­so­wych ce­lów przed­się­bior­stwa i ich mo­dy­fi­ka­cji w za­leż­no­ści od zmian za­cho­dzą­cych w jego oto­cze­niu, okre­śla­niu za­so­bów i środ­ków nie­zbęd­nych do re­ali­za­cji tych ce­lów oraz spo­so­bów po­stę­po­wa­nia (re­guł dzia­ła­nia, dy­rek­tyw, al­go­ryt­mów) za­pew­nia­ją­cych opty­mal­ne ich roz­miesz­cze­nie i wy­ko­rzy­sta­nie w celu ela­stycz­ne­go re­ago­wa­nia na wy­zwa­nia ryn­ku i za­pew­nie­nia przed­się­bior­stwu ko­rzyst­nych wa­run­ków eg­zy­sten­cji i roz­wo­ju.

Wróć­my te­raz do Clau­se­wit­za i jego dzie­ła, w któ­rym w księ­dze trze­ciej "O stra­te­gii w ogól­no­ści" stwier­dza: "Stra­te­gia jest wy­ko­rzy­sta­niem bi­twy do ce­lów woj­ny; musi dla­te­go wy­tknąć ca­łe­mu ak­to­wi wo­jen­ne­mu cel, od­po­wia­da­ją­cy jego za­mia­ro­wi, tzn. na­rzu­ca plan woj­ny, z ce­lem zaś wią­że sze­reg dzia­łań, któ­re mają pro­wa­dzić do jego speł­nie­nia, tzn. na­kre­śla pro­jek­ty po­szcze­gól­nych kam­pa­nii i pla­nu­je w nich po­szcze­gól­ne bi­twy. Po­nie­waż wszyst­kie te rze­czy prze­waż­nie okre­ślić się da­dzą tyl­ko jako za­ło­że­nia, któ­re nie za­wsze są traf­ne, a mnó­stwo in­nych bar­dziej szcze­gó­ło­wych w ogó­le nie da się na­przód okre­ślić, wy­ni­ka stąd, że stra­te­gia musi sama ru­szyć w pole, aby kie­ro­wać już na miej­scu i do ca­ło­ści wpro­wa­dzać ta­kie zmia­ny, któ­re są na­tych­miast nie­zbęd­ne. Nie może ona za­tem ani na chwi­lę usu­wać ręki od swe­go dzie­ła.

(...).

... teo­ria bę­dzie za­tem szła w ślad za stra­te­gią albo, mó­wiąc do­kład­niej, wy­ja­śniać bę­dzie za­rów­no rze­czy same, jak i ich wza­jem­ne po­wią­za­nia oraz wy­do­by­wać na jaw to wszyst­ko, co może ucho­dzić za re­gu­łę albo za­sa­dę.

(...).

Mo­nar­cha albo wódz, któ­ry umie po­kie­ro­wać woj­ną ści­śle we­dług swych ce­lów i środ­ków, nie czy­niąc ani za wie­le, ani za mało, daje tym sa­mym naj­więk­szy do­wód swe­go ge­niu­szu. Jed­nak wy­nik tej ge­nial­no­ści przeja­wia się nie tyle w nowo wy­na­le­zionych, rzu­ca­ją­cych się w oczy for­mach dzia­ła­nia, ile w szczę­śli­wym koń­co­wym wy­ni­ku ca­ło­ści. Ra­czej po­dzi­wiać tu po­win­ni­śmy rze­tel­ną traf­ność zwy­kłych za­ło­żeń i nie­ha­ła­śli­wą har­mo­nię ca­łe­go dzia­ła­nia, a wszyst­ko to prze­ja­wia się do­pie­ro w wy­ni­ku koń­co­wym.

Ba­dacz, któ­ry nie umie z owej har­mo­nii wy­śle­dzić tego wy­ni­ku koń­co­we­go, ła­two szu­ka ge­nial­no­ści tam, gdzie jej nie ma i być nie może.

Środ­ki i for­my, któ­ry­mi po­słu­gu­je się stra­te­gia, są w isto­cie tak da­le­ce pro­ste, tak zna­ne dzię­ki ich sta­łe­mu po­wta­rza­niu się, że zdro­we­mu roz­sąd­ko­wi ludz­kie­mu śmiesz­ne się tyl­ko może wy­dać, gdy sły­szy, z jaką prze­sad­ną em­fa­zą kry­ty­ka sta­le o nich po­wta­rza. Ty­siąc razy sto­so­wa­ne obej­ście bywa wy­chwa­la­ne tu jako rys bły­sko­tli­wej ge­nial­no­ści, tam zno­wu, jako do­wód głę­bo­kiej wni­kli­wo­ści czy na­wet na­der wszech­stron­nej wie­dzy. (...).

(...).

W stra­te­gii jest za­tem wszyst­ko pro­ste, ale nie jest jesz­cze przez to samo zbyt ła­twe. Je­śli wa­run­ki da­ne­go pań­stwa okre­śla­ją, co woj­na po­win­na zdzia­łać, a cze­go może do­ko­nać, to dro­gę do tego zna­leźć ła­two; ale aby dro­gi tej trzy­mać się nie­za­chwia­nie i prze­pro­wa­dzić plan, nie da­jąc się od­wieść od nie­go ty­siąc­krot­nie przez ty­sią­ce po­wo­dów, trze­ba poza wiel­ką siłą cha­rak­te­ru po­sia­dać wiel­ką ja­sność i pew­ność umy­słu. Spo­śród ty­sią­ca lu­dzi, któ­rzy mogą wy­bić się czy to dzię­ki swe­mu du­cho­wi, czy by­stro­ści umy­słu, czy też zno­wu dzię­ki od­wa­dze lub sile woli, cza­sem ani je­den nie sku­pi w so­bie tych wszyst­kich wła­ści­wo­ści, któ­re by go jako wo­dza wy­nio­sły po­nad mier­ność.

Dziw­nie to brzmi, a jed­nak pew­ne jest dla wszyst­kich, któ­rzy zna­ją woj­nę pod tym wzglę­dem, że dla waż­nej de­cy­zji trze­ba w stra­te­gii znacz­nie wię­cej siły woli niż w tak­ty­ce. W tej ostat­niej mo­ment po­ry­wa do tego stop­nia, że dzia­ła­ją­cy czu­je się jak­by unie­sio­ny prą­dem, prze­ciw któ­re­mu wal­czyć nie może bez wy­wo­ła­nia jak naj­bar­dziej zgub­nych skut­ków, po­ko­ny­wa tedy w so­bie po­wsta­ją­ce wąt­pli­wo­ści i kro­czy od­waż­nie da­lej. W stra­te­gii, gdzie wszyst­ko od­by­wa się o wie­le po­wol­niej, rów­nież wąt­pli­wo­ści, wła­sne i cu­dze, wpły­wy i roz­wa­ża­nia, a za­tem i nie­wcze­sne żale - mają o wie­le wię­cej pola do dzia­ła­nia; po­nie­waż zaś w stra­te­gii nie wi­dzi się sta­nu rze­czy, tak jak w tak­ty­ce, choć­by w po­ło­wie wła­sny­mi ocza­mi, lecz wszyst­ko trze­ba od­ga­dy­wać i przy­pusz­czać, za­tem i prze­ko­na­nie nie jest tak moc­ne. Skut­kiem tego więk­szość ge­ne­ra­łów grzęź­nie w błęd­nych wąt­pli­wo­ściach tam, gdzie po­win­ni dzia­łać".

Da­wid Bron­ste­in w książ­ce Stra­te­gia sza­cho­wa (War­sza­wa 2005, s. 7-8) na­pi­sał: "Sys­te­mo­we po­dej­ście do sza­chów za­kła­da ist­nie­nie wcze­śniej okre­ślo­ne­go celu i opra­co­wa­nie spo­so­bów jego osią­gnię­cia. Jak wia­do­mo ce­lem par­tii sza­cho­wej jest da­nie mata kró­lo­wi prze­ciw­ni­ka, tzn. za­ata­ko­wa­nie kró­la w taki spo­sób, aby nie mógł się obro­nić do­zwo­lo­ny­mi środ­ka­mi: przez po­bi­cie ata­ku­ją­cej bier­ki, za­sło­nię­cie się przed nią (za­blo­ko­wa­nie li­nii dzia­ła­nia na­pa­da­ją­cej fi­gu­ry), lub przez uciecz­kę przed jej ata­kiem, czy­li odej­ście kró­lem w bez­piecz­ne miej­sce.

(...). Rzecz w tym, że mniej niż je­den pro­cent par­tii koń­czy się ma­tem. Ko­niec przy­cho­dzi za­zwy­czaj dużo wcze­śniej, kie­dy je­den z gra­czy uzy­ska prze­wa­gę wy­star­cza­ją­cą do za­ma­to­wa­nia prze­ciw­ni­ka. Ozna­cza to, że dą­że­nie do osią­gnię­cia tej prze­wa­gi za­stę­pu­je chęć za­ma­to­wa­nia prze­ciw­ni­ka, co zresz­tą też nie jest za­da­niem ła­twym. Może się udać je zre­ali­zo­wać, je­śli prze­ciw­nik po­peł­ni błąd, lub w re­zul­ta­cie zręcz­nej, lo­gicz­nej gry, któ­ra wy­ma­ga cier­pli­wo­ści. W isto­cie rze­czy par­tia sza­cho­wa nie jest zwy­kłym sys­te­mem kon­fron­ta­cyj­nym. Prze­ciw­nik też pró­bu­je zre­ali­zo­wać swój cel - da­nie mata two­je­mu kró­lo­wi i, jak za­uwa­żysz, jego cel w ża­den spo­sób nie jest zbież­ny z two­im wła­snym.

Za­tem na po­cząt­ku gry nie po­wi­nie­neś my­śleć ani o da­wa­niu mata, ani o szyb­kim osią­gnię­ciu prze­wa­gi ma­te­rial­nej. Po­dej­ście sys­te­mo­we wy­ma­ga zmie­rza­nia do celu eta­pa­mi, a po­nie­waż par­tia sza­chów jest sys­te­mem kon­fron­ta­cyj­nym, przez cały czas mu­sisz li­czyć się z pla­na­mi i kontr­ata­ka­mi prze­ciw­ni­ka. To ozna­cza, że nie mo­żesz in­te­re­so­wać się wy­łącz­nie da­niem mata, ale tak­że po­wi­nie­neś trosz­czyć się o bez­pie­czeń­stwo wła­sne­go kró­la.

Je­że­li zro­zu­mia­łeś te dwie pod­sta­wo­we wła­ści­wo­ści par­tii sza­cho­wej wi­dzia­nej sys­te­mo­wo - eta­po­we osią­ga­nie celu oraz ko­niecz­ność za­ak­cep­to­wa­nia sy­tu­acji kon­fron­ta­cyj­nej - w pew­nej mie­rze sta­łeś się stra­te­giem. I jest to duży krok w poj­mo­wa­niu isto­ty sza­chów".

W dal­szej czę­ści Da­wid Bron­ste­in uczy, że w par­tii sza­cho­wej na­le­ży roz­sąd­nie go­spo­da­ro­wać za­so­ba­mi, co za­pew­ni sta­bil­ność po­zy­cji. Stra­te­gię w sza­chach re­ali­zu­je się po­przez usys­te­ma­ty­zo­wa­ną wie­dzę, do­świad­cze­nie, po­my­sły i in­tu­icję, po­nie­waż prze­wi­dy­wa­nie na dzie­sięć naj­bliż­szych ru­chów jest nie­moż­li­we ze wzglę­du na roz­ga­łę­zio­ne wa­rian­ty nie pod­da­ją­ce się do­kład­nej kal­ku­la­cji (wy­łą­cza­jąc for­sow­ne wa­rian­ty, gdzie dla każ­de­go ru­chu ist­nie­je tyl­ko jed­na lub dwie efek­tyw­ne od­po­wie­dzi).

Wi­ki­pe­dia po­da­je: "Sło­wo tak­ty­ka po­cho­dzi od grec­kich słów tás­se­in, tát­te­in zna­czą­cych 'ukła­dać, po­rząd­ko­wać, usta­wiać w szy­ku'. Tak­ty­ka (gr. tak­ti­ká), po­dob­nie jak stra­te­gia, swo­je po­cząt­ki wy­wo­dzi od za­gad­nie­nia sił zbroj­nych i okre­śla­na jest jako teo­ria i prak­ty­ka po­słu­gi­wa­nia się od­dzia­ła­mi woj­sko­wy­mi dla osią­gnię­cia za­mie­rzo­ne­go celu. Tak­ty­ka jest naj­niż­szym po­zio­mem sztu­ki wo­jen­nej. Wyż­szy­mi szcze­bla­mi sztu­ki wo­jen­nej są: sztu­ka ope­ra­cyj­na i stra­te­gia. Tak­ty­ka dzie­li się na tak­ty­kę ogól­ną i tak­ty­kę ro­dza­jów wojsk. Tak­ty­ka ogól­na obej­mu­je teo­re­tycz­ne pod­sta­wy tak­ty­ki, teo­rię i prak­ty­kę przy­go­to­wa­nia i pro­wa­dze­nia wal­ki przez ogól­no­woj­sko­we pod­od­dzia­ły, od­dzia­ły i związ­ki tak­tycz­ne oraz ko­or­dy­na­cję dzia­łań tak­tycz­nych ro­dza­jów wojsk. Tak­ty­ka ro­dza­jów wojsk obej­mu­je teo­rię i prak­ty­kę przy­go­to­wa­nia i pro­wa­dze­nia wal­ki przez spe­cja­li­stycz­ne pod­od­dzia­ły, od­dzia­ły i związ­ki tak­tycz­ne ro­dza­jów wojsk. Teo­ria tak­ty­ki wy­zna­cza jej za­kres pro­ble­mo­wy. Wy­ja­śnia isto­tę wal­ki. Sta­no­wi ze­spół tez i twier­dzeń lo­gicz­nie upo­rząd­ko­wa­nych oraz uza­sad­nio­nych, a tak­że okre­śla efek­tyw­ne i spraw­dzo­ne w prak­ty­ce spo­so­by przy­go­to­wa­nia i pro­wa­dze­nia wal­ki. Prak­ty­ka tak­ty­ki - to wy­ni­ka­ją­ce z teo­rii wszel­kie świa­do­me i ce­lo­we dzia­ła­nia wojsk na po­zio­mie tak­tycz­nym. Wy­róż­nia­my wo­jen­ną oraz po­ko­jo­wą prak­ty­kę tak­ty­ki, pod­czas któ­rej jest we­ry­fi­ko­wa­na efek­tyw­ność i funk­cjo­nal­ność kon­cep­cji teo­re­tycz­nych. Tak­ty­ka jest sztu­ką osią­ga­nia zwy­cię­stwa (czy ogól­niej: za­mie­rzo­nych ce­lów) w kon­kret­nych wa­run­kach. Przyj­mu­je się też, że tak­ty­ka do­ty­czy ogra­ni­czo­nej prze­strze­ni (np. do XX w. do te­re­nu, któ­ry moż­na ob­jąć wzro­kiem) i cza­su (rzę­du doby). Tak­ty­ka (w od­róż­nie­niu od sztu­ki ope­ra­cyj­nej i stra­te­gii) jest sil­nie zwią­za­na i za­leż­na od zmian or­ga­ni­za­cyj­nych i tech­nicz­nych w woj­sku. Przy­kła­do­wo ka­wa­le­ria, któ­rej pod­sta­wo­wym spo­so­bem uży­cia (tak­ty­ką) przez wie­ki była szar­ża, wraz z wpro­wa­dze­niem ka­ra­bi­nu ma­szy­no­we­go i szyb­ko­strzel­nej ar­ty­le­rii za­czę­ła uży­wać koni je­dy­nie do szyb­kie­go prze­miesz­cza­nia się, a do wal­ki ka­wa­le­rzy­ści zsia­da­li z koni, wy­ko­nu­jąc szar­żę je­dy­nie w wy­jąt­ko­wych, sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ściach. Na­wet drob­na zmia­na w wy­po­sa­że­niu może skut­ko­wać istot­ną zmia­ną spo­so­bu wal­ki (tak­ty­ki). Bar­dzo sku­tecz­na tak­ty­ka wil­cze­go sta­da po­le­ga­ją­ca na gru­po­wym ata­ku prze­pro­wa­dza­nym przez okrę­ty pod­wod­ne w nocy z wy­nu­rze­nia mu­sia­ła zo­stać po­rzu­co­na po wpro­wa­dze­niu ra­da­ru. Tak­ty­ka może być też spe­cy­ficz­na dla wa­run­ków te­re­no­wych lub po­go­do­wych. Zda­rza się, że spo­sób wal­ki (tak­ty­ka) jest opra­co­wy­wa­ny na uży­tek jed­nej bi­twy. W in­nym uję­ciu tak­ty­ka to bez­po­śred­nia wal­ka zbroj­na, ma­ją­ca na celu bez­po­śred­nie znisz­cze­nie (zgła­dze­nie, de­fi­ni­tyw­ne roz­bi­cie) sił i środ­ków wal­ki, bez wzglę­du na ich wiel­kość (ska­lę). Tak­ty­ka pro­wa­dzo­na jest w dwóch pod­sta­wo­wych ro­dza­jach: na­tar­ciu i obro­nie, przy czym naj­czę­ściej pro­wa­dzo­ne są one w for­mie po­zy­cyj­nej. Ma­newr w tak­ty­ce, zwłasz­cza ma­ją­cy na celu okrą­że­nie (osa­cze­nie) prze­ciw­ni­ka, jest bar­dzo rzad­ko sto­so­wa­ny. Naj­częst­szym ma­new­rem tak­tycz­nym jest ro­ta­cja (lu­zo­wa­nie) jed­no­stek tak w na­tar­ciu, jak i opo­rze".

Cho­rą­ży Pa­weł Ma­ko­wiec w skryp­cie "Za­sa­dy wal­ki lek­kiej pie­cho­ty. Dru­ży­na" (War­sza­wa 2007, s. 3-4) tak­ty­kę okre­śla jako: "... część sztu­ki wo­jen­nej, któ­rej przed­mio­tem za­in­te­re­so­wa­nia jest teo­ria i prak­ty­ka przy­go­to­wa­nia i pro­wa­dze­nia wal­ki przez pod­od­dzia­ły, od­dzia­ły i związ­ki tak­tycz­ne jed­ne­go lub kil­ku ro­dza­jów wojsk".

I kon­ty­nu­uje: "Dzia­ła­nia­mi tak­tycz­ny­mi na­zy­wa­my wszel­kie dzia­ła­nia pod­od­dzia­łów, od­dzia­łów i związ­ków tak­tycz­nych wojsk ope­ra­cyj­nych i obro­ny te­ry­to­rial­nej.

Dzie­lą się one na:

roz­strzy­ga­ją­ce (wal­ki), po­moc­ni­cze (prze­miesz­cza­nie i roz­miesz­cza­nie), po­ko­jo­we (mi­sje po­ko­jo­we).

Wal­ka jest głów­ną ka­te­go­rią dzia­łań tak­tycz­nych, ro­zu­mia­ną jako sku­pio­ne w cza­sie i prze­strze­ni star­cie dwóch prze­ciw­staw­nych stron w ska­li tak­tycz­nej.

Pod­sta­wo­wy­mi ro­dza­ja­mi wal­ki są:

obro­na, na­tar­cie, dzia­ła­nia opóź­nia­ją­ce.

Wy­róż­nia się po­nad­to: dzia­ła­nia de­san­to­wo-sztur­mo­we, spe­cjal­ne, wyco­fa­nie, dzia­ła­nia nie­re­gu­lar­ne oraz inne.

Obro­na jest za­mie­rzo­nym lub wy­mu­szo­nym ro­dza­jem wal­ki pro­wa­dzo­nej po to, aby za­po­biec opa­no­wa­niu przez prze­ciw­ni­ka te­re­nu (zaj­mo­wa­ne­go przez nas punk­tu, sta­no­wi­ska, obiek­tu itp.) i unie­moż­li­wie­nia mu re­ali­za­cji za­kła­da­nych przez nie­go ce­lów.

Na­tar­cie jest za­mie­rzo­nym ro­dza­jem wal­ki pro­wa­dzo­nej z za­mia­rem roz­bi­cia pod­od­dzia­łów prze­ciw­ni­ka i opa­no­wa­nia (od­zy­ska­nia) zaj­mo­wa­ne­go przez nie­go te­re­nu (punk­tu, obiek­tu, sta­no­wi­ska).

Dzia­ła­nia opóź­nia­ją­ce są sto­so­wa­ne pod­czas ru­chu pod­od­dzia­łu do tyłu. Będą to star­cia o cha­rak­te­rze obron­nym i za­czep­nym, w któ­rych sze­ro­ko sto­so­wa­ny ma­newr bę­dzie miał m.in. na celu osła­bie­nie po­ten­cja­łu prze­ciw­ni­ka, by osta­tecz­nie do­pro­wa­dzić do za­trzy­ma­nia jego na­tar­cia. Mogą być pro­wa­dzo­ne w: obro­nie, w pa­sie prze­sła­nia­nia, na po­zy­cjach opóź­nia­nia, pod­czas wy­co­fa­nia, wal­ki w okrą­że­niu i pod­czas wy­cho­dze­nia z okrą­że­nia. Isto­tą dzia­łań opóź­nia­ją­cych jest uni­ka­nie prze­wle­kłych walk przez sta­wia­nie na­cie­ra­ją­cym opo­ru na ko­lej­nych li­niach opóź­nia­nia i nie­do­pusz­cza­nie do roz­strzy­ga­ją­cych starć.

Wy­co­fa­nie jest ro­dza­jem wal­ki pro­wa­dzo­nej w celu ze­rwa­nia kon­tak­tu bo­jo­we­go z prze­ciw­ni­kiem lub uchy­le­nia się od star­cia w nie­ko­rzyst­nej sy­tu­acji. Dzię­ki zor­ga­ni­zo­wa­ne­mu i spraw­nie pro­wa­dzo­ne­mu wy­co­fa­niu pod­od­dzia­ły mogą za­jąć do­god­niej­sze ru­bie­że do kon­ty­nu­owa­nia wal­ki, jak rów­nież do­ko­nać za­mie­rzo­ne­go wcią­gnię­cia prze­ciw­ni­ka w stre­fę wła­sne­go sku­tecz­ne­go ognia. Wy­co­fa­nie pro­wa­dzi się na roz­kaz lub za zgo­dą prze­ło­żo­ne­go.

Dzia­ła­nia de­san­to­wo-sztur­mo­we są for­mą dzia­łań ae­ro­mo­bil­nych, w któ­rych pod­od­dział wy­ko­nu­je ma­newr na polu wal­ki na śmi­głow­cach (sa­mo­lo­tach). W dzia­ła­niach tych zwal­cza się prze­ciw­ni­ka z po­wie­trza bro­nią po­kła­do­wą śmi­głow­ców oraz bro­nią pod­od­dzia­łów roz­miesz­czo­nych w śmi­głow­cach. Obej­mu­ją one prze­miesz­cze­nie pod­od­dzia­łu dro­gą po­wietrz­ną do re­jo­nu i jego wal­kę po wy­lą­do­wa­niu.

Dzia­ła­nia spe­cjal­ne - to dzia­ła­nia pro­wa­dzo­ne w ugru­po­wa­niu prze­ciw­ni­ka przez od­po­wied­nio przy­go­to­wa­ne ze­spo­ły (gru­py spe­cjal­ne) w celu zdo­by­cia lub po­twier­dze­nia szcze­gól­nie waż­nych in­for­ma­cji. Oprócz przed­się­wzięć roz­po­znaw­czych mogą obej­mo­wać przed­się­wzię­cia dy­wer­syj­ne, psy­cho­lo­gicz­no-pro­pa­gan­do­we i inne.

Dzia­ła­nia nie­re­gu­lar­ne są pro­wa­dzo­ne przez przy­go­to­wa­ne już w cza­sie po­ko­ju lub do­raź­nie two­rzo­ne w cza­sie woj­ny pod­od­dzia­ły (zgru­po­wa­nia), sto­su­ją­ce spe­cy­ficz­ne spo­so­by wal­ki w celu zwal­cza­nia i dez­or­ga­ni­za­cji dzia­łań prze­ciw­ni­ka na ob­sza­rze przez nie­go opa­no­wa­nym. De­cy­zję o nie­pla­no­wa­nym przej­ściu do dzia­łań nie­re­gu­lar­nych (wy­mu­szo­nych sy­tu­acją za­gra­ża­ją­cą znisz­cze­niem pod­od­dzia­łu) po­dej­mu­je bez­po­śred­ni prze­ło­żo­ny do­wód­cy pod­od­dzia­łu, a w wy­pad­ku bra­ku łącz­no­ści - do­wód­ca pod­od­dzia­łu sa­mo­dziel­nie.

Współ­cze­sną wal­kę ce­chu­je:

duża dy­na­mi­ka dzia­łań, czę­ste zmia­ny sy­tu­acji tak­tycz­nej, zróż­ni­co­wa­na ilość in­for­ma­cji (od nad­mia­ru do jej bra­ku), róż­no­rod­ność i zmien­ność spo­so­bów pro­wa­dze­nia wal­ki, pro­wa­dze­nie wal­ki w róż­nych śro­do­wi­skach.

Za­sa­dy dzia­łań tak­tycz­nych sta­no­wią obiek­tyw­ną pod­sta­wę ra­cjo­nal­ne­go i twór­cze­go dzia­ła­nia do­wód­ców i pod­od­dzia­łów. Ich zna­jo­mość po­ma­ga w prak­tycz­nej dzia­łal­no­ści, sprzy­ja prze­ja­wia­niu ro­zum­nej i twór­czej ini­cja­ty­wy w pro­ce­sie do­wo­dze­nia woj­ska­mi.

Za­sto­so­wa­nie za­sad dzia­łań tak­tycz­nych nie gwa­ran­tu­je zwy­cię­stwa. Prio­ry­te­ty ich sto­so­wa­nia zmie­nia­ją się w mia­rę roz­wo­ju środ­ków i spo­so­bów wal­ki, dla­te­go na­le­ży się nimi kie­ro­wać uwzględ­nia­jąc cha­rak­ter wal­ki oraz sy­tu­ację i po­czy­na­nia wyż­sze­go do­wód­cy. Względ­ną waż­ność każ­dej z za­sad dyk­tu­ją za­wsze oko­licz­no­ści i wa­run­ki kon­kret­ne­go za­da­nia.

Obo­wiąz­kiem i pra­wem do­wód­ców jest wie­dzieć i de­cy­do­wać gdzie i kie­dy za­sto­so­wać okre­ślo­ną za­sa­dę. Dla­te­go też, za­sa­dy nie sta­no­wią nie­zmien­nych prawd - ka­no­nów, lecz są je­dy­nie prze­wod­ni­kiem w dzia­ła­niu.

Do za­sad dzia­łań tak­tycz­nych za­li­cza­my:

Ce­lo­wość. W każ­dych dzia­ła­niach tak­tycz­nych waż­nym jest wy­bór i spre­cy­zo­wa­nie celu. Wy­bór celu jest jed­nym z naj­waż­niej­szych obo­wiąz­ków do­wód­cy, wy­ma­ga to ja­sne­go i lo­gicz­ne­go my­śle­nia. Cel wal­ki na­le­ży okre­ślać ści­śle i jed­no­znacz­nie, tak aby był zro­zu­mia­ły dla wy­ko­naw­ców i wy­zwa­lał ich ini­cja­ty­wę. Po­wi­nien on być głów­nym mo­ty­wem dzia­ła­nia do­wód­ców i pod­od­dzia­łów pod­czas wy­ko­ny­wa­nia za­dań bo­jo­wych. Za­cho­wa­nie zdol­no­ści bo­jo­wej wy­ra­ża się nie­ustan­nym utrzy­my­wa­niem przez woj­ska go­to­wo­ści do pod­ję­cia wal­ki i wy­ko­na­nia za­dań bo­jo­wych oraz osią­ga­nia celu dzia­łań przy jak naj­mniej­szych stra­tach wła­snych. Ozna­cza to ko­niecz­ność efek­tyw­ne­go wy­ko­rzy­sta­nia wojsk, nie­do­pusz­cze­nie do nad­mier­ne­go ich wy­czer­pa­nia i ta­kiej or­ga­ni­za­cji sys­te­mu dzia­łań, aby za­pew­nić suk­ce­syw­ne od­twa­rza­nie zdol­no­ści bo­jo­wej po­przez od­po­wied­nie za­pew­nie­nie za­bez­pie­cze­nia lo­gi­stycz­ne­go. Eko­no­mię sił. Do­wód­ca musi wy­ko­rzy­sty­wać swo­je siły do za­sad­ni­czych za­dań, dla­te­go nie wol­no mu an­ga­żo­wać wię­cej wy­sił­ku do ich re­ali­za­cji niż jest to nie­zbęd­ne. Nie moż­na być sil­nym wszę­dzie, więc w celu umoż­li­wie­nia kon­cen­tra­cji swo­ich sił do­wód­ca może być zmu­szo­ny ak­cep­to­wać ry­zy­ko uży­cia ab­so­lut­ne­go mi­ni­mum sił gdzie in­dziej. Ra­cjo­nal­ne wy­ko­rzy­sta­nie po­ten­cja­łu bo­jo­we­go osią­ga się przez: umie­jęt­ny po­dział sił i środ­ków, utwo­rze­nie wła­ści­we­go ugru­po­wa­nia bo­jo­we­go, trwa­łe do­wo­dze­nie i ter­mi­no­we za­opa­try­wa­nie (za­si­la­nie) wal­czą­cych wojsk. Za­sko­cze­nie wy­ra­ża się w nie­ocze­ki­wa­nym, na­głym i gwał­tow­nym dzia­ła­niu, wsku­tek któ­re­go prze­ciw­nik zo­sta­je po­zba­wio­ny ini­cja­ty­wy oraz moż­li­wo­ści zor­ga­ni­zo­wa­ne­go pro­wa­dze­nia walki. Ele­men­ta­mi skła­do­wy­mi za­sko­cze­nia są: za­cho­wa­nie ta­jem­nicy, ukry­wa­nie, wpro­wa­dza­nie prze­ciw­ni­ka w błąd, nie­sza­blo­no­wość, śmia­łość i szyb­kość dzia­ła­nia. Ak­tyw­ność ozna­cza nie­ustan­ne dą­że­nie do na­rzu­ce­nia prze­ciw­ni­ko­wi swo­jej woli i swo­iste­go ste­ro­wa­nia jego dzia­ła­nia­mi w myśl wła­snych ce­lów i za­mie­rzeń. Wy­ra­ża się przede wszyst­kim w uprze­dze­niu prze­ciw­ni­ka w dzia­ła­niach, cią­głym i sku­tecz­nym uży­ciu środ­ków ra­że­nia, wy­ko­ny­wa­niu ma­new­ru i prze­no­sze­niu punk­tu cięż­ko­ści na naj­waż­niej­sze kie­run­ki, re­jo­ny i obiek­ty. Manewr wy­ra­ża zdol­ność do spraw­nego ru­chu, sto­sow­nie do za­ist­nia­łej sy­tu­acji tak­tycz­nej w róż­nych wa­run­kach te­re­no­wych i at­mos­fe­rycz­nych. Umoż­li­wia za­sto­so­wa­nie za­sad eko­no­mii sił i za­sko­cze­nia. Sprzy­ja on zdo­by­ciu i utrzy­ma­niu ini­cja­ty­wy. Każ­dy ma­newr, aby był sku­tecz­ny, po­wi­nien być pro­sty w za­mia­rze oraz prze­pro­wa­dzo­ny szyb­ko i skry­cie".

Trzy­na­sty mistrz świa­ta w hi­sto­rii sza­chów Gar­ri Ka­spa­row w książ­ce Jak ży­cie na­śla­du­je sza­chy (War­sza­wa 2009, s. 34-37) okre­śla stra­te­gię w sza­chach, jako coś abs­trak­cyj­ne­go, opar­te­go na dłu­go­fa­lo­wych ce­lach, a tak­ty­kę jako kon­kret ma­ją­cy za za­da­nie zna­le­zie­nie naj­lep­sze­go ru­chu. Nie­za­leż­nie od dzie­dzi­ny, czy to są sza­chy, biz­nes, woj­sko­wość, sport, osią­gnię­cie w nich suk­ce­su wy­ma­ga po­słu­gi­wa­nia się za­rów­no do­brą tak­ty­ką, jak i mą­drą stra­te­gią. Da­lej cy­tu­jąc Gar­rie­go Ka­spa­ro­wa: "Stra­teg za­czy­na od celu znaj­du­ją­ce­go się w od­le­głej przy­szło­ści i wy­pra­co­wu­je po­szcze­gól­ne po­su­nię­cia, co­fa­jąc się ku te­raź­niej­szo­ści. Ar­cy­mistrz wy­ko­nu­je naj­lep­sze ru­chy, po­nie­waż od­po­wia­da­ją one jego wy­obra­że­niu o tym, jaki bę­dzie wy­gląd sza­chow­ni­cy w przy­szło­ści, po dzie­się­ciu lub dwu­dzie­stu na­stęp­nych po­su­nię­ciach. Nie wy­ma­ga to prze­kal­ku­lo­wa­nia nie­zli­czo­nej licz­by wa­rian­tów bę­dą­cych po­chod­ną tych dwu­dzie­stu po­su­nięć. Oce­nia on ko­rzyst­ne dla sie­bie aspek­ty zaj­mo­wa­nej po­zy­cji i usta­la cele, a na­stęp­nie wy­pra­co­wu­je, krok po kro­ku, ru­chy słu­żą­ce ich re­ali­za­cji. (...). Skon­cen­truj­my się te­raz na tak­ty­ce, czy­li me­to­dzie re­ali­za­cji na­szej stra­te­gii. Tak­ty­ka wią­że się z kal­ku­la­cja­mi, któ­re mogą wy­sta­wić na pró­bę ludz­ki mózg, jed­nak je­śli już je prze­pro­wa­dzi­my, sta­no­wią za­zwy­czaj naj­prost­szą część sza­chów i są pra­wie ba­nal­nie ła­twe w po­rów­na­niu ze stra­te­gią. Kon­ty­nu­ując, Gar­ri Ka­spa­row trak­tu­je tak­ty­kę jako se­rię wy­mu­szo­nych i za­pla­no­wa­nych od­po­wie­dzi, roz­mo­wę sza­chi­sty sa­me­go ze sobą typu: "Je­śli on za­bie­rze mo­je­go pion­ka, wów­czas przej­dę skocz­kiem na e5. Na­stęp­nie, je­że­li za­ata­ku­je mo­je­go skocz­ka, wów­czas po­świę­cę goń­ca". Nie­co od­mien­ne­go zda­nia był Da­wid Bron­ste­in. Twier­dził on, że wy­bór po­su­nię­cia nie może się opie­rać wy­łącz­nie na kal­ku­la­cji wa­rian­tów. Jego pod­sta­wą po­win­na być wia­ra w we­wnętrz­ną siłę po­zy­cji, go­to­wość za­so­bów oraz w ich ko­or­dy­na­cję. Wy­bór ru­chu za­le­ży w du­żym stop­niu od oce­ny każ­dej fi­gu­ry, co może sama osią­gnąć, ja­kiej po­mo­cy po­trze­bu­je od in­nych bie­rek i w ja­kim stop­niu jest go­to­wa im po­móc.

Fak­tem jest, że przy li­cze­niu po­szcze­gól­nych wa­rian­tów, gdy do­cho­dzi­my do np. pią­te­go ru­chu prze­ciw­ni­ka i mu­si­my od­po­wie­dzieć so­bie na py­ta­nie "a jak za­gra tak, to ja wte­dy...", to na­sze kal­ku­la­cje są już nie­zwy­kle za­wi­łe, od­le­głe i już mniej przej­rzy­ste, z po­wo­du gwał­tow­ne­go na­mno­że­nia się moż­li­wych kon­ty­nu­acji. Taka sy­tu­acja zwięk­sza praw­do­po­do­bień­stwo po­peł­nie­nia błę­du i dzia­ła na ko­rzyść do­bre­go tak­ty­ka, któ­ry pra­wi­dło­wo re­agu­je na za­gro­że­nia, jed­no­cze­śnie do­strze­ga­jąc swo­je szan­se na sza­chow­ni­cy. W mo­men­cie kie­dy jego prze­ciw­nik po­peł­ni błąd, zna­jo­mość tak­ty­ki z du­żym praw­do­po­do­bień­stwem po­słu­ży jako śro­dek do osiąg­nię­cia celu, a na­wet jako cel sam w so­bie, za­pew­nia­ją­cy zwy­cię­stwo.

Za każ­dym ra­zem, kie­dy sza­chi­sta wy­ko­nu­je ruch, musi roz­wa­żyć moż­li­we od­po­wie­dzi prze­ciw­ni­ka, po­tem swo­je re­ak­cje na te re­pli­ki i tak da­lej. Jak znaj­du­je­my pra­wi­dło­wy ruch? Naj­praw­do­po­dob­niej ar­cy­mistrz Alek­san­der Ko­tow jako pierw­szy wy­my­ślił i opi­sał w książ­kach Graj jak ar­cy­mistrz i Myśl jak ar­cy­mistrz tech­ni­ki ob­li­cza­nia wa­rian­tów dzię­ki me­to­dzie po­szu­ki­wa­nia ru­chów-kan­dy­da­tów. Re­ko­men­do­wał wy­ty­po­wa­nie wszyst­kich moż­li­wych ru­chów-kan­dy­da­tów w da­nej po­zy­cji dla sie­bie i prze­ciw­ni­ka. Przy czym opto­wał za tym nie tyl­ko po pierw­szym po­su­nię­ciu, ale obo­wiąz­ko­wo po każ­dym na­stęp­nym. Sto­so­wa­nie za­sa­dy ru­chów-kan­dy­da­tów ra­cjo­nal­nie or­ga­ni­zu­je prze­gląd moż­li­wych kon­ty­nu­acji i po­ma­ga we wła­ści­wym do­bo­rze wszyst­kich wa­rian­tów god­nych ob­li­czeń. Taka tak­ty­ka wy­zwa­la jed­ną z moż­li­wych se­kwen­cji lo­gicz­nych ru­chów.

Na ko­niec roz­wa­żań o stra­te­gii i tak­ty­ce w sza­chach przed­sta­wi­my, co na ich te­mat uwa­żał czo­ło­wy sza­chi­sta Pol­ski i świa­ta Sa­viel­ly Tar­ta­ko­wer. Trak­to­wał on sza­chy nie­co ro­man­tycz­nie - bar­dziej jako sztu­kę i roz­ryw­kę wzbo­ga­ca­ją­cą in­te­lekt, a mniej ry­wa­li­za­cję spor­to­wą. Nie­mniej jed­nak był czo­ło­wą po­sta­cią zło­tej pol­skiej dru­ży­ny na olim­pia­dzie sza­cho­wej w Ham­bur­gu w 1930 roku, po­dob­nie jak i na in­nych olim­pia­dach przed­wo­jen­nych. W tym okre­sie, tj. pod ko­niec lat dwu­dzie­stych XX wie­ku, siła jego gry wy­star­cza­ła, aby w sprzy­ja­ją­cych wa­run­kach włą­czyć się do wal­ki o mi­strzo­stwo świa­ta. Był czło­wie­kiem to­wa­rzy­skim i lu­bia­nym, rów­nież za po­czu­cie hu­mo­ru i cię­ty dow­cip. Stwo­rzył wie­le afo­ry­zmów sza­cho­wych, ory­gi­nal­nie na­zy­wa­nych "tar­ta­ko­we­ry­zma­mi".

Re­asu­mu­jąc po­wyż­szy roz­dział za­cy­tuj­my Tar­ta­ko­we­ra: "Tak­ty­ka jest wie­dzą o tym, co na­le­ży uczy­nić, gdy jest coś do zro­bie­nia, zaś stra­te­gia świa­do­mo­ścią tego, co ro­bić, gdy nie ma nic do ro­bo­ty".

Część II

Teoria kombinacji szachowych

Sło­wo kom­bi­na­cja po­cho­dzi od ła­ciń­skie­go "com­bi­na­tio", co oz­na­cza okre­ślo­ne po­łą­cze­nie wła­ści­wo­ści zja­wisk i oko­licz­no­ści, po­zwa­la­ją­ce na roz­pa­try­wa­nie zło­żo­nych struk­tur jako jed­nej ca­ło­ści. Moż­na też kom­bi­na­cję de­fi­nio­wać jako łą­cze­nie skła­do­wych w ca­łość oraz efekt tego dzia­ła­nia, po­my­sło­wy plan, nie­rzad­ko nie­uczci­wy, a w ma­te­ma­ty­ce pod tym po­ję­ciem bę­dzie się krył pod­zbiór zbio­ru skoń­czo­ne­go o okre­ślo­nej licz­bie ele­men­tów, któ­rych po­rzą­dek nie jest istot­ny. Dla uzu­peł­nie­nia moż­na przy­to­czyć jesz­cze ta­kie okre­śle­nia na kom­bi­na­cję jak: łą­cze­nie róż­nych ele­men­tów w pew­ną ca­łość; spryt­ny, czę­sto nie­uczci­wy plan, ma­newr; pod­stęp, oszu­stwo; nie­uczci­we, pod­stęp­ne dzia­ła­nie, ma­chi­na­cja, ma­chloj­ka.

Kom­bi­na­cja ma wie­le sy­no­ni­mów (kom­po­zy­cja, łą­cze­nie, po­łą­cze­nie, syn­te­za, ze­staw, ze­sta­wie­nie, ma­chi­na­cja, ma­chloj­ka) i wy­ra­zów po­krew­nych (kom­bi­na­tor, kom­bi­na­tor­ka, kom­bi­na­tor­stwo, kom­bi­no­wać, skom­bi­no­wać, wy­kom­bi­no­wać, kom­bi­na­cyj­ny, kom­bi­na­tor­ski, kom­bi­na­to­rycz­ny). Sło­wo to wy­stę­pu­je w eu­ro­pej­skich ję­zy­kach sta­ro­żyt­nych i no­wo­żyt­nych. Po­dob­nie jak w na­szej oj­czy­stej mo­wie w rze­czow­ni­ku jest ro­dza­ju żeń­skie­go np.: ła­ciń­ski com­bi­na­tio, fran­cu­ski com­bi­na­ison, hisz­pań­ski com­bi­na­ción, nie­miec­ki Kom­bi­na­tion, wło­ski com­bi­na­zio­ne.

Kom­bi­na­to­ry­ka (sło­wo po­krew­ne kom­bi­na­cji) to dział ma­te­ma­ty­ki zaj­mu­ją­cy się ba­da­niem struk­tur skoń­czo­nych lub nie­skoń­czo­nych, ale po­li­czal­nych. Na przy­kład okre­śle­nie, ile jest pod­zbio­rów k-ele­men­to­wych w zbio­rze n-ele­men­to­wym na­le­ży do ty­po­wych za­gad­nień kom­bi­na­to­ry­ki. Kom­bi­na­to­ry­ka sta­no­wi ele­men­tar­ny dział teo­rii mno­go­ści, któ­re­go przed­mio­tem jest ba­da­nie róż­nych moż­li­wych ze­sta­wień i ugru­po­wań, ja­kie moż­na two­rzyć z ele­men­tów pew­ne­go zbio­ru skoń­czo­ne­go, np. zbio­ru liczb, li­ter, przed­mio­tów itp. Swój roz­wój za­wdzię­cza ra­chun­ko­wi praw­do­po­do­bień­stwa, teo­rii gra­fów, teo­rii in­for­ma­cji i in­nym dzia­łom ma­te­ma­ty­ki sto­so­wa­nej. Jest też jed­nym z dzia­łów ma­te­ma­ty­ki dys­kret­nej. Po­słu­gu­je się ter­mi­no­lo­gią nie­wy­stę­pu­ją­cą w in­nych dzia­łach ma­te­ma­ty­ki, stąd jej po­zor­na od­ręb­ność. Naj­waż­niej­szym jej za­da­niem jest kon­stru­owa­nie speł­nia­ją­cych pew­ne okre­ślo­ne wa­run­ki od­wzo­ro­wań jed­ne­go zbio­ru skoń­czo­ne­go w dru­gi oraz znaj­do­wa­nie wzo­rów na licz­bę tych od­wzo­ro­wań.

To tyle o po­cho­dze­niu sło­wa kom­bi­na­cja, jego zna­cze­niach i tłu­ma­cze­niach na ję­zy­ki eu­ro­pej­skie. Ale co to jest kom­bi­na­cja sza­cho­wa? Su­cha de­fi­ni­cja en­cy­klo­pe­dycz­na w Wi­ki­pe­dii uj­mu­je oma­wia­ne za­gad­nie­nie tak: "Kom­bi­na­cja (sza­cho­wa) jest to se­ria efek­tow­nych i bły­sko­tli­wych po­su­nięć, za­zwy­czaj z ofia­ra­mi, za­koń­czo­na za­ma­to­wa­niem prze­ciw­ni­ka lub zdo­by­ciem prze­wa­gi ma­te­rial­nej, gwa­ran­tu­ją­cej wy­gra­nie par­tii. Za po­mo­cą kom­bi­na­cji moż­na też sto­jąc w gor­szej po­zy­cji do­pro­wa­dzić do wy­ni­ku re­mi­so­we­go w wy­ni­ku pata lub wiecz­ne­go sza­cha". W tym miej­scu ro­dzi się wie­le py­tań i wąt­pli­wo­ści co do zna­cze­nia oma­wia­ne­go zja­wi­ska w sza­chach. Roz­łóż­my je za­tem nie­mal­że na czyn­ni­ki pierw­sze i za­sta­nów­my się.

Weź­my po­czą­tek de­fi­ni­cji kom­bi­na­cji sza­cho­wej: "...jest to se­ria efek­tow­nych i bły­sko­tli­wych po­su­nięć...". Je­że­li przy­jąć, że np. dwa po­su­nię­cia mo­że­my okre­ślić mia­nem se­ria, to z po­wyż­szym frag­men­tem na­le­ży się zgo­dzić, ale dal­sza część: "...za­koń­czo­na za­ma­to­wa­niem prze­ciw­ni­ka lub zdo­by­ciem prze­wa­gi ma­te­rial­nej, gwa­ran­tu­ją­cej wy­gra­nie par­tii" - bu­dzi wie­le uza­sad­nio­nych wąt­pli­wo­ści. Dla­cze­go? Po­nie­waż jed­nym z kontr­ar­gu­men­tów może być przy­pa­dek, gdzie kom­bi­na­cja po­słu­ży­ła do zmniej­sze­nia wcze­śniej ist­nie­ją­cych de­fi­cy­tów wzglę­dem prze­ciw­ni­ka. Np. bia­łe mia­ły jed­ną wie­żę mniej i w wy­ni­ku kom­bi­na­cji do­pro­wa­dzi­ły do no­wej sy­tu­acji, po któ­rej zdo­by­ły fi­gu­rę, ale wciąż mają ja­kość mniej. Jak ja­skra­wo wi­dać, de­fi­ni­cja en­cy­klo­pe­dycz­na ma pew­ne bar­dzo po­waż­ne luki, nie­do­po­wie­dze­nia i nie­do­cią­gnię­cia. Dla­te­go na­le­ży pod­jąć pró­bę zde­fi­nio­wa­nia na nowo tak waż­ne­go za­gad­nie­nia w sza­chach, ja­kim jest nie­wąt­pli­wie kom­bi­na­cja sza­cho­wa.

W książ­ce Kom­bi­na­cje sza­cho­we we­dług Tar­ra­scha (Ko­żu­chów 2009) Bog­dan Ze­rek na py­ta­nie "Co to jest kom­bi­na­cja?" - od­po­wia­da:

"Kom­bi­na­cja - for­sow­ny wa­riant za­wie­ra­ją­cy ofia­rę i bę­dą­cy ko­rzyst­ny dla stro­ny, któ­ra tę ofia­rę wy­ko­nu­je.

Kom­bi­na­cja skła­da się z trzech ele­men­tów: mo­ty­wu, te­ma­tu, idei (po­my­słu).

Mo­tyw kom­bi­na­cji - jest to ja­kaś sztucz­ność w po­zy­cji. Na przy­kład kom­bi­na­cyj­nym mo­ty­wem może być: nie­bro­nio­na fi­gu­ra, źle sto­ją­ca fi­gu­ra, sła­ba ósma li­nia, od­sło­nię­ta po­zy­cja kró­la itp.

Te­mat kom­bi­na­cji - jest to po­zy­cja, któ­rą chce­my osią­gnąć, oczy­wi­ście opie­ra­jąc się na po­zy­cji wyj­ścio­wej (nie moż­na so­bie wy­my­ślać ja­kichś abs­trak­cyj­nych po­zy­cji zu­peł­nie nie­zwią­za­nych z usta­wie­niem, któ­re ma miej­sce na sza­chow­ni­cy);

Idea kom­bi­na­cji - jest to spo­sób gry w jaki za­mie­rza­my osią­gnąć po­zy­cję przez nas wy­my­ślo­ną, z po­zy­cji, któ­ra stoi przed nami. Ideą (po­my­słem) może być: zwią­za­nie, po­dwój­ne ude­rze­nie, atak z od­sło­ny, od­cią­gnię­cie, za­cią­gnię­cie, blo­ka­da itp., a tak­że ja­kieś po­łą­cze­nie tych ele­men­tów.

Je­że­li uda się osią­gnąć wy­my­ślo­ną po­zy­cję, to kom­bi­na­cja jest wy­ko­nal­na. A je­że­li osią­gnię­cie prze­wi­dy­wa­nej sy­tu­acji jest nie­moż­li­we, to kom­bi­na­cji nie moż­na wy­ko­nać. Wte­dy kom­bi­na­cję trze­ba do­kład­niej przy­go­to­wać lub po­cze­kać na błąd prze­ciw­ni­ka. (...).

We­dług Spas­skie­go (Bo­ry­sa, mi­strza świa­ta w la­tach 1969-1972 - przyp. J.G.) los par­tii roz­strzy­ga­ją trzy tak­tycz­ne ma­new­ry: po­dwój­ne ude­rze­nie, zwią­za­nie, atak z od­sło­ny, a po­zo­sta­łe ude­rze­nia są tyl­ko for­mą róż­no­rod­ne­go po­łą­cze­nia tych trzech ma­new­rów.

Oczy­wi­ście jest to afo­ryzm. Jed­nak po osią­gnię­ciu pew­ne­go sza­cho­we­go po­zio­mu moż­na prze­ko­nać się, że ma on głę­bo­ki pod­tekst.

Te trzy ma­new­ry nie wy­czer­pu­ją wszyst­kich tak­tycz­nych moż­li­wo­ści wy­stę­pu­ją­cych w sza­cho­wej grze (...).

W do­brze ro­ze­gra­nej par­tii kom­bi­na­cje wy­ni­ka­ją z ogól­ne­go roz­wo­ju wy­da­rzeń i są re­zul­ta­tem wy­ko­rzy­sta­nia błę­dów prze­ciw­ni­ka lub stop­nio­wym gro­ma­dze­niem osią­gnię­tych prze­wag.

Znacz­ną część kom­bi­na­cji moż­na skla­sy­fi­ko­wać we­dług okre­ślo­nych cech (...). Ce­chy cią­gle po­wta­rza­ją się i dla­te­go moż­na je na­zwać "ty­po­wy­mi". (...).

Ar­cha­izmem jest mó­wie­nie o po­zy­cyj­nym i kom­bi­na­cyj­nym sty­lu gry. Bo jak stwier­dził Piotr Ro­ma­now­ski w książ­ce Gra środ­ko­wa. Część II. Kom­bi­na­cja (Rze­szów 1998, s. 5): "Nie moż­na przy­go­to­wać i wy­ko­ny­wać kom­bi­na­cji nie ro­zu­mie­jąc za­sad po­zy­cyj­nej i pla­no­wej gry. Nie moż­na tak­że sto­so­wać w prak­ty­ce twór­czych pla­nów je­że­li nie po­sia­da się umie­jęt­no­ści roz­pa­try­wa­nia mo­ty­wów kom­bi­na­cyj­nych. Nie moż­na mieć po­zy­cyj­ne­go lub kom­bi­na­cyj­ne­go sty­lu gry, po­nie­waż oba te po­ję­cia prze­ni­ka­ją się i sta­no­wią nie­ro­ze­rwal­ną ca­łość". Par­tię sza­cho­wą oczy­wi­ście dzie­li­my na: de­biut - otwar­cie, grę środ­ko­wą i grę koń­co­wą - koń­ców­kę, ale te trzy fazy gry sta­no­wią nie­ro­ze­rwal­ną, in­te­gral­ną ca­łość. Na tle tego łącz­ne­go, twór­cze­go, skła­da­ją­ce­go się z trzech sprzę­żo­nych ze sobą ele­men­tów, pro­ce­su wal­ki, ja­kim jest nie­wąt­pli­wie par­tia sza­chów, kom­bi­na­cja jest na­tu­ral­nym na­stęp­stwem wy­da­rzeń, a nie zja­wi­skiem przy­pad­ko­wym.

Kom­bi­na­cja w sza­chach jest sze­re­giem ru­chów two­rzą­cych wa­rian­ty, lo­gicz­nie po­wią­za­nych ze sobą jed­nym ce­lem. Ale aby do­szło do po­praw­nej kom­bi­na­cji, na­le­ży do­pro­wa­dzić do po­zy­cji, w któ­rej moż­li­wy jest for­sow­ny wa­riant pro­wa­dzą­cy do okre­ślo­ne­go, ko­rzyst­ne­go celu. Taką po­zy­cję bę­dzie­my na­zy­wać kom­bi­na­cyj­nym usta­wie­niem sił na sza­chow­ni­cy. Ma­jąc po­wyż­sze na uwa­dze, kom­bi­na­cję sza­cho­wą na­le­ża­ło­by zde­fi­nio­wać jako: "...for­sow­ny wa­riant z ofia­rą (po­świę­ce­niem tzw. ma­te­ria­łu - przyp. J.G.), bę­dą­cy moż­li­wym dzię­ki kom­bi­na­cyj­ne­mu usta­wie­niu sił na sza­chow­ni­cy, któ­re­go ce­lem jest uzy­ska­nie ko­rzy­ści po­zy­cyj­nych bądź ma­te­rial­nych".

Kom­bi­na­cje, we­dług stop­nia trud­no­ści ich wy­ko­na­nia, mogą być na­stę­pu­ją­ce:

krót­kie, pro­ste i oczy­wi­ste, lo­gicz­nie wy­ni­ka­ją­ce z pla­no­we­go pro­ce­su wal­ki; bar­dzo zło­żo­ne, z wie­lo­ru­cho­wy­mi roz­ga­łę­zio­ny­mi wa­rian­ta­mi, z nie­ocze­ki­wa­ny­mi, trud­ny­mi do prze­wi­dze­nia i wy­ma­ka­ją­cy­mi się na­wet twór­czej fan­ta­zji po­su­nię­cia­mi.

Wła­ści­wo­ści po­zy­cji cha­rak­te­ry­zu­ją­ce kom­bi­na­cyj­ność sy­tu­acji (kom­bi­na­cyj­ne usta­wie­nie sił na sza­chow­ni­cy) na­zy­wa­my kom­bi­na­cyj­ny­mi mo­ty­wa­mi. Np. nie­bro­nio­na po­zy­cja czar­ne­go het­ma­na. Nie­bro­nio­na fi­gu­ra, jak po­ka­za­ły skut­ki wie­lu kom­bi­na­cji, jest jed­nym z waż­nych mo­ty­wów sty­mu­lu­ją­cych po­wsta­nie kom­bi­na­cji. Isto­tą tego mo­ty­wu jest moż­li­wość po­dwój­ne­go ude­rze­nia albo na dwie nie­bro­nio­ne fi­gu­ry, albo na nie­bro­nio­ną fi­gu­rę z jed­no­cze­snym sza­chem, a król, od­cho­dząc spod sza­cha, nie jest w sta­nie obro­nić wła­snej za­ata­ko­wa­nej fi­gu­ry lub za­ata­ko­wać rów­no­war­to­ścio­wej fi­gu­ry prze­ciw­ni­ka w za­mian. Mo­ty­wy kom­bi­na­cji mogą być róż­ne i zo­sta­ły zde­fi­nio­wa­ne wraz z przy­kła­da­mi na dal­szych kar­tach tej książ­ki.

Je­że­li mo­ty­wy moż­na na­zwać sty­mu­la­to­ra­mi kom­bi­na­cji, to te­ma­ta­mi kom­bi­na­cji będą jej fi­na­ły-za­koń­cze­nia, czy­li koń­co­we po­zy­cje re­ali­zu­ją­ce kom­bi­na­cyj­ne po­my­sły. Te­ma­ty pod­su­mo­wu­ją całą daną kom­bi­na­cję i przed­sta­wia­ją jej re­zul­tat.

Po­ję­cia mo­tyw-mo­ty­wy i te­mat-te­ma­ty moż­na przede wszyst­kim za­li­czyć do teo­re­tycz­nych. Wła­śnie na nie po­ło­żo­ny jest po­waż­ny twór­czy na­cisk. Jest rze­czą oczy­wi­stą, że w kom­bi­na­cji oprócz mo­ty­wu i te­ma­tu ist­nie­je jesz­cze inny ele­ment, któ­ry łą­czy mo­tyw i te­mat. Jest to idea (po­mysł). Idea jest to myśl prze­wod­nia wy­zna­cza­ją­ca cel i kie­ru­nek dzia­ła­nia, twór­czo­ści na­uko­wej, ar­ty­stycz­nej itp. Idea jest to spo­sób gry (me­to­da), po­zwa­la­ją­cy na osią­gnię­cie te­ma­tu (koń­co­wej po­zy­cji) w opar­ciu o mo­tyw (po­zy­cja wyj­ścio­wa). Ten pro­ces jest głów­nym dzia­ła­niem twór­czej fan­ta­zji i my­śli sza­chi­sty. To wła­śnie w tym mo­men­cie po­wsta­je pięk­no i es­te­ty­ka sza­chów. Pięk­no i es­te­ty­ka w tym miej­scu jest ro­zu­mia­ne jako po­zy­tyw­na wła­ści­wość par­tii sza­cho­wej wy­ni­ka­ją­ca z za­cho­wa­nia har­mo­nii współ­dzia­ła­nia bie­rek sza­cho­wych da­ne­go ko­lo­ru i ich uży­tecz­no­ści, od­bie­ra­na przez zmy­sły. Pod­su­mo­wu­jąc wia­do­mo­ści o kom­bi­na­cji, tak moż­na opi­sać jej prze­bieg. Oce­nia­jąc po­zy­cję znaj­du­je­my mo­tyw kom­bi­na­cji. Ma­jąc mo­ty­wy szu­ka­my po­zy­cji, któ­rą chcie­li­by­śmy uzy­skać - te­mat kom­bi­na­cji. Zna­jąc mo­ty­wy i te­mat pró­bu­je­my je po­łą­czyć (zna­leźć przej­ście od mo­ty­wu do te­ma­tu) - idea kom­bi­na­cji.

Już w sta­ro­żyt­nej Gre­cji po­ję­cie pięk­na wią­za­no przede wszyst­kim z ideą do­bra, du­cho­wo­ścią, mo­ral­no­ścią, my­ślą i ro­zu­mem; utoż­sa­mia­no je wte­dy z do­sko­na­ło­ścią jako wa­run­kiem pięk­na i sztu­ki na naj­wyż­szym po­zio­mie. Twier­dzo­no, że pięk­no wy­ni­ka głów­nie z za­cho­wa­nia pro­por­cji i od­po­wied­nie­go ukła­du. Po­gląd ten przez wie­ki uwa­ża­ny był za naj­traf­niej­szy. Po­dob­nie jest w sztu­ce sza­cho­wej. Może nie idea do­bra, a do­bra idea, du­cho­wość, myśl, ro­zum, naj­wyż­szy ro­dzaj har­mo­nii kom­bi­na­cji sza­cho­wej po­wo­du­je głę­bo­kie es­te­tycz­ne wra­że­nie i two­rzy pięk­no. Na­wet pro­sta w bu­do­wie kom­bi­na­cja jest już sama w so­bie es­te­tycz­na cho­ciaż­by z tego po­wo­du, że uczest­ni­czą­ce w niej fi­gu­ry są je­dy­nym ce­lem - har­mo­nij­nym prze­pro­wa­dze­niem dzia­łań w celu uzy­ska­nia te­ma­tycz­nej po­zy­cji. Es­te­ty­ka kom­bi­na­cji wy­ra­ża się tak­że w me­to­dach dzia­ła­nia. W tym miej­scu na pierw­szy plan wy­su­wa się po­ję­cie ofia­ry. Ofia­ra to ruch, któ­ry ce­lo­wo od­da­je prze­ciw­ni­ko­wi war­tość ma­te­rial­ną w po­sta­ci wła­snych bie­rek sza­cho­wych. Na czym po­le­ga es­te­ty­ka ofia­ry? Wia­do­mo po­wszech­nie, że od sa­me­go po­cząt­ku wpa­ja się roz­po­czy­na­ją­cym przy­go­dę z sza­cha­mi, że na­le­ży sza­no­wać ma­te­riał. Uczy się ich ab­so­lut­nej lub względ­nej war­to­ści fi­gur sza­cho­wych. Po­ję­cie ofia­ry nie­ro­ze­rwal­nie wią­że się z war­to­ścią ab­so­lut­ną bie­rek sza­cho­wych. Przy za­ło­że­niu umow­nym, że war­tość ab­so­lut­na pion­ka wy­no­si je­den punkt to war­to­ści sta­tycz­ne fi­gur przed­sta­wia­ją się na­stę­pu­ją­co: het­man - dzie­więć punk­tów, wie­ża - pięć punk­tów, sko­czek lub go­niec - trzy punk­ty. Je­że­li mó­wi­my, że bier­ki sza­cho­we mają kon­kret­ną war­tość punk­to­wą, to, choć jest to war­tość umow­na, taką po­sta­wę mo­że­my okre­ślić jako ma­te­ria­li­stycz­ne po­dej­ście do sza­chów. Dla­te­go do­bro­wol­na ofia­ra pion­ka albo fi­gu­ry, lub wy­mia­na sil­niej­szej na słab­szą, np. het­ma­na na wie­żę, wie­żę na skocz­ka lub goń­ca itp. jest kon­tra­stem w sto­sun­ku do tego, co le­gło u pod­staw edu­ka­cji sza­cho­wej. Za­ska­ku­ją­cy, nie­zro­zu­mia­ły i po­zor­nie błęd­ny ruch po chwi­li na­my­słu zmie­nia się w twór­cze na­rzę­dzie pro­wa­dzą­ce do zwy­cię­stwa i za­chwy­ca­ją­ce swo­ją wspa­nia­ło­ścią. Na­stę­pu­je zwy­cię­stwo "du­cha nad ma­te­rią". Grę po­zy­cyj­ną zwią­za­ną z ma­te­rią moż­na po­rów­nać do pol­skie­go po­zy­ty­wiz­mu, czy­li pra­cy u pod­staw, na­to­miast grę kom­bi­na­cyj­ną zwią­za­ną z du­chem po­świę­ce­nia i nie­li­cze­niem się z ofia­ra­mi do ro­man­ty­zmu, któ­re­go przed­sta­wi­cie­lem był bun­tow­nik mo­ty­wo­wa­ny wiel­ki­mi na­mięt­no­ścia­mi. Spryt, ro­zum, fan­ta­zja, kre­atyw­ność, po­my­sło­wość, tem­pe­ra­ment, wy­obraź­nia, wi­zjo­ner­stwo i ge­niusz prze­wa­ża­ją w wal­ce z bar­dziej ma­te­rial­nym po­dej­ściem. Na tym po­le­ga szcze­gól­ne pięk­no ofia­ry bie­rek sza­cho­wych. Bar­dzo czę­sto ofia­ra jest nie­spo­dzie­wa­na i wła­śnie to za­sko­cze­nie na­ru­sza ogól­ne wy­obra­że­nie o prze­bie­gu wal­ki i prze­no­si za­in­te­re­so­wa­nych i ob­ser­wa­to­rów w dżun­glę wiel­kiej sza­cho­wej przy­go­dy.

Do prze­pro­wa­dze­nia po­praw­nej, tj. ko­rzyst­nej, kom­bi­na­cji sza­cho­wej nie­zbęd­ne jest stwo­rze­nie wa­run­ków do jej za­ist­nie­nia, co sta­no­wi po­waż­ne wy­zwa­nie oraz wy­ma­ga zna­jo­mo­ści ty­po­wych mo­ty­wów kom­bi­na­cji, któ­re na­le­ży zna­leźć w trak­cie gry. Sil­ne po­su­nię­cia kom­bi­na­cyj­ne nie po­wsta­ją z przy­pad­ku, a wy­ma­ga­ją okre­ślo­nych za­bie­gów przy­go­to­waw­czych o so­lid­nych pod­sta­wach ta­kich jak: sko­or­dy­no­wa­nie dzia­ła­nia fi­gur, kon­cen­tra­cja i uzy­ska­nie prze­wa­gi sił na wy­bra­nym frag­men­cie sza­chow­ni­cy, zła po­zy­cja kró­la prze­ciw­ni­ka przy jed­no­cze­śnie bez­piecz­nej lo­ka­li­za­cji wła­sne­go mo­nar­chy.

O de­cy­zji pod­ję­cia dzia­łań tak­tycz­nych de­cy­du­ją teo­re­tycz­ne prze­słan­ki, zmysł kom­bi­na­cyj­ny czy­li po­łą­cze­nie wie­dzy, do­świad­cze­nia oraz in­tu­icji. Zmysł kom­bi­na­cyj­ny kształ­tu­je się po­przez wy­ko­ny­wa­nie róż­no­ra­kich ćwi­czeń i roz­wią­zy­wa­nie kom­bi­na­cyj­nych za­dań sza­cho­wych. Kom­bi­na­cja sza­cho­wa nie jest tyl­ko me­to­dą dzia­ła­nia, ale jest tak­że nie­zwy­kle waż­nym twór­czym zja­wi­skiem w sza­cho­wej sztu­ce.

Zde­fi­niuj­my na­stę­pu­ją­ce mo­ty­wy kom­bi­na­cji:

Pro­ste maty są pod­sta­wo­wą for­mą za­koń­cze­nia par­tii sza­chów. Za­nim przej­dzie­my do omó­wie­nia w dal­szej czę­ści książ­ki róż­no­rod­nych mo­ty­wów tak­tycz­nych, pro­po­nu­je­my na roz­grzew­kę sześć po­ucza­ją­cych przy­kła­dów ilu­stru­ją­cych ła­twe siat­ki ma­to­we. W szer­szym wy­mia­rze pro­ble­ma­ty­ka ta zo­sta­nie przed­sta­wio­na w czę­ści "Prak­ty­ka kom­bi­na­cji sza­cho­wych" (Przy­kła­dy 1-6 patrz roz­dział 1). Za­awan­so­wa­ny pio­nek sku­tecz­nie an­ga­żu­je fi­gu­ry prze­ciw­ni­ka w prze­ciw­dzia­ła­nie jego pro­mo­cji, jed­no­cze­śnie unie­moż­li­wia­jąc im dzia­ła­nie w in­nych czę­ściach sza­chow­ni­cy, co czę­sto stwa­rza moż­li­wo­ści tak­tycz­ne (Przy­kła­dy 7-12 patrz roz­dział 2). Za­cią­gnię­cie po­le­ga na nie­uchron­nym spro­wa­dze­niu fi­gu­ry prze­ciw­ni­ka na pole (zwy­kle za po­mo­cą ofia­ry), na któ­rym sta­nie się obiek­tem ata­ku (Przy­kła­dy 13-18 patrz roz­dział 3). Blo­ka­da to od­cię­cie po­przed­nio do­stęp­nej dro­gi uciecz­ki bier­ce sza­cho­wej przez inną bier­kę sza­cho­wą. Na­to­miast prze­sło­na to blo­ko­wa­nie od­dzia­ły­wa­nia jed­nej fi­gu­ry sza­cho­wej na dru­gą (Przy­kła­dy 19-24 patrz roz­dział 4). Uniesz­ko­dli­wie­nie obroń­cy na­stę­pu­je, kie­dy zbi­cie bro­nią­cej fi­gu­ry po­zwa­la na atak po­przed­nio bro­nio­nej fi­gu­ry lub pola. Mo­tyw róż­ni się od od­cią­gnię­cia tym, że w tym dru­gim obroń­ca jest od­cią­ga­ny, a nie li­kwi­do­wa­ny (Przy­kła­dy 25-30 patrz roz­dział 5). Od­cią­gnię­cie zmu­sza fi­gu­rę prze­ciw­ni­ka do od­stą­pie­nia od obro­ny in­nej fi­gu­ry bądź waż­ne­go pola (Przy­kła­dy 31-36 patrz roz­dział 6). Zwol­nie­nie pola/li­nii może wy­stą­pić w dwóch wer­sjach. W pierw­szej wy­star­czy odejść jed­ną fi­gu­rą, żeby zwol­nić pole dla in­nej. W dru­giej zmu­sza­my prze­ciw­ni­ka do odej­ścia jego fi­gu­ry (zwy­kle za po­mo­cą ofia­ry), co po­wo­du­je otwar­cie li­nii. Po­dob­ny mo­tyw, w któ­rym gracz od­cho­dzi wła­sną fi­gu­rą, żeby otwo­rzyć li­nię dla dru­giej, to atak z od­sło­ny (Przy­kła­dy 37-42 patrz roz­dział 7). Zwią­za­nie fi­gu­ry unie­moż­li­wia lub ogra­ni­cza jej po­ru­sza­nie się z uwa­gi na np. od­sło­nię­cie wła­sne­go kró­la lub na­ra­że­nie cen­niej­szej fi­gu­ry na bez­po­śred­ni atak i ry­zy­ko jej stra­ty (Przy­kła­dy 43-48 patrz roz­dział 8). Atak z od­sło­ny na­stę­pu­je, kie­dy po­przez odej­ście fi­gu­rą, od­sła­nia­my sto­ją­cą za nią ko­lej­ną na­szą fi­gu­rę, któ­ra au­to­ma­tycz­nie za­czy­na ata­ko­wać ja­kąś bier­kę prze­ciw­ni­ka lub waż­ne pole (Przy­kła­dy 49-54 patrz roz­dział 9). Po­dwój­ny szach to atak na kró­la prze­ciw­ni­ka dwie­ma bier­ka­mi jed­no­cze­śnie (Przy­kła­dy 55-60 patrz roz­dział 10). Wi­deł­ki/po­dwój­ne ude­rze­nie po­le­ga­ją na ata­ko­wa­niu dwóch bie­rek lub waż­nych pól jed­no­cze­śnie, a prze­ciw­nik nie może ode­przeć wszyst­kich gróźb i tra­ci ma­te­riał (Przy­kła­dy 61-66 patrz roz­dział 11). Prze­cią­że­nie w obro­nie wy­stę­pu­je wte­dy, gdy jed­na bier­ka bro­ni kil­ku punk­tów, a za­da­niem ata­ku­ją­ce­go jest od­cią­gnię­cie tego obroń­cy w taki spo­sób, aby nie mógł on spro­stać wszyst­kim wy­zwa­niom. In­ten­cje dzia­ła­nia stro­ny ata­ku­ją­cej są po­dob­ne, jak w mo­ty­wie od­cią­gnię­cie - patrz roz­dział 6 (Przy­kła­dy 67-72 patrz roz­dział 12). Mat arab­ski wy­ka­zu­je duże po­do­bień­stwo do mata Ana­sta­zji (patrz roz­dział 16) ze wzglę­du na udział tych sa­mych fi­gur i lo­ka­li­za­cji ma­to­wa­ne­go kró­la na ostat­niej li­nii bądź ko­lum­nie. Nie­mniej jed­nak mat arab­ski to taki, w któ­rym król jest ma­to­wa­ny w na­roż­ni­ku sza­chow­ni­cy. Wie­ża daje mata na brze­gu sza­chow­ni­cy, na polu przy­le­głym do na­roż­ni­ka, a sko­czek bro­ni wie­ży i za­po­bie­ga uciecz­ce kró­la na dru­gie pole, przy­le­głe do pola, na któ­rym stoi król, z in­nej stro­ny niż ata­ku­je wie­ża (Przy­kła­dy 73-78 patrz roz­dział 13). Szpi­la to atak na dwie bier­ki sza­cho­we, usta­wio­ne w jed­nej li­nii lub prze­kąt­nej, po­dob­ny do zwią­za­nia. Róż­ni się tym od zwią­za­nia, że w przy­pad­ku szpi­li cen­niej­sza bier­ka stoi przed bier­ką o mniej­szej lub rów­nej war­to­ści. Prze­ciw­nik musi ru­szyć się cen­niej­szą bier­ką, aby jej nie stra­cić, tym sa­mym od­sła­nia­jąc mniej cen­ną bier­kę i spi­su­jąc ją na stra­ty (Przy­kła­dy 79-84 patrz roz­dział 14). Rent­gen ma miej­sce, kie­dy fi­gu­ra ata­ku­je pole lub fi­gu­rę po­przez inną fi­gu­rę. W prze­ci­wień­stwie do szpi­li i zwią­za­nia, wza­jem­na war­tość fi­gur, tj. to, czy cen­niej­sza bier­ka stoi za czy przed mniej cen­ną, nie ma tu zna­cze­nia (Przy­kła­dy 85-90 patrz roz­dział 15). Mat Ana­sta­zji ma miej­sce, gdy król prze­ciw­ni­ka jest w pu­łap­ce na brze­gu sza­chow­ni­cy. Współ­dzia­ła­ją ze sobą ma­tu­ją­ca na ostat­niej li­nii lub ko­lum­nie wie­ża (lub mniej tra­dy­cyj­nie z het­ma­nem) i sko­czek blo­ku­ją­cy dwa pola uciecz­ki, a jed­na z bie­rek wła­snych lub prze­ciw­ni­ka blo­ku­je uciecz­kę przez pole nie­ata­ko­wa­ne przez skocz­ka (Przy­kła­dy 91-96 patrz roz­dział 16). Mat Be­niow­skie­go na­zwa­ny tak je­dy­nie w Pol­sce od na­zwi­ska Mau­ry­ce­go Be­niow­skie­go, któ­ry był do­brym sza­chi­stą, kon­ku­ru­ją­cym m.in. ze swo­imi przy­ja­ciół­mi Be­nia­mi­nem Fran­kli­nem i Ka­zi­mie­rzem Pu­ław­skim. Nie­mniej jed­nak w ca­łym świe­cie sza­cho­wym jest zna­ny pod ter­mi­nem mat "zdu­szo­ny". Cha­rak­te­ry­stycz­ną ce­chą tego efek­tow­ne­go mo­ty­wu jest to, że sa­mot­ny sko­czek ma­tu­je szczel­nie oto­czo­ne­go przez wła­sne bier­ki kró­la prze­ciw­ni­ka, a ten "dusi się" z po­wo­du bra­ku wol­ne­go pola do uciecz­ki. Stąd ety­mo­lo­gia an­giel­skiej na­zwy tego mata - smo­the­red mate (mat przez udu­sze­nie). Bar­dzo czę­sto stro­na ata­ku­ją­ca po­świę­ca swo­ją naj­cen­niej­szą fi­gu­rę, tj. het­ma­na, by zmu­sić wie­żę prze­ciw­ni­ka do za­blo­ko­wa­nia wła­sne­go kró­la. Mo­tyw sa­mo­bój­cze­go ata­ku het­ma­na, za­koń­czo­ny ma­tem skocz­kiem zna­ny jest rów­nież pod na­zwą dzie­dzic­twa Phi­li­do­ra, od na­zwi­ska naj­sław­niej­sze­go sza­chi­sty XVIII wie­ku, Fra­nço­is Phi­li­do­ra. Luis Lu­cer­na jako pierw­szy opi­sał tego mata w swo­im pod­ręcz­ni­ku w 1497 roku. Mo­tyw ten rów­nież przed­sta­wiał wło­ski sza­chi­sta Gio­achi­na Gre­co w swo­ich ma­nu­skryp­tach z 1620 roku (Przy­kła­dy 97-102 patrz roz­dział 17). Mat na ostat­niej li­nii na­stę­pu­je, kie­dy król znaj­du­je się na niej i jest uwię­zio­ny przez wła­sne pio­ny, a żad­na fi­gu­ra nie może za­sło­nić kró­la bądź za­bić sza­chu­ją­cej fi­gu­ry (het­ma­na lub wie­ży) (Przy­kła­dy 103-108 patrz roz­dział 18). In­ter­fe­ren­cja/prze­sło­na ma za za­da­nie umiesz­cze­nie wła­snej bier­ki lub prze­ciw­ni­ka mię­dzy ko­lej­ną jego bro­nio­ną fi­gu­rą lub po­lem w taki spo­sób, aby w wy­ni­ku tego ma­new­ru fi­gu­ra lub pole prze­sta­ły być bro­nio­ne. Róż­ni­ca mię­dzy prze­sło­ną a blo­ka­dą po­le­ga na tym, że prze­sło­na unie­moż­li­wia ko­mu­ni­ka­cję mię­dzy fi­gu­ra­mi, zaś blo­ka­da od­ci­na dro­gę uciecz­ki (Przy­kła­dy 109-114 patrz roz­dział 19). Mat dwo­ma goń­ca­mi ma miej­sce, gdy król prze­ciw­ni­ka ma­to­wa­ny jest przez dwa goń­ce (naj­czę­ściej po efek­tow­nym po­świę­ce­niu het­ma­na, ale w grę wcho­dzą tak­że inne fi­gu­ry, np. wie­ża), na prze­ci­na­ją­cych się (rza­dziej rów­no­le­głych) dia­go­na­lach, w sy­tu­acji, gdy dro­gi uciecz­ki kró­la są od­cię­te przez jego wła­sne bier­ki (Przy­kła­dy 115-120 patrz roz­dział 20). Mat dwo­ma skocz­ka­mi ma miej­sce, gdy król prze­ciw­ni­ka ma­to­wa­ny jest przy wy­dat­nym współ­dzia­ła­niu i od­gry­wa­niu głów­nych ról przez dwa skocz­ki. Je­den z tych skocz­ków jest tak­że po­sta­cią pierw­szo­pla­no­wą w osta­tecz­nym ak­cie da­nej par­tii, tzn. daje mata kró­lo­wi prze­ciw­ni­ka (przy­naj­mniej w wa­rian­cie głów­nym). (Przy­kła­dy 121-126 patrz roz­dział 21). Mat wie­żą i lek­ką fi­gu­rą cha­rak­te­ry­zu­je się tym, że za­an­ga­żo­wa­ne są licz­ne bier­ki, tj. na­stę­pu­je ści­sła współ­pra­ca het­ma­na, wież, lek­kich fi­gur oraz wspie­ra­ją­cych je pion­ków. W po­cząt­ko­wej fa­zie mo­ty­wu czę­sto je­ste­śmy świad­ka­mi po­świę­ce­nia het­ma­na, a siat­ka ma­to­wa jest za­ło­żo­na przez wie­żę i lek­ką fi­gu­rę (skocz­ka czy goń­ca) i jest obo­jęt­ne, czy ma­tu­je cięż­ka, czy lżej­sza bier­ka (Przy­kła­dy 127-132 patrz roz­dział 22). Mat dwie­ma wie­ża­mi, jak sama na­zwa wska­zu­je, na­stę­pu­je w sku­tek za­ma­to­wa­nia mo­nar­chy opo­nen­ta ty­miż wie­ża­mi, a jest to po­prze­dzo­ne - jak prak­ty­ka tur­nie­jo­wa po­ka­zu­je - naj­czę­ściej ofia­rą het­ma­na, ale nie musi to być obo­wią­zu­ją­cą re­gu­łą (Przy­kła­dy 133-138 patrz roz­dział 23). Atak po li­nii h naj­czę­ściej na­stę­pu­je (choć nie musi to być re­gu­łą) w wy­ni­ku ata­ku bia­łych fi­gur z wy­ko­rzy­sta­niem tej­że li­nii h na po­zy­cję po ro­sza­dzie krót­kiej, bądź czar­ne­go kró­la. Z tym, że wspo­mnia­na li­nia może być już otwar­ta lub jest kom­bi­na­cyj­nie otwie­ra­na. Lek­kie fi­gu­ry słu­żą bar­dziej jako "ofia­ry ma­te­rial­ne" lub za­bez­pie­cze­nie pól uciecz­ki czar­ne­go mo­nar­chy. Głów­ne za­da­nie, ma­ją­ce do­peł­nić dzie­ła, spo­czy­wa na fi­gu­rach cięż­kich ze wzglę­du na ich cha­rak­te­ry­sty­kę dzia­ła­nia (zwłasz­cza na wie­żach), tj. moż­li­wość ope­ro­wa­nia po li­niach pro­stych (Przy­kła­dy 139-144 roz­dział 24). Atak po li­nii g, po­dob­nie jak atak po li­nii h, naj­czę­ściej na­stę­pu­je w wy­ni­ku ata­ku fi­gur z wy­ko­rzy­sta­niem tej­że li­nii g na po­zy­cję po ro­sza­dzie krót­kiej, bądź czar­ne­go kró­la. Z tym, że wspo­mnia­na li­nia może być już otwar­ta lub jest kom­bi­na­cyj­nie otwie­ra­na. Lek­kie fi­gu­ry słu­żą bar­dziej jako "ofia­ry ma­te­rial­ne" lub za­bez­pie­cze­nie pól uciecz­ki czar­ne­go mo­nar­chy, ale ta rola nie jest obca tak­że het­ma­no­wi. Głów­ne za­da­nie po­le­ga­ją­ce na do­ko­na­niu osta­tecz­ne­go zwień­cze­nia aktu wal­ki w du­żej mie­rze spo­czy­wa na współ­dzia­ła­ją­cych ze sobą wie­żach (Przy­kła­dy 145-150 roz­dział 25). Atak po li­nii f cha­rak­te­ry­zu­je się tym, że klu­czo­wą rolę w zwy­cię­skim ata­ku na po­zy­cję po ro­sza­dzie lub kró­la od­gry­wa nad­mie­nio­na li­nia f. W tym wy­pad­ku - jak po­ka­za­ła prak­ty­ka tur­nie­jo­wa i przy­kła­dy po­ni­żej - nie ma zna­cze­nia, ja­kie typy fi­gur peł­nią po­szcze­gól­ne funk­cje. Fi­gu­ry lek­kie mogą od­ry­wać za­rów­no rolę ofiar, jak i bie­rek ma­tu­ją­cych. To samo moż­na po­wie­dzieć o fi­gu­rach cięż­kich (Przy­kła­dy 151-156 roz­dział 26). Sztu­ka obro­ny wy­stę­pu­je wte­dy, gdy po­zy­cja jed­nej ze stron wy­da­je się na po­zór bez­na­dziej­na i wy­ka­zu­ją­ca zna­mio­na ry­chłej po­raż­ki. Jed­nak to ta słab­sza stro­na znaj­du­je jesz­cze ostat­nią szan­sę obro­ny po­przez kom­bi­na­cyj­ny ma­newr na­sy­co­ny ofia­ra­mi wła­snych bie­rek, zmie­rza­ją­cy naj­czę­ściej do uzy­ska­nia re­mi­su w wy­ni­ku for­sow­ne­go do­pro­wa­dze­nia do za­pa­to­wa­nia wła­sne­go kró­la (Przy­kła­dy 157-162 roz­dział 27). Mat pion­kiem jest jed­nym z naj­rzad­szych mo­ty­wów wy­stę­pu­ją­cych w sza­chach, ale bar­dzo efek­tow­nym i przy­jem­nym dla oka ze wzglę­du na swo­ją sub­tel­ność i uka­za­nie ar­ty­stycz­ne­go pięk­na. Mat pion­kiem - ze wzglę­du na to, że roz­strzy­ga in­te­lek­tu­al­ny spór dwóch umy­słów - po­twier­dza za­sa­dę, że no­mi­nal­na war­tość bie­rek sza­cho­wych jest tyl­ko teo­re­tycz­na, bo fak­tycz­na moc drze­mie w każ­dej z nich w za­leż­no­ści od po­zy­cji po­wsta­łej w wy­ni­ku wal­ki. O tym, czy dana bier­ka sza­cho­wa jest lep­sza, czy gor­sza, war­to­ścio­wa, mniej war­to­ścio­wa, czy wręcz bez war­to­ści de­cy­du­je prak­ty­ka, czy­li jej usy­tu­owa­nie w da­nej za­ist­nia­łej sy­tu­acji na sza­chow­ni­cy (Przy­kła­dy 163-168 roz­dział 28). Tak­ty­ka w koń­ców­ce jest zwią­za­na z sy­tu­acją na sza­chow­ni­cy w grze koń­co­wej, w któ­rej na po­zór wy­da­je się, że zma­ga­nia będą mia­ły jesz­cze dłu­gi, wy­rów­na­ny prze­bieg, a wy­nik jest nie­pew­ny. Jed­nak­że jed­na ze stron - po­przez ma­newr tak­tycz­ny, czę­sto za­wie­ra­ją­cy ele­ment po­świę­ce­nia ma­te­ria­łu - znaj­du­je w mia­rę szyb­ką dro­gę do prze­chy­le­nia sza­li zwy­cię­stwa na swo­ją ko­rzyść (Przy­kła­dy 169-174 roz­dział 29). Atak na kró­la - ten mo­tyw jest zwią­za­ny z pion­ka­mi f2, g2, h2, f7, g7, h7, czy­li pion­ka­mi skrzy­dła kró­lew­skie­go. Po­przez tak­tycz­ne ude­rze­nia fi­gu­ra­mi we wspo­mnia­ne pola zo­sta­je nie­prze­wi­dy­wal­nie ob­na­żo­na na po­zór bez­piecz­na po­zy­cja kró­la, któ­ra wy­da­wa­ła się sta­bil­na i nie­za­gro­żo­na (Przy­kła­dy 175-180 roz­dział 30). Po­zo­sta­łe mo­ty­wy kom­bi­na­cji, ta­kie jak: mat Da­mia­no, mat Blackbur­ne'a, mat Gre­co, mat Epau­let­te, Ka­mi­ka­ze, mat Re­tie­go, Mły­nek, mat Mor­phy'ego, mat Ope­ra, mat Phils­bu­ry'ego, mat Ho­oka, mat Le­ga­la, wy­stę­pu­ją bar­dzo rzad­ko i dla­te­go au­to­rzy nie po­świę­ci­li im osob­nych roz­dzia­łów, a zde­fi­nio­wa­li je i ze­bra­li wszyst­kie ra­zem w jed­nym wspól­nym roz­dzia­le. Każ­de­mu z tych mo­ty­wów przy­po­rząd­ko­wa­ny jest je­den ade­kwat­ny dia­gram (Przy­kła­dy 181-192 roz­dział 31). Mat Da­mia­no to mo­tyw, w któ­rym klu­czo­wą rolę w za­ma­to­wa­niu czar­ne­go kró­la od­gry­wa pion na szó­stej li­nii, wspie­ra­ją­cy ma­tu­ją­ce­go het­ma­na i ogra­ni­cza­ją­cy na ostat­niej li­nii kró­la prze­ciw­ni­ka. Nie­po­śled­nią rolę od­gry­wa tak­że bier­ka stro­ny prze­gry­wa­ją­cej, gdyż blo­ku­je po­zio­mą uciecz­kę wła­sne­go kró­la na stro­nę prze­ciw­ną niż ma­tu­ją­cy het­man. Na­zwa tego mata po­cho­dzi od na­zwi­ska por­tu­gal­skie­go sza­chi­sty Pe­dro Da­mia­no, któ­ry opi­sał ten mo­tyw w wy­da­nym w 1512 roku w Rzy­mie pod­ręcz­ni­ku Qu­esto li­bro e da im­pa­ra­re gio­ca­re a sca­chi (Przy­kład 181 roz­dział 31). Mat Black­bur­ne'a to je­den z naj­bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych mo­ty­wów kom­bi­na­cji, po­nie­waż jest wy­ni­kiem ści­słej współ­pra­cy trzech lek­kich fi­gur, tj. dwóch goń­ców i skocz­ka, aby za­ma­to­wać kró­la prze­ciw­ni­ka na brze­gu sza­chow­ni­cy, z bier­ką prze­ciw­ni­ka, blo­ku­ją­cą po­zo­sta­łą dro­gę uciecz­ki kró­la. Za­da­niem jed­ne­go z goń­ców, sto­ją­ce­go, na polu przy­le­głym do kró­la po sko­sie, bę­dą­cym bro­nio­nym przez skocz­ka, jest ma­to­wa­nie. Dru­gi go­niec kon­tro­lu­je dia­go­na­lę umoż­li­wia­ją­cą uciecz­kę, a sko­czek do­dat­ko­wo za­bez­pie­cza przed uciecz­ką kró­la pole ko­lo­ru ma­tu­ją­ce­go goń­ca (uciecz­ka może być tak­że blo­ko­wa­na przez bier­kę ko­lo­ru ma­to­wa­ne­go kró­la). Bier­ka prze­ciw­ni­ka może blo­ko­wać dro­gę uciecz­ki kró­la, wzdłuż skra­ju sza­chow­ni­cy (Przy­kład 182 roz­dział 31). Mat Gre­co ma miej­sce, gdy król jest ma­to­wa­ny w rogu sza­chow­ni­cy przez cięż­kie fi­gu­ry tj. het­ma­na lub wie­żę. Przy czym jed­no pole uciecz­ki jest ata­ko­wa­ne goń­cem stro­ny ma­tu­ją­cej, a dru­gie, przy­le­głe ro­giem, za­blo­ko­wa­ne pion­kiem ma­to­wa­ne­go kró­la (Przy­kład 183 roz­dział 31). Mat Epau­let­te to mat, w któ­rym ma­tu­ją cięż­kie fi­gu­ry - het­man lub wie­ża, a przy tym dwa pola uciecz­ki kró­la za­blo­ko­wa­ne są przez jego wła­sne dwie bier­ki. Mat ten może mieć miej­sce w do­wol­nym punk­cie sza­chow­ni­cy (Przy­kład 184 roz­dział 31). Ka­mi­ka­ze - wy­wo­dzi się od ja­poń­skie­go wy­ra­zu ka­mi­ka­ze, ka­mu­ka­ze, czy­li "bo­ski wiatr" (kami - bóg, bo­ski, kaze - wiatr), od­no­si się do taj­fu­nów, któ­re dwu­krot­nie - w la­tach 1274 i 1281 - znisz­czy­ły wro­gie flo­ty mon­gol­skie, ata­ku­ją­ce Ja­po­nię. Ja­poń­czy­cy uzna­li to za do­wód opie­ki bo­gów (kami) i na­zwa­li taj­fun "Bo­skim Wia­trem". Na­wią­zu­jąc do tych waż­kich zwy­cięstw z XIII wie­ku, w okre­sie II woj­ny świa­to­wej Ja­poń­czy­cy pod tą na­zwą utwo­rzy­li spe­cjal­ne for­ma­cje woj­sko­we, na­le­żą­ce do ar­mii (w tym do jed­no­stek lot­ni­czych) i ma­ry­nar­ki ja­poń­skiej. Żoł­nie­rze ka­mi­ka­ze po­świę­ca­li swo­je ży­cie w ata­ku na nie­przy­ja­cie­la, pi­lo­tu­jąc spe­cjal­nie przy­sto­so­wa­ne do tego celu sa­mo­lo­ty lub jed­nost­ki wod­ne. Ata­ki ka­mi­ka­ze okre­śla­ne są cza­sa­mi jako "ata­ki sa­mo­bój­cze", choć sa­mo­bój­cza śmierć nie była ce­lem sa­mym w so­bie. Ce­lem ka­mi­ka­ze było za­da­nie jak naj­więk­szych strat nie­przy­ja­cie­lo­wi, śmierć ata­ku­ją­ce­go sta­no­wi­ła kon­se­kwen­cję ta­kie­go ata­ku, a nie jego pod­sta­wo­we za­ło­że­nie. Wra­ca­jąc do mo­tywu sza­cho­we­go, to ma on miej­sce w sy­tu­acji, gdy obie stro­ny mają fi­gu­ry za­gro­żo­ne bi­ciem. Cały mo­tyw po­le­ga na tym, aby jed­na z wi­szą­cych fi­gur do­ko­na­ła li­kwi­da­cji bier­ki prze­ciw­ni­ka na­wet za cenę wła­snej stra­ty, co po­zwo­li po se­rii obu­stron­nych po­świę­ceń uzy­skać prze­wa­gę ma­te­rial­ną (Przy­kład 185 roz­dział 31). Mat Rétie­go po­wsta­je przy współ­udzia­le trzech fi­gur: het­ma­na, wie­ży i goń­ca. W tym mo­ty­wie jest wy­ko­rzy­sta­na nie­za­bez­pie­czo­na w de­biu­cie po­zy­cja kró­la, któ­ry po­zo­stał w cen­trum. Na wstę­pie kom­bi­na­cji zo­sta­je po­świę­co­ny het­man, a po obo­wiąz­ko­wym przy­ję­ciu ofia­ry go­niec, od­sła­nia­jąc wła­sną wie­żę, po­wo­du­je po­dwój­ny szach. Król, ma­ją­cy naj­czę­ściej jed­no pole uciecz­ki, jest ma­to­wa­ny w na­stęp­nym po­su­nię­ciu przez wspo­mnia­ne­go goń­ca. Ri­chard Réti uro­dził się dnia 28 ma­ja 1889 roku w Pe­zi­no­ku, a zmarł 6 czerw­ca 1929 roku w Pra­dze. Był cze­cho­sło­wac­kim sza­chi­stą, teo­re­ty­kiem (jego na­zwi­skiem na­zwa­ny jest je­den z de­biu­tów), pi­sa­rzem oraz twór­cą kom­po­zy­cji sza­cho­wych, przed­sta­wi­cie­lem hi­per­mo­der­ni­stycz­nej szko­ły sza­cho­wej. Zmarł przed­wcze­śnie na szkar­la­ty­nę (Przy­kład 186 roz­dział 31). Mły­nek to taki swo­je­go ro­dza­ju rol­ler­co­aster, ka­ru­ze­la. Ame­ry­ka­nie na mły­nek mó­wią rów­nież "the chess se­esaw" (wa­ha­dło, huś­taw­ka). Zda­rza się, że ten mo­tyw two­rzą sko­czek i go­niec, ale kla­sy­ką jest współ­dzia­ła­nie wie­ży i goń­ca. Go­niec kon­tro­lu­je naj­dłuż­szą prze­kąt­ną i ata­ku­je pola ro­sza­dy prze­ciw­ni­ka (oczy­wi­ście w da­nej po­zy­cji jed­no z nich): b2, g2, b7, g7, na­to­miast wie­ża bije pion­ka znaj­du­ją­ce­go się na jed­nym z tych pól i daje sza­cha. Król może iść tyl­ko na pole znaj­du­ją­ce się w rogu sza­chow­ni­cy. Wte­dy wie­ża zbi­ja bier­kę i go­niec sza­chu­je po­now­nie. Mo­nar­cha musi wró­cić na wcze­śniej zaj­mo­wa­ną po­zy­cję, a wie­ża po­na­wia atak na kró­la i w ko­lej­nym ru­chu zdo­by­wa ko­lej­ną fi­gu­rę lub pion­ka. Ten ma­newr po­wta­rza się wie­lo­krot­nie, aż do uzy­ska­nia miaż­dżą­cej prze­wa­gi ma­te­rial­nej. Pol­ska na­zwa mły­nek naj­praw­do­po­dob­niej jest na­wią­za­niem do tego, że nie­źle ma­te­rial­nie "mie­li się" prze­ciw­ni­ka. Go­niec peł­ni rolę "rącz­ki", a wie­ża "miel­ni­ka". Wszyst­ko od­by­wa się mia­ro­wo, na rów­nych ob­ro­tach - jak­by po­zy­cja żyła, jak­by pra­co­wa­ła swo­im ryt­mem... (Przy­kład 187 roz­dział 31). Mat Mor­phy'ego jest da­wa­ny przez goń­ca (al­ter­na­tyw­nie przez het­ma­na), gdzie kró­lo­wi uciecz­kę unie­moż­li­wia nie tyl­ko wie­ża stro­ny ma­tu­ją­cej, ale tak­że pio­nek ko­lo­ru ma­to­wa­ne­go kró­la. Jest to dość czę­sto spo­ty­ka­ny w grze prak­tycz­nej typ mata. Na­zwa po­cho­dzi od na­zwi­ska le­gen­dar­ne­go, jed­ne­go z naj­więk­szych ge­niu­szy w hi­sto­rii sza­chów, gra­ją­ce­go w XIX wie­ku, ame­ry­kań­skie­go sza­chi­sty - Pau­la Mor­phy'ego (Przy­kład 188 roz­dział 31). Mat ope­ro­wy prze­ja­wia pew­ne po­do­bień­stwo do mata Mor­phy'ego ze wzglę­du na ko­re­la­cję za­cho­dzą­cą po­mię­dzy wie­żą i goń­cem stro­ny ma­tu­ją­cej. Cha­rak­te­ry­zu­je się tym, że król jest ma­to­wa­ny na brze­gu sza­chow­ni­cy przez wie­żę znaj­du­ją­cą się rów­nież na brze­gu sza­chow­ni­cy, obok tego kró­la, oraz przy uży­ciu goń­ca, wspie­ra­ją­ce­go wie­żę i blo­ku­ją­ce­go dro­gę uciecz­ki kró­la na dia­go­na­lę ko­lo­ru goń­ca. Bier­ka w ko­lo­rze ma­to­wa­ne­go kró­la blo­ku­je dro­gę uciecz­ki kró­la na dia­go­na­lę ko­lo­ru prze­ciw­ne­go do wspie­ra­ją­ce­go wie­żę goń­ca (Przy­kład 189 roz­dział 31). Mat Phils­bu­ry'ego po­dob­nie jak mat ope­ro­wy i mat Mor­phy'ego jest da­wa­ny przy wspól­nej, ści­słej współ­pra­cy wie­ży i goń­ca. Ten mat jest po­dob­ny do mata Mor­phy'ego, ale w od­róż­nie­niu od nie­go uży­wa się wie­ży do za­ma­to­wa­nia, pod­czas gdy w ma­cie Mor­phy'ego uży­wa się goń­ca. W ma­cie Phils­bu­ry'ego to wie­ża ma­tu­je kró­la na skra­ju sza­chow­ni­cy, na polu przy­leg­łym do rogu sza­chow­ni­cy. Go­niec wspie­ra mat po­przez blo­ko­wa­nie uciecz­ki kró­la do rogu. Bier­ki ko­lo­ru ma­to­wa­ne­go kró­la blo­ku­ją mu inne dro­gi uciecz­ki, nie­ata­ko­wa­ne przez goń­ca lub wie­żę (Przy­kład 190 roz­dział 31). Mat Hook'a wy­ma­ga obro­ny wie­ży (da­ją­cej mata) przez skocz­ka, ten zaś jest bro­nio­ny przez inną bier­kę, co unie­moż­li­wia kró­lo­wi za­bi­cie te­goż skocz­ka. Dro­ga uciecz­ki po­zo­sta­wio­na przez ma­tu­ją­cą wie­żę i skocz­ka jest uda­rem­nio­na przez jed­ną z bie­rek ma­to­wa­ne­go kró­la, albo ata­ko­wa­na przez inną bier­kę stro­ny ma­tu­ją­cej (Przy­kład 191 roz­dział 31). Mat Le­ga­la może na­stą­pić już w de­biu­cie po ru­chach: 1. e4 e5 2. Sf3 d6 3. Gc4 Gg4 4. Sc3 a6?? 5. Sxe5! Nie za­dzia­ła­ło­by to, gdy­by czar­ny go­niec był bro­nio­ny. 5... Gxd1 bi­cie het­ma­na za­wsze daje ra­dość! Ale... 6. Gxf7+ Ke7 7. Sd5# 1-0. (Przy­kład 192 roz­dział 31).

"Sza­cho­wy mły­nek"

Spis treści

Objaśnienie symboli używanych w tekście

Wstęp

Wskazówki praktyczne do rozwiązywania kombinacji

Część I. Strategia i taktyka

Część II. Teoria kombinacji szachowych

Część II A. Przykłady praktyczne

Rozdział 1 Proste maty 1-6

Rozdział 2 Zaawansowany pionek 7-12

Rozdział 3 Zaciągnięcie 13-18

Rozdział 4 Blokada 19-24

Rozdział 5 Unieszkodliwienie obrońcy 25-30

Rozdział 6 Odciągnięcie 31-36

Rozdział 7 Zwolnienie pola/linii 37-42

Rozdział 8 Związanie 43-48

Rozdział 9 Atak z odsłony 49-54

Rozdział 10 Podwójny szach 55-60

Rozdział 11 Widełki/podwójne uderzenie 61-66

Rozdział 12 Przeciążenie w obronie 67-72

Rozdział 13 Mat arabski 73-78

Rozdział 14 Szpila 79-84

Rozdział 15 Rentgen 85-90

Rozdział 16 Mat Anastazji 91-96

Rozdział 17 Mat Beniowskiego 97-102

Rozdział 18 Mat na ostatniej linii 103-108

Rozdział 19 Interferencja/przesłona 109-114

Rozdział 20 Mat dwoma gońcami 115-120

Rozdział 21 Mat dwoma skoczkami 121-126

Rozdział 22 Mat wieżą i lekką figurą 127-132

Rozdział 23 Mat dwiema wieżami 133-138

Rozdział 24 Atak po linii h 139-144

Rozdział 25 Atak po linii g 145-150

Rozdział 26 Atak po linii f 151-156

Rozdział 27 Sztuka obrony 157-162

Rozdział 28 Mat pionkiem 163-168

Rozdział 29 Taktyka w końcówkach 169-174

Rozdział 30 Atak na króla 175-180

Rozdział 31 Różne typy kombinacji 181-192

Część II B. Rozwiązania

Indeks nazwisk do teorii kombinacji szachowych

Część III. Motywy szachowe w praktyce (kombinacje 1-600)

Rozwiązania kombinacji 1-60

Indeks nazwisk do części "Motywy szachowe w praktyce"

Zakończenie

Bibliografia