Kołysanka - Barbara Rutkowska

Kup ebooka

9.93 zł
8.24 zł (8,44 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Na Dzień Nauczyciela

Dzisiaj nasi wychowawcy

Swoje święto mają.

Dziś im wszystkie przedszkolaki

Życzenia składają.

A życzenia te serdeczne

Z serc małych płynące;

A życzenia te, jak kwiaty,

Świeże i pachnące.

Więc życzymy sto lat zdrowia,

Sto lat pomyślności.

Samych dni słonecznych - sto lat

I sto lat radości.

Choć jesteśmy jeszcze mali,

Niewiele umiemy,

To wasz trud i pracę dla nas

Dobrze rozumiemy.

Wy uczycie jak być mądrym,

Jak ludzi szanować,

Jak miłować kraj ojczysty,

Jak żyć i pracować.

I dlatego piękne dzięki

Za to wam składamy.

Dlatego was szanujemy

I bardzo kochamy

Dwa kociaki

Miała Kasia dwa kociaki, jeden taki, drugi siaki.

Jeden duży, drugi mały, jeden czarny, drugi biały.

Jeden wesół i radosny, pełen życia i beztroski,

Drugi smutny, osowiały,

Chodził senny przez dzień cały.

Jeden psocił i figlował,

Drugi się po kątach chował.

Jeden lubił łowić myszy,

Drugi wolał siedzieć w ciszy.

Jeden miał apetyt wielki, zjadał ryby i serdelki,

Drugi wolał jadać skromnie,

Przeto chudy był ogromnie.

Choć tak różne dwa kociaki

- jeden taki, drugi siaki -

Choć humory różne miały,

Bardzo jednak się kochały.

I ten czarny, i ten biały żyć bez siebie nie umiały.

Kasia bardzo je lubiła, chętnie z nimi się bawiła.

Raz gdzieś zniknął jeden kotek,

Czarny kotek ten od psotek.

Szuka kotka z drugim kotkiem na podwórku

I za płotkiem.

Szuka w kuchni i w pokojach, w gęstej trawie,

Przy powojach,

W szafie, w skrzyni, w beczce nawet,

Dom już przeszukała prawie.

"Może pobiegł do sąsiada?

Może myszki w polu zjada?

Może ukrył się na daszku

I zakrada się do ptaszków?

Lub w spiżarni chłepce mleko?

Kici, kici, kotku miły, wyjdźże wreszcie!

Nie mam siły, by cię szukać przez dzień cały".

Nagle kury zagdakały i frunęły sprzed komórki

Wystraszone białe kurki, a za nimi kot niecnota.

Kasia woła: "Łapcie kota!"

A kot myk na drzewo wskoczył,

Zmrużył swoje kocie oczy.

Murmurando mruczy kocie,

Myśli już o nowej psocie...

Kotek spacerowicz

Na podwórku przez dzień cały

Siedzi sobie kotek mały.

W ciepłym słońcu się wygrzewa

I czasami z nudów ziewa.

Mama gdzieś powędrowała,

Siedzieć grzecznie przykazała,

A kotkowi siedzieć nudno,

Wytrzymać na słonku trudno.

Choć gorąco, słonko piecze,

A czas się tak wolno wlecze,

Myśli kotek:

"Pójdę sobie gdzieś nad wodę,

Miłą znajdę tam ochłodę". Ruszył w drogę.

Przeskoczywszy niski płotek,

Wnet się w polu znalazł kotek.

Tu przyjemnie! Wietrzyk polny

Dmucha wesół i swawolny.

Jakieś zielsko wkoło rośnie

I śpiew ptaków słychać głośny.

"Miau, jak pięknie! Miau, jak miło!

Na podwórku tak nie było!".

Skacze kotek prosto w trawę,

Wyśmienitą ma zabawę.

W trawie konik polny cyka,

Tuż, tuż szara mysz umyka.

A kotkowi wprost do ucha

"Bzz, bzz" bzyczy wielka mucha.

Kotek długie robi skoki.

Hop! Przeskoczył rów wysoki.

Hop! Na płot się wdrapał żwawo

I skaleczył łapkę prawą.

"Oj, oj łapka bardzo boli,

Chyba dość już tej swawoli.

Już czas wracać, trudna rada,

Już mi w domu być wypada.