Kolor magii. Świat dysku. Tom 1 - Terry Pratchett

Reflow text when sidebars are open.
TERRY PRATCHETT, angielski autor urodzony w 1948 r., podobno sprzedał swoją pierwszą powieść mając trzynaście lat i od tego czasu bez przerwy pisze. Jednak pisarstwo traktował jako hobby, aż do chwili stworzenia pierwszej książki z cyklu o Świecie Dysku. "Kolor magii" przyniósł mu wielki rozgłos. Druga książka z cyklu - "Blask fantastyczny" okazała się równie, a może nawet bardziej popularna. Trzecia część, "The Equal Rites", była już tak wyczekiwana przez czytelników, że zanim książka została opublikowana, czytano ją w BBC.
Początki jednak wcale nie były łatwe. Jako autor fantastyki Pratchett objawił się po raz pierwszy w "Fantasy and Science Fiction" w 1963 r. opowiadaniem "The Hades Business". Do 1980 r. pracował jako dziennikarz, a potem jeszcze przez siedem lat jako redaktor. Dlatego też jego pierwsze powieści ukazywały się w sporych odstępach czasu. Pierwsza - "The Carpet People" (1971) - była fantazją dla dzieci. Następna - "The Dark Side of the Sun" (1976) - parodią twardej SF w stylu uprawianym przez Larry'ego Nivena, Rona Goularta i Jacka Vance'a. Podobna w stylu była "Strata" (1981; wyd. polskie "Warstwy wszechświata", Almapress 1992), gdzie po raz pierwszy opisany został Świat Dysku niesiony na grzbiecie ogromnego żółwia.
Książki, których akcja została osadzona właśnie na tym świecie, przyniosły wreszcie Pratchettowi sławę. Seria składa się z następujących części: "Kolor magii" (The Colour of Magic; 1983), "Blask fantastyczny" (1986), "Equal Rites" (1987), "Mort" (1987), "Sourcery" (1988), "Wyrd Sisters" (1988), "Pyramids" (1989), "Guards, Guards" (1989), "Eric" (1990), "Moving Pictures" (1990), "Reaper Man" (1991), "Witches Abroad" (1991), "Small Gods" (1992) i "Lords and Ladies" (1992). Kolejne w planach. Jeśli chodzi o ładunek humoru, w całym gatunku SF nie ma serii mogącej się równać z historią o Świecie Dysku.
Napisał również drugą serię - trylogię dla dzieci "Book of the Nomes". Jej bohaterami są małe istoty pozaziemskie uwięzione na naszej planecie, z której usiłują zbiec.
Terry Pratchett jest człowiekiem o ogromnie żywej ironicznej inteligencji i typowo angielskim poczuciu humoru. Twierdzi, że na początku wcale nie łatwo było mu przelewać swe wizje na papier. Teraz jednak uważa, że nie ma nic lepszego niż do połowy napisana książka. Akcja już jest rozwinięta, postacie zaczynają żyć własnym życiem. "Chociaż czasami się zdarza, że przestają mnie słuchać i następuje coś, czego w ogóle nie planowałem" - dodaje.
Życie pisarza ułatwiają w znacznym stopniu takie "magiczne" urządzenia jak procesor tekstów. Pratchett skonstruował nawet swój własny tezaurus, który służy pomocą, gdy trzeba znaleźć odpowiednie słowo. Swoje książki oddaje wydawcy na dyskietkach. Czy to pasuje do twórcy fantasy?
Pytany, czy wierzy w magię, odpowiada: "Więcej się znajdzie magii w zwyczajnym domowym komputerze niż na sabacie czarownic, jednakże sporo ludzi poważnie traktuje czary, natomiast ja wierzę w cywilizację technologiczną".
Dorota Malinowska
KOLOR MAGII - PROLOG
W odległym, trochę już zużytym układzie współrzędnych, na płaszczyźnie astralnej, która nigdy nie była szczególnie płaska, skłębiona mgiełka gwiazd rozstępuje się z wolna...
Spójrzcie...
Wielki A'Tuin, żółw, zbliża się płynąc powoli przez międzygwiezdną otchłań. Wodorowy szron pokrywa jego ciężkie płetwy, przedwieczną skorupę wyżłobiły kratery meteorów. Oczami wielkimi jak morza, przesłoniętymi bielmem i pyłem asteroidów, spogląda nieruchomo w Cel.
Mózgiem większym niż miasto, z geologiczną powolnością myśli tylko o Ciężarze.
Spory ułamek ciężaru można oczywiście przypisać Berilii, Tubulowi, Wielkiemu T'Phonowi i Jerakeenowi, czterem gigantycznym słoniom. Na ich spalonych gwiazdami, szerokich barkach spoczywa krąg Świata, na całym obwodzie otoczony girlandą wodospadu, a od góry przykryty jasnobłękitną kopułą Niebios.
Astropsychologia do dziś nie ustaliła, o czym myślą słonie.
Wielki Żółw był jedynie hipotezą - do dnia, gdy nieduże, tajemnicze królestwo Krull, w którym najbliższe krawędzi góry wystają poza Krańcowy Wodospad, na czubku najbardziej przepastnego urwiska zbudowało rusztowanie z systemem bloków. Stamtąd, w mosiężnym pojeździe o kwarcowych oknach, opuszczono za Krawędź kilku obserwatorów, by zajrzeli pod zasłonę mgieł.
Ci dawni astrozoologowie, ściągnięci z powrotem przez ogromne zaprzęgi niewolników, dostarczyli wielu informacji o naturze i kształcie A'Tuina oraz słoni. Nie rozwiązali jednak fundamentalnych problemów natury i celu Wszechświata.
Na przykład: jakiej płci jest A'Tuin? Astrozoologowie stwierdzili autorytatywnie, że póki nie powstanie większe i mocniejsze rusztowanie dla pojazdu badającego głęboki kosmos, odpowiedzi na to kluczowe pytanie nie poznamy. Tymczasem można jedynie spekulować na temat oglądanej przestrzeni.
Istniała na przykład teoria, że A'Tuin przybył znikąd i będzie czołgał się jednostajnie lub też jednostajnie człapał donikąd, aż do końca czasu. Teoria ta cieszyła się dużą popularnością wśród uczonych.
Alternatywny pogląd, przedkładany przez ludzi o bardziej religijnej naturze, głosił, że A'Tuin podąża od Miejsca Lęgu po Czas Rui, jak zresztą wszystkie gwiazdy na niebie, także bez wątpienia dźwigane przez ogromne żółwie. Kiedy żółwie dotrą do celu, zaczną kopulować krótko i namiętnie, po raz pierwszy i jedyny. Z tego ognistego połączenia narodzą się nowe żółwie i poniosą nowe światy. Hipoteza ta znana była pod nazwą teorii Wielkiego Wybuchu.
I tak zdarzyło się, że młody kosmożółwioznawca z frakcji Równego Człapania testował nowy teleskop. Miał nadzieję z jego pomocą dokonać precyzyjnego pomiaru albeda prawego oka Wielkiego A'Tuina. Owego historycznego wieczoru, jako pierwszy człowiek z zewnątrz, dojrzał po stronie osi kłęby dymu z pożaru najstarszego miasta na świecie.
Później tak głęboko pogrążył się w badaniach, że zupełnie o tym zapomniał. Niemniej on był pierwszy.
Ale nie jedyny...
CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI
PEŁNY SPIS TREŚCI:
KOLOR MAGII - PROLOG
KOLOR MAGII
POSŁANIE OŚMIU - PROLOG
POSŁANIE OŚMIU
PRZYNĘTA SMOKA
NA KRAWĘDZI
ZAKOŃCZENIE