Nikt dwa razy
Nikt dwa razy się nie zdarza,
I dlatego, z tej okazji,
Jestem inny niż mój przodek,
Który przybył tutaj z... Azji?
Chociaż uczniem jestem średnim,
W szkole podstawowej życia,
Nie będę miał swojej kopii,
Sobowtóra i odbicia.
Żaden klon mnie nie zastąpi,
Nie ma dwóch takich bliźniaków,
Identycznych sobowtórów,
Dwóch tak czarnych charakterów.
Wczoraj, kiedy swoje imię
Usłyszałem - idąc drogą,
Tak mi było, jakby małpie
Uciął ktoś niezwykły... ogon!
Dziś, gdy jestem sam jak palec,
I mym klonem - tylko lustro...
Szympans? Jak wygląda szympans?
Czy to małpa, czy Bóg wie kto?
Złe godziny się zmówiły,
By zgotować mi udrękę.
Truteń? Klon mój czy ideał?
Piękno? Niech i będzie piękne.
Dość podobni, lecz zależni,
Próbujemy topić smutki,
Choć różnimy się od siebie
Jak dwie krople czystej... wódki.