WSTĘP
W dwudziesty pierwszy wiek wkroczyliśmy z szerokim rozmachem, wysysając z Życia, co się tylko da, dumni i pewni siebie, sięgając prawie gwiazd. A wszystko to w otoczeniu silnie zmiennej i przyspieszonej formie energii, czego w zupełności nie byliśmy i nie jesteśmy nadal świadomi. Ludzie intuicyjnie przeczuwają, że coś nie jest tak, ale będąc w niewiedzy, myślą, że "myślą"...
Teraz przyszedł do nas taki "szybki" czas, podczas którego każdy człowiek odczuje na własnej skórze ogromny zwrot, jaki dokona się na naszej Matce Ziemi. Nie wiedząc, co jest tego przyczyną, już teraz wszyscy odczuwamy bardzo silnie i namacalnie ziemskie przyspieszenie, objawiające się chronicznym zmęczeniem, natłokiem ważnych i ważniejszych spraw, brakiem spokoju, ciągłą gonitwą za czymś nieokreślonym, podenerwowaniem, że nie zdążymy, stresem, nawałem wiadomości, rozproszeniem uwagi i niemożliwością cierpliwego skupienia się na czymkolwiek. A tym samym zabierania się chaotycznie za wszystko naraz w obawie, że oto przybywa coraz więcej nowych obowiązków nieznoszących zwłoki czasowej, a jednak tego czasu na ich spełnienie okazuje się coraz mniej.
Żyjemy jak w transie na wysokich obrotach, a wyczerpując ostatnie zapasy cennej energii, tracimy pamięć i włosy na głowie. To wszystko do czasu. Życie powoli nas przerasta, bo już nie celebrujemy zwykłej codzienności, delektując się w skupieniu Życiem.
My nie mamy czasu aby myśleć, my biegniemy na przełaj galopem. Po czym przychodzi wyczerpanie, zmęczenie, a na końcu załamanie nerwowe. Wtedy zapala się w naszym życiu czerwone światło i przymusowy znak S T O P.
Nie wiemy o tym, że Ziemia już zaczyna samoistnie oczyszczać się ze zła, ponieważ rośnie świadomość jej mieszkańców rozpoznających prawa PRZYCZYNY I SKUTKU. I to nie jest koniec świata, to jest koniec starego myślenia!
Ziemia to żywy twór, więc sama dokładnie wymiecie ze swej powierzchni wszystko, co ją zaśmieca i szkodzi i z czym jej nie po drodze. Czyli dokładnie wszystko to, co jest na niskich wibracjach.
PRAWDA niczym feniks z popiołów zaczyna przebijać się na światło dzienne, rozwalając po drodze jak domki z kart wiekowe i skamieniałe struktury starego myślenia. Powoli, ale systematycznie rozpada się wieża Babel. Jesteśmy świadkami, jak na naszych oczach walą się podwaliny starej władzy opartej na kłamstwie i wyzysku człowieka, która nie ma nic wspólnego z praworządnością. Dlatego elity rządzących słusznie czują się zagrożone, bez prawa dalszego bytu, bo widzą, że ludzie wreszcie budzą się z wiekowego snu i nic już ich nie powstrzyma w dociekaniu Prawdy.
A Prawda może być tylko Jedna!
Na wielką skalę na planecie Ziemia toczy się zacięta walka DOBRA ze złem, a stawką jest najwyższa cena... Życie człowieka. Dlatego z wielką wiarą pokładam nadzieję w Siłach Dobra i głęboko wierzę, że Prawda sama się obroni. I wkrótce raz na zawsze skończą się sztucznie wytworzone podziały na rasy, religie i narody, które są praprzyczyną ognisk zapalnych na całym świecie.
Człowiek wreszcie zacznie być bardziej wierzący niż religijny, bo dowie się, że każda religia utworzona na globie ziemskim jest cząstką jedynej i tej samej P R A W D Y, łączącej pod wspólnym sztandarem wszystkich zainteresowanych. I wtedy na pytanie: "Jakiego jesteś wyznania?", odpowiesz: "JA KOCHAM LUDZI..."
Nie wiem, kto podzielił rodzaj ludzki na całej kuli ziemskiej na narody, odgradzając od siebie sztucznymi granicami. Kto miał w tym globalny interes?
Podział ten zmienił już na zawsze bieg historii człowieka.
A przecież ten umęczony życiem człowiek ma dość walki o normalność. On wcale nie musi być w ciągłym pogotowiu, aby godnie przeżyć każdy dzień, nie musi zwalczać siłą i konkurować o wszystko, nie musi zabijać ze strachu o codzienne przetrwanie. Tak wcale być nie musi, bo nawet zwierzęta nie znają pogardy w obrębie swojego gatunku.
Dlatego nowa świadomość rodząca się w człowieku tej Ery, wyjawia nowy obraz świata, który powoduje nieuchronne niszczenie i rozłam utrwalonych przez stulecia wzorców, schematów, stereotypów i utartych szlaków.
Przychodzi nowe myślenie, a stare, sprawdzone "pewniki" okazują się już nieużyteczne, bezwartościowe i nieaktualne, co u niektórych wywołuje paniczny lęk przed nieznanym, bo oto nagle wali się stare oparcie, a grunt obsuwa się spod nóg.
To oni, ci najsłabsi psychicznie, nie umiejąc się odnaleźć w tej nowej i zaskakującej rzeczywistości, atakują ze strachu jako pierwsi, próbują siłą przejąć kontrolę. To oni, przerażeni niewiadomą, idą przez życie po przysłowiowych trupach, w ogromnym lęku posuwając się do najgorszego, czyli wyzysku brata i do ostateczności.
Obecnie zaczyna się dużo dziać, ludzie zaczynają myśleć, rozmawiać i dociekać prawdy przez duże P, zadając sobie fundamentalne pytanie... Dokąd idziemy?...
Ciekawi świata łączą się w grupy samorozwoju, korzystają z wiedzy, warsztatów i innych form samopomocy, bo czują się dużo silniejsi w grupach.
Niektórzy są w dużym szoku, bo nagle rzuceni na głęboką wodę, budzą się z letargu duchowego, poznają nową jakość życia. Z dnia na dzień odnajdują swoje połączenie ze Źródłem, zadają sobie przy tym często pytanie o sens istnienia.
Wiemy już, że stopniowo, ale systematycznie cały Układ Słoneczny przesuwa się w coraz wyższe struktury częstotliwości, wkracza w nową Erę Wodnika... Erę Miłości.
No cóż, czujemy, że nadchodzi nowe i na naszych oczach nieuchronnie kończy się tysiącletni sen człowieczy w kłamstwie i ułudzie, a rozpoczyna się Era Pokoju, symbolizująca niezwyciężonego Ducha Zjednoczenia, Pojednania i Syntezy, wyróżniająca się najwyższą częstotliwością energii.
Człowiek od zawsze jest Duszą w ciągłym i nigdy niekończącym się procesie zmian i ewolucji duchowej, ale też każdy człowiek niezmiennie posiada wobec drugiego człowieka najpiękniejsze pokłady uczuć głębokiej i bezinteresownej miłości, za którą równolegle idą pozytywne i szczere intencje.
Dlatego, obudźmy się dziś i poczujmy się odpowiedzialni jak jeden mąż za rozszerzanie i przekazywanie na całej kuli ziemskiej najważniejszego ludzkiego przesłania: ROZPOZNANIE W DRUGIM CZŁOWIEKU... BRATA!!!
Od dzisiaj nie bądźmy ślepi i obojętni na los drugiego człowieka, a przesłanie wspólnego zjednoczenia przekażmy wszystkim tym, których spotkamy na swojej drodze.
Niech to zwyczajne i serdeczne traktowanie drugiego jak siebie samego stanie się świadomym obowiązkiem i naszą codzienną ludzką powinnością. W ten oto prosty sposób uda się stworzyć wzorcowy model zachowań międzyludzkich, rozwiniemy nową etykę i dobre relacje poprzez zrozumienie, empatię, wybaczenie, tolerancję, wdzięczność, szacunek i duchową symbiozę.
Znajdźmy wolny czas w tym rozpędzonym świecie i pokażmy wszystkim, że można, jeśli tylko bardzo się chce, raz na zawsze pożegnać znieczulicę ludzką, wstyd i obojętność.
Można zamknąć za sobą niechlubną przeszłość i stare myślenie, a na to miejsce wyzwolić nowe pole świadomości, praktykujące drogę czystej i bezinteresownej miłości, dostrzegającej w drugim człowieku BRATA.
Czy to tak trudno...?
Wtedy dopiero opadnie kurtyna obojętności i ludzie wreszcie przypomną sobie, kim są naprawdę? Skąd przybyli na planetę Ziemia i jakie jest ich przeznaczenie? Dopiero wtedy zakończą się ustawiczne pytania o cel i sens istnienia, bo każdy na to najważniejsze pytanie odpowiedź znajdzie w sobie.
Świadomie rezygnując z władztwa, a tym samym z kontroli nad drugim, człowiek dumnie zwycięży prymitywny i bezpodstawny lęk towarzyszący mu od zarania dziejów, uwalniając się raz na zawsze od wielkiego ciężaru bezustannej walki, przepełnionej irracjonalnym strachem o zwykłe codzienne przetrwanie.
Bo do tej pory żył sobie jako ten marny aktor w operze mydlanej zwanej życiem, a teraz poczuje się wreszcie wolny i już nie będzie musiał na zapas zdobywać każdego dnia w złowrogo mu nastawionym środowisku jak największego bogactwa dla siebie, dla swoich dzieci, dla wnuków, prawnuków i na całą resztę przyszłych pokoleń.
Od tej pory przekona się i z niedowierzeniem odetchnie z ulgą, że już nie musi przytaszczać ze sobą do domu zdobycznych łupów, trofeów, orderów, tytułów i innych nagród pocieszenia, dających złudne bezpieczeństwo na najbliższe trzysta lat. A wszystko po to, aby w ten namacalnie fizyczny sposób nadać prawdziwemu życiu większą wartość, prawdziwy smaczek, szczęście i jakikolwiek sens istnienia.
Człowiek ze zdumienia przetrze oczy, gdy któregoś dnia dowie się, że wszystko, o co tak maniakalnie walczył... te dyplomy, wyróżnienia, odznaki z mosiądzu, nie dodają wartości jemu samemu. Bo największa wartość i ukryty skarb jest w NIM.
Na własnej skórze doświadczy, że im mniej posiada w sobie wygórowanych i ambitnych "braków", tym większy odczuwa spokój i radość wynikającą z prostoty życia. Przecież do szczęścia tak niewiele mu potrzeba, bo szczęście polega nie na spełnieniu pragnień, ale na rezygnacji z nich.
Obecnie człowiek wreszcie zaczął świadomie rozpoznawać i słuchać własnych podpowiedzi, oraz korzystać z daru INTUICJI, by w prosty sposób za jej trafną wskazówką odnaleźć prawdziwe intencje i cel własnego istnienia.
Intuicja jest dana każdemu z osobna jako zwykła umiejętność słuchania siebie, to ona ukazuje tę właściwą drogę i przywraca tym samym już zapomnianą, pierwotną pamięć o swoim losie i głównym przeznaczeniu.