REDAKCJA: Natalia Paszko
SKŁAD: Krzysztof Remiszewski
PROJEKT OKŁADKI: Krzysztof Remiszewski
TŁUMACZENIE: Dorota Morawska
Wydanie I
Białystok 2024
ISBN 978-83-8301-760-0
Tytuł oryginału: Activate Your Super-Human Potential: The Ultimate 5D Toolkit
Copyright ? 2022 by Jerry Sargeant
? Copyright for the Polish edition by Studio Astropsychologii, Białystok 2023
All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy żadna część tej książki nie może być powielana w jakimkolwiek procesie mechanicznym, fotograficznym lub elektronicznym ani w formie nagrania fonograficznego. Nie może też być przechowywana w systemie wyszukiwania, przesyłana lub w inny sposób kopiowana do użytku publicznego lub prywatnego - w inny sposób niż "dozwolony użytek" obejmujący krótkie cytaty zawarte w artykułach i recenzjach.
Książka ta zawiera informacje dotyczące zdrowia. Wydawca dołożył wszelkich starań, aby były one pełne, rzetelne i zgodne z aktualnym stanem wiedzy w momencie publikacji. Tym niemniej nie powinny one zastępować porady lekarza lub dietetyka, ani też być traktowane jako konsultacja medyczna lub inna. Jeśli podejrzewasz u siebie problemy zdrowotne lub wiesz o nich, powinieneś koniecznie skonsultować się z lekarzem, zanim samodzielnie rozpoczniesz jakikolwiek program poprawy zdrowia. Wydawca ani Autor nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek negatywne skutki dla zdrowia, mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod.
Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku.
www.facebook.com/Wydawnictwo.Studio.Astropsychologii
15-762 Białystok
ul. Antoniuk Fabr. 55/24
85 662 92 67 - redakcja
85 654 78 06 - sekretariat
85 653 13 03 - dział handlowy - hurt
85 654 78 35 - www.talizman.pl - detal
strona wydawnictwa: www.studioastro.pl
Więcej informacji znajdziesz na portalu www.psychotronika.pl
Początek: jak przyszedłem na świat
Był wczesny poranek 8 marca 1978 roku. Moja biologiczna matka przebywała w domu matki i dziecka przeznaczonym dla kobiet, które miały rodzić w tajemnicy, bez wiedzy rodziców. Ciąża pozamałżeńska była wówczas niemile widziana, więc nie odważyła się nikomu o tym powiedzieć. O 2.50 w nocy moją biologiczną matkę zabrano na salę i pozostawiono tam samą w cierpieniu, bez leków na trzynaście (to ważna liczba, którą omówimy później) godzin. Nikt nie przyszedł się z nią spotkać, nikt nie przyszedł ją pocieszyć ani nawet sprawdzić, co się z nią dzieje. Była sama z bólem i swoimi myślami.
Tuż przed 3.50 po południu, gdy się urodziłem (co w numerologii daje w sumie osiem, niezwykle istotną liczbę w moim życiu; a we wszystkim chodzi o liczby) do pokoju weszło dwóch mężczyzn w czarnych maskach w towarzystwie kobiety. Nic nie powiedzieli. Rozłożyli nogi mojej matki, za pomocą ogromnych nożyc przecięli jej pochwę, sięgnęli do środka i mnie wyciągnęli, a potem odcięli pępowinę (coś, czego nigdy nie powinno się robić, ponieważ dziecko wciąż pobiera kosmiczny kod/informacje z gwiazd). Zabrano mnie do innego pokoju i pozostawiono na stole. Moja matka krwawiła, płakała i krzyczała z bólu. Nie pozwolili jej mnie zobaczyć ani dotknąć, a ona nigdy tego nie zrobiła, dopóki sam nie odnalazłem jej 26 lat później.
Zostawili ją tak na wiele godzin. Nie jest do końca pewna, na jak długo straciła przytomność z powodu bólu, traumy i utraty krwi. W pewnym momencie wrócili i ją zszyli. Podczas porodu mojej matce nie podano żadnych leków przeciwbólowych, nawet gdy została nacięta ani podczas szycia. Przez jakiś czas leżałem w pokoju na stole i płakałem. Dla mojej mamy było to bardzo traumatyczne, tak samo jak dla mnie. Nie było żadnej więzi, żadnej miłości - było tylko czyste zło, więc powstała ogromna, łatwa do przewidzenia trauma. Tydzień później zabrano mnie do moich pierwszych rodziców zastępczych. Pamiętam nawet, jak w ramionach tamtej kobiety patrzyłem na stary bordowo-brązowy samochód, który odjeżdżał z podjazdu po tym, jak mnie odwieziono. Byłem noworodkiem, ale to wspomnienie wciąż jest żywe. Wkrótce po przybyciu zostałem zgwałcony. Przypomniałem to sobie, gdy byłem już znacznie starszy.
Gdy miałem kilka miesięcy, zostałem ponownie adoptowany. Moja adoptowana matka kładła mnie na łóżku, ściągała mi spodnie i trzykrotnie uderzała mnie drewnianą linijką, za każdym razem, gdy zrobiłem coś, co wydawało jej się złe. Pamiętam, jak w wieku 5 lat poszedłem do szkoły. Moja pierwsza nauczycielka, pani Heskins, posadziła mnie na krześle przed całą klasą, ściągnęła mi spodnie i dała klapsa. Zaczynałem życie z odrazą do płci przeciwnej. Kobiety odrzucały mnie, porzucały, gwałciły i biły. Zacząłem życie jako wściekłe dziecko, które czuło, że jest w pułapce. Nie dzielę się swoją historią, żebyś mógł mi współczuć. Dzielę się tym, ponieważ aby odnieść sukces w życiu, musiałem zmierzyć się z moją największą traumą: odrzuceniem. Byłem niepewnym siebie chłopcem, z dużymi uszami i ciemniejszą skórą, któremu dokuczano w szkole i który zawsze miał kłopoty, bo wdawał się w bójki. Czułem, że nigdzie nie pasowałem i aby wypełnić swoją życiową misję, musiałem stawić czoła swojemu lękowi i zmiażdżyć go, by wyjść na światło dzienne i podzielić się ze światem Magią Gwiazd. Gra zwana życiem jest oszukańcza. Gra w życie została pomyślana w taki sposób, że jeśli chcesz się rozwijać, musisz zmiażdżyć swoją największą traumę, aby się z niej wyleczyć. Nikt nie może tego zrobić za ciebie. To zależy tylko od ciebie. Narzędzia przedstawione w tej książce pozwolą ci pozbyć się nawet największej traumy, wyleczyć się z niej oraz odnieść sukces.
Jeśli już to wykonałeś, opisane narzędzia przeniosą cię na wyższy poziom, a nawet jeszcze dalej. Wkrótce zdasz sobie sprawę, że poziomy rozwoju nigdy się nie kończą, doskonałość jest nieosiągalna, a możliwości twojego potencjału są większe, niż mogłeś sobie kiedykolwiek wyobrazić lub wymarzyć.
Wstęp
Tak więc oto jesteśmy na początku kolejnej książki. W tym przypadku zaczniemy od końca, jako świadomość unosząca się w nieustannie rozszerzającej się ciemności, otchłani natury, pustce, łonie życia, pustej przestrzeni, w której w wyniku zmiany częstotliwości wibracji pola uniwersalnego, gdy to sama świadomość zainteresowała się i rozpoczęła proces ekspansji, narodziły się fizyczne formy życia.
To duchowa podróż, która nie jest łatwa. To niebezpieczna podróż dla odważnych dusz, które są głęboko przekonane, że istnieje coś więcej. Najbardziej wymagające spotkania czekają na odważnego duchowego wojownika, który wie, że miłość i światło to jedynie drogowskazy prowadzące do własnej boskiej i wrodzonej naturalnej mocy, starożytnej mądrości, która znajduje się w sercach wszystkich kobiet i mężczyzn na planecie Ziemia.
Obserwuję wielu ludzi, którzy balansują na krawędzi nieskończonej, ale ostatecznej podróży duszy. Miłość i światło to wszystko, co głoszą i nauczają, a czyniąc to, docierają jedynie do krawędzi urwiska. Kręcą się i podziwiają widok, chłonąc zapierające dech w piersiach piękno, gdy słońce wschodzi i zachodzi. Jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę, że ściana urwiska to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Pod nim znajduje się gigantyczna, pełna tajemnic góra, a jedynym sposobem na rozwiązanie zagadki jest doświadczenie.
Trzeba dotrzeć do krawędzi urwiska, wskoczyć w pustkę i zaufać, że przy spadaniu wyrosną nam skrzydła. Za maskaradą miłości i światła oraz wszystkim, co jest mgliste i ciepłe, kryje się ciemność, a poza ciemnością jest dźwięk, wibracja, czyli to - czym jesteśmy w rdzeniu naszej istoty. Łatwo jest udawać, że miłość i światło są wszystkim, co istnieje i że dana kobieta lub mężczyzna jest dobry, troskliwy, pełny miłości i jest tutaj, aby pomóc planecie i jej mieszkańcom przejść przez proces rozwoju, aby rozkoszować się tak zwanym złotym wiekiem oświecenia.
Chociaż nowy świt oświecenia z pewnością nadchodzi i jest coraz wyraźniej obecny wokół nas, gdy piszę te słowa, to jednak musimy być świadomi naszego duchowego ego, które walczy zaciekle, gdy ostatnia linia obrony ustawia swój stragan na rynku, aby sprzedać nam wszelkiego rodzaju pochlebstwa i tanie prezenty. Prezenty takie jak: "Nie wolno mi krzyczeć ani się złościć. Muszę zawsze się uśmiechać i każdemu okazywać miłość. Nie wolno mi tak myśleć o innym człowieku, to niemiłe. Ona lub on jest zły, ponieważ... I nie dba o duchowy rozwój, ponieważ... Jestem istotą duchową, więc muszę się tak, a nie inaczej zachowywać. Mam być taki czy taki. Osądzanie, obwinianie, atak lub obrona...".
I tak dalej.
Najbardziej zdradliwą przestrzenią, do której można się dostać, jest przestrzeń kochającego, życzliwego, troskliwego, uwielbiającego planetę człowieka, który troszczy się o wszystkich i wszystko, udając, że taki właśnie jest. Jego duchowe ego pracuje na najwyższych obrotach, uniemożliwiając mu spojrzenie w najważniejszą przestrzeń, czyli do wnętrza. Miłość, światło, dobroć są używane jako ciężka maska bezsilności, noszona w celu ukrycia wewnętrznego bólu, który znajduje się w ciemności danej kobiety lub mężczyzny. Taką osobę dręczy brak poczucia własnej wartości, a stawienie czoła takiemu bólowi jest trudne. Pozostaje więc w związku, udając, że wszystko jest w porządku, kieruje się duchowym ego, bawi się w iluzorycznym świetle, który unosi się niczym delikatna mgła nad wiejskimi uliczkami o poranku. Ale maska bezsilności nie jest wytrzymała, gdy ból potęguje się w umyśle, ciele i duchu, a woda staje się lodowata, przez co zmusza człowieka do wydostania się lub zamrożenia we własnym bólu i nieszczęściu.
Czasami ból to miejsce, w którym musisz być. Często jest podstawą twojego sukcesu, błyskotliwości, prawdy. Ludzie często wychodzą z lodowatej wody i uciekają. Ci, którzy zostają, zaczynają rozumieć coś o sobie. Twój miecz doskonałości hartuje się, gdy zanurzasz się w swojej traumie, stawiasz jej czoła i od niej się uwalniasz. Podobnie jak miecz hartuje się w ogniu, tak miecz doskonałości i powodzenia jest wykuwany w twoim wewnętrznym bólu.
Każdy człowiek jest zdolny do miłości, nienawiści, troski, dzielenia się, przeklinania, kradzieży, a nawet morderstwa. W każdym z nas gdzieś głęboko znajduje się potencjał do podjęcia decyzji o postępowaniu w sposób, który jako rasa ludzka uważamy za zły. Na tym etapie jest ważne, abyśmy zaakceptowali, że nie ma dobra ani zła. To osądy i oceny, które powodują jedynie wewnętrzny ból. Jako gatunek musimy porzucić wszelkie formy osądzania, zdać sobie sprawę, że gramy w duchową grę i postrzegać wszystko jako doświadczenia oraz uwalniać je w danej chwili z powrotem do wiecznego teraz.
To "teraz" jest największym uzdrowicielem. Z kolei czas jest naszym największym wrogiem. Gdy rozmawiamy o przeszłości, próbujemy planować lub martwimy się przyszłością, odłączamy się od chwili obecnej i tracimy łączność z pierwotną informacją, która zawsze dociera do naszej istoty.
To książka, która opowiada o tym, jak stać się sobą. Zdajesz sobie sprawę, że jest w tobie o wiele więcej, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Poza swoją fizycznością, jesteś wibracją, czyli częstotliwością, a gdzieś pomiędzy wibracjami twojego pustego, ale bardzo bogatego rdzenia a fizyczną istotą, którą co rano widzisz w lustrze, istnieje wiele warstw, które należy uhonorować i zaakceptować, abyś poczuł się kochany i wyróżniony, by połączyć się z pełnią tego, kim jesteś. Chcę, aby zarówno ty, jak i każdy inny człowiek na planecie Ziemia, poznał siebie na najgłębszym możliwym poziomie, a dzięki temu uwolnił swój pełny nadludzki potencjał. Tylko poprzez akceptację siebie połączysz się z taką mocą.
W tej książce podzielę się z tobą sprawami, o których być może usłyszysz oraz które zobaczysz i poczujesz po raz pierwszy (w każdym razie w tej rzeczywistości), więc podczas lektury pozostawaj w swoim sercu. Ego tego nie zrozumie, a lewa półkula nie obliczy, więc musisz poczuć tę wiedzę, a następnie ją przyjąć lub zignorować. Twoje serce cię poprowadzi, więc bądź spokojny, uważaj, czuj i słuchaj.
Jeśli chcesz poznać prawdę, musisz być przygotowany na życie, czyli na doświadczanie i przyjmowanie wszystkich aspektów swojego wewnętrznego świata z otwartymi ramionami, uśmiechem i wdzięcznością przy każdej nadarzającej się okazji, aby coraz głębiej zanurzać się w swoim sercu oraz przekręcić klucz, który otworzy drzwi do wiedzy i mądrości. Powinieneś także stawić czoła temu, co strzeże tej głębi.
Warto walczyć. Wiem o tym. Otworzyłem drzwi, przyjąłem ciemność wraz z demonami, które się w niej czaiły, stoczyłem wewnętrzną bitwę o własną duszę, moją świadomość i przeżyłem, aby podzielić się swoją historią. Ty też możesz stoczyć tę bitwę i wygrać. To nie będzie łatwe. Jednak nie ma niczego, o co bardziej warto byłoby się troszczyć. Wiem, że bitwa, o której mówię, jest bitwą woli, toczoną na duchowych płaszczyznach istnienia, w labiryncie twojego potężnego serca i w głębinie podzielonej duszy, ale jeśli podejmiesz wyzwanie - rozpoczynając ze mną przygodę - dowiesz się, jak ponownie złożyć wszystko w całość.
Jesteś najbardziej niezwykłą istotą na tej planecie i mieścisz w sobie wszystko. Nie ma niczego, czym byś nie był. Jesteś wszystkim. Jesteś dźwiękiem i światłem, które przejawia się w ludzkiej postaci, a w każdej komórce twojej istoty kryje się wiele wszechświatów. W twoich żyłach płynie każda gwiazda nocnego nieba. Każde drzewo, kwiat i roślina odżywiają się twoimi myślami i emocjami. Każdy wieloryb, delfin i rekin pływa w oceanie błogości, który nazywasz swoim sercem.
Zamierzam poprowadzić cię podczas wewnętrznej podróży, w trakcie której zrozumiesz siebie na poziomie uczuć, wibracji - niczym owady komunikujące się ze sobą. Żadne słowa nie są potrzebne, a mimo to wszystko jest oczywiste. Twoimi największymi sojusznikami będzie prawa półkula mózgu i serce. Będę mówił moją prawdę. Dla wielu osób jest trudna do przyjęcia, ale wiem, że nie ma innego sposobu, aby osiągnąć wolność. Opowiem ci o potężnych sposobach uzdrawiania (technologia światła, którą nazywam Magią Gwiazd), których będziesz mógł użyć, aby przyspieszyć proces i zagłębić się w swoją własną istotę lub wykorzystać je, aby pomóc innym, klientom lub przyjaciołom, w ich procesach duchowego przebudzenia.
Podzielę się sposobami istnienia, które łączą płaszczyzny mentalną, fizyczną, emocjonalną i duchową, zawierając w sobie naukę oraz duchowość. Jestem bezlitosnym dzikusem, który sam szuka dyskomfortu, ponieważ brak wygody oznacza, że dzieje się magia, następuje rozwój i wyłania się nadczłowiek. Nie przyszedłem na tę planetę, aby być przeciętnym i ty też nie powinieneś taki być. Zostałeś pobłogosławiony darami, a świat czeka, aby cię zainspirować. Razem rozpoczniemy proces, który reaktywuje kod twojej duszy oraz aktywuje i wzmocni kod serca.
Na planecie Ziemia praca zespołowa ma obecnie kluczowe znaczenie. Poszerzanie świadomości i wzrost częstotliwości w naturalny sposób zbliżają do siebie świadomych ludzi, podczas gdy ci, którzy nie widzą, zamknięci w iluzji, są w dalszym ciągu manipulowani i wykorzystywani jako źródło pożywienia przez złowrogie istoty, które wiedzą, jak przeniknąć do świadomości osób o niższych wibracjach. Temat ten zostanie bardziej szczegółowo omówiony później; podzielę się z tobą również sposobami, w jakie można temu zapobiegać. Z kolei ty możesz opowiedzieć o tym innym, którzy są gotowi słuchać i w ten sposób wspierać ich w procesie podnoszenia poziomu świadomości.
Spędziłem lata, próbując sprzedawać lód Eskimosom, to znaczy dzieląc się wszystkimi moimi pomysłami oraz nowo odkrytymi drogami filozoficznymi niezależnie od tego, czy były to sposoby samoleczenia, doświadczenia z istotami o niższych i wyższych wibracjach, czy odkrycia, których dokonałem, dotyczące problemów policji, rządu i przemysłu farmaceutycznego. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że większość nie jest gotowa, aby usłyszeć prawdę. Łatwiej jest chować głowę w piasek i udawać, że wszystko w porządku. Ludzie pragną łatwego życia. Spójrzmy prawdzie w oczy - dotyczy to większości z nas. Ja tak nie postępuję i ty też nie powinieneś, ponieważ rozwój nie jest łatwy. Gdy myślimy o przyszłości naszej planety i dociera do nas potencjalny chaos, w którym mogą żyć nasze dzieci oraz wnuki, chcemy temu zaradzić. Nie możemy jednak pokonać go siłą. Kluczem jest miłość oraz współczucie. Jednak pamiętaj, że twój wewnętrzny wojownik również musi być gotowy, ponieważ toczymy wojnę duchową.
Miłość i współczucie są potężne tylko wtedy, gdy jednostka złamie kod i odrzuci swoją wewnętrzną skorupę. Miłość i współczucie mogą być pozorne, a jest to co najmniej niebezpieczne, jeśli dana istota ludzka nie wykonała wewnętrznej pracy, nie przeszła przez światło, nie otworzyła się ani nie zanurzyła się we własnej świadomości, aby poznać swój ponury aspekt, zaakceptować fakt, kim jest, a wreszcie - gdy nie połączyła ciemnych i jasnych aspektów swojego istnienia w doskonałej równowadze. To jedyny sposób, aby ujarzmić własną moc, uwolnić wewnętrzną mądrość i powrócić jako potężna siła natury, którą jesteś. Mistrz światła i ciemności. Najlepszy duchowy wojownik. Nadczłowiek.
Zamierzam zaproponować ci sposób istnienia w świecie, a jeśli zdecydujesz się przyjąć to uniwersalne podejście do życia, będziesz się rozwijać i poszerzać aspekty swojego wewnętrznego świata w tak niesamowity sposób, że staniesz się architektem swojej fizycznej rzeczywistości. Gdy tylko przypomnisz sobie głęboko zakorzenioną wewnętrzną wiedzę, twoje życie wzbogaci się o nowe doświadczenia, które pozwolą ci w pełni wykorzystać posiadaną moc i stać się nadczłowiekiem.
Na początku tej książki podzielę się z tobą kilkoma opowieściami. Po pierwsze, aby przedstawić ci, jak wyglądała moja droga, a po drugie byś poznał życie, którego naturalną częścią są magia i cuda. Musisz zachować otwarte serce i umysł, ponieważ niektóre historie, o których opowiem, wydają się lepsze niż scenariusz niejednego filmu. Chciałbym, żebyś wiedział, że kiedyś nie wierzyłem w żadną duchowość. Nigdy nie słyszałem o uzdrawianiu energią. Gdyby ktoś mi wtedy o tym opowiedział, uznałbym to za stek bzdur. Myślałem, że Bóg i wszechświat, istoty pozaziemskie, anioły, duchy lub cokolwiek innego, co jest zdalnie z nim powiązane, to kompletny nonsens. Na pewnym etapie swojego życia byłem przestępcą; przemycałem narkotyki i inny "towar", a także popełniłem kilka oszustw bankowych na duże sumy. Byłem szalony i kierowałem się ego, które chciało jedynie korzyści materialnych oraz nakarmienia i wspierania mojej fałszywej tożsamości.
Ta książka otworzy cię na zupełnie nowy świat; przedstawi ci sposób istnienia, który całkowicie zmieni twoje życie, jeśli zdecydujesz się go przyjąć. I bądźmy od początku szczerzy: chodzi o styl życia. Jeśli raz podejmiesz decyzję, nie możesz zrezygnować z dyscypliny, powodzenia, miłości, motywacji, jedności, odwagi, aktywności, determinacji, pasji i entuzjazmu. To cechy, które muszą stać się twoim kręgosłupem. Niech będą twoim lekarstwem, dopóki nie zaczną płynąć z twojej duszy jak eliksir życia. Musisz o nie dbać, rozwijać i pielęgnować, aby stały się częścią ciebie. Może przeczytasz tę książkę i powrócisz do swoich starych nawyków i przekonań. Ale może jednak zainspiruję cię do działania, myślenia oraz odczuwania w inny sposób? Być może wprowadzisz opisany potężny sposób istnienia (nie tylko pomysły, ale cały sposób), po czym radykalnie zmienisz swoje życie na lepsze.
Jeśli mogłem w ten sposób zmienić swoje życie, ty też to potrafisz. Nie ma znaczenia, na jakim poziomie w toczonej grze się znajdujesz (czy na jakim myślisz, że jesteś), zawsze istnieje coś więcej. Jest ważne, aby zawsze się rozwijać i zanurzać coraz głębiej w swoim kosmicznym sercu, a to, czym się z tobą podzielę na kolejnych stronach, zapewni ci nieskończoną liczbę możliwości poprawy twojego życia na Ziemi w najbardziej niesamowity, harmonijny i zgodny z sercem sposób. W pełni obejmiesz swoją boską, kobiecą i męską siłę oraz odzyskasz równowagę, by odwaga, współczucie i autentyczne przywództwo twojego ducha płynęły z każdej komórki i każdego atomu twojego organizmu oraz z każdego biofotonu światła twojego ciała świetlistego. Będziesz emanować kaskadą geometrycznego, spiralnego kodu, który poprowadzi cię przez życie i zapewni narzędzia, aby stać się kwantowym architektem własnej rzeczywistości. Prawdziwy nadczłowiek!
Czy wolisz być dużą rybą w małym stawie, czy malutką rybką w oceanie, pływającą z rekinami? To ważne pytanie.
Jeśli wybrałeś drugą możliwość, czytaj dalej. Jeśli pierwszą, odłóż tę książkę i poszukaj takiej, która wesprze cię w dokonywaniu wyborów i poprowadzi łatwą drogą.
Aby naprawdę się rozwijać, musisz pływać w oceanie i zmierzyć się z rekinami. Takie jest życie. Musisz przetrwać cierpienie, zachować skupienie i koncentrację, gdy życie cię rozprasza, podczas ataków na twoją duszę wybrać miłość, a nie strach, a także pozostać na ścieżce, by pływać z tytanami w oceanie, gdy się rozwiniesz. Aż pewnego dnia zdasz sobie sprawę, że wszystkie rekiny w oceanie darzą cię szacunkiem i schodzą ci z drogi, kiedy przepływasz obok. Już cię nie atakują, ponieważ mała rybka nie tylko sama stała się rekinem, ale jeszcze urosła, zrozumiała moc alchemii i jest całym oceanem.
Jedyną kwestią, którą musisz zaakceptować, zanim pójdziesz dalej, jest śmierć. Zabiorę cię w podróż, ale umrzesz. A w każdym razie zrobi to obecna wersja ciebie. Oraz kolejna i ta, która nastąpi po niej. Będziesz umierać i się odradzać niczym wąż, który co jakiś czas zrzuca skórę. Być może brzmi to niewygodnie, ale staniesz się najbardziej niezwykłą wersją siebie. Obiecuję ci to. Widziałem, jak podczas warsztatów i szkoleń oraz wydarzeń online tysiące osób przechodziło przemianę dzięki pozytywnym metodom, które im przedstawiłem. Możesz zacząć korzystać z moich narzędzi już w trakcie poniższej lektury, albo poczekać do końca, gdy podzielę się z tobą planem, jak najlepiej korzystać z tych sposobów, które zmieniają życie. Możesz też pracować z narzędziami w miarę ich poznawania (ćwicząc w trakcie czytania), a potem wprowadzić w życie pomysły, które znajdują się na końcu lub opracować własny plan w oparciu o to, jak się czujesz i co najlepiej sprawdza się w przypadku twojej wyjątkowej duszy. Dzięki tym narzędziom odkryjesz własną drogę.
Wiele osób na Ziemi opowiada o wniebowstąpieniu. Aby naprawdę się rozwinąć, muszą aktywować swoje DNA, czyli oryginalny plan o 12 niciach, a także przepuścić przez ciało wystarczającą częstotliwość, aby przejść przez planetarne i uniwersalne Gwiezdne Wrota oraz opuścić ziemski system (Gwiezdne Wrota to brama, która umożliwia podróże między wymiarami oraz w wielu wymiarach). To prawdziwe wniebowstąpienie. Narzędzia opisane w mojej książce pozwolą ci aktywować swoje DNA i przepuścić niezbędne światło/częstotliwość z gwiazd do twojego ciała, dzięki czemu będziesz mógł przejść przez Gwiezdne Wrota.
To początek czegoś niezwykłego. Staniesz się częścią rewolucji nadludzi, która rozgrywa się właśnie na planecie Ziemia. Jesteś gotowy? Jesteś skupiony? Pokażę ci moc, która drzemie w twojej uśpionej strukturze DNA i zapoznam cię z precyzyjnymi narzędziami, które raz na zawsze rozpalą tę potężną siłę. Już czas, piękna duszo. Siostro, bracie, przyjacielu, wojowniku światła i ciemności. Zacznijmy!
1Doświadczenia mistyczne
El Cid - przebłysk prawdy
Chcę opowiedzieć ci o kilku interesujących momentach mojego życia, które stały się katalizatorami kontaktu z życiem za zasłoną. Nazwałbym je doświadczeniami mistycznymi czy magicznymi. Zdarzenia, które w tamtym czasie były dla mnie niewytłumaczalne. Teraz, gdy więcej wiem i więcej pamiętam, wszystko rozumiem, ale wtedy to się po prostu wydarzyło, a ja się dostosowałem. Nie miałem wyboru. To doświadczenia potwierdzające istnienie nadludzkich zdolności, które może rozwinąć każdy z nas, niezwykłych istot na Ziemi.
Była 3.30 nad ranem, gdy się ocknąłem, odwróciłem się i spojrzałem na telefon, żeby zobaczyć, która godzina. Obudziłem się szybko, bo nie miałem czasu na zwłokę. Od razu byłem w pełni skupiony. Byłem zwarty i gotowy! Leżałem na twardym drewnianym łóżku w mieszkaniu, które wynająłem na dwie noce w centrum Fuengiroli w Hiszpanii. W mieszkaniu piętro niżej spał Andrew, mężczyzna, który później tego samego dnia miał lecieć na Teneryfę z walizką pełną tabletek ecstasy. W mieszkaniu nade mną zamieszkał mój kierowca, który przechowywał tabletki ecstasy.
To był 2002 rok. Teneryfa tętniła życiem. Kierowca przyjechał z Holandii do Hiszpanii z tabletkami ecstasy ukrytymi w desce rozdzielczej. Po tym, jak dotarł do Hiszpanii, pojawiły się problemy z promem i przez trzy dni nie mógł przedostać się na pokład. Oznaczało to, że zanim statek zacumuje w Santa Cruz i przewieziemy narkotyki do Las Americas, stracimy parę dni, gdy moglibyśmy handlować i mnóstwo pieniędzy. Zadzwoniłem więc do znajomego. Pozwolił kierowcy zostawić samochód w garażu podziemnym. Poleciałem do Fuengiroli i wyjąłem narkotyki spod deski rozdzielczej. Kierowca przewiózł je do El Cid, obskurnego bloku, w którym można było wynająć mieszkanie za równowartość 10 funtów za noc, czyli naprawdę tanio. Andrew przyleciał później tego samego dnia i też zaszył się w innym mieszkaniu w El Cid. Nigdy nie pozwalałem ludziom z siatki się spotkać. Brak powiązań był ważny dla bezpieczeństwa wszystkich.
Latanie z narkotykami w walizce to coś, co przy dzisiejszej technologii nigdy by się nie udało, ale wtedy było łatwiej. Istniało pewne ryzyko, ale nikt nie skanował bagażu tak jak teraz. Poza tym Andrew, elegancko ubrany, leciał klasą biznesową. Był mężczyzną w średnim wieku w okularach, więc wyglądał jak zwykły biznesmen. W tamtym czasie nie miałbym wyrzutów sumienia, gdyby kogoś złapali. To był tylko biznes, a wszyscy znali ryzyko.
El Cid to parszywe miejsce, ale można tam łatwo zniknąć, by nikt nie zwracał na ciebie uwagi. Mieszkali tam w większości samotni mężczyźni, którzy sprowadzali do siebie prostytutki. Każdy z naszej trójki wynajął mieszkanie sam, więc idealnie się dopasowaliśmy. Leżałem w swoim mieszkaniu i słuchałem skrzypienia łóżek w innych pokojach, krzyków ludzi wracających z imprez, czajnika, który sam się włączał i wyłączał oraz monotonnego brzęczenia lodówki. Wpatrywałem się w sufit, myśląc o mojej podróży na lotnisko z Andrew, locie na Teneryfę i pieniądzach, które zarobimy, gdy sprzedamy tabletki.
Mój umysł pracował jak szalony, ale ciało pozostawało spokojne. Nagle poczułem, jakby moje serce się zatrzymało, a potem umysł zwolnił i poczułem, że zasypiam. Budzik był ustawiony i zamknąłem oczy, bo czułem się senny i spodziewałem się, że odpłynę w sen. Ale wydarzyło się coś zupełnie innego. Z zamkniętymi oczami "zobaczyłem" pokój, w którym się znajdowałem, a po mojej lewej stronie pojawiła się tafla szkła. Widziałem kolory i kształty, które zdawały się przepływać przez ściany i otaczać mnie - czułem, że tonę. Tonąłem i z góry obserwowałem swoje ciało, co wydawało mi się bardzo dziwne. To było tak, jakbym tonął i jednocześnie się wznosił.
Podniosłem się i zobaczyłem w budynku mnóstwo osób, które kierowały się w różne strony. Widziałem ludzi, ale trudno było mi określić, gdzie się znajdowali. Czułem się jak we śnie, tyle że w przeciwieństwie do snu czułem, że sprawuję kontrolę nad tym, co się dzieje. Z wysoka zacząłem przyglądać się tłumowi i wtedy zobaczyłem tabliczkę z napisem PRZYLOTY. Wiedziałem już, że to lotnisko. W tamtym momencie nie pamiętałem o łóżku, moim ciele fizycznym ani mieszkaniu, w którym byłem. Znajdowałem się zupełnie gdzie indziej. Potem zobaczyłem siebie, jak przechodzę przez kontrolę celną i bezpieczeństwa. Ogarnęło mnie okropne przeczucie. Zrobiło mi się niedobrze, jakby miało się wydarzyć coś strasznego. Nagle wszystko zniknęło i znajdowałem się nad czerwonym samochodem. Był to stary Ford Fiesta zaparkowany przed jakimś budynkiem. Próbowałem przyjrzeć się budynkowi, ale widziałem go nieostro. Potem zniknął.
W następnym momencie ujrzałem policjantów, którzy przeszukiwali samochód i znów poczułem mdłości, jakbym znalazł się w wesołym miasteczku i przez 10 minut bez przerwy kręcił się na karuzeli w jednym kierunku. Było mi niedobrze, jakby moja klatka piersiowa i gardło zmieniły się w tunel, a ktoś lub coś próbowało wepchnąć do środka duży głaz. Wszystko stawało się coraz bardziej intensywne, a kiedy głaz został przepchnięty przez tunel, zobaczyłem ogromną eksplozję światła.
Potem światło zniknęło, a ja z powrotem znalazłem się nad swoim ciałem w mieszkaniu. Patrzyłem na siebie śpiącego w łóżku. Jak mogłem patrzeć na swoje ciało i unosić się nad nim? Z perspektywy czasu wiem, że miałem pewnego rodzaju metafizyczne doświadczenie, ale wtedy nie znałem nawet tego pojęcia. Po prostu to przeżywałem, przechodziłem przez to, byłem w tym.
Spojrzałem na swoje ciało, a tafla szkła, którą widziałem na początku tej przygody, zaczęła się wyginać. Wygięła się nad moim ciałem leżącym na łóżku. Powstał łuk z czegoś, co wyglądało jak szkło, a może było światłem, nad łóżkiem i nad moim ciałem. Potem zacząłem swobodnie spadać. Przypominało to jeden z tych snów, w których spadasz z dużej wysokości i myślisz, że umierasz, a potem się budzisz. Dziwne było to, że unosiłem się tylko 2 metry nad łóżkiem, a może mniej, po czym spadałem w kierunku własnego ciała.
To było tak, jakby przestrzeń między moim ciałem a miejscem, w którym się znajdowałem, gdy świadomie się obserwowałem, rozciągnęła się. Spadałem naprawdę szybko przez jakieś 6 lub 7 sekund i nagle otworzyłem oczy. Poczułem się ociężały. Jeszcze dziwniejsze było to, że spadałem w kierunku swojego ciała, ale to nie wyglądało jak moje ciało. Byłem nad swoim ciałem, ale coś, co widziałem, przypominało gigantyczną czerwoną różę. Płatki były intensywnie czerwone. Uderzyłem w kwiat i otworzyłem oczy.
Potem po prostu leżałem. Wiedziałem już, że coś jest nie tak i że nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. Nie wiedziałem jak i dlaczego, ale byłem tego pewny. W mojej głowie wciąż pojawiał się mglisty obraz czerwonego samochodu i mnie samego przechodzącego przez kontrolę celną. Coś było nie tak. Na lotnisku miałem być z Andrew, ale nie widziałem go w swojej wizji.
Wiedziałem, że muszę zmienić samolot i że nikt nie może się o tym dowiedzieć. Kiedy zawieraliśmy umowę, towarzyszył mi mój partner biznesowy i jeszcze jeden mężczyzna. Ten drugi człowiek, z którym wcześniej nie pracowaliśmy, poznał nasz rozkład lotów, ale nie wiedział, kogo zabrałem ze sobą. Wiedział tylko, że przylecimy tym konkretnym lotem. Poszedłem do mieszkania Andrew i obudziłem go. Powiedziałem: "Musimy lecieć wcześniejszym lotem". Poszedłem do budki telefonicznej i zarezerwowałem mu bilet na wcześniejszą godzinę tego samego dnia. Polecieliśmy klasą biznesową przez Madryt. Trasa była długa, ale nikt nie szukał kogoś przybywającego z Madrytu, zwłaszcza wśród pasażerów klasy biznes. Sam trzymałem się pierwotnego planu.
Andrew przybył bezpiecznie rano, a ja poleciałem po południu. Przybyłem na Teneryfę i bez problemów przeszedłem przez kontrolę celną. Mój znajomy przyjechał po mnie czerwonym samochodem, dokładnie takim samym, jak ten, który widziałem wcześniej tego ranka podczas mojego świadomego snu. Gdy jechaliśmy autostradą, zasugerował, żebyśmy się zatrzymali i napili. Stanęliśmy przy nocnym klubie i weszliśmy do środka. Właśnie zamówiłem drugą kolejkę drinków, gdy muzyka ucichła, zapaliły się światła, a 10 sekund później rozległy się krzyki. Nie znam zbyt dobrze hiszpańskiego, ale wiem, co oznacza "Policia". Wszystkich poproszono o opuszczenie klubu, a gdy wychodziliśmy, zatrzymało nas czterech funkcjonariuszy policji. Po angielsku zapytali nas, czy czerwony samochód należy do nas. Najwyraźniej wiedzieli, kogo szukają. Potwierdziliśmy, więc poprosili nas o jego otwarcie. Przeszukali samochód tak dokładnie, jak to tylko możliwe. Oczywiście nie mogli niczego znaleźć (ponieważ Andrew bezpiecznie dotarł na miejsce wcześniej tego samego dnia, a narkotyki sprzedawano już na ulicach), więc po 15-20 minutach nas wypuścili. Było oczywiste, że mężczyzna, z którym pracowaliśmy po raz pierwszy, powiadomił władze i próbował nas wrobić. Spodziewał się, że będę miał ecstasy i że policja znajdzie tabletki w samochodzie.
Całe wcześniejsze doświadczenie było niejednoznaczne, ale jednocześnie precyzyjne i dokładne. Z łóżka w El Cid zobaczyłem cały scenariusz, który miał się wydarzyć, ale pokazano mi go w sposób, którego mój mózg do końca nie rozumiał. Była jednak część mnie, która znała obrazy i informacje, które widziałem, co w połączeniu z moimi odczuciami w jakiś sposób przełożyło się na moją decyzję. Decyzja obejmowała zarezerwowanie Andrew innego lotu.
W tamtym czasie byłem przestępcą. Byłem chciwy, co oznacza, że żyłem w wywołanym przez ego koszmarze, w którym nie było miejsca na miłość i współczucie dla innych ani szacunek dla samego życia. Dlaczego wszechświat mi pomógł? I czy to na pewno był wszechświat? Może pomagał mi duch lub istota pozaziemska? Nie myślałem wtedy o tym, po prostu dalej robiłem swoje. Podszedłem do tego na luzie i nie przestałem być lekkomyślny.
Miałem w życiu wiele niezwykłych doświadczeń, a kiedy spoglądam wstecz, zdaję sobie sprawę, że opiekowała się mną jakaś siła. Moim przeznaczeniem jest pomoc innym poprzez moją misję uzdrawiania, Magię Gwiazd. Jednak zawsze towarzyszyła mi moc, jakiś umysł większy niż mój, inteligencja, która sprawiała, że byłem bezpieczny. Prowadząc takie życie jak moje, naprawdę powinienem zostać zamordowany lub trafić do więzienia, ale nic takiego się nie stało. Podczas naszej podróży, która odbywa się dzięki tej książce, będę opowiadać ci o innych mistycznych i magicznych doświadczeniach. W swoim sercu wiesz, że moja ziemska droga była z góry wytyczona. Wiedzieli o tym mężczyźni w czarnych maskach, którzy wywołali traumę u mojej matki podczas moich narodzin, podobnie jak wiele innych osób. Wszyscy mamy na Ziemi jakąś misję. Wiedzieliśmy o tym jeszcze przed inkarnacją. Przechodzimy do magicznego naczynia, które nazywamy naszym ciałem, a potem musimy sobie wszystko przypomnieć. Pamięć naszej duszy została wymazana w chwili wejścia do gęstszej sfery pięciu zmysłów.
Masz misję, w której prowadzi cię twoje serce. Trzeba słuchać wewnętrznej mądrości, inteligencji, która zawsze się z nami komunikuje. Ofiaruję ci klucze, kody i inne istotne informacje, dzięki którym odzyskasz swoją moc, misję i życie oraz staniesz się mistrzem alchemikiem, byś w pełni rozumiał, co oznacza bycie nadczłowiekiem. I abyś mógł samodzielnie przeżywać mistyczne oraz magiczne doświadczenia, takie jak to, którym się podzieliłem, by łączyć się ze strumieniami informacji za zasłoną iluzji, a także źródłami światła/energii o wysokich wibracjach, które otworzą twoje serce i umysł na zupełnie nowy oraz ekscytujący świat. To miejsce, które jest dostępne 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku, dla każdego odważnego i nieustraszonego wojownika, który żyje zgodnie z głębią swojego serca oraz pragnie wiedzy i prawdy.
Indyjski Guru
Wszystkim opowiadam, że rozpocząłem swoją duchową podróż w 2005 roku po kilku ciekawych doświadczeniach i wypadku samochodowym w Rumunii, ale podczas pisania tej książki zdałem sobie sprawę, że wszystko zaczęło się jeszcze wcześniej. Nie miałem wtedy wystarczająco dużo świadomości, aby pojąć, co się dzieje, mimo że w pewnym stopniu to doceniałem. Byłem zbyt skupiony na zarabianiu pieniędzy i zakupach, próbach znalezienia szczęścia i dopełnienia siebie. Dopiero później zrozumiałem, że były to daremne starania, ponieważ już jesteśmy kompletną całością i jednością ze wszystkim, gdy żyjemy w magnetycznym i elektromagnetycznym wszechświecie, ze świadomością, która rozwija się w harmonii. Wszystko, co robiłem wcześniej, oddalało mnie od równowagi i harmonii. Jednak to samo w sobie było też piękne, ponieważ głębia doświadczeń, które miałem w ciemności, teraz znajduje odzwierciedlenie po przeciwnej stronie spektrum, w świetle o wysokich wibracjach. Łączę w sobie jedno i drugie.
Jeden z moich dawnych partnerów biznesowych (nazwę go Vishal) chciał przedstawić mnie komuś, kogo nazwał swoim guru. Nie wiedziałem wtedy, o co mu chodziło, ale się zgodziłem. W tamtym czasie nadal byłem zamieszany w różne przestępstwa. Przy okazji miałem odebrać torbę z pieniędzmi i podrzucić do hotelu sfałszowane faktury. Vishal otworzył drzwi i oznajmił, że jego guru jest w środku. Powiedział mi, jak się nazywa, ale od razu zapomniałem.
Wszedłem do pokoju i powitał mnie mężczyzna znacznie wyższy ode mnie, w wieku około 55 lat, z ciemnymi włosami, gładko ogolony i ubrany w kremowy garnitur, który był dla niego o wiele za duży. Uścisnął mi dłoń, a potem kazał wyjść na zewnątrz, znaleźć biały kwiat i mu go przynieść. "O co mu chodzi?", pomyślałem, ale spojrzał na mnie głębokim, przenikliwym wzrokiem i wiedziałem, że muszę to zrobić. Choćby z czystej ciekawości.
"Spodziewa się, że znajdę biały kwiat przed hotelem, który znajduje się na środku gigantycznego ronda, a wokół jest pełno spalin i smogu", taka myśl krążyła mi po głowie. Obszedłem cały teren hotelu i już miałem się poddać, gdy zauważyłem, że na małym trawniku w kącie rosną dwa białe kwiaty. Zerwałem je i wróciłem do hotelu.
Wręczyłem kwiaty guru. Otworzył dłoń i spojrzał na kwiaty, po czym kazał mi złożyć dłonie. Potarł swoje dłonie, a po 2 sekundach zaczął z nich płynąć biały płyn, który kapał na moje własne złożone dłonie. Wpatrywałem się w biały płyn, który wyglądał jak mleko. Powiedział: "Wypij to". To było mleko, najsłodsze mleko, jakie kiedykolwiek próbowałem. Nie mogłem w to uwierzyć. Ponownie umieściłem dłonie pod delikatnym strumieniem białego, słodkiego płynu, który wciąż ściekał z jego dłoni.
Po wypiciu mleka zostałem jeszcze kilka minut i wyszedłem (z torbą pełną pięćdziesięciofuntowych banknotów). Zamiast skorzystać z windy, zszedłem po schodach. Chciałem przez chwilę ocenić, co się właśnie wydarzyło. Zobaczyłem na własne oczy człowieka z krwi i kości, który przy mnie przemienił dwa białe kwiaty w mleko. Kiedy otworzył dłonie, kwiatów, łącznie z zielonymi łodygami, już nie było. Jego dłonie były puste, a jeszcze dziwniejsze było to, że były suche. Nie mogłem się też nadziwić ilości mleka, które wypłynęło z dwóch kwiatów. Wystarczyłoby go, aby napełnić filiżankę.
Przypomniało mi to opowieści o Jezusie, który przemieniał wodę w wino i wydobywał rybę z pustego wiadra. Po zobaczeniu tego na własne oczy, spróbowaniu mleka i przeżyciu takiego doświadczenia wiedziałem już, że zamiana wody w wino jest możliwa.
Czy zamiana białych kwiatów w mleko to czyn nadczłowieka? Oczywiście, że tak. Czy uważam, że jest możliwe, abyśmy wszyscy rozwinęli taki nadludzki dar? Oczywiście, że tak. Guru był zwykłym człowiekiem, miał ręce i nogi, a w jego żyłach płynęła krew. Warto też zauważyć, że ten guru, który posiadał duchową supermoc, miał kontakt z zatwardziałymi przestępcami. To potwierdza, że każdy może rozwinąć taki dar. Wiem, że ten guru przyjmował datki od mojego partnera, aby podróżować po świecie i dzielić się swoją wiedzą. Jeśli mógł tak postępować, pokazuje to, że nie trzeba być tulącym się do drzew, ubranym na biało hipisem, ani przebywać wyłącznie wśród innych uduchowionych istot, które dzielą się tęczowymi strumieniami światła płynącego z serca, aby zyskać moc nadczłowieka. Moc naprawdę jest dostępna dla każdego, kto zechce wykonać pracę niezbędną do wyjścia poza pięć zmysłów i połączenia z polem kwantowym, które kryje wszelkie możliwości.
Od tamtego dnia zawsze oszołamiają mnie kobiety i mężczyźni, którzy rozwinęli zdolności, będąc w ludzkiej postaci, i mogą je demonstrować według własnego uznania. Spotkałem jeszcze wiele takich osób i każda z nich zachęcała mnie do kontynuowania własnej podróży w poszukiwaniu nadludzkich mocy. Po odkryciu Magii Gwiazd oraz możliwości leczenia ludzi na odległość w przypadku poważnych chorób czy urazów, rozwinąłem własną nadludzką moc. Chodzi o to, że wykonywanie za pomocą psychiki operacji, które pozostawiają fizyczne blizny i usuwają guzy z organizmu, bez dotyku, podczas gdy znajduję się w innym kraju lub mieście niż moi klienci, jest nadludzką mocą. Proszę, zapamiętaj to na zawsze. Jeśli człowiek taki jak ja, chłopak z ulicy, który dorastał w całkowitym sceptycyzmie wobec wszystkiego, co duchowe, który handlował narkotykami i dopuszczał się oszustw, może uzdrawiać innych i przyczyniać się do szybkich, ogromnych zmian w ich życiu, tak samo będzie to możliwe w twoim przypadku, czy jakiegokolwiek innego mężczyzny, kobiety lub dziecka na tej planecie.
Każdy z nas jest wyjątkowy, utalentowany i wielowymiarowy oraz posiada możliwości chemiczne, biologiczne i metafizyczne (duszę), aby połączyć ze sobą różne elementy, a także praktykować to, co niektórzy nazywają cudami. Pamiętaj, że słowo "cud" jest właściwym słowem. Nadano mu pewne znaczenie i określa coś wyjątkowego, innego, niezwykłego. Jednak wszyscy jesteśmy w stanie czynić cuda dzięki odpowiednim metodom. Po zmianie naszej energii i poziomów świadomości oraz częstotliwości, aby połączyć się z innymi strumieniami informacji lub światła o wyższej częstotliwości, każdy z nas może zyskać dostępne dla wszystkich nadludzkie umiejętności i wywierać głęboki wpływ na rzeczywistość oraz życie innych członków naszej ludzkiej rodziny.
Anioł ze skrzydłami
Opowiedziałem tę historię w całości w książkach "Into the Light" i "Healing with Light Frequencies", więc tutaj przedstawię ją w skrócie, ale warto to wspomnieć.
W 2006 roku w Rumunii miałem wypadek samochodowy. Pewnego ranka taksówka, w której jechałem, potrąciła trzy kobiety przechodzące przez ulicę. Pierwsza z nich wpadła do samochodu przez przednią szybę, uderzyła mnie w głowę i wypadła, drugiej kobiecie auto obcięło stopy do kostek, a trzeciej nic się nie stało.
Wtedy nie miałem pojęcia, co się wydarzyło, ponieważ spałem na miejscu pasażera, a moja była żona z dwójką dzieci siedziały z tyłu. Gdy wysiadłem z samochodu, na ulicy zobaczyłem kobietę z odciętymi stopami wraz z drugą płaczącą i krzyczącą; i przeszedłem dalej w stronę kobiety, która wpadła przez przednią szybę i zmarła. Gdy podszedłem do jej ciała (nie wiedziałem, że to ciało, dopóki się nie zbliżyłem), zobaczyłem źródło energii, które się nad nim unosiło. To była jej dusza. Była widoczna przez kilka sekund, po czym się rozpłynęła. To kolejne mistyczne doświadczenie, które mi się przydarzyło.
Sześć miesięcy później zaczęły się ujawniać moje zdolności do uzdrawiania. Moja była żona leżała w łóżku z migreną. Widziałem w jej głowie ból. Był zielony. Podszedłem, pochwyciłem zieloną energię i ją wyciągnąłem. Wstała z łóżka bez bólu głowy. Na początku uznawałem takie sytuacje za dziwne, ale przyjmowałem je spokojnie.
Niedługo potem przeprowadziliśmy się do Nowej Zelandii, gdzie spotkałem człowieka, który nauczył mnie medytować. Przeżyłem kilka mistycznych doświadczeń, które szczegółowo omawiam w wyżej wymienionych książkach, jednak o jednym z nich warto wspomnieć również tutaj. To moment, gdy zabrano mnie na statek kosmiczny i przewieziono przez tunel światła do Alfa Centauri. Spotkałem tam wiele niebieskich istot mieszkających na Lirze oraz otrzymałem doskonały kod świetlny i geometryczny. To właśnie to doświadczenie, jak również wypadek samochodowy w Rumunii, a potem 10 miesięcy nauki w szkołach starożytnych tajemnic po powrocie do Wielkiej Brytanii - 4 lata później, gdy dowiedziałem się, jak używać kodów geometrycznych w celu uzdrawiania - zapoczątkowało moją drogę jako uzdrowiciela, która doprowadziła mnie do opracowania Magii Gwiazd.
W 2013 roku wróciłem z Nowej Zelandii do Anglii i właśnie wtedy dużo się nauczyłem o aniołach, wróżkach i innych istotach. To był ekscytujący, ale dziwny okres w moim życiu. Przeszedłem z przestępczego świata do życia, w którym bawię się z wróżkami i uzdrawiam ludzi. Trudno było to wyjaśnić moim znajomym i partnerom biznesowym. Wszyscy myśleli, że zupełnie zwariowałem.
Po powrocie do Wielkiej Brytanii udałem się do biura paszportowego, aby wyrobić nowe paszporty dla dwójki moich dzieci - Aalayah i Josha - oraz dla siebie. Chciałem skorzystać z usługi zrealizowania tego w ciągu dnia, kiedy to oddajesz dokumenty, płacisz i wracasz cztery godziny później, aby odebrać paszport. Gdy wróciłem, poproszono mnie o przejście do innego pokoju, gdzie wręczono mi dwie kartki papieru. Na każdej widniało zdjęcie paszportu. Jeden był wystawiony na moje obecne nazwisko, a drugi na nazwisko Daniel King. Daniel to jeden z pseudonimów, których używałem przez całe lata. Pracownicy chcieli wiedzieć, dlaczego mam dwa paszporty. Oczywiście jest to niezgodne z prawem.
Powiedziano mi, że nie mogą wydać mi nowego paszportu i że muszę przyjść w późniejszym terminie. Zadzwonili do mnie 2 dni później, w piątek, i zapytali, czy mogę przyjść w następny czwartek, aby odebrać paszport. Wróciłem i poproszono mnie o przejście do tego samego pokoju, w którym byłem przesłuchiwany wcześniej. Przeprowadzono mnie w prawą stronę rzędu prywatnych biur w biurze paszportowym w Newport. W pokoju znajdowało się dwóch mężczyzn i kobieta, a także druga kobieta z biura paszportowego, która powiedziała: "Panie Sargeant, jest pan aresztowany pod zarzutami oszustw na szkodę Royal Bank of Scotland i posiadania fałszywego paszportu. Ma pan prawo zachować milczenie, a wszystko, co pan zrobi lub powie, może zostać wykorzystane przeciwko panu w sądzie. Ma pan prawo do adwokata z urzędu. Czy pan rozumie? Czy jest coś, co chciałby pan powiedzieć?".
Zamilkłem. Skuli mnie i wyprowadzili z biura paszportowego do nieoznakowanego radiowozu z zaciemnionymi szybami. Zabrano mnie na komisariat policji w Newport na przesłuchanie. Zdarzenia, które po tym nastąpiły, sprawiły, że odbyłem nieoczekiwaną podróż. Jedno, które doprowadziło mnie do zrozumienia zepsucia obecnego systemu i drugie, które było ważnym znakiem, że muszę w pełni zaangażować się w swoją życiową misję i rozpocząć uzdrawianie zwane Magią Gwiazd. I uwierz mi, potrzebowałem tego znaku, ponieważ wszystko zewsząd kusiło mnie, aby wrócić do mojego starego stylu życia. Jednak wszechświat kopnął mnie w tyłek i skierował w stronę Magii Gwiazd.
Po przesłuchaniu zwolniono mnie z komisariatu, ale przez następne 2 lata co jakiś czas musiałem stawiać się w Londynie. W ciągu tych 2 lat poznałem kilka interesujących osób, które przekazały mi ważne informacje, dzięki czemu zarzuty o oszustwa zostały wycofane. Stary przyjaciel przedstawił mnie prawnikowi, ale był to prawnik szczególnego rodzaju. Ukończył studia prawnicze, ale porzucił pracę z powodu korupcji, której był świadkiem. Zdecydował się na inne zajęcie i wybrał przemyt kokainy. Został aresztowany i potencjalnie groziło mu od 15 do 20 lat więzienia.
Przedstawił się w sądzie jako wolna, suwerenna istota i powołał się na słowa Biblii, które to potwierdzały. Ze względów technicznych nie było innego wyjścia, jak tylko go wypuścić. Był niezwykle inteligentnym człowiekiem, który znał system od podszewki i wiedział dokładnie, jak zachować się w sądzie. Po rozmowie z nim zapoznałem się z zepsuciem naszego korporacyjnego systemu prawnego. Stwierdził, że załatwi mi dokument, który potwierdzi moją niewinność w związku z oskarżeniem o oszustwa bankowe.
Zostałem oskarżony o kradzież pieniędzy z kredytu hipotecznego. Zarzucano mi, że zaciągnąłem kredyty hipoteczne na kilka milionów funtów, ale zamiast kupić nieruchomości, współpracowałem z przekupionym prawnikiem. Wypłaciłem pieniądze, aby zapłacić za nieruchomości, jednak nie zapłaciłem budowniczym i sprzedawcom, tylko wysłałem środki na inne rachunki, wypłaciłem je w gotówce i zatrzymałem dla siebie. Policja dysponowała wyciągami z kont bankowych, a pomagał jej informator, którego udało jej się pozyskać w trakcie dochodzenia. To razem z moim fałszywym paszportem oznaczało, że miałem marne szanse. Posłuchałem rady Robina, prawnika zajmującego się przemytem kokainy.
Jeśli wiesz cokolwiek o kredytach hipotecznych, to masz świadomość, że banki, które pożyczają pieniądze, dokonują wielu nielegalnych akrobacji, a mimo to wszystko uchodzi im na sucho, ponieważ my, jako klienci, ufamy im i nigdy niczego nie sprawdzamy. To nie jest książka poświęcona kredytom hipotecznym, więc nie będę się w to zagłębiać.
Robin dostarczył mi obszerny dokument, w którym opisano 62 000 nieruchomości, w tym wszystkie hipoteki nieruchomości w całej Wielkiej Brytanii w okresie, którego dotyczyło oskarżenie. Wartość nieruchomości wymienionych w dokumencie wynosiła 2,7 miliarda funtów. Okazało się, że wszystkie nieruchomości były obciążone hipoteką. Wykazano też, że kredyty hipoteczne zostały sprzedane przez Royal Bank of Scotland spółce z Ameryki (Aran Property Group), a także były przedmiotem obrotu na nowojorskiej giełdzie papierów wartościowych i zyskały na wartości. To coś, co jest niezgodne z prawem. Dokument pozwoliłby mi udowodnić, że Royal Bank of Scotland nie stracił żadnych środków, więc nie było podstaw, aby mnie o to oskarżać.
Jednakże nie jest łatwo otrzymać dostęp do takiego dokumentu, a jego otwarcie pozostawia elektroniczny ślad. Dokument dotarł do mojej skrzynki odbiorczej, ale później tego samego dnia zniknął. Następnego ranka wyszedłem z siłowni i wracałem do domu. Zatrzymało mnie nieoznakowane BMW X5 z uzbrojonymi policjantami w środku. Ze względu na zużytą oponę zatrzymali mnie z użyciem broni. To trochę przesada, nieprawdaż? W ciągu godziny od tej sytuacji w domu moich rodziców pojawiło się dwóch policjantów, którzy twierdzili, że szukają Daniela Kinga. Byli niegrzeczni wobec moich rodziców i wywierali na nich dużą presję. To znowu przesada, zwłaszcza że wiedzieli, że Daniel King to ja i że nie mieszkam z rodzicami. Mieli też świadomość, że moi rodzice byli zrozpaczeni, bo tata chorował na raka, ale mimo to traktowali ich w okrutny sposób. To gra, w którą gramy.
Było dla mnie jasne, że byli, delikatnie mówiąc, zestresowani tym, że miałem dostęp do tamtego dokumentu. Zadzwoniłem do Robina, który wydrukował dokument. Przedstawiłem go podczas kolejnej wizyty na komisariacie policji w Londynie. W ciągu 48 godzin wycofali zarzuty. Wciąż jednak wisiała nade mną groźba kary za fałszywy paszport. Przez 2 lata, gdy toczyła się gra/bitwa, przeżywałem różnorodne duchowe doświadczenia. Napisałem książkę "Into the Light" i naprawdę zaczynałem poważnie traktować podróż w kierunku uzdrawiania. Poleciałem na Filipiny z moją córką Aalayah, aby odbudować domy i szkoły oraz wprowadzać projekty permakultury po uderzeniu tajfunu Haiyan. Coraz bardziej podobało mi się to doświadczenie "ofiarowania".
Coś jednak wciąż mnie powstrzymywało. W dalszym ciągu miałem możliwości nielegalnego zarobienia pieniędzy i z części z nich skorzystałem. Jednak powoli moja siła woli rosła i się wycofywałem. Udałem się na kilka lokalnych wydarzeń związanych z duchowością i bezpłatnie uzdrowiłem kilka osób, aby sprawdzić swoje umiejętności. Rezultaty były niesamowite. Problem polegał na tym, że wciąż czekała mnie sprawa w sądzie. Gdybym poszedł do więzienia, byłoby po wszystkim. Więc zawarłem pakt z wszechświatem. Oświadczyłem, że jeśli chce, abym zaczął uzdrawiać i opowiadać o Magii Gwiazd oraz pełną parą kontynuował swoją ziemską misję, musi dopilnować, abym nie trafił za kratki.
Policja kontynuowała postępowanie i wyznaczono mi termin rozprawy w Londynie. Poczyniłem pewne plany z myślą o mojej rodzinie, ponieważ wiedziałem, że jest możliwe, że tej nocy nie wrócę do domu. Przybyłem do sądu, spotkałem się z moim adwokatem i wszedłem na salę, gdzie zamknięto mnie w przezroczystym, kuloodpornym pomieszczeniu (jako suwerenna istota nigdy nie powinienem stawiać się w sądzie, mieć prawnego przedstawiciela i uczestniczyć w procesie, ale ze względu na pewne kwestie związane z moją osobistą sytuacją, tak postąpiłem). Sędzia i jego dwaj asystenci weszli na salę. Sędzią był mężczyzna, a dwie asystentki - kobietami. Kobieta po prawej stronie sędziego spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Chociaż brzmi to jak opowieść szaleńca, spostrzegłem, że na plecach ma skrzydła. Myślałem, że zwariuję. Potrząsnąłem głową. Znowu na mnie popatrzyła i mrugnęła. Zupełnie jakby czytała mi w myślach i ich słuchała. Coś we mnie mówiło, że wszystko będzie dobrze. Czułem, że moje ciało jest zrelaksowane. Wydawało mi się, że to już koniec i ogarnął mnie ogromny spokój.
Prokuratura przedstawiła swoją wersję wydarzeń i zaprezentowała mnie przed sądem w najgorszy możliwy sposób. Poruszali najdrobniejsze sprawy, aż do aresztowań, gdy miałem 14 i 15 lat. Namalowali mój najgorszy portret, jaki tylko mogli. Następnie mój prawnik przedstawił naszą wersję. Sędziowie otrzymali także listy od osób zaangażowanych w prowadzoną przez nas działalność humanitarną. Wyszli na naradę, a policjantka, która siedziała z tyłu sali, wyglądała na zadowoloną. Myślała, że już mnie ma, i że będzie mogła mnie pojmać, abym odbył karę w więzieniu Jej Królewskiej Mości.
Po 20 minutach sędziowie wrócili i anioł ze skrzydłami ponownie do mnie mrugnął. "Proszę wszystkich o powstanie", rozległo się na sali. Sędzia spojrzał na mnie i powiedział: "Panie Sargeant, widzimy, że się pan zmienił. Zostanie pan skazany na rok więzienia w zawieszeniu (co oznacza, że jeśli w ciągu najbliższych 12 miesięcy wpadniesz w kłopoty, od razu trafisz do więzienia) i 80 funtów opłaty sądowej. Byłem szczęśliwy i uśmiechałem się jak kot z Cheshire. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, była związana z Magią Gwiazd. Już wybrałem nazwę. Gdy mnie wypuścili, podszedłem do mojego prawnika, aby podziękować. Spojrzałem na anioła ze skrzydłami i nabrałem głębokiego przekonania, że od tego momentu pozostanę na właściwej ścieżce. To było tak, jakby nieznana siła już wcześniej zapewniła mi wolność. Nie wiem jak to możliwe, ale tamtego dnia wydarzyło się coś mistycznego i magicznego. Czy tamta kobieta w ogóle była człowiekiem? Czy duch przejął jej ciało? Jak to się stało? W głownie miałem mnóstwo pytań, a w sercu czułem ogromną wdzięczność.
Zdecydowałem się rozpocząć Magię Gwiazd w lutym następnego roku. Wtedy był wrzesień. Chciałem spędzić kilka miesięcy, praktykując uzdrawianie, więc organizowałem stoiska na targach poświęconych duchowości, aby mieć możliwość nawiązywania kontaktów z ludźmi i rozmawiania o leczeniu i ćwiczeniach.
Kilka kolejnych miesięcy było niesamowitych. Przyswoiłem tyle wiedzy, ile tylko mogłem, poprzez medytację i komunikację z innymi istotami. Spotkałem kilka wspaniałych Gwiezdnych Sióstr i Braci, którzy mnie poprowadzili. Dokonałem kilku niewiarygodnych uzdrowień i zbierałem materiały wideo, by w 2016 roku uruchomić stronę internetową Magii Gwiazd.
Szybko podążałem swoją ścieżką. Czułem się, jakbym jechał mistyczną kolejką górską, zgodnie ze znakami. W moim życiu było tyle zbiegów okoliczności i niewytłumaczalnych wydarzeń, jakbym był instrumentem, a wszechświat na mnie grał. Poddałem się temu wszystkiemu, odpuściłem i popłynąłem. Kimkolwiek lub czymkolwiek był lub jest anioł ze skrzydłami, który tamtego dnia pojawił się w sądzie, będę mu zawsze wdzięczny. Czuję, że za kulisami włożono wiele pracy, aby przygotować taki rozwój wydarzeń, a to pozwala mi się skupić. Zostałem wybrany do tej misji. A może sam ją wybrałem? Wiem tylko, że nic nie powstrzyma mnie od dzielenia się swoją częstotliwością i pozostawania katalizatorem transformacji w życiu mojej rodziny nadludzi.
Krzyż Chmur
Wiele niezwykłych wydarzeń w moim życiu było związanych z ludźmi, którym pomagałem podczas uzdrowienia. Zawsze powtarzam, że pomagam, a nie uzdrawiam, ponieważ jestem po prostu naczyniem, które przekazuje informacje, portalem pomiędzy światem fizycznym a niefizycznym. Chociaż odgrywam kluczową rolę w uzdrawianiu, to aby przeprowadzić proces, niezbędna jest energia, częstotliwość i kwantowa wymiana informacji. Po prostu tworzę środowisko dla wymiany energetycznej.
To matematyka, wzory, rytmy i liczby. To spiralna geometria i kod numeryczny. Chodzi o to, żeby zobaczyć i zrozumieć kod oraz wiedzieć, jak go przenieść i zmienić. Istotna jest też obecność. Inne istoty, które pomagają w pracy i prowadzą mnie. Inne istoty, które wyczuwam, są innymi aspektami mnie samego, które znajdują się w przestrzeni wyższych wymiarów, a także pracują na innych pasmach częstotliwości w polu kwantowym. Klucz do bycia nadczłowiekiem częściowo opiera się na twojej zdolności do utrzymywania częstotliwości wszystkich twoich wielowymiarowych jaźni w jednej przestrzeni.
Wyobraź sobie, że możesz na chwilę przyjąć całą energię i wiedzę ze wszystkich wersji siebie i przenieść to w jedną przestrzeń, w której mogą występować uzdrowienia, cuda i magia.
Kilka lat temu zadzwoniła do mnie kobieta, która powiedziała, że jej partner potrzebuje uzdrowienia. Jechał na rowerze i zderzył się z pędzącym samochodem. Był uderzony w głowę przez okno auta, miał złamania kręgów szyjnych i karku, a nos został wepchnięty do tyłu. Mężczyzna, Steffan, przebywał na oddziale intensywnej terapii i był w złym stanie. Był podłączony do miliona rurek, a jego twarz była czarno-sina i poprzecinana rzędami szwów. Walczył o życie - miał podawane wszelkiego rodzaju silne leki, ale bez efektów. Kiedy wszedłem do sali, zauważyłem na łóżka Steffana coś bardzo dziwnego. To był mężczyzna, ale nie zwykły człowiek. To był Diabeł.
Nikomu o tym nie wspomniałem. Po prostu oczyściłem pomieszczenie z energii (najlepiej, jak mogłem w czyjejś obecności), a następnie zabrałem się do pracy. Spędziłem ze Steffanem około 3 godzin. Najpierw pracowałem nad kodem geometrycznym, który przepływa przez uniwersalną tkaninę, połączoną z układem kostnym. Potem zająłem się płucami, i wreszcie przyjrzałem się równoległym rzeczywistościom, w których dusza Steffana przeżywała różne doświadczenia, po czym sprawdzałem, czy jest coś, nad czym należy popracować.
Było kilka niezdrowych wcieleń, które stworzyły wzorce niegodziwości wymagające uzdrowienia. Podczas procesu załamywania linii czasu i przywracania fragmentów duszy w celu uzdrowienia, Diabeł rozmawiał ze Steffanem, prosząc jego duszę, aby z nim poszła. Na poziomie nadświadomości, komunikując się za pomocą telepatii, Steffan odmówił. Jedyne, co mogłem robić, to obserwować i wykonywać swoją pracę. Wszyscy mamy wolną wolę. W sali oprócz mnie znajdowało się kilka bardzo potężnych istot/duchów, które mi pomagały i mnie prowadziły. Zawsze towarzyszy mi super potężna eskadra duchów, ale tamtego dnia wszyscy wyjęli z szafy aureole i przyszli mnie wspierać.
Po pracy podszedłem do okna i spojrzałem na błękitne niebo. Dzień był słoneczny i na niebie nie było prawie żadnych chmur, tylko jedna. Miała kształt doskonałego krzyża. Kiedy odwróciłem się od okna i spojrzałem w stronę łóżka, Diabła już nie było. Dotknąłem nogi Steffana, podziękowałem mu i wyszedłem.
Następnego dnia ktoś do mnie zadzwonił i powiedział, że Steffan się obudził, wyciągnął rurki z ust i samodzielnie oddycha. Dwa dni później, po prześwietleniu pleców i karku okazało się, że to, co jeszcze kilka dni wcześniej wskazywało na złamania, całkowicie się zagoiło. Lekarze byli zdumieni.
Na początku partnerkę Steffana poinformowano, że pozostanie on na oddziale intensywnej terapii przez co najmniej 3 miesiące, a być może znacznie dłużej. Ale już po 5 tygodniach wrócił do pracy, a jego twarz, wcześniej pocięta na kawałki, wyglądała naprawdę dobrze.
Gdy później rozmawiałem ze Steffanem, opowiedział mi, że widział Diabła na skraju łóżka. Mówił mu, że wszystkie złe czyny, których dopuścił się w życiu, można naprawić i próbował przekonać go, aby z nim poszedł.
Czy to wyczyn nadczłowieka? Tak. Czy sprawia, że jestem wyjątkowy? Nie. Po prostu chcę ci pokazać, co może osiągnąć każdy człowiek na tej planecie.
Każdy człowiek jest zdolny do leczenia złamanych kości, ratowania życia i utrzymywania przestrzeni w takim stanie, aby mogła nastąpić szybka i trwała przemiana. Ty także możesz czynić cuda, jeśli jesteś na właściwej częstotliwości. Czy powinieneś mi uwierzyć, że spotkałem Diabła? Nie. Czy powinno cię to przerażać, jeśli w to uwierzysz? Nie. Zawsze możesz wybierać między miłością a strachem, które są przeciwieństwami w spektrum emocji. Zawsze wybierałem i będę wybierać miłość. Doświadczyłem wielu różnych aspektów rzeczywistości, zarówno niskich, jak i wysokich wibracji. Dlatego wiem, że bez względu na sytuację bezwarunkowa miłość jest koniecznością.
Jeśli chodzi o wiarę, nikt z nas nie powinien się do niej zmuszać. Wszystkie myśli, jeśli prześledzisz ich źródło, opierają się na jednej z trzech rzeczy: czas, odległość lub pomiar. I żadna z nich tak naprawdę nie istnieje w polu kwantowym, w którym rozpoczyna się prawdziwa zmiana. A zatem, systemy wierzeń są fałszywe. Istnieje tylko tu i teraz. Jeśli wyjdziemy poza systemy przekonań i wkroczymy w przestrzeń wewnętrznej wiedzy, żyjąc zgodnie z częstotliwością serca, kierując się naszym życiowym kompasem i najlepszą nawigacją satelitarną na planecie, odzyskamy całą naszą moc i świadomość nadczłowieka.
2Nowy eon
Platynowy świat
Nasz świat zmienia się bardzo szybko, jednak tu, na Ziemi często wydaje się, że trwa to całą wieczność. Nasza żywotność jest ograniczona. Inne formy życia żyją przez setki, czasem tysiące lat, dlatego takie istoty (czyli także i my, jeśli doświadczamy znacznie dłuższego życia w innych kwantowych rzeczywistościach galaktycznych) zupełnie inaczej postrzegają czas i trwanie oraz to, czy coś dzieje się szybko, czy wolno. Jako gatunek ludzki (może dlatego że na głębokim poziomie wiemy, że jesteśmy tu na Ziemi bardzo krótko w porównaniu do ogromnego oceanu czasu), ogólnie rzecz biorąc - jesteśmy raczej niecierpliwi i chcemy, żeby wszystko było na już. Jeśli wiesz, że masz przed sobą setki, a nawet tysiące lat, możesz odpuścić i pozwolić sobie na więcej. Zachowuj stan poddania świadomości.
Istoty o niezwykle wysokiej częstotliwości (na przykład niektóre istoty pozaziemskie), które w niektórych rzeczywistościach są czystą energią, w ogóle nie znają pojęcia czasu, ponieważ są wieczne. My również kiedyś żyliśmy wiecznie, ale straciliśmy istotę naszego prawdziwego kodu genetycznego i pierwotnego planu dwunastu nici DNA (w niektórych przypadkach 24 i 48 nici), który mieliśmy, kiedy po raz pierwszy przybyliśmy na naszą Ziemię 5D (znaną jako Tara) jako anielscy ludzie. Nosimy w naszym DNA potencjał życia wiecznego, więc może on zostać w pełni aktywowany.
Wiele osób mówi o powrocie złotego wieku Atlantydy. To prawda, więc musimy zastanowić się, co to oznacza. Atlantyda upadła, ponieważ wytworzona tam moc i energia zostały wykorzystane do manipulacji i kontroli, a jej mieszkańcy nadużywali swojej mocy. Cały gatunek został genetycznie skrzywdzony, a krystaliczne siatki planety były niewłaściwie wykorzystywane. Atlantyda była kwitnącym, pięknym miejscem (przeżyłem tam wiele wcieleń), a złoty wiek Atlantydy, o którym się opowiada, był stanem świadomości. Telepatia, telekineza, uzdrawianie, podróże astralne, bilokacja były zdolnościami, które posiadały wszystkie istoty. Były tak powszechne, jak dla nas bieganie, skakanie, rozmowa, śmiech i taniec.
Jednak sądzę, że powinniśmy stworzyć coś nowego, a nie próbować ożywiać lub odradzać stary świat. Wykorzystajmy naszą kreatywność i stwórzmy suwerenny, pełny współczucia nowy świat, dokładnie taki, jakiego pragniemy!
Tutaj na Ziemi szybko poszerzamy naszą świadomość i jako gatunek rozwijamy się duchowo. Światło, informacje, kody i częstotliwość są kluczami do naszego rozwoju jako gatunku na tej planecie. Strumienie światła/informacji o wyższych wibracjach, pochodzące spoza naszego lokalnego środowiska kosmicznego (z planet i gwiazd, które znajdują się daleko w kosmosie, w naszej galaktyce oraz w innych galaktykach i wszechświatach) przenoszą kody. Kody to niewielkie krystaliczne klucze, które uruchamiają głębokie zapamiętywanie w naszym ludzkim systemie. Wiedza jest przechowywana na poziomie DNA, a gdy pewne strumienie światła (z kodami i kluczami) łączą się z naszym DNA, następuje swego rodzaju aktywacja. Uwalnia się starożytna mądrość kosmiczna, a my przypominamy sobie prawdę o tym, kim jesteśmy w istocie.
DNA wykracza poza nasze pojmowanie. Tyle można tam przechowywać. Gdyby rozwinąć łańcuch DNA, miałby długość prawie 2 metrów. Jeśliby skleić i rozwinąć cały łańcuch DNA, miałby długość co najmniej 16 miliardów kilometrów. Pozwól, że przedstawię to z innej perspektywy. Ziemia znajduje się 150 milionów kilometrów od Słońca. Zatem przy DNA może rozciągać się od Ziemi do Słońca około 107 razy.
W naszym DNA możemy przechowywać 35 000 terabajtów informacji, co odpowiada 35 milionom godzin nagrań wideo w wysokiej rozdzielczości. DNA jest jak kod komputerowy, więc można je zapisywać i przepisywać. Możemy dosłownie ulepszyć się od środka. Na wypadek, gdybyś miał jakiekolwiek wątpliwości, czy masz zdolność bycia nadczłowiekiem, teraz już masz pewność. Jesteś jednym z najbardziej zaawansowanych systemów komputerowych we wszechświecie. To nie jest coś, co jest w tobie. To ty. Każda komórka emituje 100 000 fotonów na sekundę. Oznacza to, że musi również odbierać ogromne ilości danych na sekundę.
Czy wiesz, że w przeliczeniu na centymetr sześcienny ciało ludzkie wytwarza 10 000 razy więcej światła niż powierzchnia Słońca? Jesteśmy gwiazdami w ludzkiej postaci. Protony w naszych komórkach, które są czarnymi dziurami, zmieniają to światło w stan cząsteczkowy, dlatego nie oślepiasz swoim światłem wszystkich wokół siebie.
A zatem, trzeba wziąć pod uwagę zarówno świetliste ciało, jak i duszę. Obie postacie przechowują ogromne ilości danych. Naukowcy twierdzą, że biofoton może przechowywać 10 megabajtów danych. Ciało świetliste jest ogromne i ekspansywne, składa się też z bilionów biofotonów. To oszałamiające. Mamy pięć gęstości, a w każdej gęstości znajdują się trzy wymiary. Właśnie teraz działamy w systemie czasu, który ma 15 wymiarów. Efektywna praca w 5D oznacza dostęp do wszystkich 15 wymiarów i swobodny ruch, a wreszcie wyjście z systemu opartego na czasie w kierunku głównych pól światła i dźwięku, a następnie dalej, do Boskich Światów.
To, co widzę codziennie, gdy pracuję/tworzę/uzdrawiam, to wzory światła i spiralnego kodu geometrycznego, który wkracza do naszej przestrzeni i się zmienia. Widzę tę rzeczywistość taką, jaką jest naprawdę, a jest niczym więcej jak grą. Żyjemy dosłownie w rzeczywistości holograficznej. Na jednym poziomie jesteśmy ludźmi, a na innym jesteśmy niczym roboty kontrolowane i programowane przez strumienie informacji. Spójrz na to tak: przypominasz laptop podłączony do dysku twardego. Jedyne dane, do których możesz uzyskać dostęp, znajdują się na dysku twardym, do którego jesteś podłączony. Jeśli chcesz mieć dostęp do nowych informacji, musisz odłączyć dysk i podłączyć się do innego lub podłączyć drugi dysk i mieć dostęp do obu zestawów danych, na dwóch dyskach twardych jednocześnie.
Jako gatunek jesteśmy podłączeni do danych geometrycznych, które pozwalają nam w określony sposób postrzegać rzeczywistość. Gdy rozwinie się twoje trzecie oko (coś, co będziemy omawiać), przekonasz się, że przestrzeń, która wydaje się pusta, jest tak naprawdę zapełniona. Zdasz sobie sprawę, że przez ciebie i przestrzeń przez cały czas przepływa mnóstwo energii i informacji. Tak naprawdę jesteś kontynuacją przestrzeni, a przestrzeń jest kontynuacją ciebie. Problem w tym, że informacje mają inne częstotliwości, więc nie można ich zobaczyć ani uzyskać do nich dostępu, aby z nich korzystać, a zatem są one bezużyteczne. Dopóki nie wiesz, jak sięgnąć do ogromnego, kosmicznego oceanu wiedzy, twoje życie prawie się nie zmienia. Jednak przy pomocy odpowiednich narzędzi i odrobiny dyscypliny możesz mieć pełny dostęp do bogactwa wiedzy, a ja dokładnie omówię, co trzeba robić.
Nowa era informacji to świat platyny, diamentów i chromu. Zastanowimy się nad tym później. Nowo aktywowane ciało świetliste o wysokiej wibracji, które przejdzie do trybu online, gdy skończysz pracę lub które jest już w trybie online, jeżeli już zakończyłeś pracę, jest platynowe. Skąd to wiem? Ponieważ to widzę. Widzę jego kolor oraz czuję jego częstotliwość. Wszyscy mamy świetliste ciało, które jest metafizycznym aspektem tego, kim jesteśmy jako istoty. Mamy fizyczny i niefizyczny aspekt nas samych. Istnieje wiele kolorów/częstotliwości, które poruszają się po niewidzialnym świecie, są żywe i magiczne. Po prostu nie możemy ich zobaczyć za pomocą naszych fizycznych oczu. Widzimy tylko to, do czego jesteśmy dostrojeni - czyli widmo od podczerwieni do ultrafioletu.
Starożytne częstotliwości
Najbardziej wibracyjnym i najpotężniejszym źródłem światła we wszechświecie (z jakim się spotkałem) jest kalejdoskopowy chrom. Omówimy go szczegółowo później, ale to właśnie pewna konkretna częstotliwość i wszystkie podzbiory informacji/strumieni częstotliwości/kodów świetlnych zawarte w kalejdoskopowym chromie zapewniają mu tak dużą moc. Kosmiczny kod, który znajduje się w kalejdoskopowym chromie aktywuje i włącza do sieci nasze platynowe ciało świetliste 5. gęstości. W dalszej części książki pokażę ci, jak w niezwykły sposób można aktywować ciało świetliste 5. gęstości każdego człowieka. Dzięki temu będziesz mógł bardzo szybko wywrzeć ogromny wpływ na życie innych.
Ziemia sama przełącza swoją własną częstotliwość. Posiada osadzoną w swoim kosmicznym ciele starożytną architekturę (linie/siatki/sieci Lei do przenoszenia energii/światła o wysokich wibracjach do Gwiezdnych Wrót i z powrotem oraz wokół planety), która została stworzona wraz z Ziemią i była przeznaczona dla gatunku, który zamieszkiwał ją, aby aktywować tę architekturę, gdy zbiorowa częstotliwość będzie wystarczająco wysoka. Ten czas nadchodzi właśnie teraz. Ludzie byli i nadal są pierwotnymi Strażnikami Gwiezdnych Wrót na Ziemi. Prądy krystaliczne o wysokiej częstotliwości są dostępne na naszej planecie od 2012 roku. Świadomość na Ziemi ewoluuje coraz szybciej. Na naszej planecie funkcjonują dwa główne zestawy matematyki. Aktywacja świętego diamentowego serca umożliwia nam, jako gatunkowi, pobieranie kosmicznych informacji z gwiazd i osadzanie ich na planecie, aby pielęgnować i aktywować starożytną architekturę diamentu. Inna oś czasu to nowy/stary zestaw spiralnych geometrii i matematyki, który cały czas jest w ruchu i jest znany jako Kryształowa Spirala. Kryształowa Spirala biegnie obok spirali Fibonacciego. Obie są potencjałami, które możemy wykorzystać. Spirala Fibonacciego to zniszczona matematyczna wersja świata, w którym żyjemy, o niższej gęstości. Kryształowa Spirala to oryginalna/nowa i zaawansowana, niezniszczalna matematyczna wersja świata, w którym żyjemy. Obydwa zestawy geometrii i matematyki cały czas są w grze. Jedna spirala zamyka cię w polu rzeczywistości 3D/4D, a druga sprawia, że poruszasz się spiralnie w górę/do wewnątrz, gdy tylko wejdziesz w wielowymiarowe spektrum na swojej ścieżce rozwoju, abyś miał dostęp do wszystkich pól wymiarowych. Do rozwoju musimy wykorzystać matematykę Kryształowej Spirali.
Oba zestawy matematyki omówimy później.
Na tym etapie jest ważne, aby pamiętać, że twoja częstotliwość może się zmienić tylko wtedy, gdy masz dostęp do nowych informacji/światła/energii. Gdy tak jest, dane, które znajdują się w twoim DNA, zostają aktywowane światłem, tak jak w przypadku technologii laserowego skanowania płyt CD, a kiedy zyskujesz dostęp do nowych informacji, trafiają do sieci. Jeśli dotkniesz nowych dostępnych strumieni częstotliwości, umożliwi ci to aktywację elementów twojej niewidzialnej/kwantowej jaźni i poszerzenie na dużą skalę twojej świadomości. Twoje platynowe ciało świetliste 5. gęstości jest integralną częścią mechanizmów kontrolowania przypływu i odpływu kodów świetlnych z gwiazd tak, aby twój ludzki system miał do nich dostęp. Jako istota ludzka musisz jak najlepiej przygotować swoje ciało fizyczne poprzez odżywianie o wysokich wibracjach, ćwiczenia, medytację, pracę z oddechem, qigong, jogę i dobrą relację z Matką Ziemią. Mag w Magii, Mag w świecie magnetycznym i Mag w Magdalenie, to istota naszej siły życiowej. Mag oznacza ruch i to właśnie nieustanny ruch/Mag wzmacnia kobiecą energię i zapewnia nam życie wieczne. Jeśli przenosisz częstotliwość magnetyczną Ziemi przez ciało fizyczne, przyciąga ona częstotliwość elektromagnetyczną z gwiazd z powrotem do sieci na Ziemi, a życie płynie. Płynie w niekończącej się pętli. Nazywamy to nieskończonością.
Jest istotne, aby zrozumieć, że Matka Ziemia jest magnetyczna. Pobierasz z gwiazd światło o wysokich wibracjach (kalejdoskopowy chrom), które jest elektromagnetyczne, przepuszczasz je przez przewody elektryczne o długości 70 kilometrów (układ nerwowy człowieka) i uziemiasz je na magnetycznej planecie. Źródłem światła (elektromagnetycznego i męskiego/pozytywnego) jest informacja, a źródłem energii (magnetycznej i żeńskiej/ujemnej) jest nasza moc. Wiedza pochodzi z góry, a energia z dołu, dlatego tak ważne jest, aby mieć dobrą relację z Ziemią. Oznacza to przebywanie na łonie natury. Zdejmij buty i skarpetki i połącz się z Ziemią. Nie trawą, ale Ziemią. Bądź z nią, wibruj z nią, rozmawiaj i połącz się z nią. Co więcej, otrzymujemy częstotliwości magnetyczne od naszych niebiańskich sióstr i braci, a także pewne częstotliwości elektromagnetyczne krążą wokół sieci Ziemi. Ale to sama Ziemia i gwiazdy nas karmią. Są jak akumulator, który wysyła i odbiera, a my, ludzie, jesteśmy punktem połączenia.
W numerologii1 3 minus M to 13. 13 to liczba boskiej bogini. 3 × 13 = 39. 9 + 3 = 12. To liczba, która reprezentuje tworzenie. Kobiecość to święty dawca życia, więc jako gatunek musimy być z nią połączeni energetycznie przez cały czas. Utrata połączenia ze światem magnetycznym oznacza zatrzymanie przepływu naszej siły życiowej.
Jesteś istotą elektromagnetyczną, która przesyła kody światła o wysokich wibracjach z gwiazd, przez ciało/układ nerwowy, do planety. Jeśli ciało nie jest w stanie pomieścić w sobie źródła światła (ponieważ brak mu sprawności lub zdrowia), to podróż do aktywacji ciała świetlistego 5. gęstości będzie trudniejsza. Z pewnością zajmie więcej czasu i może nawet nie nastąpić w tym życiu. Nie doświadczysz magii, która jest dostępna już teraz, dopóki twój poziom wibracji się nie podniesie.
Spójrz na swój organizm jak na samochód. Załóżmy, że to Volkswagen Golf ze standardowym silnikiem 1,6 litra. Ma określone podwozie. Jeśli wymontujesz silnik i zamienisz go na silnik Lamborghini Gallardo, a potem pojedziesz na pełnych obrotach, podwozie prawdopodobnie się rozpadnie, ponieważ nie będzie w stanie wytrzymać siły i mocy lepszego silnika. To proste: jeśli chcesz ulepszyć silnik, musisz ulepszyć też i pojazd. Jeśli chcesz poznać światło, które pomoże ci się rozwinąć w nadczłowieka, musisz przygotować swoje ciało fizyczne, dlatego zalecam odżywianie o wysokich wibracjach, ćwiczenia, medytację, pracę z oddechem, qigong i jogę. Szczególnie istotna jest dobra relacja z magnetyczną Matką Ziemią, ponieważ Ziemia jest punktem wyjścia dla energii/światła o wysokich wibracjach.
Świadomość Gwiazdy
Nie wkraczamy w złoty wiek, tylko w wiek platyny i diamentu. Platynowe ciało świetliste aktywuje ośrodek diamentowego serca, a świadomość rozszerzy się wykładniczo. Stan świadomości, do którego zyskamy dostęp, przewyższy ten, który znali Egipcjanie, Sumerowie, Atlantydzi i Lemurianie. Aktywujemy naszą Świadomość Gwiazdy. To pozaziemska świadomość (platynowe ciało świetliste 5. gęstości). Wkroczymy w świat platyny i diamentów, więc będzie to podróż, która zapiera dech w piersiach.
Dlatego wymaga wysiłku oraz zdyscyplinowanego i zaangażowanego podejścia. Możesz usiąść i obserwować albo wstać, założyć kosmiczny hełm i wziąć w niej udział. Wybór należy do ciebie, piękna duszo. Wiem tylko, że istnieje cały wszechświat potencjału, który czeka, aż go wykorzystamy, abyśmy mogli być nadkobietami i nadmężczyznami.
3Mistrz światła i ciemności
Aby zyskać dostęp do informacji przechowywanych w geometrii platynowego ciała świetlistego 5. gęstości, musisz wykonać dużo pracy. Jako że żyjemy w świecie biegunowych przeciwieństw, światła i ciemności, najprawdopodobniej zetkniesz się z jakimiś przeciwstawnymi siłami, które będą próbować wykoleić twój kosmiczny pociąg.
Tak jak Luke Skywalker musisz przezwyciężyć pokusę ciemnej strony mocy, ujarzmić ją i przywrócić równowagę. Pamiętaj, że jest to część ciebie, którą musisz zaakceptować, przyjąć i oswoić jak dziką bestię, która walczy o przetrwanie. By stać się swoim własnym mistrzem, potrzeba mocy, siły woli, mądrości i dyscypliny. I spójrzmy prawdzie w oczy, jeśli ty nie zostaniesz swoim własnym mistrzem, to miejsce zajmie coś lub ktoś inny. W przypadku odważnego duchowego wojownika takiego jak ty to nie wchodzi w grę.
Istnieje wielu innych, którzy chcieliby być twoim mistrzem, żeby cię kontrolować. Niektórzy są twoimi mistrzami już teraz. Jeśli radiowóz policyjny włącza syrenę i miga niebieskimi światłami, zjeżdżasz na pobocze i usuwasz się z drogi. Gdy rząd wyśle ci informację o podatku, zapłacisz go, bowiem w przeciwnym razie grozi ci kara grzywny lub więzienia. Twoi rodzice oczekują, że będziesz ich co tydzień odwiedzać i mimo że ich niższy poziom wibracji odbija się na twojej częstotliwości (ponieważ na to pozwalasz), w dalszym ciągu ich słuchasz.
Obowiązek to okropne słowo. Nigdy nie wolno nam robić czegoś z poczucia obowiązku. Musimy podejmować własne decyzje i sami wybierać każdy ruch, ponieważ jest to najlepsze, co możemy zrobić w danej chwili i to, czego chcemy jako wyjątkowe jednostki/istoty. Jakakolwiek jest twoja motywacja do działania lub istnienia, jest dobra. Musisz robić to, co musisz, w danej chwili (bez rozmyślania nad przyszłością i przeszłością), a opinie innych nie mogą mieć wpływu na twój proces decyzyjny. Chyba że zapytasz o radę. A potem musisz rozważyć wszystkie informacje i podjąć własną ostateczną decyzję.
Kroczę drogą, którą podążam przez całe życie. Byłem narkomanem i alkoholikiem, pracowałem dla organizacji przestępczych, przemycałem narkotyki i inne towary oraz brałem udział w oszustwach bankowych. Następnie przeniosłem się do przestrzeni, w której ułatwiam uzdrawianie innych, a moim sposobem na życie jest wyłącznie miłość i współczucie. Po oswojeniu swojej wewnętrznej ciemności i osiągnięciu równowagi ciemnych i jasnych aspektów tego, kim jestem, wiem, że znajduję się w doskonałej przestrzeni, aby podzielić się moim przesłaniem. Jeśli ja mogłem, ty też możesz - tak jak każdy.
Jestem wzorem do naśladowania w procesie transformacji. Istnieje wiele osób takich jak ja, które zmieniły swoje życie o 180 stopni, a teraz kolej na ciebie. Być może już wykonałeś tę pracę, a ta książka jest dla ciebie tylko potwierdzeniem. Może jesteś na tej ścieżce i toczysz wewnętrzną walkę, więc czytasz moją książkę, aby przyspieszyć cały proces i dotrzeć do mety, która tak naprawdę jest dopiero początkiem. Tak czy inaczej, wszystko układa się idealnie. Jesteś idealny. Doskonałość kryje się w niedoskonałości. Wiem o tym. Bez ocen. Teraz kocham was wszystkich. Każda kobieta i mężczyzna, którzy coś osiągnęli w życiu, wiedzą, że doskonałość to mit. Gdy docierasz na miejsce, przez krótki czas się przyzwyczajasz, a potem koncentrujesz się na kolejnym szczycie górskim, czyli kolejnym celu do osiągnięcia.
Każda decyzja, którą podejmujesz, zmienia ramy czasowe. Wszystkie wybory i działania określają, którą ścieżkę wybierzesz i na tej ścieżce będziesz mieć wpływ na życie tych, których napotkasz. Oni też będą dokonywać swoich wyborów, często na podstawie twoich wyborów oraz ścieżki i przepływu naturalnej ewolucji, która miała miejsce w przestrzeni, w którą wszedłeś, zgodnie z wyborami i kierunkiem, w którym podróżowałeś. Musisz wybierać mądrze.
Opowieści, którymi dzielę się w tej książce, nie mają na celu wywołania strachu, ale oświecenie, otwarcie serca i umysłu, abyś poznał prawdę. Wiem, że niektóre z nich mogą być trudne, ale proszę, dla własnego dobra, przyjmij je. Nie analizuj tych informacji, po prostu je poczuj. Przyjmij je, umieść w swoim sercu i poczuj jako swoją własną prawdę. Nie można udawać wibracji. Serce nigdy nie kłamie. To twój kompas życiowy, który zawsze poprowadzi cię w kierunku błogosławieństwa, jeśli na to pozwolisz. Nie twierdzę, że będzie to łatwa podróż, ponieważ miłość sprawia, że stajemy się szaleni, ale będzie idealnie, jeśli odpuścisz i zaufasz. Pamiętaj o tym. Zawsze możesz wybrać miłość lub strach, a przy każdej okazji możesz zdobyć złoto.
Chcę, żebyś był szczęśliwy, wolny, pełny radości i błogości, a także żył w świecie, w którym wszyscy się o siebie troszczą i dzielą się dobrem. Taki piękny, spokojny świat, który znam, istnieje. Wszystko może istnieć, jeśli to widzimy i czujemy. Nasza wyobraźnia jest tak naprawdę rzeczywistością. Możemy stworzyć wszystko. Obserwator wpływa na obserwowany świat, ale także tworzy go w przestrzeni serca i umysłu. Pamiętaj, że twoje serce przypomina mózg. Jest inteligentne. Jeśli połączysz to, co widzisz w umyśle, z tym, co czujesz w sercu, dwie potężne siły natury, magnetyczne i elektromagnetyczne strumienie światła, zaczynają działać, aby tworzyć jeden obraz.
Ale najśmieszniejsze jest to, że ten obraz został już stworzony. Po prostu tworzymy i obserwujemy, a potem dopasowujemy się do obserwowanej rzeczywistości poprzez naszą częstotliwość.
Wszystko jest teraz. Wszystko jest jednością. Wszystko jest dostępne. Wszystko jest częstotliwością. Jeśli wszystko jest teraz jednością i częstotliwością, to z pewnością ty, ja lub inni musimy tylko dostosować się do częstotliwości tego, co widzimy i już, to się objawia. Skończmy z czekaniem. Żyjemy w świecie, w którym pewne zjawiska pojawiają się na osi czasu w wyniku wydarzeń i okoliczności, ale teraz wydarzenia i okoliczności pojawiają się coraz szybciej, bo życie przyspiesza. Oś czasu staje się niejasna i zanika, a wieczne teraz jest coraz bardziej powszechne. Zasłona pomiędzy światem materialnym a niefizycznym jest coraz cieńsza. Światło/informacja/kolory/fraktale łączą się w kalejdoskopy o spiralnym, geometrycznym pięknie.
Aby naprawdę poznać swoją moc, musisz zaakceptować życie, siebie oraz wszystko i wszystkich na tym świecie jako całości. Wszystko to, co dobre, ale i to, co niezbyt dobre. Należy przyjąć i zaakceptować wszystkie jasne i ciemne aspekty rzeczywistości, co obejmuje wszystko, kim jesteś jako wielowymiarowa, pozaziemska istota, która żyje na Ziemi. Jako ludzie mamy w swoim DNA kody genetyczne różnorodnych gatunków z wielu planet, gwiazd i układów gwiezdnych. Nic dziwnego, że wielu z nas jest zagubionych, podatnych na wpływy sił zewnętrznych lub czuje się dziwnie, gdy żyje na tej planecie, więc często marzy o "powrocie do domu". Geometria naszej planety jest błędna. Geometria naszego gatunku jest błędna. Geometria natury jest błędna. Wyobraź sobie kogoś, kto wlewa płyn do formy. Płyn przyjmie kształt formy, a następnie stwardnieje. Cały nasz system został dopasowany do matematycznej formy, która uniemożliwia naszej nadludzkiej części rozwój. Wszystko, co widzisz wokół siebie, cały świat natury jest piękny. Od muszli, przez liście, po tornada. Wszystko kieruje się pewnym wzorem, czyli kodem. Jednak ten kod nie jest czysty. Są w nim zakłócenia. Wiem, że brzmi to jak szaleństwo. Trudno zaakceptować, że wszystko, co kiedykolwiek wiedziałeś i co znasz, powstało na podstawie nieprawidłowego planu matematycznego, który jest dla ciebie szkodliwy.
Później zagłębimy się w matematykę wszechświata. Na razie tylko zachowaj otwarte serce i pamiętaj o tym. Jesteś architektem kwantowym, a wszystko można zmieniać i przekształcać. Najpierw trzeba coś stworzyć kwantowo, a potem fizyczność zmienia swoją geometrię, strukturę oraz wygląd. Nie trzeba wprowadzać wielkich zmian. To drobne korekty, które ulegną fraktalizacji, a w miarę tego procesu będą się rozprzestrzeniać.