Kobieta zrelaksowana - Nicola Jane Hobbs

Kup ebooka

69.00 zł
55.20 zł (69,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Przez większość dorosłego życia byłam zupełnym przeciwieństwem kobiety zrelaksowanej. Całymi latami moje dni wypełniała rozedrgana mieszanka stresu, pośpiechu i wyczerpania. Desperacko próbowałam pogodzić mnóstwo obowiązków, kierowana potrzebą zadbania o kwestie finansowe, ale także głębokim poczuciem, że nie zasługuję na nic innego.

Jako mała dziewczynka nie byłam taka. Byłam wrażliwa, ciekawa świata, wesoła i dzika. Razem z siostrą spędzałyśmy całe dnie na czytaniu bajek, wspinaniu się na drzewa i wyplataniu ze stokrotek wianków, a właściwie kwietnych łańcuchów tak długich, że można było nimi niemal opleść cały ogród. Odpoczynek i zabawa przychodziły nam zupełnie naturalnie. Żyłyśmy chwilą, bez pośpiechu, bez zastanawiania się nad kwestiami takimi jak produktywność czy perfekcja, bez dążenia do jak najlepszych wyników czy zadowalania innych. A potem, w pewnym momencie drogi do kobiecości - gdzieś między ósmym a trzynastym rokiem życia - przestałam odpoczywać i bawić się, a swoje poczucie wartości zaczęłam opierać na tym, czyje oczekiwania zaspokoiłam i ile osiągnęłam. W miarę nasiąkania przekazem społecznym na temat tego, jaka powinna być "dobra dziewczynka" i "kobieta sukcesu" - opanowana, raczej milcząca i poświęcająca się - straciłam kontakt ze swoją wewnętrzną mądrością, głosem intuicji, autentycznością. Przestałam ufać swoim uczuciom, potrzebom i ciału. Moje zrelaksowane, ciekawe świata i lubiące się bawić ja zostało pogrzebane pod górą "powinności" i "musiejstw", przyprawionych wszechobecnym patriarchatem. Bycie sobą nie przestało mi dawać poczucia bezpieczeństwa.

Podobnie jak wiele kobiet, większość dorosłego życia spędziłam, jakbym była maszyną. Pracowałam zbyt dużo, płaciłam snem za produktywność i ciągle byłam kompulsywnie zajęta - z uśmiechem przyklejonym do twarzy parłam jak wół przez lęk, niepokój i wyczerpanie, cały czas udając, że wszystko jest w porządku. Pewnego dnia poczułam jednak, że nie mogę już dłużej udawać. Niezależnie od tego, czy było to wynikiem wypalenia zawodowego, depresji, czy też tego, co później zdiagnozowano jako stres pourazowy - a może połączenia wszystkich trzech tych czynników - osiągnęłam punkt krytyczny. Musiałam znaleźć inny sposób życia i bycia.

Wędrując przez mrok i chłód wyczerpania i traumy, poczułam, jak subtelnie przyzywa mnie moje bardziej autentyczne, intuicyjne, współodczuwające ja. To byłam ta sama ja, którą pamiętałam z dzieciństwa, archetyp kobiety, którą nazywam dziś kobietą zrelaksowaną. Wołała mnie w snach i w poezji, przyzywała mnie wewnętrznym głosem, który należał do mnie, a jednocześnie był czymś ponad mną. W dni, kiedy wyczerpana zatracałam się w transie zajętości, mówiła do mnie miękkim, jedwabistym i nieco dzikim szeptem: "Zrelaksuj się, kochana. Weź głęboki oddech. Możesz zwolnić. Możesz odpocząć".

Kiedy słuchałam tego pełnego miłości głosu, który mówił do mnie z wewnątrz mnie samej, czułam, jak budzi się we mnie kobieta zrelaksowana. Nie używam tutaj słowa "zrelaksowana" w jego współczesnym, jakże skomercjalizowanym sensie, odnoszącym się do kosztownych wyjazdów do spa i luksusowych produktów wellness, ale do jego pierwotnego znaczenia, wywodzącego się ze starofrancuskiego słowa relaschier, oznaczającego "uwolnić, wyzwolić, puścić".

Kobieta zrelaksowana to kobieta, która jest wolna - może odpoczywać, płakać, popełniać błędy i prosić o pomoc, może doświadczać błogości, przyjemności i radości, może odczuwać swoje emocje, wybierać swoje wartości i reagować z wyrozumiałością dla siebie na nieuniknione przecież w życiu sytuacje stresowe, może ufać sobie, dbać o siebie i być sobą.

Kobieta zrelaksowana to matka cierpiąca na depresję poporodową, która ma odwagę poprosić o pomoc. To córka, która stawia oparte na miłości granice w relacjach z rodzicami, aby chronić swoje zdrowie psychiczne. To koleżanka z pracy, która korzysta z przerwy na lunch, a potem wychodzi z pracy o czasie. Partnerka, która otwarcie mówi o obciążeniu psychicznym i potrzebie sprawiedliwego podziału obowiązków w domu. Jest uosobieniem naszego autentycznego, intuicyjnego, dzikiego ja. Zna swoją wartość, akceptuje swoją siłę i ufa swoim wewnętrznym rytmom ciężkiej pracy i głębokiego odpoczynku, zdrowienia wewnątrz i działania na zewnątrz, bycia przy innych i pozwalania na to, by inni byli przy niej. Czuje się bezpieczna i wolna w swoim ciele i w świecie.

Kobieta zrelaksowana żyje w każdej z nas. Stawanie się nią to podróż polegająca na wyswobodzeniu się z kajdan, wyrwaniu z uwięzi, wyzwoleniu z klatki. To podróż ku uwolnieniu siebie - i innych.

Brak czasu na odpoczynek - dlaczego napisałam tę książkę

Pracując jako psycholożka i terapeutka, zauważyłam, że w życiu setek kobiet, które miałam przywilej wspierać, rozgrywa się historia podobna do mojej własnej. Chociaż doświadczenia każdej z nas były inne, w naszych opowieściach wybrzmiewały wyczerpanie, przytłoczenie, samotność, wina i wstyd, poczucie uwięzienia, zagubienia, bycia zdradzoną przez fałszywe patriarchalne obietnice szczęścia i sukcesu, a jednocześnie dotkliwa tęsknota za powolnością i spokojem, autentycznością i bliskością, pragnienie prawdziwego uzdrowienia i głębokiego odpoczynku.

Słuchając głosów kobiet i słysząc w nich zbiorowy krzyk przytłoczenia i zmęczenia, zaczęłam zadawać sobie pytanie: dlaczego tak wiele kobiet jest aż tak wyczerpanych? Skąd bierze się ów lęk i owo poczucie winy związane z relaksem, których doświadczamy? Jakie są konsekwencje, zarówno osobiste, jak i zbiorowe, braku odpoczynku, którego potrzebują kobiety? Jak możemy uwolnić siebie same i siebie nawzajem?

Pragnąc dowiedzieć się więcej, zagłębiłam się w badania i odkryłam lukę. Przez całe dziesięciolecia nauka milczała na temat spraw ważnych dla kobiet, takich jak menstruacja, menopauza, macierzyństwo, to, co cykliczne, rytmiczne, intuicyjne, płynące z głębi duszy, dzikie. Przez wiele wieków nie rozumiano, jak działają kobiece ciało i umysł, a większość teorii psychologicznych odzwierciedlała poglądy białych mężczyzn. Psychologia odpoczynku i relaksu była natomiast w literaturze całkowicie nieobecna. Zaczęłam więc sama zgłębiać ten temat (feministyczne badanie immersyjne poświęcone relacji kobiet z odpoczynkiem)[1], a w 2022 roku założyłam internetową społeczność The Relaxed Woman, zajmującą się wsparciem kobiet w regeneracji po doświadczeniu stresu i wypalenia zawodowego poprzez coaching i warsztaty. Rozmawiałam z setkami kobiet z całego świata o archetypie kobiety zrelaksowanej, a także o barierach, z jakimi borykają się w kwestii korzystania z potrzebnego im odpoczynku, oraz o tym, jak możemy zacząć tworzyć świat, w którym kobiety będą miały szansę poczuć się wystarczająco bezpieczne i wartościowe, aby wreszcie odpocząć. Chociaż wydawało mi się, że moje badanie dotyczy odpoczynku, przy okazji ujawniły się również historie poczucia winy, wstydu i niskiego poczucia wartości, stresu, traumy i wypalenia zawodowego, a także uzdrowienia, wolności i zachwytu - a każdy z tych wątków był ściśle powiązany z pozostałymi.

Rezultatem jest książka, którą trzymasz w ręku. Inspiracją do jej napisania było dla mnie piętnaście lat współpracy z setkami odważnych kobiet, które przybyły do mnie w poszukiwaniu wytchnienia i ukojenia, a ostatnio także z kobietami, które z dużą szczerością podzieliły się swoimi historiami w ramach moich badań. Inspiruje mnie również praca kobiet, które przybyły w to miejsce przede mną - od niesamowitych opowieści Clarissy Pinkoli Estés (które niemal dwie dekady temu obudziły we mnie archetyp kobiety zrelaksowanej)[2], poprzez poezję Mary Oliver przypominającą nam o błogosławieństwie nicnierobienia[3], aż po wykład TED Saundry Dalton-Smith na temat różnych rodzajów odpoczynku[4], książkę-okrzyk bojowy Tricii Hersey, zatytułowaną Rest is Resistance, oraz refleksje Elizabeth Gilbert, która pisze o tym, jak trudno jest być wolną i zrelaksowaną w kobiecym ciele (i która była jedyną osobą, jaką udało mi się znaleźć, mówiącą publicznie o tym, że na świecie potrzebne jest więcej zrelaksowanych kobiet)[5].

Książka, którą trzymasz w ręku, jest także o tym, jak możemy stać się kobietami zrelaksowanymi. Razem. Bycie i stawanie się kobietami, które potrafią ufać, poddawać się i cieszyć, to niekończąca się podróż. Jestem z wami w tej podróży. Chociaż czuję, że dziś jestem lata świetlne od tej rozedrganej, wyczerpanej kobiety, którą kiedyś byłam, i zazwyczaj potrafię słuchać swojego ciała, szanować siebie na tyle, by powiedzieć "nie", i porzucić wciąż tkwiące we mnie pragnienie zadowalania innych, bycia idealną i kontrolowania wszystkiego, nadal czasami czuję się zestresowana, niespokojna, zmartwiona i wyczerpana. Wciąż towarzyszą mi nieuniknione przecież w życiu obowiązki i stresory. Zniknęły jednak nierealne oczekiwania, zinternalizowane zasady i "powinności", surowe osądzanie samej siebie, poświęcanie i samouciszanie się, strach przed krytyką, brakiem sympatii i niezrozumieniem. Jestem z natury bardzo wrażliwa i głęboko porusza mnie ból i piękno świata, co oznacza, że niektóre dni są dla mnie spokojne i pogodne, a inne nieco bardziej burzliwe. Piękne w tej podróży jest to, że nawet gdy pojawiają się burze - wstyd, strach, stres, smutek, żal, zmartwienia, bolesne wspomnienia - nie utykam w nich. Potrafię się zrelaksować, zaufać, otworzyć serce. Nadal czuję się wolna.

Co zyskujemy, stając się kobietami zrelaksowanymi

Ta książka nie jest o tym, żeby się bardziej starać, wykonywać "pracę wewnętrzną" czy umieścić zadanie "stań się kobietą zrelaksowaną" na swojej liście rzeczy do zrobienia (jestem przekonana, że ta lista jest już wystarczająco długa!). Bynajmniej! Nie chodzi tu o wysiłek, dążenie, cięższą pracę, tolerowanie stresu czy ciągłe parcie naprzód. Wręcz przeciwnie, chodzi o harmonię, poddanie się, swobodę, akceptację, przyjemność, zaufanie, komfort, radość, nadzieję, spokój i wrażliwość - czyli o pojęcia, które wydają się nieco obce w naszej zorientowanej na cele i obsesyjnie skupionej na produktywności kulturze. A jednak, kiedy je czytamy, możemy poczuć, jak całe nasze ciało wzdycha, dostrzegając, jak piękne i potrzebne są to rzeczy.

Kobieta zrelaksowana umie sobie zaufać, odpuszczać kontrolę i pozwala innym widzieć siebie taką, jaka jest. W dzieciństwie wszystko to przychodziło nam naturalnie - w pewnym sensie zatem nie uczymy się tego, tylko to sobie przypominamy. Relaksacja to instynkt, wrodzony odruch, który u wielu z nas ucierpiał w wyniku działania stresu, traumy i uwarunkowań kulturowych. Stawanie się kobietą zrelaksowaną oznacza przypomnienie sobie, jak się relaksować, jak się uwolnić, jak przyjmować.

Oto kilka przykładów tego, co zyskujemy, stając się kobietami zrelaksowanymi:

- głębokie poczucie wewnętrznej wolności,

- zdolność do odpoczynku bez lęku i poczucia winy,

- oddzielenie poczucia własnej wartości od produktywności,

- uwolnienie się od kompulsywnej aktywności, bezwzględnego dążenia do celu i nadmiernej potrzeby zadowalania innych,

- wyrozumiałość i łagodność w odniesieniu do siebie samych i wszystkiego, co przeszłyśmy,

- umiejętność odpuszczenia kontroli i poddania się nieznanemu,

- ponowne połączenie się z naszym ciałem jako źródłem mądrości,

- zdolność do słuchania głosu intuicji i życia zgodnie z własnymi wartościami, zamiast dostosowywania się do oczekiwań społecznych,

- akceptacja własnych niedoskonałości, ograniczeń i słabości,

- głębsze poczucie więzi i intymności w związkach,

- umiejętność stworzenia przestrzeni dla bolesnych emocji i docenienia mądrości, jaką ze sobą niosą,

- pewność, że potrafimy radzić sobie z nieuniknionymi stresującymi sytuacjami w życiu,

- chęć dbania o siebie, innych i otaczający nas świat,

- poczucie stawania się autentyczną wersją siebie,

- głębokie poczucie, że nasze potrzeby mają znaczenie, nasze głosy mają znaczenie, nasze marzenia mają znaczenie - że my mamy znaczenie.

Jak zorganizowana jest ta książka

W kolejnych rozdziałach będę przeplatać naukę, duchowość i opowiadanie historii. Przyjrzymy się psychologii i neurobiologii stresu, odpoczynku i uzdrawiania, a potem rozpoczniemy powolną, niespieszną podróż do transformacji i wyzwolenia, zatrzymując się co jakiś czas, aby w pełni doświadczyć tego, co ważne i żywe. Każdy rozdział rozpoczyna się "łagodną przypominajką" - krótkim cytatem, który ma pomóc ci obudzić w sobie spokój, abyś mogła zgłębiać kolejne części książki z poczuciem odprężenia i swobody.

Książkę podzieliłam na dwie części. W pierwszej z nich zbadamy, kim jest kobieta zrelaksowana i co nam proponuje - a proponuje nam sposób życia i bycia niejako wbrew dominującym w naszej kulturze archetypom, takim jak kobieta w pośpiechu, kobieta, która nie myśli o sobie, i superkobieta. Przyjrzymy się, dlaczego tak trudno przychodzi nam we współczesnym życiu odpoczynek, dlaczego patriarchat nie służy zupełnie nikomu (w tym mężczyznom) i dlaczego relaksacja jest w gruncie rzeczy formą wyzwolenia - drogą do uleczenia ran zadanych nam przez patriarchat i uwolnienia siebie samych i siebie nawzajem. Sięgniemy do neurobiologii i psychologii i postaramy się lepiej zrozumieć, jak działają na nas stres i trauma oraz dowiedzieć się, jak wykorzystać naturalną zdolność naszego mózgu do samodzielnego przeprogramowywania się - czyli neuroplastyczność - dzięki której zarówno nasz umysł, jak i ciało mogą się regenerować. Przyjrzymy się również typowym czynnikom, które sprawiają, że nasz układ nerwowy blokuje się w trybie przetrwania, i wypróbujemy proste, oparte na naukowych podstawach praktyki, które pomogą nam się z niego wyrwać i dzięki temu skuteczniej radzić sobie ze stresem, realizować ważne dla nas cele z większą radością, zaufaniem i łatwością oraz na nowo obudzić w sobie wrodzone umiejętności, które tak wiele z nas utraciło, kiedy skończyło się dzieciństwo - umiejętność zabawy, zachwytu, życia chwilą; przypomnimy sobie, jak to jest beztrosko się cieszyć, ekscytować, i wcale niekoniecznie kierować się rozsądkiem. W części drugiej wyruszymy w podróż ku zrelaksowanej kobiecości - proces po części oparty na naszym funkcjonowaniu neurobiologicznym, składający się z sześciu kroków:

1. Uzupełnij zasoby wewnętrzne.

2. Zadbaj o regulację układu nerwowego.

3. Pielęgnuj relacje.

4. Uwolnij się od ograniczających przekonań.

5. Realizuj marzenia.

6. Dołącz do zrelaksowanej rewolucji.

W rozdziale 1 omówię ten model bardziej szczegółowo. Kiedy rozpoczynamy proces zdrowienia w jednym obszarze, ma on wpływ na inne strefy naszego funkcjonowania, a w rezultacie na całe nasze życie.

Ruszajmy więc. Oto podróż bohaterki - kobieca wyprawa, która jest osadzona w nauce, a jednocześnie delikatna, uduchowiona, święta. Każdy miękki, łagodny krok nie tylko pogłębia nasze zrozumienie tego, kim jest kobieta zrelaksowana, lecz także ją budzi. Ucieleśniamy ją. Stajemy się nią.

Nauka, opowiadanie historii i odkrywanie siebie

Pisząc tę książkę, czerpałam z rozmaitych dziedzin nauki, w tym neurobiologii relacyjnej, psychofizjologii i psychologii ewolucyjnej. Pozwoliło mi to wyjaśnić różne naukowe aspekty stawania się kobietą zrelaksowaną. Fundament wiedzy daje nam poczucie stabilności, uziemia nas i pomaga nam zaufać procesowi zdrowienia. Nauka ma jednak ograniczenia i znajdziemy w niej jedynie przebłyski złożoności i tajemnicy tego, co dzieje się w naszych mózgach, ciałach, psychice i społeczeństwach. W nauce (i nie tylko) trudno o stuprocentową zgodę na jakikolwiek temat, więc starałam się przedstawić to, co do czego zaczyna panować względny konsensus, chociaż oczywiście może się to zmienić wraz z rozwojem badań i odkrywaniem nowej wiedzy.

W książce tej piszę również o koncepcjach, które nie opierają się na danych naukowych, w tym o opowieściach i praktykach duchowych, poezji i archetypach. Dzielę się własnymi doświadczeniami, a także historiami kobiet, które zgodziły się podzielić swoimi doświadczeniami w ramach moich badań. Z myślą o ochronie ich prywatności przedstawiam tu posklejane narracje, opowieści utkane z głosów różnych kobiet tak, że oddają istotę tego, o czym mówiły moje rozmówczynie.

Chociaż w doświadczeniach kobiet znalazłam wspólne wątki, warto zdawać sobie sprawę z tego, że nie każda informacja naukowa lub historia będzie do ciebie przemawiać. Niemożliwe jest uchwycenie w książce pełni różnorodności doświadczeń kobiet, do tego zawsze będą w moim postrzeganiu "ślepe punkty" związane z moim wiekiem, rasą, klasą i uprzywilejowaniem społecznym oraz historią. Jeśli zatem coś, o czym piszę, nie wydaje ci się prawdziwe, po prostu nie przywiązuj się do tego.

Jak czytać tę książkę? Swobodnie

Książka to relacja między pisarzem a czytelnikiem - i między pisarką a czytelniczką. Mam nadzieję, że na każdej stronie, każdym kroku tej podróży ku zrelaksowanej kobiecości będziesz czuła, że ci towarzyszę. Możesz również wyruszyć w tę wyprawę z innymi kobietami i czytać tę książkę razem z siostrą, przyjaciółką, koleżanką lub ukochaną - albo ze społecznością kobiet, na przykład w klubie książki czy kręgu wsparcia. To książka o odpoczynku i relaksacji, ale również o zaufaniu, czułości i byciu razem, a dzielenie się doświadczeniami i odkrywanie, że nie jesteśmy same, ma w sobie coś głęboko uzdrawiającego. Kiedy spotykamy się, czytamy razem i odpoczywamy razem, nasze indywidualne podróże stają się częścią czegoś większego: siostrzeństwa, ruchu, rewolucji.

Zachęcam cię do zaznaczania i podkreślania ważnych dla ciebie fragmentów, do robienia notatek na marginesach lub w specjalnej sekcji na końcu książki (strony 319-328), zapisywania pytań i spostrzeżeń - dzięki temu książka ta stanie się naprawdę twoja. Oprzyj się wszelkim perfekcjonistycznym podszeptom, które mogą się pojawić, gdy zauważysz, że powoli przekształcasz swoją książkę w coś wyjątkowego, nieuporządkowanego i dzikiego. Lektura jest bowiem dzięki temu powolniejsza, głębsza i bardziej świadoma.

Jeśli, podobnie jak ponad 54% kobiet, trudno jest ci powstrzymać się od sięgania po telefon, gdy chcesz się skupić na czytaniu lub innych rzeczach, spróbuj zostawić urządzenie w innym pomieszczeniu i daj mózgowi odpocząć od przeciążającego uwagę nadmiaru bodźców, którego tak często obecnie doświadczamy[6]. Nawet jeżeli bowiem potrafimy oprzeć się pokusie sprawdzania poczty elektronicznej i przeglądania mediów społecznościowych, gdy nasze telefony znajdują się w tym samym pomieszczeniu, to sama ich obecność w pobliżu powoduje "drenaż mózgu", ponieważ nasze ograniczone zasoby poznawcze i tak ulegają zużyciu, kiedy powstrzymujemy się przed sięgnięciem po ekran[7].

Na stronach tej książki staram się otworzyć ci drzwi do odpoczynku i refleksji. Zapraszam cię do zatrzymywania się i pogłębiania swojej relacji z omawianymi koncepcjami - poczuj, jak słowa rezonują w twoim ciele, i pozwól sobie stworzyć przestrzeń na nowe spostrzeżenia i odczucia. Wiele z nas przez większość czasu tkwi w więzieniu własnej głowy - myślimy, planujemy, analizujemy, martwimy się, intelektualizujemy - a taka uważność podczas czytania pozwala nam na nowo połączyć się z naszymi odczuciami, emocjami, intuicją i wyobraźnią jako źródłami prawdy i uzdrowienia.

W książce znajdziesz również praktyki, które pomogą ci stać się kobietą zrelaksowaną i wykorzystać moc, jaka płynie z neuroplastyczności. Będzie to na przykład praca z ciałem, "oddolna" praktyka obejmująca oddech, odpoczynek, rytm, ruch i dotyk, które pomagają uspokoić fizjologiczne rozedrganie i zapewniają naszemu ciału poczucie bezpieczeństwa, rozluźnienia i swobody, dzięki czemu dane nam jest doświadczyć odwrotności uczuć stresu, lęku i trosk, które tak wielu z nas towarzyszą na co dzień. Popracujemy również "odgórnie" i wykorzystamy potencjał kory przedczołowej - czyli naszego "myślącego mózgu" - i damy sobie dostęp do wyboru własnych wartości i nadawania sprawom własnego znaczenia, kwestionowania status quo i ograniczających nas przekonań, które przyswoiłyśmy przez lata funkcjonowania w społeczeństwie, oraz zastąpimy nawyki, które wyczerpują energię, takimi, które nas wspierają. Sięgniemy także po praktyki relacyjne, zbiorowe, które można odkrywać i którymi można dzielić się z najbliższymi - niech żadna z nas nie będzie w tym sama.

Pamiętajmy przy tym, że kobietami zrelaksowanymi stajemy się w kontekście naszego codziennego życia, dlatego praktyki te to bardzo proste rzeczy, które możesz łatwo wpleść w swój dzień. Traktuj je jako menu, a nie listę rzeczy do zrobienia. Wypróbuj te, które intuicyjnie cię pociągają, a pozostałe niech spokojnie czekają na swój czas, niczym zasiane cicho ziarna, które dopiero z czasem wykiełkują i zakwitną. Praktyki zaproponowane w tej książce nie tylko pomogą ci zregenerować się i uzdrowić z przeżytego stresu i traumy, lecz także odświeżą i zwiększą twoją zdolność do odpoczynku i radości, zabawy i przyjemności, ciekawości i zachwytu.

Mam nadzieję, że czytasz tę książkę z taką właśnie energią - radości i zachwytu. Pozwól sobie na to, a proces czytania stanie się uzdrawiającą praktyką samą w sobie. Niech będzie to praktyka spowolnienia, obecności, przyjmowania. "Przeczytanie książki" może łatwo stać się kolejnym zadaniem na naszej liście rzeczy do zrobienia albo czymś, co robimy niemal na gwizdek - przeglądamy tekst pobieżnie, próbując przyswoić jak najwięcej informacji w jak najkrótszym czasie, jakbyśmy przygotowywały się do egzaminu. Tymczasem na końcu tej książki nie czeka cię żaden egzamin. Nie musisz niczego zapamiętywać, nie musisz niczego osiągać. Nie spiesz się. Możesz się po prostu zrelaksować i pozwolić sobie na przyjęcie tego, co ta lektura ci przyniesie.

Kiedy podchodzimy do książki w ten sposób - zrelaksowane, rozluźnione, w kontakcie ze swoim ciałem i emocjami - czytanie przestaje być po prostu procesem przyswajania informacji, a staje się bardziej procesem transformacji. Czytając, budzimy w sobie nowe sposoby patrzenia na siebie i świat, praktykujemy nowe sposoby bycia i pielęgnujemy w sobie czułą obecność, otwartość i głębokie współodczuwanie, które będą rozchodzić się falami do wewnątrz, wpływając na to, jak dbamy o siebie, oraz na zewnątrz, wpływając na świat.

Zacznijmy. Towarzyszę ci na każdym kroku.

ROZDZIAŁ PIERWSZYCzy kiedykolwiek spotkałaś kobietę zrelaksowaną?

Nie jesteśmy stworzone do życia w trybie przetrwania. Nasze ciała potrzebują bezpieczeństwa. Nasze dusze potrzebują odpoczynku.

My, kobiety, jesteśmy delikatne i zarazem silne, zaciekłe, kruche, wrażliwe, odporne, osadzone w ciele, podążające za intuicją i głęboko ze sobą powiązane. Jesteśmy również zestresowane, przytłoczone i wyczerpane. Kultura, w której żyjemy, wykorzystała nasze pragnienie sprawowania opieki i troskę, nadużyła nasze pokłady życzliwości i współodczuwania. Pełne nadziei na równość i upodmiotowienie, zostałyśmy wmanewrowane w wyczerpujące obowiązki i nierealne oczekiwania - ciągle mamy w związku z tym poczucie, że nigdy nie ma wystarczająco dużo czasu, za to zawsze jest zbyt wiele do zrobienia. Oto społeczeństwo kobiet w biegu. Kobiet przeciążonych. Kobiet wyczerpanych. Nie widząc innych kobiet, które byłyby wzorem rozluźnienia, spokoju, wolności, wiele z nas przez całe życie odczuwa niepokój, poczucie winy, lęk i wstyd. Kiedy kobiety, które nas kochają, nie są w stanie odpocząć, zrelaksować się i uszanować swoich potrzeb, nam samym również może być bardzo trudno to zrobić.

W społeczeństwie zdominowanym przez patriarchat, pełnym nierówności i napędzanym przez obsesję na punkcie produktywności, kobieta zrelaksowana to rzadkość. Jako że większość z nas nigdy takiej nie spotkała, bycie taką kobietą może wręcz wydawać się niemożliwe. Być może gdzieś po drodze przyswoiłyśmy sobie jakże manipulacyjny przekaz kulturowy, mówiący o tym, że "relaks" oznacza lenistwo, brak ambicji, samolubne dogadzanie sobie, rezygnację i bezkrytyczne samozadowolenie. Kiedy boimy się oceny i krytyki, może nam się wydawać, że bezpieczniej jest dostosować się do oczekiwań dotyczących perfekcjonizmu, poświęcania się, zadowalania innych i toksycznej produktywności, niż poszukiwać bardziej zrelaksowanego stylu życia.

A jednak, nawet jeśli nigdy nie spotkałyśmy kobiety zrelaksowanej, kiedy słyszymy słowa "zrelaksowana" i "kobieta" zestawione razem, często czujemy, jak rezonują one głęboko w naszych wnętrzach, budząc w nas to, co znamy przecież intuicyjnie. Niczym magiczne zaklęcie otwierają one sekretne drzwi i odsłaniają przed nami nową nadzieję, nowy paradygmat, nową możliwość.

Ból bycia kobietą, która nie potrafi się zrelaksować

Często tak naprawdę zaczynamy stawać się kobietą zrelaksowaną w momencie, w którym uświadamiamy sobie, gdzie i kiedy nie jesteśmy zrelaksowane. Gdzie i kiedy nie odpoczywamy. Gdzie i kiedy nie czujemy się swobodnie. Gdzie i kiedy nie jesteśmy wolne.

Kobieta zrelaksowana to zjawisko tak rzadkie, że łatwiej jest poznać ją po tym, kim i jaka nie jest, niż po tym, kim i jaka jest. Można by rzec, że jest przeciwieństwem kobiety zestresowanej, wyczerpanej czy wypalonej; kobiety w biegu, nadmiernie kontrolowanej bądź pozbawionej sprawczości; kobiety nadmiernie niezależnej, milczącej lub przeciążonej. Być może najlepszym sposobem opisania jej przeciwieństwa jest po prostu określenie "niezrelaksowana", rozumiane jako "spięta, zestresowana, nieodpoczywająca, pozbawiona swobody".

Jakie są oznaki bycia kobietą niezrelaksowaną? Według kobiet, z którymi pracowałam i rozmawiałam, mogą to być:

Nieustanny brak poczucia bezpieczeństwa, utknięcie w trybie przetrwania, ocenianie własnej wartości przez pryzmat produktywności, życie w ciągłym poczuciu wewnętrznej presji.

Odczuwanie niepokoju, wstydu, poczucia winy, wyczerpania, zagubienia, uwięzienia, bezsilności, wycieńczenia, przytłoczenia, poczucie bycia nic niewartą i niewidzianą.

Doświadczanie bezsenności, zawrotów głowy, migren, problemów żołądkowych i chronicznego zmęczenia.

Ciągłe szukanie pozwolenia czy zgody kogoś innego niż my same, wątpienie we własne mocne strony i umiejętności, traktowanie każdej pomyłki jak katastrofy.

Lęk przed tym, że kogoś rozczarujemy, będziemy ciężarem, wywołamy zamieszanie bądź że ktoś pomyśli, że jesteśmy leniwe.

Bezlitosne dążenie do perfekcji, ignorowanie naszych własnych, wewnętrznych rytmów, ignorowanie tego, co podpowiada nam intuicja, i traktowanie siebie jak maszyny.

Tłumienie emocji, ukrywanie słabości i pomijanie własnych potrzeb.

Przepracowywanie się, nadmierne rozmyślanie, nadmiarowe planowanie i dążenie do osiągania ponadprzeciętnych wyników.

Tłumienie naszych własnych głosów, ukrywanie własnej prawdy, nakładanie masek, odgrywanie ról i zadowalanie innych własnym kosztem.

Niemożność zrelaksowania się po ciężkim dniu pracy, opiekowania się innymi i bycia mamą.

Poczucie nadmiernej kontroli i zarazem braku kontroli, pragnienie odpoczynku, a jednocześnie ciągłe bycie zajętą.

Łatwe uleganie wpływom opinii innych ludzi, odczuwanie potrzeby robienia tego, czego się od nas oczekuje, i poświęcanie energii na realizację celów, które nie mają dla nas prawdziwego znaczenia - po to, żeby dostosować się do społeczeństwa.

Poczucie wyobcowania od własnego ciała, emocji, nadziei i marzeń.

Chęć ukrycia się, a jednocześnie pragnienie bycia zauważoną.

Koszty bycia zestresowaną, wyczerpaną, niespokojną kobietą - ponoszone przez nas same, nasze rodziny i społeczeństwa - są ogromne. Emma, terapeutka i matka dwójki dzieci, niezwykle trafnie opisuje ból bycia kobietą niezrelaksowaną:

Pewnego ranka obudziłam się i po prostu się załamałam. Moje ciało było wycieńczone. Nie wiedziałam, co mi dolega. Miałam wtedy malutkie dzieci, więc było to przerażające. Jestem terapeutką i wiedziałam, jaki wpływ na organizm ma stres, a jednak nie przewidziałam, co mnie czeka. Starałam się dać sto procent moim dzieciom i sto procent moim klientom, do tego działać na sto procent we wszystkich innych obszarach, a to było zbyt wiele.

Nie chciałam się przyznać sama przed sobą, że mam jakieś ograniczenia. Wypierałam to - wydawało mi się, że jestem superkobietą. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo jestem wyczerpana. Tymczasem ciało dawało mi sygnały w postaci bólów głowy, niepokoju i problemów ze snem, ale byłam zbyt zajęta, żeby się go po słuchać... Aż pewnego dnia zawołało: "STOP!".

Istnieje mnóstwo powodów, które sprawiają, że tak wiele z nas nie potrafi się zrelaksować, rozluźnić, nie ma poczucia bezpieczeństwa. Wszystkie doświadczamy okresów zmęczenia i lęku, chwil, w których gubimy się w natłoku obowiązków i pilnych spraw - a przecież wcale nie chcemy w tym tkwić. Jeśli rozpoznajesz u siebie oznaki bycia kobietą niezrelaksowaną, nie ma w tym nic złego. To całkowicie zrozumiałe, że jesteś zestresowana i wyczerpana, biorąc pod uwagę to, przez co przeszłaś. Nasze umysły działają jednak w bardzo specyficzny sposób i łatwo nam jest zamienić "bycie kobietą niezrelaksowaną" w kolejny powód do samobiczowania się, ocenę lub krytykę. Bardzo nie chciałabym, aby którakolwiek część tej książki wywołała w tobie poczucie winy, że nie jesteś "wystarczająco zrelaksowana", "wystarczająco wyregulowana" czy w ogóle "wystarczająco dobra" w jakimkolwiek sensie. Mam natomiast nadzieję, że książka ta rozbudzi w tobie nadzieję i poczucie, że masz różne możliwości, dając ci jednocześnie narzędzia, które pomogą ci dbać o rozluźnienie i relaks.

Podczas lektury postaraj się uwolnić od poczucia wstydu i wszelkich "powinności" ("powinnam być bardziej obecna", "powinnam mniej zadowalać innych", "powinnam więcej odpoczywać") i potraktuj tę podróż jako zaproszenie. Niech będzie to nie tyle "praca nad sobą", co "wewnętrzna zabawa", okazja do pobawienia się nowym sposobem patrzenia na świat, nowym sposobem życia, nowym sposobem bycia.