Kobieca ejakulacja i punkt G - Deborah Sundah

Kup ebooka

44.99 zł
34.64 zł (26,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PRZEDMOWA

dr Alice Ladas

Wie­dza o tym, że nie­które kobiety mają eja­ku­la­cję w chwili orga­zmu, została -?podob­nie jak inne ważne aspekty sek­su­al­no­ści -?spa­lona na sto­sie przez pury­ta­nizm i patriar­chat. W 1978 roku, kiedy po raz pierw­szy prze­czy­ta­łam arty­kuł O kobie­cej eja­ku­la­cji i pro­sta­cie autor­stwa J. Lown­des Sevely i J.W. Ben­nett w "The Jour­nal of Sex Rese­arch", odrzu­ci­łam to zja­wi­sko jako kurio­zalne i mar­gi­nalne. Ale zale­d­wie dwa lata póź­niej, kiedy dowie­dzia­łam się o bada­niach pro­wa­dzo­nych nad tymi samymi zagad­nie­niami przez Johna Perry'ego i Beverly Whip­ple, zro­zu­mia­łam, że po raz kolejny sta­łam się ofiarą dys­kry­mi­na­cji sek­su­al­nej cha­rak­te­ry­stycz­nej dla kul­tury, w któ­rej zosta­łam wycho­wana. Kobieca eja­ku­la­cja, któ­rej daleko do zja­wi­ska kurio­zalnego i mar­gi­nalnego, sta­nowi ważny ele­ment sek­su­al­no­ści nie­któ­rych kobiet. Kobiety, które mają eja­ku­la­cję, powinny o tym wie­dzieć, podob­nie jak ich part­ne­rzy.

Nie wszyst­kie kobiety mają wytry­ski i nie wszyst­kie ich potrze­bują, by doświad­czać w życiu przy­jem­no­ści z seksu. Nie­które mają wro­dzoną zdol­ność do eja­ku­la­cji. Inne same się tego nauczyły. Uczy­nie­nie z tej umie­jęt­no­ści stan­dardu albo celu, który mają osią­gnąć wszyst­kie kobiety, byłoby głu­pie, a nawet szko­dliwe. Klu­czowe zna­cze­nie ma to, żeby kobiety, które mają eja­ku­la­cję, wie­działy, że to nor­malne, że wytrysk to nie mocz oraz że nie ma potrzeby, żeby ten fakt ukry­wać albo podej­mo­wać jakie­kol­wiek kroki -?tak jak to robią nie­które z nas z pomocą chi­rur­gów -?by cał­ko­wi­cie wyeli­mi­no­wać eja­ku­la­cję. Kobiety czują się tuż przed wytry­skiem tro­szeczkę tak, jakby odczu­wały potrzebę odda­nia moczu. Wiele spo­śród nas oba­wia się pozwo­lić sobie na to, by doświad­czyć orga­zmu, a co dopiero, żeby mieć wytrysk.

Do tej pory nie wiemy, dla­czego nie­które kobiety mają eja­ku­la­cję, a inne nie. Podob­nie jak nie znamy dokład­nie źró­dła w ciele, z któ­rego pocho­dzi kobiecy wytrysk. Nie wiemy, po co w ogóle ist­nieje ani jaką funk­cję ewo­lu­cyjną -?jeśli w ogóle -?speł­nia. Nato­miast z pew­no­ścią możemy stwier­dzić, że coś takiego jest i daje dużo przy­jem­no­ści zarówno kobie­tom, które mają wytrysk, jak i ich part­ne­rom, jeżeli jedni i dru­dzy wie­dzą, że eja­ku­la­cja to nor­malne zja­wi­sko fizjo­lo­giczne i by­naj­mniej nie jest to mocz.

Debo­rah Sun­dahl wyświad­czyła nam ogromną przy­sługę, zbie­ra­jąc w jed­nej książce wszystko, co wiemy na temat tego zja­wi­ska. Nie jest to jej pierw­sze -?i podej­rze­wam, że nie ostat­nie -?osią­gnię­cie na polu bada­nia kobie­cej sek­su­al­no­ści.

-?dr Alice Ladas, naukow­czyni i współ­au­torka książki The G Spot and Other Recent Disco­ve­ries About Human Sexu­ality (Punkt G oraz inne naj­now­sze odkry­cia na temat sek­su­al­no­ści czło­wieka)

Santa Fe, Nowy Mek­syk, kwie­cień 2002

PRZEDMOWA

dr Annie Sprin­kle

Kiedy pięt­na­ście lat temu zaczę­łam pro­wa­dzić warsz­taty na temat kobie­cej sek­su­al­no­ści, ni­gdy nie sły­sza­łam o "kobie­cej eja­ku­la­cji". Taki ter­min po pro­stu nie ist­niał w świa­do­mo­ści spo­łecz­nej. Kilka razy mia­łam wytrysk, w tym raz w 1981 roku pod­czas seansu filmu porno zaty­tu­ło­wa­nego Deep Inside Annie Sprin­kle (Głę­boko wewnątrz Annie Sprin­kle). Jed­nak nie wie­dzia­łam wtedy, jak to zja­wi­sko się nazywa. Nie mia­łam poję­cia, co się działo z moim cia­łem, podob­nie jak moi kochan­ko­wie i fani prze­my­słu usług sek­su­al­nych, a nawet inne kobiety. Zda­rzało się to rzadko i zbyt­nio się nad tym nie zasta­na­wia­łam. Wie­dzia­łam tylko, że to było nie­zwy­kle przy­jemne dozna­nie!

Rok póź­niej zaczęły mnie docho­dzić słu­chy o przy­pad­kach "kobie­cej eja­ku­la­cji". Zapy­ta­łam grupę około czter­dzie­stu kobiet na warsz­ta­tach, które pro­wa­dzi­łam, czy coś na ten temat sły­szały. Dwie kobiety nie­śmiało pod­nio­sły rękę. Podzie­li­ły­śmy się naszą ogra­ni­czoną wie­dzą i doświad­cze­niami z całą grupą.

Potem powstał cudowny film wideo How to Female Eja­cu­late: Find Your G-Spot (Jak osią­gnąć kobiecy wytrysk. Znajdź swój punkt G). Film wywo­łał sen­sa­cję! Tysiące kobiet go kupiło, gor­li­wie ana­li­zo­wało i dzie­liło się swo­imi wra­że­niami z tysią­cami przy­ja­ció­łek, które z kolei dzie­liły się tą wie­dzą z milio­nami kochan­ków. Świat już nie był taki sam!

Obec­nie, kiedy pro­wa­dzę warsz­taty o sek­su­al­no­ści kobiet, zawsze poja­wia się wątek kobie­cej eja­ku­la­cji i więk­szość uczest­ni­czek ma wie­dzę na ten temat oraz doświad­czyła wytry­sku w taki czy inny spo­sób. Teraz śmiało i z prze­ko­na­niem dzie­limy sie naszymi doświad­cze­niami. Jakie to eks­cy­tu­jące, być świad­kiem tak ogrom­nego postępu w świe­cie kobie­cej sek­su­al­no­ści w rela­tyw­nie krót­kim cza­sie. Nie jestem aż taka stara, a przy­po­mi­nam sobie, jak ludzie ledwo koja­rzyli, co to jest łech­taczka, gdzie ją zna­leźć i co z nią zro­bić. Pamię­tam, jak mnó­stwo ludzi wąt­piło, że kobiety w ogóle mogą mieć orgazm, a jesz­cze mniej kobiet naprawdę go doświad­czało. Pamię­tam, jak okre­śle­nie "bisek­su­al­ność" nale­żało do rzad­ko­ści, a wyrazy "gej", "les­bijka" były trak­to­wane jako spro­śne. Pamię­tam, jak kobie­tom nie wolno było czer­pać przy­jem­no­ści z seksu, ale nie­ustan­nie cier­piały na "bóle głowy". Prze­szły­śmy długą drogę!

Wie­dza na temat seksu, nie­stety, czę­sto bywa pota­jemna. Ale kiedy zaczy­namy się nią dzie­lić, roz­prze­strze­nia się z pręd­ko­ścią świa­tła. W dzi­siej­szych cza­sach kobiety (oraz przed­sta­wi­ciele innych płci) swo­bod­nie cie­szą się z mokrych miejsc, które są skut­kiem kobie­cych wytry­sków w łóż­kach na całym świe­cie. Kobiety potra­fią pro­sić o to, czego chcą i potrze­bują w życiu sek­su­al­nym, i wygląda na to, że czują się bar­dziej zaspo­ko­jone niż kie­dyś. Jed­nak wciąż ist­nieje potrzeba pro­wa­dze­nia dal­szych badań w tej dzie­dzi­nie. Musimy się jesz­cze sporo nauczyć i mamy ogromne pole do roz­woju. Per­spek­tywy naprawdę są warte tego wysiłku.

Dzięki sek­su­al­no­ści nie tylko możemy popra­wić jakość naszego intym­nego związku, czer­pać fizyczną przy­jem­ność czy też dążyć do pro­kre­acji. Sek­su­al­ność może nam pomóc w pro­ce­sie oso­bi­stej prze­miany, uzdro­wie­nia fizycz­nego i emo­cjo­nal­nego, samo­re­ali­za­cji, roz­woju ducho­wego oraz stać się naszą drogą do pozna­nia istoty życia i śmierci. Kobieta albo grupa kobiet, które stają w swo­jej wła­snej praw­dzie i są świa­dome swo­jej sek­su­al­no­ści, mają w sobie boską i nie­zwy­kle potężną siłę, dzięki któ­rej nie tylko mogą zain­spi­ro­wać inne kobiety, ale rów­nież wpły­nąć na dobro­stan wszyst­kich istot żyją­cych na Ziemi.

Wobec tego ruszaj w drogę!

-?dr Annie Sprin­kle, artystka sek­su­al­nych per­for­mance'ów, pro­sty­tutka, gwiazda fil­mów porno, która została edu­ka­torką sek­su­alną, sek­su­olożka

San Fran­ci­sco, Kali­for­nia, maj 2002

PRZEDMOWA DO DRUGIEGO WYDANIA

Gdy przy­glą­dam się z per­spek­tywy czasu, jak wyglą­dał ota­cza­jący mnie kra­jo­braz edu­ka­cji sek­su­al­nej na temat punktu G, kiedy po raz pierw­szy pra­co­wa­łam nad tą książką, porów­na­ła­bym go do wysu­szo­nej pustyni cze­ka­ją­cej na deszcz. Byłam nie­pewną podróż­niczką, która miała do dys­po­zy­cji jedy­nie wła­sną intu­icję i doświad­cze­nia oraz dostępne wów­czas szcząt­kowe bada­nia naukowe. Na szlaku spo­tka­łam inne podróż­niczki, które rów­nież miały poczu­cie, że zostały wezwane, by tą drogą kro­czyć, roz­po­wszech­niać tę świętą wie­dzę, jaką trzy­ma­ły­śmy w sobie, i nie zwa­żać na tak zwa­nych eks­per­tów, któ­rzy mogliby potwier­dzić naszą teo­rię albo i nie. Jed­nak w dużym stop­niu była to samotna wędrówka pod osłoną nocy, w któ­rej za jedy­nych prze­wod­ni­ków mia­łam swoje wewnętrzne świa­tło i silne poczu­cie misji.

Dzi­siaj ta pusty­nia przy­po­mina Las Vegas, z dra­pa­czami chmur, buj­nym życiem noc­nym i gwar­nymi uli­cami. Pro­duk­cja gadże­tów ero­tycz­nych zapro­jek­to­wa­nych spe­cjal­nie do pobu­dza­nia punktu G roz­ro­sła się w cały prze­mysł przy­no­szący miliony dola­rów zysku. Kobiety mają do dys­po­zy­cji bogac­two warsz­ta­tów, stron inter­ne­to­wych, ksią­żek, fil­mów DVD i wykła­dów stwo­rzo­nych spe­cjal­nie dla nich oraz rekla­mo­wa­nych wszę­dzie, począw­szy od Face­bo­oka, a na The Oprah Win­frey Show skoń­czyw­szy. Punkt G i do pew­nego stop­nia kobieca eja­ku­la­cja prze­stały być mitami i legen­dami, a stały się chwy­tli­wymi hasłami i tak jak kie­dyś kobiety musiały radzić sobie z cał­ko­wi­tym bra­kiem infor­ma­cji na ten temat, teraz muszą nauczyć się pły­wać po nie­zmie­rzo­nym morzu moż­li­wo­ści.

Cóż to za zdu­mie­wa­jący wachlarz sprzecz­nych ze sobą infor­ma­cji i opi­nii! To, co lubię nazy­wać "kobiecą fon­tanną", w prze­my­śle por­no­gra­ficz­nym zostało okre­ślone mia­nem "kobie­cego wytry­sku". Chi­rur­dzy pla­styczni w Beverly Hills ofe­rują teraz "zabieg odmło­dze­nia pochwy" nazy­wany "zastrzy­kiem orga­zmu", który polega na wstrzyk­nię­ciu kwasu hia­lu­ro­no­wego (sub­stan­cji wypeł­nia­ją­cej na bazie kola­genu) do pochwy, żeby "powięk­szyć" punkt G. Kobiety odkryły swoje punkty G, dowie­działy się, że mają dzia­ła­jącą kobiecą pro­statę, i z rado­ścią wyko­rzy­stują je w swoim życiu ero­tycz­nym. Podob­nie jak w przy­padku wszyst­kich nowych odkryć, które mogą zostać sko­mer­cja­li­zo­wane albo dotknięte pato­lo­gią, rynek i prze­mysł far­ma­ceu­tyczny już je zauwa­żyły. Jed­no­cze­śnie naukowcy muszą się jesz­cze zde­cy­do­wać, co wła­ści­wie na ten temat myślą. Cho­ciaż kobiety nabie­rają coraz więk­szej pew­no­ści sie­bie, jeśli cho­dzi o świa­do­mość wła­snego ciała, to w naszych cza­sach nauka jest niczym Bóg, który nie przyj­mie żad­nej prawdy, jeśli sam jej nie stwo­rzył albo nie zaak­cep­to­wał. Fakt, że ist­nie­nie kobie­cej pro­staty i eja­ku­la­cji zostało potwier­dzone przez kobiety i męż­czyzn, wydaje się dla wielu naukow­ców nie­istotny i dopóki nie zosta­nie spro­wa­dzony do jed­no­znacz­nej obser­wa­cji w labo­ra­to­rium, nie­któ­rzy z nich pozo­staną wciąż nie­prze­ko­nani.

Pod­sta­wową tezą, którą posta­wi­łam w pierw­szym wyda­niu tej książki, w 2003 roku, był bar­dzo poważny i draż­liwy pro­blem -?kom­pletny brak świa­do­mo­ści faktu ana­to­micz­nego, tego, że wszyst­kie kobiety mają pro­statę. Ta luka w pod­sta­wo­wej wie­dzy spo­wo­do­wała, że kobiety miały zmniej­szony poten­cjał odczu­wa­nia przy­jem­no­ści sek­su­al­nej -?kla­syczny temat dla femi­ni­zmu, zakła­da­jąc, że kie­dy­kol­wiek taki ist­niał! Femi­nistki nie cier­pią luk w wie­dzy, ponie­waż umniej­szają one poten­cjał życiowy kobiety. Umniej­sza­nie polega na tym, że indy­wi­du­alne doświad­cze­nia i oso­bi­sta prawda zostają wyma­zane albo ocen­zu­ro­wane. Nasz kon­kretny przy­pa­dek doty­czył prze­ko­na­nia o nie­ist­nie­niu kobie­cej pro­staty. Bra­ku­jące czę­ści kobie­cego ciała wpi­sują się w slo­gan bojowy femi­ni­stek prze­ciwko "kłam­stwom, tajem­ni­com i zmo­wie mil­cze­nia" -?zwrot, który został ukuty przez ulu­bioną poetkę femi­ni­stek Adrienne Rich w zbio­rze ese­jów pod tym samym tytu­łem. Skutki tego wyma­zy­wa­nia i cen­zu­ro­wa­nia były i na­dal są poważne. Mają bez­po­średni wpływ na fizyczne, psy­chiczne, emo­cjo­nalne i duchowe zdro­wie kobiet oraz na ich przy­jem­ność sek­su­alną, a także intymną rela­cję z samą sobą i part­ne­rami.

Pod­czas moich licz­nych wykła­dów i pro­wa­dzo­nych przeze mnie warsz­ta­tów zarówno w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, jak i poza gra­ni­cami kraju2, w ciągu ostat­nich dzie­się­ciu lat, byłam świad­kiem, jak kobiety bla­dły, kiedy dowia­dy­wały się po raz pierw­szy o tym, że przez całe życie nosiły w swoim ciele w pełni dzia­ła­jącą kobiecą pro­statę. Wiele spo­śród nich wyra­żało swoje nie­do­wie­rza­nie, szok pomie­szany z gnie­wem, a cza­sem nawet ze łzami. Te emo­cje dosko­nale oddają słowa pew­nej matki dwojga dzieci, która pocho­dziła z Taos w Nowym Mek­syku i brała udział w moich warsz­ta­tach:

Byłam zszo­ko­wana przed­sta­wio­nymi infor­ma­cjami. Jak mogłam, do cho­lery, prze­żyć jako kobieta trzy­dzie­ści sie­dem lat, mając tak nie­pełną wie­dzę na temat ana­to­mii wła­snych narzą­dów płcio­wych? Byłam wku­rzona, kiedy się o tym dowie­dzia­łam. Poczu­łam się upo­ko­rzona i oszu­kana! Złość szybko ustą­piła miej­sca ogrom­nej wdzięcz­no­ści za [moją świeżo nabytą wie­dzę].

* * *

Infor­ma­cje, które zostały zamiesz­czone w pierw­szym wyda­niu tej książki (i na­dal się w niej znaj­dują), sta­no­wiły uko­ro­no­wa­nie mojej pracy zawo­do­wej i oso­bi­stych odkryć, które roz­po­częły się w 1984 roku, kiedy po raz pierw­szy doświad­czy­łam eja­ku­la­cji. Byłam kom­plet­nie zasko­czona. Nie zda­wa­łam sobie sprawy z tego, że sty­mu­la­cja punktu G, która nastą­piła na sku­tek posu­wi­stych, wol­nych pocią­gnięć pal­ców mojego part­nera, spo­wo­do­wała obrzmie­nie punktu G aż do momentu, kiedy nastą­piła eja­ku­la­cja. W pew­nym momen­cie płyn wytry­snął z mojego ciała pro­sto na pod­łogę.

Natych­miast go pową­cha­łam, ponie­waż mia­łam jakieś nie­ja­sne prze­czu­cie, że to nie był mocz. Rze­czy­wi­ście wydzie­lina nie miała żad­nego zapa­chu - a jeśli nawet, to był to raczej świeży i deli­katny aro­mat. Czu­łam, że jakieś miej­sce wewnątrz mojej macicy było nie­malże spa­ra­li­żo­wane tym relak­sem i satys­fak­cją sek­su­alną. Pozo­stała część mojego ciała rów­nież nie za bar­dzo miała ochotę się ruszyć. Wytar­łam pod­łogę i nie­długo potem zaczę­łam poszu­ki­wać infor­ma­cji o tym, co też takiego mi się przy­tra­fiło.

To zaska­ku­jące doświad­cze­nie z kobiecą eja­ku­la­cją było jed­nym z wielu moich oso­bi­stych odkryć zwią­za­nych z sek­sem, któ­rych doko­na­łam w tam­tym okre­sie swo­jego życia. Zale­d­wie rok wcze­śniej roz­po­czę­łam karierę na polu kobie­cej sek­su­al­no­ści, kiedy zosta­łam współ­wy­daw­czy­nią prze­ło­mo­wego cza­so­pi­sma ero­tycz­nego dla kobiet zaty­tu­ło­wa­nego "On Our Backs" (Na ple­cach). Środki na wyda­wa­nie tego cza­so­pi­sma zdo­by­wa­łam, pra­cu­jąc wie­czo­rami jako tan­cerka ero­tyczna. Cha­rak­ter tego wydaw­nic­twa wyma­gał ode mnie pozy­ski­wa­nia i zgłę­bia­nia nowi­nek na temat kobie­cej sek­su­al­no­ści, a taniec ero­tyczny umoż­li­wił mi dostęp do kobiet, które czuły się bar­dzo kom­for­towo ze swo­imi cia­łami. Mając tyle infor­ma­cji na temat sek­su­al­no­ści kobiet na wycią­gnię­cie ręki, wkrótce odkry­łam, że moje zaska­ku­jące zmo­cze­nie pod­łogi miało swoją nazwę i wytłu­ma­cze­nie.

Moim naj­lep­szym źró­dłem infor­ma­cji stał się świa­towy best­sel­ler autor­stwa naukow­ców i sek­su­olo­gów: Ladas, Whip­ple i Perry'ego pod tytu­łem The G Spot and Other Recent Disco­ve­ries About Human Sexu­ality (Punkt G oraz inne naj­now­sze odkry­cia na temat sek­su­al­no­ści czło­wieka, 1982). Dzięki tej książce ter­min "punkt G" wszedł do codzien­nego użytku. Dowie­dzia­łam się, że moja nie­spo­dzie­wana kałuża rze­czy­wi­ście była efek­tem kobie­cej eja­ku­la­cji, a jej źró­dło, tak zwany punkt G, miało swój wła­sny, szcze­gólny orgazm. Książka spo­wo­do­wała, że ten cudowny punkt G szybko stał się dla wielu kobiet oraz ich part­ne­rów poszu­ki­waną nagrodą, a polo­wa­nie, które się roz­pę­tało, żeby odkryć to cudowne miej­sce, uto­nęło gdzieś w oce­anie ero­tycz­nych zaka­mar­ków kobie­cego ciała. Opi­nia publiczna uznała punkt G za tajem­ni­cze źró­dło natych­mia­sto­wej i nie­ziem­skiej przy­jem­no­ści. Zro­bi­łam prze­gląd dostęp­nej lite­ra­tury nauko­wej w połą­cze­niu z prak­tyczną wie­dzą na temat wła­snego ciała i roz­po­czę­łam zbie­ra­nie mate­riału do tej książki. Tan­tra i tao­izm pozwo­liły mi spoj­rzeć na kobiecą eja­ku­la­cję z cie­ka­wej per­spek­tywy i wkrótce potem odkry­łam sta­ro­żytne obrazy z Japo­nii i Indii, które przed­sta­wiają ten święty prze­pływ.

Rów­nie ważne jest to, że roz­ma­wia­jąc z innymi oso­bami o moim pierw­szym i dość zaska­ku­ją­cym doświad­cze­niu z kobiecą eja­ku­la­cją, odkry­łam, że inne kobiety robią to samo w zaci­szu swo­ich sypialni. Wspól­nym wąt­kiem w tych histo­riach było pod­eks­cy­to­wa­nie, z jakim kobiety opi­sy­wały swoją pierw­szą eja­ku­la­cję. Stało się dla mnie jasne, że były to miłe, nie­za­po­mniane wspo­mnie­nia wyjąt­ko­wego i zna­czą­cego wyda­rze­nia w życiu.

Jed­nak przez pierw­sze dwa­dzie­ścia lat mojej pracy na polu sek­su­al­no­ści uwaga opi­nii publicz­nej sku­piała się nie­malże wyłącz­nie na punk­cie G, a nie na fak­cie, że kobiety mają wytrysk. Kon­cep­cja kobie­cej eja­ku­la­cji była nie­zba­dana i stała się tema­tem tabu. Mia­łam cza­sami wra­że­nie, że zostanę oblana ben­zyną i pod­pa­lona oraz wyrzu­cona ze spo­łecz­no­ści femi­ni­stek, ponie­waż nie­które spo­śród nich nie mogły poko­nać swo­jego oporu przed koja­rze­niem eja­ku­la­cji z cia­łem męż­czy­zny albo (jak to w 1987 roku ujęła femi­nistka i pio­nierka badań kobie­cej eja­ku­la­cji oraz pro­fe­sorka poli­to­lo­gii, Kana­dyjka, dok­tor Shan­non Bell z Toronto) z "prze­ję­ciem prze­strzeni męż­czy­zny" -?za pomocą eja­ku­la­cji, nie ina­czej! Teraz, trzy­dzie­ści lat póź­niej, kobieca eja­ku­la­cja w końcu wycho­dzi z ukry­cia w świe­cie Zachodu wła­śnie dzięki tym pierw­szym wysił­kom kilku odważ­nych femi­ni­stek-bada­czek, które nie bały się poło­żyć na szali swo­jego sek­su­al­nego ciała i ero­tycz­nego pożą­da­nia. Zdo­ła­ły­śmy prze­ła­mać nie­które głę­boko zako­rze­nione mecha­ni­zmy obronne w sek­su­al­nej czę­ści psy­che całej popu­la­cji, po raz kolejny udo­wad­nia­jąc, że doświad­cze­nia oso­bi­ste mają cha­rak­ter poli­tyczny3. Kiedy dzie­limy się histo­riami naszego życia, two­rzymy głę­boką i ponad­cza­sową prawdę, ważną raczej z powodu usza­no­wa­nia naszego zbio­ro­wego doświad­cze­nia niż pole­ga­nia na kon­cep­cjach narzu­co­nych nam przez teo­rię, mar­ke­ting albo par­ty­ku­larne inte­resy.

Z rado­ścią dono­szę, że w ciągu tych krót­kich, ale owoc­nych dzie­się­ciu lat, odkąd napi­sa­łam tę książkę, czarna dziura w świa­do­mo­ści, o któ­rej wspo­mi­na­łam wcze­śniej, zamie­niła się w swo­bodną prze­strzeń, w któ­rej wiele kobiet może na nowo budo­wać swoje życie sek­su­alne. Trwa­jące przez dwa stu­le­cia ukry­wa­nie waż­nego faktu ana­to­micz­nego, tego, że ist­nieje kobieca pro­stata, ponio­sło spek­ta­ku­larną klę­skę. Pod­czas gdy kie­dyś prak­tycz­nie nikt -?poza garstką naukow­ców -?nie wie­dział, że kobiety mają pro­statę, nie mówiąc już o świa­do­mo­ści, że to jest organ, teraz wiele zaan­ga­żo­wa­nych kobiet i par zgłę­bia taj­niki kobie­cej pro­staty i kobie­cej eja­ku­la­cji.

Naj­now­sze i naj­waż­niej­sze odkry­cie naukowe, jakiego doko­nano od momentu pierw­szego wyda­nia tej książki, doty­czy prze­wle­kłego napię­cia mię­śni dna mied­nicy (CPMT). Uwa­żam to odkry­cie za jeden z naj­bar­dziej klu­czo­wych kie­run­ków roz­woju ostat­niego dzie­się­cio­le­cia w obsza­rze naszej wie­dzy na temat sek­su­al­no­ści i ana­to­mii. Jak wspo­mi­nam w roz­dziale ósmym, prze­wle­kłe napię­cie mię­śni dna mied­nicy u kobiet (i u męż­czyzn) dotyka trzy­dzie­stu pro­cent popu­la­cji. Pod wie­loma wzglę­dami ma to rów­nież zwią­zek z punk­tem G i kobiecą eja­ku­la­cją. Powiedzmy, że jeśli kobiety świa­do­mie (albo nieświa­do­mie) oba­wiają się, że mogą zro­bić siku pod­czas sto­sunku, będą stale zaci­skać mię­śnie dna mied­nicy, tym samym blo­ku­jąc wytrysk. Sam ten odruch może spo­wo­do­wać prze­wle­kłe napię­cie mię­śni dna mied­nicy, które z kolei może pro­wa­dzić do poważ­nych dole­gli­wo­ści fizycz­nych, mają­cych wpływ na zdro­wie i jakość życia kobiety, a nie tylko na jej sek­su­al­ność. CPMT może być rów­nież skut­kiem wyko­rzy­sta­nia sek­su­al­nego i/albo nad­uży­cia (na przy­kład sto­sunku, któ­rego kobieta nie chciała emo­cjo­nal­nie, ale fizycz­nie się na niego zgo­dziła), uro­dze­nia dziecka i róż­nego rodzaju wypad­ków.

Ważne, żeby doce­nić, że w kwe­stiach takich jak pogłę­bia­nie więzi z part­ne­rem albo pozy­tywny wpływ na poczu­cie wła­snej war­to­ści świa­do­mość ist­nie­nia kobie­cej eja­ku­la­cji i kobie­cej pro­staty (punktu G) ma duże zna­cze­nie dla dobrego samo­po­czu­cia kobiety. Ten "przy­pa­dek zagi­nio­nej kobie­cej pro­staty" i zaprze­cza­nia ist­nie­niu kobie­cego wytry­sku może sta­no­wić dla nas ważną lek­cję. Nie­chęć do zaan­ga­żo­wa­nia się w szczerą dys­ku­sję na temat sek­su­al­no­ści i ogra­ni­cza­nie łatwego dostępu do wie­dzy i edu­ka­cji na temat roz­rod­czo­ści powo­duje powsta­nie próżni, w któ­rej mogą roz­kwi­tać cho­roba i roz­pacz. Ta podróż poka­zuje, jak ogromne zna­cze­nie ma zastą­pie­nie igno­ran­cji wie­dzą. Edu­ka­cja sek­su­alna sprzyja umac­nia­niu poczu­cia pew­no­ści sie­bie dzięki osią­ga­niu opty­mal­nych efek­tów, które wypły­wają z natury aktu miło­ści wobec samej sie­bie i innych ludzi. Obser­wuję nie­ustanny roz­wój na tym polu i dla­tego musimy pamię­tać, żeby przy­glą­dać się dobrze temu, co ofe­ruje nam "Las Vegas" i czego od nas żąda w zamian. Zachę­cam moje czy­tel­niczki i czy­tel­ni­ków, żeby nie usta­wali w "pozna­wa­niu samych sie­bie". Korzy­staj­cie ze świę­tej wie­dzy na temat swo­jego ciała, słu­cha­jąc go jak naj­bar­dziej zaufa­nego prze­wod­nika. Kiedy trzy­dzie­ści lat temu jako młoda kobieta tuż po trzy­dzie­stce dopiero wyru­sza­łam w tę drogę, mia­łam poczu­cie roz­paczliwej nie­obec­no­ści głosu kobiet w sfe­rze sek­su­al­no­ści. Te spo­strze­że­nia roz­pa­liły moją pasję do tego, co postrze­gam jako swoją życiową misję. Teraz, kiedy spo­glą­dam wstecz z per­spek­tywy kobiety tuż po sześć­dzie­siątce, moją misję umac­nia ten "kobiecy, ero­tyczny głos", który wciąż prze­ma­wia, zaska­kuje, ewo­lu­uje i przy­nosi mi speł­nie­nie na jesz­cze głęb­szym pozio­mie. Wła­śnie to poczu­cie misji daje mi ener­gię, żeby rok­rocz­nie, od momentu pierw­szego wyda­nia tej książki w 2003 roku, podró­żo­wać po Euro­pie i po Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Moim celem jest dzie­le­nie się wie­dzą, poprzez warsz­taty i wykłady, z wszyst­kimi, któ­rzy chcą mnie słu­chać, tak żeby ta cudowna kobieca fon­tanna znowu zaczęła try­skać. Efekty, które obser­wuję, znacz­nie prze­wyż­szają to, co byłam sobie w sta­nie wyobra­zić, kiedy pisa­łam tę książkę -?akcep­ta­cja wła­snej sek­su­al­no­ści widoczna na twa­rzy kobiet i głę­boka ero­tyczna radość, które wle­wają cie­pły blask w ich ciała i są widoczne przez wiele kolej­nych dni. Świa­dec­twa, które wie­lo­krot­nie sły­szę, potwier­dzają, że doświad­cze­nie eja­ku­la­cji wnosi pew­ność sie­bie i radość do prze­ży­wa­nia orga­zmów, zabawy ero­tycz­nej oraz ero­tycz­nej ducho­wej bli­sko­ści z samą sobą i swoim part­ne­rem. Może i naukowcy wciąż toczą debaty na ten temat, pró­bu­jąc udo­wod­nić albo oba­lić "teo­rię" o kobie­cej eja­ku­la­cji i punk­cie G, ale ja, będąc świad­kiem, jak setki kobiet, męż­czyzn oraz par doświad­czają trans­for­mu­ją­cej siły "kobie­cej fon­tanny", pozby­wam się wszel­kich wąt­pli­wo­ści, które mogłam mieć, kiedy ponad dzie­sięć lat temu po raz pierw­szy wkro­czy­łam na tę pozor­nie jałową pusty­nię. Teraz bar­dziej niż kie­dy­kol­wiek przed­tem jestem pewna praw­dzi­wo­ści infor­ma­cji zawar­tych w tej książce.

Kiedy wów­czas przy­glą­da­łam się w osłu­pie­niu kałuży na pod­ło­dze, ni­gdy bym nie zga­dła, że w tej kaska­dzie kobie­cej wody pły­ną­cej spo­mię­dzy moich stóp kryje się pełne mocy i dzia­ła­jące na głę­bo­kim pozio­mie narzę­dzie, które sprawi, że bar­dziej poko­cham samą sie­bie i innych ludzi. Kobiece źró­dło, kie­dyś czczone i uświę­cone w sta­ro­żyt­nych świą­ty­niach, we współ­cze­snych nam cza­sach usy­cha w zapo­mnie­niu. Mam nadzieję, że ta książka na­dal będzie przy­wra­cać życie cudowi kobie­cej eja­ku­la­cji we wszyst­kich jego tajem­ni­czych aspek­tach. Liczę rów­nież na to, że będzie się ona przy­czy­niała do roz­po­wszech­nia­nia wie­dzy i wzbu­dzała zain­te­re­so­wa­nie piękną kobiecą pro­statą i jej wodami.

Dzi­siaj jestem połą­czona z wie­loma innymi latar­niami na pust­ko­wiu oświe­tla­ją­cymi drogę tym ludziom, dla któ­rych to wciąż nowość, albo tym, któ­rzy potrze­bują infor­ma­cji na ten temat. Wam wszyst­kim dedy­kuję niniej­sze, dru­gie wyda­nie mojej książki.

PODZIĘKOWANIA

Spe­cjalne podzię­ko­wa­nia kie­ruję do dok­tor Beverly Whip­ple i dok­tora Johna Perry'ego za ich nowa­tor­skie odkry­cia naukowe w dzie­dzi­nie sek­su­al­no­ści kobiet, a szcze­gól­nie te doty­czące mię­śni i ner­wów odpo­wie­dzial­nych za orgazm zwią­zany z punk­tem G, które zostały opi­sane w ich prze­ło­mo­wej książce, opu­bli­ko­wa­nej w 1982 roku pod tytu­łem The G Spot and Other Recent Disco­ve­ries About Human Sexu­ality (Punkt G oraz inne naj­now­sze odkry­cia na temat sek­su­al­no­ści czło­wieka), napi­sa­nej wspól­nie z dok­tor Alice Ladas. Praca tych naukow­ców zain­spi­ro­wała mnie, żeby zgłę­bić temat kobie­cej eja­ku­la­cji i prze­ka­zać tę wie­dzę innym oso­bom. Chcia­ła­bym rów­nież podzię­ko­wać dok­torowi Mila­nowi Zavia­ci­cowi za jego trwa­jące ponad trzy­na­ście lat (1986-1999) bada­nia nad komór­kami kobie­cej pro­staty. Rysunki i pełne wyniki badań można zna­leźć w jego mono­gra­fii z 1999 roku The Human Female Pro­state: From Vesti­gial Skene's Parau­re­th­ral Glands and Ducts to Woman's Func­tio­nal Pro­state (Pro­stata u kobiet. Od gru­czo­łów Skene'a do w pełni ukształ­to­wa­nej kobie­cej pro­staty). Odkry­cia Whip­ple, Perry'ego i Zavia­cica sta­no­wią więk­szą część pod­staw nauko­wych, na któ­rych opiera się ta książka.

Dzię­kuję wszyst­kim kobie­tom, które podzie­liły się swo­imi histo­riami na temat eja­ku­la­cji. Wasze odważne i szczere opo­wie­ści zain­spi­ro­wały mnie na samym początku mojej drogi do tego, by dalej nią kro­czyć, pomimo że doświad­cza­łam zewsząd gwał­tow­nych i zacie­kłych ata­ków zaprze­cza­ją­cych ist­nie­niu kobie­cego wytry­sku.

Hun­ter House było pierw­szym wydaw­nic­twem w zachod­nim świe­cie, które wyka­zało się odwagą i dale­ko­wzrocz­no­ścią i w 2003 roku wydało książkę na temat eja­ku­la­cji u kobiet. Jestem za to ogrom­nie wdzięczna całemu wydaw­nic­twu oraz zespo­łowi, który był zaan­ga­żo­wany w prace nad pierw­szym wyda­niem książki, w tym moim redak­tor­kom: Jeanne Bron­dino, za miłe słowa i zro­zu­mie­nie tematu, oraz Alex Mum­mery, za moż­li­wość prze­te­sto­wa­nia nowego pro­gramu do edy­cji tek­stu, któ­rego z przy­jem­no­ścią uży­wa­łam; Kira­nowi Ranie, wydawcy, za jego tro­skę i życz­li­wość w dopil­no­wa­niu pro­jektu okładki; Rachel Bern­stein, za jej skru­pu­latną adiu­sta­cję tek­stu, oraz Caro­line Knapp, za to, że z przy­jem­no­ścią pra­co­wała nad ostat­nimi eta­pami redak­cji książki; Laura Har­ger swoim facho­wym redak­cyj­nym okiem wspa­niale wspie­rała mnie w ukła­da­niu mate­riału i pomo­gła mi stwo­rzyć uży­teczną i prak­tyczną książkę, słu­żyła mi pomocą w całym przed­się­wzię­ciu. Chcia­ła­bym rów­nież podzię­ko­wać redak­torce dru­giego wyda­nia Kel­ley Blew­ster, która doło­żyła wszel­kich sta­rań i wyka­zała się ogrom­nym doświad­cze­niem, pro­fe­sjo­na­li­zmem i głę­bo­kim wglą­dem w publi­ka­cję, oraz mojej genial­nej asy­stentce Libby O'Fla­herty, szyb­kiej, nie­ustra­szo­nej i weso­łej, która kazała mi "po pro­stu zasła­niać oczy dłońmi", kiedy krzy­wi­łam się na widok wycię­tych frag­men­tów mojego tek­stu.

Chri­sti Cas­sidy dawała mi nie­usta­jące wspar­cie i pro­fe­sjo­nalne rady w trak­cie pisa­nia tej książki. Mat­czyna opieka Chri­sti spra­wiła, że praca nad moją pierw­szą książką była dla mnie mniej wykań­cza­jąca ner­wowo, niż byłaby w innych oko­licz­no­ściach. Dzię­kuję Alice Ladas i Annie Sprin­kle za ich życz­liwe słowa wspar­cia w przed­mo­wach do pierw­szego wyda­nia; Suzann Gage, RN oraz Fede­ra­tion of Femi­nist Women's Heal­th­care Cen­ters za to, że hoj­nie dzie­liły się ze mną swo­imi pio­nier­skimi ilu­stra­cjami medycz­nymi, które poja­wiają się w tej książce; Nikowi Dougla­sowi za nie­ustanne uży­cza­nie ory­gi­nal­nych zdjęć z jego kolek­cji arty­stycz­nych foto­gra­fii ero­tycz­nych.

Dzię­kuję mojej rodzi­nie za to, że od wielu lat na swój wła­sny, uro­czy spo­sób wspiera mnie w mojej pracy.

Jed­nak przede wszyst­kim chcia­ła­bym wyra­zić moją wdzięcz­ność kole­żan­kom, szcze­gól­nie tym, które dzielą się swoim doświad­cze­niem i anga­żują ener­gię w moje pro­jekty i/lub wystą­piły w ciągu tych wszyst­kich lat w moich fil­mach. Wiele spo­śród nich to pio­nierki na polu sek­su­al­no­ści kobiet, inno­wa­torki, artystki i nauczy­cielki, z któ­rymi współ­pra­cuję zawo­dowo od ponad trzy­dzie­stu pię­ciu lat. Wysoko sobie cenię ich wspar­cie i ducha otwar­to­ści. Wszyst­kie wal­czyły nie­stru­dze­nie, żeby wyra­zić kobiecy ero­tyzm poprzez swoje pomy­sły, wysiłki i goto­wość do tego, by poło­żyć na szali wła­sne ciała, aby dać wyraz wol­no­ści sek­su­al­nej i zaan­ga­żo­wać się w edu­ka­cję sek­su­alną. Jest ich wiele, bar­dzo się od sie­bie róż­nią i podzi­wiam je wszyst­kie.

Chcia­ła­bym podzię­ko­wać wła­ści­cie­lom skle­pów ero­tycz­nych, które poja­wiły się jak grzyby po desz­czu w dużych mia­stach w całym zachod­nim świe­cie. Bar­dzo ciężko pra­cują na pierw­szej linii frontu edu­ka­cji sek­su­al­nej, zapew­niają wspar­cie i sta­no­wią cen­trum infor­ma­cyjne dla swo­ich (i waszych) spo­łecz­no­ści. Osoby te pod­nio­sły poprzeczkę inte­li­gen­cji sek­su­al­nej i zasłu­gują na ogromny sza­cu­nek za wyso­kiej jako­ści pracę, którą wyko­nują.

Życzę wam wszyst­kim wielu bło­go­sła­wieństw.

WPROWADZENIE

Kiedy kobiety wyma­chi­wały wibra­to­rami i paliły sta­niki, dzia­ła­jąc w ramach ruchu na rzecz praw kobiet w latach sześć­dzie­sią­tych dwu­dzie­stego wieku, miały misję odkry­cia swo­jej sek­su­al­no­ści. Zde­ter­mi­no­wane, żeby wresz­cie prze­stać być wyłącz­nie naczy­niami dla męskiej przy­jem­no­ści, zaczęły od oba­le­nia daw­nych ste­reo­ty­pów na temat tego, co spra­wia kobie­tom przy­jem­ność sek­su­alną. Potem same zaczęły odkry­wać i nazy­wać swoje wła­sne przy­jem­no­ści. Wybie­ra­jąc taką drogę, kobiety zro­biły krok w kie­runku tego, by zostać praw­dzi­wymi part­ner­kami sek­su­al­nymi męż­czyzn, a nie wyłącz­nie mario­net­kami w ich rękach.

Prze­ży­wa­nie orga­zmu zaj­mo­wało pierw­sze miej­sce na liście naj­waż­niej­szych spraw. Według nie­po­twier­dzo­nych donie­sień bli­sko sześć­dzie­siąt pro­cent kobiet nie doświad­czało orga­zmu. Brak tej pod­sta­wo­wej reak­cji sek­su­al­nej i przy­jem­no­ści u więk­szo­ści kobiet wyma­gał szcze­gól­nej uwagi. Kobiety zaczęły się mastur­bo­wać i otwar­cie o tym roz­ma­wiać, a wibra­tory stały się pod­sta­wo­wym sprzę­tem trzy­ma­nym przy naszych łóż­kach. Kobiety roz­ma­wiały z part­ne­rami o swo­jej potrze­bie dłuż­szej gry wstęp­nej i seksu oral­nego. Nie­mal całe lata sie­dem­dzie­siąte dwu­dzie­stego wieku poma­gały męż­czy­znom przy­zwy­czaić się do tych nowych pomy­słów ero­tycz­nych i swo­ich "żądań", a same osią­gały coraz więk­szą bie­głość w doświad­cza­niu orga­zmicz­nej przy­jem­no­ści. Kobiety odkryły, że fan­ta­zje sek­su­alne mogą sprzy­jać osią­gnię­ciu orga­zmu, a histo­rie ero­tyczne, owoc kobie­cej wyobraźni, zapeł­niały strony cza­so­pism i ksią­żek. Pod koniec tam­tej dekady kobieca sek­su­al­ność nie tylko prze­mó­wiła wła­snym gło­sem, ale też głos ten stał się bar­dzo wyraź­nie sły­szalny.

W latach osiem­dzie­sią­tych roz­po­częły się poszu­ki­wa­nia ukry­tego skarbu punktu G. Madonna, gwiazda muzyki pop, przy­czy­niła się do tego, że obraz aser­tyw­nej kobiety, która ze spon­ta­niczną bie­gło­ścią i dumą przej­muje ini­cja­tywę w sek­sie, stał się normą kul­tu­rową. Fan­ta­zje sek­su­alne roz­wi­nęły się w roman­tyczne i swa­wolne sceny odgry­wane w sypialni. Nie­które kobiety zaczęły zgłę­biać sztukę gry o domi­na­cję z wyko­rzy­sta­niem skó­rza­nych gadże­tów.

W latach dzie­więć­dzie­sią­tych w kobie­cym świe­cie odkryć sek­su­al­nych wciąż się kotło­wało i wrzało, a nowe poko­le­nie kobiet odzie­dzi­czyło zdo­by­cze swo­ich star­szych sióstr w dzie­dzi­nie kobie­cej sek­su­al­no­ści. Młode kobiety zaczęły bar­dziej otwar­cie wyra­żać swoją sek­su­al­ność, a waka­cyjne imprezy na plaży i kluby strip­tizu roz­kwi­tały, stwa­rza­jąc pole do swo­bod­nego jej wyra­ża­nia. Przy­ja­ciółki w róż­nym wieku zaczęły wymie­niać się plot­kami na temat tego, że kobiety mogą mieć eja­ku­la­cję, a gwiazdy prze­my­słu por­no­gra­ficz­nego wystę­po­wały w fil­mach, demon­stru­jąc tę nowo odkrytą kobiecą umie­jęt­ność. Na rynku poja­wiły się wibra­tory zapro­jek­to­wane ze spe­cjalną dodat­kową czę­ścią sty­mu­lu­jącą punkt G, a nie­które kobiety zaczęły sta­wiać sobie za cel naucze­nie się, jak osią­gnąć eja­ku­la­cję.

W ciągu ostat­nich kil­ku­dzie­się­ciu lat te nowe odkry­cia na temat budowy kobie­cego ciała, sek­su­al­nych pra­gnień kobiet i wielu spo­so­bów, za pomocą któ­rych mogą te pra­gnie­nia zaspo­koić, spra­wiły, że wydawcy i redak­to­rzy mieli pełne ręce roboty, oraz przy­czy­niły się w dużym stop­niu do roz­wi­ja­nia indy­wi­du­al­nych intym­nych rela­cji. Spora część tych osią­gnięć jest efek­tem wspo­mnia­nych zmian, a liczba kobiet, które nie doświad­czają orga­zmu, zna­cząco się zmniej­szyła. Męż­czyźni i kobiety czer­pią przy­jem­ność z coraz bar­dziej uroz­ma­ico­nego życia sek­su­al­nego i prze­waż­nie są bar­dziej zado­wo­leni ze swo­ich intym­nych rela­cji dzięki więk­szej bli­sko­ści, którą daje satys­fak­cja ero­tyczna. Praw­do­po­dob­nie te gorącz­kowe poszu­ki­wa­nia więk­szej satys­fak­cji sek­su­al­nej będą udzia­łem co naj­mniej jed­nego albo i dwóch kolej­nych poko­leń.

Jed­nym z naj­waż­niej­szych i jed­no­cze­śnie nie­do­ce­nia­nych aspek­tów ludz­kiej sek­su­al­no­ści jest to, że dzięki niej możemy się wiele nauczyć o nas samych. Sek­su­al­ność sta­nowi nie­zwy­kłe narzę­dzie wyra­ża­nia naszych emo­cji, fan­ta­zji i pra­gnień, które może rów­nież pod­sy­cać wyobraź­nię i kre­atyw­ność. Kiedy zdo­by­wamy pod­sta­wową wie­dzę i umie­jęt­no­ści w dzie­dzi­nie seksu, możemy: (1) doko­ny­wać świa­do­mych wybo­rów, (2) stać się bar­dziej tole­ran­cyjne dla tych, któ­rzy posia­dają inną orien­ta­cję sek­su­alną, i (3) wyko­rzy­stać tę świa­do­mość do wyra­ża­nia naszej indy­wi­du­al­no­ści. Wła­ści­wie dopiero zaczy­namy rozu­mieć wszyst­kie moż­li­wo­ści, które otwiera przed nami sek­su­al­ność, i spo­soby, jakimi może na nas oddzia­ły­wać. Kobieca eja­ku­la­cja nie sta­nowi tutaj wyjątku. Sze­roko otwiera przed nami drzwi do sek­su­al­nych poszu­ki­wań, ale na osta­teczne efekty odkry­wa­nia na nowo tych obsza­rów możemy pocze­kać jesz­cze wiele lat.

Im więk­szy kon­takt dana osoba ma z samą sobą i ze swo­imi potrze­bami sek­su­al­nymi i im lepiej opa­no­wała zdrowe spo­soby wyra­ża­nia tych potrzeb oraz ich zaspo­ka­ja­nia, tym lepiej dla nas wszyst­kich. Stłu­mione pra­gnie­nia sek­su­alne powo­dują chaos w życiu indy­wi­du­al­nych jed­no­stek, a to z kolei wpływa na inte­rak­cje spo­łeczne. Podob­nie jak powie­trze, któ­rym oddy­chamy, a jed­nak nie zda­jemy sobie z tego sprawy, więk­sza świa­do­mość w obsza­rze ludz­kiej sek­su­al­no­ści może w sub­telny spo­sób wpły­nąć na poprawę zdro­wia fizycz­nego i psy­chicz­nego. Nasze popędy sek­su­alne zbyt czę­sto pozo­stają ukryte w pod­świa­do­mo­ści albo bywają zaspo­ka­jane jedy­nie na naj­bar­dziej pod­sta­wo­wym pozio­mie. Jeśli chcemy być w pełni świa­domi ogrom­nego zna­cze­nia sek­su­al­no­ści czło­wieka dla bli­sko­ści i ogól­nego stanu zdro­wia, musimy przy­wią­zy­wać więk­szą wagę do tego, jak się odży­wiamy, ubie­ramy, odno­simy do sie­bie nawza­jem, i cele­bro­wać jej twór­czą, rado­sną moc, która pozwala nam lepiej poznać samych sie­bie. Im bar­dziej sza­nu­jemy tę pod­sta­wową ener­gię czło­wieka i dbamy o nią oraz o kon­takt, jaki z nią mamy, tym będziemy szczę­śliwsi i lepiej przy­sto­so­wani do życia zarówno w wymia­rze indy­wi­du­al­nym, jak i spo­łecz­nym.

Co możesz zyskać dzięki wiedzy o kobiecej ejakulacji?

Żeń­ska eja­ku­la­cja jest z natury kobieca, rado­sna i sek­sowna. Uczu­cie, jakie jej towa­rzy­szy, ma cha­rak­ter uwal­nia­jący i ero­tyczny. Ale to nie wszystko. Wie­dza o kobie­cej eja­ku­la­cji i punk­cie G pozwala odzy­skać główny, a jed­nak do tej pory bra­ku­jący ele­ment ana­to­mii sek­su­al­nej kobiety. Eja­ku­la­cja sta­nowi prawo przy­słu­gu­jące z uro­dze­nia każ­dej kobie­cie, ponie­waż wszyst­kie kobiety rodzą się z ana­to­micz­nymi uwa­run­ko­wa­niami umoż­li­wia­ją­cymi wytrysk.

Wie­dza o tym waż­nym ele­men­cie two­jej ana­to­mii, który jest źró­dłem kobie­cej eja­ku­la­cji, pomoże ci zro­zu­mieć, że eja­ku­la­cja jest zupeł­nie innym zja­wi­skiem fizjo­lo­gicz­nym niż odda­wa­nie moczu. Tra­dy­cyj­nie nie zachę­cano kobiet do tego, żeby się wylu­zo­wały i pozwo­liły sobie być sobą, ani pod wzglę­dem emo­cjo­nal­nym, ani fizycz­nym, a obawa, że oddamy mocz, zamiast mieć wytrysk, powstrzy­muje wiele spo­śród nas przed tym "wylu­zo­wa­niem się", kiedy upra­wiamy miłość. Wie­dza o tym, jak dopro­wa­dzić do eja­ku­la­cji, jest uwal­nia­jąca w każ­dym aspek­cie życia. Może dać nam albo wzmoc­nić poczu­cie oso­bi­stej nie­za­leż­no­ści i wiary we wła­sne siły, a co za tym idzie, popra­wić nasz ogólny stan zdro­wia i zwięk­szyć poczu­cie szczę­ścia.

Doświad­cza­nie kobie­cej eja­ku­la­cji i przy­jem­no­ści pły­ną­cej z powięk­sze­nia punktu G może sta­no­wić bramę do lep­szego pozna­nia wła­snych emo­cji. Pobu­dze­nie punktu G i kobiecy wytrysk nie tylko zmniej­szają pro­blemy sek­su­alne -?utratę zain­te­re­so­wa­nia sek­sem, apa­tię, ból fizyczny i psy­chiczny oraz obni­żony poziom satys­fak­cji sek­su­alnej -?ale rów­nież zwięk­szają praw­do­po­do­bień­stwo tego, że kobieta osią­gnie poczu­cie bli­sko­ści, któ­rego więk­szość z nas tak bar­dzo pra­gnie. W związku z tym, że punkt G jest powią­zany z ner­wem mied­nicz­nym, orga­zmy, które wywo­łuje, mają cha­rak­ter emo­cjo­nalny i oczysz­cza­jący. Wyra­ża­nie emo­cji otwiera serce, roz­wi­ja­jąc zdol­ność do bli­sko­ści w rela­cjach oraz kre­atyw­ność. Ponadto wraż­li­wość punktu G można zwięk­szyć, a odrę­twiały albo bole­sny punkt G -?uzdro­wić i pobu­dzić do osią­ga­nia więk­szej przy­jem­no­ści.

Punkt G sta­nowi tak ważną, a nawet główną część żeń­skich narzą­dów płcio­wych, że fakt, iż kobiety o nim nie wie­dzą, zakrawa na jakiś absurd. Wyobraź­cie sobie, że męż­czy­znom od naj­młod­szych lat życia wma­wiano by, że nie mają pro­staty. Ani wytry­sku. I to, że kiedy ich penis try­ska jakąś wydzie­liną, to z pew­no­ścią jest mocz. Dzięki pracy sek­su­olo­gów i naukow­ców w ciągu ostat­nich trzy­dzie­stu pię­ciu lat mamy teraz moż­li­wość, żeby pozbyć się tych nie­praw­dzi­wych infor­ma­cji na temat kobie­cego ciała. Teraz wyłącz­nie od kobiet zależy, czy sobie to uświa­do­mią i zro­bią uży­tek z tego sek­su­al­nego wypo­sa­że­nia oraz poznają wszyst­kie dozna­nia ero­tyczne i tajem­nice seksu, jakie w sobie kryje.

Każda kobieta pod wzglę­dem fizycz­nym może mieć wytrysk. Na pod­sta­wie badań nauko­wych nad kobiecą pro­statą, które jed­no­cze­śnie potwier­dzają jej ist­nie­nie i mu zaprze­czają, wiemy, że kobiety przy­cho­dzą na świat z taką budową ana­to­miczną, która umoż­li­wia eja­ku­la­cję, podob­nie jak rodzą się z rękami, nogami, nosami i uszami. Ważne powody spra­wiają, że nie­które kobiety nie mają wytry­sku, głów­nie na sku­tek braku infor­ma­cji. Naj­pierw trzeba dowie­dzieć się, że coś ist­nieje, zanim nauczymy się z tego korzy­stać. Jeśli będziemy powta­rzać komuś w kółko, że nie potrafi cze­goś zro­bić, w końcu w to uwie­rzy, a tylko nie­liczni zakwe­stio­nują takie prze­ko­na­nie. Nie­wąt­pli­wie tak wła­śnie było w przy­padku kobie­cej eja­ku­la­cji. Kobiety powinny usły­szeć gło­śny, powta­rza­jący się refren: "TAK, POTRA­FISZ!" o kobie­cym wytry­sku i wła­śnie po to powstała ta książka. Wszyst­kie znaki na nie­bie i ziemi wska­zują na to, że kobiety mogą mieć eja­ku­la­cję. Pozo­staje tylko kwe­stia naucze­nia się, jak to zro­bić, a potem pod­ję­cia decy­zji, żeby to zro­bić -?albo nie.

Kobiety, które chcą się nauczyć, jak mieć wytrysk, znajdą w tej książce infor­ma­cje, wspar­cie i wska­zówki. Prze­czy­ta­nie o tym, w jaki spo­sób część kobiet samo­dziel­nie uczy się, jak doświad­czyć eja­ku­la­cji, i o tym, jakich metod do tego uży­wają, może być inspi­ru­jące. Wie­dza o kul­tu­rach, w któ­rych postrze­gano eja­ku­la­cję u kobiet jako uzdra­wia­jącą i dobro­czynną dla zdro­wia, sprzyja rów­nież postrze­ga­niu kobie­cego wytry­sku jako zdro­wego i natu­ral­nego zja­wi­ska fizjo­lo­gicz­nego. Prze­czy­ta­nie o tym, jaką eks­cy­tu­jącą i pożą­daną rolę eja­ku­la­cja odgrywa w życiu ero­tycz­nym oraz związ­kach intym­nych kobiet i męż­czyzn, może dodać pew­no­ści sie­bie tym kobie­tom, które nie do końca wie­rzą w to, że mają wro­dzoną zdol­ność do eja­ku­la­cji.

Wraz z odkry­ciem tej umie­jęt­no­ści poja­wia się rów­nież nowa odpo­wie­dzial­ność upra­wia­nia bez­piecz­niej­szego seksu. Nie ist­nieją bada­nia naukowe potwier­dza­jące prze­no­sze­nie wirusa HIV poprzez kobiecą eja­ku­la­cję. Jed­nak jeśli jesteś osobą zaka­żoną HIV albo cho­ru­jesz na AIDS, pamię­taj o poin­for­mo­wa­niu o tym part­nera albo part­nerki, zanim doświad­czy­cie eja­ku­la­cji. Kobieca eja­ku­la­cja polega na wypły­wie, a czę­sto nawet na wytry­sku wydzie­liny, więc nie ma moż­li­wo­ści, żeby ją w czymś zamknąć (tak jak w przy­padku pre­zer­wa­tyw i eja­ku­la­cji u męż­czyzn), można jedy­nie w ogóle nie dopu­ścić do eja­ku­la­cji. Jeśli ty albo twój part­ner lub part­nerka oba­wia­cie się prze­nie­sie­nia wirusa HIV poprzez kobiecą eja­ku­la­cję, może­cie wstrzy­mać się od seksu albo nauczyć się, jak kon­tro­lo­wać wytrysk, ponie­waż, jak dowie­cie się z lek­tury tej książki, każda kobieta potrafi tę umie­jęt­ność opa­no­wać.

Obu­dze­nie zdol­no­ści do eja­ku­la­cji i pozna­nie naj­głęb­szych tajem­nic orga­zmów, które mają swoje źró­dło w punk­cie G, otwiera przed kobie­tami cał­kiem nowy poziom sek­su­al­nych odkryć. Z pew­no­ścią jest to podróż, która przy­nosi wiele rado­ści i speł­nie­nia oraz odzwier­cie­dla postęp, jaki kobiety zro­biły na dro­dze odkry­wa­nia wła­snej sek­su­al­no­ści w ciągu ostat­nich kilku dzie­się­cio­leci. Kobiecą eja­ku­la­cję na pewno można by uznać za uko­ro­no­wa­nie tego pro­cesu. A przy­naj­mniej za kamień milowy na dro­dze roz­woju oso­bi­stego kobiet, któ­rego zdo­by­cie powinno się świę­to­wać!

Jak korzystać z tej książki?

Książka, którą trzy­ma­cie w rękach, jest podzie­lona na trzy czę­ści, które sta­no­wią cało­ściowe i grun­towne wpro­wa­dze­nie do zja­wi­ska eja­ku­la­cji u kobiet: (1) ana­to­mia i histo­ria kobie­cej eja­ku­la­cji, (2) metody, za pomocą któ­rych można się nauczyć, jak osią­gnąć eja­ku­la­cję samo­dziel­nie albo z part­ne­rem (łącz­nie z pomoc­nymi radami dla każ­dego, kto chciałby towa­rzy­szyć kobie­cie w nauce eja­ku­la­cji), oraz wska­zówki, jak pobu­dzić wraż­li­wość punktu G, i (3) dys­ku­sja, jak korzy­stać z kobie­cej eja­ku­la­cji jako czę­ści zdro­wego życia sek­su­al­nego i związ­ków intym­nych.

W czę­ści pierw­szej, zaty­tu­ło­wa­nej Feno­men kobie­cej eja­ku­la­cji, w roz­dziale pierw­szym opi­suję, w jaki spo­sób grupa kobiet nauczyła się, jak mieć wytrysk, pod­czas skie­ro­wa­nych do nich warsz­ta­tów na ten temat. W roz­dziale dru­gim opo­wia­dam o tym, co to jest kobieca eja­ku­la­cja, i szcze­gó­łowo przed­sta­wiam odkry­cia naukowe, które potwier­dzają ist­nie­nie i dzia­ła­nie tego zja­wi­ska oraz punktu G u kobiet. W roz­dziale trze­cim przy­bli­żam "żeń­ską histo­rię" kobie­cej eja­ku­la­cji.

W czę­ści dru­giej, pod tytu­łem Tech­niki kobie­cej fon­tanny, w roz­dziale czwar­tym krok po kroku pro­wa­dzę czy­tel­niczki i czy­tel­ni­ków przez poszu­ki­wa­nia, które mają na celu ocenę waszej goto­wo­ści do doświad­cze­nia eja­ku­la­cji, po czym uczę, jak samo­dziel­nie osią­gnąć wytrysk, któ­remu nie towa­rzy­szy orgazm. W roz­dziale pią­tym opi­suję naturę orga­zmu, który jest efek­tem sty­mu­la­cji punktu G, oraz wyja­śniam, jak osią­gnąć eja­ku­la­cję, któ­rej towa­rzy­szy orgazm. W roz­dziale szó­stym zaj­muję się tym, jak wpro­wa­dzić kobiecą eja­ku­la­cję do kon­tak­tów sek­su­al­nych z part­ne­rem albo part­nerką, i opi­suję pozy­cje sek­su­alne, które temu sprzy­jają. Roz­dział siódmy skie­ro­wa­łam do męż­czyzn i zawiera on infor­ma­cje, jak zlo­ka­li­zo­wać punkt G i jak towa­rzy­szyć kobie­cie w prze­ży­wa­niu eja­ku­la­cji. Les­bijki, któ­rych kochanki uczą się, jak osią­gnąć eja­ku­la­cję, rów­nież znajdą w tym roz­dziale pomocne wska­zówki.

W czę­ści trze­ciej, zaty­tu­ło­wa­nej Jak czer­pać z kobie­cego źró­dła?, w roz­dziale ósmym oma­wiam moż­liwe pro­blemy w osią­ga­niu przy­jem­no­ści pły­ną­cej ze sty­mu­la­cji punktu G, które wystę­pują na sku­tek trau­ma­tycz­nych prze­żyć sek­su­al­nych i innych blo­kad emo­cjo­nal­nych, oraz dora­dzam, jak na nowo odblo­ko­wać prze­pływ soków kobie­cej eja­ku­la­cji. Roz­dział zawiera ważne infor­ma­cje o tym, jak pobu­dzić wraż­li­wość punktu G dzięki odpo­wied­niemu masa­żowi. Tech­niki dla par zostały przeze mnie szcze­gó­łowo opi­sane, podob­nie jak wyko­rzy­sta­nie takich tech­nik w prak­tyce tan­try. Przy­glą­dam się rów­nież waż­nym nowym odkry­ciom w rozu­mie­niu i lecze­niu prze­wle­kłego napię­cia mię­śni dna mied­nicy (CPMT).

W ostat­nim, dzie­wią­tym roz­dziale przy­glą­dam się sek­su­al­nej jed­no­ści męż­czy­zny i kobiety, któ­rzy bie­gle opa­no­wali umie­jęt­no­ści pobu­dza­nia punktu G i dopro­wa­dza­nia do kobie­cej eja­ku­la­cji, a także uży­wają ich do tego, by zwięk­szyć ero­tyczną i duchową moc swo­jej intym­nej rela­cji. Książka koń­czy się pod­su­mo­wa­niem doty­czą­cym natury ducho­wych i uzdra­wia­ją­cych wła­ści­wo­ści kobie­cej eja­ku­la­cji oraz róż­nych spo­so­bów jej zasto­so­wa­nia, które wykra­czają daleko poza zwy­kłą sek­su­alną nowinkę.

Kobie­tom radzę, żeby naj­pierw same prze­czy­tały tę książkę, jeśli zja­wi­sko kobie­cej eja­ku­la­cji jest dla was kom­plet­nie nie­znane albo jeśli teraz nie doświad­cza­cie eja­ku­la­cji, a chcia­ły­by­ście się nauczyć, jak to zro­bić. Jeśli jesteś męż­czy­zną albo kobietą i chciał­byś albo chcia­ła­byś, żeby twoja part­nerka prze­żyła eja­ku­la­cję, to jestem prze­ko­nana, że samo­dzielna lek­tura będzie dobrym pomy­słem. Potem poda­ruj ją swo­jej part­nerce i zachęć do prze­czy­ta­nia. Pozwól, żeby prze­czy­tała ją sama, i daj jej czas, żeby oswo­iła się z tymi infor­ma­cjami. Ważne, by zmi­ni­ma­li­zo­wać pre­sję z zewnątrz, żeby twoja part­nerka nie doświad­czyła eja­ku­la­cji, zanim będzie na to w pełni przy­go­to­wana, a także by poczuła się gotowa, zanim podej­mie próby wyko­na­nia samo­dziel­nie opi­sa­nych w tej książce ćwi­czeń. Zale­cam, żeby naj­pierw nauczyła się, jak dopro­wa­dzić do wytry­sku. W prze­ciw­nym wypadku jej zdol­ność do "odpusz­cze­nia", która sta­nowi naj­waż­niej­szy czyn­nik w osią­gnię­ciu eja­ku­la­cji, może zostać zablo­ko­wana.

Jeśli znasz zja­wi­sko kobie­cej eja­ku­la­cji, ale chcesz nauczyć się nowych tech­nik, któ­rymi możesz się podzie­lić ze swoim part­ne­rem, i oby­dwoje jeste­ście zain­te­re­so­wani tym tema­tem, to prze­czy­taj­cie tę książkę razem. Będzie­cie mieli wiele oka­zji do eks­pe­ry­men­to­wa­nia oraz mnó­stwo tema­tów do prze­dys­ku­to­wa­nia -?zresztą to dosko­nałe spo­soby, żeby pod­trzy­mać komu­ni­ka­cję na temat seksu oraz wzmoc­nić wasz zwią­zek.

Jeśli jed­nak okaże się, że w któ­rymś momen­cie ty albo twój part­ner poczu­je­cie się nie­kom­for­towo z powodu tego, że będzie­cie czy­tać tę książkę razem, albo stra­ci­cie zain­te­re­so­wa­nie tema­tem, to zaak­cep­tuj taki stan rze­czy. Może być to spo­wo­do­wane zbyt dużą ilo­ścią infor­ma­cji albo deli­kat­nymi kwe­stiami, które mogą się poja­wić w trak­cie pozna­wa­nia wła­snej sek­su­al­no­ści na głęb­szym pozio­mie. Part­ner może kon­ty­nu­ować poszu­ki­wa­nia w poje­dynkę. Zdo­by­wa­nie nowych umie­jęt­no­ści wymaga prak­tyki, a każdy z nas uczy się i doświad­cza róż­nych rze­czy na innym pozio­mie i w innym tem­pie. Ale kiedy part­nerzy na nowo połą­czą swoje siły, będą sobie nawza­jem poma­gać, wymie­nia­jąc się zdo­by­tymi na wła­sną rękę doświad­cze­niami.

Cho­ciaż w tej książce odno­szę się raczej do par hete­ro­sek­su­al­nych, les­bijki prze­ko­nają się, że suge­ro­wane przeze mnie tech­niki i pozy­cje, które oma­wiam, w więk­szo­ści przy­pad­ków będą przy­datne także dla nich.

Korzy­sta­jąc z tej książki, naj­le­piej jest wsłu­chi­wać się w swoje wewnętrzne pra­gnie­nia i robić to, na co mamy ochotę. Można omi­nąć roz­działy o ana­to­mii i histo­rii w czę­ści pierw­szej i od razu przejść do ćwi­czeń, które zaczy­nają się w czę­ści dru­giej. Przejdź od razu do dzia­ła­nia, jeśli wła­śnie to cię kręci! Na pew­nym eta­pie możesz uznać pierw­sze roz­działy za pomocne, by uzu­peł­nić bra­ku­jące ele­menty wie­dzy. Czy­taj to, co chcesz czy­tać, rób sobie prze­rwy, żeby prze­my­śleć to, co prze­czy­ta­łaś, i daj sobie czas, żeby zro­zu­mieć poszcze­gólne ćwi­cze­nia i tech­niki. Sek­su­al­ność jest wyjąt­kową i wciąż roz­wi­ja­jącą się czę­ścią oso­bo­wo­ści każ­dego czło­wieka, a ta książka ma speł­niać rolę prze­wod­nika i pomóc ci ją lepiej poznać. Pozwól, żeby twoje wody popły­nęły!

Roz­dział 1

Rzut oka na warsztaty dla kobiet na temat kobiecej ejakulacji

W tym roz­dziale zabiorę was na mój week­en­dowy warsz­tat dla kobiet o kobie­cej eja­ku­la­cji, żeby dać wam ogólne wyobra­że­nie, czego wymaga naucze­nie się, jak mieć wytrysk. W czę­ści dru­giej tej książki szcze­gó­łowo wyja­śniam wszyst­kie wska­zówki, prak­tyczne porady i ter­miny, któ­rych uży­wam w poniż­szych opi­sach. Może­cie rów­nież korzy­stać ze słow­niczka na końcu książki, żeby coś szybko spraw­dzić. Ten rzut oka na warsz­taty pokaże wam, jak dostępna dla nas wszyst­kich jest kobieca eja­ku­la­cja, jeśli mamy do niej wła­ściwe podej­ście i pod­sta­wową wie­dzę, oraz jakie to wspa­niałe uczu­cie roz­bu­dzić dozna­nia w punk­cie G, przy­go­to­wu­jąc się do tego, by prze­żyć orgazm na sku­tek jego sty­mu­la­cji. Wobec tego wycią­gnij­cie swoje pianki do nur­ko­wa­nia, dziew­czyny! Poczujmy się kom­for­towo i bawmy się dobrze!

Tego mgli­stego wio­sen­nego poranka wita nas przy wej­ściu atrak­cyjna uprzejma gospo­dyni tych warsz­ta­tów o imie­niu Mary­lin, która pro­wa­dzi nas do prze­stron­nej sali zapro­jek­to­wa­nej spe­cjal­nie z myślą o impre­zach i warsz­ta­tach. Ogromne poduszki, maty do jogi i niskie krze­sła z opar­ciami stoją w kręgu na ślicz­nej drew­nia­nej pod­ło­dze. Rząd okien, przez które widać skraj lasu, wpusz­cza cie­płe i przy­jemne świa­tło, a na stole w jadalni stoją prze­ką­ski. Dzieła sztuki zawie­szone na ścia­nach przed­sta­wiają kochan­ków sple­cio­nych w uści­skach w róż­nych pozy­cjach, doświad­cza­ją­cych ero­tycz­nej roz­ko­szy. Rzeź­biony wodo­spad w kącie sali zapew­nia kojące dźwięki w tle. Mię­si­ste, aksa­mitne zasłony zostaną póź­niej szczel­nie zasu­nięte, co stwo­rzy atmos­ferę bez­pie­czeń­stwa i pry­wat­no­ści.

Zbiera się tutaj dwa­na­ście kobiet, które znaj­dują sobie wygodne miej­sca na pod­ło­dze, żeby usiąść, i kładą obok sie­bie swoje torby z mate­ria­łami na warsz­taty. Popro­si­łam, żeby przy­nio­sły ze sobą dwa puchate ręcz­niki i przy­tulny koc, ulu­biony krem, duże lusterko, latarkę, ulu­biony gadżet ero­tyczny i jakiś nie­wielki przed­miot, który ma dla nich szcze­gólne zna­cze­nie i sym­bo­li­zuje ero­tyczną miłość do samej sie­bie. Ner­wowe śmie­chy i przy­ja­ciel­skie roz­mowy cichną, kiedy nasza gospo­dyni przed­sta­wia mnie i wita wszyst­kie uczest­niczki na warsz­ta­tach.

Dzię­kuję wszyst­kim kobie­tom za odwagę i za ducha przy­gody, który natchnął je, żeby wziąć udział w naszym spo­tka­niu. Opo­wia­dam im parę słów o mojej dro­dze pio­nierki w tej dzie­dzi­nie oraz o swo­ich doświad­cze­niach pro­wa­dze­nia tego typu warsz­ta­tów. Potem nad­cho­dzi czas na zorien­to­wa­nie się, kto bie­rze udział w spo­tka­niu, czy moje uczest­niczki doświad­czają orga­zmów, które są efek­tem sty­mu­la­cji punktu G, czy mają eja­ku­la­cję, a także na jakim są eta­pie pro­cesu ucze­nia się tej umie­jęt­no­ści. I jeśli nie mają wytry­sku, to dla­czego chcą się nauczyć, jak go wywo­łać.

Skład grupy można uznać za dość repre­zen­ta­tywny dla kobiet, które zwy­kle biorą udział w takich warsz­ta­tach. Mamy dwie sin­gielki, wyglą­da­jące na zdrowe młode kobiety tuż przed trzy­dziestką, oraz jedną pulchną matkę po czter­dzie­stce, która już ma eja­ku­la­cję. Dwie zamężne przy­ja­ciółki w wieku około trzy­dzie­stu pię­ciu lat, młodą kobietę, roz­po­czy­na­jącą swoją karierę w edu­ka­cji sek­su­al­nej oraz bisek­su­alną stu­dentkę, które są cie­kawe, śred­nio zorien­to­wane w tema­cie i chętne do nauki. Nie­dawno roz­wie­dzioną kobietę po pięć­dzie­siątce, szczu­płą i atrak­cyjną, roz­kwi­ta­jącą w swo­jej sek­su­al­no­ści po dłu­gim mał­żeń­stwie, które nie było satys­fak­cjo­nu­jące pod wzglę­dem sek­su­al­nym. Nie jest pewna, gdzie znaj­duje się jej punkt G ani czy w ogóle chce mieć eja­ku­la­cję, ale cie­kawi ją wszystko, co ma zwią­zek z sek­sem. Jakaś kobieta tuż po trzy­dzie­stce przy­szła na warsz­taty, ponie­waż jej chło­pak chce, żeby miała wytrysk. Grupę dopeł­niają pro­fe­sjo­nalna kon­sul­tantka po czter­dzie­stce, odno­sząca suk­cesy pisarka po sześć­dzie­siątce i zamężna, mająca dzieci kobieta po czter­dzie­stce. Ni­gdy nie miały eja­ku­la­cji, ale naprawdę chcia­łyby jej doświad­czyć.

Roz­po­czy­nam od skró­co­nej wer­sji mojego dwu­go­dzin­nego wykładu na temat kobie­cej eja­ku­la­cji i orga­zmu na sku­tek sty­mu­la­cji punktu G -?podaję pod­sta­wowe infor­ma­cje ana­to­miczne doty­czące punktu G i wyja­śniam, dla­czego jedne kobiety mają wytrysk, a inne go nie mają. Po wykła­dzie kobiety dzielą się swo­imi spo­strze­że­niami i odczu­ciami na temat tego, że wszyst­kie mają fizyczną zdol­ność do eja­ku­la­cji, ponie­waż każda z nas ma kobiecą pro­statę. Kobiety po kolei przed­sta­wiają się i opi­sują, na jakim eta­pie są teraz w pro­ce­sie nauki, jak osią­gnąć eja­ku­la­cję i mieć orgazm na sku­tek sty­mu­la­cji punktu G.

Po poran­nej prze­rwie przed­sta­wiam plan dnia:

-?Nie tylko odnaj­dzie­cie swój punkt G, ale też go zoba­czy­cie, uży­wa­jąc do tego celu lusterka i latarki. Potem, korzy­sta­jąc z odpo­wied­nich tech­nik, odkry­je­cie, jaki ma roz­miar, struk­turę i gdzie jest umiej­sco­wiony w waszym ciele, oraz będzie­cie mogły okre­ślić wraż­li­wość ero­tyczną tego miej­sca, sto­su­jąc metody uświa­da­mia­nia sobie ist­nie­nia punktu G, które rów­nież pobu­dzają pro­duk­cję płynu eja­ku­la­cyj­nego. Dotar­cie do momentu, w któ­rym każda z nas może pod­jąć próbę dopro­wa­dze­nia do eja­ku­la­cji, jest dość pro­ste. Nie musimy prze­ży­wać orga­zmu, ponie­waż można mieć wytrysk bez orga­zmu! Jed­nak jeśli nie może­cie się powstrzy­mać, żeby nie doświad­czyć jed­no­cze­śnie orga­zmu ze strefy G, nikt nie będzie miał wam tego za złe ani żało­wał wam tej przy­jem­no­ści!

Nie­które kobiety sie­dzą zamy­ślone, inne chi­cho­czą i są pod­eks­cy­to­wane, ale wszyst­kie są gotowe przy­swa­jać tę nową wie­dzę, w miarę jak się poja­wia.

Naj­wyż­szy czas odna­leźć punkt G.

-?Dobrze, znajdź­cie sobie wygodne miej­sce na pod­ło­dze i stwórz­cie swoją prze­strzeń. Roz­łóż­cie matę i połóż­cie na niej koc i ręcz­niki.

Poka­zuję, jak uło­żyć ręcz­niki, żeby ład­nie wyglą­dały i jed­no­cze­śnie zapew­niały mak­sy­malną ochronę. Pod­czas tych warsz­ta­tów to nasza gospo­dyni zgło­siła się na ochot­nika, żeby poka­zać, jak odna­leźć swój punkt G. Kiedy zdej­muje spod spód­nicy majtki i siada skrom­nie na ręcz­niku, opo­wia­dam o uświę­co­nej tra­dy­cji femi­ni­stycz­nej zapo­cząt­ko­wa­nej przez obec­nie osiem­dzie­się­cio­trzy­let­nią Betty Dodson, która zaczęła two­rzyć kobiece grupy wspar­cia -?dzięki nim wiele kobiet po raz pierw­szy przyj­rzało się swo­jemu sro­mowi i nauczyło się, jak osią­gnąć orgazm łech­tacz­kowy.

-?Będziemy patrzeć na punkt G u Mary­lin -?wyja­śniam -?a potem każda z nas zabie­rze się do szu­ka­nia swo­jego punktu G i go zoba­czy.

Czuję, jak grupa kobiet wstrzy­muje oddech. W pokoju zapada cisza jak makiem zasiał, w któ­rej sły­chać jedy­nie szem­ra­nie wodo­spadu w tle. Napię­cie, zwąt­pie­nie, lęk i tłu­miona cie­ka­wość wiszą w powie­trzu. Gospo­dyni pod­nosi spód­nicę. Trzy­mam latarkę i lustro, żeby mogła uży­wać koniusz­ków pal­ców obu dłoni do deli­kat­nego roz­chy­le­nia warg sro­mo­wych. Wypy­cha do przodu mię­śnie dna mied­nicy i słynne fałdki punktu G odsła­niają się w całej swo­jej oka­za­ło­ści.

-?Voilá! Oto punkt G! -?ogła­szam. -?Podejdź­cie tutaj, żeby mu się przyj­rzeć.

Obie wyglą­da­jące na okazy zdro­wia kobiety przy­su­wają się natych­miast, żeby mieć widok z pierw­szego rzędu. Pozo­stałe zbie­rają się wokół nich i przy­glą­dają się uważ­nie. Potem roz­le­gają się ochy i achy. Mary­lin wska­zuje na ujście swo­jej cewki moczo­wej i naci­ska pal­cem na gąb­cza­stą tkankę, która je ota­cza.

-?To jest główka punktu G -?wyja­śniam. -?Cewka moczowa sta­nowi część tego organu. Część moczo­wodu jest oto­czona cia­łami jami­stymi, które wła­ści­wie należą do wewnętrz­nej, ukry­tej czę­ści łech­taczki.

Przy­po­mi­nam im pod­sta­wowe wia­do­mo­ści doty­czące ana­to­mii łech­taczki, o któ­rych wła­śnie dowie­działy się z wykładu, wymie­nia­jąc wszyst­kie czę­ści two­rzące pra­wie dzie­się­cio­cen­ty­me­trową sieć ciał jami­stych, czyli wewnętrzną część łech­taczki.

-?W głębi tej czę­ści ciał jami­stych, które ota­czają moczo­wód, znaj­duje się żeń­ska pro­stata. Trzon punktu G można zna­leźć, wyczu­wa­jąc jego fałdki wewnątrz pochwy.

Nie­które kobiety mają poważne pro­blemy z prze­ła­ma­niem kul­tu­ro­wego tabu zwią­za­nego z patrze­niem na narządy płciowe, odczu­wają lęk i nie mogą w pełni zro­zu­mieć tego, co widzą. Inne kobiety są coraz bar­dziej rado­sne i oży­wione, sły­sząc te nowe infor­ma­cje, które naj­wy­raź­niej z nimi rezo­nują. Gospo­dyni naszych warsz­ta­tów wkłada palec, żeby poka­zać, gdzie znaj­dują się gra­nice strefy G. Obser­wu­jemy, jak pra­cuje mię­śniami dna mied­nicy i organ jej punktu G prze­suwa się do przodu, w kie­runku zewnętrz­nej czę­ści wej­ścia do pochwy. Fałdki są dość dobrze widoczne. Kilka kobiet wzdy­cha:

-?To takie łatwe do zna­le­zie­nia, tak widoczne!

-?Tak -?odpo­wia­dam. -?Wszyst­kie kobiety potra­fią doj­rzeć fałdki punktu G -?pod warun­kiem że ich mię­śnie dna mied­nicy nie są zbyt słabe, żeby go wypchnąć do przodu. (Ćwi­cze­nia na wzmoc­nie­nie mię­śni dna mied­nicy i kwe­stie z tym zwią­zane opi­sa­łam w czwar­tym i ósmym roz­dziale).

W tym momen­cie emo­cje opa­dają, a kobiety nie mogą się już docze­kać, żeby zoba­czyć swoje wła­sne punkty G. Wra­cają na swoje miej­sca, sia­dają i umiesz­czają przed sobą lusterka. Pod­no­sząc spód­nice, sarongi i szla­froki kąpie­lowe, biorą do ręki latarki i środki nawil­ża­jące i roz­po­czy­nają pro­ces wypy­cha­nia do przodu swo­ich punk­tów G mię­śniami dna mied­nicy. Wiele z nich po raz pierw­szy ujrzy ten wspa­niały widok. W powie­trzu czuć już atmos­ferę eks­cy­ta­cji.

Nie­które kobiety pod­no­szą rękę. Pod­cho­dzę do nich, żeby odpo­wie­dzieć na pyta­nia. Część kobiet ma trud­no­ści z wypchnię­ciem punktu G. Radzę im, żeby stop­niowo ćwi­czyły. Jedna z kobiet jest zmar­twiona kształ­tem swo­jego punktu G. Mówię na głos:

-?Więk­szość kobiet, kiedy po raz pierw­szy widzi swój punkt G, jest prze­ko­nana, że coś z nim jest nie tak. Jestem tutaj po to, żeby wam powie­dzieć, że z waszymi punk­tami G wszystko jest w porządku!

Kobiety patrzą na mnie w osłu­pie­niu przez kilka sekund, potem widać, że się odprę­żają i wra­cają do ener­gicz­nych prób zapo­zna­nia się ze swo­imi punk­tami G.

Lody zostały cał­ko­wi­cie prze­ła­mane. Każda z uczest­ni­czek ma teraz wyczu­cie swo­ich mię­śni dna mied­nicy i wie, gdzie znaj­duje się jej punkt G.

-?Jeśli któ­raś z was chce poka­zać swój punkt G innym kobie­tom, pod­nie­ście rękę, a te, które będą chciały go zoba­czyć, mogą podejść i zer­k­nąć.

Grupa pod­cho­dzi do wszyst­kich kobiet po kolei. Widzimy ogromne i malut­kie cipki, co ozna­cza, że widzimy rów­nież ogromne i malut­kie punkty G. Nie­które punkty G łatwo dostrzec przy wej­ściu do pochwy. U innych kobiet przed­sio­nek pochwy jest ukryty nieco głę­biej w fał­dach warg sro­mo­wych, co ozna­cza, że ich punkty G też są głę­boko scho­wane. Nie­mniej wszyst­kie kobiety mają jedną wspólną cechę. Wyraź­nie dostrze­gają zarys swo­ich punk­tów G.

Po poran­nym wykła­dzie i odkry­ciu wła­snych punk­tów G uczest­niczki udają się na lunch.

Kiedy wra­camy z posiłku, wiele kobiet po raz pierw­szy roz­ma­wia na temat swo­jego punktu G. Pro­fe­sjo­na­listka mówi z mie­sza­niną zawsty­dze­nia i zadzi­wie­nia:

-?Był tam, tak widoczny, umiej­sco­wiony wewnątrz, kiedy roz­chy­li­łam swoje wargi sro­mowe, i pełen fałd. Nie musia­łam nawet spe­cjal­nie wypy­chać do przodu swo­jego punktu G, żeby go zoba­czyć. Byłam zdu­miona, jaki jest ogromny.

Inna uczest­niczka mówi:

-?Zawsze czu­łam to wybrzu­sze­nie. W pew­nym momen­cie nawet sądzi­łam, że cier­pię na wypa­da­nie macicy! Ale po jakimś cza­sie po pro­stu o tym zapo­mnia­łam. I pomy­śleć, że tak łatwo wyczuć mój punkt G...

Potrzą­snęła głową i zamil­kła.

Ist­nieje wię­cej tech­nik odnaj­dy­wa­nia punktu G, który moje uczest­niczki wła­śnie u sie­bie zna­la­zły. Pro­szę kobiety, żeby jesz­cze raz poło­żyły się na ple­cach. Robi się małe zamie­sza­nie, kiedy ukła­dają na nowo swoje ręcz­niki i grze­bią w poszu­ki­wa­niu środka nawil­ża­ją­cego, i wtedy zasła­niam kotary. Prze­pro­wa­dzam je przez ćwi­cze­nie, żeby wyczuły w swoim ciele punkt G, który wła­śnie zoba­czyły.

-?Oddy­chaj­cie, odpręż­cie się. Postę­puj­cie zgod­nie z moimi wska­zów­kami. Nie jeste­śmy tutaj wyłącz­nie po to, żeby kon­cen­tro­wać się na eja­ku­la­cji, ale rów­nież po to, żeby roz­bu­dzić wraż­li­wość punktu G. Aby czer­pać o wiele wię­cej przy­jem­no­ści z pene­tra­cji pochwy, niż wiele spo­śród nas obec­nie doświad­cza. Zacznijmy od tego, żeby poznać nasze punkty G w bar­dzo intymny spo­sób. Popro­wa­dzę was przez doświad­czanie tego w prak­tyce.

Jestem ich prze­wod­niczką po tym cudow­nym nowym tery­to­rium i poma­gam im odkry­wać ogromną róż­no­rod­ność doznań fizycz­nych i emo­cji umiej­sco­wio­nych w tym nie­zwy­kle czu­łym orga­nie. Kiedy wkła­dają palce do swo­jej pochwy, wyja­śniam:

-?Kiedy będzie­cie gotowe, powoli, powo­lutku prze­suń­cie palec w kie­runku ogonka punktu G, zakoń­cze­nia albo nie­wi­docz­nej czę­ści tego organu, która zwisa w głąb pochwy z jej skle­pie­nia. Powo­lutku -?powta­rzam.

Resztę popo­łu­dnia spę­dzamy na bada­niu wraż­li­wo­ści punktu G. Wraz z każ­dym powtó­rze­niem ćwi­cze­nia kobiety, wpro­wa­dza­jąc kolejne ważne zmiany, stają się coraz bar­dziej świa­dome stop­nia wraż­li­wo­ści swo­ich punk­tów G. Nie­sły­chane jest to, że kiedy poja­wiają się jakieś blo­kady wyni­ka­jące z lęku albo inne uczu­cia, uczest­niczki trans­for­mują je poprzez oddy­cha­nie w przy­jemne dozna­nia fizyczne i emo­cje. Wiele kobiet doświad­cza głę­bo­kiego poczu­cia wewnętrz­nego spo­koju i czuje cie­pło, które roz­pływa się po ciele, kiedy jeste­śmy nakar­mione prze­strze­nią, w któ­rej prze­by­wamy, i tym, co robimy. Na twa­rzach kobiet w miej­sce nie­po­koju i zmar­twie­nia zaczy­nają poja­wiać się spo­kojne, piękne uśmie­chy.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki