Klepsydra - Marek Skalski

Kup ebooka

6.06 zł
5.03 zł (5,15 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

widziałem, ale nie uwierzyłem

siedzący starzec na ławce

oczy wpatrzone ponad głowami

jakby fresk z sufitu u franciszkanów

toż to nasz bóg, jestem tego tak pewien

jak tego, że nie mam wiele do stracenia

prawdopodobnie stwórca postanowił zajrzeć i zorientować się

czy te siedem dni nie poszło na marne

jest oto wśród przechodniów, patrzący ponad głowami

jakby szukał kogoś bliskiego

miałem go zapytać o wysyłanie na ludzi pasożytów umysłu

czemu na tysiąc kroków jeden to wdepnięcie w gówno

po co dawał ludziom tyle rozumu, aż zrozumieli, że nie istnieje

dlaczego po przepiciu mamy nieświeży oddech

starzec popatrzył mi w oczy, jakby rozpoznał bliskiego

nie jestem nim, bo i skąd pokrewieństwo

trudno też mówić o jakiejkolwiek znajomości od lat

po chwili rzekł: "sny powinny mieć większy rozmach, mój drogi"

tak powiedział bóg, może byłem jedynym człowiekiem na świecie

do którego przemówił po ludzku - poczułem się wybrańcem

za takie coś warto nawet oddać życie, dać się ukrzyżować

ale to jednak nie moja broszka

dlatego odszedłem. i to było dobre

idziemy na jednego

"Wstydzilibyśmy się często swoich najpiękniejszych czynów,

gdyby świat znał wszystkie pobudki, które je wydały" La Rochefoucauld

drogi miłośniku

a może pójdźmy na spacer do łazienek

tam naginane faktami witki wierzby-polki

głaszczą bez pamięci skroń szopenowską

w przedziwnym zamyśleniu martyrologii nut

wy to nie my

pomniki wyrastają jak po deszczu i mgle

podlewane przez wyszczekane racje stanu

wyciągnięte po ostatni grosz ręce katedry

synagogi niezręcznie ogrzewane gazem

a teraz idziemy na jednego

zdrowaś flaszko łaskiś pełna Bogurodzico

synów swoich wal w mordę lej do końca

wśród pól złotych zalanych ugorów

ta ziemia nasza to błoto te wilcze doły

pod stopami w ostrogach chwiejnych tępych

zaprawionych bojowym bimbrem. tułaczym

polmosem wszechrzeczy ucieczką grzesznych

pocieszycielko gdzieś ty durna jutrzenko

konopielko wskrzeszonych. niech tam hejnał

zagra mi na wieki bym tkwił tu z przebitym

sercem Chrystusa i madonną z Krużlowej

hej kto polak

husaria szasta piórami szable kontra tanki

w tle madera naczelnik kasztanki dosiada

szczęk żelazny na przeciwpiechotnej pustyni

celuloid spływa biało-czerwonymi drzwiami

na polach murawach gna wśród rac. Polaku!

łkasz szczęśliwą łzą że wolna że taka

że-brakiem narodów jesteś i papugą

pawiem orłem jaskółką i za-cietrzewie(nie)m

w locie widziałeś zjaw Norwida i Plater cienie

nie ma boże zmiłuj

gdy świta o poranku - każdy widzi gołą dupę

a zażenowanie wynosi ze sobą ukradkiem

tylko prawda pazurami orze policzki w uśmiech

marszczy czoła na znak konfabulacji

wstydliwie poprawiasz wrzynające się gacie

zasmarkane mankiety i zwietrzałe pudry

pan z wami - gdzieś po spelunach odbija się

echem - nikt już nie daje wiary wieczności

po co te ukrzyżowania i wpiekłowstąpienia

gdy przeminie co ma przeminąć i przyjdzie

co ma przyjść - usiądź bydlaku i wyj

przepraszamy za usterki

mały chłopiec z obcego telewizora dłubie

w nosie przyglądając się asfaltowi we krwi

potem liczy kiełkujące krzyże jak muchomory

zionące jadem co to alleluja i do przodu

co nienawidzą kochać i kochają nienawidzić

śnij. czas na obraz kontrolny misiu kochany

mówiłem ci, że to płomień wewnętrzny

chyba zaczęło się od fascynacji skórą pleców

potem przyszła kolej na szyję i palce. głowę.

zawsze, gdy Słońce zapada się w Ziemi

przytuleni czytamy kroniki Raymonda d'Aguilers

nieznaczny ruch pulsu na skroniach i ustach

na ulicach leżały sterty głów, rąk i stóp. Jedni

zginęli od strzał lub zrzucono ich z wież; inni

torturowani kilka dni zostali w końcu żywcem

spaleni

ostatnio bywasz w innym ciele, w innym mieście

patrząc mi w oczy widzisz tylko ścianę za mną

przygarniam ci niebo otaczającym ramieniem

wybierasz chmury i błyskawice - znowu płoniesz

czekamy na deszcz, co zmywa marę i gasi pożogę

furda te nasze skrycie niewypowiedziane herezje

jutro będziemy żegnać Giordano na Campo dei Fiori

obiecałeś powstrzymywać łzy