Kleopatry. Zapomniane królowe Egiptu - Lloyd Llewellyn-Jones

Kup ebooka

69.00 zł
53.82 zł (44,85 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Ilustracje

Kle­opa­tra I Syra. Dzięki uprzej­mo­ści The Wal­ters Art Museum (ogól­no­do­stępne). Inta­glio z popier­siem Kle­opa­try I Syry. Dzięki uprzej­mo­ści The Wal­ters Art Museum (ogól­no­do­stępne). Pto­le­me­usz VI i Kle­opa­tra II. Zdję­cie autora. Wyko­nana z brązu sta­tu­etka bogini Izydy. Dzięki uprzej­mo­ści The Wal­ters Art Museum (ogól­no­do­stępne). Pto­le­me­usz VI, Pto­le­me­usz VIII (Brzu­chacz) i Kle­opa­tra II. Szkic. Głowa pto­le­mej­skiej kró­lo­wej, przy­pusz­czal­nie Kle­opa­try II. Dzięki uprzej­mo­ści The Bro­oklyn Museum (ogól­no­do­stępne). Kle­opa­tra II. Dzięki uprzej­mo­ści The Wal­ters Art Museum (ogól­no­do­stępne). Pto­le­me­usz VIII Brzu­chacz. Dzięki uprzej­mo­ści Yale Uni­ver­sity Art Gal­lery (ogól­no­do­stępne). Brzu­chacz, Kle­opa­tra II i ich nowo naro­dzony syn Mem­fi­tes. Zdję­cie autora. Kle­opa­tra III. Dzięki uprzej­mo­ści Metro­po­li­tan Museum of Art (ogól­no­do­stępne). Kle­opa­tra Thea przed­sta­wiona jako kró­lowa Kle­opa­tra Thea Euete­ria. Dzięki uprzej­mo­ści Numi­sma­tica Ars Clas­sica (ogól­no­do­stępne). Książę Mem­fi­tes albo Pto­le­me­usz XI. Dzięki uprzej­mo­ści The Bro­oklyn Museum (ogól­no­do­stępne). Brzu­chacz i jego dwie kró­lowe, Kle­opa­tra II ("sio­stra") i Kle­opa­tra III ("żona"). Zdję­cie autora. Pto­le­me­usz VIII, Kle­opa­tra II i Kle­opa­tra III. Zdję­cie autora. Kle­opa­tra III. Zdję­cie autora. Pto­le­me­usz IX Cie­ciorka. Dzięki uprzej­mo­ści The Bro­oklyn Museum (ogól­no­do­stępne). Kle­opa­tra IV. Dzięki uprzej­mo­ści The Bro­oklyn Museum (ogól­no­do­stępne). Kle­opa­tra III i Pto­le­me­usz IX. Zdję­cie autora. Kle­opa­tra Thea i jej syn, Antioch VIII Gry­pos. Dzięki uprzej­mo­ści Yale Uni­ver­sity Art Gal­lery (ogól­no­do­stępne). Pto­le­me­usz X. Dzięki uprzej­mo­ści Getty Museum (ogól­no­do­stępne). Kle­opa­tra III. Zdję­cie autora. Kle­opa­tra V Bere­nika III. Zdję­cie autora. Pto­le­me­usz XII i Kle­opa­tra VI Try­fajna. Zdję­cie autora. Kle­opa­tra VII. Zdję­cie autora. Kle­opa­tra VII w prze­bra­niu rzym­skiej bogini Wenus. Zdję­cie autora. Kle­opa­tra VII, Pto­le­me­usz XV (Ceza­rion) i Juliusz Cezar. Zdję­cie autora. Kle­opa­tra VII i jej syn, Pto­le­me­usz XV (Ceza­rion). Zdję­cie autora. Kle­opa­tra VII i Ceza­rion. Zdję­cie autora. Marek Anto­niusz i Kle­opa­tra VII. Dzięki uprzej­mo­ści Numi­sma­tica Ars Clas­sica (ogól­no­do­stępne). Kle­opa­tra III lub Kle­opa­tra VII. Zdję­cie autora. Okta­wian. Zdję­cie autora.

Wstęp

"Kle­opa­tra była kró­lową Egiptu.

Żyła bar­dzo dawno temu.

Ale jakie miała życie..."

- Mae West, My Lit­tle Chic­ka­dee (1940)

Lako­niczne pod­su­mo­wa­nie życia Kle­opa­try przez Mae West sku­pia się, rzecz jasna, na złej sła­wie kró­lo­wej (nawia­sem mówiąc, fil­mowy part­ner West, W.C. Fields, nazwał ją kie­dyś "Kle­opa­trą z wyobra­żeń hydrau­lika"). Barwne, popi­sowe par­tie osła­wio­nego życia Kle­opa­try - odwi­nię­cie z dywanu u stóp Juliu­sza Cezara, rejs w górę rzeki Cyd­nus ogromną łodzią miło­ści, aby uwieść Marka Anto­niu­sza, i oczy­wi­ście, jej dra­ma­tyczne samo­bój­stwo za sprawą uką­sze­nia przez węża - były wyre­ży­se­ro­wa­nymi arcy­dzie­łami stwo­rzo­nymi dla trwa­łego efektu. Rze­czy­wi­ście, "ale jakie miała życie". Kró­lowa (jak sama Mae West) była bły­sko­tliwą mistrzy­nią auto­pro­mo­cji, jedną z naj­by­strzej­szych i naj­lep­szych w histo­rii. W związku z tym te nie­prze­mi­ja­jące sceny z jej życia są wypa­lone w naszej wyobraźni; odtwa­rza­li­śmy je bez końca, aż Kle­opa­tra stała się posta­cią z ilu­zo­rycz­nego, nad­na­tu­ral­nego świata, jed­no­cze­śnie sta­ro­świec­kiego i współ­cze­snego, dziw­nego, a jed­nak pożą­da­nego.

Oczy­wi­ście kró­lowa była legendą już za życia, ale nie­wiele jest histo­rycz­nych postaci, któ­rych dłu­go­trwały odbiór został tak mocno znie­kształ­cony jak odbiór Kle­opa­try. Przez długi czas jej życie i czyny były nam znane jedy­nie z rela­cji jej wro­gów Rzy­mian. Naj­więksi poeci rzym­scy poni­żali ją, pod­da­jąc suro­wej kry­tyce jako "szko­dliwą jędzę" (Wergi­liusz) i "sza­loną kró­lową" (Horacy). Dla prze­ciw­ni­ków histo­ryczna Kle­opa­tra (ok. 69-30 p.n.e.) to podła kusi­cielka, kobieta zdra­dziecka i spi­sku­jąca, obca, dopusz­cza­jąca się kazi­rodz­twa, wyzy­wa­jąca, kłam­liwa, nie­wierna, zbyt­kowna, gustu­jąca w prze­py­chu, nie­przy­zwo­ita, próżna i chciwa. Była regina mere­trix - "kró­lową nie­rząd­nic" - jak okre­ślił ją Pro­per­cjusz zapa­da­ją­cym w pamięć prze­zwi­skiem. Rzy­mia­nom jawiła się jako fatale mon­strum - "przy­no­szące zgubę mon­strum". Wiele z tych oszczerstw przy­lgnęło do niej. Chcemy, żeby Kle­opa­tra była wam­pem.

Jej histo­ria roz­grywa się niczym wspa­niała opera mydlana, dra­mat kostiu­mowy o epic­kich pro­por­cjach, i nic w tym dziw­nego, że przez stu­le­cia egip­ska kró­lowa stała się wcie­le­niem oby­cza­jów i fan­ta­zji epoki. Każde poko­le­nie zawłasz­czało, kształ­to­wało, for­mo­wało i wynaj­dy­wało wła­sną - szcze­gólną - Kle­opa­trę pasu­jącą do kli­matu jego cza­sów. Tylko w ostat­nich dzie­się­cio­le­ciach była ona uwa­żana za ofiarę, femme fatale, hero­inę i roman­tyczkę. Została zagar­nięta z histo­rii jako gejow­ska ikona i femi­ni­styczna super­gwiazda. Kle­opa­tra poja­wia się jako orę­dow­niczka ruchu #MeToo i potężna idolka kul­tu­rowa ruchu Black Lives Mat­ter.

Od samo­bój­czej śmierci spo­wo­do­wa­nej przez żmiję Kle­opa­tra sła­wiona jest przez sztukę Zachodu. Poja­wia się na nie­zli­czo­nych obra­zach: olej­nych na płót­nie, akwa­re­lach na papie­rze i pro­jek­to­wa­nych przez gra­fi­ków pla­ka­tach. Była opie­wana na sce­nie przez Szek­spira i Shawa, kom­po­no­wali o niej muzykę Händel (wznio­sła opera Giu­lio Cesare), Mas­se­net i Samuel Bar­ber, auto­rzy od Chau­cera i Rabe­lais'go po Gau­tiera i Col­leen McCul­lo­ugh pisali o niej w powie­ściach, wier­szach i ese­jach, a ponadto rekla­mo­wała wszystko - od mydła po papie­rosy. Oczy­wi­ście Kle­opa­tra była bar­dzo popu­larna wśród reży­se­rów i przy­pusz­czal­nie to fil­mowe wyobra­że­nie domi­nuje naszą per­cep­cję Kró­lo­wej Nilu.

Kle­opa­tra została tak hoj­nie obda­rzona super­la­ty­wami i tak obsy­pana przy­miot­ni­kami odzwier­cie­dla­ją­cymi to, co jest postrze­gane jako jej wyjąt­ko­wość i dyna­mizm, że nie­mal znika pod ich natło­kiem. Jest "naj­słyn­niej­szą kró­lową Egiptu", "piękna w naj­bar­dziej egzo­tyczny spo­sób", jest Kle­opa­trą "Wielką". Cho­ciaż pra­gniemy, żeby była fioł­ko­wo­oką Eli­za­beth Tay­lor, lśniącą w roz­ma­itych głę­boko wycię­tych sza­tach ze zło­tej lamy, to histo­ryczna postać kry­jąca się za legendą była zde­cy­do­wa­nie inna. Nie wielka pięk­ność, lecz kobieta o pew­nym powa­bie, ogrom­nym inte­lek­cie i fascy­nu­ją­cej cha­ry­zmie, Kle­opa­tra była wytrawną poli­tyczką, która na pierw­szym pla­nie sta­wiała bez­pie­czeń­stwo i trwa­łość swo­jej rodziny kró­lew­skiej. Spo­śród obcych mace­doń­skich wład­ców pto­le­mej­skich tylko ona nauczyła się egip­skiego (jej ojczy­stym języ­kiem była greka). Nie­dawno odkryty urzę­dowy papi­rus, który odno­to­wuje zwol­nie­nie podat­kowe na sprze­daż impor­to­wa­nego wina dla Publiu­sza Kani­diu­sza Kras­susa, dobrego przy­ja­ciela Marka Anto­niu­sza, zawiera napi­sane nie­sta­ran­nie przez samą Kle­opa­trę grec­kie słowo gine­sthoi - "niech tak będzie". Papi­rus raczej nie sta­nowi dowodu jej odda­nia biu­ro­kra­tycz­nym szcze­gó­łom, ale za to poka­zuje, że kró­lowa z zado­wo­le­niem przy­zna­wała lukra­tywne przy­wi­leje przy­ja­cio­łom Marka Anto­niu­sza. Praw­dzi­wym talen­tem Kle­opa­try była poli­tyka, którą - bar­dziej niż jaki­kol­wiek wcze­śniej­szy pto­le­mej­ski władca - prze­kształ­ciła w poli­tykę glo­balną. Była bar­dzo otwarta na model sta­ro­żyt­nej suwe­ren­no­ści fara­onów i lubiła się utoż­sa­miać z bogatą spu­ści­zną histo­ryczną Egiptu, ale marzyła także o eks­pan­sji hel­le­ni­zmu na cały świat i wyko­rzy­sty­wała dwóch naj­po­tęż­niej­szych Rzy­mian owych cza­sów, Juliu­sza Cezara i Marka Anto­niu­sza, żeby sprzy­jali jej aspi­ra­cjom.

Jed­nak Kle­opa­tra - ta przed­sta­wiona przez Liz Tay­lor, o któ­rej myślimy, że bar­dzo dobrze ją znamy - była w rze­czy­wi­sto­ści siódmą (i ostat­nią) egip­ską wład­czy­nią o tym imie­niu. "Kle­opa­tra" stała się monar­szym imie­niem par excel­lence wśród kró­lo­wych dyna­stii pto­le­mej­skiej, ostat­niej rodziny panu­ją­cej w Egip­cie. Fakt, że ist­niało sześć innych Kle­opatr, prze­szedł w więk­szo­ści nie­zau­wa­żony przez kul­turę popu­larną, a nawet naukę, głów­nie dla­tego że wize­ru­nek sze­ściu poprzed­nich nie pasuje do stan­dardu nar­ra­cyj­nego "opo­wie­ści o Kle­opatrze", która sku­piona jest na uczy­nie­niu z Kle­opatry VII (jak powinno się ją nazy­wać) szcze­gól­nie wyjąt­ko­wej, znacz­nie wyprze­dza­ją­cej swoje czasy kobiety. Spore powo­dze­nie Kle­opatry VII we współ­cze­snym popu­lar­nym poj­mo­wa­niu opiera się na zało­że­niu o jej wyjąt­ko­wo­ści i na poglą­dzie, że w sta­ro­żyt­nym świe­cie bez­i­mien­nych, pozba­wio­nych twa­rzy i mil­czą­cych kobiet tylko Kle­opatra miała śmia­łość rywa­li­zo­wać z patriar­cha­tem repre­zen­to­wa­nym głów­nie przez Rzym. To fascy­nu­jąca nar­ra­cja, ale nie cał­kiem praw­dziwa.

Byłoby jed­nak błę­dem odzie­rać Kle­opa­trę VII z kul­tu­ro­wego pre­stiżu, który z cza­sem zyskała (pochwały zostały wywal­czone z tru­dem i zasłu­gują na sza­cu­nek), ale żeby oddać spra­wie­dli­wość histo­rycz­nej kró­lo­wej Kle­opa­trze VII, musimy przy­naj­mniej spró­bo­wać osa­dzić ją mocno w kon­tek­ście ówcze­snego świata. Nie tylko ona dyna­micz­nie dążyła do wła­dzy w zdo­mi­no­wa­nej przez męż­czyzn kul­tu­rze; od pół­tora wieku to samo robiły poprzed­nie Kle­opa­try - jej matka, babki i pra­babki. Osią­gnęły suk­ces w postaci zdo­by­cia i utrzy­ma­nia monar­szej wła­dzy, co pozwo­liło Kle­opa­trze VII zasiąść na tro­nie i wła­dać Egip­tem samo­dziel­nie, bez potrzeby posia­da­nia męskiego zwierzch­nika. Tak naprawdę, mimo swo­ich nad­zwy­czaj­nych osią­gnięć (a nad­zwy­czajne), Kle­opa­tra była ostat­nią przed­sta­wi­cielką dyna­stii kró­lew­skiej innych wybit­nych, zdol­nych i impo­nu­ją­cych Kle­opatr, które spra­wo­wały wła­dzę abso­lutną i miały nie­kwe­stio­no­wany auto­ry­tet. Kle­opa­tra VII może być nam naj­le­piej znana, ale praw­dzi­wie można ją zro­zu­mieć tylko w zesta­wie­niu z pozo­sta­łymi kobie­tami z jej rodziny. Te sie­dem Kle­opatr, jako grupa, usta­no­wiło w sta­ro­żyt­no­ści nowy model kobie­cej wła­dzy. Razem stwo­rzyły sobie prze­strzeń do spra­wo­wa­nia naj­wyż­szej wła­dzy, a przy­bie­ra­jąc maski posłusz­nych żon, córek i sióstr, zdo­mi­no­wały poli­tyczny świat męż­czyzn, gdyż znacz­nie prze­wyż­szały pto­le­mej­skich kró­lów werwą, fine­zją, ambi­cją, dys­cy­pliną, wizją i zdol­no­ściami. Ostat­nie pół­tora wieku trzech tysiąc­leci wła­da­nia Egip­tem przez męż­czyzn było złotą erą kró­lo­wych, okre­sem, w któ­rym w końcu odnio­sły suk­ces. To histo­ria Kle­opatry VII i innych wiel­kich Kle­opatr, zapo­mnia­nych kró­lo­wych Egiptu.

* * *

To pierw­sza książka mająca uka­zać życie sied­miu Kle­opatr1, potęż­nych wład­czyń, które pano­wały w Egip­cie w ostat­nich wie­kach jego nie­pod­le­gło­ści, zanim kraj został wchło­nięty przez Cesar­stwo Rzym­skie. Przed­sta­wia ona wyjąt­kowy czas w histo­rii - ponad pół­tora wieku (192-30 p.n.e.) - kiedy nie­zwy­kła grupa kobiet, Kle­opatr, zdo­łała prze­zwy­cię­żyć ogra­ni­cze­nia ról płcio­wych narzu­co­nych im przy naro­dzi­nach. Zakwe­stio­no­wały one roz­ma­ite patriar­chalne normy i war­to­ści, które tra­dy­cyj­nie uci­szały kobiety (nawet kró­lowe) i zsy­łały je do sypialni oraz na sto­łek poro­dowy. W sta­ro­żyt­no­ści w kró­lew­skim sys­te­mie patry­li­ne­ar­nym, takim jaki ist­niał w dyna­stii pto­le­mej­skiej, pano­wało wro­dzone napię­cie mię­dzy wyso­kim uro­dze­niem kobiet a powszech­nie ocze­ki­waną od nich ogólną ule­gło­ścią w ich rela­cjach z męż­czy­znami. Innymi słowy, normy płciowe, któ­rych się spo­dzie­wano po "zwy­kłych" (nisko uro­dzo­nych) kobie­tach, nie­ko­niecz­nie sto­so­wały się do kró­lo­wych i księż­ni­czek. Jest praw­do­po­dobne, że w miarę jak Kle­opatry coraz sku­tecz­niej kumu­lo­wały wła­dzę poli­tyczną, rodzina Pto­le­me­uszy zaczęła postrze­gać swoje kobiety jako "spo­łecz­nie męskie", który to kon­cept dał kró­lo­wym i księż­nicz­kom więk­szą swo­bodę dzia­ła­nia w poli­tycz­nych i spo­łeczno-kul­tu­ral­nych dzie­dzi­nach nie­do­stęp­nych innym kobie­tom.

W dzi­siej­szych cza­sach kró­lowe są w modzie i jak ni­gdy wcze­śniej cie­szą się uwagą nauki. Dla­czego? Feno­men bycia kró­lową zdaje się sta­wiać pod­sta­wowe pyta­nia doty­czące wpływu i wła­dzy kobiet w śro­do­wi­sku, które postrze­gamy jako natu­ralny obszar męskiej wła­dzy. Na więk­szo­ści tere­nów i przez więk­szą część histo­rii poli­tyczna, spo­łeczna i kul­tu­rowa wła­dza monar­chii była przy­zna­wana męż­czy­znom za sprawą patriar­chal­nego świa­to­po­glądu, w któ­rym kobiety postrze­gano jako słab­szą, mniej kom­pe­tentną płeć. Natu­ralny porzą­dek dyk­to­wał, że kró­lo­wie spra­wo­wali wła­dzę nad kró­lo­wymi. Ponie­waż jed­nak kobiety nie "rodziły się" kró­lo­wymi, tylko się nimi "sta­wały", ich kró­lew­skość nie była tak sztywno okre­ślona jak w przy­padku męż­czyzn i w znacz­nym stop­niu zale­żała od oso­bo­wo­ści, tem­pe­ra­mentu i rodzin­nych powią­zań kobiet, które posia­dały ten tytuł. Nie­które z nich, w pew­nych oko­licz­no­ściach, były w sta­nie poko­nać prze­szkody insty­tu­cjo­nalne i stać się domi­nu­ją­cymi part­ner­kami na tro­nie, a nie­kiedy samo­dziel­nie na nim zasia­dać. Kró­lowe inte­re­sują nas, gdyż są do pew­nego stop­nia ano­ma­lią. Można by powie­dzieć, że naj­bar­dziej fascy­nu­jące monar­chi­nie były posta­ciami gra­nicz­nymi, nie­prze­strze­ga­ją­cymi norm zacho­wań obo­wią­zu­ją­cych kró­lowe. W końcu, jeśli kró­lowa zacho­wy­wała się jak dobra mał­żonka panu­ją­cego i wspie­rała go, wyko­nu­jąc swoje mał­żeń­skie obo­wiązki - rodziła potom­stwo, wycho­wy­wała dzieci i była cno­tli­wie lojalna wobec męża - postrze­gano ją jako "speł­nioną", wzo­rzec kobie­co­ści do naśla­do­wa­nia przez inne kobiety. Takie kró­lowe rzadko są widoczne w histo­rycz­nych zapi­sach. Jeśli jed­nak kró­lowa wycho­dziła poza wyzna­czoną jej rolę i przej­mo­wała rządy - być może jako sku­tecz­niej­sza czy bar­dziej kom­pe­tentna part­nerka w mał­żeń­stwie, jako regentka nie­let­niego syna lub, co gor­sza, dla samej żądzy wła­dzy - to była wyna­tu­rze­niem swo­jej płci, osobą anor­malną, prze­bie­głą i nie­bez­pieczną; była posta­cią gra­niczną. Wszyst­kie Kle­opa­try, które poznamy w tej książce, były posta­ciami gra­nicz­nymi. Wstrzą­snęły zasa­dami mówią­cymi o tym, co to zna­czy być kró­lową.

Kle­opa­try były sza­rymi emi­nen­cjami dyna­stii pto­le­mej­skiej i wyko­rzy­sty­wały zdo­byty auto­ry­tet do zmiany norm płcio­wych spo­łe­czeń­stwa, w któ­rym funk­cjo­no­wały. Co za tym idzie, każda z nich stop­niowo zdo­by­wała te same przy­wi­leje władcy, co ich mał­żon­ko­wie. Naj­bar­dziej zdu­mie­wa­jąca jest donio­sła zmiana, jaka zacho­dziła, gdy Kle­opa­try uni­kały swo­ich kon­kret­nych i tra­dy­cyj­nych kono­ta­cji jako matki i żony wład­ców, a zamiast tego były postrze­gane jako rzą­dzące kró­lowe, główne przed­sta­wi­cielki wła­dzy w Egip­cie. W ciągu kilku nastę­pu­ją­cych po sobie poko­leń Kle­opa­try powięk­szyły, wzmoc­niły i zapew­niły domi­nu­jącą rolę kró­lowej w egip­skiej monar­chii, czę­sto z uszczerb­kiem dla pto­le­mej­skich kró­lów. Kiedy w 34 roku p.n.e., u szczytu wła­dzy (i o włos od świa­to­wej domi­na­cji), Kle­opa­tra VII zażą­dała wznio­słego tytułu Kró­lo­wej Kró­lów, wie­rzyła w to. Histo­ria jej rodziny poka­zała, że kobiety uro­dziły się do wła­da­nia męż­czy­znami, a ona wzięła to sobie do serca. Jeśli Kle­opa­tra VII prze­biła szklany sufit, który czyni z kobiet intruzki nie­pa­su­jące do struk­tury stwo­rzo­nej przez męż­czyzn, to ude­rze­nia młota, które spra­wiły, że szkło popę­kało i się roz­trza­skało, zadały jej przod­ki­nie Kle­opa­try.

Owych sie­dem Kle­opatr było ze sobą bez­po­śred­nio spo­krew­nio­nych; wszyst­kie były kró­lo­wymi Egiptu. Ale ist­niały także inne Kle­opatry zro­dzone w dyna­stii Pto­le­me­uszy. Nie były prze­zna­czone na wład­czy­nie Egiptu, lecz odgry­wają w tej opo­wie­ści bar­dzo ważne role, zostały bowiem kró­lo­wymi wiel­kiego pań­stwa rywa­li­zu­ją­cego z domeną Pto­le­me­uszy - kró­le­stwa Seleu­ki­dów leżą­cego za wschod­nią gra­nicą Egiptu. Prawdę mówiąc, imię "Kle­opatra" tra­fiło do tra­dy­cji pto­le­mej­skiej w 193 roku p.n.e., kiedy dwu­dzie­sto­let­nia seleu­kidzka księż­niczka Kle­opatra, córka Antio­cha III Wiel­kiego, weszła do egip­skiego domu panu­ją­cego jako żona szes­na­sto­let­niego fara­ona Pto­le­me­usza V. Imię "Kle­opatra" stało się pod­sta­wo­wym imie­niem w pto­le­mej­skiej dyna­stii kró­lew­skiej, ale pierw­sza nosząca je kobieta uro­dziła się w Syrii. Imię to było także łączone z kil­koma waż­nymi posta­ciami grec­kiej mito­lo­gii, takimi jak Kle­opatra, córka boga wia­tru Bore­asza, Kle­opatra, żona Mele­agra w Ilia­dzie Homera, oraz Kle­opa­tra, córka króla Trosa, który dał nazwę Troi. Ale naj­waż­niej­sze, w sfe­rze histo­rycz­nej, było to, że Kle­opa­trą nazwał król Mace­do­nii Filip II córkę uro­dzoną mu przez Olim­pias, jego główną mał­żonkę. Ta Kle­opa­tra była uko­chaną sio­strą Alek­san­dra Wiel­kiego, jedyną nie­przy­rod­nią człon­ki­nią jego rodzeń­stwa i jedyną kobietą, którą kochał bez zastrze­żeń. To był wystar­cza­jący powód, by "Kle­opa­tra" została spo­pu­la­ry­zo­wana jako dyna­styczne pto­le­mej­skie imię; rezo­no­wało mitycz­nym i histo­rycz­nym pre­sti­żem. Poza tym zaczy­nało tu też oddzia­ły­wać grec­kie zami­ło­wa­nie do nada­wa­nia imion przy­pi­su­ją­cych noszą­cym je oso­bom pewne cechy (na przy­kład Ete­okles ozna­czał "praw­dzi­wie wsła­wio­nego"; The­odo­ros był "darem bożym", a Areta - "cno­tliwą kobietą"). Imię "Kle­opa­tra" zostało utwo­rzone z dwóch grec­kich słów: kleos, szcze­gól­nie waż­nego ter­minu ozna­cza­ją­cego "świet­ność", "roz­głos" lub "sławę", oraz pat?r (dopeł­niacz patros) ozna­cza­ją­cego "ojca", "przodka", "ojczy­znę" lub "kraj ojczy­sty". W związku z tym "Kle­opa­tra" to "chwała ojca", "sława jej przod­ków" lub "sława jej kraju". To było wyma­ga­jące imię, jeśli chciało mu się spro­stać - cho­ciaż, jak zoba­czymy, każda z Kle­opatr spro­stała jego zna­cze­niu, nawet jeśli cza­sami "sława" zamie­niała się przy tym w "nie­sławę". Nawia­sem mówiąc, gdy użyte zostało jako zdrob­nie­nie, w intym­nym rodzin­nym kon­tek­ście, "Kle­opatrę" można było tłu­ma­czyć jako "córeczkę tatu­sia".

Warto spo­rzą­dzić listę Kle­opatr, które spo­tkamy w tej książce, choćby tylko dla zazna­jo­mie­nia się z rodzinną dyna­miką pto­le­mej­skiego domu panu­ją­cego. Jeśli cho­dzi o dyna­styczną nomen­kla­turę, Pto­le­me­usze nie poszli histo­ry­kom na rękę - wszy­scy kró­lo­wie byli Pto­le­me­uszami, a wszyst­kie kró­lowe Kle­opatrami (z kil­koma Arsi­noe i Bere­ni­kami na dokładkę), i już samo to spra­wia, że drzewo gene­alo­giczne rodziny zadzi­wia.

Oto główni akto­rzy dyna­stycz­nego dra­matu:

Kle­opa­tra I Syra była córką seleu­kidz­kiego króla Antio­cha III i żoną Pto­le­me­usza V z Egiptu.

Kle­opa­tra II była córką Kle­opa­try I Syry i Pto­le­me­usza V. Poślu­biła dwóch swo­ich braci - Pto­le­me­usza VI i Pto­le­me­usza VIII (zwa­nego Brzu­cha­czem).

Kle­opa­tra Thea była naj­star­szą córką Kle­opa­try II i Pto­le­me­usza VI. Została żoną i matką kilku seleu­kidz­kich kró­lów.

Kle­opa­tra III była naj­młod­szą córką Kle­opa­try II i Pto­le­me­usza VI. Poślu­biła swo­jego stryja/ojczyma Pto­le­me­usza VIII, kiedy ten był na­dal mężem jej matki Kle­opa­try II.

Kle­opa­tra IV była naj­star­szą córką Kle­opa­try III i Pto­le­me­usza VIII. Poślu­biła swo­jego brata Pto­le­me­usza IX, a póź­niej seleu­kidz­kiego księ­cia.

Kle­opa­tra Try­fajna była drugą córką Kle­opa­try III i Pto­le­me­usza VIII. Ona także poślu­biła seleu­kidz­kiego króla - i zabiła swoją sio­strę Kle­opa­trę IV.

Kle­opa­tra Selene była trze­cią, naj­młod­szą córką Kle­opa­try III i Pto­le­me­usza VIII. Poślu­biła swo­jego brata Pto­le­me­usza IX, po tym jak roz­wiódł się z jej sio­strą Kle­opa­trą IV, a następ­nie innego swo­jego brata, Pto­le­me­usza X. Póź­niej opu­ściła Egipt i poślu­biła kolejno kilku seleu­kidz­kich kró­lów.

Kle­opa­tra V Bere­nika III była córką Pto­le­me­usza IX i Kle­opa­try IV. Poślu­biła swo­jego stryja Pto­le­me­usza X, swo­jego ojca Pto­le­me­usza IX oraz żyją­cego krótko Pto­le­me­usza XI, swo­jego kuzyna i pasierba.

Kle­opa­tra VI Try­fajna była córką Kle­opa­try V Bere­niki III i Pto­le­me­usza X. Poślu­biła swo­jego kuzyna Pto­le­me­usza XII, syna Pto­le­me­usza IX i Kle­opa­try IV.

Kle­opa­tra VII to córka Pto­le­me­usza XII i Kle­opa­try VI Try­fajny. Była żoną dwóch swo­ich braci, Pto­le­me­usza XIII i Pto­le­me­usza XIV, i matką Pto­le­me­usza XV Cezara, syna Juliu­sza Cezara. Miała troje kolej­nych dzieci z Mar­kiem Anto­niu­szem. Była ostat­nią pto­le­mej­ską kró­lową, ostat­nią Kle­opa­trą.

Zbi­ja­jąca z tropu liczba takich samych imion i tytu­łów może wywo­ły­wać zamęt, a pto­le­mej­ska skłon­ność do mał­żeństw braci z sio­strami wcale nie roz­cień­cza skom­pli­ko­wa­nych wię­zów krwi głów­nych akto­rów tej kró­lew­skiej opery mydla­nej. "Ty, dziecko całych poko­leń zidio­cia­łych kazi­rod­ców", rzuca Rex Har­ri­son jako Juliusz Cezar do Liz Tay­lor gra­ją­cej Kle­opa­trę w hol­ly­wo­odz­kim fil­mie z 1963 roku. To spra­wie­dliwa ocena. Życie Kle­opatr było skom­pli­ko­wane za sprawą zasad sta­tusu i ocze­ki­wań dostęp­nych im moż­li­wo­ści mał­żeń­skich, które ogra­ni­czały się do nie­wiel­kiej grupy rów­nych im spo­łecz­nie. Nie­po­ślu­bie­nie kogoś z zamknię­tego kręgu krew­nych ozna­czało, że sta­wały w obli­czu hipo­ga­mii - mał­żeństwa poni­żej ich rangi spo­łecz­nej. To coś, czego Pto­le­me­usze gorąco chcieli unik­nąć, w związku z czym na dwo­rze kró­lew­skim widzimy zależ­ność od współ­ist­nie­ją­cego chowu wsob­nego. Jak się prze­ko­namy, temat kró­lew­skiego kazi­rodz­twa prze­nika całe to stu­dium i w żaden spo­sób nie pomaga zro­zu­mieć zło­żo­no­ści rodzin­nego drzewa gene­alo­gicz­nego. Książka kla­row­nie przed­sta­wia spek­ta­ku­larne dyna­styczne wybryki, które cha­rak­te­ry­zo­wały okres pto­le­mej­ski, i odsła­nia sko­agu­lo­wane war­stwy wszyst­kich owych Pto­le­me­uszy i Kle­opatr.

Kle­opa­try mają zna­cze­nie. Są ważne, gdyż jako pierw­sze kobiety w histo­rii zapew­niły sobie nowe ramy, dzięki któ­rym wpa­so­wały się w praw­dziwą, czynną wła­dzę poli­tyczną. Ta zbio­rowa opo­wieść, w więk­szo­ści igno­ro­wana aż do teraz, jest fascy­nu­jąca, poka­zuje bowiem, w jaki spo­sób kobiety kró­lew­skiego rodu potra­fiły, kiedy nada­rzyła się oka­zja, dosto­so­wać, zmie­nić i ufor­mo­wać na nowo dawno usta­lone "normy" kon­tro­lo­wa­nej przez męż­czyzn insty­tu­cji - sta­ro­żyt­nej egip­skiej monar­chii fara­onów - nawet jeśli tylko na jeden bez­pre­ce­den­sowy okres w dzie­jach. Kle­opa­tra VII nie­mal miała Cesar­stwo Rzym­skie u swych stóp; jej repu­ta­cja naj­bar­dziej impo­nu­ją­cej i czczo­nej kró­lo­wej sta­ro­żyt­no­ści jest nie­pod­wa­żalna. Ale jakże to eks­cy­tu­jące widzieć ją jako wybit­nego gra­cza w sze­regu sied­miu ener­gicz­nych, impo­nu­ją­cych i wład­czych Kle­opatr - nie­kwe­stio­no­wa­nych wład­czyń Egiptu. Kiedy spo­glą­damy na Kle­opatrę VII, widzimy wyjąt­kową oso­bo­wość, ale kiedy patrzymy na inne Kle­opa­try, kiedy potrak­tu­jemy je jako rodzinę dyna­micz­nych kobiet, dostrze­gamy dużo obszer­niej­szą histo­rię. Gdy spoj­rzymy na nie wszyst­kie, ich opo­wieść o cha­rak­te­rze i zna­cze­niu kobie­cej wła­dzy w przy­tła­cza­ją­cym, dła­wią­cym patriar­chal­nym sta­ro­żyt­nym świe­cie jest istot­niej­sza, bar­dziej dra­ma­tyczna. To opo­wieść o ambi­cji i zde­cy­do­wa­niu, ale także o zdol­no­ściach; o bez­względ­no­ści, ale też o deter­mi­na­cji i dozgon­nym zaan­ga­żo­wa­niu. To histo­ria rodu uta­len­to­wa­nych, bystrych kobiet. To wyjąt­kowa histo­ria Kle­opatr.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki