Klemens Aleksandryjski -- Napomnienie dla pogan -- Wychowawca - Czesław Czyż

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1 - Napomienie

Amfion z Teb i Arion z Metymny byli pieśniarzami i obaj zasłynęli z opowieści. Do dziś czczeni są w pieśniach chóru Greków; jeden za zwabienie ryb, a drugi za otoczenie Teb murami mocą muzyki. Inny, Trak, przebiegły mistrz swej sztuki (on również jest bohaterem helleńskiej legendy), ujarzmiał dzikie zwierzęta samą mocą pieśni; i przesadzał drzewa - dęby - muzyką. Mógłbym wam również opowiedzieć historię innego, brata tych - bohatera mitu i pieśniarza - Eunomosa Lokryjczyka i pytyjskiego konika polnego. Uroczyste helleńskie zgromadzenie zebrało się w Pytho, aby uczcić śmierć pytyjskiego węża, kiedy Eunomos odśpiewał epitafium gada. Czy jego oda była hymnem na cześć węża, czy pieśnią żałobną, nie potrafię powiedzieć. Lecz odbył się konkurs, a Eunomos grał na lirze latem: to było wtedy, gdy koniki polne, rozgrzane słońcem, ćwierkały pod liśćmi na wzgórzach; lecz śpiewały nie temu martwemu smokowi, lecz Bogu Wszechmądremu - pieśń nieskrępowana żadnymi regułami, lepsza niż liczba Eunomosa. Lokryjczyk zrywa strunę. Konik polny wskoczył na gryf instrumentu i śpiewał na nim jak na gałęzi; a minstrel, dostosowując swój ton do głosu konika polnego,[18] pieśń, zrekompensowaną brakiem struny. Konik polny został wówczas przyciągnięty śpiewem Eunomosa, jak głosi legenda, według której w Pytho wzniesiono również spiżowy posąg Eunomosa z lirą, sprzymierzeńca Lokryjczyków w walce. Lecz on sam poleciał do liry i sam zaśpiewał, a Grecy uważali go za muzykanta.

Jakżeż, pozwól mi zapytać, uwierzyliście w próżne baśnie i przypuszczaliście, że zwierzęta dają się oczarować muzyce, skoro samo promienne oblicze Prawdy, jak się zdaje, ukazuje się wam zamaskowane i patrzy się na nie niedowierzającym wzrokiem? Tak więc Kytharon, Helikon, góry Odrysów i obrzędy inicjacyjne Traków, misteria oszustwa, są uświęcane i czczone w hymnach. Mnie bolą takie nieszczęścia, które stanowią tematy tragedii, choć są tylko mitami; ale wy z opisów nieszczęść czynicie kompozycje dramatyczne. Lecz dramaty i szaleńczy poeci, teraz już całkiem odurzeni, pozwólcie nam uwieńczyć bluszczem; a ponieważ są całkowicie rozproszeni, na sposób bachiczny, przez satyrów, oszalały motłoch i resztę demonicznej załogi, pozwólcie nam ograniczyć się do Cith?ronu i Helikonu, teraz już przestarzałych.

Ale sprowadźmy z góry z nieba Prawdę z Mądrością w całej jej jasności i święty chór prorocki na świętą górę Boga; i niech Prawda, rzucając swe światło do najdalszych punktów, rzuci swe promienie dookoła na tych, którzy są uwikłani w ciemność i wybawi ludzi od złudzenia, wyciągając swą bardzo mocną [7] prawą rękę, która jest mądrością, dla ich zbawienia. A podnosząc swe oczy i patrząc w górę, niech opuszczą Helikon i Kythaeron i zamieszkają w Syjonie. "Albowiem z Syjonu wyjdzie prawo i słowo Pana z Jeruzalem" [8] - niebiańskie Słowo, prawdziwy atleta ukoronowany na teatrze całego[19]wszechświat. To, co śpiewa mój Eunomos, nie jest miarą Terpandera, ani Kapita, ani frygijską, ani lidyjską, ani dorycką, lecz nieśmiertelną miarą nowej harmonii, która nosi imię Boga - nowej, lewickiej pieśni. [9]

"Łagodzi ból, koi gniew, powoduje zapomnienie o wszystkich dolegliwościach." [10]

Słodki i prawdziwy jest urok perswazji, który łączy się z tym szczepem.

Dla mnie zatem ów tracki Orfeusz, ten Tebańczyk i ten Metymnejczyk - ludzie, a jednak niegodni tego imienia - wydają się oszustami, którzy pod pretekstem poezji psującej ludzkie życie, opętani duchem przebiegłej magii w celu zniszczenia, celebrując zbrodnie w swoich orgiach i czyniąc ludzkie nieszczęścia przedmiotem kultu religijnego, byli pierwszymi, którzy zwabili ludzi do bożków; co więcej, budowali głupotę narodów blokami drewna i kamienia - to jest posągami i obrazami - poddając jarzmu skrajnej niewoli prawdziwie szlachetną wolność tych, którzy żyli jako wolni obywatele pod niebem, swoimi pieśniami i zaklęciami. Ale nie taka jest moja pieśń, która uwolniła, i to szybko, gorzką niewolę tyranizujących demonów; i prowadząc nas z powrotem do łagodnego i kochającego jarzma pobożności, przywołuje do nieba tych, którzy zostali rzuceni na ziemię. Tylko ono oswoiło ludzi, najbardziej nieustępliwe ze zwierząt; lekkomyślni wśród nich odpowiadają ptakom niebieskim, zwodziciele gadom, porywczy lwom, rozpustni świniom, drapieżni wilkom. Głupi są dybami i kamieniami, a jeszcze bardziej bezmyślny od kamieni jest człowiek, który jest przesiąknięty ignorancją. Jako naszego świadka przytoczmy głos proroctwa zgodny z prawdą i opłakujący tych, którzy są zmiażdżeni w ignorancji i głupocie: "Albowiem Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi"; [11] i On, litując się nad ich wielką ignorancją i zatwardziałością serca, którzy są skamieniali wobec prawdy, wzbudził ziarno pobożności, wrażliwe na cnotę, z tych kamieni - narodów, to znaczy, które zaufały kamieniom. Dlatego też znowu nazwał On niektórych jadowitych i fałszywych hipokrytów, którzy knuli przeciwko sprawiedliwości, "plemieniem żmijowym" [12].[20] Ale jeśli któryś z tych węży zechce się nawrócić i postąpi zgodnie ze Słowem, stanie się człowiekiem Bożym.

Innych obrazowo nazywa wilkami, odzianymi w owcze skóry, mając na myśli potwory drapieżności w ludzkiej postaci. I tak wszystkie takie najdziksze bestie i wszystkie takie bloki kamienne, niebiańska pieśń przekształciła w uległych ludzi. "Bo i my sami byliśmy kiedyś głupi, nieposłuszni, zwiedzeni, służąc różnym pożądliwościom i przyjemnościom, żyjąc w złości i zazdrości, pełni nienawiści, nienawidzący siebie nawzajem". Tak mówi pismo apostolskie: "Lecz gdy się objawiła dobroć i miłość Boga, naszego Zbawiciela, do ludzi, nie z uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, ale według swego miłosierdzia, zbawił nas". [13] Oto moc nowej pieśni! Uczyniła ludzi z kamieni, ludzi ze zwierząt. Co więcej, ci, którzy byli jak umarli, nie będąc uczestnikami prawdziwego życia, ożyli ponownie, po prostu stając się słuchaczami tej pieśni. Ułożyła też wszechświat w melodyjny porządek i dostroiła dysonans żywiołów do harmonijnego układu, tak że cały świat mógł stać się harmonią. Uwolniła płynny ocean, a jednak zapobiegła jego wkroczeniu na ląd. Ziemię, która była w stanie wzburzenia, ustanowiła i ustaliła morze jako swoją granicę. Gwałtowność ognia złagodziła atmosferą, tak jak dorycki ton zmieszał się z lidyjskim; a ostry chłód powietrza złagodziła uściskiem ognia, harmonijnie układając te skrajne tony wszechświata. I ten nieśmiertelny ton - podpora całości i harmonia wszystkiego - sięgający od środka do obwodu i od krańców do części centralnej, zharmonizował tę uniwersalną strukturę rzeczy, nie według muzyki trackiej, która jest podobna do tej wymyślonej przez Jubala, lecz według ojcowskiego zamysłu Boga, który rozpalił gorliwość Dawida. A Ten, który jest z Dawida, a przed nim Słowo Boże, gardząc lirą i harfą, które są tylko martwymi instrumentami, i nastroiwszy Duchem Świętym wszechświat, a zwłaszcza człowieka, który, złożony z ciała i duszy, jest wszechświatem w miniaturze, tworzy melodię dla Boga na tej[21]instrument o wielu tonach; i do tego instrumentu - mam na myśli człowieka - śpiewa zgodnie: "Bo jesteś moją harfą, piszczałką i świątynią" [14] - harfą dla harmonii - piszczałką ze względu na Ducha - świątynią ze względu na słowo; aby pierwsza brzmiała, druga tchnęła, trzecia zawierała Pana. A król Dawid, harfiarz, o którym wspomnieliśmy nieco wcześniej, który napominał do prawdy i odwodził od bożków, był tak daleki od celebrowania demonów w pieśniach, że w rzeczywistości były one wypędzane przez jego muzykę. Tak więc, gdy Saul był dręczony przez demona, uleczył go samą grą. Piękny instrument oddechowy muzyki Pan uczynił człowiekiem na Swoje podobieństwo. A On sam również, który jest ponadświatową Mądrością, niebiańskim Słowem, jest z pewnością wszechharmonijnym, melodyjnym, świętym instrumentem Boga. Czego zatem pragnie ten instrument - Słowo Boże, Pan, Nowa Pieśń? Aby otworzyć oczy ślepych i uszy głuchych, i aby poprowadzić chromych lub błądzących do sprawiedliwości, aby ukazać Boga głupcom, aby położyć kres zepsuciu, aby pokonać śmierć, aby pojednać nieposłuszne dzieci z ojcem. Narzędzie Boga miłuje ludzkość. Pan lituje się, poucza, napomina, upomina, zbawia, osłania i ze swojej hojności obiecuje nam królestwo niebieskie jako nagrodę za naukę; a jedyną korzyścią, jaką zbiera, jest to, że jesteśmy zbawieni. Bo niegodziwość żywi się zgubą człowieka; ale prawda, jak pszczoła, nie szkodząca niczemu, raduje się jedynie zbawieniem człowieka. Masz więc obietnicę Boga; masz Jego miłość: stań się uczestnikiem Jego łaski. I nie sądź, że pieśń zbawienia jest nowa, jak nowe jest naczynie lub dom. Bo "przed gwiazdą poranną było" [15] i "na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo". [16] Błąd wydaje się stary, ale prawda wydaje się czymś nowym.

Czy zatem Frygijczycy są przedstawiani jako najstarszy lud przez kozy z bajki, czy też Arkadyjczycy przez poetów, którzy opisują ich jako starszych od[22]księżyc; lub wreszcie Egipcjanie, przez tych, którzy śnią, że ta ziemia pierwsza zrodziła bogów i ludzi: jednak żaden z nich nie istniał przed powstaniem świata. Lecz przed założeniem świata byliśmy my, którzy, ponieważ przeznaczeni do bycia w Nim, istnieliśmy przedtem w oczach Boga - my, rozumne stworzenia Słowa Bożego, z powodu którego pochodzimy od początku; bo "na początku było Słowo". Cóż, skoro Słowo było od początku, było i jest boskim źródłem wszystkiego; ale skoro teraz przyjęło imię Chrystusa, uświęcone od dawna i godne mocy, zostało nazwane przeze mnie Nową Pieśnią. To Słowo zatem, Chrystus, przyczyna zarówno naszego pierwotnego bytu (gdyż był w Bogu), jak i naszego dobrobytu, to samo Słowo teraz ukazało się jako człowiek, będąc tylko jednym i drugim, zarówno Bogiem, jak i człowiekiem - Autorem wszelkich błogosławieństw dla nas; przez którego my, uczeni dobrego życia, jesteśmy posłani na drogę do życia wiecznego. Albowiem, jak powiada natchniony apostoł Pański, "ukazała się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa" [17].

To jest Nowa Pieśń, manifestacja Słowa, które było na początku i przed początkiem. Zbawiciel, który istniał wcześniej, objawił się w ostatnich dniach. Ten, który jest w Nim, który prawdziwie jest, objawił się; bo Słowo, które "było u Boga" i przez które wszystko zostało stworzone, objawiło się jako nasz Nauczyciel. Słowo, które na początku obdarzyło nas życiem jako Stwórca, kiedy nas ukształtowało, nauczyło nas dobrze żyć, kiedy objawiło się jako nasz Nauczyciel; aby jako Bóg mógł nas później poprowadzić do życia, które nigdy się nie kończy. Nie po raz pierwszy ulitował się nad nami nad naszym błędem, ale ulitował się nad nami od początku, od początku. Lecz teraz, w swoim pojawieniu się, zgubieni jak już byliśmy, dokonał naszego zbawienia. Bo ten niegodziwy potwór-gad, swoimi czarami, zniewala i dręczy ludzi aż do teraz; zadając, jak mi się wydaje, tak barbarzyńską zemstę na nich, jak ci, którzy są[23]Mówi się, że przywiązuje jeńców do zwłok, aż razem zgniją. Ten niegodziwy tyran i wąż, wiążąc nieszczęsnym łańcuchem przesądów każdego, kogo uda mu się przyciągnąć do siebie od urodzenia, do kamieni, dybów, wizerunków i tym podobnych bożków, można słusznie powiedzieć, że porwał i pochował żywych ludzi wraz z tymi martwymi bożkami, aż obaj razem ulegną zepsuciu.

Dlatego (bo zwodziciel jest jeden i ten sam) ten, który na początku sprowadził Ewę na śmierć, teraz sprowadza tam resztę ludzkości. Nasz sprzymierzeniec i pomocnik również jest jeden i ten sam - Pan, który od początku dawał objawienia przez proroctwo, ale teraz wyraźnie wzywa do zbawienia. W posłuszeństwie nakazowi apostoła zatem uciekajmy od "władcy mocy powietrza, ducha, który teraz działa w synach nieposłuszeństwa" [18] i biegnijmy do Pana Zbawiciela, który teraz napomina do zbawienia, jak zawsze to czynił, jak to czynił przez znaki i cuda w Egipcie i na pustyni, zarówno przez krzak, jak i obłok, które przez łaskę boskiej miłości towarzyszyły Hebrajczykom jak służebnica. Przez strach, który one wzbudziły, zwrócił się On do zatwardziałych serc; podczas gdy przez Mojżesza, uczonego we wszelkiej mądrości, i Izajasza, miłośnika prawdy, i cały chór prorocki, w sposób bardziej przemawiający do rozumu, zwraca On do Słowa tych, którzy mają uszy do słuchania. Czasami strofuje, a czasami grozi. Niektórych ludzi opłakuje, do innych przemawia głosem pieśni, tak jak dobry lekarz leczy niektórych swoich pacjentów z kataplazmami, niektórych nacieraniem, innych okładami; w jednym przypadku otwiera lancetem, w innym kauteryzuje, w innym amputuje, aby, jeśli to możliwe, wyleczyć chorą część lub członek pacjenta. Zbawiciel ma wiele tonów głosu i wiele metod zbawienia ludzi; przez groźbę napomina, przez strofowanie nawraca, przez lamentowanie lituje się, przez głos pieśni pociesza. Mówił przy płonącym krzewie, bo ludzie owego dnia potrzebowali znaków i cudów.

Zadziwił ludzi przy ogniu, gdy sprawił, że z obłoku buchnął płomień - znak łaski i[24]Strach: jeśli jesteś posłuszny, jest światło; jeśli jesteś nieposłuszny, jest ogień; ale ponieważ ludzkość jest szlachetniejsza niż filar lub krzew, po nich głos wypowiedzieli prorocy - sam Pan mówiący w Izajaszu, w Eliaszu - mówiący sam przez usta proroków. Lecz jeśli nie wierzysz prorokom, ale uważasz, że zarówno ludzie, jak i ogień to mit, sam Pan przemówi do ciebie, "który będąc w postaci Boga, nie uznał za grabież być równym Bogu, lecz uniżył samego siebie" [19] - On, miłosierny Bóg, starając się zbawić człowieka. A teraz Słowo samo wyraźnie mówi do ciebie, zawstydzając twoją niewiarę; tak, powiadam, Słowo Boże stało się człowiekiem, abyś mógł nauczyć się od człowieka, jak człowiek może stać się Bogiem. Czyż nie jest to potworne, moi przyjaciele, że podczas gdy Bóg nieustannie napomina nas do cnoty, my odrzucamy Jego dobroć i zbawienie?

Czyż Jan nie wzywa także do zbawienia i czyż nie jest on całkowicie głosem napomnienia? Zapytajmy go zatem: "Kim jesteś z ludzi i skąd?" Nie odpowie Eliaszem. Zaprzeczy, że jest Chrystusem, lecz wyzna, że jest "głosem wołającym na pustyni". Kim zatem jest Jan? [20] Jednym słowem, możemy powiedzieć: "Błagającym głosem Słowa wołającego na pustyni". Cóż wołasz, o głosie? Powiedz nam również: "Prostujcie ścieżki Pańskie". [21] Jan jest poprzednikiem, a ten głos jest prekursorem Słowa; głosem zapraszającym, przygotowującym do zbawienia - głosem nawołującym ludzi do dziedzictwa niebios, przez które niepłodny i opuszczony nie jest już bezdzietny. Tę płodność przepowiedział głos anioła; i ten głos był również prekursorem Pana głoszącego radosną nowinę niepłodnej kobiecie, tak jak Jan czynił to na pustyni. Z powodu tego głosu Słowa niepłodna rodzi dzieci, a pustynia staje się urodzajna. Dwa głosy, które zwiastowały głos Pana - głos anioła i głos Jana - sugerują, jak sądzę, zbawienie, które ma dla nas nadejść, abyśmy wraz z pojawieniem się tego Słowa, jako owoc tej produktywności, zerwali życie wieczne. Pismo Święte wyjaśnia to wszystko, odnosząc oba głosy do tej samej rzeczy: "Niech słucha ta, która ma[25]nie rodzi, a ta, która nie miała bólów rodzenia, niech przemówi, bo więcej ma dzieci porzuconej niż tej, która ma męża. [22]

Anioł zwiastował nam radosną nowinę o mężu. Jan błagał nas, abyśmy rozpoznali gospodarza, abyśmy szukali męża. Bo ten mąż niepłodnej kobiety i ten gospodarz pustyni - który napełnił boską mocą niepłodną kobietę i pustynię - jest jednym i tym samym. Ponieważ bowiem wiele było dzieci matki szlachetnego rodu, jednak hebrajska kobieta, niegdyś błogosławiona wieloma dziećmi, stała się bezdzietna z powodu niewiary: niepłodna kobieta przyjmuje męża, a pustynia gospodarza; wtedy obie stają się matkami przez słowo, jedna owoców, druga wierzących. Ale dla niewierzących niepłodna i pustynia są nadal zarezerwowane. Z tego powodu Jan, herold Słowa, błagał ludzi, aby przygotowali się na przyjście Chrystusa Bożego. [23] I to właśnie oznaczało milczenie Zachariasza, który oczekiwał owocu w osobie zwiastuna Chrystusa, aby Słowo, światło prawdy, stając się ewangelią, mogło przełamać mistyczną ciszę proroczych zagadek. Lecz jeśli naprawdę pragniesz ujrzeć Boga, weź sobie godne Go środki oczyszczenia, nie liście laurowe przeplatane wełną i purpurą; lecz wieńcząc brwi sprawiedliwością i otaczając je liśćmi umiarkowania, gorliwie staraj się znaleźć Chrystusa. "Ja jestem" - mówi On - "drzwiami", [24] które my, pragnący zrozumieć Boga, musimy odkryć, aby mógł szeroko otworzyć przed nami bramy nieba. Bramy Słowa, będąc intelektualnymi, otwierane są kluczem wiary. Nikt nie zna Boga, tylko Syn i ten, komu Syn Go objawi. [25] I wiem dobrze, że Ten, który otworzył drzwi dotąd zamknięte, później objawi to, co jest w środku; i pokaże to, czego nie moglibyśmy wiedzieć przedtem, gdybyśmy nie weszli tam przez Chrystusa, przez którego jedynie możemy oglądać Boga.

Rozdział 3 - Okrucieństwo ofiar składanych bogom

No cóż, powiedzmy teraz dodatkowo, jakimi nieludzkimi demonami, wrogo nastawionymi do rodzaju ludzkiego, byli wasi bogowie, nie tylko rozkoszujący się ludzkim szaleństwem, ale też chełpiący się ludzkimi rzeziami - to w zbrojnych konkursach o przewagę na stadionach, to w niezliczonych zmaganiach o sławę w wojnach dostarczających im środków przyjemności, aby móc obficie nasycić się mordowaniem ludzi. A teraz, niczym plagi nawiedzające miasta i narody, żądali okrutnych ofiar. Tak więc Arystomenes Messański zabił trzystu ludzi na cześć Zeusa Ithometana, sądząc, że hekatomby takiej liczby i jakości będą dobrymi znakami; wśród nich był Teopompos, król Lacedemończyków, szlachetna ofiara.

Taurydzi, ludzie zamieszkujący Chersonez Taurydzki, składają ofiary Taurydzkiej Artemidzie natychmiast po znalezieniu się na ich wybrzeżach obcych, którzy zostali porzuceni na morzu. Te ofiary Eurypides przedstawia w tragediach na scenie. Monimos opowiada w swoim traktacie o cudach, że w Pelli w Tesalii pewien człowiek z Achai został zabity w ofierze Peleusowi i Chironowi. O tym, że Lyktowie, którzy są kreteńskim plemieniem, zabili ludzi w ofierze Zeusowi, Antyklides pokazuje w swoich Podróżach do Domu; i że Lesbijki złożyły podobną ofiarę Dionizosowi, mówi Dozydas. Fokajczycy również (nie pominę takich, jakimi są), Pytokles informuje nas w swojej trzeciej księdze, O zgodzie, składają człowieka jako ofiarę całopalną Taurydzkiej Artemidzie.

Erechteusz z Attyki i Mariusz Rzymianin [50] składali ofiary[49]ich córki, - pierwsza do Ferefatty, jak Demaratus wspomina w swojej pierwszej księdze O sprawach tragicznych; druga do bóstw odstraszających zło, jak opowiada Doroteusz w swojej pierwszej księdze o sprawach italskich. Filantropijne, z pewnością, demony wydają się z tych przykładów; i jak ci, którzy czczą demony, nie mieliby być odpowiednio pobożni? Pierwsi są nazywani pięknym imieniem zbawicieli; a drudzy proszą o bezpieczeństwo od tych, którzy spiskują przeciwko ich bezpieczeństwu, wyobrażając sobie, że składają im ofiary z dobrymi znakami, a zapominają, że sami zabijają ludzi. Bo morderstwo nie staje się ofiarą, gdy jest popełnione w określonym miejscu. Nie powinieneś nazywać tego świętą ofiarą, jeśli ktoś zabija człowieka przy ołtarzu lub na drodze do Artemidy lub Zeusa, tak samo jak nie powinieneś go zabić z gniewu lub chciwości - inne demony bardzo podobne do pierwszego; ale ofiara tego rodzaju jest morderstwem i ludzką rzezią. Dlaczego więc, o ludzie, najmądrzejsi spośród wszystkich stworzeń, unikacie dzikich zwierząt i schodzicie z drogi dzikim zwierzętom, gdy natkniecie się na niedźwiedzia albo lwa?

"...Jak wtedy, gdy jakiś podróżnik szpieguje,

Zwinięty na ścieżce na zboczu góry,

Śmiercionośny wąż, który cofa się w pośpiechu,

Jego kończyny drżały, a policzki były blade." [51]

Ale chociaż postrzegacie i rozumiecie, że demony są śmiertelnie niebezpieczne i złe, intryganci, wrogowie rodzaju ludzkiego i niszczyciele, dlaczego nie zboczycie z ich drogi ani nie odwrócicie ich od waszej? Jaką prawdę mogą powiedzieć źli albo jakie dobro mogą komukolwiek przynieść?

Mogę więc z łatwością wykazać, że człowiek jest lepszy od tych waszych bogów, którzy są tylko demonami; i mogę na przykład wykazać, że Cyrus i Solon byli lepsi od Apollina, który miał dary. Wasz Febos był miłośnikiem darów, ale nie mężczyzn. Zdradził swego przyjaciela Krezusa i, zapominając o nagrodzie, jaką otrzymał (tak dbał o swoją sławę), zaprowadził go przez rzekę Halys na stos. Demony kochają ludzi tak, że spychają ich na stos [nieugaszony]. Lecz, człowieku, który kochasz rodzaj ludzki bardziej i jesteś prawdomówniejszy niż Apollo, zlituj się nad tym, który jest przywiązany do stosu.[50]O Solonie, ogłoś prawdę; a ty, o Cyrusie, rozkaż zgasić ogień. Bądź więc mądry w końcu, o Krezusie, nauczony cierpieniem. Ten, którego czcisz, jest niewdzięczny; przyjmuje twoją nagrodę i po wzięciu złota gra fałszywie. "Spójrz jeszcze raz do końca", o Solonie. To nie demon, ale człowiek ci to mówi. To nie dwuznaczne wyrocznie wypowiada Solon. Z łatwością go przyjmiesz. Tylko prawdę, o Barbarzyńco, przekonasz się na podstawie dowodu, że ta wyrocznia jest prawdziwa, gdy zostaniesz umieszczony na stosie. Stąd nie mogę się powstrzymać od zastanawiania się, jakimi wiarygodnymi powodami ci, którzy pierwsi zbłądzili, zostali zmuszeni do głoszenia ludziom zabobonów, gdy namawiali ich do czczenia złych demonów, czy to Foroneusa, czy Meropsa, czy kogokolwiek innego, kto wznosił im świątynie i ołtarze; a poza tym, jak głosi legenda, byli pierwszymi, którzy składali im ofiary. Ale niewątpliwie w następnych wiekach ludzie wymyślili sobie bogów, których mieli czcić. Nie ulega wątpliwości, że ten Eros, o którym mówi się, że należy do najstarszych bogów, nie był czczony przez nikogo, dopóki Charmus nie wziął małego chłopca i nie wzniósł mu ołtarza w Akademii - rzecz bardziej przystojna [52] niż pożądanie, które zaspokajał; i rozwiązłość występku nazywano ludźmi imieniem Eros, ubóstwiając w ten sposób nieokiełznaną żądzę. Ateńczycy z kolei nie wiedzieli, kim był Pan, dopóki Filippides im o tym nie powiedział.

Przesąd, jak można się było spodziewać, po takim wzroście stał się źródłem bezmyślnej niegodziwości; a nie powstrzymany, lecz wciąż rosnący i rozlewający się w pełnym rozkwicie, stał się źródłem wielu demonów i przejawiał się w składaniu ofiar z hekatombów, ustanawianiu uroczystych zgromadzeń, stawianiu wizerunków i budowaniu świątyń, które w rzeczywistości były grobowcami: nie pominę ich milczeniem, lecz dokładnie je zdemaskuję, choć nazywane są dostojną nazwą świątyń; to znaczy grobowce, które otrzymały nazwę świątyń. Lecz teraz wreszcie całkowicie porzućcie swój przesąd, czując wstyd, że oddajecie grobowce z religijną czcią. W świątyni Ateny w Larissie,[51]Na Akropolu znajduje się grób Akrizjusza; a w Atenach, na Akropolu, znajduje się grób Kekropsa, jak mówi Antioch w dziewiątej księdze swoich Dziejów. A co z Erichtoniosem? Czyż nie został pochowany w świątyni Poliasa? A Immarus, syn Eumolpusa i Dairy, czyż nie został pochowany w obrębie Elusinium, które jest pod Akropolem; a córki Keleusa, czyż nie zostały pochowane w Eleusis? Dlaczego miałbym ci wyliczać żony Hyperborejczyków? Nazywano je Hyperoche i Laodice; zostały pochowane w Artemizjum w Delos, które znajduje się w świątyni Apollina Delijskiego. Leandrias mówi, że Klearchus został pochowany w Milecie, w Didymaeum. Idąc za Mynda Zenonem, nie wypadało w tym kontekście pominąć grobu Leukofryny, pochowanej w świątyni Artemidy w Magnezji; ani ołtarza Apollina w Telmessus, o którym mówi się, że jest grobowcem Telmisseusza, wieszczka. Co więcej, Ptolemeusz, syn Agesarchosa, w swojej pierwszej księdze o Filopatorze, mówi, że Kinyras i potomkowie Kinyrasa zostali pochowani w świątyni Afrodyty w Pafos. Lecz cały czas by mi nie wystarczył, gdybym przeszedł przez groby, które uważacie za święte. A jeśli nie ogarnie was wstyd za te zuchwałe bezbożności, to dojdziecie do tego, że jesteście całkowicie martwi, pokładając, jak to naprawdę czynicie, swą ufność w umarłych.

"Biedni nieszczęśnicy, cóż to za nieszczęście was spotyka?

Wasze głowy są spowite ciemnością nocy." [53]

Rozdział 4 - Absurdalność wizerunków

Jeśli ponadto wezmę i przedstawię wam do obejrzenia te właśnie wizerunki, to przeglądając je, dojdziecie do wniosku, jak głupi jest zwyczaj, w którym zostaliście wychowani, polegający na czczeniu bezsensownych dzieł rąk ludzkich. W starożytności Scytowie czcili szable, Arabowie kamienie, Persowie rzeki. A niektórzy, należący do innych, jeszcze starszych ras, ustawiali bloki drewna w widocznych miejscach i wznosili kamienne filary, które nazywano Xoana, od rzeźbienia materiału, z którego były wykonane. Wizerunek Artemidy w Ikarze był niewątpliwie z nieobrobionego drewna, podobnie jak wizerunek Kitheronijczyka. Tutaj był ścięty pień drzewa; a wizerunek Samijczyka Tutaj, jak mówi Aethlius, był początkowo deską, a następnie, za rządów Proklosa, wyrzeźbiono go w ludzką postać. A gdy Xoana zaczęto tworzyć na podobieństwo ludzi, otrzymali nazwę Brete - termin pochodzący od Brotos (człowiek). W Rzymie historyk Warron twierdzi, że w starożytności Xoanon Marsa - bożek, którym go czczono - był włócznią, gdyż artyści nie zajmowali się jeszcze tą pozorną, zgubną sztuką; ale gdy sztuka rozkwitła, błędy się nasiliły. To, że z kamieni i pni - a mówiąc krótko, z martwej materii - tworzyliście wizerunki ludzkiej postaci, czym stworzyliście fałszywą pobożność i zniesławiliście prawdę, jest teraz tak oczywiste, jak to tylko możliwe; nie wolno jednak odrzucać dowodu, jakiego wymaga dana kwestia.

Że posąg Zeusa w Olimpii i posąg Poliasa w[53]Ateny, zostały wykonane ze złota i kości słoniowej przez Fidiasza, jest znane każdemu; a że wizerunek Here w Samos został wykonany dłutem Euklidesa, Olimpichos opowiada w swoim dziele Samiaca. Nie miej więc wątpliwości, że spośród bogów zwanych w Atenach czcigodnymi, Skopas wykonał dwa z kamienia zwanego Lychnis, a Kalos ten, który podobno umieścili między sobą, jak pokazuje Polemon w czwartej ze swoich ksiąg skierowanych do Timaeusa. Nie musisz też wątpić co do wizerunków Zeusa i Apollina w Patarze w Licji, które wykonał Fidiasz, a także lwów, które z nimi spoczywają; a jeśli, jak niektórzy twierdzą, były one dziełem Bryxis, nie zaprzeczam - masz w nim innego twórcę wizerunków. Którykolwiek z nich chcesz, zapisz. Co więcej, posągi Posejdona i Amfitryty, czczone w Tenos, o wysokości dziewięciu łokci, są dziełem Ateńczyka Telezjusza, jak podaje Filochor. Demetriusz w drugiej księdze swojego "Argoliki " pisze o wizerunku Here w Tyrynsie, że materiałem była grusza, a artystą Argus.

Wielu, być może, będzie zaskoczonych dowiadując się, że Palladion, który nazywa się Diopetes - to jest, spadł z nieba - który Diomedes i Odyseusz mają zabrać z Troi i złożyć w Demofoon, został wykonany z kości Pelopsa, tak jak Jowisz Olimpijski z innych kości - kości indyjskiego dzikiego zwierzęcia. Jako mój autorytet przytaczam Dionizjusza, który opowiada o tym w piątej części swojego Cyklu. A Apellas w Delfach mówi, że były dwa Palladia i że oba zostały wykonane przez ludzi. Ale aby nikt nie przypuszczał, że pominąłem je przez ignorancję, dodam, że wizerunek Dionizosa Morychusa w Atenach został wykonany z kamieni zwanych Phellata i był dziełem Szymona syna Eupalamusa, jak Polemon mówi w liście. Było też dwóch innych rzeźbiarzy na Krecie, jak sądzę: nazywali się Skyles i Dipoenus; i oni wykonali posągi Dioskurów w Argos, wizerunek Herkulesa w Tyrynsie i wizerunek Artemidy Munychi w Sykionie. Po co miałbym się nad tym rozwodzić, skoro mogę wskazać wam na samego wielkiego bóstwo i pokazać, kim on był, który, jak słyszymy, był ponad wszystkimi innymi[54]Uważany za godnego czci? O nim ośmielili się mówić jako o stworzeniu bez użycia rąk - mam na myśli egipskiego Serapisa. Niektórzy bowiem opowiadają, że został on wysłany w prezencie przez mieszkańców Synopy do Ptolemeusza Filadelfosa, króla Egipcjan, który zyskał ich łaskę, wysyłając im zboże z Egiptu, gdy umierali z głodu; i że ten bożek był wizerunkiem Plutona; a Ptolemeusz, otrzymawszy posąg, umieścił go na cyplu, który obecnie nazywa się Rakotis; gdzie otaczano czcią świątynię Serapisa, a w tym miejscu graniczyło święte ogrodzenie; i że kurtyzana Blistichis zmarła w Kanopos, Ptolemeusz kazał ją tam sprowadzić i pochować pod wspomnianą świątynią.

Inni mówią, że Serapis był pontyjskim bożkiem i został przewieziony z uroczystą pompą do Aleksandrii. Tylko Izydor mówi, że został przywieziony od Seleuków, w pobliżu Antiochii, których również nawiedził niedobór zboża i nakarmił Ptolemeusz. Ale Athenodorus, syn Sandona, chcąc udowodnić, że Serapis jest starożytny, w jakiś sposób popełnił błąd udowadniając, że jest to wizerunek wykonany rękami ludzkimi. Mówi, że Sezostris, król Egiptu, podbiwszy większość ras helleńskich, po powrocie do Egiptu przywiózł ze sobą wielu rzemieślników. Zgodnie z tym nakazał wykonanie posągu Ozyrysa, swojego przodka, w wystawnym stylu; a dzieło wykonał artysta Bryaksis, nie Ateńczyk, ale inny o tym samym imieniu, który użył w jego wykonaniu mieszanki różnych materiałów. Miał on bowiem opiłki ze złota, srebra, ołowiu i dodatkowo cyny; Nie brakowało też egipskich kamieni, a wśród nich były fragmenty szafiru, hematytu, szmaragdu i topazu. Zmieliwszy i wymieszawszy wszystkie te składniki, nadał kompozycji niebieski kolor, skąd wziął się ciemny odcień posągu; a po zmieszaniu całości z barwnikiem pozostałym po pogrzebie Ozyrysa i Apisa, uformował Serapisa, którego nazwa wskazuje na jego związek z grobem i konstrukcję z materiałów pogrzebowych, złożonych z Ozyrysa i Apisa, które razem tworzą Ozyrysa.

Do liczby bóstw dodano kolejne, nowe, z wielkim[55]W Egipcie panował religijny przepych, a w Grecji król Rzymian był bliski ubóstwienia Antinousa, którego kochał tak, jak Zeus Ganimedesa, a którego uroda była niezwykle rzadka: pożądanie bowiem niełatwo powstrzymać, pozbawione lęku; i ludzie teraz obchodzą święte noce Antinousa, haniebny charakter, którego kochanek, który je z nim spędził, dobrze znał. Czemu zaliczacie go do bogów, czczonego z powodu nieczystości? I dlaczego każecie go opłakiwać jak syna? I dlaczego rozwodzicie się nad jego urodą? Piękno splamione występkiem jest odrażające. Nie tyranizuj, o człowieku, piękna ani nie obrażaj młodości w jej rozkwicie. Zachowaj piękno w czystości, aby było prawdziwie piękne. Bądź królem piękna, a nie jego tyranem. Pozostań wolny, a wtedy uznam twoje piękno, ponieważ zachowałeś jego czysty wizerunek: wtedy będę czcił to prawdziwe piękno, które jest archetypem wszystkich pięknych. Grób rozpustnego chłopca to świątynia i miasto Antinousa. Bo tak jak świątynie otaczane są czcią, tak samo grobowce, piramidy, mauzolea i labirynty są świątyniami zmarłych, tak jak inne są grobowcami bogów. Jako nauczyciel w tej kwestii, przedstawię wam prorokinię Sybilli:

"Nie jest to wyrocznia Febusa,

Którego głupi ludzie nazywali Bogiem i fałszywie prorokiem;

Lecz wyrocznie wielkiego Boga, którego nie stworzyły ręce ludzkie,

Jak nieme bożki z rzeźbionego kamienia." [54]

Przewiduje także zniszczenie świątyni, zapowiadając, że świątynia Artemidy Efeskiej zostanie pochłonięta przez trzęsienia ziemi i pęknięcia w ziemi, w następujący sposób:

"Leżąc na ziemi, Efez będzie lamentował, płacząc nad brzegiem,

I szukają świątyni, w której nie ma już żadnego mieszkańca".

Mówi również, że świątynia Izydy i Serapisa zostanie zburzona i spalona:

"Izydo, trzykroć nieszczęsna bogini, zatrzymasz się przy strumieniach Nilu;

Samotny, oszalały, cichy, na piaskach Acheronu.

Następnie kontynuuje:

"A ty, Serapisie, przykryty stertą białych kamieni,

W trzykroć nieszczęsnym Egipcie pozostaną ogromne ruiny.

Lecz jeśli nie zwracasz uwagi na prorokinię, posłuchaj przynajmniej własnego filozofa, Heraklita z Efezu, ganiącego wizerunki za ich bezsensowność: "I do tych wizerunków modlą się, z takim samym skutkiem, jakby ktoś przemawiał do ścian swego domu". Czyż nie należy się dziwić tym, którzy czczą kamienie i umieszczają je przed drzwiami, jakby zdolne do działania? Czczą Hermesa jako boga, a Aguieusa jako odźwiernego. Bo jeśli ludzie ganią ich za brak wrażeń, dlaczego czczą ich jako bogów? A jeśli uważa się, że są obdarzeni wrażeniami, dlaczego umieszczają ich przed drzwiami? Rzymianie, którzy przypisywali swoje największe sukcesy Fortunie i uważali ją za bardzo wielkie bóstwo, zabrali jej posąg do ustępu i tam go wznieśli, przeznaczając bogini jako odpowiednią świątynię - to, co konieczne. Lecz bezmyślne drewno i kamień, i bogate złoto, nie dbają ani o wonny zapach, ani o krew, ani o dym, przez który, będąc jednocześnie czczone i okadzane, stają się czarne; nie dbają też o cześć ani o zniewagę. A te wizerunki są mniej warte niż jakiekolwiek zwierzę. Nie mogę pojąć, jak przedmioty pozbawione zmysłów zostały ubóstwione i czuję się zmuszony litować się jako nędzni nieszczęśnicy nad tymi, którzy błąkają się po labiryntach tego szaleństwa: bo jeśli niektóre żywe stworzenia nie mają wszystkich zmysłów, jak robaki i gąsienice, i takie, które nawet od pierwszego wejrzenia wydają się niedoskonałe, jak krety i ryjówka, która, jak mówi Nicander, jest ślepa i nieokrzesana; to jednak są one lepsze od tych całkowicie bezmyślnych bożków i wizerunków.