Klechdy sezamowe. Rybak i geniusz - Bolesław Leśmian

Kup ebooka

3.99 zł
3.19 zł (0,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rybak i geniusz

Był pewien rybak ubogi i pracowity. Miał żonę i czworo dzieci. Mieszkał w nędznej chałupie i co dzień chodził na połów ryb nad morze. Zarzucał sieć tylko cztery razy dziennie, gdyż taki miał dziwny obyczaj.

Pewnego razu szedł z siecią na plecach w stronę morza i tak, idąc, śpiewał:

Dziwny rybak ze mnie,

Żal się Panie Boże!

Cztery razy tylko

Sieć zarzucam w morze.

Cztery razy w morzu

Szczęścia chcę próbować,

Bo tylko do czterech

Potrafię rachować .

A teraz opowiem

Słońcu na błękicie,

Jak mego rachunku

Uczyłem się skrycie.

Jeden księżyc w niebie

Świeci na obłoku,

Drugi - na jeziorze,

Trzeci - w moim oku.

Więc razem trzy czynią:

Jeden - drugi - trzeci,

Liczę zaś do czterech,

Bo mam czworo dzieci!

Jakiś wróbel, siedząc na drzewie, przysłuchiwał się uważnie piosence rybaka. Gdy rybak skończył, wróbel strzepnął ze skrzydeł rosę, otworzył dziobek i odpowiedział:

Rybaku, rybaku,

Szczęścia tobie życzę!

Ty liczysz do czterech,

Ja do pięciu liczę.

Mógłbym wytłumaczyć

Małemu dziecięciu,

Jak się nauczyłem

Rachować do pięciu.

Skrzydła moje pędzą

W cztery strony świata,

Bo po całym świecie

Każdy wróbel lata.

Więc mi liczba cztery

Wykreśla się cudnie

Na wschód i na zachód,

Północ i południe.

Cztery świata strony,

Cztery świata kąty,

Liczę zaś do pięciu,

Bo sam jestem piąty!

Zdaje się, że rybak nie rozumiał tej piosenki wróbla, bo szedł dalej w milczeniu i nawet na wróbla nie spojrzał. Tymczasem z dala już zabłękitniało morze, zaszumiały fale i powiał wiatr, zapachem morskiej wody przesycony.

Rybak stanął na brzegu i zarzucił sieć do wody. Po chwili wyciągnął ją, ale bardzo posmutniał, bo zamiast ryb ujrzał na dnie sieci piasek morski. Zarzucił więc sieć po raz wtóry i znowu wyciągnął, lecz nadaremnie, gdyż tym razem sieć napełniła się tylko trawą morską.

Westchnął rybak i pogrążył sieć w morzu po raz trzeci, lecz znów na próżno, bo na dnie sieci tylko ił morski osiadł.

- Nie szczęści mi się dzisiaj! - zawołał rybak. - Dzieci w domu na obiad czekają, a ja dotąd ani jednej ryby nie złowiłem! Już trzy razy sieć zarzuciłem, więc tylko raz jeszcze, ostatni raz mogę ją zarzucić! Jeśli i tym razem nic nie złowię, to trzeba będzie cały dzień głodować.

Rybak zarzucił sieć po raz czwarty i ostatni. Sieć pogrążyła się w morzu, a rybak, patrząc na nią, mówił:

- W morzu odbija się niebo, pełne słońca i obłoków. Sieć moja pogrążyła się nie tylko w morzu, lecz i w tym niebie, które się w wodzie odbiło. Bóg zaś przebywa wszędzie - i w niebie prawdziwym, i w niebie odbitym na fali, więc widzi moją sieć i ryby, które dookoła sieci krążą. Boże, który przebywasz w niebie, odbitym na fali, pobłogosław sieć moją i rozkaż rybom, aby się w sieci zgromadziły!

Rybak westchnął głęboko i chwycił za sieć, aby ją na brzeg wyciągnąć. Wówczas uczuł, że sieć jest ciężka, więc uradował się bardzo, sądząc, że złowione ryby tak ciążą.

Co prędzej wywlókł sieć na brzeg i zajrzał do jej wnętrza, lecz zamiast ryb zobaczył małą szkatułkę miedzianą. Wyjął natychmiast szkatułkę i począł się jej przyglądać.

Szkatułka była na głucho zamknięta i miała na sobie pieczęć ze znakiem sygnetu.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.