Klasyka dla dzieci. Sherlock Holmes. Tom 4. Nakrapiana przepaska - Sir Arthur Conan Doyle

Kup ebooka

21.95 zł
17.56 zł (16,46 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przez ostatnie osiem lat weszło mi w nawyk opisywanie spraw, przy których pracowałem z moim przyjacielem Sherlockiem Holmesem. Ich okoliczności czasem bywały tragiczne, niekiedy komiczne, ale zawsze niezwyczajne. Ponieważ Holmes nie pracował dla pieniędzy, lecz z zamiłowania do sztuki detektywistycznej, nie podejmował się zleceń, które nie wzbudzały jego ciekawości. Trzymał się przy tym bardzo prostej zasady: im dziwniejsza sprawa, tym przyjemniejsza praca.

Przeglądając swoje dotychczasowe notatki, nie zdołałem znaleźć sprawy dziwniejszej niż ta dotycząca nakrapianej przepaski. Do tej pory nie mogłem jej opisać w tym archiwum, gdyż byłem związany obietnicą dyskrecji złożoną pewnej młodej damie. Smutna wiadomość o jej przedwczesnej śmierci zwolniła mnie z tego zobowiązania, mogę więc teraz przedstawić całą prawdę o śmierci doktora Grimesby'ego Roylotta i położyć kres krążącym od dawna najdziwniejszym plotkom i spekulacjom na ten temat.

Działo się to na początku kwietnia 1883, na bardzo wczesnym etapie naszej przyjaźni. Sherlock Holmes obudził mnie, stojąc przy moim łóżku ogolony i ubrany. Zazwyczaj wstawał dość późno, przetarłem więc oczy, by zerknąć na zegar stojący na gzymsie kominka. Ku mojemu zdziwieniu i lekkiej irytacji okazało się, że jest dopiero piętnaście po siódmej - czyli wcześniej niż moja codzienna pora pobudki, a starałem się trzymać regularnych nawyków.

- Wybacz, że ci zakłócam sen, Watsonie - odezwał się Holmes ze skruszonym uśmiechem. - Wszyscy dziś zostaliśmy wcześnie zerwani z łóżek: najpierw pani Hudson, a następnie ja.

- Ale co się dzieje? Pożar?

- Nie, klientka. Bardzo przestraszona młoda dama przybyła tu z samego rana i nalega na spotkanie ze mną. Czeka w salonie. Musi to być coś bardzo pilnego, skoro pofatygowała się do mnie o tak wczesnej porze. Zauważyłem, że bardzo lubisz towarzyszyć mi w tych sprawach już od pierwszego spotkania z klientem, więc pomyślałem, że dam ci możliwość wyboru: czy chcesz zostać w łóżku czy może wolisz posłuchać jej historii.

- Mój drogi, za nic nie przepuściłbym takiej okazji - odpowiedziałem już w pełni rozbudzony i podekscytowany perspektywą nowej zagadki do wyjaśnienia. Nic mi nie sprawiało większej przyjemności niż asystowanie Holmesowi w śledztwie, w poszukiwaniu tropów i wyciąganiu wniosków prowadzących do rozwikłania tajemnicy.

Ubrałem się w parę chwil i zeszliśmy do naszego salonu piętro niżej.

Dama była ubrana na czarno, a twarz miała zasłonięta woalką, przez co trudno było dostrzec jej rysy. Na nasz widok wstała z fotela.

- Dzień dobry, łaskawa pani - przywitał się z nią Holmes pogodnym głosem. - Nazywam się Sherlock Holmes, a to jest mój przyjaciel i współpracownik, doktor Watson. Może pani mówić swobodnie w jego obecności.

Zerknął na kominek i - co mu się rzadko zdarzało - pochwalił starania naszej gospodyni:

Dalsza część dostępna w wersji pełnej