Klasa Czarodziejów - Ewa Suarez
49.99 zł

Reflow text when sidebars are open.
Wyobraź sobie, że jesteś w posiadaniu czarodziejskiej różdżki i za jej dotknie?ciem, bez wzgle?du na pochodzenie i sytuacje? materialna?, możesz spełnić swoje marzenia. .
Ambitna i charyzmatyczna dziewczyna o imieniu Ewa, po kilkunastu latach kariery na scenie, decyduje sie? porzucić prace? asystentki magika.
Przypadkiem dowiaduje sie?, że jedna z najbardziej prestiżowych szkół
poszukuje nauczyciela chemi . Pomimo braku doświadczenia, zostaje zatrudniona na jeden semestr. Czy przebojowa, nieco zbuntowana dziewczyna ze świata show i. . biznesu, której niestandardowe metody nauczania przyprawiaja? o zawrót głowy, skradnie serca uczniów i odmieni ich los? Czy za sprawa? panny Ewy w "Klasie Czarodziejów" dokona się prawdziwy przełom i nie tylko młodzi bohaterowie zaczną spełniać swoje marzenia? Czy 70-letnia kucharka ma szanse? zostać sławna?
bizneswoman, a pani sprza?taja?ca menedz?erem wschodza?cej gwiazdy?
Czy tajemnica, jaka? skrywa panna Ewa, wyjdzie na jaw? Jedno jest pewne, w "Klasie Czarodziejów" jest "drugie dno". A ponadto duz?a dawka humoru i wiele wybitnych autorytetów ze świata nauk ścisłych, filozofii, malarstwa, polityki oraz show-biznesu. W "Klasie Czarodziejów" przekonujemy się, że nigdy nie jest za późno na 3 rzeczy: naukę, miłość i SPEŁNIANIE MARZEŃ!
A gdyby odkryć sekret magicznej receptury, dzie?ki której moz?na spełnić marzenia? Co sie? stanie, jeśli poła?czymy takie składniki jak: wytrwałość, kreatywność, wiara we własne moz?liwości, dodamy troche? edukacji finansowej .. i przekonanie, aby nigdy sie? nie poddawać!
Czy ta ksia?z?ka przebojem wedrze sie? na półki?
17
PIENIĄDZE NIE ROSNĄ NA DRZEWACH
Kilka minut po godzinie ósmej w sali numer trzynaście, podczas kolejnej godziny wychowawczej panna Ewa postanawia znów zaskoczyć swoją klasę pytaniem.
PANNA EWA
Po co chodzicie do szkoły?
Po chwili ciszy - o poranku, jak wiadomo, impuls nieco wolniej dopływa do mózgu - pierwszy odzywa się Patrick, który wyciągnął już z szafki wszystkie przybory do kreślenia kolejnej sceny swojego komiksu.
PATRICK
Po świadectwo.
PANNA EWA
Czyli po dyplom. Michael Jordan też ma. ... Z geografi .
Zdaje się, że uczniowie powoli się budzą, bo w klasie słychać pierwsze śmiechy.
OSCAR
Po kieszonkowe?
Po słowach Oscara klasa od razu się ożywiła. Jednak nie takie argumenty spodziewała się usłyszeć panna Ewa.
FABRIZIO
Po to, żeby zarabiać pieniądze?
- Fabrizio nieśmiało wychyla się z ławki. Nawet ten pewny siebie chłopiec, gdy przyszło rozmawiać o pieniądzach, wolałby schować głowę w piasek.
PANNA EWA
Zgodzicie się z Fabriziem?
Dzieci podejrzewają, że to może być podchwytliwe pytanie, dlatego nikt nie śpieszy się z odpowiedzią. Fabrizio już sam nie jest pewny czy ta szcze-rość mu się opłaci.
PANNA EWA
Dokładnie, żeby zarabiać pieniądze.
O ile wcześniejsze odpowiedzi uczniów zdziwiły pannę Ewę, o tyle, w ostatecznym rozrachunku, to ona zaskoczyła ich.
"Pieniądze nie są celem. Pieniądze nie mają wartości.
Wartość mają marzenia, które pieniądze pomogą zrealizować."
ROBERT KIYOSAKI
PANNA EWA
A skąd biorą się pieniądze?
- Nauczycielka ponownie zwraca się z pytaniem.
PATRICK
Z bankomatu?
- żartuje Patrick.
FABRIZIO
Z gry na giełdzie?
Fabrizio wykazuje się coraz większą aktywnością. Klasa znów reaguje śmiechem. Dobra passa chłopca, podobnie jak w przypadku gry na giełdzie, kiedyś musiała dobiec końca.
PANNA EWA
Mark Twain twierdził, że od gry na giełdzie należy powstrzymać się w dwóch przypadkach: kiedy nie ma się pieniędzy i kiedy... ma się pieniądze".
Jonathanowi, który był już bliski podzielenia się swoim komentarzem, ostatecznie udało się powstrzymać. Zdaje się, że chłopiec również gdzie in-dziej upatruje źródeł dochodu.
OSCAR
No to z... pracy
- odzywa się Oscar z posępną miną.
PANNA EWA
Głowa do góry! Jeśli znajdziesz pracę, która będzie twoją pasją, nie przepracujesz ani jednego dnia!
- nauczycielka pociesza chłopca.
PANNA EWA
A w kontekście czasu -
przecież każdy z nas ma codziennie do dyspozycji dokładnie dwadzieścia cztery godziny i ani minuty dłużej.
Jak to możliwe, że niektórzy ludzie zarabiają więcej niż pozostali?
OSCAR
Oszczędzają
- twierdzi Oscar.
FABRIZIO
Albo w tym czasie zarabiają.
- Fabrizio ma na ten temat nieco inne zdanie.
OSCAR
Tylko co zrobić, żeby zarobić?
- docieka Oscar.
PANNA EWA
Chcecie się dowiedzieć?
- pyta panna Ewa.
KLASA
Taaaak!
- W klasie słychać okrzyki entuzjazmu, które nieoczekiwanie przerywa dzwonek.
PANNA EWA
Ciąg dalszy nastąpi... po przerwie.
Na szczęście to nie ta na reklamy. .
- żartuje nauczycielka.
FABRIZIO
Kiedy ten czas minął?
- szturcha Patricka Fabrizio. Chłopcy niechętnie wstają od ławek, tak, jakby ktoś właśnie przerwał ich ulubiony film o superbohaterach. Kiedy znów rozlega się dzwonek, na kolejną lekcję do sali numer trzynaście nie trzeba nikogo zapraszać. . Każdy z uczniów chce poznać sekret tego, jak zarabiać pieniądze. Zwłaszcza jeden z nich.
OSCAR
To co z tymi pieniędzmi?
- niecierpliwi się Oscar, który jako pierwszy zajął miejsce w ławce. Chłopiec marzy o nowej konsoli do gier.
PANNA EWA
To pytanie do was... Jak najszybciej zarobić pieniądze?
Mam na myśli oczywiście tylko te legalne sposoby.
- żartuje nauczycielka.
CHARLOTTE
Mój tata prowadzi winnice.
PANNA EWA
Czyli jest przedsiębiorcą
- podkreśla panna Ewa.
FRANK
Trzeba wybrać taką pracę, która będzie naszą pasją
- dodaje Frank. Chłopiec ma wielkie szanse zostać najlepszym piłkarzem świata.
PANNA EWA
A jeśli jeszcze nie jest się jej szczęśliwym posiadaczem, to zawsze można ją odkryć.
Panna Ewa spogląda na Oscara, który póki co pała miłością wyłącznie do gier komputerowych.
PANNA EWA
Walt Disney, kiedy był młodym chłopakiem,
trochę starszym od was, starał się o swoją pierwszą posadę.
OSCAR
To on nie pracował w Disneylandzie?
- dziwi się Oscar.
PANNA EWA
Życie Walta Disneya to nie był Disneyland...
Już prędzej rol ercoaster, bo Walt Disney wiele razy miał pod górkę.
W redakcji gazety, w której ten wtedy dwudziestoletni chłopak ubiegał się o pracę, uznano, że jest za mało kreatywny.
Uczniowie nie dowierzają.
PANNA EWA
Tak, wiem... Trudno wyobrazić sobie,
że twórcy Myszki Miki i Kaczora Donalda nie przyjęto do pracy, bo był za mało pomysłowy.
Fabrizio z Patrickiem usiłują opanować śmiech. Myszka Miki w duecie z Kaczorem Donaldem wyraźnie zrobiła na chłopcach wrażenie.
PANNA EWA
A czy wiecie, co łączy: Walta Disneya, Edisona i Michaela Jordana?
- Panna Ewa zaskakuje kolejnym pytaniem.
JONATHAN
Edison był naukowcem.
FRANK
Michael Jordan - sportowcem.
PANNA EWA
Jonathan, Frank, oczywiście macie rację.
Odpowiedź na to pytanie
tak naprawdę jest znacznie prostsza, niż się spodziewamy.
Podobnie sytuacja ma się w przypadku sztuczek.
Najinteligentniejsi dorośli zwykle nie są w stanie odkryć sekretu triku, podczas gdy dzieciom zajmuje to czasami dosłownie chwilę.
A to dlatego, że wszystko jest dużo prostsze niż nam się wydaje.
Ci trzej panowie, choć z różnych branż, po prostu byli uparci jak...
- Nauczycielka nie kończy zdania. Z opresji wybawia ją Jonathan.
JONATHAN
Udomowiony gatunek ssaka z rodziny koniowatych.
PANNA EWA
Właśnie! Dzięki, Jonathan.
To, co jest potrzebne, żeby zarabiać dużo pieniędzy, oprócz pojemnego portfela, oczywiście?
PATRICK
Ośli upór.
PANNA EWA
Na pewno ci się przyda, Patrick, kiedy ukończysz swój komiks.
Jeśli pierwszy wydawca, do którego się zwrócisz, nie pozna się na twoim talencie, to trzeba udać się do drugiego, a niewykluczone, że odwiedzić... wszystkich w kraju.
Patrickowi na chwilę odebrało mowę.
MATT
Pomysł na siebie trzeba mieć.
PANNA EWA
Świetnie, Matt. A kiedy już będziemy go mieć, to trzeba jeszcze umieć go... sprzedać.
- zdradza nauczycielka.
PANNA EWA
Sprzedawcą, podobnie jak mistrzem świata, nikt się przecież nie rodzi.
Panna Ewa zerka na Franka. Chłopiec szybko prostuje się w ławce.
PANNA EWA
Sprzedaż to umiejętność jak każda inna.
Wyobraźcie sobie, że idziecie na stragan, ale nie po kartofle czy awokado. Chcecie nabyć umiejętności.
Czym za nie zapłacicie? Co będzie waszą walutą?
OSCAR
Euro?
Podczas gdy inni uczniowie wciąż zastanawiają się, jak zarobić pieniądze, zdaje się, że Oscar już ulokował swoje na zagranicznych kontach.
JONATHAN
Czas.
PANNA EWA
Dokładnie, Jonathan, czas jest bezcenny.
Oczywiście, Oscar, pieniądze też są potrzebne, na przykład, żeby legalnie nabyć książkę
- żartuje nauczycielka, dodając po chwili: PANNA EWA
A umiejętność przyszłości to właśnie sprzedaż,
którą również można zdobyć, inwestując... czas.
Wychowawczyni jest wyraźnie podekscytowana.
PANNA EWA
Nieustannie ktoś wam coś sprzedaje.
Nawet teraz.
Dzieci spoglądają na siebie, tak jakby któreś z nich ukrywało pod ławką akwizytora.
MATT
Kto?
Matt rozgląda się po sali.
PANNA EWA
Siebie miałam na myśli. Nauczyciel sprzedaje wiedzę.
Od tego, jak ją opakuje, czyli przekaże, zależy czy uczniowie ją "kupią", to znaczy... przyswoją.
Kiedy Patrick ukończy swój komiks,
będzie mógł sprzedawać go wszędzie,
nawet na Wybrzeżu Kości Słoniowej.
Chłopiec odrywa na chwilę ołówek od kartki, na której z zapałem tworzy kolejną scenę.
PANNA EWA
Jak idzie, Patrick?
Kiedy świat ujrzy Twoje dzieło?
- docieka panna Ewa.
PATRICK
Takie tam rysunki.
- nieśmiało odpowiada chłopiec.
FABRIZIO
Prawdziwy tajniak z ciebie...
- siedzący w ławce obok Fabrizio szepcze do kolegi.
PANNA EWA
Wiecie, czym różni się malarz od artysty?
Klasa milczy, domyślając się, że prawdopodobnie wychowawczyni za chwilę sama odpowie sobie na to pytanie.
PANNA EWA
Malarz maluje to, co sprzedaje. Artysta sprzedaje to, co maluje.
Uczniowie nie mylili się...
"Rozwijaj swoje talenty. Ich nie można opodatkować."
WARREN BUFFETT
PANNA EWA
A skoro o dziełach mowa... Czas zabrać się do dzieła.
Znajdź przynajmniej dwadzieścia sposobów, dzięki którym możesz zarobić pieniądze.
Dzięki swoim umiejętnościom oraz temu, co masz.
OSCAR
Aż dwadzieścia?! W życiu tylu nie wymyślimy...
- broni się Oscar.
PANNA EWA
To prawda... Stać was na dużo więcej.
Dzieci zaczynają intensywnie myśleć. Nieoczekiwanie pierwszy pomysłem dzieli się największy, klasowy niedowiarek.
OSCAR
Mogę sprzedać rower. Rzadko na nim jeżdżę.
PANNA EWA
Oscar, miałam na myśli sposoby, jak zarobić, a nie jak wyzbyć się dobytku.
- żartuje panna Ewa.
PANNA EWA
Przedsiębiorca to ktoś, kto potrafi zarządzać tym, co ma.
Dlatego wyzbywanie się aktywów nie jest wskazane.
KLARA
Czego?
- dopytuje - dociekliwa jak zawsze - Klara.
PANNA EWA
Aktywa to coś, co posiadamy, a co pozwala zarabiać pieniądze.
Jeśli Oscar sprzedałby swój rower, który mógłby wynająć Mattowi, żeby on rozwoził ulotki, to wyzbyłby się swojego aktywa.
OSCAR
Podatki i tak by nas zabiły
- twierdzi Oscar, który nie przekroczył jeszcze żadnego innego progu, za wyjątkiem tego w drzwiach.
CHARLOTTE
Podatki?
- dziwi się Charlotte. Dziewczynka, której tato jest jednym z największych przedsiębiorców w Prowansji, nigdy nie musiała zaprzątać sobie głowy podobnymi sprawami.
PANNA EWA
Podatki to takie kieszonkowe, tylko że dla kraju.
- wyjaśnia z uśmiechem panna Ewa.
DENISE
Dlaczego mamy oddawać pieniądze, które sami zarobiliśmy?
- od razu buntuje się Denise.
PANNA EWA
To jest jak tak samo jak z trzecią zasadą dynamiki Newtona...
Panna Ewa spogląda na Jonathana.
JONATHAN
Gdy ciało A działa na ciało B pewną siłą, to ciało B oddziałuje na ciało A siłą o tej samej wartości.
- Jonathan dynamicznie przechodzi do wyjaśnienia trzeciej zasady dynamiki.
PANNA EWA
Czyli dajesz, ale i otrzymujesz.
Policjanci pilnują bezpieczeństwa, strażacy gaszą pożary, powstają drogi, którymi możemy przemieszczać się z punktu A do punktu B...
Ale "zawracajmy"... Dwadzieścia sposobów na to, jak zarobić pieniądze.
MATT
Mogę odśnieżać trawnik sąsiadom.
W tym sezonie zimowym konkurencją dla pługu będzie Matt.
PANNA EWA
Jest tylko jeden problem... Nie ma śniegu.
- uświadamia chłopca, panna Ewa.
PANNA EWA
Jonathan może udzielać korepetycji.
Chłopiec potakuje głową.
DENISE
Mogę wyprowadzać na spacer psa tej pani, która narzeka, że jest stara.
- Denise udało się rozbawić Oscara.
FRANK
Nie stara, tylko... dojrzała.
- Frank przyłącza się do pogawędki o sąsiadce.
PANNA EWA
Starsza... to wystarczy.
Czyli Denise będzie opiekować się Beethovenem.
- podsumowuje panna Ewa.
OSCAR
Kim?
- Oscar ze zdziwienia marszczy czoło.
PANNA EWA
Tak wabi się jamnik pani Wilhelminy.
FABRIZIO
Imię tak samo długie jak pies.
- zauważa Fabrizio.
CHARLOTTE
Mogę zaprojektować kostiumy...
- Charlotte zgłasza się na ochotnika.
FRANK
I zorganizować jakieś wydarzenie, na które sprzedamy bilety.
- Frank również poddaje pomysł.
PANNA EWA
Świetnie!
- Pannie Ewie spodobała się ta propozycja.
PANNA EWA
Zatem głosujmy. Kto jest za tym, żeby wcielić w życie pomysł Franka?
Rękę podnoszą wszyscy z wyjątkiem Patricka, który mając przyzwolenie wychowawczyni, postanowił całkowicie poświęcić się sztuce.
PANNA EWA
Artyści rządzą się swoimi prawami.
- panna Ewa z uśmiechem patrzy na pochłoniętego pracą chłopca.
PANNA EWA
Czyli organizujemy imprezę!
Jeszcze nie wiemy jaką, ale to później ustalimy.
Sprzedamy bilety... Co jeszcze?
- Panna Ewa nie ustaje w poszukiwaniu źródeł dodatkowego dochodu.
OSCAR
Ludziom pewnie będzie chciało się pić.
Możemy zrobić lemoniadę i ją sprzedawać.
PANNA EWA
Świetnie, Oscar...
Musimy zatem ustalić cel sprzedażowy.
Chłopiec bez słowa spogląda na nauczycielkę.
PANNA EWA
Czyli, ile lemoniad planujemy sprzedać.
- wyjaśnia panna Ewa.
OSCAR
Dziesięć może się uda...
- przewiduje Oscar.
FABRIZIO
Jak podkręcimy ogrzewanie na sali, to więcej napojów pójdzie.
Nauczycielka z przerażeniem zerka na Fabrizia.
FABRIZIO
No, co? Główka pracuje...
Fabrizio dumny jak paw patrzy na Patricka.
PANNA EWA
Ja wyjdę..., ale z siebie!
Nauczycielka kiwa głową.
FABRIZIO
Nie mam racji?
PANNA EWA
Fakt, popyt rodzi podaż. Taka kolej rzeczy.
Przyznaje panna Ewa.
KLARA
Ja mogę zająć się reklamą!
- Klara podrywa się z ławki.
PANNA EWA
Reklama dźwignią handlu. I tu przyda się rower Oscara.
Henry Ford twierdził, że rezygnacja z reklamy, żeby zaoszczędzić pieniądze, to jak próbować zyskać czas, zatrzymując zegarek.
Nawet zepsuty, dwa razy na dobę wskazuje właściwą godzinę.
- Nauczycielka nawiązuje do geniusza masowej motoryzacji.
"Gdybym pytał ludzi, czego chcą,
dowiedziałbym się, że chcą szybszych koni."
HENRY FORD
HARRY
Jakieś przekąski też by się przydały
- słusznie zauważa Harry, którego apetyt wzmaga kreatywność.
PANNA EWA
Porozmawiam z Balbiną, żeby przygotowała kanapki na sprzedaż. Na pewno się zgodzi.
- deklaruje panna Ewa.
CHARLOTTE
Kanapki? Może jakieś koreczki...
- Charlotte próbuje wpłynąć na zawartość menu.
FABRIZIO
Kawałkiem sera nabitym na wykałaczkę nawet mysz by się nie najadła
- Fabrizio jest dziś wyjątkowo kąśliwy.
PANNA EWA
Zrobimy kanapki z indykiem, będzie bardziej światowo.
- Nauczycielka szybko znajduje kompromis.
KLARA
A ja odpowiednio posolę te kanapki...
- Klara zaciera ręce. Wychowawczyni aż zaniemówiła.
KLARA
To ludzie więcej napojów kupią
- tłumaczy Klara.
PANNA EWA
Operatywności, widzę, wam nie brakuje.
W takim razie czas omówić wszystkie metody powstawania chlorku sodu i jego wpływ na organizm.
KLASA
Nieeee...
Odgłosy niezadowolenia zagłuszył ostatecznie dźwięk dzwonka.
PANNA EWA
Macie szczęście...
- z przekąsem rzuca panna Ewa, zerkając na uczniów, którzy tym razem zdecydowali się szybko opuścić klasę.
Po powrocie do pokoju, Oscar dalej myślał intensywnie, jak zarobić pieniądze. W skupieniu pomagała mu moneta, którą chłopiec zręcznie przekładał między palcami. W pewnym momencie przyszedł mu do głowy pomysł, ale jeszcze nie na to, jak zdobyć pierwszy milion.
Jeśli też chcesz wykonać sztuczkę wymyśloną przez Oscara, potrzebujesz do tego: papier kolorowy A4, nożyczki, kieliszek do wina, ołówek i chustkę lub mały ręczniczek. Z kartki papieru kolorowego odetnij pasek o szero-kości ośmiu centymetrów. Na odciętej części połóż kieliszek czaszą skiero-waną do papieru, obrysuj ją ołówkiem, a następnie wytnij ten okrąg. Wy-ciętą częścią zasłoń kieliszek, tak, jakbyś chciał ją umieścić w jego wnę-trzu. Na pozostałej części kartki (to ważne, by obie części kartki użyte w sztuczce były tego samego koloru), umieść monetę i zasłoń ją kielisz-kiem z niewidocznym wiekiem. Zwróć uwagę, by nakładka papierowa nie rzucała się w oczy. Zasłoń kieliszek chustką, wykonaj magiczny gest, a następnie podnieś go. Czy udało Ci się "pojawić" monetę?. Choć w "Klasie Czarodziejów" przekonujemy się, że pieniądze nie biorą się znikąd, niech to będzie wyjątek potwierdzający regułę.
18
PANNA EWA Z POMYSŁEM
Następnego dnia, o poranku, kilka minut przed godziną ósmą, w poczekalni przed gabinetem pani dyrektor zdążyło zgromadzić się już kilka osób. Wśród nich jedna bardzo zniecierpliwiona. Jacqueline Bertrand jak co dzień punktualnie zjawia się w pracy.
PANI DYREKTOR
Dzień dobry, kto z państwa był pierwszy?
PANNA EWA
Ja!
Panna Ewa podrywa się z krzesła niczym wystrzelona z procy. Pani dyrektor nie wydaje się być zaskoczona wizytą nauczycielki.
PANI DYREKTOR
Była pani przecież wczoraj.
Czyżby w ciągu nocy pojawiła się
jakaś nowa koncepcja mająca zmienić świat na lepsze?
- dopytuje pani dyrektor, w międzyczasie wyciągając z torby pęk kluczy.
PANNA EWA
Istotnie. Wie pani,
że przychodzę wyłącznie w ważnych sprawach.
- poważnym tonem wybrzmiewa panna Ewa.
PANI DYREKTOR
A co tym razem panią do mnie sprowadza?
- dopytuje Jacqueline Bertrand, przekręcając klucz w zamku.
PANNA EWA
Pomysł.
- Nauczycielka jest dziś wyjątkowo oszczędna w słowach.
PANI DYREKTOR
Rozumiem, że nie mógł on zaczekać do godziny dziesiątej?
PANNA EWA
Czy zna pani tę anegdotę: "uczeń pyta mistrza:
- Czy długo trzeba czekać na zmianę na lepsze?
Mistrz:
- Jeśli chcesz czekać - to długo".
Odkąd panna Ewa rozpoczęła pracę w szkole, nie ma dnia, żeby nie miała jakiegoś nowego pomysłu. Pani dyrektor zdążyła się już do tego przyzwy-czaić. Za każdym razem w głębi duszy z sympatią wysłuchuje tych pełnej młodzieńczej świeżości koncepcji. Po otwarciu drzwi kobieta zaprasza gościa do środka. Nauczycielka pośpiesznie zajmuje miejsce w fotelu.
Jacqueline Bertrand zerka na korespondencję, którą zdążyła przekazać jej Dorothy.
PANNA EWA
Pani dyrektor, zorganizujmy galę, ale taką z rozmachem!
Didżej, dym, reflektory...
- Nauczycielka od razu przechodzi do sedna.
PANI DYREKTOR
Gala, powiada pani...
Kobieta odrywa na chwilę wzrok od zaproszenia burmistrza do udziału w programie "Czyste powietrze, czysta gmina".
PANI DYREKTOR
A z jakiej okazji?
Jeśli mogłaby pani uchylić choć rąbka tajemnicy...
- Jacqueline Bertrand zdaje się nie traktować pomysłu panny Ewy zbyt poważnie.
PANNA EWA
Nie wspominałam?
Nauczycielka orientuje się, że niewystarczająco wtajemniczyła panią dyrektor w swoje plany.
PANI DYREKTOR
Nie przypominam sobie.
Jacqueline Bertrand odkłada na biurko listy, po czym zajmuje miejsce w swoim fotelu.
PANNA EWA
Moglibyśmy zorganizować wielką galę
na zakończenie drugiego semestru.
Uczniowie zaprezentowaliby na scenie swoje talenty!
- ekscytuje się panna Ewa.
PANI DYREKTOR
Talenty? A jakie?
- dopytuje pani dyrektor, zerkając do kalendarza na listę zadań, które za-planowała na dziś.
PANNA EWA
Te, które odkryjemy. Każdy przecież jakiś ma.
A jeśli nie wszyscy od razu będą chcieli się nimi afiszować, to jest plan B.
PANI DYREKTOR
Widzę, że ma pani talent... do planowania.
Jacqueline Bertrand nie potrafiła już dłużej ukryć uśmiechu.
PANNA EWA
Czas, żeby inni poznali swoje.
Pani dyrektor, co dzieciaki uwielbiają, oprócz... pizzy i lodów, oczywiście...
Kobieta bez słowa spogląda na pannę Ewę.
PANNA EWA
Magiczne sztuczki!
- wykrzykuje dziewczyna, której cierpliwość, jak już wiadomo, nie jest naj-mocniejszą stroną.
PANI DYREKTOR
Panno Ewo, wie pani, że doceniam każdą inicjatywę, ale...
Kobieta bierze głęboki oddech.
PANNA EWA
Dlaczego zawsze musi być jakieś "ale"?
- mruczy pod nosem dziewczyna.
PANI DYREKTOR
Na miłość boską... Szkoła, to nie cyrk!
Ćwiczenia oddechowe jednak nie pomogły. To pierwszy raz, kiedy Jacqueline Bertrand wyraźnie się uniosła.
PANNA EWA
Przeczuwałam, że w pierwszej chwili,
może pani nie być fanką tego pomysłu.
Pani dyrektor, która poczuła się właśnie jak dwudziestolatka mdlejąca na widok biegających po murawie piłkarzy, aż wstała z fotela.
PANI DYREKTOR
Panno Ewo, to nie mecz, nie jesteśmy na stadionie, a ja nie kibicuję Messiemu.
- Jacqueline Bertrand próbuje uspokoić ton.
PANNA EWA
Nie wiedziałam, że jest pani również fanką futbolu!
Dziewczyna jeszcze bardziej się ożywia. Zdaje się, że nie dostrzega, że pani dyrektor jest już bliska wręczenia jej "żółtej kartki".
PANI DYREKTOR
Panno Ewo, sugeruję, aby przejść do meritum.
PANNA EWA
Dobrze, czyli mam się streszczać...
Nauczycielka wyciąga z kieszeni sukienki zrolowaną kartkę papieru, gru-bością podobną do tej, którą umieszcza się w kasie fiskalnej. Pani dyrektor, domyśliwszy się, że za chwilę będzie musiała wysłuchać litani , prze-
wraca tylko oczami. Dziewczyna jest jednak tak podekscytowana, że zu-pełnie tego nie dostrzegła.
PANNA EWA
Wczoraj napisałam rozprawkę na ten temat.
PANI DYREKTOR
Dlaczego miałabym wyrazić zgodę na organizację wydarzenia, które w żaden sposób nie koresponduje z programem nauczania?
- docieka Jacqueline Bertrand.
PANNA EWA
Dla większości uczniów gala byłaby szansą na pierwszy z prawdziwego zdarzenia występ publiczny.
A do tego trzeba dobrze się przygotować.
Nie można nauczyć się występować, nie występując.
Dzieciaki dowiedziałyby się, jak radzić sobie ze stresem.
Wyjście na scenę zawsze obarczone jest niepewnością.
Kiedy na artystę patrzy tłum widzów, wszystko się może zdarzyć...
Jak śpiewała jedna znana wokalistka.
Panna Ewa przypomniała sobie hit z dzieciństwa. Pani dyrektor nieoczekiwanie zaś zamieniła się w jedno wielkie ucho.
PANNA EWA
Pokażemy dzieciom, że ryzyko trzeba podejmować!
W cyrku tych, którzy chodzą po linie,
kilkanaście metrów nad ziemią, podziwiamy.
A nasze dzieci najchętniej pozamykalibyśmy w domach, żeby tylko sobie czegoś nie zrobiły.
To, ile razy każdy w ciągu swojego życia słyszy:
"nie rób tego!", "zaraz coś ci się stanie!", można by zapisać w Księdze Rekordów Guinnessa!
- przekonuje nauczycielka.
PANI DYREKTOR
Panno Ewo, jeśli sądzi pani, że wyrażę zgodę na akrobacje w powietrzu z udziałem publiczności, to chyba muszę sprowadzić panią na ziemię.
- Jacqueline Bertrand udało się zachować spokój..., choć nie było łatwo.
PANNA EWA
Tego punktu programu akurat nie planowałam, ale w sumie...
PANI DYREKTOR
Niezmiernie doceniam.
- z nutką ironi w głosie brzmi zwierzchniczka.
PANNA EWA
A połykacze ognia?
Jacqueline Bertrand posyła w stronę podwładnej na tyle wymowne spoj-rzenie, że nauczycielka, która od początku spotkania zapisuje najważniej-sze informacje w swoim podręcznym zeszyciku, od razu dostrzega aluzję.
PANNA EWA
Czyli wykreślić...
Można powiedzieć, że w tym momencie panie rozumieją się bez słów.
PANNA EWA
Pani dyrektor, proszę już dłużej nie trzymać mnie w niepewności.
Kobieta, stojąc przy oknie, w milczeniu spogląda na dziedziniec.
PANNA EWA
Ta cisza nie wróży niczego dobrego...
- nauczycielka się niecierpliwi. Po chwili Jacqueline Bertrand odwraca się w stronę gościa. Jej wyraz twarzy świadczy o tym, że raczej nie wierzy w to, co za chwilę powie.
PANI DYREKTOR
Mam nadzieję, że zdaje pani sobie sprawę, że na liście gości trzeba uwzględnić... strażaka...
PANNA EWA
Czy to znaczy, że się pani... zgadza?!
Nauczycielka nie dowierza.
PANI DYREKTOR
Wyłącznie, jeśli zostaną zachowane wszelkie zasady PPOŻ.
PANNA EWA
Oczywiście będzie strażak!
"Sam"!... Czy w asyście kolegów?
Pani dyrektor ewidentnie nie jest w nastroju do żartów.
PANNA EWA
Nie będzie pani żałować!
- zapewnia nauczycielka.
PANI DYREKTOR
Za późno...
- Jacqueline Bertrand kieruje wzrok ku górze.