Bracia
To Zygmunta obrazki będą długo wisieć w pokoju chłopców. Oprawione akwarele, przedstawiające Kościuszkę wspartego na pałaszu, księcia Józefa konno wskakującego do Elstery czy Krakusa w kierezyi, nie dadzą zapomnieć o ich autorze poległym w kampanii węgierskiej. Obrazki - z wlepionymi kawałkami tkanin imitujących sztandary i żupany - nie dorównywały pracom Jasia, ale chodziło o dumę z Zygmunta patrioty.
Jaś był najlepszy. Bracia odrysowywali jego obrazki. Zwłaszcza ten przedstawiający szturmującego żołnierza, szczególnie chwalony przez matkę.
Żegnajcie, wysokie pokoje! Po śmierci Joanny Matejkowie wynieśli się z piano nobile. Zamieszkali na trzecim piętrze. Resztę rodowej kamienicy zajęli lokatorzy.
Przedpokój i dwa pokoje (plus od podwórza kuchnia, spiżarnia, ubikacja). W pierwszym pokoju - z fortepianem - po zakończeniu lekcji była sypialnia ojca i sześciu synów. W drugim - długim a wąskim - sypialnia Marianny, siostry starszej o dwa lata od Jana, oraz ciotki Zamojskiej, siostry zmarłej Joanny. Mówiło się, że bezpośrednim powodem decyzji o roztoczeniu opieki nad półsierotami stał się dla ciotki szok na widok twarzy Jasia, oszpeconej złamanym, krzywo zrośniętym nosem. By upilnować dzieci, które nie powinny szaleńczo biegać, jak Jaś z podnóżkiem, zawiedziona w małżeństwie, bezdzietna, postanowiła się im poświęcić.
Oddany do szkoły trywialnej pod wezwaniem Świętej Barbary, Jaś nie zagrzał tam miejsca. Popychany z powodu koślawych butów (chodząc, ścinał obcasy na zewnątrz, toteż praktyczny ojciec nakazał mu wzuwać co drugi dzień lewy but na prawą nogę i na odwrót), niewidzący potrzeby wkuwania, "ocknął się od razu jakby w azjatyckim lesie", powie po latach Marian Gorzkowski. To prawda, w domu, z dala od tłumu, była Europa. Świat nauki i sztuki. To bez znaczenia, że w cerowanych ubrankach.
Miejsca w mieszkaniu było mało; chłopcy sypiali po dwóch w jednym łóżku. Spośród szóstki (trzech zmarło w dzieciństwie) malarzami byli Zygmunt, Edmund i Jaś. Czas pokaże, że i Franciszek chwyci za pędzel.
Franciszek i Edmund, urodzeni w najlepszym czasie Wolnego Miasta Krakowa, studiowali na Uniwersytecie Jagiellońskim. Edmund chodził ponadto do Szkoły Sztuk Pięknych. Dziesięcioletni Jan, przygotowany przez Edmunda, zdał egzamin do Liceum Świętej Anny i uczęszczał tam od 1848 roku.
Wolne Miasto traciło autonomię, po powstaniu krakowskim w 1846 roku niewiele zostało z tej wolności. Przetaczały się przez Kraków burze dziejowe - komentowane w domu przez ojca i Józefa Pollera, hotelarza, sąsiada przez podwórze. Powstanie Wielkiego Księstwa Krakowskiego vulgo wcielenie Krakowa do Galicji, nieodległe echa niewiarygodnego okrucieństwa: rabacji chłopskiej, wreszcie odgłosy powstania węgierskiego obudziły krakowian. Stary Matejko, Czech z pochodzenia, Polak z miłości, nie zatrzymywał w domu dwóch swoich synów. Rwali się do walki o wolność naszą i waszą. Wiosna Ludów! Brali udział w kampanii o wyzwolenie Węgier. Emigrant Edmund wróci z Paryża jako Zygmunt. Posługiwał się papierami Zygmunta, zasieczonego przez Moskali wspierających Austriaków. Jako Edmunda ścigałaby go policja austriacka - był bowiem jednym z widzianych przez szpiclów podczas zbrojnego uwalniania poborowych.
Franciszek Matejko junior, doktor historii, nie należał do radykałów. Slawista, bibliograf w Bibliotece Jagiellońskiej, utwierdzał Jasia w słuszności poszukiwań i wskazywał mu coś więcej w literaturze niż pożyteczne Śpiewy historyczne Juliana Ursyna Niemcewicza ze stalorytami Atoniego Oleszczyńskiego czy pisma "Pszczółka" i "Przyjaciel Ludu". Choćby więc, na początek, Wieczory pod lipą Lucjana Siemieńskiego - eseje profesora, emigranta po powstaniu listopadowym, potem konserwatysty, publicysty, wyroczni w sprawach sztuki.
Jak kiedyś Edmund podczas wycieczek w podkrakowskie skałki trzymał drobnego Jasia za nogi nad przepaścią i nie pozwalał mu zamknąć oczu, aby w ten sposób uodpornić brata na lęki, tak teraz Franciszek, wygrzebawszy z foliałów drzeworytnicze reprodukcje obrazów Tycjana i Delaroche'a, pokaże je Jasiowi, by uodpornić go na bezkrytyczne przyjmowanie tanich wzorców.
Jaś za dobrze rysuje, żeby tracić cenne godziny w liceum. Nawet tak prestiżowym jak Świętej Anny. Ojciec i Franciszek debatują nad dalszą drogą trudnego trzynastolatka.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki