Rozdział 3
SŁODKIE AUBURN
Martin Luther King Jr. miał szczęście urodzić się i wychować na Auburn Avenue w Atlancie. Słodkie Auburn, jak nazywali je miejscowi, było magicznym miejscem, częściowo chronionym przed rasistowskimi rytuałami i zasadami, które obowiązywały na większości obszarów Południa. Tamtejsi czarni mieszkańcy dumnie ogłaszali swoje usługi na pomalowanych drewnianych znakach: zakład fryzjerski Gate City, zakład golenia Desoto, salon bilardowy Zig-Zag, jubilerstwo Hollowaya. Pewien pisarz nazwał to miejsce "najbogatszą murzyńską ulicą na świecie"1.
Słodkie Auburn miało brutalne źródła. W 1906 roku seria przesadnych doniesień prasowych opisywała ataki czarnych mężczyzn na białe kobiety w Atlancie. W całym mieście dochodziło do aktów przemocy - ich skutek to co najmniej dziesięć ofiar śmiertelnych i setki rannych, z których większość stanowili czarni. Wielu czarnych właścicieli małych firm przeniosło się z centralnej dzielnicy biznesowej do bezpieczniejszej enklawy - Auburn Avenue. Jednocześnie wielu białych właścicieli firm stamtąd uciekało. Obniżone ceny nieruchomości umożliwiły wielebnemu A.D. Williamsowi zbudowanie swojego kościoła na rogu Jackson Street i Auburn Avenue.
Głęboko zakorzeniony w Georgii rasizm sprawił, że względny dobrobyt i niezależność słodkiego Auburn stały się jeszcze cenniejsze. W 1926 roku biały biznesmen i lider społeczny Ivan Allen Sr. rozpoczął kampanię, która w ciągu zaledwie czterech lat przyciągnęła do miasta sześćset siedemdziesiąt dziewięć fabryk, biur sprzedaży i magazynów. Allen chwalił klimat Atlanty, jej szkoły i "inteligentną, przystosowaną, anglosaską siłę roboczą", jasno dając do zrozumienia, jak napisał pisarz Gary Pomerantz, że "ani imigranci, ani czarni nie staną na przeszkodzie dobrobytowi"2. Na słodkim Auburn, gdzie czarni posiadali banki i księgarnie, firmy ubezpieczeniowe i domy pogrzebowe, kluby nocne i gazety, wolność odczuwano jako dar i prowokację. Możliwości były zarówno przerażające, jak i ekscytujące. Czarne dzieci, które osiągały dobre oceny w szkole, mogły studiować w pobliskich college'ach, gdzie nauczali czarni profesorowie, wykształceni na Północy i mający nowatorskie pomysły dotyczące tego, co oni sami i ich studenci mogą w życiu osiągnąć. "Atlanta Daily World" - pierwsza na świecie codzienna gazeta dla czarnych, która odniosła sukces - opisywała osiągnięcia swoich czytelników i zachęcała ich do stawiania sobie jeszcze wyższych celów. W niedziele czarni kaznodzieje, w tym A.D. Williams i Martin Luther King Sr., wygłaszali podniosłe kazania, aby napełnić wiernych nadzieją, że pewnego dnia cała Ameryka będzie tak słodka jak Auburn, jeśli nie słodsza.
Pewnego ranka wiosną 1931 roku, gdy Williams przygotowywał się, by pójść do kościoła, zemdlał i zmarł. Odgłos jego upadku "wstrząsnął domem", mówiła dekady później Christine King, która miała wtedy trzy lata3. Na początku Martin Luther King Sr., jak wspominał w wywiadach, nie chciał przejąć obowiązków swojego teścia w kościele Ebenezer, miał on bowiem problemy finansowe i coraz mniej wiernych, King tymczasem zdobył silne poparcie w innym kościele, którego nazwy nie wymienił. Niemniej Alberta nie zamierzała opuszczać świątyni, w której - jak powiedział King - "modliła się od urodzenia", więc przystał on na życzenie swojej żony. Kościół przywitał nowego pastora eleganckim bankietem, podczas którego uroczyście ubrani kelnerzy podali czterodaniowy posiłek4. Stoły udekorowano wiosennymi kwiatami, zielonymi i żółtymi świeczkami oraz miskami wypełnionymi zielonymi i żółtymi cukierkami. Nie minęło wiele czasu, nim pastor King zyskał sympatię członków kościoła, a frekwencja zaczęła wzrastać5.
W.E.B. Du Bois opisywał rolę czarnego kaznodziei jako "przywódcy, polityka, mówcy, "szefa", intryganta, idealisty"6. King cieszył się więc wysoką pozycją w swojej społeczności. Jako członek pierwszej rodziny kościoła młody M.L. również był traktowany z szacunkiem - oczekiwano od niego, że sprosta temu książęcemu statusowi. Zazwyczaj mu się to udawało - był przyjaznym, uprzejmym i posłusznym dzieckiem.
Rodzina Kingów nadal mieszkała w domu Williamsa przy Auburn Avenue. Na przecznicy, gdzie dorastał M.L., głowy rodzin stanowili właściciele firm, tragarze, robotnicy i służący. Naprzeciwko domu Kingów znajdował się mały sklep spożywczy7. Gdy M.L. miał trzy lata, zaprzyjaźnił się z białym chłopcem, synem właściciela sklepu. "Zawsze czuliśmy się swobodnie podczas zabaw" - napisał lata później w studenckim eseju. "Nie mieszkał w naszej społeczności, ale zazwyczaj był w okolicy do około 18:00 [...]. W wieku sześciu lat obydwaj poszliśmy do szkoły - oczywiście każdy do innej". Nawet wtedy, pod wieczór oraz w weekendy, M.L. szukał swojego przyjaciela. Miał trudności ze zrozumieniem, dlaczego ich przyjaźń zanikła. Biały chłopiec przyznał mu się wreszcie, że to nie tylko pójście do szkoły spowodowało rozstanie, ale także kolor skóry. Chłopcu nie wolno już było bawić się z czarnymi dziećmi.
Zszokowany M.L. poprosił swoich rodziców o wyjaśnienie tej kwestii podczas kolacji. "Po raz pierwszy dowiedziałem się o istnieniu problemu rasowego" - napisał. "Wcześniej nie byłem tego świadom".
Alberta King pocieszyła swojego syna. "Jesteś tak samo dobry jak inni" - powiedziała.
M.L. opisał to jako doświadczenie kształtujące. Wracał później kilkakrotnie do tej historii. Z czasem zmieniał nieco szczegóły, ale ból utraconej przyjaźni połączony z nową wiedzą o rasizmie pozostał ten sam. Kiedy matka powiedziała mu, że jest tak samo dobry jak inni, dała mu do zrozumienia, że nie wszyscy tak myślą, dotykając kwestii, która ukształtowała życie jej syna, podobnie jak życie wielu innych. Dlaczego jestem definiowany i kategoryzowany? Dlaczego jestem osądzany?
"Byłem zszokowany - napisał - i od tego momentu postanowiłem znienawidzić każdego białego człowieka".
Jego historia była raczej typowa. "Każde czarne dziecko na Południu doświadcza rasizmu, który niszczy jego duszę" - napisał James Farmer, działacz na rzecz praw obywatelskich, dziewięć lat starszy od Martina Luthera Kinga Jr.8 "Dla tych, którzy mieli szczęście, jest to jak uderzenie pioruna. Dla innych to stopniowe umieranie, cienki odłamek złości, który wbija się w serce". Jak napisał David Levering Lewis, biograf W.E.B. Du Bois, prawda takich historii może leżeć nie tylko w ich dokładności faktograficznej, ale też w wartości moralnej. Kiedy Martin Luther King Jr. opowiadał historię swojej zniszczonej przyjaźni, nigdy nie wymieniał imienia białego chłopca ani nie wspominał, co się z nim stało. To nie było istotne. Chciał tylko pokazać, że dzieci nie rodzą się rasistami. Pragnął również zademonstrować, jak różnie wartościuje się odmienne kolory skóry w amerykańskim społeczeństwie, jak to wartościowanie ukształtowało życie czarnych i białych Amerykanów, jak ukształtowało naród oraz jak osobiste doświadczenia ukształtowały jego samego, dając mu wewnętrzną siłę, a także jak ukształtowały Kinga Sr., który musiał uciekać ze Stockbridge.
Zapał M.L., by nienawidzić każdego białego człowieka, szybko zanikł, ale jego determinacja w walce z rasizmem nigdy nie wygasła.
------
"Poczekajcie tylko, zobaczycie" - powiedział swojej rodzinie sześcioletni M.L. "Będę miał kilka wielkich słów"9.
M.L. słyszał, jak jego ojciec wygłasza wielkie słowa z ambony - takie jak "uświęcenie", "łaska", "wybaczanie" i "życzliwość". Słyszał wielkie słowa unoszące się ku niebu z ust matki śpiewającej w chórze i wielkie słowa czytane z Biblii, które wryły się w pamięć dziecka, kształtując jego tożsamość i łącząc je z Bogiem. Pracował nad opanowaniem imponującego słownictwa10. Prawidłowe słowa, jak kiedyś powiedział, były niczym babeczki jego babci - tak dobre, że musiał "biegać po sąsiedztwie i się nimi dzielić"11. Wielkie słowa dojrzewały w nim od wczesnego dzieciństwa i napędzały jego ogromne ambicje.
Uwielbiał książki, jeszcze zanim nauczył się czytać, czerpał z nich pocieszenie, w ich mocy upatrywał obietnicę nadchodzących rozmów, otaczał się nimi, tak jak inne dzieci otaczają się pluszowymi zwierzętami i kocami, choć nie dookreślił, jakie książki z dzieciństwa ukształtowały jego niezwykły umysł. Nauczył się na pamięć długich fragmentów Biblii. Opanował też kilka hymnów i razem z grającą na pianinie matką śpiewał dla grup kościelnych i na zjazdach. Uwielbiał być w centrum uwagi, rywalizując nie tylko z rodzeństwem, ale także z ojcem, który w każdą niedzielę głosił kazania przed zachwyconymi słuchaczami. Kiedy rodzice byli poza domem, dziećmi Kingów opiekowała się sekretarka kościelna, Lillian Watkins. Lubili bawić się w "kościół", a M.L. zawsze był tym, który głosił kazania12.
Gdy miał zaledwie cztery lata, M.L. wkradł się do szkoły podstawowej swojej siostry Christine na Yonge Street, podszywając się pod jej kolegę z klasy. Matka pozwoliła mu na to, a Martinowi udało się utrzymać tajemnicę przez kilka miesięcy. Zdemaskowano go dopiero wtedy, gdy nauczyciel usłyszał, jak chwali się nadchodzącymi urodzinami i tortem z "pięcioma dużymi świeczkami"13. Kiedy w 1935 roku zapisał się legalnie do całkowicie czarnej szkoły, po pół roku został przeniesiony do drugiej klasy.
M.L. był o szesnaście miesięcy młodszy od swojej siostry i osiemnaście miesięcy starszy od brata, Alfreda Daniela, nazywanego przez wszystkich A.D. Różnica wieku między rodzeństwem była tak niewielka, że kolejność urodzenia nie miała większego znaczenia. Byli dla siebie rówieśnikami, towarzyszami zabaw i rywalami, a osobowość wpływała na ich relacje bardziej niż wiek. Christine miała pokój na parterze, podczas gdy M.L. i A.D. dzielili zabałaganiony pokój na drugim piętrze, obok sypialni rodziców. Jak wspomina pewien przyjaciel z sąsiedztwa, osobowości dzieci Kingów ujawniały się podczas gier takich jak Monopoly - A.D. oszukiwał, Christine podchodziła do gry z ostrożnością, co ograniczało jej szanse na sukces, a M.L. studiował zasady, odrzucał zachęty do współudziału w oszustwach brata i agresywnie dążył do dominacji na planszy, doprowadzając swoich rywali do bankructwa14.
M.L. miał szczęście nie tylko dorastać na Auburn Avenue, lecz także wychowywać się w kochającej rodzinie z wykształconymi rodzicami pozostającymi w stabilnym małżeństwie.
Młody M.L. wiedział, że jest kochany, zarówno przez swoich rodziców, jak i przez babcię od strony matki, Jennie Williams, która mieszkała z rodziną i była znana dzieciom jako "Mama". Dzieci Kingów, bez względu na to, jak bardzo nie byłyby zajęte, miały obowiązek pojawiać się w domu na kolację15. Alberta i Jennie gotowały w kuchni na parterze. Miały do dyspozycji niewielką przestrzeń roboczą, ale produkowały dużą ilość jedzenia, zawsze ponad to, czego potrzebowała rodzina, ponieważ często wpadali do nich goście. Kingowie cieszyli się smażonym kurczakiem, jelitami wieprzowymi, makaronem z serem, glazurowaną szynką, duszonymi kotletami wieprzowymi, kukurydzą, soczewicą, jarmużem, ciastami, babkami i puddingiem chlebowym. Dla rodziny, która niedawno wyszła z ubóstwa, każdy posiłek był świętem i przypomnieniem o błogosławieństwach Bożych. Kingowie posiadali nawet własny ogród z tyłu domu.
"Razem z matką zawsze przygotowywaliśmy dla ojca dodatkową kolację" - mówiła Alberta Williams, wspominając, jak jej własne dzieciństwo ukształtowało dzieciństwo jej potomstwa16. "Nigdy nie wracał z posiedzenia pastorów bez przyprowadzenia dwóch lub trzech kolegów, a nawet więcej, siadali przy stole i świetnie się bawili, opowiadając żarty i rozmawiając [...]. M.L. Jr. był taki, bo zawsze otaczali go ludzie, nawet za młodu, czasami dom był tak wypełniony dziećmi, jakbyśmy prowadzili żłobek lub plac zabaw czy coś w tym stylu".
Kilka razy w roku Daddy King - bo tak lubił być nazywany Martin Sr. - zabierał swoje dzieci do Stockbridge, żeby pokazać im, jak odmienne było jego życie całkiem niedawno17. Zatrzymywał samochód i zbierał szkarłatkę amerykańską - pospolitą trującą roślinę, która nadawała się do jedzenia dopiero po kilkakrotnym ugotowaniu w celu usunięcia toksyn18. Zaprowadzał rodzinę do kościoła Floyd Chapel, gdzie nauczył się kaznodziejstwa19. Niestety, dzieci nigdy nie miały okazji poznać jego matki Delii, która zmarła na raka w 1924 roku w wieku czterdziestu dziewięciu lat. "Nienawiść rodzi tylko więcej nienawiści, Michael" - powiedziała wybuchowemu synowi przed swoją śmiercią. "Nie idź tą drogą"20. Jego ojciec Jim mieszkał w późniejszych latach w Atlancie i miał okazję poznać swoje wnuki. Zmarł w 1933 roku w wieku sześćdziesięciu ośmiu lat.
Dzieci Kingów recytowały fragmenty Biblii, aby pochwalić się swoimi umiejętnościami zapamiętywania i zaimponować przyjezdnym pastorom i pedagogom, którzy dołączali do rodziny podczas posiłków. Daddy King siadał na jednym końcu stołu, Alberta na drugim, a dzieci zajmowały miejsce między nimi21. M.L. wykazywał talent do zapamiętywania, zwłaszcza jeśli chodziło o piosenki. "Już od samego początku bardzo interesował się muzyką" - powiedziała Alberta. "Oczywiście, swobodnie śpiewał razem z chórem, a przez następny tydzień słyszeliśmy, jak podśpiewywał wokół domu"22. Kiedy nadchodził czas na sprzątanie, od dzieci oczekiwano, że umyją naczynia. M.L. czasami chował się w łazience, żeby uniknąć obowiązków, ale jego rodzeństwo nigdy mu na to nie pozwalało.
Daddy King był potężną, budzącą postrach osobowością. Miał umięśnioną budowę ciała, donośny basowy głos i, jak sam przyznawał, gorącą krew. Był także troskliwym ojcem, zawsze obecnym na koncertach muzycznych i występach recytatorskich swoich dzieci. Jak kiedyś powiedział, jako syn agresywnego alkoholika modlił się słowami: "Panie, spraw, aby moje dzieci nie musiały przechodzić tego, przez co ja przeszedłem"23.
Kiedy dzieci były niegrzeczne, Daddy King bił je paskiem, kijem lub patykiem. Czasami nakazywał dzieciom bić się nawzajem24. Czy próbował okazać, że nie sprawia mu to radości? Czy karał dwójkę dzieci naraz, gdy kazał jednemu zadawać ból drugiemu? Louis E. Lomax, przyjaciel M.L., powiedział, że ludzie tacy jak Daddy King byli "tak silni i ambitni", że często "mylili swoje własne pragnienia z wolą Boga", a ich dzieci żyły pod nieznośną presją wydumanych oczekiwań25. Bez względu na motywacje Daddy Kinga było jasne, że jego środkowe dziecko wolało przyjmować karę, niż ją wymierzać, zwłaszcza kiedy miało uderzyć siostrę. Kiedy M.L. był bity, nigdy nie pozwalał ojcu zobaczyć swoich łez. Jednocześnie nie konfrontował się z nim ani nie stawiał mu oporu.
Lata później najbliżsi przyjaciele i współpracownicy Martina Luthera Kinga Jr. spekulowali, jaki wpływ mogły wywrzeć na niego te kary. "Myślę, że Martin był znacznie bardziej lękliwym człowiekiem, niż się wydawał" - powiedział Bayard Rustin, działacz na rzecz praw obywatelskich i pacyfista, jeden z najbliższych doradców Kinga26. Rustin stwierdził, że King bez problemu konfrontował się z rasistowskimi białymi szeryfami, ale nie mógł znieść konfliktu ze starszymi liderami ruchu, takimi jak Roy Wilkins czy Whitney Young, a czasami nawet z członkami własnej organizacji. "Z perspektywy czasu myślę, że to wszystko brało się z tego, że ojciec tak okrutnie znęcał się nad nim w dzieciństwie" - powiedział Rustin. Tęsknił za ojcowską aprobatą, a jednocześnie pragnął wyrazić siebie i odkryć swoje talenty. To napięcie ukształtowało jego życie.
Mimo sprzeciwu wobec metod ojca młody M.L. jeszcze nie wyznawał filozofii non violence, oporu bez przemocy. Pewnego razu, gdy A.D. dokuczał Christine, M.L. tak się zdenerwował, że podniósł telefon - a było to w czasach, gdy telefony były duże i ciężkie - i uderzył nim swojego brata w głowę. "Zabiłeś go!" - krzyczała Christine, zanim A.D. odzyskał przytomność po polaniu wodą27.
M.L. dorastał w czasie Wielkiego Kryzysu, kiedy około dwóch trzecich czarnej populacji Atlanty musiało korzystać z mizernych zasiłków publicznych. W skali kraju 90 procent czarnych rodzin doświadczyło ubóstwa w jakimś momencie Wielkiego Kryzysu (w porównaniu z mniej niż 50 procentami wszystkich białych rodzin). Głód, bezdomność i przerażające poczucie bezradności opanowały cały kraj. Kryzys pogarszały susze, a jeszcze bardziej robił to rasizm. Zapaść ekonomiczna przypominała boleśnie, że od czasów wojny secesyjnej czarni Amerykanie nie zbliżyli się do prawdziwego równouprawnienia. W 1915 roku połowa wszystkich czarnych Amerykanów była analfabetami, a trzy czwarte żyło w ubogich rolniczych gospodarstwach lub jako najemcy28. Liczba czarnych rzemieślników nawet spadła od czasów zakończenia niewolnictwa29. Programy w ramach Nowego Ładu, które miały pomóc biednym ludziom, dawały ograniczone korzyści, ponieważ na Południu zarządzali nimi często biali urzędnicy, niezainteresowani czarnymi lub niechętni, by im pomóc.
Nieopodal Auburn Avenue M.L. mógł zobaczyć zaniedbane szalety, zatłoczone pensjonaty i dzieci ubrane znacznie gorzej niż on. "Byłem zbyt młody, żeby zapamiętać początek tego kryzysu - pisał M.L. niedługo po jego zakończeniu - ale pamiętam, jak wypytywałem moich rodziców na temat licznych osób stojących w kolejce po chleb, miałem wtedy około pięciu lat". Alberta King powiedziała o swoich dzieciach: "Staraliśmy się im wpoić takie wartości jak miłość, życzliwość i troska o innych; sądzę, że to ich cechowało i wpływało na ich życie"30.
Podczas Wielkiego Kryzysu nowe pokolenie polityków stanęło na stanowisku, że państwo powinno łagodzić ludzkie cierpienia. Lyndon Baines Johnson, syn farmera i polityka z Teksasu, został wybrany do Kongresu w 1937 roku i zaczął dążyć do pozyskania funduszy federalnych na projekty poprawiające warunki życia biednych, wiejskich wyborców. Równość rasowa nie znajdowała się jeszcze wysoko na federalnej agendzie, ale grunt został przygotowany i zasiany - wkrótce miały pojawić się nowe pomysły.
Nawet w trudnych czasach gospodarczych pensja pastora Kinga pozwalała rodzinie na posiadanie domu i samochodu bez konieczności zaciągania długów. Dzieci miały psa o imieniu Mickey31. Młody M.L. dostał też własny rower. On i jego rodzeństwo otrzymywali kieszonkowe. Byli elegancko ubrani. Jednak przywileje te wiązały się z kosztem: dzieci znajdowały się pod stałą obserwacją dorosłych i oczekiwano od nich odpowiedniego zachowania. Dla M.L. kościół baptystów Ebenezer stał się drugim domem. Religia kształtowała jego osobowość. W kościele, podobnie jak w domu, jego matka i ojciec odgrywali różne role. Ojciec wygłaszał donośne kazania pełne proroczej wściekłości. Matka śpiewała radosne hymny przy akompaniamencie klaskających dłoni. To Alberta King, jak powiedział jeden ze znajomych M.L., pokazała synowi "słodycz w religii" i w życiu32. To Alberta King, jak stwierdził inny znajomy, była z natury pacyfistką i nauczyła syna, że "nie musisz walczyć, zwłaszcza gdy jesteś silny duchem"33.
------
Pod koniec kwietnia 1936 roku, gdy M.L. miał siedem lat, pewien ewangelista z Detroit przyjechał do Atlanty na spotkanie w kościele Ebenezer. Wygłaszał kazania i prowadził chór każdej nocy przez dwa tygodnie. "Przyprowadź ze sobą jakąś niewierzącą osobę" - nawoływało ogłoszenie w "Atlanta Daily World"34. M.L. wspomniał o tym wydarzeniu w późniejszym podaniu do Crozer Theological Seminary w Pensylwanii - to właśnie wtedy miał zostać ochrzczony i dołączyć do Kościoła. Kazania prowadził pastor H.H. Coleman, który dążył do zbawienia dusz, w tym dzieci35. Jego słuchacze reagowali radosnymi okrzykami.
"Ważne, by ludzie zaczęli odczuwać głód religii" - głosił Coleman podczas jednego ze swoich kazań w kościele Ebenezer36. "Muszą pragnąć wody życia. Jezus da nam studnię pełną wody, która nigdy nie wyschnie. Niesiemy studnię ze sobą wszędzie, gdziekolwiek idziemy, i możemy z niej pić, gdy tylko chcemy".
Wersja M.L. tych wydarzeń nie jest do końca precyzyjna (sądził, że miał pięć lat, a nie siedem), ale w swojej aplikacji do Crozer stwierdził, że dołączył do Kościoła 1 maja 1936 roku, a dwa dni później został ochrzczony. Baptyści zwykle praktykują "chrzciny wierzących" po przyjęciu Jezusa jako swojego zbawiciela, ale takie ceremonie dotyczą zazwyczaj starszych dzieci. Przyjezdny ewangelista mógł spytać po swoim kazaniu, czy któryś z chłopców lub któraś z dziewcząt chcieliby przyjąć Jezusa i "dołączyć do Kościoła". Christine, starsza siostra M.L., zgłosiła się jako pierwsza. "Postanowiłem, że nie pozwolę się wyprzedzić, więc zgłosiłem się następny" - wspominał M.L. "Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, nawet podczas mojego chrztu nie zdawałem sobie sprawy z tego, co się dzieje". Być może M.L. po prostu czuł, że robi to, czego od niego oczekiwano, dorastał przecież w fundamentalistycznym czarnym Kościele. "Wynikałoby z tego, że dołączyłem do Kościoła nie z przekonania, lecz z dziecięcego pragnienia, aby dorównać mojej siostrze" - opowiadał.
Dzieci Kingów lubiły konkurować ze sobą. Rodzina miała duży ogród, w pobliżu zaś znajdowało się puste pole, co zapewniało im miejsce do biegów, gry w futbol i konkursów rzutów kamieniami, w których chłopcy testowali siłę rąk oraz umiejętność unikania nadlatujących pocisków. M.L. był małym dzieckiem, które rekompensowało swoje niewielkie rozmiary zaangażowaniem, strategią i odwagą. Na boisku do koszykówki rzucał zbyt często zdaniem swoich kolegów z drużyny37. Na boisku do futbolu amerykańskiego powalał zawodników z piłką. "Jeśli goniłeś go i zaczynałeś doganiać, padał przed tobą. Tuż przed tobą. A ty przewracałeś się o niego, on zaś szybko stawał na nogi i znikał" - powiedział Emmett Proctor, jego znajomy38.
Ostra gra kończyła się czasem bójkami na pięści. "Chodźmy na trawę" - mówił M.L., pokazując, że jest praktyczny nawet w swojej agresji, wybierał bowiem pole bitwy, które złagodzi nieuniknione upadki39. Gdy jeździł na rowerze, dwukrotnie potrącił go samochód, ale młody King skarżył się tylko na uszkodzenia swojego jednośladu.
Co sprawiało, że chłopiec, który był niższy i drobniejszy od większości swoich rówieśników, myślał, że może iść na trawę i wygrać? Co sprawiało, że sądził, iż może nabrać pewności siebie, nie krzycząc, gdy ojciec okładał go paskiem? Co sprawiało, że był tak pewny siebie w otoczeniu dorosłych, a później także w otoczeniu pięknych kobiet? Co sprawiało, że dziecko urodzone w dogłębnie rasistowskim społeczeństwie dorastało z przekonaniem, że może je zmienić? Jego postawa brała się przynajmniej częściowo z pozycji, jaką zapewniało mu bycie synem prominentnego pastora i dorastanie w nieco mniej problematycznych warunkach niż inni. Oczywiście dojrzewanie pod okiem cenionego, wymagającego i czasami agresywnego ojca mogło również zaszczepić w młodym M.L. niepewność i skłonność do depresji.
Choć M.L. nie wiedział za młodu, że podąży śladami ojca i zostanie pastorem, to czarny Kościół baptystyczny wywarł na niego fundamentalny wpływ. Podobnie jak jego imię. "Chłopcy zaczęli mu dokuczać" - wspominała przyjaciółka M.L. June Dobbs Butts. "Mówili: "Myślałem, że nazywasz się Mike, a teraz jesteś Martinem""40. Stopniowo w ciągu dzieciństwa przechodził od Mike'a do M.L. Choć jego ojciec oficjalnie zmienił swoje imię, to nikt nie nazywał jeszcze młodszego Kinga Martinem. "Myślę, że zmiana tego imienia jeszcze bardziej popchnęła go w stronę posługi duchowej" - powiedziała Butts.
Martin Luther King Jr. dorastał, wierząc w Boga dającego odkupienie, Boga jako sędziego, Boga łaski i cudów, Boga osobistego, który uważał, że czarni ludzie mają znaczenie, niezależnie od rasizmu białych i państwowych regulacji. Wychował się w miejskim kościele, w którym łączono modlitwę z wezwaniami do działania. Zrozumiał, że rasizm to nie tylko błąd, ale też zło, które niszczy duszę. Dorastał, słysząc kazania i pieśni, które poruszały publiczność do łez i wprawiały w stan ekstazy - kazania i pieśni, które opiewały wolność zarówno w niebie, jak i na ziemi41.
W Autobiografii rozwoju religijnego, napisanej, gdy miał dwadzieścia jeden lat, King nazwał swojego ojca "prawdziwym ojcem", tłumacząc, że Daddy King dbał o swoją rodzinę na tyle, na ile pozwalały mu jego zarobki. Matka - pisał - działała "za kulisami, oddając się matczynym troskom"42. Jako dziecko spędzał całe niedziele i kilka wieczorów tygodniowo w kościele. Tam poznał moralność i swoje ideały. Te drugie "były dla mnie rzeczywiste i cenne, nawet w chwilach teologicznego zwątpienia nigdy nie mogłem się od nich odwrócić. Chociaż nie doznałem nagłego nawrócenia, religia była dla mnie rzeczywista i spleciona z życiem. Tak naprawdę nie można ich oddzielić; religia to dla mnie życie".
------
W latach trzydziestych XX wieku trzy czwarte czarnych pracowników z Południa Stanów Zjednoczonych pracowało w pocie czoła jako służący lub robotnicy rolni. Młody M.L. King miał jednak szansę obserwować czarnych, którzy śmiało zaczynali wyrażać siebie na nowe sposoby. John Harden, właściciel stacji benzynowej przy Auburn Avenue, przejął prowadzenie czołowej czarnej drużyny baseballowej z Atlanty, Black Crackers, i poprowadził ją do sukcesu pod koniec lat trzydziestych. W Niemczech Jesse Owens zdobył złoto i sławę dla Stanów Zjednoczonych podczas igrzysk olimpijskich w 1936 roku. Joe Louis wywalczył tytuł mistrza bokserskiego wagi ciężkiej rok później. W 1939 roku Marian Anderson zaśpiewała przed tłumem 75 000 osób przy pomniku Lincolna w Waszyngtonie, D.C. Nieważne, że Black Crackers nie mogli wykazać się w starciu z białymi zawodowymi drużynami baseballowymi. Nieważne, że Jesse Owens wrócił do Stanów Zjednoczonych jako obywatel drugiej kategorii, nie bardzo mogąc korzystać ze swojej sławy. Nieważne, że Joe Louis usłyszał od swoich białych menedżerów, aby nigdy nie chwalić się pokonaniem białych przeciwników i nie pokazywać się w towarzystwie białych kobiet. Nieważne, że Marian Anderson nie mogła po swoim przełomowym występie przenocować w najlepszych waszyngtońskich hotelach ani jeść w najwytworniejszych restauracjach. M.L. King Jr. miał możliwości niedostępne Owensowi, Louisowi i Anderson, częściowo dlatego, że ci ludzie i wielu innych, w tym jego rodzice, przetarli mu ścieżkę.
------
"Dzieci uczą się nie tyle na podstawie abstrakcyjnych zasad, ile raczej na konkretnych sytuacjach z ich codziennego życia" - stwierdził kiedyś psycholog Kenneth Clark43.
Słodkie Auburn chroniło M.L. przed wieloma gorzkimi doświadczeniami, z którymi borykali się młodzi Afroamerykanie. Z dala od Auburn Avenue poznawał jednak brutalną prawdę na temat rasizmu. Zauważył, że nie może pływać w żadnym z publicznych basenów w mieście ani bawić się w żadnym z parków44. W wywiadzie z 1961 roku powiedział, że przypomina sobie, jak czarni byli fizycznie atakowani przez członków Ku Klux Klanu na ulicach Atlanty, chociaż nie podał szczegółów45.
W wieku ośmiu lat King czytał "Atlanta Daily World" w każdą niedzielę. Tak wynika z listu, który napisał do redaktora pisma z prośbą o członkostwo w klubie młodzieżowym gazety46.
Mniej więcej w tym samym czasie podjął pracę jako roznosiciel "The Atlanta Journal", gazety należącej do białych. Pewnego dnia, gdy zbierał płatności od abonentów, biały klient odmówił zapłaty. "Mężczyzna powiedział, że nic nie jest winien" - wspomina Daddy King. "M.L. odrzekł, że z jego zapisków wynika inaczej. Mężczyzna nazwał go wtedy małym czarnuchem. M.L. odparł: "Nie jestem czarnuchem" i przestał dostarczać temu człowiekowi prasę. Potem stracił zatrudnienie na tej trasie"47.
Ten incydent mógł być pierwszym jawnym protestem M.L. przeciwko rasizmowi. Daddy King zauważył podobieństwo między historią z gazetami a częścią jego własnych doświadczeń związanych z rasizmem w Stockbridge. "Widzę, jak to przeszło ze mnie na niego" - powiedział, odnosząc się zarówno do rasizmu, jak i do chęci walki z nim48. Kiedyś biały policjant zatrzymał ojca M.L. za przejechanie znaku stopu i zwrócił się do niego per "chłopcze". "Tam jest chłopiec" - powiedział Daddy King, wskazując na swojego najstarszego syna. "Ja jestem wielebny King". Innym razem biała kobieta spoliczkowała M.L., błędnie biorąc go za "tego czarnucha, który nadepnął mi na stopę"49. Po raz kolejny M.L. czuł się rozdarty między słowami matki, która uczyła go, że jest kochany, wyjątkowy i równie dobry jak wszyscy inni, a dowodami płynącymi ze strony większości białego społeczeństwa, które mówiło mu: "Nie jesteś tak dobry jak reszta".
Jeszcze innym razem M.L. poszedł z ojcem po buty do popularnego domu towarowego Rich's, leżącego w centrum Atlanty. Biały sprzedawca działu obuwniczego poprosił ich, aby nie siadali w miejscu przeznaczonym dla białych klientów.
"Tu nam dobrze" - powiedział pastor King50.
"Cóż, nie możecie tu siadać" - odparł gniewnie sklepikarz.
"Jeśli nie mogę usiąść tu z moim chłopcem, to nie kupię u was żadnych butów" - odrzekł King.
I tak też zrobił.
Wrócili do samochodu, a pastor King widział, że jego syn ma mnóstwo pytań, "jest zmieszany". Wyjaśnił mu więc, że biali ludzie wykorzystują swoją władzę na Południu do podporządkowania czarnych, ale to nie oznacza, że ci drudzy muszą to akceptować. "Byłem gotów walczyć przeciwko temu w taki czy inny sposób, dopóki starczy mi sił" - napisał Daddy King. "Chciałem, żeby to zrozumiał"51.
Alberta King obrała inną strategię. Odcisnęła ślad stopy swojego syna na gazecie, wycięła z niej wzór i zabrała go do sklepu, aby kupić mu buty w odpowiednim rozmiarze. "Nie szła na ustępstwa" - wspomina swoją babcię Alveda King. "Po prostu jej rozwiązania były inne"52.
Wielebny King zniechęcał swoje dzieci do podejmowania pracy u białych rodzin. Nie chciał, by przyzwyczaiły się do służebności i pogardy. Nakłaniał je również do unikania autobusów w Atlancie, które działały na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy", przy czym biali pasażerowie zajmowali przednie miejsca, a czarni tylne. Uczył też dzieci, że mają obowiązek protestować w odpowiedzi na niesprawiedliwość. Kiedy w 1935 roku mieszkańcy Atlanty udali się do urn wyborczych, aby głosować w sprawie zniesienia prohibicji, biali zwolennicy prawa szukali poparcia u czarnych baptystycznych pastorów. King i trzech innych duchownych wydali oświadczenie, w którym stwierdzili, że chociaż chcieliby podtrzymania zakazu sprzedaży alkoholu, to żałują, że ich "biali przyjaciele" interesują się czarnymi głosami tylko wtedy, gdy służy to ich interesom. "Jeśli biali pastorzy naprawdę interesują się tym, jak głosujemy - napisali King i pozostali - niech dołączą do nas, aby walczyć o nasze podstawowe prawa"53.
Kilka lat później wielebny King objął funkcję przewodniczącego komitetu, który domagał się podwyżki płac dla czarnych nauczycieli w publicznych szkołach w Atlancie. Ich średnia pensja wynosiła w tamtym czasie około 60 procent wynagrodzenia białych nauczycieli, a NAACP postawiło sobie za cel wyrównanie tych stawek54.
Złe rzeczy należy zwalczać, twierdził King Sr. Napisał: "Służyć Bogu w prawdzie oznacza służyć swojemu bliźniemu. Jak upomina nas Jezus, "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili". Dlatego czułem się zobowiązany do uczestnictwa we wszystkich spotkaniach obywatelskich i politycznych, które miały na celu poprawę sytuacji czarnych"55. Taką naukę głosił zarówno w swojej wspólnocie, jak i wśród rosnącej liczby czarnych obywateli, którzy uczestniczyli w publicznych spotkaniach dotyczących spraw społecznych i politycznych. Moc tego przesłania zapewniła Kingowi i innym duchownym wpływy w ratuszu, a także zainspirowała następną generację czarnych aktywistów do podejmowania śmielszych kroków i większego ryzyka.
Jak wspominał M.L., Daddy King nauczał, że "nosimy w sobie poczucie własnej wartości, które nieustannie skłania nas, by walczyć o godność i szacunek należne każdemu człowiekowi"56.
------
Jednak przynajmniej raz Daddy King wysłał sprzeczne sygnały. Piętnastego grudnia 1939 roku, gdy do Atlanty przybyły gwiazdy Hollywood na premierę jednego z najbardziej oczekiwanych filmów wszech czasów - Przeminęło z wiatrem, King zaoferował wysłanie na bal kostiumowy chóru z kościoła Ebenezer. Bogate białe kobiety, które uczestniczyły w tym wydarzeniu, założyły krynolinowe suknie, a mężczyźni zapuścili wąsy i przyodziali obcisłe spodnie. Czarni nie zostali zaproszeni na przyjęcie, ale według "Atlanta Daily World" zatrudniono "300 lub więcej kolorowych bileterów" i "200 kolorowych szoferów", aby obsługiwali białych gości57. Członkowie chóru Ebenezer, pod wodzą Alberty King, dostosowali się do konwencji wydarzenia, przebierając się w kostiumy niewolników i owijając głowy chustami.
Przeminęło z wiatrem, z udziałem Clarka Gable'a i Vivien Leigh, oparto na nagrodzonej Pulitzerem powieści Margaret Mitchell, opublikowanej w 1936 roku. Książka wywołała sensację. Pojawienie się filmu było dla Amerykanów miłą odskocznią po roku wypełnionym ponurymi wiadomościami. Niemcy najechali Polskę, bezrobocie rosło. Przeminęło z wiatrem zostało docenione przez białych mieszkańców Atlanty szczególnie ze względu na celebrację życia i zwyczajów przedwojennego Południa. Miasto od lat starało się promować jako nowoczesne i postępowe, ale książka okazała się zbyt głośna i zarobiła zbyt wiele pieniędzy, aby ją zignorować; przed premierą filmu sprzedano ponad dwa miliony egzemplarzy. Przeminęło z wiatrem kształtowało przez wiele lat wyobrażenia Ameryki na temat Atlanty i wojny secesyjnej. Książka uchwyciła ostatni moment chwały Południa, jak stwierdził pewien biały krytyk, zanim "cudowny reżim ekonomiczno-polityczny zawalił się pod wpływem zawieruchy wojennej"58.
Podczas premiery filmu burmistrz Atlanty, William B. Hartsfield, i biali liderzy miasta całkowicie zaangażowali się w promocję. American Airlines zaoferowały Clarkowi Gable'owi własny samolot DC-3, z widocznym tytułem filmu na bokach, by mógł przelecieć z Los Angeles do Atlanty59. Orkiestra grała Dixie, gdy Gable i jego żona, aktorka Carole Lombard, wysiedli z samolotu i udali się do kabrioletu Packard60. Setki tysięcy ludzi, czarnych i białych, wyszło na ulice Atlanty, aby zobaczyć gwiazdy.
Daddy King musiał wiedzieć, że czarni aktywiści od dawna protestowali przeciwko rasizmowi w Hollywood. Wielu liderów społecznych z Atlanty zachęcało czarnych mężczyzn i kobiety do bojkotu uroczystości, nie widząc powodu do idealizowania niewolnictwa. I.P. Reynolds narzekał w "Atlanta Daily World", że Przeminęło z wiatrem nie tylko celebrowało rasistowskie poglądy, ale dodatkowo je utrwalało. Przed wielką premierą - pisał Reynolds - policja Atlanty "czyściła" miasto, robiąc naloty na bary, czyli w gruncie rzeczy aresztowała czarnych mężczyzn za bycie czarnymi.
Decyzja pastora Kinga, by przyprowadzić na premierę chór kościelny, wywołała oburzenie wielu osób z jego środowiska. "Ludzie błagali pastora Kinga, aby nie pozwolił swojemu wspaniałemu chórowi tam iść" - powiedziała June Dobbs Butts61. Jej ojciec, John Wesley Dobbs, znany jako "burmistrz Auburn Avenue", był jednym z krytyków decyzji wielebnego. Wydarzenie było nie tylko segregowane, argumentowali Dobbs i inni, ale również nieprzyzwoite. Dobbs zastanawiał się, dlaczego chór baptystyczny miałby uczestniczyć w wydarzeniu, na którym ludzie będą tańczyć i pić alkohol. Daddy King argumentował, że to tylko film, w dodatku nie całkiem fałszywy. Butts miała wrażenie, że pastor King cieszył się z możliwości zbliżenia do białych osobistości Atlanty i zdobycia ich aprobaty. Jak wielu liderów czarnego Kościoła na Południu - dodawała - łączył on strategię protestu ze strategią dostosowania.
Na balu setki białych mogło oglądać fasadę przedstawiającą fikcyjną plantację Tara. Konfederackie flagi powiewały na wietrze, gdy chór Ebenezer śpiewał pieśni duchowe, w tym Get on Board Little Children62.
Opłata jest tania
Wszyscy mogą wsiadać
Zarówno bogaci, jak i biedni
Nie ma drugiej klasy
Nie ma różnic w cenie
Wsiadajcie, dzieciaki
Martin Luther King Jr., przebrany za młodego niewolnika, siedział w pierwszym rzędzie chóru i śpiewał razem z innymi.
1 Emmet John Hughes, The Negro's New Economic Life, "Forbes", wrzesień 1956.
2 Gary Pomerantz, Where Peachtree Meets Sweet Auburn: A Saga of Race and Family, New York 1997, s. 98.
3 Christine King Farris, wywiad z Julieanną L. Richardson, 11 lipca 2010, The HistoryMakers Digital Archive.
4 Newly Elected Pastor and Wife Are Honored Guests at Elaborate Installation Banquet, "Atlanta Daily World", 6 kwietnia 1932.
5 The Autobiography of Daddy King as Told to Edward A. Jones (nieopublikowany manuskrypt, sierpień 1973), s. 90.
6 W.E.B. Du Bois, The Souls of Black Folk, 1903; wznowienie: New York 1969, s. 211.
7 Spisy ludności i katalogi miast wskazują, że po drugiej stronie ulicy, na której stał dom Kingów, znajdował się sklep spożywczy.
8 James Farmer, Lay Bare the Heart: An Autobiography of the Civil Rights Movement, Fort Worth 1998, s. 37.
9 Ted Poston, 42nd Spingarn Medalist: Martin Luther King Jr.; The Preacher Who Fights, "Baltimore Afro-American", 8 czerwca 1957.
10 Alberta King, wywiad z Lavelle Dyett, WBZ-TV Boston, Sixteen '74, 1974, Peabody Awards Collection Archives, kaltura.uga.edu/media/t/1cli0lpos/86446941 (dostęp: 25 czerwca 2020).
11 Martin Luther King Jr., Propagandizing Christianity, kazanie w Dexter Avenue Baptist Church, 12 września 1954, King Papers, Stanford University.
12 Carolyn Marvin, Church Remembers King, "Atlanta Constitution", 4 kwietnia 1970.
13 Christine King Farris, Through It All: Reflections on My Life, My Family, and My Faith, New York 2009, s. 27.
14 June Dobbs Butts, wywiad z autorem, 27 listopada 2018.
15 Christine King Farris, The Young Martin, "Ebony", styczeń 1986.
16 Alberta King, wywiad z Dyett.
17 James H. Miller, wywiad z autorem, Stockbridge, Ga., 22 kwietnia 2021.
18 Isaac Newton Farris Jr., wywiad z autorem, 12 lutego 2022.
20 The Autobiography of Daddy King..., s. 74.
21 Christine King Farris, wywiad z Richardson.
22 Alberta King, wywiad z Barbarą Walters, NBC TV, 2 kwietnia 1970, NBC News archives.
23 Cyt. za: James Baldwin, A Highroad to Destiny, w: Martin Luther King, Jr.: A Profile, red. C. Eric Lincoln, New York 1984, s. 100.
24 L.D. Reddick, Crusader Without Violence: A Biography of Martin Luther King, Jr., New York 1959, s. 60.
25 Louis E. Lomax, To Kill a Black Man: The Shocking Parallel Lives of Malcolm X and Martin Luther King Jr., Los Angeles 1968, s. 48.
26 Bayard Rustin i Harry Wachtel w rozmowie z Walterem Naegle'em, 31 października 1985, transkrypt, osobiste zbiory Davida J. Garrowa.
27 Reddick, Crusader Without Violence..., s. 59.
28 Sidney Lens, Radicalism in America, New York 1966, s. 309.
30 Alberta King, wywiad z Walters.
31 Christine King Farris, wywiad z Richardson.
32 Walter McCall, wywiad z Herbertem Holmesem, transkrypt, Martin Luther King Oral History Collection, Martin Luther King Jr. Collection, King Center, Atlanta, s. 18-19.
33 Lewis V. Baldwin, There Is a Balm in Gilead: The Cultural Roots of Martin Luther King, Jr., Minneapolis 1991, s. 123.
34 Revival Begins at Ebenezer, "Atlanta Daily World", 14 kwietnia 1936.
35 Revival Spirit at Ebenezer Nightly, "Atlanta Daily World", 22 kwietnia 1936.
37 Ted Poston, Martin Luther King Jr.: He Never Liked to Fight!, "Baltimore Afro-American", 15 czerwca1957.
38 Emmett Proctor, wywiad, 15 kwietnia 1970, transkrypt, Taylor Branch Papers, folder 701, skan 45, Southern Historical Collection, Wilson Library, University of North Carolina Library, Chapel Hill.
39 Cyt. za: Lerone Bennett Jr., What Manner of Man: A Biography of Martin Luther King, Jr., Chicago 1964, s. 21.
40 June Dobbs Butts, wywiad z autorem, 1 sierpnia 2018.
41 Reddick, Crusader Without Violence..., s. 85.
42 Martin Luther King Jr., An Autobiography of Religious Development, 20 listopada 1950, "The Papers of Martin Luther King, Jr.", t. 1: Called to Serve, January 1929-June 1951, red. Clayborne Carson, Berkeley 1992, s. 368.
43 Kenneth B. Clark, Prejudice and Your Child, Boston 1955, s. 86.
44 Martin Luther King Jr., wywiad z Johnem Freemanem, Face to Face, BBC, wyemitowane 29 października 1961.
46 Martin Luther King Jr., M.L. King, Jr., Writes, "Atlanta Daily World", 2 maja 1937.
47 Cyt. za: Trezzvant W. Anderson, My Son Martin! A Father Lays Bare His Heart, His Faith, His Fears, "Pittsburgh Courier", 29 czerwca 1957.
49 King, wywiad z Freemanem.
50 The Autobiography of Daddy King..., s. 35.
51 Martin Luther King Sr., Daddy King: An Autobiography, z Claytonem Rileyem, New York 1980, s. 108-109.
52 Alveda King, wywiad z autorem, 10 maja 2022.
53 Wet, Dry Forces Gird for Drive, "Atlanta Constitution", 11 maja 1935.
54 Why Not Equal Pay for Equal Work, "Atlanta Daily World", 1 grudnia 1941.
55 The Autobiography of Daddy King..., s. 29.
56 Martin Luther King Jr., wywiad z Studsem Terkelem, WFMT, 22 października 1964, studsterkel.wfmt.com/programs/dr-martin-luther-king-jr-discusses-civil-rights-regards-his-i-have-dream-speech.
57 Atlanta Excited as GWTW Festival Begins, "Atlanta Daily World", 14 grudnia 1939.
58 G. Glenwood Clark, recenzja Gone with the Wind Margaret Mitchell, "William and Mary College Quarterly Historical Magazine" 1937, nr 1 (17), s. 131.
59 Warren G. Harris, Clark Gable: A Biography, New York 2002, s. 211.
61 June Dobbs Butts, wywiad z autorem, 27 listopada 2018.
62 Ebenezer Choir Scores at Gala 'GWTW' Ball, "Atlanta Daily World", 15 grudnia 1939.