Rozdział 4
Odeszliśmy w końcu od miejsca, w którym pracowała. Widziałem, że cisną się jej na usta pytania, ale się powstrzymywała. Chyba domyślała się, że i tak nie usłyszy prawdy, a może bała się odpowiedzi. Chciała trwać w przekonaniu, że czeka ją ze mną dobra zabawa, ale nie dawać sobie nadziei na więcej.
Cieszyło mnie to, szczególnie że z uwagi na charakter jej pracy to pewnie nie będzie nasze ostatnie spotkanie. Tym lepiej, że nie poczuje złości, kiedy zobaczy rano puste miejsce na łóżku, w którym zrobimy wcześniej niezły bałagan.
Nie mieszkała daleko. Zdziwiło mnie to, bo wiadomo, że wynajem czy zakup mieszkania to droga sprawa. Musiała więc dorabiać na boku albo mieć bogatych rodziców. Stanęliśmy pod bramą prowadzącą do budynku. Oparła się o drzwi.
- Jesteśmy - oznajmiła.
- To pub, bar czy klub? - Udawałem głupiego.
- Chciałeś ciszy, więc idziemy do mnie - odpowiedziała lekko poirytowana.
- Udało ci się trafić w moje preferencje. - Uśmiechnąłem się. - Moim ulubionym lokalem jest "u mnie" - dodałem z powagą. - I co, będziemy tak stać?
- No nie wiem, nie wiem. - Nienawidziłem, gdy ktoś się ze mną droczył. - Mogę ci zaufać?
- Nie no, dobra, nie było tematu. - Odwróciłem się na pięcie i zacząłem odchodzić.
Chwyciła mnie mocno w okolicach łokcia i przyciągnęła do siebie. Wcale nie chciała, żebym ją teraz zostawił. Wbiła we mnie pełne usta i zaczęła całować. Na ślepo udało się jej otworzyć drzwi i weszliśmy do środka.
Oderwała się na chwilę ode mnie i ruszyła przodem. Pozwoliłem jej na to, bo wiedziałem, że chce, bym spojrzał na jej tyłek. Widziałem, jak się odwraca, chcąc mnie na tym złapać, ale ja byłem obojętny.
Szedłem za nią z wysoko uniesioną głową, okazując brak zainteresowania. To ona miała myśleć, że nie może mnie mieć, a nie na odwrót. Kobieta, widząc przesadną chęć ze strony faceta, często traci ochotę. Nie mogłem do tego dopuścić, nie chciałem.
Wchodząc do jej mieszkania, specjalnie się nie rozglądałem. W końcu nie przyszedłem na wystawę w muzeum. Jedyne, czego nie dało się nie zobaczyć, to to, że było bardzo małe. Właściwie od razu znaleźliśmy się w centrum wszystkiego: sypialni, salonu i kuchni w jednym. Jedyne dodatkowe pomieszczenie, które tutaj było, to pewnie łazienka, przynajmniej tak mi się wydawało.
Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy pozwalają się zamknąć niczym sardynki w tak małej przestrzeni. Brakowało tylko tego, żeby jakiś jej współlokator wyskoczył spod łóżka albo zza zasłony. No ale cóż, takie były realia. Rzadko kogo było stać na więcej niż te kilka, może kilkanaście metrów kwadratowych własnej przestrzeni.
Przyglądałem się uważnie temu, co robi. Wydawała się zestresowana, jakby wiedziała, po co tutaj przyszła, ale nie umiała się do tego zabrać. Nie wyglądało mi na to, że często to robi. Nawet pomyślałem, że czyni mnie to wyjątkowym.
Biorąc pod uwagę to, kim jestem, byłem i kim zapewne zostanę, to jedyne, co można uznać za pewnik, to to, że warto się ode mnie daleko trzymać. Wchodząc tu, wiedziałem, że to nie może się powtórzyć i trwać później w nieskończoność.
Dziewczyny w jej wieku potrafią do takich schadzek dopisać całą ideologię i wpisać w nią kolejne spotkania, a do tego nie mogłem dopuścić. Nie chciałem nikogo więcej zniszczyć. Lepiej dla wszystkich, jeśli będę się trzymać cienia i mojej samotności.
Widziałem, jak przerzuca ciężar z nogi na nogę. Niezgrabnie zaczęła robić coś z rękami, jakby nie mogła się opanować.
- Usiądź - powiedziałem spokojnie, wskazując rozkładaną kanapę.
Sam poszedłem w kierunku kuchni i jak mi się wydawało, lodówki w zabudowie. Chwyciłem za uchwyt i mocno szarpnąłem. Nie było żarcia, za to sporo alkoholu. Chyba nie tylko ja czułem się samotny.
Złapałem pierwszą lepszą butelkę, wróciłem do dziewczyny i usiadłem obok. Być może nie był to jej ulubiony drink, a tym bardziej mój, ale wiedziałem, że to pomoże. Złapała za nią i przyłożyła do ust. Wypiła całkiem sporo i głośno wypuściła powietrze. Zrobiłem dokładnie to samo, po czym spojrzałem jej głęboko w oczy. Chciałem ją pozbawić resztek pewności siebie.
Nagle dostrzegłem coś, co mnie zaniepokoiło: jej wzrok się zmienił. Nie była już taka niepewna jak chwilę wcześniej. Na jej ustach malował się szyderczy, nieco przerażający uśmiech. Śmiało położyła dłoń na moim policzku.
- Musisz już iść - oznajmiła chłodno.
Zatkało mnie, ale przecież nie mogłem zostać na siłę. Proszenie się o cokolwiek nie było w moim stylu, podobnie jak odrzucenie. Wstałem i od razu wyszedłem z jej mieszkania. Nie odwróciłem się ani na sekundę. Nawet o tym nie myślałem.
Zszedłem po schodach, którymi chwilę wcześniej wchodziłem, i wyszedłem przed kamienicę. Oparłem się o drzwi i odpaliłem papierosa. Zaśmiałem się głośno. Kto by pomyślał, że ogra mnie taka małolata.
Okazało się, że jednak nie będę miał gdzie się przekimać za friko. W okolicach Rynku o tej porze jest wybór między hostelem i dzieleniem pokoju z najebanymi nastolatkami a drogim hotelem. Teoretycznie na drugą opcję nie powinno było mnie stać, ale kto z nas jest bez winy...
Hotel miał pięć gwiazdek, ale w moim przypadku nie były potrzebne żadne luksusy, tylko cisza i spokój. Być może dobrze, że tak się stało. Nie wiedziałem dlaczego, ale zachowanie Anastazji przyprawiło mnie o dreszcze. Przez chwilę mi się wydawało, że przeszłość do mnie wróciła, a ta niczego nieświadoma dziewczyna rozpoznała mnie. Nie, była zbyt młoda, by mnie znać, przynajmniej tak mi się wydawało.
Przez jedno jebane spojrzenie nie mogłem przestać o niej myśleć. Nie wiedziałem, czy to tylko przypadek, czy stoi za tym coś więcej. Czułem, jakby wszystkie szare komórki w moim mózgu jednocześnie wzięły się do roboty. Nie mogłem zasnąć, a wiedziałem, że sen jest mi bardzo potrzebny. W końcu moje powieki zrobiły się na tyle ciężkie, że opadły.
* * *
Obudziłem się bardzo wcześnie, przed świtem. Wszystko wokół wydawało mi się dziwne, takie nierealne. Miałem spierzchnięte usta i czułem cholerne pragnienie. Wstałem z łóżka i ruszyłem do lodówki po wodę.
Moją uwagę przykuło palące się w łazience światło. Musiałem o nim wcześniej zapomnieć. Wyciągnąłem butelkę i odkręciłem ją. Przyłożyłem do ust i wypiłem całą jej zawartość duszkiem.
- Też nie możesz spać? - Usłyszałem z okolic łazienki.
O mało nie podskoczyłem ze strachu, bo przecież przyszedłem do hotelu sam. Nie byłem pijany, więc nie było mowy o pomyłce. Głos był znajomy, nie czułem strachu, choć nie byłem pewny, z kim mam do czynienia. To była kobieta, więc w razie potrzeby dam sobie z nią radę...
Czułem, jak przyspiesza mi tętno. Usłyszałem dźwięk włącznika, a chwilę po nim zobaczyłem, jak w pokoju pojawia się najpierw jej noga, a później ona sama w całej okazałości.
- Co ty tutaj robisz?! - krzyknąłem, trzymając się za klatkę piersiową.
- Nie żartuj - parsknęła.
Widziałem, jak zbliża się do mnie. Nie wiedziałem, jak zareagować. Wszystko to wyglądało tak realnie, a ja w głębi wiedziałem, że jest nieprawdziwe.
Podeszła do mnie pewnie. Stanęła tak blisko, że czułem jej piersi oparte o moją klatkę piersiową. Popatrzyła do góry, szukając ze mną kontaktu wzrokowego.
Poczułem jej dłoń w okolicy podbrzusza. Zobaczyłem, jak jej język zwilża delikatnie usta. Widziałem w niej ogromną żądzę, a pod wpływem dotyku sam zacząłem ją czuć.
- Skoro już nie śpimy... - powiedziała i przygryzła dolną wargę.
Jej dłoń podążała po mojej skórze coraz niżej i niżej, aż w końcu dotarła do miejsca centralnego u każdego faceta. Chwyciła mnie pewnie za kutasa i zaczęła przesuwać ręką w górę i w dół, dokładnie dotykając każdego centymetra.
Moje ciało w jednej chwili się spięło. Nie wiedziałem, co się dzieje. Nie byłem pewny niczego. Anastazja zauważyła moją reakcję.
- Nie chcesz? - zapytała i jednocześnie zabrała dłoń.
Spojrzała na mnie, a w jej wzroku był płomień, którego nie sposób ugasić. Wsadziła palec wskazujący do ust i czekała na moją odpowiedź. Słowa jednak nie były potrzebne.
Chwyciłem ją za głowę i sprowadziłem bardzo szybko do klęku. Poczułem, jak chwyta moje bokserki i opuszcza je do kostek. Nie czekała na nic, po prostu wzięła go w usta: ciepłe i wilgotne, tak bardzo przyjemne.
Patrzyła cały czas do góry, podczas gdy ja odgarniałem jej włosy. Chciałem dokładnie wszystko widzieć. Ślina spływała jej po brodzie, ale nie przejmowała się tym w ogóle. Brała go głęboko i pewnie, jakby miała w tym ogromne doświadczenie.
- Wstań - powiedziałem.
Uśmiechnęła się szeroko, jakby wiedziała, co ją czeka. Cofnęła się o krok i oparła swoje jędrne pośladki o biurko. Podszedłem do niej i obróciłem ją. Miałem wrażenie, że jęknęła.
Przesunęła ręką po blacie i zrzuciła z niego telefon, czajnik i jakieś hotelowe dokumenty. Poniosła nogę do góry i oparła ją o biurko. Wypięła się w moją stronę, nie krępując się przy tym w ogóle. Mimo że nadal miała na sobie koronkową piżamę, byłem w stanie sobie wyobrazić, co się pod nią kryje.
Wyobrażenie a realia to nie to samo. Podszedłem więc i zacząłem zrywać z niej ubranie. Najpierw góra, którą rozerwałem w rękach. Nie miała mi tego za złe. Od razu złapałem ją za lewą pierś i zacząłem drażnić sutek. Drugą dłonią odsunąłem koronkowe spodenki na bok.
Wszedłem w nią pewnie od tyłu. Widziałem jej odbicie w lustrze i rozkosz, jakie to pierwsze pchnięcie jej dało. Wsunąłem dłoń w dół od piżamy i zacząłem okrężnymi ruchami stymulować łechtaczkę. Miałem jej wilgoć na penisie i palcach. Była cholernie mokra.
Jej oddech osadzał się na lustrze przed nami, a jęki odbijały się echem od ścian. Poczułem jej spojrzenie. Widziałem, że czegoś ode mnie chce. Oparła dłoń o lustro.
- Mocniej! - krzyknęła.
Przygryzła wargę po raz kolejny. Położyłem dłoń na jej gardle i zacisnąłem na nim pewnie palce. Uśmiechnęła się po raz kolejny. Jej wzrok był tak kurewsko podniecający. Nie miała granic.
Wedle życzenia zacząłem pchać mocniej i pewniej. Wkładałem w nią całą swoją długość i czułem, że robi się coraz bardziej mokra. Klepnąłem ją w pośladek i ścisnąłem go mocno. Przyciągnąłem do siebie, a ona jakby odepchnęła się od lustra, o które się zapierała.
Wylądowałem plecami na łóżku. Odwróciła się i zaczęła powoli iść w moim kierunku. Będąc blisko, zdjęła dolną część piżamy i rzuciła nią we mnie. Wylądowała na mojej twarzy. Poczułem jej świeży zapach.
Zanim zdążyłem zdjąć spodenki z twarzy, ona już była na mnie. Poczułem, jak w nią wchodzę.
- Tak! - krzyknąłem.
Chwyciłem ją za tyłek, jakbym miał nigdy nie wypuścić go z rąk. Przytrzymałem go w jednej pozycji i sam zacząłem unosić się i opadać w iście diabelskim tempie. Opadła na mnie i pozwoliła mi działać. Rozkosz była tak wielka, że musiała wbić w moją szyję zęby.
Poczułem, jak jej cipka zaciska się na moim sprzęcie. Uniosła się i zobaczyłem białka jej oczu. Straciła kontrolę nad ciałem. Jej ręce zaczęły błądzić po nim, jakby nie mogła się opanować. Jęczała tak głośno i tak przyjemnie.
Jej orgazm trwał chwilę, a ja wiedziałem, że moje ruchy nie mogą się zmienić. Chciałem, żeby ta chwila nigdy się nie kończyła. Dopiero kiedy odzyskała kontrolę nad ciałem, obróciłem ją na sobie.
Oparła się dłońmi o moją klatkę piersiową. Rozłożyła nogi i uniosła tyłek do góry. Położyłem dłoń na jej mokrej cipce i dalej ją stymulowałem. Podniosłem biodra i pomagając sobie dłonią, wszedłem w nią znowu.
Nie zamierzałem się już kontrolować. Skoro ona doszła do celu, to nadeszła moja kolej na pełne spełnienie. Ruszałem się szybko i pewnie. Z każdym kolejnym ruchem wbijała we mnie paznokcie coraz bardziej.
W końcu czułem, że jestem blisko. Celowo z niej wyszedłem. Nie musiałem nic mówić. Wiedziała, że ma skończyć ręką. Pozwoliła, żeby sperma spłynęła po jej palcach. Dla niej to nie był koniec. Nie zeszła ze mnie od razu. Najpierw roztarła wszystko na swoim ciele, a później dokładnie oblizała palce.
Zerwałem się z łóżka cały zlany potem. To był tylko sen...