Abraham Joshua Heschel o naszym
człowieczeństwie
Czy da się odpowiedzieć na pytanie: "Czym
jest człowiek?", czy raczej: "Kim jest człowiek?" Może
nie. Jednak, jeżeli w ogóle istnieje odpowiedź, to kto mógłby ją
sformułować?
Może naukowiec? Nauka opisuje nas jako zwierzęta
z dodatkowymi cechami, jako specyficzne przedmioty świata fizycznego,
a w czasach niedawnych jako maszyny o szczególnych możliwościach. To
poszerza naszą wiedzę, ale przecież - mówi nam Heschel - choć
jesteśmy w pewnym stopniu rzeczami, maszynami i zwierzętami, nikt
z nas nie zechce zredukować siebie do takiego opisu. A jakże wielu
z nas, ludzi współczesnych, przystaje na to, że tylko naukowcy mogą
podać poprawną definicję człowieka. Opisują jednak coś mniej niż
człowieka. Wydaje się - pisze Heschel - "że dziś poszukujemy
dowodu na istnienie człowieka".
Czy zatem opisać istotę człowieka może
filozof? Wiele jest filozofii. Arystoteles twierdził, że chodzi
o zwierzę dwunogie bezpióre. Był w tym momencie naukowcem. Kiedy
indziej, że chodzi o zwierzę rozumne lub społeczne. Wszystko to jest
ważne, ale nie wystarczy: rozum, tzn. jakiś rodzaj racjonalności,
będzie może niedługo przysługiwał robotom albo na przykład sieci
komputerów; istnieją społeczności zwierzęce. Co ważniejsze -
przypomina nam Heschel - chodzi nie o samo ludzkie bycie, ale o jego
sens. A "egzystencja ludzka nie może wywieść swego ostatecznego
sensu ze społeczeństwa, ponieważ samo społeczeństwo potrzebuje
sensu".
Są inni filozofowie. Kant mówi o ludziach jako
celach, a nie środkach. To robi wrażenie, bo wydaje się zapobiegać
uprzedmiotowieniu, instrumentalizacji człowieka, czyli redukcji, która
neguje człowieczeństwo. Ale czy takie podejście wystarczy? Heschel
dodaje przejmujący komentarz: "Powiedz komuś, że jest celem samym
w sobie, a jego odpowiedzią będzie rozpacz".
Filozofia współczesna jest dla wielu uosobiona
przez Heideggera. Twierdził on, że sens ludzkiego bycia wyłania się
z autentycznej egzystencji, która polega na przekroczeniu bytu ku byciu,
w które jesteśmy wrzuceni. Jednak "być" - zauważa Heschel -
jest bierne, odnosi się samo do siebie. A nam chodzi o życie, którego
nie można zredukować do bycia. "Życie jest walką o sens, którą
można przegrać albo wygrać, całkowicie lub częściowo".
Heschel uważa, że jedyny sposób dotarcia do
sensu bycia człowiekiem to uwzględnienie wymiaru religijnego. To
jest główna teza niniejszej książki. Tymczasem filozofia, której
źródłem jest religia, budzi opór większości filozofów. Oni chcą
mówić o rzeczach, zwierzętach, maszynach, o idealnym "ja",
o byciu, o psychologii i o społeczeństwie, a jeśli o religii,
to w sposób, który ją sprowadza do tamtych kategorii. Heschel
natomiast myśleniu greckiemu przeciwstawia myślenie biblijne. O co
chodzi? Otóż wbrew religioznawcom Heschel twierdzi, że Biblia dała
nie tyle wizję Boga, co wizję człowieka. "Biblia nie jest książką
o Bogu; Biblia jest książką o człowieku".
"Religia biblijna jest w pewnym sensie buntem przeciw
tyranii rzeczy". Bo "istota bycia ludzkim jest wartością;
wartością uwikłaną w byt ludzki". Jednak nie chodzi po prostu
o jakąś wersję egzystencjalizmu, który konkretną jednostkę
stawia w centrum filozofii. Egzystencjalista może stwierdzić, że
najpoważniejszym problemem filozoficznym jest samobójstwo. Heschel
powie, że "istnieje tylko jeden prawdziwie poważny problem: a jest
nim śmierć męczeńska". Owszem, jednostka musi wybierać, przez to
się staje, ale ponadto staje wobec wyzwania. "Dla umysłu biblijnego
człowiek to nade wszystko byt podległy rozkazom, byt, wobec którego
można stawiać wymagania. Głównym problemem nie jest: "Czym jest
bycie?", lecz raczej: "Czego ode mnie się żąda?"". Chodzi
o płynące z zewnątrz przykazania - z zewnątrz, a nie
społeczeństwa czy samej jaźni, chodzi o "obiektywne wezwanie
by przezwyciężać nierówność, niesprawiedliwość, bezsilność,
cierpienie, beztroskę, ucisk".
Kim jest więc człowiek? Otóż "tajemnica bytu
ludzkiego nie tkwi w tym, czym on jest, lecz w tym, czym jest w stanie
być". Człowiek to byt, który odbiera wezwanie i w centrum swego
bycia "podejmuje zobowiązanie, którego nie jest świadom". Do
intencjonalności świadomości znanej z fenomenologii Heschel
dodaje inny wymiar: "samoświadomość zakłada wezwanie". Wbrew
filozoficznym pozytywistom zakazującym mieszania faktów z wartościami,
"nie da się samorozumienia sprowadzić do opisu faktów, ponieważ
sama jaźń to mieszanina faktów i zasad, zarówno tego, co jest,
jak i świadomości tego, co powinno być". Ludzkie "bycie
jest posłuszeństwem, odzewem". Taki wgląd będzie odkrywczy dla
jednych i nieprzekonujący dla innych. Jednak każdemu może dać do
myślenia.
Religijna filozofia, którą w natchniony sposób
wykłada Heschel, jest w pewnym sensie bardzo prosta, prosta jak słowa
proroków. I jak one jest zarazem niezmiernie zobowiązująca. Nigdy
nie jest moralizatorstwem ani nawet pouczaniem o potrzebie wiary:
"Podstawową sprawą nie jest wiara, lecz wrażliwość i oddawanie
czci, bycie gotowym do wiary". Ale nie chodzi o pomniejszenie
ważności religijnej tradycji: "Biblia utrzymuje, że pytanie o Boga
jest pytaniem Boga". A Bóg pyta, ponieważ potrzebuje człowieka
jako partnera. Heschel tak właśnie wyraża podstawowe przesłanie
religijnej - a właściwie wszelkiej - myśli żydowskiej: "Bóg
w poszukiwaniu człowieka". To tytuł innej jego książki.
Mówiąc o wizji biblijnej, Heschel zawsze myśli
o Biblii hebrajskiej, zwanej w tradycji chrześcijańskiej "Starym
Testamentem". Mówiąc o Bogu, myśli o wizji przekazanej przez
judaizm. W niniejszej książce często odnosi się do tradycji
rabinicznej, choć jedynie w kilku miejscach pisze o tym wprost. Kim
więc jest ten nasz nauczyciel?
*
Abraham Joshua Heschel urodził się w 1907 roku
w Warszawie w rodzinie chasydów, czyli skrajnie ortodoksyjnych
Żydów. Wśród jego przodków byli najwięksi rabini ze świata
polskich chasydów: Lewi Icchak z Berdyczowa, Pinchas z Korca, Wielki
Magid z Międzyrzecza, Izrael z Rużyna, "Apter", czyli cadyk
z Opatowa. Młody Heschel był wybitnie utalentowanym młodzieńcem,
który postanowił jednak zdobyć świeckie wykształcenie. Uczył
się w Wilnie, studiował w Berlinie, uzyskał doktorat na podstawie
książki Proroctwo, wydanej (po niemiecku)
w Krakowie w 1936 r. W roku 1937 Martin Buber mianował go swoim
następcą we frankfurckim ośrodku studiów żydowskich Jüdische
Lehrhaus, założonym przez Franza Rosenzweiga. Jednak w 1938 roku
Heschel został wraz z innymi polskimi Żydami wydalony z Niemiec
do Polski. Przez kilka miesięcy wykładał w Instytucie Studiów
Judaistycznych w Warszawie. Tuż przed wojną udał się do Anglii,
a potem do USA. Przeżył więc, choć
większość jego rodziny zginęła w Zagładzie. W 1945 roku został
profesorem "żydowskiej etyki i mistycyzmu" w nowojorskiej uczelni
Jewish Theological Seminary. Zmarł w 1972 roku.
Heschel był rabinem i naukowcem, filozofem
i pisarzem, mówcą i poetą, nauczycielem i działaczem
społecznym. Pisał książki w jidysz, po hebrajsku, po niemiecku
i po angielsku. Nie mogę uwolnić się od myśli, że gdyby historia
Polski i Europy potoczyła się inaczej, mógłby pisać także po
polsku.
Jako działacz społeczny w Ameryce organizował akcje
przeciw wojnie wietnamskiej, był orędownikiem zniesienia segregacji
rasowej. Pod rękę z Martinem Lutherem Kingiem szedł w 1965 roku
w słynnym marszu przeciw rasizmowi z Selma do Montgomery w stanie
Alabama. Nazwał to "modlitwą stóp".
Wybitny teolog chrześcijański Reinhold Niebuhr
określił go jako "najbardziej autentycznego proroka życia
religijnego w naszej kulturze". Szczególne zasługi ma Heschel
w dialogu chrześcijańsko-żydowskim. Odegrał istotną rolę
w przygotowywaniu Deklaracji "Nostra Aetate" wydanej przez Drugi
Sobór Watykański. W moim przekonaniu jest wielkim prekursorem i ojcem
duchowym żydowskiej deklaracji o chrześcijaństwie "Dabru emet"
z roku 2000, w której podkreśla się wartość chrześcijaństwa
z perspektywy żydowskiej (por. S. Krajewski, Tajemnica
Izraela a tajemnica Kościoła, Biblioteka Więzi, Warszawa
2007).
*
Religijna filozofia, którą raczy nas Heschel,
jest głęboko zakorzeniona w tradycji judaizmu, a zarazem jest
w pełni nowoczesna. Zwraca się do współczesnego człowieka,
uczestnika cywilizacji liberalnej, korzystającego ze zdobyczy nauki
i techniki, pełnego wiedzy o świecie i wątpliwości co do spraw
fundamentalnych. Chce zwracać się do wszystkich ludzi. Wierzy, iż
każdy może zrozumieć, że "istota tego, czym jestem, nie należy
do mnie". Jednocześnie do każdego kieruje żydowskie przesłanie: "Oto, co odkrył Izrael: Bóg przyrody jest Bogiem historii, a sposobem
na poznanie Go jest czynienie Jego woli".
Jako filozof Heschel jest przenikliwym krytykiem
jednostronności filozofii akademickiej, co widać świetnie w niniejszej
książce, np. w krytyce Heideggera. Zbliża się do filozofii
dialogu, którą rozwijali religijnie motywowani filozofowie, w tym
starsi żydowscy koledzy: Martin Buber i Franz Rosenzweig. Nasuwa się
to na przykład, gdy czytamy w Buberowskim stylu: ""Tyś jest"
poprzedza "ja jestem"". Uważam, iż sformułowanie "Ty jesteś"
w Heschelowskim uniwersum odnosi się jednak, po pierwsze, do formuły
rozpoczynającej żydowskie błogosławieństwo, a po drugie - co nie
znaczy mniej ważne - do napotkanego drugiego człowieka, jak nauczają
dialogicy. Heschel, jak Rosenzweig, wprowadza kategorie teologiczne
do serca filozofii. O akcie stworzenia mówi: "Filozoficznie
wyższość tworzenia nad byciem oznacza, że "powinno" poprzedza
"jest"". Heschel jest bardziej niż prawie wszyscy inni filozofowie
wyczulony na bezpośrednio religijny wymiar egzystencji. Można się
doszukiwać zbieżności myśli z filozofią Levinasa, co wynika zapewne
ze wspólnych odniesień do filozoficznie interpretowanej tradycji
żydowskiej, choć ich wychowanie było odmienne, a ponadto wydaje
się, że Heschel i Levinas, czynni po różnych stronach Atlantyku,
nie poznali się.
Książka, którą mamy przed sobą, stanowi znakomite
wprowadzenie do innych dzieł tego autora, w tym filozoficznych
traktatów o wiele mówiących tytułach: Człowiek nie jest
sam (Wydawnictwo Znak, Kraków 2001), Bóg szukający
człowieka (Esprit, Kraków 2007), Człowiek
szukający Boga (Znak, Warszawa 2008). Po polsku są także
dostępne tyleż piękne, co uczone medytacje: Szabat
(Wydawnictwo Atext, Gdańsk 1994), elegia o świecie tradycyjnych
Żydów Pańska jest ziemia (Wydawnictwo Tikkun,
Warszawa 1996) oraz fundamentalny dla dialogu międzyreligijnego esej
Żadna religia nie jest wyspą (w książce pod tym
tytułem, Wydawnictwo WAM, Kraków 2005),
a także antologia Prosiłem o cud (W drodze,
Poznań 2001) oraz młodzieńcze wiersze Niewypowiedziane
imię Boga: człowiek (Wydawnictwo Szolem Alejchem, Kraków
2009).
Niniejsza książka dzięki swojej przejrzystości,
elegancji stylu i walorom literackim, a przede wszystkim dzięki
mądremu, nieoczywistemu przesłaniu będzie stanowić lekcję dla
każdego myślącego człowieka, a zwłaszcza dla adepta filozofii -
w równym stopniu studenta, co profesora.
Stanisław
Krajewski