Kim był Neil Armstrong ? - Roberta Edwards

Reflow text when sidebars are open.
Wstęp
Jest 16 lipca 1969 roku. Zaczyna się zwyczajny letni dzień na Florydzie. Od rana panuje upał. O dziewiątej temperatura przekracza 30 stopni. Jednak upał nie powstrzymuje tłumu ludzi, którzy próbują zbliżyć się do Przylądka Kennedy'ego, na ile to możliwe. Milion osób pragnie zobaczyć na własne oczy start rakiety. Korki na wszystkich okolicznych drogach ciągną się kilometrami, na morzu kołyszą się setki łodzi, tłumy zapełniają plaże. Każdy chce chociaż przez chwilę spojrzeć na wznoszącą się w niebo rakietę, na której szczycie znajduje się statek kosmiczny Apollo 11.
Wydarzenie obserwuje dwa tysiące dziennikarzy, którzy później szczegółowo opiszą je we wszystkich gazetach. Na specjalnej trybunie, położonej blisko platformy startowej, stoją kongresmani. Jest tam również wiceprezydent Stanów Zjednoczonych oraz wiele sław show-biznesu i sportu. Pośród tych znanych ludzi stoi dwóch chłopców: dwunastoletni Rick i sześcioletni Mark, którzy przyszli tu ze swoją mamą, Janet Armstrong. Cała trójka w napięciu wpatruje się w ogromną rakietę, która ma za chwilę wystartować.
Rakieta jest naprawdę ogromna, wysoka jak trzydziestopiętrowy wieżowiec. Na samym szczycie znajduje się statek kosmiczny, niewielka kapsuła, w której jest trzech astronautów. Jeden z nich to ojciec chłopców. Nazywa się Neil Armstrong. To właśnie on dowodzi misją Apollo 11. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za cztery dni Neil Armstrong - jako pierwszy człowiek - postawi stopę na Księżycu. Jednak słowo "jeśli" brzmi w tym wypadku bardzo niepokojąco. Wcześniej żaden załogowy statek kosmiczny nie próbował lądować na Księżycu. A przecież nie chodzi tylko o lądowanie, ale i szczęśliwy powrót do domu. Tak wiele różnych urządzeń, z których składa się rakieta i statek, może ulec awarii. Apollo 11 wejdzie do historii - abo jako wspaniały sukces, albo jako ogromna tragedia.
Rozdział 1
Chłopiec, który pokochał latanie
Neil Armstrong urodził się 5 sierpnia 1930 roku, tuż po północy. Przyszedł na świat na farmie w stanie Ohio, w domu należącym do jego dziadków. Neil był najstarszym z trojga dzieci Stephena i Violi Armstrongów. Miał siostrę June i brata Deana. Neil był zawsze ulubieńcem mamy. "Neil dał nam wiele radości" - napisała kiedyś. Być może ta relacja wynika po części z podobieństw, jakie łączyły Neila z matką. Był spokojny, poważny i zdecydowany. Nigdy nie miewał kłopotów z innymi dziećmi i nie przepadał zbytnio za zabawą, w przeciwieństwie do Deana.
Mama Neila nie pracowała. Zajmowała się domem i dziećmi, a w niedzielę uczyła religii w szkółce niedzielnej. Ojciec Neila pracował dla rządu stanu Ohio. Jego praca zmuszała całą rodzinę do częstych przeprowadzek. Armstrongowie przeprowadzali się szesnaście razy, zanim Neil skończył trzynaście lat. W końcu osiedlili się w niewielkim mieście Wapakoneta.
W latach trzydziestych XX wieku samoloty wciąż wydawały się ludziom czymś niezwykłym i ekscytującym. Tylko niewielu szczęśliwców miało okazję latać. W 1927 roku, zaledwie trzy lata przed narodzinami Neila Armstronga, Charles Lindbergh jako pierwszy samotnie przeleciał samolotem przez Atlantyk. Jego lot zajął trzydzieści trzy i pół godziny! Z Ameryki do Europy i z Europy do Ameryki podróżowało się statkami, trzeba było płynąć aż dwa tygodnie. Pomiędzy miastami, nawet naprawdę bardzo odległymi, kursowały pociągi. W 1930 roku podróż koleją z Nowego Jorku do Kalifornii trwała równo tydzień.
Neil od dziecka był zafascynowany samolotami i lataniem. Jako bardzo mały chłopiec oglądał z ojcem pokaz lotniczy w Cleveland. Gdy miał sześć lat, po raz pierwszy poleciał samolotem. Piloci nazywali ten samolot Blaszaną Gęsią. (Kadłub i skrzydła były zrobione z aluminium). Blaszana Gęś mogła zabrać do dwunastu pasażerów, którzy siedzieli na niezbyt wygodnych fotelach z wikliny. Była wyposażona w trzy silniki, dzięki którym rozwijała prędkość ponad 150 kilometrów na godzinę. Jakiś czas po tym locie ojciec Neila przyznał, że był po prostu przerażony. A jego syn cieszył się każdą chwilą spędzoną w powietrzu.
Samolot Ford Tri-Motor - Blaszana Gęś