Kieszonkowa Historia. Gladiatorzy - Mike C. Bishop

-
Proszę czekać

KALENDARIUM

275 p.n.e. Pierw­szy po­kaz sło­ni w Rzy­mie pod­czas trium­fu wo­dza Ma­niu­sza Ku­riu­sza Den­ta­tu­sa

264 p.n.e. Pierw­sza od­no­to­wa­na, pu­blicz­na wal­ka gla­dia­to­rów, sto­czo­na na Fo­rum Bo­arium

216 p.n.e. Pierw­sza wy­sta­wio­na wal­ka gla­dia­to­rów na Fo­rum Ro­ma­num

206 p.n.e. Wódz Scy­pion Afry­kań­ski Star­szy or­ga­ni­zu­je igrzy­ska ku czci swo­je­go ojca i wuja w hisz­pań­skiej Car­tha­go Nova (Kar­ta­ge­na)

186 p.n.e. Kon­sul Ma­rek Ful­wiusz No­bi­lior urzą­dza w Rzy­mie pierw­szy po­kaz po­lo­wa­nia na dzi­kie zwie­rzę­ta

167 p.n.e. Pierw­sze uży­cie sło­ni do tra­to­wa­nia de­zer­te­rów z rzym­skiej ar­mii

105 p.n.e. Kon­sul Pu­bliusz Ru­ty­liusz Ru­fus wy­ko­rzy­stu­je in­struk­to­rów gla­dia­tor­skich do tre­no­wa­nia rzym­skich le­gio­ni­stów

80 p.n.e. Wznie­sie­nie ka­mien­ne­go am­fi­te­atru w Pom­pe­jach

73-71 p.n.e. Po­wsta­nie Spar­ta­ku­sa

52 p.n.e. Pierw­sza wzmian­ka o drew­nia­nym am­fi­te­atrze

46 p.n.e. Ju­liusz Ce­zar or­ga­ni­zu­je igrzy­ska z na­uma­chią, czy­li in­sce­ni­za­cją bi­twy mor­skiej, na Polu Mar­so­wym

29 p.n.e. Wznie­sie­nie pierw­sze­go ka­mien­ne­go am­fi­te­atru w Rzy­mie

2 p.n.e. Ce­sarz Okta­wian Au­gust wy­sta­wia na­uma­chię na Ty­brze

21 Po­wsta­nie w Ga­lii pod wo­dzą Ju­liu­sza Flo­ru­sa i Ju­liu­sza Sa­kro­wi­ra

52 Ce­sarz Klau­diusz wy­sta­wia na­uma­chię na Je­zio­rze Fu­cyń­skim

57 Ce­sarz Ne­ron or­ga­ni­zu­je igrzy­ska z in­sce­ni­za­cją na­uma­chii w no­wym drew­nia­nym am­fi­te­atrze

59 Za­miesz­ki w Pom­pe­jach i wpro­wa­dze­nie za­ka­zu or­ga­ni­zo­wa­nia igrzysk w tam­tej­szym am­fi­te­atrze przez 10 lat

62 Trzę­sie­nie zie­mi w Pom­pe­jach i uchy­le­nie za­ka­zu or­ga­ni­zo­wa­nia igrzysk w tam­tej­szym am­fi­te­atrze

ok. 70 Wznie­sie­nie pierw­sze­go drew­nia­ne­go am­fi­te­atru w Lon­dy­nie

72 Otwar­cie am­fi­te­atru Fla­wiu­szów (Ko­lo­seum) w Rzy­mie

75 Wznie­sie­nie ka­mien­ne­go am­fi­te­atru obok for­tu rzym­skich le­gio­nów w Isca Au­gu­sta (obec­nie Ca­er­le­on w Wiel­kiej Bry­ta­nii)

79 Za­sy­pa­nie am­fi­te­atru w Pom­pe­jach na sku­tek erup­cji We­zu­wiu­sza

158 Ga­len zo­sta­je głów­nym le­ka­rzem gla­dia­to­rów w Per­ga­mo­nie

177 Wpro­wa­dze­nie li­mi­tu wy­dat­ków na igrzy­ska gla­dia­to­rów

200 Ce­sarz Sep­ty­miusz Se­wer za­ka­zu­je ko­bie­tom walk gla­dia­tor­skich

248 Ce­sarz Fi­lip I Arab or­ga­ni­zu­je ludi sa­ecu­la­res (łac. igrzy­ska stu­le­cia)

404 Przy­pusz­czal­nie ce­sarz Fla­wiusz Ho­no­riusz za­ka­zu­je igrzysk gla­dia­to­rów w Rzy­mie

1823 Od­kry­cie am­fi­te­atru w Pom­pe­jach

1864 Od­kry­cie ba­ra­ków gla­dia­to­rów w Pom­pe­jach

1872 Jean-Léon Gérôme ma­lu­je ob­raz Pol­li­ce ver­so

1933 Ja­mes Le­slie Mit­chell (pseu­do­nim Le­wis Gras­sic Gib­bon) pu­bli­ku­je po­wieść Spar­ta­kus

1951 Ho­ward Fast pu­bli­ku­je po­wieść Spar­ta­kus

1956 Pra­pre­mie­ra ba­le­tu Spar­ta­kus Ara­ma Cha­cza­tu­ria­na

1960 Pre­mie­ra fil­mu Stan­leya Ku­bric­ka Spar­ta­kus

2000 Pre­mie­ra fil­mu Ri­dleya Scot­ta Gla­dia­tor

SŁOWNICZEK

W książ­ce po­ja­wia się sze­reg ter­mi­nów ła­ciń­skich. Za­miast szu­kać ich od­po­wied­ni­ków, ła­twiej mi było za­cho­wać ich ory­gi­nal­ne brzmie­nie.

aedi­lis edyl; urzęd­nik od­po­wie­dzial­ny za or­ga­ni­za­cję po­ka­zu walk gla­dia­to­rów

am­phi­the­atrum am­fi­te­atr

ar­ma­tu­ra typ gla­dia­to­ra, jego uzbro­je­nia oraz sty­lu wal­ki

auc­to­ra­tus wol­ny czło­wiek wal­czą­cy jako gla­dia­tor

bal­teus sze­ro­ki me­ta­lo­wy pas no­szo­ny przez gla­dia­to­rów

be­stia­rius gla­dia­tor wal­czą­cy ze zwie­rzę­ta­mi

bu­stu­arius wcze­sna na­zwa gla­dia­to­ra, do­słow­nie "czło­wiek sto­su po­grze­bo­we­go"

ca­esim cię­cie mie­czem

cena li­be­ra pu­blicz­ny po­si­łek gla­dia­to­rów w wie­czór przed wal­ką

cen­sor cen­zor; urzęd­nik od­po­wie­dzial­ny za spo­rzą­dze­nie spi­su oby­wa­te­li i czu­wa­nie nad ich mo­ral­no­ścią

dic­ta­ta "prze­pi­sy", ze­staw zwy­cza­jo­wych ofen­syw­nych i de­fen­syw­nych po­su­nięć

do­ctor in­struk­tor wal­ki

edi­tor głów­ny or­ga­ni­za­tor po­ka­zu walk gla­dia­to­rów

gla­dius miecz (ge­ne­ral­nie w od­nie­sie­niu do krót­kie­go mie­cza)

la­ni­sta wła­ści­ciel lub za­rząd­ca szko­ły gla­dia­to­rów

li­bel­lus mu­ne­ra­rius sprze­da­wa­na na uli­cach bro­szur­ka z pro­gra­mem igrzysk

ludi igrzy­ska gla­dia­tor­skie

lu­dus szko­ła gla­dia­to­rów

mis­sio da­ro­wa­nie ży­cia po wal­ce

mu­nus po­ka­zy walk gla­dia­tor­skich

na­uma­chia in­sce­ni­za­cja bi­twy mor­skiej

no­xius prze­stęp­ca lub je­niec wo­jen­ny ska­za­ny na wal­kę na are­nie

pa­lus słu­pek o wy­so­ko­ści czło­wie­ka, słu­żą­cy do tre­no­wa­nia gla­dia­to­ra

par­mu­la­rius wo­jow­nik z małą tar­czą, zwa­ną par­ma (i jego zwo­len­nik)

pol­li­ce ver­so gest kciu­kiem ozna­cza­ją­cy ska­za­nie na śmierć lub da­ro­wa­nie ży­cia

pom­pa pro­ce­sja przed roz­po­czę­ciem igrzysk

pri­mus pa­lus gla­dia­tor naj­wy­żej oce­nia­ny w swo­jej szko­le gla­dia­to­rów

pro­ba­tio ar­mo­rum spraw­dza­nie bro­ni przed igrzy­ska­mi

pro­lu­sio po­kaz wal­ki atra­pa­mi bro­ni przed głów­ny­mi wal­ka­mi gla­dia­to­rów

pug­gio szty­let

punc­tim dźgnię­cie mie­czem lub szty­le­tem

ru­dis dwu­krot­nie cięż­szy, drew­nia­ny miecz ćwi­czeb­ny, wrę­cza­ny jako sym­bol wol­no­ści

sa­cra­men­tum gla­dia­to­rum przy­się­ga skła­da­na przez gla­dia­to­rów

scu­ta­rius wo­jow­nik z dużą tar­czą (i jego zwo­len­nik)

scu­tum duża, wy­pu­kła tar­cza

spec­ta­cu­la po­kaz walk gla­dia­tor­skich i daw­na na­zwa am­fi­te­atru

sub­li­ga­cu­lum prze­pa­ska bio­dro­wa no­szo­na przez gla­dia­to­ra

sum­ma ru­dis sę­dzia

tiro re­krut, żół­to­dziób

ve­la­ria za­da­sze­nie wi­dow­ni am­fi­te­atru, zło­żo­ne z wie­lu vela (patrz ve­lum)

ve­lum płat cien­kie­go płót­na roz­pi­na­ny dla osło­ny wi­dzów przed słoń­cem

ve­na­tor my­śli­wy

ve­te­ra­nus do­świad­czo­ny gla­dia­tor

vo­mi­to­rium wyj­ście z am­fi­te­atru

ROZ­DZIAŁ 1

WPROWADZENIE

Hi­sto­ria nie po­zwa­la na wy­sta­wia­nie po­szcze­gól­nym lu­dziom złych ani do­brych ocen.

Mi­cha­el Grant, Gla­dia­to­rzy

Kim był gla­dia­tor?

I w rze­czy sa­mej, cóż zro­bił dla nas wiel­kie­go? Dał gla­dia­to­rów nie­war­tych gro­sza, zde­chla­ków, na któ­rych gdy­byś dmuch­nął, to by upa­dli; wi­dzia­łem już lep­szych lu­dzi wal­czą­cych z dzi­ki­mi zwie­rzę­ta­mi. Jeźdź­cy, któ­rych ka­zał za­bi­jać, byli jak czło­wiecz­ki na po­kry­wach lamp, rzekł­byś, że wi­dzisz przed sobą ko­gu­ty; je­den, jak osieł prze­trą­co­ny w lę­dź­wiach, dru­gi po­włó­czą­cy no­ga­mi, trze­ci, za­stęp­ca pa­dłe­go, sam pół­mar­twy z roz­wa­lo­ny­mi ścię­gna­mi. Je­den był jesz­cze nie­złej mia­ry, Trak, któ­ry też wal­czył pra­wi­dło­wo. Sło­wem, wszy­scy zo­sta­li po­tem ochło­sta­ni, na­zbyt wo­ła­no im z tłu­mu: "Daj­cież im!" Na­praw­dę, po pro­stu tchó­rze. A on po­wia­da jesz­cze: "Da­łem ci prze­cie igrzy­ska gla­dia­to­rów". A ja ci kla­ska­łem za to. Po­licz, a zo­ba­czysz, że daję ci wię­cej, niż otrzy­ma­łem. Ręka rękę myje.

(Pe­tro­niusz, Uczta Try­mal­chio­na, 45)

Gdy czy­ta­my ten ustęp jed­nej z pierw­szych po­wie­ści w za­chod­nim świe­cie, wi­dzi­my, jaka prze­paść dzie­li nas od sta­ro­żyt­nych Rzy­mian. Bo­ha­ter utwo­ru jest na tyle obe­zna­ny z tym, o czym mówi - roz­ryw­ką, któ­rą za­pew­nia­li lu­dzie wal­czą­cy o swo­je ży­cie - że do­my­śla­my się, iż ta­kie do­świad­cze­nia były dla nie­go co­dzien­no­ścią i wie­dział, cze­go ma się spo­dzie­wać. Przy­bie­ra ton przy­wo­dzą­cy na myśl ton sie­dzą­ce­go na ka­na­pie znaw­cy fut­bo­lu. Uwa­gę zwra­ca do­bra zna­jo­mość te­ma­tu i ro­zu­mie­my, że wy­sta­wio­na gru­pa gla­dia­to­rów była mier­na, a Trak, choć wy­ka­zał się pew­ną zna­jo­mo­ścią za­sad wal­ki, nie zro­bił wra­że­nia na tłu­mie wi­dzów. Gla­dia­to­rzy tak na­praw­dę nie za­słu­ży­li na aplauz.

Ła­ciń­skie sło­wo gla­dia­tor po­cząt­ko­wo zna­czy­ło "wal­czą­cy mie­czem" i po­cho­dzi­ło od sło­wa gla­dius, ozna­cza­ją­ce­go miecz do­wol­ne­go ro­dza­ju. Z cza­sem gla­dius za­czął być ko­ja­rzo­ny z kla­sycz­nym krót­kim mie­czem no­szo­nym przez rzym­skich le­gio­ni­stów i czę­sto na­zy­wa­nym gla­dius Hi­spa­nien­sis (miecz hisz­pań­ski). I wła­śnie nim po­słu­gi­wa­ło się wie­lu pierw­szych gla­dia­to­rów. Jed­nak okre­śle­nie "gla­dia­tor" zy­ska­ło szer­sze zna­cze­nie i ob­ję­ło róż­ne­go ro­dza­ju uczest­ni­ków po­ka­zo­wych walk na śmierć i ży­cie na are­nie, mimo że wie­lu z nich ni­g­dy nie uży­wa­ło mie­cza. Jed­ną z naj­słyn­niej­szych ka­te­go­rii gla­dia­to­rów jest re­tia­rius, czy­li sie­ciarz - i to nie tyl­ko dla­te­go, że za­grał go Wo­ody Stro­de w Spar­ta­ku­sie Stan­leya Ku­bric­ka. Wal­czył ob­cią­żo­ną sie­cią i trój­zę­bem (oba ele­men­ty uzbro­je­nia za­pew­ne były wzo­ro­wa­ne na wy­po­sa­że­niu ry­ba­ka). Sta­rał się za­rzu­cić sieć na prze­ciw­ni­ka, a za po­mo­cą trój­zę­bu trzy­mać go na dy­stans i w koń­cu za­dać nim śmier­tel­ny cios. Ten typ gla­dia­to­ra miał też od­mia­ny - z las­sem za­miast sie­ci (la­qu­earius) lub z drew­nia­ną plat­for­mą, z któ­rej mio­tał ka­mie­nie (pon­ta­rius). Jed­nak Rzy­mia­nie nie wąt­pi­li w to, że re­tia­rius, mimo bra­ku mie­cza, jest gla­dia­to­rem.

Do gla­dia­to­rów za­li­cza­li się nie tyl­ko wal­czą­cy ze sobą na­wza­jem męż­czyź­ni. Byli nimi też wo­jow­ni­cy za­bi­ja­ją­cy dzi­kie zwie­rzę­ta (be­stia­rii) oraz uczest­ni­czą­cy w po­lo­wa­niach na are­nie (ve­na­to­res), o czym świad­czy fakt, że mie­li wła­sną szko­łę. Za­cho­wa­ły się na­wet pła­sko­rzeź­by przed­sta­wia­ją­ce męż­czyzn uzbro­jo­nych jak gla­dia­to­rzy, wal­czą­cych z du­ży­mi ko­ta­mi. A za­tem Rzy­mia­nie uwa­ża­li ich za gla­dia­to­rów. Nie­kie­dy trud­no nam od­róż­nić be­stia­rii od ve­na­to­res. Nie ma jed­nak wąt­pli­wo­ści, że Rzy­mia­nie do­ko­ny­wa­li tego po­dzia­łu w usta­lo­ny spo­sób i wie­dzie­li, kto jest kim.

Wal­czy­li ze sobą tak­że lu­dzie nie­bę­dą­cy gla­dia­to­ra­mi - na ogół ska­za­ni prze­stęp­cy lub jeń­cy wo­jen­ni. Nie prze­cho­dzi­li prze­szko­le­nia ani nie mie­li przy­wi­le­jów wła­ści­wych gla­dia­to­rom, ale ocze­ki­wa­no od nich, że będą z en­tu­zja­zmem wal­czyć, prze­waż­nie w re­kon­struk­cjach wiel­kich bi­tew z prze­szło­ści (z oczy­wi­stych jed­nak po­wo­dów nie tych, w któ­rych Rzy­mia­nie po­nie­śli klę­ski, jak star­cia w Wą­wo­zie Kau­dyń­skim, pod Kan­na­mi czy nad Je­zio­rem Tra­zy­meń­skim). Mo­gły to być bi­twy lą­do­we, z kom­plet­ną sce­ne­rią, albo na­wet (po­cząw­szy od pa­no­wa­nia Ju­liu­sza Ce­za­ra) bi­twy mor­skie, zwa­ne na­uma­chia­mi. Oprócz wi­no­waj­ców ska­za­nych na gra­nie w ma­ka­brycz­nych wi­do­wi­skach hi­sto­rycz­nych na are­nie po­ja­wia­li się tak­że ska­za­ni na śmierć ad be­stias. Roz­ry­wa­nie przez dzi­kie zwie­rzę­ta było ko­lej­nym ro­dza­jem roz­ryw­ki dla tłu­mu, zna­nym nam aż za do­brze z opo­wie­ści o chrze­ści­jań­skich mę­czen­ni­kach gi­ną­cych taką śmier­cią. Wszy­scy ci nie­szczę­śni­cy mie­li jed­ną ce­chę wspól­ną - nikt nie ocze­ki­wał od nich umie­jęt­no­ści ani fi­ne­zji gla­dia­to­rów. Szli po pro­stu na rzeź.

Na ko­niec byli jesz­cze gla­dia­to­rzy za­pew­nia­ją­cy lek­kie wy­tchnie­nie od krwa­wych scen jat­ki. Na­le­że­li do nich pa­egna­rii (wal­czą­cy ze sobą na niby ki­ja­mi) i an­da­ba­tae po­je­dyn­ku­ją­cy się (a ra­czej usi­łu­ją­cy to ro­bić) w heł­mach bez otwo­rów na oczy.

Wszyst­kie te ka­te­go­rie bar­dziej lub mniej śmier­tel­nej roz­ryw­ki skła­da­ły się na to, co na­zy­wa­my igrzy­ska­mi, a co Rzy­mia­nie zwa­li mu­ne­ra. Zna­cze­nie sło­wa mu­nus ewo­lu­owa­ło z bie­giem cza­su. Po­cząt­ko­wo ozna­cza­ło ono po­win­ność albo obo­wią­zek pew­ne­go świad­cze­nia, na ogół ze stro­ny po­li­ty­ka. Po­cho­dzi­ło od spor­to­wych igrzysk po­grze­bo­wych, or­ga­ni­zo­wa­nych ku czci zmar­łe­go no­bi­la i rów­no­cze­śnie ma­ją­cych za­pew­nić roz­ryw­kę ma­som. Osta­tecz­nie mu­ne­ra sta­ło się sy­no­ni­mem igrzysk gla­dia­tor­skich i uży­wa­no go wy­mien­nie ze sło­wem ludi (lu­dus - w licz­bie po­je­dyn­czej - to szko­ła gla­dia­to­rów, zaś ludi - w licz­bie mno­giej - za­wsze ozna­cza­ło igrzy­ska). Ta­kie igrzy­ska sta­ły się nie­zwy­kle kosz­tow­ne, mo­gły trwać wie­le ty­go­dni i sta­no­wi­ły spo­re wy­zwa­nie lo­gi­stycz­ne dla ca­łe­go Im­pe­rium Rzym­skie­go, a cały ten wy­si­łek osta­tecz­nie miał tyl­ko za­pew­nić roz­ryw­kę miesz­kań­com sto­li­cy. Igrzy­ska gla­dia­tor­skie były jed­nak in­te­gral­nym i wszech­obec­nym aspek­tem ży­cia Rzy­mian i nie­uchron­nie od­ci­snę­ły pięt­no na na­szym po­strze­ga­niu tam­tych cza­sów i lu­dzi. Bo czyż moż­na so­bie wy­obra­zić Rzym bez gla­dia­to­rów?