Kiedy rodzice się rozstają. Jak wspierać dziecko w czasie separacji lub rozwodu - Natalia Minge
34.90 zł

34.90 zł

Reflow text when sidebars are open.
Wiele osób panicznie boi się rozstania, mimo że związek, w którym trwają, nie zaspokaja ich potrzeb, unieszczęśliwia, a nierzadko zwyczajnie ich krzywdzi. Często jedyną artykułowaną przyczyną lęku jest obawa o to, że rozstanie zaszkodzi dzieciom bardziej niż życie w całej, choć nieszczęśliwej rodzinie. Jeżeli taka osoba, przekonana o tym, że małżeństwo powinno trwać mimo wszystko ze względu na dzieci, zdecyduje się na rozstanie lub staje przed podobną decyzją partnera, nierzadko boryka się z ogromnymi wyrzutami sumienia. Może czuć, że odebrała coś dzieciom, że zawiniła czymś, co zrobiła, lub czymś, czego nie zrobiła, a w efekcie dzieci wychowywać się będą w niepełnej rodzinie lub będą musiały żyć na dwa domy.
Wyrzuty sumienia z pewnością nie znikną po przeczytaniu paru zdań z książki, jednak warto zadać sobie kilka pytań:
Czy chcę, by moje dziecko w przyszłości trwało w nieszczęśliwym związku? Czy jest we mnie gotowość powiedzenia mojemu dziecku, że powinno poświęcić nadzieję na szczęście, na lepsze jutro, że powinno cierpieć w imię trwałości związku? Czy dziecko powinno znosić krzywdy i upokorzenia, codzienne awantury?Z dużym prawdopodobieństwem odpowiedź na te pytania brzmi "nie". A właśnie taki przykład zachowania dajesz dziecku, tkwiąc w nieszczęśliwym związku, marząc o tym, by któregoś dnia po prostu odejść.
Trwanie w związku "bo dzieci" ma jeszcze jedną negatywną konsekwencję - bardzo źle wpływa na długofalową relację między rodzicem a dziećmi. Jeżeli bowiem ktoś "poświęca się" dla dzieci, mimo najlepszych chęci często mimowolnie obarcza je odpowiedzialnością za swoje nieszczęście, spodziewa się wdzięczności za coś, o co dzieci wcale nie proszą i czego w rzeczywistości nie oczekują. W praktyce znam o wiele większą liczbę dorosłych, którzy mają do rodziców pretensje, że się nie rozwiedli, że trwali w nieszczęśliwym związku. Nikt nie wspomina dobrze dzieciństwa spędzonego w zatrutej atmosferze żalu i pretensji. O dziwo, o wiele mniej dorosłych ma pretensje o to, że rodzice się rozstali (inną kwestią jest żal o to, jak to zrobili, ale na to będzie miejsce w dalszej części książki).
Istnieją jeszcze dwa istotne argumenty przeciwko pogrążaniu się w wyrzutach sumienia. Po pierwsze -?co się stało, to się nie odstanie. Jeżeli zapragniecie dać sobie jeszcze jedną szansę na wspólne życie - świetnie, nie ma zatem powodów do wyrzutów sumienia. Jeżeli nie -?też okej, widać tak miało być i trzeba się skupić na budowaniu przyszłości. Po drugie, ważniejsze, pielęgnowanie wyrzutów sumienia kieruje ogromną część uwagi do wewnątrz. Osoba zadręczająca się z jakiegoś powodu -?nie tylko rozstania, ale także krzyku na dziecko czy innego "przewinienia" - skupia się na sobie, na swoich myślach i przeżyciach w sytuacji, gdy ktoś inny może bardzo potrzebować jej uwagi.
O wiele bardziej konstruktywne będzie zatem przyjąć do wiadomości sytuację, w jakiej się znaleźliście, i zacząć działać, by konsekwencje były jak najmniej bolesne, a przyszłość, która was czeka, bardziej zbliżona do tego, czego pragniecie.