Kibol, czyli modlitwa Polaka - Filip Roter

Kup ebooka

12.81 zł
10.89 zł (3,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

 

 

 

Gdy wieczorne zgasną zorze,

zanim głowę do snu złożę,

modlitwę moją zanoszę,

Bogu Ojcu i Synowi.

Dopierdolcie sąsiadowi!

Dla siebie o nic nie wnoszę,

tylko mu dosrajcie, proszę!

Kto ja jestem?

Polak mały!

 

Mały, zawistny i podły!

Jaki znak mój?

 

Krwawe gały!

Oto wznoszę swoje modły do Boga, Maryi i Syna!

Zniszczcie tego skurwysyna!

Mojego rodaka, sąsiada, tego wroga, tego gada!

Żeby mu okradli garaż,

żeby go zdradzała stara,

żeby mu spalili sklep,

żeby dostał cegłą w łeb,

żeby mu się córka z czarnym

i w ogóle, żeby miał marnie!

Żeby miał AIDS-a i raka,

oto modlitwa Polaka!

 

"Dzień Świra" reż. M. Koterski

 

 

 

 

HYMN.

 

GWIZDY.

 

 

Tam gdzie się wybiera płeć - padło na mnie.

 

Tam gdzie decyduje się o kolorze oczu, dodano mi błękitu.

 

A dlaczego jestem kibolem?

 

Dlaczego nim kurwa zostałem?!

 

Kto stworzył mnie na tej murawie i tak mnie nazwał i tak mnie zostawił?

 

Umówmy się na to, że na początek sam siebie tak zowie.

 

Umówmy się na to, że wspólnie się umówimy na coś.

 

Dziś na przykład jestem osobą nieurzędową, a jutro.

 

Patrzcie no.

 

Rządową!

 

A bywa i na odwrót, oj i o -to!

 

Kibol bywa, iż sobą zdumiewa sam, siebie, samego.

 

Tym bardziej, jeśli nie jest i jest sam.

 

Ale później, jeśli tylko zechce tego strona pisząca.

 

Czyli pisano, chcący - kibol.

 

Jeśli tylko zechce.

 

Może zerwać tą umowę, tę murawę i w każdej chwili i każdym momencie.

 

Wyjść na inną murawę.

 

Rozegrać inny pojedynek.

 

Grandę.

 

Może obwinić innego, historię, ją, inną niż wszystkie, wszystkich.

 

I swoją wszędzie.

 

W każdym momencie.

 

Meczu, rozgrywki, burdy, setu - piszącego.

 

Ale ciągle pozostanie kibolem.

 

Poprzez całą deklinację.

 

Kibol

 

Kibola

 

Kibolowi

 

Kibolem

 

Kibolu

 

We wszerz, we wzdłuż, pomiędzy, na i między innymi.

 

Od Odry po Bug.

 

O do Bałtyku po Tatry.

 

Rozróba to teatr.

 

To Polak.

 

Teatropolak.

 

W przerwach, z potrzebą zadomowimy z kibola na kibel.

 

A na potrzeby, powstańczo ki-pol-em.

 

I bólem.

 

Lemem.

 

Glempem.

 

Lepperem.

 

VIP - olem.

 

I mieszkańcem i obcokrajowcem.

 

Kosmo - Polakiem.

 

Aż w końcu i na odwrót - L-O-B-I-K - iem.

 

Pisanym jak potrafi, w rytmie niezliczonych tygodni.

 

Kibol czasem nie cierpi, gdy się ich wymyśla, dwunogich kiboli.

 

Niewygodni.

 

Nie pozwoli.

 

Oni.

 

Żeby myśli wyprzedzały język.

 

Next.

 

Wasz dom będzie mógł być stadionem, murawą, szatnią, trybuną lub klubem,

wyjściem, wejściem na arenę, miejscem dla konferansjera, trenera, kamerzysty, bramkarza.

 

Będzie.

 

Będziecie się mogli jak rzeczywiści, napierdalać, podpalać, pałować, sprzedawać, opluwać.

 

Od czasu - drużyną, do czasu - przeciwną, kibol- icją i pol-icją, strażą, ofiarą, ochroną, milicją, sędziami, pseudo i kibicami.

 

Aż politykami i kmiotami, katolami i pijakami.

 

Będziecie.

 

Zerem do zera, jednym do zera, zera do jednego.

 

Zerem.

 

Zatem.

 

Najsamprzód zagramy w Polskę, a najsampierw skończymy Polską.

 

Piłą Polskę - Polską.

 

Wie - m - cie Polaku.

 

Więc grajmy.

 

Jak Polak z Polakiem.

 

Napierdala się kibol z kibolem.

 

Pomożecie?

 

Że - cie - m!

 

Kurwa Polakiem.

 

Ja też niestety.

 

Jestem.

 

Za.

 

A nawet przeciw.

 

Załóżmy, że jak samochód bez paliwa.

 

Opowiadanie bez kobiety.

 

To jest wycinek z życia kibola.

Życia Polaka.

Życia mojego.

 

 

KIBOL