1.
- W końcu mi się udało... - mówi głos w telefonie. - Powiedziałaś, że mogę zadzwonić w każdej chwili.
Mijają trzy sekundy, zanim poznaję, kto to.
Patrzę na zegarek. Dochodzi trzecia w nocy. Zazwyczaj właśnie o tej porze kładę się spać.
- Dobrze - odpowiadam, mając nadzieję, że zabrzmiało to spokojnie i na luzie. - Tylko nikomu ani słowa. Przyjedź tu natychmiast. Weź taksówkę. Zapłacę. Poproś, żeby zatrzymała się przy fontannie. Beze mnie nie będziesz mógł wejść przez bramę.
- Okej - mówi cienkim głosem, po czym się rozłącza.
Nie muszę dodawać, że będą do niego strzelać, jeśli wejdzie sam. Prawdopodobnie o tym wie.
Serce wali mi w piersi. Przez chwilę obracam w palcach wisiorek po mamie. Zawsze to robię, kiedy się denerwuję. Naszyjnik jest w kształcie serca. Można je otworzyć, w środku jest jej zdjęcie. Rzadko mam siłę, żeby na nie spojrzeć.
Wszyscy mówią, że w tej grze jest coś ukryte. Na serio, wszyscy.
Każdy gadał o Keplerze62, zanim jeszcze ta gra się ukazała. W necie huczało od plotek. Mówiły o tym gazety. I telewizja. I radio. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to jedynie hajp. Ale mimo wszystko... Pisali: Be part of the story. Tylko o jaką historię im chodzi?
Ci, którzy mają szerokie horyzonty, wiedzą, że rząd kłamie. Na serio, kto wierzy politykom, wiedząc o tym, że każdy program zaczynają i kończą słowami: "Rząd to nasz przyjaciel"?
Tak myślą jedynie ci, którzy pragną, żeby rząd rzeczywiście był naszym przyjacielem. Ci, którzy nie są w stanie sobie wyobrazić, że może wcale nim nie jest.
Od zawsze męczyło mnie to, że rozmyślam o zbyt wielu sprawach jednocześnie. Wcale nie uważam, że rząd jest moim przyjacielem. W ogóle nie mam prawdziwych przyjaciół. Ani jednego. Dlatego jestem wolna. Nie muszę się nikim przejmować.
Ale to całe gadanie o Keplerze mnie zaciekawiło. Nareszcie, po raz pierwszy w moim życiu, pojawiło się coś, czego nie miałam jako pierwsza. Coś, co było wyzwaniem.
Nie tylko media mówiły o tej grze.
Wszyscy moi niby-przyjaciele o niej rozmawiali. Nieprzyjaciele również, a jest ich całkiem sporo. Nawet mój trener personalny. Ten, który tęskni za drugą wojną światową, mimo że ma dopiero dwadzieścia osiem lat. Nareszcie coś się działo. Coś, na co Wikipedia nie zna odpowiedzi. Coś, w czym nie dało się pójść na skróty ani kupić rozwiązania.
Muszę zagrać w Keplera62 i go przejść. Wtedy podobno wydarzy się coś niesamowitego. Nikt jednak nie wie, co dokładnie. A wkrótce gra będzie miała swoją premierę i tutaj.
Wszystkie media pełne są pogłosek o wielkiej podróży, przygodzie, nowych planetach. Możliwe, że to tylko bzdury. Rząd się boi, że zniknie nadzieja na świetlaną przyszłość. A my potrzebujemy nadziei.
Długo się zastanawiałam, czy świat czeka zagłada. Jest nas za dużo, klimat się zmienia, ludzie prowadzą za dużo wojen, bakterie stają się odporne na antybiotyki. Ogólnie nastroje nie są najlepsze.
Nie lubię grać w gry i nie przywiązuję wagi do szczegółów. Na końcu Keplera62 jest coś o jakimś sztylecie, ale tego nikt nie rozkminił. Po prostu lądujesz przed drewnianymi drzwiami, w których można coś wyryć. Samo granie podobno nie jest drogie, nie trzeba dokupować żadnych dodatkowych pakietów ani aktualizacji. Jedynie kiedy jesteś na ostatnim poziomie, wymagane jest połączenie z netem. Gra jest tak trudna, że ludzie są maksymalnie sfrustrowani. Podoba mi się to.
Plotki okazały się prawdą. Coś tam było. Za drzwiami na poziomie 100. Tajemnica. Rozgryzł to chłopak z Korei Południowej. I jeden z Finlandii. I jakaś dziewczyna z Kanady. Oprócz tego jeszcze kilkoro nastolatków. Niczego nie zdradzali, ale byli na zdjęciach. Pojawili się w ogłoszeniach w szarych strojach. Na jednej z fotografii obok nich znajduje się logo Keplera62 i podpis: "Znaleźliśmy odpowiedź. Była irytująco prosta".
A tak przy okazji, to nieprawda, że nie da się kupić odpowiedzi. Oczywiście, że wszystko można kupić. Przyjaciół, dziewczynę, chłopaka, mały biedny kraj. Wszystko jest na sprzedaż.
Komórka pika i wyświetla się wiadomość: "Jestem już przy fontannie. Wyjdziesz czy nie?".
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki