Rozdział 2: Tajemnice ukryte w ścianach
Pierwsze dni były chaosem
- remont, kurz, stare książki, które spadały z półek w najmniej spodziewanych momentach.
A potem pojawił się Leon.
Był typem człowieka, który wydawał się znać wszystkie odpowiedzi, ale mówił tylko połowę prawdy.
"Mogę ci pomóc z tymi regałami" - powiedział pierwszego dnia, opierając się o framugę drzwi.
Nie zapytałam, skąd się tu wziął. Może dlatego, że czułam, jakby zawsze tu był.
To właśnie dzięki niemu znalazłam sekretny pokój.
Regal z książkami powinien stać przy ścianie, ale gdy pewnego wieczoru przypadkiem o niego zahaczyłam, usłyszałam głuche "stuk".
Jakby za nim była pusta przestrzeń. Serce zaczęło mi walić.
Gdy odsuwaliśmy półki, czułam, jakby coś w powietrzu się zmieniło - jakby kawiarnia wstrzymała oddech.
Za regałem były ukryte drzwi. Stare, pokryte kurzem, z zamkiem, który nie stawiał oporu, jakby czekał, aż ktoś je w końcu otworzy.
Pokój wyglądał, jakby ktoś dopiero co z niego wyszedł. Na biurku stała filiżanka z zaschniętą herbatą, zegar na ścianie zatrzymał się 23 lata temu. A na fotelu leżał dziennik.
Otworzyłam go drżącymi palcami.
"Jeśli to czytasz, to znaczy, że kawiarnia znów żyje.
Musisz wiedzieć jedno - klon nie tylko pokazuje drogę, ale i przechowuje wspomnienia.
Ukryłam w nim coś, co nigdy nie powinno wpaść w niepowołane ręce. Jeśli Leon nadal tu jest, on ci pomoże. Ale czy mu zaufasz?"
Pod listem widniał podpis: Helena Ostrowska.
Popatrzyłam na Leona. Dlaczego nie wydawał się zaskoczony?